Dodaj do ulubionych

Wierzacy = tchórz?

14.02.15, 18:06
Takie proste pytanie, bo cały czas katolicy gloszą, jaka siłe daje im ich wiara i caly czas piszą/mowią o zagrożeniach i swoim strachu! W sumie boja się wszystkiego...Także rzeczy, które nie mają nic wspólnego z nimi, nie dotyczą ich. "Zagrożeniem" jest kanał ezoteryczny, którego nie musza ogladac, ksiązka, której nie muszą czytac, horoskop w gazecie, którego nie musza czytac, film, którego oglądać nie musza, sporty wali, których nie muszą uprawiac itd.

Ludzie, co się z wami dzieje? Nie interesują mnie kanały ezoteryczne z powodów innych niż Was - nie oglądam ich, nie interesuje mnie ksiązka, film - nieb czytam, nie oglądam, nie wierze w horoskopy, nie czytam ich - proste. Czego się tak strasznie boicie? Przebierańców w Halloween? bajek dla dzieci? oszustów z kanałow ezoterycznych? Naprawdę Wasza wiara jest tak słaba?
Obserwuj wątek
    • karbat Re: Wierzacy = tchórz? 14.02.15, 18:37
      katolik , - postac twierdzaca , ze jego katolicka wiara czyni go lepszym czlowiekiem .

      czyli bez tej katolickiej wiary katolik bylby totalnym ... sq.wysynem .
      Stalby sie zlym czlowiekiem , bylby skazany na czynienie dranstwa ..
      Co i tak niejednokrotnie ma miejse, mimo katolickiej wiary .
      ( p. np. ksiadz katolicki, - zboczenienic, zlodziej, oszust itd itp )

      ludzie, ktorzy twierdza, zetro poprzez wiare staja sie lepsi ze to wiara czyni ich
      lepszymi ludzmi ... raczej nalezaloby omijac z daleka . Strach pomyslec, kim beda ,
      gdy oni dojda do wniosku , ze ta ich wiara to kit , iluzja ......
      • pocoo Re: Wierzacy = tchórz? 14.02.15, 21:07
        karbat napisał:

        > czyli bez tej katolickiej wiary katolik bylby totalnym ... sq.wysynem .
        > Stalby sie zlym czlowiekiem , bylby skazany na czynienie dranstwa ..
        > Co i tak niejednokrotnie ma miejse, mimo katolickiej wiary .
        > ( p. np. ksiadz katolicki, - zboczenienic, zlodziej, oszust itd itp )
        >
        W którąkolwiek stronę spojrzysz ,wszędzie to samo.Tacy są ludzie.Wszędobylskie kłamstwo i hipokryzja.

        > ludzie, ktorzy twierdza, zetro poprzez wiare staja sie lepsi ze to wiara czyni
        > ich
        > lepszymi ludzmi ... raczej nalezaloby omijac z daleka .

        Katolików takich się obawiam.

        > Strach pomyslec, kim beda ,
        > gdy oni dojda do wniosku , ze ta ich wiara to kit , iluzja ......

        Katolicy w większości dają Szatanowi świeczkę ,a bogu ogarek.Nie ma strachu.Wierzący fanatycy,to...ratuj się kto może.
        Byłam protestantką.Czułam się lepsza od ogółu,ponieważ wypełniałam wolę boga i Jezusa.Kiedy zrozumiałam w jakim bezsensie tkwiłam,zrobiło mi się wstyd przed samą sobą.
        Czy jestem złym człowiekiem? Dlaczego powinnam być zła?
        • olsah65 Re: Wierzacy = tchórz? 14.02.15, 21:50
          pocoo napisała: > Byłam protestantką.Czułam się lepsza od ogółu,ponieważ wypełniałam wolę boga i
          > Jezusa.
          Pomyśleć, trochę celulozy i druku, a już słowo boże pojawia się. To musi być cud.
          Pewna pani ze SJ cytowała mi takie święte słowa. Powiedziałem ,że wierzy w książkę i rozmowa niezaistniała.
          > Czy jestem złym człowiekiem?
          Dla jednych tak , dla innych nie. Osobiście uważam, że wszyscy oceniający tak, lub nie, nie mają pojęcia o tym , co to jest człowiek. Zatem nie mamy kogo ocenić, można spać spokojnie.
          > Dlaczego powinnam być zła?
          Ponieważ dawałaś sobą manipulować i nie zadawałaś rzeczowych pytań.
          • pocoo Re: Wierzacy = tchórz? 14.02.15, 22:30
            olsah65 napisał:
            > > Dlaczego powinnam być zła?
            > Ponieważ dawałaś sobą manipulować i nie zadawałaś rzeczowych pytań.

            Byłam nastolatką i miałam wyprany mózg.Jakie pytania miałam zadawać?
            Na zimno,to ja mogę tę wiarę w krasnale teraz oceniać.
            • olsah65 Re: Wierzacy = tchórz? 15.02.15, 13:46
              pocoo napisała: > Byłam nastolatką i miałam wyprany mózg.
              Skoro wyprany, więc czysty. Teraz możesz malować nowe, lub pozostać przy czystym.
              .Jakie pytania miałam zadawać?>
              Te których wierzący boją się zadawać np. co to jest Bóg? skąd On się wziął ? gdzie jest teraz Jezus? itp.
              • pocoo Re: Wierzacy = tchórz? 15.02.15, 14:27
                olsah65 napisał:

                > Te których wierzący boją się zadawać np. co to jest Bóg? skąd On się wziął ? gd
                > zie jest teraz Jezus? itp.

                Ależ znałam odpowiedzi na te pytania.Wierzący nie zadaje takich pytań,ponieważ "wie".Wierzący na forum też "wiedzą" Najlepiej wiedzą,a nie wierzą.Całe szczęście,że to już jest dawno poza mną.
    • tade-k53 Re: Wierzacy = tchórz? 14.02.15, 22:10
      Światło Wiary najjaśniej świeciło w Średniowieczu, następnie zaczęło przygasać. Po wypuszczeniu Lucyfera z piekła w 1864r. ledwo się tliło, a po śmierci Piusa XII, ostatniego katolickiego papieża, zgasło zupełnie.
      "A bez wiary nie można podobać się Bogu. Hbr 11:6
      Czy wiesz po co żyjesz?
      tradycja-2007.blog.onet.pl/
      • olsah65 Re: Wierzacy = tchórz? 15.02.15, 13:54
        tade-k53 napisał: > Światło Wiary najjaśniej świeciło w Średniowieczu,
        Nieprawda. Masz niewłaściwe rozumienie. Ktoś świadomie lub nieświadomie doprowadza do ciemnoty eliminując jasność , dostęp do wiedzy, zaczyna się szczycić oświeceniem. W ciemności nawet zapalona zapałka jaśnieje.
        > Czy wiesz po co żyjesz?
        Tak. Siedzę teraz i odpisuję Tobie.
        • tade-k53 Re: Wierzacy = tchórz? 16.02.15, 17:19
          Życie na ziemi to nie bajka ale walka o zbawienie duszy. Walka z diabłem i własnymi wadami. Pomyśl o wieczności. Masz do wyboru niebo albo piekło.
          Nie dbasz o zbawienie duszy?
          tradycja-2007.blog.onet.pl/
          • olsah65 Re: Wierzacy = tchórz? 16.02.15, 18:06
            tade-k53 napisał: > Nie dbasz o zbawienie duszy?
            By móc o coś dbać wpierw trzeba to odnaleźć .
            Cz ty już odnalazłeś swoją duszę?
          • 9rgkh Re: Wierzacy = tchórz? 16.02.15, 19:45
            tade-k53 napisał:

            > Życie na ziemi to nie bajka ale walka o zbawienie duszy.

            Jeśli człowiek został stworzony na wzór i podobieństwo boga, to cokolwiek by zrobił, będzie słuszne. W oparciu o tę zasadę nie trzeba o nic walczyć.

            > Walka z diabłem i włas
            > nymi wadami.

            A po co? Przecież i tak nikt ideałem nie stanie się.

            > Pomyśl o wieczności.

