mili.tarka
23.02.15, 22:42
Nazywaj wierzących „debilami”."katolami" i „zacofanymi głupcami”.
Powtarzaj w kółko, że wiara jest zdegenerowanym stanem umysłu i wiara czyni czuba.
Naśmiewaj się, rób dziwne miny i wywracaj oczami, gdy ktoś wspomni przy tobie, że był w kościele.
Pal krzyże – najlepiej z katolikami na nich – to odwet za hiszpańską inkwizycję.
Jeżeli komuś ateizm kojarzy się z komunizmem lub satanizmem, to mu nabluzgaj!
Zawsze mów, że ateiści mają większe IQ od wierzących i dlatego nie muszą uzasadniać niczego żadnymi bogami. Jeśli wierzący odpowie, że jesteś po prostu za głupi, żeby zrozumieć istotę boga – wywróć oczami i odejdź mówiąc: Boże, co za idiota.
Tak, możesz wzywać imiona bogów nadaremno na złość wierzącym i mówić, że to zły nawyk z czasów, gdy byłeś indoktrynowany w dzieciństwie przez cholernie katolickich rodziców. U ateistów wzbudzisz współczucie, a u katolików politowanie.
Krzew ateizm zawsze i wszędzie. Przy każdej okazji. Mów, że ateizm jest „cool”.
Zapisz się na co najmniej piętnaście forów internetowych dotyczących ateizmu i mów tam, że ateizm jest wporzo, a religie są głupie. To samo rób na forach religijnych. Ubaw po pachy i ban w dziesięć minut gwarantowane.
Każdą rozmowę sprowadzaj na temat ateizmu – wyjaśniaj, czemu bóg/bogowie nie istnieją – przedstawiając całą masę argumentów "logicznych" niebędących do podważenia. Ewentualnie mów: „Boga nie ma, więc nie ma się nad czym zastanawiać” albo „To nie ja muszę tu cokolwiek tłumaczyć, tylko ty”.
Gdy wierzący odpowie, że religia to kwestia wiary – odpowiedz, że jest zindoktrynowanym frajerem.
Gdy wierzący wyprosi cię z domu, powiedz mu, że twoja stopa nie ma zamiaru stanąć w tym plugawym religijnym domu.
Wkuj Biblię na pamięć, będziesz mógł nabijać się z wierzących, że wiesz o ich religii więcej niż oni sami.