            Nie ma wieczności. Nie było NIC PRZED NARODZENIEM to i nie może być nic PO ŚMIERCI.

            > Masz do wyboru niebo albo piekło.

            Dlaczego bóg miałby kogoś karać, jeśli KOCHA ludzi?

            > Nie dbasz o zbawienie duszy?

            Nie ma duszy. Nie ma zbawienia.
      • marina0321 Re: Wierzacy = tchórz? 16.02.15, 17:30
        tade-k53 napisał:

        > Światło Wiary najjaśniej świeciło w Średniowieczu, następnie zaczęło przygasać.

        Jak powróci palenie na stosach, znów światło rozjaśnieje.


        __________________________________________________________
        Kto jest ubogi we wnętrzu, usiłuje ozdabiać siebie na zewnątrz.
        • pocoo Re: Wierzacy = tchórz? 16.02.15, 17:45
          marina0321 napisał(a):
          > Jak powróci palenie na stosach, znów światło rozjaśnieje.
          >
          Już niech ta ciemnota siedzi w kościele za konfesjonałem.
          Pode mną podpaliłby tadziu pierwszy stos.
        • tade-k53 Re: Wierzacy = tchórz? 16.02.15, 18:09
          Teraz ogień w piekle nie gaśnie a ludzie wpadają do piekła jak deszcz.
          • olsah65 Re: Wierzacy = tchórz? 16.02.15, 18:14
            tade-k53 napisał: > Teraz ogień w piekle nie gaśnie
            Święta prawda. Coś co nigdy nie zapłonęło nie może więc zgasnąć.
            > a ludzie wpadają do piekła jak deszcz.>
            A przy takim stwierdzeniu , to ów ogień zostałby ugaszony przez lud.
          • pocoo Re: Wierzacy = tchórz? 16.02.15, 18:15
            tade-k53 napisał:

            > Teraz ogień w piekle nie gaśnie a ludzie wpadają do piekła jak deszcz.

            Zapomniałeś dodać "rzęsisty".
            To piekło jest zarąbaszczo duże.Tylko gdzie ono jest?
            Jak ten rzęsisty "deszcz" będzie tak ciągle padał to i ogień w piekle zagasi.
    • lara9369 Re: Wierzacy = tchórz? 24.02.15, 12:59
      Religie sprawiły, że człowiek przestał posługiwać się Mądrością Serca, własnym zdrowym rozsądkiem i zdolnością wyciągania własnych wniosków.
      ot, marionetka na niteczkach, jak mu kto za niteczkę pociągnie - tak gra.
      A do miłości - nikogo nie można zmusić. jeśli mnie ochrzczono w kościele katolickiim w dziecinstwie, więc - mam obowiazek .... kochać niejakiego boga i płacic dozgonnie jego sługom haracz???
      • wiseacres Re: Wierzacy = tchórz? 26.02.15, 09:36
        Religie były , są i będą. Wierzący jak wskazuje tytuł wątku nie musi być wcale religijny.Coś ci się zawinęło. Jak będziesz wierzył w siebie to najdalej zajdziesz. A tak w ogóle ludziom potrzebny jest Bóg. Taki czy inny ale Bóg.
        • pocoo Re: Wierzacy = tchórz? 26.02.15, 09:47
          wiseacres napisał(a):

          > A tak w ogóle ludziom potrzebny jest Bóg. Taki czy inny ale Bóg.

          Nie wiem skąd masz tę pewność? Liczę na siebie i nie ma szans,abym siebie zawiodła.Czy dla siebie jestem bogiem?
          • lara9369 Re: Wierzacy = tchórz? 26.02.15, 09:58
            > A tak w ogóle ludziom potrzebny jest Bóg. Taki czy inny ale Bóg.

            Taki czy inny? Człowiek dla człowieka powinien być Bogiem. Tu, na Ziemi - wszystko jest robione rękoma, głowami i sercami ludzi. Wyczarowany chleb - tylko w bajce, realnie - trzeba go zasadzić,. zebrać, upiec... Religie -chore bajki - sprawiły, że czlowiek zaczął nienawidzieć i pogardzać Człowiekiem i Zyciem, a wielbić - Śmierć, gdyż rzekomo po niej, pójdzie do raju...
            No ale kapłani dobrze się maja właśnie tu, na Ziemi żyjąc kosztem pracy milionów robotników co im haracz przynoszą na poczet "życia" pozagrobowego...
            • pocoo Re: Wierzacy = tchórz? 26.02.15, 10:09
              lara9369 napisał(a):

              > No ale kapłani dobrze się maja właśnie tu, na Ziemi żyjąc kosztem pracy milionó
              > w robotników co im haracz przynoszą na poczet "życia" pozagrobowego...

              "Głupi daje,mądry bierze",kiedyś tak mówiono.
              Te baranki boże nie wyobrażają sobie tego,aby do nieba można było wejść za darmo.A "juhasi" cieszą się i robią co w ich mocy ,aby baranki nigdy nie zwątpiły w to,że aby wejść, to trzeba kupić bilet.Bardzo drogi bilet rozłożony na raty.Dogodne raty.
        • 9rgkh Re: Wierzacy = tchórz? 26.02.15, 10:06
          wiseacres napisał(a):

          > Religie były , są i będą.

          Niestety, masz rację.

          > A tak w ogóle ludziom potrzebny jest Bóg. Taki czy inny ale Bóg.

          Spróbuj to jakoś udowodnić, bo np. ja boga nie potrzebuję. Dlaczego? Domyślasz się?
        • lara9369 Re: Wierzacy = tchórz? 26.02.15, 10:07
          wiseacres napisał(a): Jak będziesz wierzył w siebie to najdalej zajdziesz. A tak w ogóle ludziom potrzebny jest Bóg. Taki czy inny ale Bóg

          Zobacz Boga - w oczach Ukochanej osoby... i będziesz - w Niebie :))))
          • pocoo Re: Wierzacy = tchórz? 26.02.15, 10:11
            lara9369 napisał(a):

            > Zobacz Boga - w oczach Ukochanej osoby... i będziesz - w Niebie :))))

            To chyba tylko komar tak bo bożemu bzyka.Niebo?Na dodatek siódme?Nieosiągalne z bogiem.
            • lara9369 Re: Wierzacy = tchórz? 26.02.15, 10:45
              pocoo
              Co ma Miłosć do "bzykania"???? Nigdy nie kochałaś - naprawdę....
              ...
              • pocoo Re: Wierzacy = tchórz? 26.02.15, 11:23
                lara9369 napisał(a):

                > pocoo
                > Co ma Miłosć do "bzykania"???? Nigdy nie kochałaś - naprawdę....
                > ...
                A jak wygląda bóg w oczach ukochanej osoby?
                Może wiem,co znaczy kochać naprawdę,tylko sprawy sobie z tego nie zdaję.
                • lara9369 Re: Wierzacy = tchórz? 26.02.15, 11:24
                  A jak wygląda bóg w oczach ukochanej osoby?
                  Może wiem,co znaczy kochać naprawdę,tylko sprawy sobie z tego nie zdaję

                  Nie, to niemożliwe, kiedy kochasz - od razu, wiesz :)))
                  • pocoo Re: Wierzacy = tchórz? 26.02.15, 11:52
                    lara9369 napisał(a):

                    > Nie, to niemożliwe, kiedy kochasz - od razu, wiesz :)))

                    Skąd mam wiedzieć,jeżeli nie mam pojęcia jak wygląda bóg?
                    • lara9369 Re: Wierzacy = tchórz? 26.02.15, 11:54
                      pocoo,
                      kiedy Go spotkasz - natychmiast będziesz wiedziała:))) Uwierz, ja - bardzo, strasznie długo czekałam i nie wiedziałam..a potem - jeden błysk, i na całe życie, na - wieczność. I tylko - Jeden, tylko - Mój :))))
                      • 9rgkh Re: Wierzacy = tchórz? 26.02.15, 12:24
                        lara9369 napisał(a):

                        > pocoo,
                        > kiedy Go spotkasz - natychmiast będziesz wiedziała:))) Uwierz, ja - bardzo, str
                        > asznie długo czekałam i nie wiedziałam..a potem - jeden błysk, i na całe życie,
                        > na - wieczność. I tylko - Jeden, tylko - Mój :))))

                        Ale jeśli wiesz bez dowodu, na zawsze to musiałaś wyłączyć logikę w myśleniu o tym. Zgadza się? Akceptujesz to wyłączenie?

                        W psychice człowieka istnieją takie wyłączniki "zaakceptowane" przez ewolucję, potrzebne. Są one podporządkowane najbardziej podstawowym instynktom - przetrwania, przedłużenia gatunku. Działają bardzo mocno. To jest miłość i seksualność.

                        Tak się składa, że boga udaje się dopisać do listy obiektów "miłościwych" odpowiednimi trikami. A potem uzyskuje się efekt uzależnienia i tak "porażona" miłością do boga istota staje się zależna od tego, kto dysponuje związanym z tą ideologią autorytetem. W prosty sposób przechodzi się od manipulacji do całkiem realnej władzy.

                        Osiąganie tak efektywnej władzy jest głównym powodem istnienia wszystkich religii. A może jedynym niemal?
                        • lara9369 Re: Wierzacy = tchórz? 26.02.15, 12:26
                          9rgkh

                          Ja tu o Sercu, nie o psychice człowieka...
                          Wiesz, buddyści mówią, że prawdziwy umysł człowieka znajduje się w Anahacie, 4 czakramie, czyli -, Sercu :)
                          • 9rgkh Re: Wierzacy = tchórz? 26.02.15, 13:05
                            lara9369 napisał(a):

                            > 9rgkh
                            >
                            > Ja tu o Sercu, nie o psychice człowieka...
                            > Wiesz, buddyści mówią, że prawdziwy umysł człowieka znajduje się w Anahacie, 4
                            > czakramie, czyli -, Sercu :)

                            A ja, przy okazji, o bogach. A Ty z tymi buddystami to się... "zgadzasz"? :) A co to jest "prawdziwy umysł"? :) Nie wiem, jak mam to rozumieć.
                            • lara9369 Re: Wierzacy = tchórz? 26.02.15, 18:30
                              9rgkh napisał: A Ty z tymi buddystami to się... "zgadzasz"? :) A
                              > co to jest "prawdziwy umysł"? :) Nie wiem, jak mam to rozumieć

                              Nie, ja się z nikim nie zgadzam :))) Każda sztywność, oderwana od zycia i miłości, mnie przeraża.
                              Jak masz to rozumieć? Pozwól, że podam przykład z forum obok: kobieta stawia karty Tarota na to, czy jej sąsiad jeszcze żyje, bo w nocy słyszała odgłosy, że źle z nim.... I pyta forumowiczów, co o tym sądzą. Korzystając z "rozumu serca", powinna była iść do sąsiadów i zapytać, co się dzieje i czy może pomóc. Kiedy zapytałam ją, czemu tego ie zrobiła, odpowiedziała: jeszcze czego, raz pójdę, będę cały czas miała wścibskich sąsiadów na głowie... Dla mnie, szok. Człowiek, kt korzysta właśnie z tego "prawdziwego rozumu", mnie miałby żadnych wątpliwośći, jak postąpić.
                              Nie wiem, czy jasno wyłożyłam?
                              • 9rgkh Re: Wierzacy = tchórz? 26.02.15, 19:35
                                lara9369 napisał(a):

                                > 9rgkh napisał: A Ty z tymi buddystami to się... "zgadzasz"? :) A
                                > > co to jest "prawdziwy umysł"? :) Nie wiem, jak mam to rozumieć
                                >
                                > Nie, ja się z nikim nie zgadzam :))) Każda sztywność, oderwana od zycia i miłoś
                                > ci, mnie przeraża.
                                > Jak masz to rozumieć? Pozwól, że podam przykład

                                > Nie wiem, czy jasno wyłożyłam?

                                Wyłożyłaś, to fakt ale niejasno albo ja jakiś przymulony dziś jestem i nie potrafię skojarzyć alegorii.

                                Będę upierdliwy: co to jest ten prawdziwy umysł?
                                • lara9369 Re: Wierzacy = tchórz? 26.02.15, 19:39
                                  9rgkh napisał: albo ja jakiś przymulony dziś jestem
                                  Odpocznij. Nie musisz tego zrozumieć - dzisiaj :) Jutro spróbuje od nowa jakoś wytłumaczyć :)))
                                  • 9rgkh Re: Wierzacy = tchórz? 26.02.15, 23:11
                                    lara9369 napisał(a):

                                    > 9rgkh napisał: albo ja jakiś przymulony dziś jestem
                                    > Odpocznij. Nie musisz tego zrozumieć - dzisiaj :) Jutro spróbuje od nowa jakoś
                                    > wytłumaczyć :)))

                                    Nie "od nowa", bo jeszcze wcale nie zaczęłaś. A jutro to będzie futro, jak mówiła moja babcia. Jak byś wiedziała dziś, to byś napisała. Znaczy, że mówisz byle co a potem kombinujesz jak łysa kobyła pod górkę jak z tego wybrnąć. Oczywiście "jakoś".
                                    • lara9369 Re: Wierzacy = tchórz? 26.02.15, 23:19
                                      9rgkh

                                      To że coś rozumiesz lub nie, to nie jest kwestia moich wiadomości, lecz - Twojej zdolności pojmowania.
                                      To, czego Ty nie jesteś zrozumieć dziś, za jakiś czas być moze - zrozumiesz. a ja, nie zamierzam na siłę nic tłumaczyć.
                                    • olsah65 Re: Wierzacy = tchórz? 27.02.15, 12:51
                                      9rgkh napisał: > Nie "od nowa", bo jeszcze wcale nie zaczęłaś. A jutro to będzie futro, jak mówi
                                      > ła moja babcia. Jak byś wiedziała dziś, to byś napisała. Znaczy, że mówisz byle
                                      > co a potem kombinujesz jak łysa kobyła pod górkę jak z tego wybrnąć. Oczywiści
                                      > e "jakoś".
                                      >
                                      To się buddystce dostało. Czasami wystarczy się przedstawić i wymienić uprzejmości.
                                      • lara9369 Re: Wierzacy = tchórz? 27.02.15, 12:52
                                        olsah65
                                        niunia, gdybyś uważniej czytała: Ja buddystką (jeśli mnie masz na myśli) - nie jestem :)) Jestem - Satanistką, kochana :))))
                                        • 9rgkh Re: Wierzacy = tchórz? 27.02.15, 13:08
                                          lara9369 napisał(a):

                                          > Jestem - Satanistką, kochana :))))

                                          Tylko dlaczego i po co? Wiara pod każdą postacią szkodzi myśleniu.
                                          • lara9369 Re: Wierzacy = tchórz? 27.02.15, 13:16
                                            9rgkh Dlaczego i poco? Dlatego, że jeszcze kilka lat temu byłam nieuleczalnie chora i potwornie cierpiałam. Modliłam się do wszystkich aniołów, bogów, odwiedzałam terapeutów, szukając wybawienia z cierpienia. Jedyny Bóg , do kt nie przyszło mi do głowy pomodlic się, to wlaśnie był Szatan :)))) I kiedy odpuściłam sobie wszystko, poddałam się, przeczytałam u Heleny Bławatskiej : Należy pamiętać, że jedynym Bogiem na tej planecie jest ten, kogo nazywamy - Szatan.
                                            Ot z ciekawostki spróbowałam, a co jeśli poprosić szatana o pomoc? I wiesz co, zostalam uzdrowiona z dnia na dzień! Od 2,5 lat nie biore żadnych leków a w kazdej zawieruszce zyciowej zwracam się o pomoc do Niego i zawsze otrzymuję odpowiedź i pomoc! Spływa na mnie ciepła gęsta energia i sprawy układaj sie tak, aby było dobrze. nie oznacza to, że - po mojej myśli. bo czasami ja - nie mam racji. Ale tak, aby było bezpiecznie i sprawiedliwie. A więc całą swoją wdzięcznosc - jak mogłabym nie skierowac na tego, kto mi pomaga?
                                            JA - miałam odwagę odrzuycić schematy stereotypy i oszczerstwa na temat Szatana, a On - ofiarowal mi swoją Boska Milość i pomoc :)
                                        • olsah65 Re: Wierzacy = tchórz? 27.02.15, 13:13
                                          lara9369 napisał(a):

                                          > olsah65
                                          > niunia, gdybyś uważniej czytała: Ja buddystką (jeśli mnie masz na myśli) - nie
                                          > jestem :)) Jestem - Satanistką, kochana :))))
                                          Rozumiem , to zapewne jakiś zaślepienie inną nazwą. A skoro już, to co to jest ów Szatan?
                                          Mam nadzieję ,że tu lepiej Ci pójdzie niż z "umysłem"
                                          • lara9369 Re: Wierzacy = tchórz? 27.02.15, 13:25
                                            olsah65
                                            Jeśli jesteś zainteresowana tematem, sama sobie poszukaj źródeł, ja ci nie jestem niewolnicą żeby na tacy gotowce podawać :)))
                                            • olsah65 Re: Wierzacy = tchórz? 27.02.15, 13:34
                                              lara9369 napisał(a): sobie poszukaj źródeł, ja ci nie jest
                                              > em niewolnicą żeby na tacy gotowce podawać :)))
                                              Dobre i to. Miłośnicy bogów zwykle straszą piekłem, a ja wyrabiam sobie chody, tak na wszelki wypadek.
                                              • lara9369 Re: Wierzacy = tchórz? 27.02.15, 13:38
                                                olsah65 Ja cię piekłem nie straszę, niunia :)))
                                                Chodzi mi o to, że aby zdobyć jakaąkolwiek wiedzę, trzeba włozyć własny wysiłek. Te gotowce kt podają dzieciom w szkólkach i kosciółkach, są funta kłaków nie warte... Tylko ta wiedza i doświadczenie kt zdobywamy własnym wysiłkiem, jest czegoś warte :)))
                                • pocoo Re: Wierzacy = tchórz? 26.02.15, 20:03
                                  9rgkh napisał:
                                  > Będę upierdliwy: co to jest ten prawdziwy umysł?
                                  >
                                  Chciałabym aby okazało się,że jest to umysł nie zamulony religią i nie zabetonowany mieszaniną chamstwa, agresji i ignorancji.
                                  • olsah65 Re: Wierzacy = tchórz? 26.02.15, 21:04
                                    pocoo napisała: > Chciałabym aby okazało się,że jest to umysł nie zamulony religią i nie zabetono
                                    > wany mieszaniną chamstwa, agresji i ignorancji.
                                    Jest duża na to szansa.
                                  • 9rgkh Re: Wierzacy = tchórz? 26.02.15, 23:16
                                    pocoo napisała:

                                    > 9rgkh napisał:
                                    > > Będę upierdliwy: co to jest ten prawdziwy umysł?
                                    > >
                                    > Chciałabym aby okazało się,że jest to umysł nie zamulony religią i nie zabetono
                                    > wany mieszaniną chamstwa, agresji i ignorancji.

                                    To ma sens. Na Ciebie to można liczyć. A lara dziś nie wiedziała co napisała i przymierzała się do rozeznania tematu dopiero na jutro. :)
                                    • pocoo Re: Wierzacy = tchórz? 28.02.15, 16:53
                                      9rgkh napisał:

                                      > pocoo napisała:

                                      > > Chciałabym...

                                      > To ma sens. Na Ciebie to można liczyć. A lara dziś nie wiedziała co napisała i
                                      > przymierzała się do rozeznania tematu dopiero na jutro. :)
                                      >
                                      Napisałam w skrócie .Nie wiem ,co na ten temat myśli lara,więc poczekam.Może to zupełnie o co innego chodzi.Trochę się gubię w jej wypowiedziach.
                                      • olsah65 Re: Wierzacy = tchórz? 28.02.15, 17:09
                                        pocoo napisała: .Nie wiem ,co na ten temat myśli lara,więc poczekam.Może t
                                        > o zupełnie o co innego chodzi.Trochę się gubię w jej wypowiedziach.
                                        Najjaśniej można to ująć tak , "a diabli wiedzą", bo jaka lara taka wiara.
                          • pocoo Re: Wierzacy = tchórz? 26.02.15, 14:02
                            lara9369 napisał(a):
                            > Ja tu o Sercu, nie o psychice człowieka...

                            No nie.Napisałaś,że w oczach ukochanego mam zobaczyć boga ,będzie to prawdziwa miłość i polecę do nieba.Od tego się zaczęło.
                          • olsah65 Re: Wierzacy = tchórz? 26.02.15, 20:59
                            lara9369 napisał(a): > Wiesz, buddyści mówią, że prawdziwy umysł człowieka znajduje się w Anahacie, 4
                            > czakramie, czyli -, Sercu :)
                            Ach, ci buddyści.
                • no_no Re: Wierzacy = tchórz? 26.02.15, 12:15
                  pocoo napisała:

                  > A jak wygląda bóg w oczach ukochanej osoby?

                  Dokładnie tak jak JA :)

                  > Może wiem,co znaczy kochać naprawdę,tylko sprawy sobie z tego nie zdaję.

                  Spieszę zatem z pomocą.
                  Kochać naprawdę, to kochać bez względu na wzgląd. To znaczy: nie osądzać, nie potępiać, brać obiekt miłości jak leci z całym dobytkiem inwentarza, niczego nie oczekując w zamian (bo wtedy musielibyśmy mówić nie o miłości prawdziwej, czystej,
                  a o interesownej, z gruntu zatem fałszywej).
                  O. Tak to rozumiem.

                  no_no - I love you my people
                  www.youtube.com/watch?v=OWSB12n5eGA
                  • lara9369 Re: Wierzacy = tchórz? 26.02.15, 12:22
                    no_no

                    Tylko miłości - nie da się opisac słowami... wszystko co piszesz - to teoria! Miłość - to stan duszy. Reszta - puste słowa.

                    Tylko brak wiary prowadzi do zbawienia


                    Brak dogmatów i schematów - masz rację!

                  • pocoo Re: Wierzacy = tchórz? 26.02.15, 16:35
                    no_no napisał:

                    > pocoo napisała:
                    >
                    > > A jak wygląda bóg w oczach ukochanej osoby?
                    >
                    > Dokładnie tak jak JA :)
                    >
                    A jak wygladasz Ty?Czyli ...nie mam szans na wielka miłość,tę jedyną prawdziwą, jeżeli w oczach ukochanego nie zobaczę Ciebie .

                    > Spieszę zatem z pomocą.

                    To pokaż mi,jak wyglądasz?

                    > Kochać naprawdę, to kochać bez względu na wzgląd. To znaczy: nie osądzać, nie p
                    > otępiać, brać obiekt miłości jak leci z całym dobytkiem inwentarza, niczego nie
                    > oczekując w zamian (bo wtedy musielibyśmy mówić nie o miłości prawdziwej, czys
                    > tej,
                    > a o interesownej, z gruntu zatem fałszywej).
                    > O. Tak to rozumiem.

                    Tyle to i ja wiem.
                    A może zamiast boga ,wolałabym zobaczyć w oczach ukochanego piekielne pożądanie.
                    Anioły są zwykle dwulicowe, więc wolę mieć do czynienia z prawdziwym "piekłem,a nie z fałszywym niebem .
                    • 9rgkh Re: Wierzacy = tchórz? 26.02.15, 17:12
                      pocoo napisała:

                      > wolę mieć do czynienia z prawdziwym "piekłem,a
                      > nie z fałszywym niebem .

                      I to jest zrozumiałe i oczywiste. Prawda jest najważniejsza.
                      • pocoo Re: Wierzacy = tchórz? 26.02.15, 19:51
                        9rgkh napisał:

                        > I to jest zrozumiałe i oczywiste. Prawda jest najważniejsza.
                        >
                        Zawsze przegrywam z kłamstwem,dlatego omijam je z daleka.
                        • 9rgkh Re: Wierzacy = tchórz? 26.02.15, 23:13
                          pocoo napisała:

                          > 9rgkh napisał:
                          >
                          > > I to jest zrozumiałe i oczywiste. Prawda jest najważniejsza.
                          > >
                          > Zawsze przegrywam z kłamstwem,dlatego omijam je z daleka.

                          Też kłamstw nie znoszę i pewnie dlatego je tropię i wytykam.
                    • no_no Re: Wierzacy = tchórz? 28.02.15, 00:32
                      pocoo napisała:

                      > A jak wygladasz Ty?

                      Ludzie mówią, że dobrze.

                      > Czyli ...nie mam szans na wielka miłość,tę jedyną prawdziwą,
                      > jeżeli w oczach ukochanego nie zobaczę Ciebie .

                      Nie zrozumieliśmy się. Nie szkodzi.

                      > > Spieszę zatem z pomocą.

                      > To pokaż mi,jak wyglądasz?

                      Czy potrzebne Ci być może kolejne rozczarowanie? Po co? Mało to ich miałaś w życiu?
                      No właśnie ..

                      > > Kochać naprawdę, to kochać bez względu na wzgląd. To znaczy: nie osądzać,
                      > nie p
                      > > otępiać, brać obiekt miłości jak leci z całym dobytkiem inwentarza, nicze
                      > go nie
                      > > oczekując w zamian (bo wtedy musielibyśmy mówić nie o miłości prawdziwej
                      > , czys
                      > > tej,
                      > > a o interesownej, z gruntu zatem fałszywej).
                      > > O. Tak to rozumiem.

                      > Tyle to i ja wiem.

                      A to przepraszam!
                      Wybacz, że tak nisko oceniłem Twoją wiedzę w kwestii miłości prawdziwej, czystej, niepokalanej.
                      Nie ma jednak tego złego co by na dobre nie wyszło, i ta moja króciutka rozprawka być może przyda się wierzącym w boga miłosiernego do chociaż małej refleksji, zastanowienia, przemyśleń?

                      > A może zamiast boga ,wolałabym zobaczyć w oczach ukochanego piekielne pożądanie
                      > .

                      To się jedno z drugim nie wyklucza ..

                      > Anioły są zwykle dwulicowe,

                      A tego to nie wiedziałem. Aż nie chce mi się wierzyć!

                      > więc wolę mieć do czynienia z prawdziwym "piekłem,a
                      > nie z fałszywym niebem .

                      Twoja wola = wola boska.
                      • lara9369 Re: Wierzacy = tchórz? 28.02.15, 07:23

                        Pisząc o "oczach ukochanego" - miałam na myśli, oczy duszy!
                        • pocoo Re: Wierzacy = tchórz? 28.02.15, 08:12
                          lara9369 napisał(a):

                          >
                          > Pisząc o "oczach ukochanego" - miałam na myśli, oczy duszy!


                          A "bóg" to no_no?
                          • lara9369 Re: Wierzacy = tchórz? 28.02.15, 09:11
                            > A "bóg" to no_no?

                            Nie, Bóg może być w każdym człowieku. Wazne, aby Człowiek - chciał tego.
                            Równiez w no_no mógłby "zamieszkać" :) Bogu - obojętne kto jak ma na imię:))))
                            • pocoo Re: Wierzacy = tchórz? 28.02.15, 11:49
                              lara9369 napisał(a):

                              > > A "bóg" to no_no?
                              >
                              > Nie, Bóg może być w każdym człowieku.

                              No to w no-no też.

                              > Wazne, aby Człowiek - chciał tego.

                              A co z demoniczną kobietą,którą uwielbiają mężczyźni?

                              > Równiez w no_no mógłby "zamieszkać" :) Bogu - obojętne kto jak ma na imię:))))
                              O ja cie smolę; i w komarze,i qwardianie,i w ferro ,i obecnym psycholu już mieszka?
                              Ja nie chcę.
                              • olsah65 Re: Wierzacy = tchórz? 28.02.15, 12:05
                                pocoo napisała:
                                > No to w no-no też.
                                Nie, bo no.
                                > A co z demoniczną kobietą,którą uwielbiają mężczyźni?
                                >
                                Myślę, że walczyć z tym nie przystoi.
                            • 9rgkh Re: Wierzacy = tchórz? 28.02.15, 12:36
                              lara9369 napisał(a):

                              > > A "bóg" to no_no?
                              >
                              > Nie, Bóg może być w każdym człowieku. Wazne, aby Człowiek - chciał tego.

                              Bóg czyli co? Czy chcenie nieracjonalne, absurdalne, sprzeczne, szkodliwe ma sens? "Robienie sobie dobrze" za pomocą boga trąci obsesją typu masturbacyjnego. Jeśli, oczywiście, nie zaczyna dotyczyć także innych ludzi.

                              > Równiez w no_no mógłby "zamieszkać" :) Bogu - obojętne kto jak ma na imię:))))

                              Po co?

                              Moja propozycja to umysłowe lokum dla obrazu innych ludzi, budujące wspólnotę. Człowiek, jako istota społeczna, ma naturalną potrzebę takiego kontaktu. Bóg, wykorzystuje właśnie ją, dzięki niej tak dobrze się zadomawia w psychice ale przy okazji okalecza ludzki umysł.
                      • pocoo Re: Wierzacy = tchórz? 28.02.15, 08:10
                        no_no napisał:

                        > > Czyli ...nie mam szans na wielka miłość,tę jedyną prawdziwą,
                        > > jeżeli w oczach ukochanego nie zobaczę Ciebie .
                        >
                        > Nie zrozumieliśmy się. Nie szkodzi.

                        Tak myślisz? To tylko żart w nawiązaniu do tego,że kiedy w oczach ukochanego zobaczę boga,to będę w niebie.Mam nadzieję,że w niebie na ziemi.
                        • lara9369 Re: Wierzacy = tchórz? 28.02.15, 09:17
                          pocoo napisała: Mam nadzieję,że w niebie na ziemi.
                          Innego Nieba - NIE MA> nie istnieje! Czy w XXI wieku tak cięzko to zrozumieć??? "niebo", można przeżyc tylko tu - na Ziemi! Wyżej - ponad chmurami, jest tylko czarna pustka!!!!
                          Chodzimy do szkół, latamy w kosmos, oglądamy TV, mamy kompy, ale pokonać mury we własnych umysłach i zrozumieć że wszystkie pojęcia wprowadzone przez przebiegłe klechy - sa KŁAMSTWEM. NIE MA innego NIEBA , niż tu - na Ziemi!
                          • pocoo Re: Wierzacy = tchórz? 28.02.15, 11:40
                            lara9369 napisał(a):

                            > ć??? "niebo", można przeżyc tylko tu - na Ziemi! Wyżej - ponad chmurami, jest tylko czarna >pustka!!!!

                            Szkoda.Ja chciałabym tych przebierańców w sukienki przepasane fioletem lub purpurą wysłać do nieba, tego niebieskiego...albo lepiej tego czarnego za niebieskim.
                            Wg Katechizmu katolickiego ,niebo nie jest miejscem i dusze nie wędrują.Dusza katolicka sprawiedliwa ,łączy się z wszechogarniającą(chyba tylko ziemię) miłością boga i to jest katolickie niebo.To boskie to jest niedostępne dla pospólstwa katolickiego...
                            Zdecydowanie wolę niebo na ziemi.
                            • karbat Re: Wierzacy = tchórz? 28.02.15, 12:26
                              wierzacy w wiare .

                              wierzacy, wierzy w ta wiare , ktora mu wpojono .
                              gdyby tak nie bylo , Nigdy ... by w nia nie wierzyl ..
                              • olsah65 Re: Wierzacy = tchórz? 28.02.15, 12:34
                                karbat napisał:

                                > wierzacy w wiare .
                                Dokładnie tak , taka woda mineralna, destylowana od 2000 lat.
                                • wiseacres Re: Wierzacy = tchórz? 28.02.15, 13:19
                                  Wy jesteście stare ramole i ki. Na religie chodziliście.Macie przeciążone zwoje naukami komuszymi i mocno was pogieło.Same pierdoły. Wiadomo powszechnie , że Bóg istnieje.Co ma do tego tchórz. Zwierzak jak inne .
                                  • pocoo Re: Wierzacy = tchórz? 28.02.15, 14:03
                                    wiseacres napisał(a):

                                    > Wy jesteście stare ramole ...
                                    A ty?A ty dlaczego nie jesteś na forum dla dzieci?
                                  • 9rgkh Re: Wierzacy = tchórz? 28.02.15, 15:41
                                    wiseacres napisał(a):

                                    > Wy jesteście stare ramole i ki.

                                    Typowy "argument" religianta - wyzwiska.

                                    > Na religie chodziliście.Macie przeciążone zwoje
                                    > naukami komuszymi i mocno was pogieło.

                                    I nieuzasadnione insynuacje.

                                    > Same pierdoły. Wiadomo powszechnie , że
                                    > Bóg istnieje.Co ma do tego tchórz. Zwierzak jak inne .

                                    Wiadomo powszechnie, że nigdy nie było dowodu istnienia żadnego bożka, mimo tego że religie są tak powszechne. Religie a nie religia i mnóstwo różnych bogów a nie jeden, co Ty akurat go uważasz za istniejącego.
                                  • olsah65 Re: Wierzacy = tchórz? 28.02.15, 15:49
                                    wiseacres napisał(a):.Same pierdoły. Wiadomo powszechnie , że
                                    > Bóg istnieje
                                    Gdybyś zmienił szyk twoich zdań, to byłby tu sens, a tak kolejna deklaracja.
                                    Są tacy co nawet utrzymują, że prowadzą z Nim dialog. Zdaje się , że to jakaś jednostka chorobowa. Może pomóc Ci w tym" psycholoq religijny".
                                • wiseacres Re: Wierzacy = tchórz? 28.02.15, 13:20
                                  Wy jesteście stare ramole i ki. Na religie chodziliście.Macie przeciążone zwoje naukami komuszymi i mocno was pogięło.Same pierdoły. Wiadomo powszechnie , że Bóg istnieje.Co ma do tego tchórz. Zwierzak jak inne .
                                  • 9rgkh Re: Wierzacy = tchórz? 28.02.15, 15:41
                                    Powtórka z rozrywki? :)
                            • lara9369 Re: Wierzacy = tchórz? 28.02.15, 13:28
                              pocoo
                              Nie martw się! Każdy dostanie to, na co zasługuje: a więc przebierańce pójdą - właśnie do swojego "Nieba"! Niebo oszustów i pedofili! Okrutnych zbrodniarzy, co zniszczyli tyle ludzkich istnień na tej Ziemi. tych, co świadomie kłamią - mi nie żal. niech spiep..ją.
                              • pocoo Re: Wierzacy = tchórz? 28.02.15, 14:02
                                Jestem całkowicie "za".
                              • taniarada Re: Wierzacy = tchórz? 28.02.15, 18:44
                                lara9369 napisał(a):

                                > pocoo
                                > Nie martw się! Każdy dostanie to, na co zasługuje: a więc przebierańce pójdą -
                                > właśnie do swojego "Nieba"! Niebo oszustów i pedofili! Okrutnych zbrodni
                                > arzy, co zniszczyli tyle ludzkich istnień na tej Ziemi. tych, co świadomie kła
                                > mią - mi nie żal. niech spiep..ją.
                                Co za bełkot .Każdy zasłuży na to czym się wysługiwał na ziemi.Nawet taki lara9369.Rozumiem ,że masz jeszcze czas na przemyślenia
                                • pocoo Re: Wierzacy = tchórz? 28.02.15, 19:43
                                  taniarada napisał(a):
                                  > Co za bełkot .

                                  Powiedział ten,który nie rozumie co się do niego nawet łopatologicznie mówi.
                                • 9rgkh Re: Wierzacy = tchórz? 28.02.15, 20:16
                                  taniarada napisał(a):

                                  > Co za bełkot .Każdy zasłuży na to czym się wysługiwał na ziemi.Nawet taki lara9
                                  > 369.Rozumiem ,że masz jeszcze czas na przemyślenia

                                  Nikt nie dostanie ani nagrody, ani nie zostanie ukarany. Jesteśmy biologicznymi maszynami a nasze życie jest testowaniem programów przetrwania. Kończy się i dla testującego swój program organizmu nie ma potem już nic. Do akcji wchodzą następne. I tak bez końca.

                                  Popatrz wokół siebie. Postudiuj historię. Jeśli ludzie chcieliby urządzić sobie życie na "ludzkich warunkach" to przecież mogliby to zrobić. I zdarza się, że w jakiejś enklawie trwa przez jakiś czas taki eksperyment. Ale kończy się, bo poza nią wre brutalna walka o przetrwanie, w której nie ma szacunku dla nikogo i dla jakichkolwiek zasad. I enklawa musi zniknąć.

                                  Religie to kłamstwo. Kłamstwo rządzi światem. Byłoby to do zniesienia gdyby nie jeden szczegół - ludzie okłamują sami siebie i są wobec przedstawicieli własnego gatunku najokrutniejsi jak tylko można sobie to wyobrazić. I nie ma nadziei, że będzie inaczej.

                                  Bo jesteśmy tylko biologicznymi, programowalnymi maszynami.

                                  Uważasz, że możesz dostać nagrodę od jakiegoś stwórcy. Czym ona będzie? Wiesz to?
                                  • 9rgkh Filozofia nocą 01.03.15, 00:56
                                    9rgkh napisał:

                                    > Bo jesteśmy tylko biologicznymi, programowalnymi maszynami.

                                    Tak sobie pomyślałem, że mogło to zabrzmieć dość... pesymistycznie. Ale to przecież bardzo dobra wiadomość. Podobnie pesymistycznie mógłby wyglądać wniosek z wielowiekowej (chyba tyle można zaryzykować) pracy fizyków streszczającej się w Teorii Wszystkiego. No bo prawdziwość takiej teorii to dowód na to, że NIC w naszym świecie nie może się wydarzyć bez "jego udziału". Tak więc nasza myślowo dostrzegana niezależność jest ułudą. Potwierdza to nauka ostatnich iluś tam lat - najpierw mózg na poziomie kwantowym, atomów, związków chemicznych i oddziaływań między tym wszystkim ułoży jakiś skutek a dopiero później, równolegle do tego wyniku, pojawić się może myśl z całym rozumowym uzasadnieniem, którą odczujemy. Tak więc nie ma niezależności myśli (myśli JAKOBY przychodzą znikąd). Jest działanie jakiegoś, wcześniej testowanego programu a nasze myślenie jest jakąś tam formą interpretacji.

                                    Bardzo przypomina to programowanie dla komputerów - program realnie działa na poziomie instrukcji procesora i jest całkowicie "niezrozumiały" gdy na niego spojrzeć od tej strony ale jego pierwowzór, kiedyś wcześniej napisany w języku wyższego poziomu, słowami z naszego języka codziennego (niemal) ładnie przedstawiał całą logikę działania programu. Tak samo działamy i my, Homo sapiens. Coś tak chemicznie i fizycznie (zgodnie z fizyką świata) dzieje w naszym mózgu a my przy okazji myślami widzimy w skrócie logikę programu wyświetlaną w języku pojęć abstrakcyjnych.

                                    Chyba trochę namieszałem ale poprzedni akapit jest dla znających tematykę i nie jest konieczny dla sensu, który chciałem tu przedstawić. Wrócę do tematu...

                                    Nasuwa się takie pytanie: czy z powodu tej wtórności naszego istnienia powinniśmy się martwić? Na pewno nie a nawet właśnie te wnioski powinny nas ucieszyć. No bo tak - jeśli jesteśmy programowalni i, przynajmniej na obecnym poziomie naszego rozumienia świata i wiedzy o nim, wiemy o tym, to możemy sobie wybrać dowolne kryteria istnienia. I działać według nich. A czym jest to programowanie siebie jeśli nie najzwyklejszą nauką? No to uczmy się, poznawajmy świat a im więcej będziemy o nim wiedzieli (prawdy oczywiście) tym bardziej się od świata uniezależnimy. Będziemy mogli dłużej żyć. Będziemy mogli unikać tego wszystkiego, co nasza natura uznaje za szkodliwe.

                                    A czy "maszyna biologiczna" brzmi - nie daj bóg - obraźliwie? Dla mnie nie. Jeśli świat działa według ustalonych reguł (fizyki) a myśmy jego częścią, to inaczej niż maszynami nas nazywać się nie powinno.

                                    Tylko co z tym programem?

                                    Dotąd uczestniczymy w programie "życie na Ziemi". Jesteśmy dość mocno uwikłani w mnóstwo zależności. Najprostsza to ta, że nie jesteśmy samożywni. Inne ważne to związki ze środowiskiem, jego zasobami i dostępem do nich. Co i raz to coś napsujemy, wyczerpiemy jakiś zasób, unicestwimy jakiś gatunek, co obciąża nasze sumienie. Może nie każdy tak czuje ale globalnie tak jest. Wynika to wszystko z rozmiarów naszej populacji i jej ogromnych potrzeb.

                                    No tak, ale życie jest takie ciekawe. No to może uniezależnijmy się od biosfery całkowicie i zacznijmy życie jako obserwatorzy. A może jako twórcy eksperymentatorzy? Jakaż to wspaniała perspektywa. Można by tworzyć, jak bóg jakiś, od zera i od razu jakież gotowce, które w normalnym procesie ewolucyjnym nie miałyby szansy powstać nigdy.

                                    Warto żyć jako taka programowalna maszyna biologiczna z tak wielkimi perspektywami. Nawet gdyby wciąż trzeba było jednak kiedyś tam umierać i przekazywać wiedzę następnym pokoleniom. Nic to strasznego. Przetrwać ma tylko program. Może warto już teraz o tym tak właśnie myśleć - tak wpływać na zasoby ludzkiej kultury, która programowo formatuje ludzi od dzieciństwa, żeby każdej ludzkiej istocie dać szansę uczestnictwa we wszystkim, co w tej kulturze najbardziej wartościowego. Co dawać? Więcej prawdy.

                                    Bo z ciekawością świata i radością życia rodzimy się od razu, wszyscy. O umieszczenie w nas tych cech zadbały miliardy lat ewolucji życia ziemskiego. Tylko nie pozwalajmy tego w dzieciach zabijać karmiąc ich ułudą wiary i zabijając samodzielność i krytycyzm myślenia.

                                    Wszystko zależy jednak od nas. Ewolucja dała nam oprogramowanie podstawowe ale o jego doskonalenie musimy zadbać sami. W jaki sposób? Myśląc. A czy to potrafimy, zanim unicestwimy nasz świat i nas samych, to się okaże.
                                    • psycholoq Re: Filozofia nocą 01.03.15, 06:01
                                      > Bo jesteśmy tylko biologicznymi, programowalnymi maszynami.

                                      Mów za siebie.
                                      Swego czasu niejaki Urbach zaprogramował swymi ideami bandę siepaczy, która porwała i zamordowała księdza. I ty to oficjalnie na publicznym forum popierasz, piszesz, że mordercy mieli rację.

                                      Ja zaprogramowany nie jestem, mam wolną wolę i z niej korzystam.
                                      • pocoo Re: Filozofia nocą 01.03.15, 07:58
                                        psycholoq napisał(a):
                                        > mam wolną wolę i z niej korzystam.
                                        >
                                        Wierzący musi robić to,czego wymaga od niego bóg i musi mu być bezwzględnie posłuszny.A może diabłu świeczkę ,a bogu ogarek? Piekło stoi przed tobą otworem.
                                        A może jesteś ateistą?
                                        Ja robię to,co uważam za słuszne.Nie mam pana i służyć nikomu nie muszę.
                                        Jesteśmy tacy sami? Dlaczego zatem "ściana między nami"?
                                        • psycholoq Re: Filozofia nocą 01.03.15, 08:31
                                          pocoo napisała:
                                          > Wierzący musi robić to,czego wymaga od niego bóg i musi mu być bezwzględnie po
                                          > słuszny.A może diabłu świeczkę ,a bogu ogarek? Piekło stoi przed tobą otworem.

                                          Otóż nie musi ale MOŻE. Na pewno czytałaś "Na wschód od Edenu"Steinbecka . Pamiętasz Chińczyka Lee, który studiował Biblię? Doszedł po latach do słusznego wniosku, że hebrajskie słowo"TIMSZEL" ("TIMSZOL") oznacza "MOŻESZ PANOWAĆ" ("MASZ WŁADZĘ") a nie jak piszesz musisz.

                                          > Piekło stoi przed tobą otworem.

                                          Piekło IMHO jest puste. Nie ma grzechu, którego Bóg by nie wybaczył.

                                          > A może jesteś ateistą?

                                          Może, przecież jestem trollem.

                                          > Ja robię to,co uważam za słuszne.Nie mam pana i służyć nikomu nie muszę.

                                          Naprawdę? Nie "musiałaś" chodzić do szkoły, nie "musiałaś" wychowywać (służyć) dzieci, wnuków? Nie musisz płacić podatków?
                                          A przymus pisania na forum? odpowiadania mi ? ;P

                                          > Jesteśmy tacy sami? Dlaczego zatem "ściana między nami"?

                                          Ściana dlatego, że masz (podobnie jak inni tutejsi "ateiści) usztywnione pojęcie i wyobrażenie o ludziach wierzących. Wrzucasz ich do jednego worka pt. ZŁO.
                                          A każdy wierzący jest inny, niewierzący też.
                                          Normalny ateista nie zajmuje się nieistniejącym Bogiem albo tylko troszeczkę, czasami.
                                          Ty, czy 9xyz macie przymus codziennego zaprzeczania, atakowania, odganiania Boga od siebie i przy okazji od teistów. Ma to cechy ewidentnej patologii.
                                          • pocoo Re: Filozofia nocą 01.03.15, 10:23
                                            psycholoq napisał(a):

                                            > Ty, czy 9xyz macie przymus codziennego zaprzeczania, atakowania, odganiania Bog
                                            > a od siebie i przy okazji od teistów. Ma to cechy ewidentnej patologii.

                                            Ty jesteś katolickim wzorem.
                                            Ja mogę w zderzeniu z takim wzorem być "patologią".
                                            Bóg zapłać za dobre słowa.
                                            • wiseacres Re: Filozofia z rana jak śmietana 01.03.15, 10:29
                                              Napisałeś ,że wierzący to tchórze. A ja uważam , że to ty pisząc te słowa jesteś największym tchórzem. Masz wielkiego cykora i próbujesz sobie innym w mówić ,że Boga nie ma. Oczywiście nie ma w postaci takiej jak pokazują jakieś kretyńskie malunki np. starego dziada siedzącego na obłoku Magellana i patrzącego łapczywie na gołe aniołki.
                                              Bóg to wszystko, to cała przestrzeń wszechświata.
                                              • pocoo Re: Filozofia z rana jak śmietana 01.03.15, 10:38
                                                wiseacres napisał(a):

                                                > Bóg to wszystko, to cała przestrzeń wszechświata.

                                                Nareszcie wiem,że wszyscy,którzy wierzą w istnienie boga Jahwe, modlą się do przestrzeni wszechświata.
                                                A to ci dopiero głupki.
                                                "Pod twa obronę,ojcze na niebie,grono twych dzieci swój powierza los.Ty im błogosław,ratuj w potrzebie i chroń od zguby gdy zagraża cios".Podszyci strachem?
                                                Wiedziałam ,że to wszystko w gwizdek.O przepraszam,w przestrzeń wszechświata.
                                                • karbat Re: Filozofia z rana jak śmietana 01.03.15, 11:08
                                                  psycholoq napisał(a):

                                                  > > Bo jesteśmy tylko biologicznymi, programowalnymi maszynami.

                                                  > Mów za siebie.
                                                  > Ja zaprogramowany nie jestem, mam wolną wolę i z niej korzystam.

                                                  masz wola wole i korzystasz z wolnej woli ... nie jestes
                                                  i nie dajesz sie sterowac biologicznym programem ...

                                                  zamiast isc na Klo, skorzystac z ubikacji, .... korzystasz z wolnej woli,
                                                  zgodnie z wolna, chodzisz ... obrsany (na), z pelnym ladunkiem w gaciach,
                                                  zgodnie ze .... swoja wolna wola ... ?

                                                  najciekawsze, ze katolicy non stop mowia cos o wolnej woli ..
                                                  ci ... co sa non stop sterowani przez obrzadki, mity, wizje swiata,
                                                  starozytnych obrzezanych pastuchow koz i baranow .

                                                  katolik pada na kolana, kiedy mu ministrant zadzwoni
                                                  dzwonkami i.. . on cos mowi o ... swojej wolnej woli .

                                                  wolna wola psycholoqa, sterowana dzwonkami ...
                                                  Przeciez to klasyczny przyklad psa Pawlowa ! .



                                              • bookworm Re: Filozofia z rana jak śmietana 01.03.15, 10:52
                                                To co nazywasz bogiem ma już nazwę. To wszechświat. To materia i jej aksjomaty.
                                                Nazywanie tego bogiem to prymitywna manipulacja. Mam nadzieję że nieświadoma i nie będziesz w nią brnął.
                                              • 9rgkh Re: Filozofia z rana jak śmietana 01.03.15, 12:15
                                                wiseacres napisał(a):

                                                > Napisałeś ,że wierzący to tchórze.

                                                Wierzący to, przede wszystkim, ludzie BEZMYŚLNI. Nie sądzę, żeby każdy był tchórzem.

                                                > A ja uważam , że to ty pisząc te słowa jeste
                                                > ś największym tchórzem.

                                                Mocne słowa. Największym? Udowodnij.

                                                > Masz wielkiego cykora i próbujesz sobie innym w mówić ,
                                                > że Boga nie ma.

                                                Wierzącemu już raz wmówiono wiarę w jednego z bożków. Powtórka z wmawiania jest bardzo utrudniona lub niemożliwa.

                                                Ale tak, żadnego z bogów nie ma, ani twojego, ani innych, których nieistnienie jakoby Ci wmówiono. Dlaczego nie wierzysz w innych bogów, np. hinduistycznych?

                                                > Oczywiście nie ma w postaci takiej jak pokazują jakieś kretyńsk
                                                > ie malunki np. starego dziada siedzącego na obłoku Magellana i patrzącego łapcz
                                                > ywie na gołe aniołki.
                                                > Bóg to wszystko, to cała przestrzeń wszechświata.

                                                Wszechświat to wszechświat, to wiadomo, że jest. Obserwacja jest dowodem. Ale niczego boskiego w tym wszechświecie nie widać. Fizyka go opisała zwykłymi regułami działania a nie magicznymi i poza fizyką niczego więcej nie zauważamy.

                                                Gdzie jest ten "bóg"? A może to wielu bogów? A może tysiące programistów programujących wszechświat? Tylko po co te założenia i co ma dla ludzi z nich wynikać?

                                                Nieudowodnione nie istnieje dla logiki. Ludzie powinni myśleć logicznie bo brak logiki przestaje być myśleniem.
                                              • olsah65 Re: Filozofia z rana jak śmietana 01.03.15, 15:03
                                                wiseacres napisał(a): > Bóg to wszystko, to cała przestrzeń wszechświata.
                                                Przyjmuję, że Bóg lub przestrzeń to synonimy. Zastanawia więc fakt ,dlaczego nie piszesz "przestrzeń" wielką literą? Ale to szczegół.
                                                Przy Twoim myśleniu ,"Bóg to wszystko"pojawia się wniosek. Ty jesteś Bogiem. Teraz spokojnie możesz wierzyć w siebie.
                                          • 9rgkh Re: Filozofia nocą 01.03.15, 12:06
                                            psycholoq napisał(a):

                                            > Ściana dlatego, że masz (podobnie jak inni tutejsi "ateiści) usztywnione pojęci
                                            > e i wyobrażenie o ludziach wierzących. Wrzucasz ich do jednego worka pt. ZŁO.
                                            > A każdy wierzący jest inny, niewierzący też.

                                            Faktem jest, że wiara jest nienaturalnym, fałszywym sposobem "myślenia". Gorzej, bo tego w ogóle nie da się nazwać myśleniem, gdyż myślenie zakłada sceptycyzm i używanie logiki. Wiara ma absurdalne założenia, logicznie niedopuszczalne. To stan zdegenerowany. I tym badziewiem karmi się, programuje się ludzi. Po co? Żeby te biedne ofiary poddawać całkowitej kontroli i wykorzystywać je pasożytniczo.

                                            Zauważ, co piszę - ludzie są OFIARAMI WIARY. Ale gdy już nimi zostaną, to ta cecha ich osobowości nie może być w żaden sposób wybielana. Jest zła od początku do końca a ludzie jej podlegający, ci najbardziej fundamentalistyczni są najbardziej niebezpiecznymi, agresywnymi i złymi członkami ludzkości.

                                            > Normalny ateista nie zajmuje się nieistniejącym Bogiem albo tylko troszeczkę, c
                                            > zasami.

                                            Normalny ateista jest człowiekiem, który NIE JEST TEISTĄ. Poza tym nie ma żadnych cech charakterystycznych. Ale wiara ograniczonych umysłowo teistów uniemożliwia im zrozumienie tego. Udowadniasz swoimi wpisami, że teizm działa upośledzająco na myślenie.

                                            > Ty, czy 9xyz macie przymus codziennego zaprzeczania, atakowania, odganiania Bog
                                            > a od siebie i przy okazji od teistów. Ma to cechy ewidentnej patologii.

                                            Patologią są Twoje urojenia związane z wiarą. Człowiek nie rozumiejący prostych definicji nie posiada predyspozycji do wygłaszania żadnych sądów, które należałoby brać pod uwagę.
                                      • 9rgkh Re: Filozofia nocą 01.03.15, 11:53
                                        psycholoq napisał(a):

                                        > > Bo jesteśmy tylko biologicznymi, programowalnymi maszynami.
                                        >
                                        > Mów za siebie.
                                        > Swego czasu niejaki Urbach zaprogramował swymi ideami bandę siepaczy, która por
                                        > wała i zamordowała księdza. I ty to oficjalnie na publicznym forum popierasz, p
                                        > iszesz, że mordercy mieli rację.

                                        Nie popieram przemocy i zabijania, i stosuję te zasadę w stosunku do wszystkich istot żywych.

                                        > Ja zaprogramowany nie jestem, mam wolną wolę i z niej korzystam.

                                        Zostałeś indoktrynacją zaprogramowany na wiarę. Właśnie to ograniczenie, ten wirus programowy idealnie opisuję Twoja sytuację. Wolnej woli nie masz, realizujesz wolę teistycznego mempleksu, wykonujesz, całkowicie bezmyślnie, bez udziału logiki, nakazy i rozkazy lobby teistycznego. Kłamiesz i nawet tego nie zauważasz, sam więc widzisz, jak potężnie musisz mieć zakłóconą i zdegenerowaną samoocenę. :)

                                        Religia niszczy człowieczeństwo w ludziach. Odbiera im, niedostrzegalnie dla nich, każdy pozór wolnej woli (niezależności, wolności myślenia). Degeneruje i czyni złymi, agresywnymi. Jesteś świetnym przykładem takiego "religijnego degenerata".
                                      • olsah65 Re: Filozofia nocą 01.03.15, 19:18
                                        psycholoq napisał(a): > Ja zaprogramowany nie jestem, mam wolną wolę i z niej korzystam.
                                        >
                                        Nic bardziej błędnego. Wszyscy jesteśmy zaprogramowani. Czasem nazywamy to wiedzą, czasem strachem, ale wciąż jest to coś co nami steruje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka