Dodaj do ulubionych

Skąd się wziął materialny wszechświat?

27.04.15, 00:41
Czy pytanie o przyczynę istnienia materialnego wszechświata należy do nauki?

Co było przyczyną wielkiego wybuchu? Fizycy teoretyczni, stosując wytrych retoryczny, twierdzą, że nie ma sensu mówić o tym, co było przed wielkim wybuchem, ponieważ wówczas nie płynął czas. Czy to znaczy, że nie należy szukać odpowiedzi na pytanie o przyczynę istnienia materialnego wszechświata?Czy to znaczy, że materialny wszechświat powstał bez przyczyny?

https://bioslawek.files.wordpress.com/2014/01/44444.jpg?w=500&h=374

pl.wikipedia.org/wiki/Wielki_Wybuch
„[…..] Co było przed?

Z punktu widzenia modelu standardowego Wielkiego Wybuchu i klasycznej (niekwantowej) teorii grawitacji nie można mówić o okresie „przed” Wielkim Wybuchem, jako że Wszechświat powstał w momencie Wielkiego Wybuchu, a razem z nim: przestrzeń, materia i czas, dlatego pytanie o to, co było przed Wielkim Wybuchem, jest pozbawione sensu, ponieważ czas rozpoczął się z chwilą wybuchu.”

Zobacz:

tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/ciekawostki,49/czarna-dziura-zamiast-wielkiego-wybuchu,99539,1,0.html
„Nasz kosmos istnieje w czterowymiarowym „płynnym Wszechświecie”, a narodził się po tym, jak gwiazda z „tamtej” rzeczywistości zapadła się, tworząc czarną dziurę. To nie fragment powieści science fiction, tylko nowy model początków Wszechświata. Zaproponowała go grupa fizyków teoretycznych, dla których teoria Wielkiego Wybuchu, choć uznawana za najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie, jest niewystarczająca.[…..]Słabe punkty
Ograniczeń teorii Wielkiego Wybuchu, poza wątpliwościami dotyczącymi osobliwości, jest więcej. Trudno jest wyjaśnić, jak w jego wyniku powstał kosmos, który ma prawie stałą temperaturę, bo wiek naszego Wszechświata (około 13,8 mld lat) według tego, co wiemy, nie zapewnia wystarczająco dużo czasu dla osiągnięcia takiej równowagi temperaturowej.
Większość kosmologów uważa, że aby tak się działo, Wszechświat musi się rozszerzać szybciej od prędkości światła. Jednak Afshordi wskazuje, że z tym wyjaśnieniem również wiążą się problemy. – Wielki Wybuch był tak chaotyczny, że nie jest jasne, czy zaistniała nawet niewielka jednorodna ścieżka, od której mogła się rozpocząć taka inflacja kosmologiczna – tłumaczy.’
Obserwuj wątek
    • feel_good_inc Ale po co tak kombinować? 27.04.15, 08:28
      Przecież wiadomo, że Wszechświat powstał z oddechu Mahawisznu, kiedy położył się On na Oceanie Przyczyn.
      • bookworm Re: Ale po co tak kombinować? 27.04.15, 09:32
        feel_good_inc napisał:

        > Przecież wiadomo, że Wszechświat powstał z oddechu Mahawisznu, kiedy położył si
        > ę On na Oceanie Przyczyn.

        Ha, ateiści! Mahawisznu : Ateiści - 1 : 0
        [i pomyśleć, że biosławki tyle lat spędzili wierząc w niewłaściwego projektanta]
        • bioslawek istota teorii inteligentnego projektu w przyrodzi 27.04.15, 09:43
          bookworm napisał:

          > Ha, ateiści! Mahawisznu : Ateiści - 1 : 0
          > [i pomyśleć, że biosławki tyle lat spędzili wierząc w niewłaściwego projektanta
          > ]

          bioslawek.wordpress.com/2014/12/13/jaka-jest-istota-teorii-inteligentnego-projektu-w-przyrodzie/
          Teoria inteligentnego projektu w przyrodzie zajmuje się badaniem PROJEKTU, a nie ustalaniem tożsamości PROJEKTANTA. Oczywiście inteligentny projekt wymaga istnienia inteligentnego projektanta -to jest jak najbardziej logiczny wniosek- ale TIP koncentruje się na badaniu owoców jego pracy, a nie na ustalaniu jego tożsamości, motywacji czy sposobów planowania lub powoływania projektów do istnienia i na tej podstawie wnioskuje pośrednio o jego istnieniu.

          Naukowcy mogą badać jedynie materialne obiekty przyrodnicze i przy zastosowaniu precyzyjnie określonych procedur naukowych rozpoznawać w nich inteligentne projekty. Uczeni nie posiadają narzędzi pozwalających im na bezpośrednie użycie Boga w eksperymencie.

          https://bioslawek.files.wordpress.com/2011/09/mc582yn-wodny-dyskusja-z-mareckim.png?w=637&h=399&h=399
          • feel_good_inc Re: istota teorii inteligentnego projektu w przy 27.04.15, 10:02
            bioslawek napisał:
            > Teoria inteligentnego projektu w przyrodzie zajmuje się badaniem PROJEKTU a ni
            > e ustalaniem tożsamości PROJEKTANTA.

            Kogo ty chcesz oszukać?
          • bookworm Re: istota teorii inteligentnego projektu w przy 27.04.15, 10:24
            bioslawek napisał:

            > bookworm napisał:
            >
            > > Ha, ateiści! Mahawisznu : Ateiści - 1 : 0
            > > [i pomyśleć, że biosławki tyle lat spędzili wierząc w niewłaściwego proje
            > ktanta
            > > ]
            >
            > rel="nofollow">bioslawek.wordpress.com/2014/12/13/jaka-jest-istota-teorii-inteligentnego-projektu-w-przyrodzie/
            > Teoria inteligentnego projektu w przyrodzie zajmuje się badaniem PROJEKTU, a ni
            > e ustalaniem tożsamości PROJEKTANTA. Oczywiście inteligentny projekt wymaga ist
            > nienia inteligentnego projektanta -to jest jak najbardziej logiczny wniosek- al
            > e TIP koncentruje się na badaniu owoców jego pracy, a nie na ustalaniu jego toż
            > samości, motywacji czy sposobów planowania lub powoływania projektów do istnien
            > ia i na tej podstawie wnioskuje pośrednio o jego istnieniu.

            Jeżeli badają projekt to załadają, że istnieje projektant. Jeżeli uznają, że projektanta nie badają, to założenie, że badany "owoc pracy" jest mimo to jego (kogo?) dziełem jest nie tylko absurdalne ale jest też typowo religijnym odwracaniem kota.

            Jeżeli nie ma projektanta (bo to nie zostało udowodnione) to nie ma mowy o projekcie - nie zrozumienie lub brak wyajśnienia jak coś powstało nie upoważnia w żadnym stopniu do wstawiania tam projektanta (którego istnienie nie jest w żaden sposób wyjaśnialne).
            To zwykłe oszustwo na rzecz religii.

            > Naukowcy mogą badać jedynie materialne obiekty przyrodnicze i przy zastosowaniu
            > precyzyjnie określonych procedur naukowych rozpoznawać w nich inteligentne pro
            > jekty. Uczeni nie posiadają narzędzi pozwalających im na bezpośrednie użycie Bo
            > ga w eksperymencie.

            To jest quasi-naukowe cwaniactwo. Skoro jest poza możliwością badania, to postulowanie jego istnienia jest całkowicie alogiczne. Jesli oddziałuje to można to badać. Jesli kiedyś oddziaływał to został ślad po oddziaływaniu wskazujący, że zrobił to on, a nie przypadek kierowany doborem naturalnym. Nie ma czegoś takiego jak złożoność nieredukowalna - to jest religijna cenzura myslenia i dalszych poszukiwań.

            Mówienie w taki sposób jak ty o projektancie jest jak postulowanie istnienia w kazdym pomieszczeniu niewidzialnego, niepoznawalnego, nieodczuwalengo, nieweryfikowalnego różowego jednorożca ziejącego ogniem. Na pewno jest ale nikt nie jest w stanie tego zbadać ani potwierdzić. Takich bytów, których z założenia nie można zbadać ani których obecności nie można zweryfikować można zmyślić milardy. Dzieci tak się mogą bawić ale one z tego wyrastają (jak widać religia nie pozwala niektórym dorosnąć).
            • 9rgkh Re: istota teorii inteligentnego projektu w przy 27.04.15, 11:19
              bookworm napisał:

              > Jeżeli badają projekt to załadają, że istnieje projektant. Jeżeli uznają, że pr
              > ojektanta nie badają, to założenie, że badany "owoc pracy" jest mimo to jego (k
              > ogo?) dziełem jest nie tylko absurdalne ale jest też typowo religijnym odwracan
              > iem kota.
              >
              > Jeżeli nie ma projektanta (bo to nie zostało udowodnione) to nie ma mowy o proj
              > ekcie - nie zrozumienie lub brak wyajśnienia jak coś powstało nie upoważnia w ż
              > adnym stopniu do wstawiania tam projektanta (którego istnienie nie jest w żaden
              > sposób wyjaśnialne).
              > To zwykłe oszustwo na rzecz religii.

              > Skoro jest poza możliwością badania, to postu
              > lowanie jego istnienia jest całkowicie alogiczne. Jesli oddziałuje to można to
              > badać. Jesli kiedyś oddziaływał to został ślad po oddziaływaniu wskazujący, że
              > zrobił to on, a nie przypadek kierowany doborem naturalnym. Nie ma czegoś takie
              > go jak złożoność nieredukowalna - to jest religijna cenzura myslenia i dalszych
              > poszukiwań.
              >
              > Mówienie w taki sposób jak ty o projektancie jest jak postulowanie istnienia w
              > kazdym pomieszczeniu niewidzialnego, niepoznawalnego, nieodczuwalengo, nieweryf
              > ikowalnego różowego jednorożca ziejącego ogniem. Na pewno jest ale nikt nie jes
              > t w stanie tego zbadać ani potwierdzić. Takich bytów, których z założenia nie m
              > ożna zbadać ani których obecności nie można zweryfikować można zmyślić milardy.
              > Dzieci tak się mogą bawić ale one z tego wyrastają (jak widać religia nie pozw
              > ala niektórym dorosnąć).

              Bardzo dobre rozumowanie.
            • prawdawaszaboli Re: istota teorii inteligentnego projektu w przy 28.04.15, 10:01
              > Jeżeli badają projekt to załadają, że istnieje projektant. Jeżeli uznają, że pr
              > ojektanta nie badają, to założenie, że badany "owoc pracy" jest mimo to jego (k
              > ogo?) dziełem jest nie tylko absurdalne ale jest też typowo religijnym odwracan
              > iem kota.

              Mylisz się - można badać projekt nie badając projektanta, a na podst. projektu postulować istnienie projektanta

              >brak wyajśnienia jak coś powstało nie upoważnia w ż
              > adnym stopniu do wstawiania tam projektanta

              Znów błąd - jak najbardziej upoważnia

              > Skoro jest poza możliwością badania, to postu
              > lowanie jego istnienia jest całkowicie alogiczne.

              Znów alogiczna teza
              • olek13 Re: istota teorii inteligentnego projektu w przy 28.04.15, 10:08
                prawdawaszaboli napisał:

                > > brak wyajśnienia jak coś powstało nie upoważnia w
                > > żadnym stopniu do wstawiania tam projektanta
                >
                > Znów błąd - jak najbardziej upoważnia

                To bardzo interesujące stwierdzenie. Można prosić o argumenty na jego poparcie?
                • prawdawaszaboli Re: istota teorii inteligentnego projektu w przy 29.04.15, 10:01
                  > To bardzo interesujące stwierdzenie. Można prosić o argumenty na jego poparcie?

                  Argument jest oczywisty : tak powstają hipotezy naukowe wyjaśniające to, czego nauka nie potrafi wyjaśnić.


                  --
                  Czekoladowy szogun
                  • 9rgkh Re: istota teorii inteligentnego projektu w przy 29.04.15, 10:37
                    prawdawaszaboli napisał:

                    > > To bardzo interesujące stwierdzenie. Można prosić o argumenty na jego pop
                    > arcie?
                    >
                    > Argument jest oczywisty : tak powstają hipotezy naukowe wyjaśniające to, czego
                    > nauka nie potrafi wyjaśnić.

                    Wyjaśnić może tylko nauka, bo jej hipotezy się udowadnia. Dogmat nic nie wyjaśnia, bo nie opiera się na dowodzie.
                  • olek13 Re: istota teorii inteligentnego projektu w przy 29.04.15, 14:20
                    Brak wyjaśnienia nie upoważnia do wymyślenia dowolnego wyjaśnienia, ale do podania wyjaśnienia, posiadającego dobre uzasadnienie. W przeciwnym razie upoważnionym jest, że wyjaśnienie może być dowolne (np: działalność Niewidzialnego Różowego Jednorożca).
                    Poproszę zatem o te argumenty na poparcie istnienia rzekomego projektanta.
                    • prawdawaszaboli Re: istota teorii inteligentnego projektu w przy 04.05.15, 19:30
                      olek13 napisał:

                      > Brak wyjaśnienia nie upoważnia do wymyślenia dowolnego wyjaśnienia, ale do poda
                      > nia wyjaśnienia, posiadającego dobre uzasadnienie.

                      Hipoteza Boga dobrze wyjaśnia to , czego nauka nie potrafi wyjaśnić

                      W przeciwnym razie upoważnio
                      > nym jest, że wyjaśnienie może być dowolne (np: działalność Niewidzialnego Różow
                      > ego Jednorożca).

                      Jeśli chcesz wierzyć , że Świat stworzył Jednorożec... :)
                      • 9rgkh Re: istota teorii inteligentnego projektu w przy 04.05.15, 19:57
                        prawdawaszaboli napisał:

                        > olek13 napisał:
                        >
                        > > Brak wyjaśnienia nie upoważnia do wymyślenia dowolnego wyjaśnienia, ale do poda
                        > > nia wyjaśnienia, posiadającego dobre uzasadnienie.
                        >
                        > Hipoteza Boga dobrze wyjaśnia to , czego nauka nie potrafi wyjaśnić

                        Trzeba było napisać "czego nauka NA RAZIE nie potrafi"...

                        I czary mary to "wyjaśniają"? :)

                        > > W przeciwnym razie upoważnio
                        > > nym jest, że wyjaśnienie może być dowolne (np: działalność Niewidzialnego
                        > Różow
                        > > ego Jednorożca).
                        >
                        > Jeśli chcesz wierzyć , że Świat stworzył Jednorożec... :)

                        Wiara jest bez sensu i nie proponuj jej nikomu. Zapisz się też na kurs rozumienia ironii.
                        • prawdawaszaboli Re: istota teorii inteligentnego projektu w przy 06.05.15, 22:56
                          > "czego nauka NA RAZIE nie potrafi"...

                          Tak - i na razie hipoteza Boga jest racjonalna

                          > Wiara jest bez sensu

                          Przestań wierzyć w ateistyczne dogmaty...
                          • 9rgkh Re: istota teorii inteligentnego projektu w przy 06.05.15, 23:24
                            prawdawaszaboli napisał:

                            > > "czego nauka NA RAZIE nie potrafi"...
                            >
                            > Tak - i na razie hipoteza Boga jest racjonalna

                            A dlaczego nie hipoteza kosmitów? Przecież oni są BARDZIEJ racjonalni i w 100% zgodni z fizyką świata.

                            A Ty to o którym bogu myślisz? Każda religia ma własny wariant i dla przekonania o większej racjonalności swojej wersji zabija myślących o innych bogach.

                            > > Wiara jest bez sensu
                            >
                            > Przestań wierzyć w ateistyczne dogmaty...

                            Erystyka i nie na temat.
                            • prawdawaszaboli Re: istota teorii inteligentnego projektu w przy 10.05.15, 14:12
                              > A dlaczego nie hipoteza kosmitów?

                              to nie wyjaśnia kilku fundamentalnych kwestii , które wyjaśnia hipoteza Boga.
                              Ponadto hipoteza kosmitów nie wyjaśnia abiogenezy kosmitów :)

                              > Przecież oni są BARDZIEJ racjonalni

                              Dlaczego ?

                              > i w 100% zgodni z fizyką świata

                              I co z tego ?

                              > Erystyka i nie na temat.

                              Na temat bzdur, które piszesz :)
                              • wariant_b Re: istota teorii inteligentnego projektu w przy 10.05.15, 15:06
                                prawdawaszaboli napisał:
                                > to nie wyjaśnia kilku fundamentalnych kwestii , które wyjaśnia hipoteza Boga.
                                > Ponadto hipoteza kosmitów nie wyjaśnia abiogenezy kosmitów :)

                                A może kosmici są wierzący i mają własnego boga, który ich stworzył?
                                Ja wiem, że wiarą daleko nie zalecą, ale może potrafią oddzielić ją od wiedzy.

                                A zresztą skąd założenie, że bogowie sami są ateistami?
                                Może też wierzą w swego stwórcę i raj, który im obiecano.
                                • prawdawaszaboli Re: istota teorii inteligentnego projektu w przy 10.05.15, 15:49
                                  > A może kosmici są wierzący i mają własnego boga, który ich stworzył?

                                  A więc zgadzasz się , że hipoteza boga jest racjonalna ? :)
                                  • wariant_b Re: istota teorii inteligentnego projektu w przy 10.05.15, 17:15
                                    prawdawaszaboli napisał:
                                    > A więc zgadzasz się , że hipoteza boga jest racjonalna ? :)

                                    Racjonalna jest hipoteza o istnieniu wiary w boga.

                                    Nauka odnotowywała takie przypadki, ale jeszcze nie umie ich wyjaśnić.
                                    Problem nie tyle leży w memie "bóg", co w samym zjawisku wiary.
                                    Podobnie rzecz ma się z wiarą w UFO albo w Krasnoludki itp.
                                    Na razie nauka analizując aktywność mózgu nie jest w stanie rozpoznać, czy
                                    i w co wierzy badana osoba - ani poziomu, ani przedmiotu, ani źródeł wiary.

                                    Zakładając, że Kosmici dysponują wyższym poziomem techniki niż my,
                                    oczywiście będą oni w stanie narzucić nam swoją religię lub jedną z religii,
                                    zresztą sami mogą stać się przetworzonym przedmiotem naszych wierzeń.
                                    Nie można nawet wykluczyć, że przybywszy na Ziemię jako niewierzący wrócą
                                    skażeni ideologią Islamu. Ale to nie będzie oznaczało, że Allach istnieje.

                                    A może rozpylą jakiś aerozol i wiara przestanie występować w ludzkich umysłach.
                                    Albo przywiozą ze sobą klatkę z bogiem, by pokazać nam co to za stworzenie.
                                    I wtedy hipoteza boga stanie się racjonalna.
                                    • prawdawaszaboli Re: istota teorii inteligentnego projektu w przy 12.05.15, 20:07
                                      > A więc zgadzasz się , że hipoteza boga jest racjonalna ? :)

                                      >Racjonalna jest hipoteza o istnieniu wiary w boga.


                                      Nie odpowiedziałeś na pytanie ... :)
                                      • wariant_b Re: istota teorii inteligentnego projektu w przy 12.05.15, 20:22
                                        prawdawaszaboli napisał:
                                        > Nie odpowiedziałeś na pytanie ... :)

                                        Nie przeczytałeś uważnie, co napisałem:
                                        A może rozpylą jakiś aerozol i wiara przestanie występować w ludzkich umysłach.
                                        Albo przywiozą ze sobą klatkę z bogiem, by pokazać nam co to za stworzenie.
                                        I wtedy hipoteza boga stanie się racjonalna.


                                        Jeśli złapiemy żywy egzemplarz, znajdziemy szkielet lub przynajmniej odchody,
                                        to hipoteza boga będzie jak najbardziej racjonalna. Tylko czy to wtedy będzie bóg?

                                        Bóg, który istnieje, nie jest bogiem. By być prawdziwym bogiem trzeba nie istnieć.
                                  • olsah65 Re: istota teorii inteligentnego projektu w przy 10.05.15, 17:40
                                    prawdawaszaboli napisał: > A więc zgadzasz się , że hipoteza boga jest racjonalna ? :)

                                    Racjonalne to coś co zostało sprawdzone.
                                    Bóg nie został sprawdzony , więc tu o racjonalności nie może być mowy.
                                    Tylko w przypadku wykroczenia poza obecność moglibyśmy uzyskać pewien rodzaj perspektywy, przydatnej do całkowitego oglądu.
                                    Tylko jak to zrobić?
                                    Jak wygląda stan tej perspektywy, a może Go zwyczajnie nie ma?
                                  • 9rgkh Re: istota teorii inteligentnego projektu w przy 10.05.15, 20:59
                                    prawdawaszaboli napisał:

                                    > > A może kosmici są wierzący i mają własnego boga, który ich stworzył?
                                    >
                                    > A więc zgadzasz się , że hipoteza boga jest racjonalna ? :)

                                    Nie jest, bo niczego nie wyjaśnia - nadal nie wiadomo jaka jest praprzyczyna tego, że cokolwiek istnieje.
                              • 9rgkh Re: istota teorii inteligentnego projektu w przy 10.05.15, 20:56
                                prawdawaszaboli napisał:

                                > > A dlaczego nie hipoteza kosmitów?
                                >
                                > to nie wyjaśnia kilku fundamentalnych kwestii , które wyjaśnia hipoteza Boga.
                                > Ponadto hipoteza kosmitów nie wyjaśnia abiogenezy kosmitów :)

                                Teoria Kosmitów wyjaśnia dokładnie tyle samo (czyli nic), ile "wyjaśnia" teoria projektanta. Kosmici mogą być - teoretycznie - też projektantami. :)

                                Hipoteza projektanta nie wyjaśnia abiogenezy projektanta.

                                Kosmici załatwiają wasz IP na cacy. :) Dostajecie dokładną alternatywę i już nie możecie mówić, że to MUSIAŁ BYĆ wasz projektant. Ponadto, jeśli ta sama kreatura, która jest opisana

                                > > Przecież oni są BARDZIEJ racjonalni
                                >
                                > Dlaczego ?

                                Bo są definicyjnie wewnątrz świata i mogliby być zgodni z jego fizyką.

                                > > i w 100% zgodni z fizyką świata
                                >
                                > I co z tego ?

                                Odpadają cuda, różdżki czarodziejskie, święte księgi i całą reszta tego badziewia.

                                > > Erystyka i nie na temat.
                                >
                                > Na temat bzdur, które piszesz :)

                                Najpierw udowodnij, że to są bzdury. Nie zrobiłeś tego od razu i nie zrobisz w przyszłości. Jak zwykle.

                                Przyjacielu miły... :) muszę podziękować Tobie i bioslawkowi. To dzięki rozmowie z wami przychodzą mi do głowy nowe, wartościowe argumenty, których odtąd będę używał: np. ten z kosmitami jako projektantami a także przykład "nieredukowalnej złożoności" z procesorem używanym podczas produkcji procesorów. I jeszcze parę innych.

                                I zapraszam was do następnych, owocnych (dla mnie) rozmów. :)

                                A Twoje wypociny zawierające tylko erystykę olewam. Szkoda na to czasu.
                      • wariant_b Re: istota teorii inteligentnego projektu w przy 04.05.15, 20:59
                        prawdawaszaboli napisał:
                        > Hipoteza Boga dobrze wyjaśnia to , czego nauka nie potrafi wyjaśnić...

                        Nauka nie potrafi wyjaśnić w jaki sposób trzy wielkie religie mające tego
                        samego boga nie potrafią wypracować wspólnej wiedzy na jego temat.
                        Jeśli mamy jedną matematykę, to dwa plus dwa wszystkim równa się cztery.
                        Dlaczego, jeśli mamy jedynego boga, dwa plus dwa równa się co łaska?
                        • prawdawaszaboli Re: istota teorii inteligentnego projektu w przy 06.05.15, 22:54
                          > Nauka nie potrafi wyjaśnić w jaki sposób trzy wielkie religie mające tego
                          samego boga nie potrafią wypracować wspólnej wiedzy na jego temat.

                          Po 1. nieprawda, po 2. nie na temat...
              • 9rgkh Re: istota teorii inteligentnego projektu w przy 28.04.15, 11:33
                prawdawaszaboli napisał:

                > > Jeżeli badają projekt to załadają, że istnieje projektant. Jeżeli uznają, że pr
                > > ojektanta nie badają, to założenie, że badany "owoc pracy" jest mimo to jego (k
                > > ogo?) dziełem jest nie tylko absurdalne ale jest też typowo religijnym odwracan
                > > iem kota.
                >
                > Mylisz się - można badać projekt nie badając projektanta, a na podst. projektu
                > postulować istnienie projektanta

                Mylisz się, nie wolno zakładać, że pewne zjawiska nie zaszły naturalnie (tylko wskutek istnienia fizyki świata) bo jest to równoznaczne z udowadnianiem nieistnienia.

                Nie wolno także uważać, że nasz obecny poziom wiedzy o świecie wyczerpuje całą wiedzę, jaka na ten temat istnieje.

                Nasza niewiedza, nasza niedoskonałość tłumaczenia jest faktem. Braku wiedzy o świecie nie wolno zastępować projektantem, którego w ogóle nie definiujecie.

                > > brak wyajśnienia jak coś powstało nie upoważnia w ż
                > > adnym stopniu do wstawiania tam projektanta
                >
                > Znów błąd - jak najbardziej upoważnia

                Znów błąd, nie upoważnia - wg tłumaczenia jak wyżej.

                > > Skoro jest poza możliwością badania, to postu
                > > lowanie jego istnienia jest całkowicie alogiczne.
                >
                > Znów alogiczna teza

                Znów teza bez dowodu a więc nic nie warta.
                • prawdawaszaboli Re: istota teorii inteligentnego projektu w przy 29.04.15, 09:50
                  > Mylisz się, nie wolno zakładać, że pewne zjawiska nie zaszły naturalnie (tylko
                  > wskutek istnienia fizyki świata) bo jest to równoznaczne z udowadnianiem nieist
                  > nienia.

                  Masz problemy z logiką

                  > Nie wolno także uważać, że nasz obecny poziom wiedzy o świecie wyczerpuje całą
                  > wiedzę, jaka na ten temat istnieje.

                  Błąd logiczny (dowód z przyszłości)

                  > Braku wiedzy o ś
                  > wiecie nie wolno zastępować projektantem, którego w ogóle nie definiujecie.

                  Znów kłamiesz

                  > Znów teza bez dowodu

                  Dowód jest oczywisty, ale nie dla ciebie...


                  --
                  Czekoladowy szogun
                  • 9rgkh Re: istota teorii inteligentnego projektu w przy 29.04.15, 10:29
                    prawdawaszaboli napisał:

                    > > Mylisz się, nie wolno zakładać, że pewne zjawiska nie zaszły naturalnie (tylko
                    > > wskutek istnienia fizyki świata) bo jest to równoznaczne z udowadnianiem nieist
                    > > nienia.
                    >
                    > Masz problemy z logiką

                    Pozorna odpowiedź. W rzeczywistości nie wiedziałeś, co odpowiedzieć.

                    > > Nie wolno także uważać, że nasz obecny poziom wiedzy o świecie wyczerpuje całą
                    > > wiedzę, jaka na ten temat istnieje.
                    >
                    > Błąd logiczny (dowód z przyszłości)

                    Dowodem z przyszłości jest Twoja hipoteza, że na pewno nigdy nie zostaną znalezione rozwiązania. To Twój błąd logiczny.

                    > > Braku wiedzy o świecie nie wolno zastępować projektantem,
                    > > którego w ogóle nie definiujecie.
                    >
                    > Znów kłamiesz

                    Zdefiniowaliście w międzyczasie projektanta i nie powiadomiliście mnie o tym? :)
                    No to podaj tę definicję - ale żeby była logicznie poprawna, bo nie uznam.

                    > > Znów teza bez dowodu
                    >
                    > Dowód jest oczywisty, ale nie dla ciebie...

                    Najpierw podaj ten oczywisty dowód, niech go wszyscy inni też zobaczą.
                    • prawdawaszaboli Re: istota teorii inteligentnego projektu w przy 01.05.15, 15:54
                      > > Masz problemy z logiką
                      >
                      > Pozorna odpowiedź. W rzeczywistości nie wiedziałeś, co odpowiedzieć.

                      Wiedziałem i odpowiedziałem zgodnie z prawdą

                      > > Błąd logiczny (dowód z przyszłości)
                      >
                      > Dowodem z przyszłości jest Twoja hipoteza, że na pewno nigdy nie zostaną znalez
                      > ione rozwiązania.

                      Kłamiesz - nigdy nie stawiałem takiej tezy

                      > No to podaj tę definicję

                      sjp.pwn.pl/szukaj/projektant :)


                      > Najpierw podaj ten oczywisty dowód, niech go wszyscy inni też zobaczą.

                      Wszyscy inni go rozumieją, a ty i tak nie zrozumiesz , bo jesteś dogmatycznym religiantem :)


                      --
                      www.naszdziennik.pl/wiara-kosciol-w-polsce/136213,duchowa-adopcja-maturzystow.html
                      • 9rgkh Re: istota teorii inteligentnego projektu w przy 01.05.15, 21:59
                        prawdawaszaboli napisał:

                        > > > Masz problemy z logiką
                        > >
                        > > Pozorna odpowiedź. W rzeczywistości nie wiedziałeś, co odpowiedzieć.
                        >
                        > Wiedziałem i odpowiedziałem zgodnie z prawdą

                        Prawdę trzeba udowodnić. Udowodnij, że Twój debilny bożek istnieje.

                        > > > Błąd logiczny (dowód z przyszłości)
                        > >
                        > > Dowodem z przyszłości jest Twoja hipoteza, że na pewno nigdy nie zostaną znalez
                        > > ione rozwiązania.
                        >
                        > Kłamiesz - nigdy nie stawiałem takiej tezy

                        Twierdzicie, że nie istnieją i nie będą istniały (w przyszłości) inne wytłumaczenia niż poprzez IP.

                        > > No to podaj tę definicję
                        >
                        > sjp.pwn.pl/szukaj/projektant :)

                        :) A jaka jest definicja projektanta, który zaprojektował projektanta? Bo przecież projektant nie mógł się wziąć znikąd. :)

                        > > Najpierw podaj ten oczywisty dowód, niech go wszyscy inni też zobaczą.
                        >
                        > Wszyscy inni go rozumieją, a ty i tak nie zrozumiesz , bo jesteś dogmatycznym r
                        > eligiantem :)

                        Gonisz w piętkę i wszyscy to widzą.
                        • prawdawaszaboli Re: istota teorii inteligentnego projektu w przy 04.05.15, 19:06
                          > Prawdę trzeba udowodnić. Udowodnij

                          Dowodu i tak nie zrozumiesz , bo jesteś dogmatykiem...

                          > Twierdzicie, że nie istnieją i nie będą istniały (w przyszłości) inne wytłumacz
                          > enia niż poprzez IP.

                          Znów kłamiesz

                          • 9rgkh Re: istota teorii inteligentnego projektu w przy 04.05.15, 19:54
                            prawdawaszaboli napisał:

                            > > Prawdę trzeba udowodnić. Udowodnij
                            >
                            > Dowodu i tak nie zrozumiesz , bo jesteś dogmatykiem...
                            >
                            > > Twierdzicie, że nie istnieją i nie będą istniały (w przyszłości) inne wytłumacz
                            > > enia niż poprzez IP.
                            >
                            > Znów kłamiesz
                            >

                            Straszne "argumenty". Zachwiałem się, upadłem i nie mogę wstać.

                            Ze śmiechu. :)
          • wariant_b Re: istota teorii inteligentnego projektu w przy 27.04.15, 10:54
            bioslawek napisał:
            Teoria inteligentnego projektu w przyrodzie zajmuje się badaniem PROJEKTU, a nie ustalaniem tożsamości PROJEKTANTA. Oczywiście inteligentny projekt wymaga istnienia inteligentnego projektanta -to jest jak najbardziej logiczny wniosek- ale TIP koncentruje się na badaniu owoców jego pracy, a nie na ustalaniu jego tożsamości, motywacji czy sposobów planowania lub powoływania projektów do istnienia i na tej podstawie wnioskuje pośrednio o jego istnieniu.

            Ależ to właśnie sugerował feel_good_inc pisząc:
            Przecież wiadomo, że Wszechświat powstał z oddechu Mahawisznu,
            kiedy położył się On na Oceanie Przyczyn.


            Nic, co nie leży na Oceanie Przyczyn nie mogło spowodować
            powstania Wszechświata.

            Ocean Przyczyn, panie bioslawek, a nie Bagienko Dogmatu.
          • 9rgkh Re: istota teorii inteligentnego projektu w przy 27.04.15, 11:13
            bioslawek napisał:

            > bookworm napisał:
            >
            > > Ha, ateiści! Mahawisznu : Ateiści - 1 : 0
            > > [i pomyśleć, że biosławki tyle lat spędzili wierząc w niewłaściwego projektanta]

            > Teoria inteligentnego projektu w przyrodzie zajmuje się badaniem PROJEKTU,

            A może badaniem świata i opisywaniem go? Tyle że to stanowisko zostało już zajęte przez naukę.

            Fałszywe jest założenie, że to jest projekt. Nikt nie widział jego dokumentacji, kosztorysu ani nie wybrano w uczciwym przetargu wykonawcy.

            > a ni
            > e ustalaniem tożsamości PROJEKTANTA.

            Brak znajomości tożsamości projektanta uniemożliwia zatrudnienie go w tej funkcji.

            > Oczywiście inteligentny projekt

            Inteligentny projekt wymaga inteligencji projektanta. Skup się na badaniu tej właściwości. Opowiedz nam coś o niej - np. skąd się wzięła.

            > wymaga ist
            > nienia inteligentnego projektanta

            Istnienie inteligentnego projektanta wynikać musi z aktu jego kreacji. Opisz go. Jak to możliwe, że inteligentny ale powstał z niczego?

            > -to jest jak najbardziej logiczny wniosek-

            Mylisz się. Wszystko, co TERAZ działa we Wszechświecie, wynika z małego pakietu prostych praw fizyki. To jest bardzo dobrze udowodnione. A wszystko, co działo się wcześniej według naszej wiedzy, nie daje się zanegować, to znaczy nie jest niezgodne z tymi samymi prawami fizyki.

            > al
            > e TIP koncentruje się na badaniu owoców jego pracy,

            Owoce pracy to wszechświat. Badamy go obserwując i opisując hipotezami, których prawdziwość potwierdzamy. TYLKO OBSERWACJE i MINIMUM OPISU (zgodnie z zasadą brzytwy Ockhama).

            > a nie na ustalaniu jego toż
            > samości, motywacji czy sposobów planowania lub powoływania projektów do istnien
            > ia i na tej podstawie wnioskuje pośrednio o jego istnieniu.

            Jeśli NIC o projektancie nie wiesz, to go nie ma. A Wszechświat mógł powstać sam z niczego. W końcu jest tylko informacją, niczym więcej.

            > Naukowcy mogą badać jedynie materialne obiekty przyrodnicze i przy zastosowaniu
            > precyzyjnie określonych procedur naukowych rozpoznawać w nich inteligentne pro
            > jekty. Uczeni nie posiadają narzędzi pozwalających im na bezpośrednie użycie Bo
            > ga w eksperymencie.

            Ludzie badają świat rzeczywisty. Nic innego nie daje się badać i jednoznacznie, weryfikacją opisywać.

            Nie istnieje inteligentny projekt. Istnieje fizyka i jej aksjomaty, która jest modelem matematycznym a cały wszechświat jest wynikiem działania tego modelu.

            Do wyboru takich a nie innych aksjomatów nie potrzeba elektora. W naszym ich zestawie złożyło się tak, że mogli się w nim pojawić wewnętrzni obserwatorzy (to my i zasada antropiczna) ale istnienie innych wszechświatów, bez obserwatorów nie może być wykluczone. Projektant jest w tej sytuacji zbędny.

            > obrazek
            - poza dyskusją.
      • vonn Re: Ale po co tak kombinować? 27.04.15, 10:03
        feel_good_inc napisał:

        > Przecież wiadomo, że Wszechświat powstał z oddechu Mahawisznu, kiedy położył si
        > ę On na Oceanie Przyczyn.

        Oczywista nieprawda.
        To jest prawda
        ...cały świat nas otaczający jest mają, czyli iluzją, wytworem, sztuczką kuglarską "wyśnioną" przez Brahmana. Oddziela ona nas od naszej prawdziwej natury: Atman-Brahman. U podstaw naszego trwania w mai leży awidja (niewiedza). Świat wokół nas nie jest całkowicie nieprawdziwy, w pełni tego słowa znaczenia, jest emanacją Brahmana, ale istnieje na jakby niższym poziomie.
        Śankara wyróżniał trzy poziomy istnienia:
        Istnienie pozorne - sny, halucynacje itp.
        Istnienie empiryczne - świat, który dostrzegamy na jawie
        Istnienie absolutne - Brahman; Śankara podkreślał, że nie ma istnienia wyższego od Brahmana, nie da się go unieważnić.
        pl.wikipedia.org/wiki/Adwajtawedanta
        Nawet Wiki to potwierdza.
        • feel_good_inc Pfff 27.04.15, 10:18
          Będzie mi tu z jakimiś monistycznymi sektami wyjeżdżać jeden z drugim!
          Jest tylko jedna prawda i jest to prawda najmojsza!
          • vonn materialiści są be 27.04.15, 10:25
            Monistyczna sekta to są materialiści np. marksiści, którzy uparli się, że istnieje tylko materia a Ducha nie ma.
            • 9rgkh Re: materialiści są be 28.04.15, 11:26
              Wszystko jest jednością. Świadomość to jedna z cech materii. Tak jak np. czasoprzestrzeń, oddziaływania itp.
    • 9rgkh Re: Skąd się wziął materialny wszechświat? 27.04.15, 10:52
      bioslawek napisał:

      > Czy pytanie o przyczynę istnienia materialnego wszechświata należy do nauki?

      Pierwsza rzecz, którą powinieneś zrozumieć to ta, że świat NIE JEST MATERIALNY. Materii nie ma jako "podłoża", które stanowi budulec świata albo rodzaj hardware'u, na którym jest osadzony i wykonywany jakiś software.

      A co jest? Jest INFORMACJA, którą my interpretujemy jako materię lub energię. Jeśli materia i energia są sobie równoważne wg wzoru E=mc² to co miałoby być pierwotne? Materię "widzisz" jako coś wypełniającego przestrzeń a energię rozpoznajesz po efektach jej zadziałania. Wszystko, co dociera do naszej świadomości ma naturę ilościową, to są jakieś wartości, liczby.

      I dlatego właśnie dzisiejsze, najbardziej ogólne modele fizyki Wszechświata to czyste modele matematyczne, w których materia jest sposobem prezentacji niematerialnych elementów.

      > Co było przyczyną wielkiego wybuchu? Fizycy teoretyczni, stosując wytrych retor
      > yczny, twierdzą, że nie ma sensu mówić o tym, co było przed wielkim wybuchem, p
      > onieważ wówczas nie płynął czas. Czy to znaczy, że nie należy szukać odpowiedzi
      > na pytanie o przyczynę istnienia materialnego wszechświata?Czy to znaczy, że m
      > aterialny wszechświat powstał bez przyczyny?
      >
      > https://bioslawek.files.wordpress.com/2014/01/44444.jpg?w=500&h=374
      >
      > pl.wikipedia.org/wiki/Wielki_Wybuch
      > „[…..] Co było przed?
      >
      > Z punktu widzenia modelu standardowego Wielkiego Wybuchu i klasycznej (niek
      > wantowej) teorii grawitacji nie można mówić o okresie „przed” Wielk
      > im Wybuchem, jako że Wszechświat powstał w momencie Wielkiego Wybuchu, a razem
      > z nim: przestrzeń, materia i czas, dlatego pytanie o to, co było przed Wielkim
      > Wybuchem, jest pozbawione sensu, ponieważ czas rozpoczął się z chwilą wybuchu.&
      > #8221;

      WW to ekstrapolacja modelu matematycznego. Był albo nie był - tak wynika z tej akurat teorii.

      Ważna dla nas jest zasada logiczna - jeśli jakiś obiekt ma swoją historię to MUSI mieć początek tej historii. O historii Wszechświata możemy się wypowiadać tylko na podstawie obserwacji, śladów, które ta historia pozostawiła. Nic innego nam nie wolno mówić, bo tego nie udowodnimy. A modele, które proponuje nauka nie muszą być prawdziwe. Dlatego zdarza się, że istnieje wiele teorii, które tłumaczą inaczej te same obserwacje i tylko musimy zadbać o to, by te modele nie były sprzeczne, fałszywe.

      > Zobacz:
      >
      > tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/ciekawostki,49/czarna-dziura-zamiast-wielkiego-wybuchu,99539,1,0.html
      > „Nasz kosmos istnieje w czterowymiarowym „płynnym Wszechświecie
      > ”, a narodził się po tym, jak gwiazda z „tamtej” rzeczywistoś
      > ci zapadła się, tworząc czarną dziurę. To nie fragment powieści science fiction
      > , tylko nowy model początków Wszechświata. Zaproponowała go grupa fizyków teore
      > tycznych, dla których teoria Wielkiego Wybuchu, choć uznawana za najbardziej pr
      > awdopodobne wyjaśnienie, jest niewystarczająca.[…..]Słabe punkty
      > Ograniczeń teorii Wielkiego Wybuchu, poza wątpliwościami dotyczącymi osobli
      > wości, jest więcej. Trudno jest wyjaśnić, jak w jego wyniku powstał kosmos, któ
      > ry ma prawie stałą temperaturę, bo wiek naszego Wszechświata (około 13,8 mld la
      > t) według tego, co wiemy, nie zapewnia wystarczająco dużo czasu dla osiągnięcia
      > takiej równowagi temperaturowej.

      A ja widzę słabość tej teorii, gdyż
      1) próbuje ona mówić o okresie PRZED powstaniem Wszechświata a więc o okresie, z którego nie może w ogóle być śladów obserwacyjnych. Gdybanie na ten temat ma sensu tyle, co tworzenie nowej religii i jest logicznie fałszywe. Nauka nie ma prawa mówić niczego, co jest zbędne, co dałoby się zredukować brzytwą Ockhama.
      2) próbuje odpowiedzieć na absurdalne pytanie o "praprzyczynę" ale przenosi ją do świata istniejącego poprzednio, który przecież też musiał się jakoś zacząć. Takie pytanie w ogóle dla nas nie istnieje.

      > Większość kosmologów uważa, że aby tak się działo, Wszechświat musi się roz
      > szerzać szybciej od prędkości światła.

      Większość? :) Trzeba by policzyć tych kosmologów - inaczej było pięćdziesiąt lat temu a jeszcze inaczej będzie jutro. A potem należałoby wykazać, że ilość wyznawców jakiejś teorii ma wpływ na jej prawdziwość. Kto sięga po taki "ilościowy" argument ten od razu dyskwalifikuje siebie.

      > Jednak Afshordi wskazuje, że z tym wyjaś
      > nieniem również wiążą się problemy. – Wielki Wybuch był tak chaotyczny, ż
      > e nie jest jasne,

      I to, że "nie jest jasne" dla tego pana to dowód, że coś jest fałszywe? :)

      > czy zaistniała nawet niewielka jednorodna ścieżka, od której
      > mogła się rozpocząć taka inflacja kosmologiczna – tłumaczy.’

      Bzdurny argument rodzaju "TAK chaotyczny". Tak czyli jak? Powtarzam - WW jest ekstrapolacją modelu matematycznego, który powstał po to, by logicznie uzasadnić obserwacje. Argumentem odrzucającym nie może być WW (bo komuś wydaje się on dziwny) ale jakakolwiek fałszywość samego modelu, JEGO NIEZGODNOŚĆ Z OBSERWACJAMI.

      Dobrze jest, gdy ludzie proponują hipotezy, nawet te najbardziej szalone ale potem je weryfikujemy i te, które zawierają fałsze odrzucamy.
      • vonn Re: Skąd się wziął materialny wszechświat? 27.04.15, 11:13
        Wszechświat jest snem Syna Boga. Jak się Syn obudzi, to wszystko zniknie.
        Opisano to w m.in. książce "Zniknięcie wszechświata".
        • 9rgkh Re: Skąd się wziął materialny wszechświat? 27.04.15, 11:16
          vonn napisał(a):

          > Wszechświat jest snem Syna Boga. Jak się Syn obudzi, to wszystko zniknie.
          > Opisano to w m.in. książce "Zniknięcie wszechświata".

          Skąd się wziął bóg? Odpowiedź z tej książki jest pozorna. Dla mieszkańców wnętrz świata nie istnieje nic poza nim, w czasie i przestrzeni.
          • vonn Re: Skąd się wziął materialny wszechświat? 27.04.15, 11:38
            Bóg jest wieczny a wszechświatów jest nieskończona ilość. ∞
            Chyba nie myślisz, że istnieje tylko nasz Wszechświat? ∞
            • 9rgkh Re: Skąd się wziął materialny wszechświat? 27.04.15, 11:56
              vonn napisał(a):

              > Bóg jest wieczny a wszechświatów jest nieskończona ilość. ∞
              > Chyba nie myślisz, że istnieje tylko nasz Wszechświat? ∞

              DLA NAS istnieje (czyli da się udowodnić jego prawdziwość) TYLKO NASZ WSZECHŚWIAT. Istnienie innych wszechświatów jest logicznie niewykluczone.

              Skąd te założenia? Nie wiemy nic o miejscu, gdzie takie światy mogłyby zaistnieć. Nigdy się nic o nim nie dowiemy. Inne wszechświaty (z definicji, bo wszechświat to WSZYSTKO) nie mają żadnego styku z naszym i dlatego są "inne".
            • bookworm Re: Skąd się wziął materialny wszechświat? 27.04.15, 12:04
              vonn napisał(a):

              > Bóg jest wieczny a wszechświatów jest nieskończona ilość. ∞
              > Chyba nie myślisz, że istnieje tylko nasz Wszechświat? ∞

              Zacznę od drugiego - wiemy ze istnieje nasz wszechswiat, a skoro istnieje ten jeden to możliwe że istnieją również inne - byc może nieskonczona ilość - nie wiadomo - ponieważ żyjemy w naszym wszechswiecie nigdy z defnicji nie dowiemy się co dzieje sie poza nim: jeżeli istnieje jakies polaczenie naszego wszechwiata z drugim (trzecim itd.) to automatycznie rozszerza nasz wszechwiat o te kolejne "przylaczone". Jezeli takie "łącza nie ma" to nie ma mozliwości poznania i potwierdzenia ze inne wszechswiaty istnieją (chociaz nie jest to wykluczone)

              a teraz pierwsze - o ile istnienie wszechwiata jest potwierdzone (istniejemy w nim) o tyle istnienie jakiegokolwiek boga nigdy nie zostalo dowiedzione - wiec tym bardziej bezsensowne jest przypisywanie mu jakichkolwiek cech (wieczność). Równie dobrze mozesz napisać: niewidzialna broda koszałka opałka rosnie w nieskończoność aż oplecie cały wczechwiat - brzmi fajnie (szczególnie wypowiedziane niskim, donośnym i stanowczym głosem - np. Morgana Freemana albo James Earla Jonesa) ale na prawdziwość tego stwierdzenia (podobnie jak tego o bogu i jego istnieniu) nie ma najlichszego nawet dowodu - zatem jest to (zarówno koszałek opałek jak i Bóg, bóg czy bogowie) bajką, fantazją.
              • vonn Re: Skąd się wziął materialny wszechświat? 27.04.15, 12:22
                Nie istnieje żaden "nasz wszechświat", już to tłumaczyłem ale powtórzę, bo masz trudności ze zrozumieniem. ;o))
                Wszechświat jest snem Syna Boga. Jak się Syn obudzi, to wszystko zniknie.
                Opisano to w m.in. książkach "Zniknięcie wszechświata" i "Kurs cudów". Wiedzieli to już od dawna wyznawcy Adwajtawedanty.
                Jesteś religiantem wyznającym błędną monistyczną religię materialistyczną. Twoja wiara zdegenerowała Ci umysł.
                • bookworm Re: Skąd się wziął materialny wszechświat? 27.04.15, 13:01
                  vonn napisał(a):

                  > Nie istnieje żaden "nasz wszechświat", już to tłumaczyłem ale powtórzę, bo masz
                  > trudności ze zrozumieniem. ;o))
                  > Wszechświat jest snem Syna Boga. Jak się Syn obudzi, to wszystko zniknie.
                  > Opisano to w m.in. książkach "Zniknięcie wszechświata" i "Kurs cudów". Wiedziel

                  Czego dowodem jest opis w książce podyktowany przez jakis głos jakiejś starszej pani psycholog. Oraz ksiązka spiana na podstawie fantazji jakiegos innego pana.

                  > Wiedziel
                  > i to już od dawna wyznawcy Adwajtawedanty.

                  Na podstawie wizji? Objawień? Tez ktoś usłyszał głos Jezusa?

                  > Jesteś religiantem wyznającym błędną monistyczną religię materialistyczną. Twoj
                  > a wiara zdegenerowała Ci umysł.

                  Na czym miałaby polegac taka wiara? Na wierzeniu w to co jest obserwowalne, logiczne i empirycznie weryfikowalne? W takim razie masz pokićkane defnicje - wszystko nazywasz wiarą. Z takim burdelem w definicjach nie można dyskutować. Uporzadkuj ten bajzel w twojej głowie i wtedy sie wypowiadaj.
                • wariant_b Re: Skąd się wziął materialny wszechświat? 27.04.15, 19:49
                  > Wszechświat jest snem Syna Boga. Jak się Syn obudzi, to wszystko zniknie.

                  A jeśli my obudzimy się wcześniej?
    • sclavus Re: Skąd się wziął materialny wszechświat? 27.04.15, 14:50
      ... przecież to jasne: YHWH, w godzinie nudów, penderolnął się pięścią we własny łeb... i tak to się zaczęlo!!!
      (oczywiście, po tym, jak się tak penderolnął, zobaczył gwiazdy, które mu zaczęły wirować dookoła penderolniętego łba)
      • pocoo Re: Skąd się wziął materialny wszechświat? 29.04.15, 10:05
        sclavus napisał:

        > ... przecież to jasne: YHWH, w godzinie nudów, penderolnął się pięścią we wł
        > asny łeb
        ... i tak to się zaczęlo!!!
        > (oczywiście, po tym, jak się tak penderolnął, zobaczył gwiazdy, które mu zac
        > zęły wirować dookoła penderolniętego łba)


        Jestem Twoja Sclavus.
        Gdybym przeczytała to wczoraj,to już od wczoraj byłabym Twoja.Tylko mnie nie odwalaj do tego "penderolniętego boga".
    • katrina_bush materialny ? czy to nie przestarzala kategoria ? 27.04.15, 23:39
      bioslawek napisał:

      > Czy pytanie o przyczynę istnienia materialnego wszechświata należy do nauki?
      >

      materialnego ?

      Czy to aby nie przestarzala kategoria ?

      Po rewolucji w fizyce kwantowej i od czasu Einsteina potwierdzono eksperymentalnie, ze materia (czastki o niezerowej masie spoczynkowej) posiada rowniez cechy fal (dla przykladu tzw. fale de Broglie'a) i moze istniec rownoczesnie w tym samym miejscu, to znaczy, przenikac przez sams siebie (np. bozony).

      • olszak-przytycki Re: materialny ? czy to nie przestarzala kategori 29.04.15, 13:54
        Po mojemu materialny świat został wypierdziany przez krowę.
    • bezpocztyonline Re: Skąd się wziął materialny wszechświat? 10.05.15, 16:03
      bioslawek napisał:

      > Skąd się wziął materialny wszechświat?

      Jak na razie: z energii.

      Ale może być też tak, że na przykład ktoś nas wymyślił jako na przykład program komputerowy i rację mógł mieć Kartezjusz, że wszystko może być złudzeniem, a umysł nasz może być "zwodzony przez kusiciela złośliwego a potężnego". Więcej: mógł się w takim przypadku mylić, sądząc, iż fakt, że myśli, byłby potwierdzeniem, że jest istotą istniejącą (podmiotem myślącym).

      Możemy być tylko postaciami z czyjejś gry komputerowej (na przykład osób lub osoby z cywilizacji stojącej na daleko wyższym niż my stopniu rozwoju) i wydaje nam się tylko, że istniejemy, cierpimy etc. a tymczasem ktoś w końcu wciśnie "game over" i znikniemy - bez świadomości, że właśnie znikamy i że w ogóle kiedyś sądziliśmy, że istniejemy.
      • no_no Re: Skąd się wziął materialny wszechświat? 10.05.15, 17:28
        bezpocztyonline napisała:

        > > Skąd się wziął materialny wszechświat?
        >
        > Jak na razie: z energii.

        Może lepiej nie spekulować na ten temat?

        Douglas Adams w "Restauracji na końcu wszechświata" snuje oto takie wizje:

        Istnieje teoria, że jeśli ktoś kiedyś się dowie, dlaczego powstał i czemu służy wszechświat, to cały kosmos zniknie i zostanie zastąpiony czymś znacznie dziwaczniejszym i jeszcze bardziej pozbawionym sensu.

        Istnieje także teoria, że już dawno tak się stało.

        Rozdział 1

        Dotychczas zdarzyło się, co następuje:

        Na początku stworzono wszechświat.

        Zezłościło to mnóstwo ludzi i zostało powszechnie uznane za błąd.

        Wiele ludów wierzy, że wszechświat został stworzony przez coś na kształt Boga, Jatravartydzi z planety Viltwodl Sześć uważają jednak, że kosmos wykichała istota o imieniu Wielki Zielony Spazm Arkelów.

        Jatravartydzi, żyjący w ciągłym lęku przed momentem, który zwą „Przybycie Wielkiej Białej Chustki do Nosa”, to małe niebieskie stworzonka o ponad pięćdziesięciu rączkach; ich niezwykłość polega na tym, że jako jedyny naród w historii wynaleźli dezodorant przed kołem.

        Nauka o Wielkim Zielonym Spazmie Arkelów nie znalazła zbyt wielu zwolenników poza Viltwodlem Sześć, a ponieważ wszechświat w dalszym ciągu jest niesamowicie skomplikowany, dalej próbuje się tworzyć teorie jego powstania.

        I tak na przykład pewnego razu rasa hiperinteligentnych, żyjących w wielu czasoprzestrzeniach istot zbudowała przeogromny superkomputer nazwany Głęboka Myśl, który miał raz na zawsze wyjaśnić wszelkie wątpliwości, czyli dać odpowiedź na ostateczne pytanie o życie, wszechświat i całą resztę.

        Głęboka Myśl kombinował i rachował siedem i pół miliona lat, po czym obwieścił, że odpowiedź brzmi „Czterdzieści dwa”. W efekcie konieczna okazała się budowa następnego, jeszcze większego komputera, by ustalić, jak właściwie brzmi ostateczne pytanie.

        Nowy komputer – zwany Ziemia – był tak ogromny, że często brano go za planetę; zwłaszcza robiły to ganiające po powierzchni maszyny przedziwne małpokształtne istoty, nie mające zielonego pojęcia, że są elementem gigantycznego programu.

        Jest to dość dziwaczne, ponieważ dla kogoś nie znającego tego prostego i oczywistego faktu nic, ale to nic, co kiedykolwiek wydarzyło się na Ziemi, nie mogło mieć nawet krztyny sensu.

        Niestety, tuż nim zakończył się przebieg programu, Ziemia nieoczekiwanie została wyburzona przez Vogonów w celu – jak twierdzili – zrobienia miejsca hiperprzestrzennej trasie szybkiego ruchu. W ten sposób na zawsze zniweczona została nadzieja na odkrycie sensu życia.

        Nie do końca.

        Dwa przedziwne małpokształtne stwory przeżyły.

        Artur Dent umknął w ostatnim momencie, ponieważ nagle okazało się, że jego stary przyjaciel, Ford Prefect, pochodzi nie z Guildfordu, jak zawsze twierdził, lecz z małej planety w okolicy Betelgeuse. Co ważniejsze, Ford wiedział, jak sprawić, by latający talerz zabrał go autostopem.

        Tricia McMillan – czyli Trillian – zwiała z planety sześć miesięcy wcześniej z Zaphodem Beeblebroxem, prezydentem Galaktyki.

        Dwoje ocalałych.

        Trillian i Artur to wszystko, co pozostało po największym eksperymencie wszechczasów, którego celem było odkrycie ostatecznego pytania i ostatecznej odpowiedzi o życie, wszechświat i całą resztę.

        Niecały milion kilometrów od miejsca, gdzie w kruczoczarnej ciemności kosmosu dryfuje ociężale statek z Ziemianami, unosi się statek Vogonów. Leci powoli kursem na Ziemian.
    • wawrzanka Re: Skąd się wziął materialny wszechświat? 10.05.15, 16:28
      bioslawek napisał:

      > Czy pytanie o przyczynę istnienia materialnego wszechświata należy do nauki?

      Jak najbardziej. Jak na razie w Wielkim Zderzaczu Hadronów (kocham tę nazwę) udały się eksperymenty, które potwierdziły powstanie masy z energii (w wielkim skrócie), czyli istnienie "boskiej cząstki" :D Jest to higson, lub Bozon Higgsa: "Istnienie tej cząstki jest uzasadniane teoretycznie mechanizmem Higgsa, polegającym na sprzężeniu pól kwantowych materii (pola fermionowe, jak pole elektronowe, pola kwarkowe, pola bozonowe – jak pola W i Z itp.) z dodatkowym skalarnym polem kwantowym, zwanym polem Higgsa, w wyniku którego poprzez spontaniczne złamanie symetrii bezmasowe cząstki modelu standardowego nabierają masy[7]." - z wikipedii.
      • 9rgkh Re: Skąd się wziął materialny wszechświat? 10.05.15, 21:13
        wawrzanka napisała:

        > bioslawek napisał:
        >
        > > Czy pytanie o przyczynę istnienia materialnego wszechświata należy do nauki?
        >
        > Jak najbardziej.

        Nauka na ten temat wypowiedziała się jednoznacznie, że nie będzie się o tym wypowiadała.

        > Jak na razie w Wielkim Zderzaczu Hadronów (kocham tę nazwę) ud
        > ały się eksperymenty, które potwierdziły powstanie masy z energii (w wielkim sk
        > rócie), czyli istnienie "boskiej cząstki" :D

        Sugerujesz, że dopiero teraz sprawdzono tam poprawność wzoru e=mc2 ? :)

        > Jest to higson, lub Bozon Higgsa:
        > "Istnienie tej cząstki jest uzasadniane teoretycznie mechanizmem Higgsa, polega
        > jącym na sprzężeniu pól kwantowych materii (pola fermionowe, jak pole elektrono
        > we, pola kwarkowe, pola bozonowe – jak pola W i Z itp.) z dodatkowym skal
        > arnym polem kwantowym, zwanym polem Higgsa, w wyniku którego poprzez spontanicz
        > ne złamanie symetrii bezmasowe cząstki modelu standardowego nabierają masy[7]."
        > - z wikipedii.

        I rozumiesz, o co w tym chodzi? :)

        A może jeszcze wydaje Ci się, że to odpowiada na pytanie o praprzyczynę wszystkiego?
        • wawrzanka Re: Skąd się wziął materialny wszechświat? 10.05.15, 21:45
          9rgkh napisał:

          > Nauka na ten temat wypowiedziała się jednoznacznie, że nie będzie się o tym wyp
          > owiadała.

          Nauka się wypowiedziała, że nie będzie się wypowiadała na temat tego, co sama bada? Obudź się, albo wytrzeźwiej.

          > Sugerujesz, że dopiero teraz sprawdzono tam poprawność wzoru e=mc2 ? :)

          To ty coś sugerujesz. Ja podaję fakty z 2012 roku.

          > A może jeszcze wydaje Ci się, że to odpowiada na pytanie o praprzyczynę wszystk
          > iego?

          Praprzyczyną twojego zadowolenia z siebie jest twój brak umiejętności prowadzenia dialogu. Nie psujmy ci nastroju :)
          • 9rgkh Re: Skąd się wziął materialny wszechświat? 10.05.15, 22:54
            wawrzanka napisała:

            > 9rgkh napisał:
            >
            > > Nauka na ten temat wypowiedziała się jednoznacznie, że nie będzie się o tym wyp
            > > owiadała.
            >
            > Nauka się wypowiedziała, że nie będzie się wypowiadała na temat tego, co sama b
            > ada? Obudź się, albo wytrzeźwiej.

            Nauka nie wypowiada się na temat praprzyczyny oraz wszystkiego tego, co leży poza granicami poznania. Źródłem wiedzy o świecie są obserwacje świata a nie domniemania o czymś poza nim.

            > > Sugerujesz, że dopiero teraz sprawdzono tam poprawność wzoru e=mc2 ? :)
            >
            > To ty coś sugerujesz. Ja podaję fakty z 2012 roku.

            A zrozumiałaś o co w tym chodzi?

            > > A może jeszcze wydaje Ci się, że to odpowiada na pytanie
            > > o praprzyczynę wszystkiego?
            >
            > Praprzyczyną twojego zadowolenia z siebie jest twój brak
            > umiejętności prowadzenia dialogu. Nie psujmy ci nastroju :)

            Nie podołałaś nadludzkiemu dla Ciebie wysiłkowi odpowiedzi na temat.
            • wawrzanka Re: Skąd się wziął materialny wszechświat? 10.05.15, 23:38
              9rgkh napisał:

              > Nauka nie wypowiada się na temat praprzyczyny oraz wszystkiego tego, co leży po
              > za granicami poznania. Źródłem wiedzy o świecie są obserwacje świata a nie domn
              > iemania o czymś poza nim.

              Przestań bredzić o jakiejś praprzyczynie. Cytuję autora wątku:
              "Czy pytanie o przyczynę istnienia materialnego wszechświata należy do nauki?"
              Moja odpowiedź: oczywiście, że to należy do nauki. Nauka wciąż przesuwa granice poznania. Z roku na rok wiemy o świecie więcej. Właśnie dzięki szukaniu odpowiedzi na różne pytania, między innymi na powyższe.

              > A zrozumiałaś o co w tym chodzi?

              Skoro tak bardzo zależy ci na tej wiedzy: z pewnością rozumiem to gorzej niż Stephen Hawking, ale śmiem przypuszczać, że dużo lepiej, niż ty.

              > Nie podołałaś nadludzkiemu dla Ciebie wysiłkowi odpowiedzi na temat.

              Czyżby?
              • 9rgkh Re: Skąd się wziął materialny wszechświat? 11.05.15, 00:07
                wawrzanka napisała:

                > 9rgkh napisał:
                >
                > > Nauka nie wypowiada się na temat praprzyczyny oraz wszystkiego tego, co leży po
                > > za granicami poznania. Źródłem wiedzy o świecie są obserwacje świata a nie domn
                > > iemania o czymś poza nim.
                >
                > Przestań bredzić o jakiejś praprzyczynie. Cytuję autora wątku:
                > "Czy pytanie o przyczynę istnienia materialnego wszechświata należy do nauki?"

                Właśnie taka "przyczyna istnienia materialnego wszechświata" jest nazywana praprzyczyną.

                praprzyczyna «pierwsza, podstawowa przyczyna czegoś» - sjp.pwn.pl/sjp/praprzyczyna;2507876

                > Moja odpowiedź: oczywiście, że to należy do nauki. Nauka wciąż przesuwa granice
                > poznania. Z roku na rok wiemy o świecie więcej. Właśnie dzięki szukaniu odpowi
                > edzi na różne pytania, między innymi na powyższe.

                Otóż nie jest tak. Żeby metoda naukowa stawała na głowie i cudów dokonywała, to poza aksjomaty Wszechświata nigdy nie sięgnie. Jest to logicznie niemożliwe.

                Odpowiada to sytuacji ludzików, które są wewnątrz pewnego programu. Widzą jego działanie, świat kreowany przez taką fizykę ale nie mogą pytać o identyfikację programisty, bo ten sam kod programu może napisać ktokolwiek dowolny. Jego działanie będzie zawsze identyczne, wynikające tylko z treści kodu programu.

                Pytanie o to, jak powstał program, gdzie działa, kto jest twórcą itp. nie wynikają z treści.

                Jak można tego nie rozumieć i domniemywać, że kiedyś wyjdziemy POZA Wszechświat ze swoimi obserwacjami i czegoś się dowiemy?

                > > A zrozumiałaś o co w tym chodzi?
                >
                > Skoro tak bardzo zależy ci na tej wiedzy:

                A co ty masz do mojej wiedzy? Tezę, że mnie zależy na TEJ wiedzy, musisz najpierw udowodnić a dopiero potem będzie Ci wolno użyć takiego argumentu.

                > z pewnością rozumiem to gorzej niż St
                > ephen Hawking, ale śmiem przypuszczać,

                Śmiesz przypuszczać... no proszę. :) Wiara czy udowodniona prawda? Bo jeśli wiara (przypuszczasz) to jesteś wierząca i to mocno. Dla mnie wiedza to coś udowodnionego. Ktoś, kto "przypuszcza", ten na pewno :) nie jest w stanie rozumieć tego, o czym powyżej mówisz.

                > że dużo lepiej, niż ty.

                Ja pytam, czy rozumiesz, co przepisujesz z "mądrego źródła"? Jeśli rozumiesz, to opisz to swoimi słowami, upraszczając, schodząc do jakichś analogii z codziennego języka itp. Śmiało. "Słucham Cię". :)

                > > Nie podołałaś nadludzkiemu dla Ciebie wysiłkowi odpowiedzi na temat.
                >
                > Czyżby?

                Niestety, to fakt. Zajmujesz się dygresjami i erystyką.

                Najśmieszniejsze jest to, że parę razy dostałaś już nauczkę w analogicznej sytuacji ale nie podziałało, nie zrozumiałaś. I powtarzasz te same zagrania. Twój umysł nie jest w stanie pojąć tego, co się teraz rozgrywa. Ma jakąś alogiczną, opartą na wierze (w siebie?) blokadę.
                • wawrzanka Re: Skąd się wziął materialny wszechświat? 12.05.15, 00:14
                  9rgkh napisał:

                  > Właśnie taka "przyczyna istnienia materialnego wszechświata" jest nazywana prap
                  > rzyczyną.
                  >
                  > praprzyczyna «pierwsza, podstawowa przyczyna czegoś» -
                  > sjp.pwn.pl/sjp/praprzyczyna;2507876

                  Kiepsko ci to poszło. Nie wiem po co w ogóle wspominasz o jakiejś praprzyczynie, nikt tu o niej nie mówi. Zdaje się, że ona interesuje tylko ciebie. Mnie nie.

                  > Otóż nie jest tak. Żeby metoda naukowa stawała na głowie i cudów dokonywała, to
                  > poza aksjomaty Wszechświata nigdy nie sięgnie. Jest to logicznie niemożliwe.

                  Logicznie możliwe jest potwierdzanie teorii poprzez przeprowadzane badania i dowody. Tak się wielokrotnie działo i dzieje cały czas. Na tym polega istota nauki: na potwierdzaniu teorii dowodami. Jak nauka to robi? Bynajmniej nie dokonuje cudów, tylko przeprowadza eksperymenty. Bada. Analizuje. Odkrywa. Szuka odpowiedzi na pytania, bada hipotezy, czyli w języku potocznym - przypuszczenia. Rozumiesz to?


                  > Odpowiada to sytuacji ludzików, które są wewnątrz pewnego programu. Widzą jego
                  > działanie, świat kreowany przez taką fizykę ale nie mogą pytać o identyfikację
                  > programisty

                  Mogą i pytają, tak jak robisz to właśnie ty. Domagasz się rozmowy o jakiejś praprzyczynie. Tylko nie wiem po co. Jaki programista? Jaka praprzyczyna?

                  > Jak można tego nie rozumieć i domniemywać, że kiedyś wyjdziemy POZA Wszechświat
                  > ze swoimi obserwacjami i czegoś się dowiemy?

                  Nie zastanawiam się nad takimi durnymi pytaniami. Jeśli ciebie to nurtuje - badaj to zagadnienie.

                  > A co ty masz do mojej wiedzy? Tezę, że mnie zależy na TEJ wiedzy, musisz najpie
                  > rw udowodnić a dopiero potem będzie Ci wolno użyć takiego argumentu.

                  Udowadniam: trzy razy zapytałeś, czy rozumiem to, co zacytowałam. Wniosek jest prosty: zależy ci, by wiedzieć, czy ja to rozumiem. Bo o to przecież pytasz.

                  >Śmiało. "Słucham Cię". :)

                  Specjalnie dla ciebie wyjaśnię własnymi słowami o co chodzi z bozonem Higgsa. Na początku było Pole Higgsa, czyli teoria, że całą przestrzeń wypełnia i przenika energia - może dokładniej - pole energetyczne. Skąd ta teoria? Ano stąd, że szukano odpowiedzi na pytanie dlaczego niektóre cząstki (składowe atomu) mają masę, a inne nie. Co więcej: te, które mają masę - wcale nie ważą tyle samo. Jedne ważą więcej, inne mniej - jak ludzie. Dlaczego? Bo poruszają się w Polu Higgsa (a nie w próżni), które stawia - nazwijmy to dla celów tego "wykładu" - opór. Ten "opór" nadaje różnie poruszającym się cząstkom różną masę. No, ale to trzeba było jakoś udowodnić. Naukowcy z CERN postanowili zbadać, czy rzeczywiście Pole Higgsa istnieje. Bo skoro istnieje to przecież musi się z czegoś składać. A z czego może się składać Pole Higgsa jak nie z cząstek Higgsa, czyli bozonów Higgsa? Żeby udowodnić istnienie Pola Higgsa - trzeba by więc szukać bozonu Higgsa. I w 2012 ogłoszono wyniki badań, które z dużym prawdopodobieństwem potwierdzają istnienie całkiem dorodnego (bo ma masę) bozonu (właściwie to bozonów) Higgsa. Na razie wiadomo niewiele. Bardzo niewiele, a jednak... Stay tuned. A nuż zza drzewa wyjrzy twoja "praprzyczyna".
                  • 9rgkh Re: Skąd się wziął materialny wszechświat? 12.05.15, 00:51
                    wawrzanka napisała:

                    > 9rgkh napisał:
                    >
                    > > Właśnie taka "przyczyna istnienia materialnego wszechświata" jest nazywana prap
                    > > rzyczyną.
                    > >
                    > > praprzyczyna «pierwsza, podstawowa przyczyna czegoś» -
                    > > sjp.pwn.pl/sjp/praprzyczyna;2507876
                    >
                    > Kiepsko ci to poszło. Nie wiem po co w ogóle wspominasz o jakiejś praprzyczynie
                    > , nikt tu o niej nie mówi. Zdaje się, że ona interesuje tylko ciebie. Mnie nie.

                    To jest inna nazwa tego samego. Kiepsko Ci poszło ze zrozumieniem, o czym chcesz dyskutować.

                    > > Otóż nie jest tak. Żeby metoda naukowa stawała na głowie i cudów dokonywała, to
                    > > poza aksjomaty Wszechświata nigdy nie sięgnie. Jest to logicznie niemożliwe.
                    >
                    > Logicznie możliwe jest potwierdzanie teorii poprzez przeprowadzane badania i do
                    > wody. Tak się wielokrotnie działo i dzieje cały czas. Na tym polega istota nauk
                    > i: na potwierdzaniu teorii dowodami.

                    Badanie świata odnosimy do powtarzalnych obserwacji a nie do naszych urojeń.

                    > Jak nauka to robi? Bynajmniej nie dokonuje
                    > cudów, tylko przeprowadza eksperymenty. Bada. Analizuje. Odkrywa.

                    Czyli obserwuje. :)

                    > Szuka odpowi
                    > edzi na pytania, bada hipotezy, czyli w języku potocznym - przypuszczenia. Rozu
                    > miesz to?

                    Ja rozumiem a Ty? :)

                    > > Odpowiada to sytuacji ludzików, które są wewnątrz pewnego programu. Widzą jego
                    > > działanie, świat kreowany przez taką fizykę ale nie mogą pytać o identyfikację
                    > > programisty
                    >
                    > Mogą i pytają, tak jak robisz to właśnie ty.

                    Ja nie pytam. Zapytaj mnie o co pytam, zanim o tym opowiesz.

                    > Domagasz się rozmowy o jakiejś pra
                    > przyczynie. Tylko nie wiem po co. Jaki programista? Jaka praprzyczyna?

                    O praprzyczynę pytają wierzący, którym się roi, że opiszą coś spoza świata dostępnego obserwacyjnie.

                    > > Jak można tego nie rozumieć i domniemywać, że kiedyś wyjdziemy POZA Wszechświat
                    > > ze swoimi obserwacjami i czegoś się dowiemy?
                    >
                    > Nie zastanawiam się nad takimi durnymi pytaniami. Jeśli ciebie to nurtuje - bad
                    > aj to zagadnienie.

                    Złość piękności szkodzi, wawrzanko. :) Więcej spokoju, bo zobaczą to Twoi studenci.



                    > > > > > > > Jak na razie w Wielkim Zderzaczu Hadronów (kocham tę nazwę) ud
                    > > > > > > > ały się eksperymenty, które potwierdziły powstanie masy z energii (w wielkim sk
                    > > > > > > > rócie), czyli istnienie "boskiej cząstki" :D

                    > > > > > > Sugerujesz, że dopiero teraz sprawdzono tam poprawność wzoru e=mc2 ? :)

                    > > > > To ty coś sugerujesz. Ja podaję fakty z 2012 roku.

                    > > > A zrozumiałaś o co w tym chodzi?

                    > > A co ty masz do mojej wiedzy? Tezę, że mnie zależy na TEJ wiedzy, musisz najpie
                    > > rw udowodnić a dopiero potem będzie Ci wolno użyć takiego argumentu.

                    > Udowadniam: trzy razy zapytałeś, czy rozumiem to, co zacytowałam. Wniosek jest
                    > prosty: zależy ci, by wiedzieć, czy ja to rozumiem. Bo o to przecież pytasz.

                    Żaden problem odtworzyć, co wcześniej pisaliśmy.

                    Pytam jeszcze raz - czy sugerujesz, że w WZH, którego nazwę kochasz, potwierdzono wreszcie, że masa powstaje z energii? Bo według mnie potwierdzono to już dawno temu. :)

                    > >Śmiało. "Słucham Cię". :)
                    >
                    > Specjalnie dla ciebie wyjaśnię własnymi słowami o co chodzi z bozonem Higgsa. N
                    > a początku było Pole Higgsa, czyli teoria, że całą przestrzeń wypełnia i przeni
                    > ka energia - może dokładniej - pole energetyczne. Skąd ta teoria? Ano stąd, że
                    > szukano odpowiedzi na pytanie dlaczego niektóre cząstki (składowe atomu) mają m
                    > asę, a inne nie. Co więcej: te, które mają masę - wcale nie ważą tyle samo. Jed
                    > ne ważą więcej, inne mniej - jak ludzie. Dlaczego? Bo poruszają się w Polu Higg
                    > sa (a nie w próżni),

                    A pole Higgsa nie może być próżnią?

                    > które stawia - nazwijmy to dla celów tego "wykładu" - opór
                    > . Ten "opór" nadaje różnie poruszającym się cząstkom różną masę.

                    No to pole Higgsa jest próżnią, czy nie jest?

                    > No, ale to trz
                    > eba było jakoś udowodnić. Naukowcy z CERN postanowili zbadać, czy rzeczywiście
                    > Pole Higgsa istnieje. Bo skoro istnieje to przecież musi się z czegoś składać.
                    > A z czego może się składać Pole Higgsa jak nie z cząstek Higgsa, czyli bozonów
                    > Higgsa? Żeby udowodnić istnienie Pola Higgsa - trzeba by więc szukać bozonu Hig
                    > gsa. I w 2012 ogłoszono wyniki badań, które z dużym prawdopodobieństwem potwier
                    > dzają istnienie całkiem dorodnego (bo ma masę) bozonu (właściwie to bozonów) Hi
                    > ggsa. Na razie wiadomo niewiele. Bardzo niewiele, a jednak... Stay tuned.

                    A jak niewiele? Albo - jak wiele?

                    > A nuż zza drzewa wyjrzy twoja "praprzyczyna".

                    Zza drzewa? A dlaczego zza drzewa?

                    Praprzyczyna nie jest moja. To urojenie religiantów, którym się wydaje, że ją mogą poznać.

                    Pytanie brzmiało - kiedy, mniej więcej, ustalono, że masa i energia przechodzą w siebie i w jaki sposób? Rozwiń to, co zaczęłaś tak twórczo tu opisywać.
                    • wawrzanka Re: Skąd się wziął materialny wszechświat? 12.05.15, 22:41
                      9rgkh napisał:

                      > Badanie świata odnosimy do powtarzalnych obserwacji a nie do naszych urojeń.

                      Wyobraź sobie krowę na łące, która dzień w dzień przeprowadza powtarzalne obserwacje. Obserwuje trawę, gzy i byki. Szczególnie byki.

                      > Czyli obserwuje. :)

                      Jasne. Ale obserwacja obserwacji nierówna. Krowa obserwuje dla samej obserwacji. A naukowiec najpierw coś sobie - mówiąc twoim językiem "uroi". Czyli stworzy teorię, którą chce badać i w tym celu prowadzi obserwacje. Rozumiesz? Nie rozumiesz:)

                      > Ja nie pytam. Zapytaj mnie o co pytam, zanim o tym opowiesz.

                      Hm... to jest nawet dla mnie zbyt abstrakcyjne :D

                      > O praprzyczynę pytają wierzący, którym się roi, że opiszą coś spoza świata dost
                      > ępnego obserwacyjnie.

                      Z praprzyczyną (a nawet z Praprzyczyną :D ) w tym wątku wyskoczyłeś ty.

                      > Pytam jeszcze raz - czy sugerujesz, że w WZH, którego nazwę kochasz, potwierdzo
                      > no wreszcie, że masa powstaje z energii? Bo według mnie potwierdzono to już daw
                      > no temu. :)

                      Z pewnością dzięki WZH wiadomo o wiele więcej na ten temat. Oczywiście nie wszystko i wciąż powstają teorie (według ciebie "urojenia" i nie próbuj zaprzeczać), które naukowcy badają. To nie jest obserwacja włosa przez lupę. To są niezwykle złożone badania, których sukces nie polega na osiągnięciu jednoznacznego wyniku. Już samo zwiększenie prawdopodobieństwa, że jakaś teoria jest prawdziwa oznacza sukces.

                      > Pytanie brzmiało - kiedy, mniej więcej, ustalono, że masa i energia przechodzą
                      > w siebie i w jaki sposób? Rozwiń to, co zaczęłaś tak twórczo tu opisywać.

                      Napisz w tej sprawie do Rolfa Dietera Heuera. Tylko nie wyskakuj z praprzyczyną.
                      • 9rgkh Re: Skąd się wziął materialny wszechświat? 13.05.15, 11:08
                        wawrzanka napisała:

                        > 9rgkh napisał:
                        >
                        > > Badanie świata odnosimy do powtarzalnych obserwacji a nie do naszych urojeń.
                        >
                        > Wyobraź sobie krowę na łące, która dzień w dzień przeprowadza powtarzalne obser
                        > wacje. Obserwuje trawę, gzy i byki. Szczególnie byki.
                        >
                        > > Czyli obserwuje. :)
                        >
                        > Jasne. Ale obserwacja obserwacji nierówna. Krowa obserwuje dla samej obserwacji
                        > . A naukowiec najpierw coś sobie - mówiąc twoim językiem "uroi".

                        Człowiek, niekoniecznie naukowiec, ma cel. Chce stworzyć PRAWDZIWY obraz świata. I nie dla fantazji lub zrobienia krowiego placka ale po to, by zapanować nad pozornym chaosem w sposób rozumowy i zaplanować swoje postępowanie w przyszłości. To samo ale na niskim poziomie odbywa się w ewolucyjnie i koduje np. w DNA (geny) lub w memach.

                        Nie jest istotne, w jakiej kolejności pojawia się hipoteza i obserwacja ale zgodność obserwacji i hipotez buduje nam prawdziwy obraz świata. I wykorzystujemy go potem w naszym działaniu, w technologiach i reorganizowaniu naszego środowiska.

                        > Czyli stworzy
                        > teorię, którą chce badać i w tym celu prowadzi obserwacje. Rozumiesz? Nie rozum
                        > iesz:)

                        Jakieś erystyczne brednie, które mi przypisujesz. Widać wyraźnie, że jesteś w panice. Zapanuj nad emocjami. Im dalej się będziesz posuwała ta drogą w tym większe tarapaty będziesz wpadała, bo starasz się udowodnić jakieś fałsze.

                        > > Ja nie pytam. Zapytaj mnie o co pytam, zanim o tym opowiesz.
                        >
                        > Hm... to jest nawet dla mnie zbyt abstrakcyjne :D

                        Proste, nie przypisuj mi swoich urojeń o mnie. Dla ograniczonego umysłu rzeczy proste wydają się zbyt abstrakcyjne.

                        > > O praprzyczynę pytają wierzący, którym się roi, że opiszą coś spoza świata dost
                        > > ępnego obserwacyjnie.
                        >
                        > Z praprzyczyną (a nawet z Praprzyczyną :D ) w tym wątku wyskoczyłeś ty.

                        Praprzyczyna jest inną nazwą tego samego, o co chodziło autorowi wątku.

                        > > Pytam jeszcze raz - czy sugerujesz, że w WZH, którego nazwę kochasz, potwierdzo
                        > > no wreszcie, że masa powstaje z energii? Bo według mnie potwierdzono to już daw
                        > > no temu. :)
                        >
                        > Z pewnością dzięki WZH wiadomo o wiele więcej na ten temat. Oczywiście nie wszy
                        > stko i wciąż powstają teorie (według ciebie "urojenia" i nie próbuj zaprzeczać)
                        > , które naukowcy badają. To nie jest obserwacja włosa przez lupę. To są niezwyk
                        > le złożone badania, których sukces nie polega na osiągnięciu jednoznacznego wyn
                        > iku. Już samo zwiększenie prawdopodobieństwa, że jakaś teoria jest prawdziwa oz
                        > nacza sukces.

                        Tak... "powstają teorie"... "naukowcy badają"... "wynik jednoznaczny nie jest tam oczekiwany"... :) a jakieś nie wiadomo co oznacza sukces. Ble, ble, ble...

                        > > Pytanie brzmiało - kiedy, mniej więcej, ustalono, że masa i energia przechodzą
                        > > w siebie i w jaki sposób? Rozwiń to, co zaczęłaś tak twórczo tu opisywać.
                        >
                        > Napisz w tej sprawie do Rolfa Dietera Heuera. Tylko nie wyskakuj z praprzyczyną
                        > .

                        Taka była Twoja koncepcja na temat WZH. To Ty wyskoczyłaś z tą rewelacją. Dokumentacja w wątku jest, wszystko daje się odtworzyć i żadne wyskakiwanie z wymazywaniem kontekstu Ci nie pomoże.
                        • wawrzanka Re: Skąd się wziął materialny wszechświat? 13.05.15, 14:06
                          9rgkh napisał:

                          > Człowiek, niekoniecznie naukowiec, ma cel. Chce stworzyć PRAWDZIWY obraz świata
                          > . I nie dla fantazji lub zrobienia krowiego placka ale po to, by zapanować nad
                          > pozornym chaosem w sposób rozumowy i zaplanować swoje postępowanie w przyszłości.

                          Zapanować nad chaosem i zaplanować postępowanie to chcą politycy, a nie naukowcy. Ciekawe, co odpowiedziałby ci Einstein, gdybyś mógł go zapytać jaki był jego cel. Odpowiedziałby ci, że wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy, ponieważ wiedza jest ograniczona. Albo może usłyszałbyś od niego osobiście, że naj­piękniej­szą rzeczą, ja­kiej możemy doświad­czyć jest ocza­rowa­nie ta­jem­nicą. Jest to uczu­cie, które stoi u ko­leb­ki praw­dzi­wej sztu­ki i praw­dzi­wej nauki. Ten, kto go nie zna i nie pot­ra­fi się dzi­wić, nie pot­ra­fi doz­na­wać zachwy­tu, jest mar­twy, niczym zdmuchnięta świeczka. Co byś mu na to odpowiedział? Że bredzi i ma urojenia.

                          > Nie jest istotne, w jakiej kolejności pojawia się hipoteza i obserwacja ale zgo
                          > dność obserwacji i hipotez buduje nam prawdziwy obraz świata. I wykorzystujemy
                          > go potem w naszym działaniu, w technologiach i reorganizowaniu naszego środowis
                          > ka.

                          Pełna zgoda, ale co to ma do rzeczy?

                          > Praprzyczyna jest inną nazwą tego samego, o co chodziło autorowi wątku.

                          Nie zgadzam się. Autor wątku pyta, czy badanie przyczyny powstania materialnego świata należy do nauki. Przyczyna to niezbyt szczęśliwe słowo, ale o praprzyczynę akurat nie pyta. A nawet, jeśli mu o nią chodziło, to ja nie chcę mieć z tym nic wspólnego. Ja pisałam tylko o powstawaniu masy.

                          > Tak... "powstają teorie"... "naukowcy badają"... "wynik jednoznaczny nie jest t
                          > am oczekiwany"... :) a jakieś nie wiadomo co oznacza sukces. Ble, ble, ble...

                          A ty byś chciał od razu big bang? Takie rzeczy to tylko w eterze. Ale skąd ty to możesz wiedzieć.

                          > Taka była Twoja koncepcja na temat WZH. To Ty wyskoczyłaś z tą rewelacją. Dokum
                          > entacja w wątku jest, wszystko daje się odtworzyć i żadne wyskakiwanie z wymazy
                          > waniem kontekstu Ci nie pomoże.

                          Hahahha, nie rozśmieszaj mnie do łez. Ja nie mam żadnej koncepcji na temat WZH. Ale trochę wiem na ten temat, bo bardzo mnie to interesuje.
                          • 9rgkh Re: Skąd się wziął materialny wszechświat? 13.05.15, 16:26
                            wawrzanka napisała:

                            > 9rgkh napisał:
                            >
                            > > Człowiek, niekoniecznie naukowiec, ma cel. Chce stworzyć PRAWDZIWY obraz świata
                            > > . I nie dla fantazji lub zrobienia krowiego placka ale po to, by zapanować nad
                            > > pozornym chaosem w sposób rozumowy i zaplanować swoje postępowanie w przyszłości.
                            >
                            > Zapanować nad chaosem i zaplanować postępowanie to chcą politycy, a nie naukowc
                            > y.

                            Co za głupoty znów tu wypisujesz... Oj, żeby tego jakiś Twój student nie zobaczył, bo będzie wtopa.

                            Politycy to głównie walczą o władzę albo koryto, mało który ma jakieś ideały i potrafi je przyoblekać w czyn.

                            A istotą metody naukowej jest prawda opisu świata. I po to ludzie go tworzą, by z tej prawdy mieć egoistyczną (to nic złego, że egoistyczna) korzyść. Z prawdy o świecie jak najbardziej wynika możliwość urządzania świata po swojemu czyli opanowanie chaosu i niewiedzy.

                            > Ciekawe, co odpowiedziałby ci Einstein, gdybyś mógł go zapytać jaki był jego
                            > cel.

                            Radość z odkrywania prawdy o świecie. Tak sądzę, bo wiele razy doznawałem takiego uczucia i myślałem o takich jak on.

                            > Odpowiedziałby ci, że wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy, ponieważ wied
                            > za jest ograniczona. Albo może usłyszałbyś od niego osobiście, że naj­piękniej­
                            > szą rzeczą, ja­kiej możemy doświad­czyć jest ocza­rowa­nie ta­jem­nicą. Jest to
                            > uczu­cie, które stoi u ko­leb­ki praw­dzi­wej sztu­ki i praw­dzi­wej nauki. Te
                            > n, kto go nie zna i nie pot­ra­fi się dzi­wić, nie pot­ra­fi doz­na­wać zachwy­
                            > tu, jest mar­twy, niczym zdmuchnięta świeczka. Co byś mu na to odpowiedział? Że
                            > bredzi i ma urojenia.

                            To Ty bredzisz. Najpierw przestań przypisywać mi swoje myśli a potem erystycznie je obalać. Stara i nieskuteczna sztuczka. Zapytaj bioslawka, jak to się po łacinie nazywa.

                            > > Nie jest istotne, w jakiej kolejności pojawia się hipoteza i obserwacja ale zgo
                            > > dność obserwacji i hipotez buduje nam prawdziwy obraz świata. I wykorzystujemy
                            > > go potem w naszym działaniu, w technologiach i reorganizowaniu naszego środowis
                            > > ka.
                            >
                            > Pełna zgoda, ale co to ma do rzeczy?

                            Jeśli zgoda to nie musi mieć. Ale może coś ma.

                            > > Praprzyczyna jest inną nazwą tego samego, o co chodziło autorowi wątku.
                            >
                            > Nie zgadzam się. Autor wątku pyta, czy badanie przyczyny powstania materialnego
                            > świata należy do nauki. Przyczyna to niezbyt szczęśliwe słowo, ale o praprzycz
                            > ynę akurat nie pyta. A nawet, jeśli mu o nią chodziło, to ja nie chcę mieć z ty
                            > m nic wspólnego. Ja pisałam tylko o powstawaniu masy.

                            Ta przyczyna to praprzyczyna a Ty jesteś nieukiem, który tego od kilku postów wstecz nie może pojąć.

                            > > Tak... "powstają teorie"... "naukowcy badają"... "wynik jednoznaczny nie jest t
                            > > am oczekiwany"... :) a jakieś nie wiadomo co oznacza sukces. Ble, ble, ble...
                            >
                            > A ty byś chciał od razu big bang? Takie rzeczy to tylko w eterze. Ale skąd ty t
                            > o możesz wiedzieć.

                            Znów przypisujesz mi swoje urojenia. Co ja bym chciał, to ja sam najlepiej umiem powiedzieć. Tu jest mowa o Twoim ble, ble, ble.

                            > > Taka była Twoja koncepcja na temat WZH. To Ty wyskoczyłaś z tą rewelacją. Dokum
                            > > entacja w wątku jest, wszystko daje się odtworzyć i żadne wyskakiwanie z wymazy
                            > > waniem kontekstu Ci nie pomoże.
                            >
                            > Hahahha, nie rozśmieszaj mnie do łez. Ja nie mam żadnej koncepcji na temat WZH.
                            > Ale trochę wiem na ten temat, bo bardzo mnie to interesuje.

                            Ale coś bezsensownego o energii i materii w tym kontekscie napisałaś.
      • no_no Re: Skąd się wziął materialny wszechświat? 11.05.15, 00:32
        wawrzanka napisała:

        > bioslawek napisał:
        >
        > > Czy pytanie o przyczynę istnienia materialnego wszechświata należy do nau
        > ki?

        > Jak najbardziej.

        Nauce po długich poszukiwaniach i żmudnych eksperymentach pozostanie ogłosić to, o czym np. Aborygeni wiedzą od tysięcy lat, że takie coś, co nazywamy roboczo materią, realnie nie istnieje ..

        > Jak na razie w Wielkim Zderzaczu Hadronów (kocham tę nazwę) ud
        > ały się eksperymenty, które potwierdziły powstanie masy z energii (w wielkim sk
        > rócie), czyli istnienie "boskiej cząstki" :D Jest to higson, lub Bozon Higgsa:
        > "Istnienie tej cząstki jest uzasadniane teoretycznie mechanizmem Higgsa, polega
        > jącym na sprzężeniu pól kwantowych materii (pola fermionowe, jak pole elektrono
        > we, pola kwarkowe, pola bozonowe – jak pola W i Z itp.) z dodatkowym skal
        > arnym polem kwantowym, zwanym polem Higgsa, w wyniku którego poprzez spontanicz
        > ne złamanie symetrii bezmasowe cząstki modelu standardowego nabierają masy[7]."
        > - z wikipedii.

        Też lubię takie niezrozumiałe nazwy jak np. ten Zderzacz Hadronów, czy podobnie tajemnicze..
        Ze spokojem czekam na wynik eksperymentów. Ciekawe co uda się złapać naukowcom w sieci? Może Ducha świętego? A to dopiero byłaby sensacja ..
        • pocoo Re: Skąd się wziął materialny wszechświat? 11.05.15, 07:36
          no_no napisał:

          > Ze spokojem czekam na wynik eksperymentów. Ciekawe co uda się złapać naukowcom
          > w sieci? Może Ducha świętego? A to dopiero byłaby sensacja ..

          To jest możliwe w trakcie zapładniania dziewicy.Gołębicę też złapać można i rozdwojony ognisty język też.Ale nie wiadomo,w co się teraz wcielić może?Ci ,którzy dostępują łaski jasnowidzenia ciemnotę wciskają.
    • no_no Re: Skąd się wziął materialny wszechświat? 12.05.15, 10:14
      Wszechświat Istnieje od zawsze, wiecznie. Kropka.
      Nie jest, i nigdy nie był bytem materialnym. Kropka.
      Składa się ze stałych, istniejących od zawsze wyrażeń matematycznych,
      ubranych we wrażenia artystyczne ..

      no_no - artysta :)
    • wspolnotaradosci Re: Skąd się wziął materialny wszechświat? 12.05.15, 12:43
      Witajcie,

      Pytanie „Skąd się wziął materialny wszechświat”, wychodzi poza obszar dopuszczany przez obecną „jedynie prawdziwą” naukę sztywnych, twardogłowych naukowców. I chwała mu za to!

      „Sztywna” nauka wciąż twierdzi dzisiaj, że nie istniało NIC przed pojawieniem się Wszechświata, bo – jak twierdzi – istnieć nie mogło, bowiem czas rozpoczął bieg dopiero od momentu pojawienia się Wszechświata. Czyli, w uproszczeniu wychodzi na to, że poza obserwowalnym czasem i „porządkowaną” przez niego materią nie istnieje nic, skoro nie umiemy tego zauważyć.

      Takie podejście jest nie tylko archaiczne i – co widać – z historii nauki, całkowicie błędne, ale również powodować może naukowy i ateistyczny fanatyzm, niczym nie różniący się od fanatyzmu religijnego.

      Spójrzcie na czasy 250-300 lat temu. Czy jakikolwiek „twardogłowy” naukowiec tamtych czasów mógł przypuszczać, że istnieje promieniowanie elektromagnetyczne? Jak mogło istnieć coś, czego nie było widać? Przecież było to niemożliwe!

      Można sypać z rękawa kolejne przykłady rozszerzania obszaru, który ludzkość (ludzka nauka) zaczęła w XIX, XX i XXIw dostrzegać wokół siebie.

      Dlatego też NIE można dzisiaj twierdzić, że "prawdziwe" jest jedynie to co można dostrzec ludzkimi zmysłami lub kolejnymi urządzeniami pomiarowymi rozszerzającymi zakres obserwacji zmysłowej i następnie to naukowo „zaszufladkować”.

      Filozofia Radości w swoim Manifeście twierdzi (urywki te są niestety nieco wyrwane z całości kontekstu naszej filozofii):

      „217 Bardzo dużo wciąż nie odkrytych zjawisk, w tym form energii, może istnieć wokół nas i stanowić wręcz „normę” tego, lecz szerzej postrzeganego świata. To, że czegoś na razie nie jesteśmy w stanie jeszcze zauważyć albo zbadać, oczywiście nie oznacza, że wszystko co było już do odkrycia, zostało odkryte. Wciąż naprawdę wiemy bardzo niewiele, żeby nie powiedzieć: „nic”. To, co odbieramy zmysłami i przy pomocy naszych poprzednich doświadczeń jesteśmy w stanie w mózgu interpretować, powinno być traktowane jedynie jako wycinek tego, co istnieje wokół nas.

      218 Świat duchów, objawień, cudów, uzdrowień, jasnowidzenie, opętania, prorocze sny, wizje, wróżenie przyszłości, intuicja, przeczucia, telepatia, trzecie oko, magia, zaklęcia, tarot, zodiak, horoskopy, numerologia, lewitacja, podróże astralne poza ciałem i tak dalej, i tak dalej... To tylko przykłady zjawisk czy związanych z nimi obserwowalnych efektów, które cały czas do nas docierają, a my próbujemy je odrzucać jako nie dające się zaszufladkować zgodnie z wiedzą i doświadczeniem, które już (lub raczej: dopiero) posiadamy. Zamiatanie ich jednak „pod dywan” nic nie da. Nie spowoduje to, że znikną. Trzeba być cały czas otwartym i próbować rozumieć świat za każdym razem bardziej całościowo, starając się patrzeć z góry, ponad poziomem odbierania przez nas samych zjawisk. Jedynie takie otwarte i odważne patrzenie z odpowiedniej perspektywy może przynosić wymierne, stopniowe rozwiązywanie zagadki świata i zagadki nas samych. Przede wszystkim jednak nie można się bać zadawania pytań i wysuwania hipotez. Nauka boi się tego, czego nie można udowodnić, a naukowcy wstrzymują się z wysuwaniem śmiałych hipotez z obawy, aby się w swoim naukowym środowisku „nie ośmieszyć”. I robią to finalnie niestety ze szkodą dla wszystkich.

      219 Wydaje się, że ludzki mózg w połączeniu ze świadomym umysłem, naprawdę jest jedynie strażnikiem ciała i stara się pilnować, abyśmy przede wszystkim byli „bezpieczni” w otoczeniu, w którym się znajdujemy. I robi to tak jak potrafi.


      209 W celu uniknięcia błędu w opisie rzeczywistości, pojawiającego się przy tradycyjnym zakładaniu, że prawdziwe jest jedynie to co jesteśmy w stanie dostrzec i wyjaśnić przyczynowo-skutkowo za pomocą ludzkiej nauki, powinniśmy najlepiej założyć, że wszechświat jest skomplikowany w stopniu najwyższym z możliwych. Takie założenie pozwoli uniknąć w przyszłości błędów w interpretacji zjawisk, wynikających z maniery nadawania poszczególnym zjawiskom formy bezwarunkowo skończonej.

      210 Zakładanie, że każde zjawisko (które jesteśmy w stanie obserwować wyłącznie przecież tylko od środka, po jego efektach dla nas widocznych) jest jedynie zawężeniem szerszej przyczyny, i obserwowane z naszego poziomu, daje efekt jaki obserwujemy, ale gdyby było obserwowane z szerszej perspektywy, może z kolejnego wymiaru, dawało by inny efekt i skutek, pozwala pozostawić w opisie świata miejsce na wszystko co jest przed nami jeszcze do odkrycia lub nawet czego odkryć nigdy nie będziemy w stanie. Taki rodzaj tablicy Mendelejewa (z pozostawieniem pustych miejsc na to, co jest jeszcze do odkrycia) w opisie całości rzeczywistości. Taki właśnie model świata przyjmuje The Church of Joy, spinając całość klamrą Absolutu Boga Stwórcy – Przyczyny oraz ostatecznego Celu całości.


      238 Filozofia Radości nie wyklucza również istnienia naszego świata, w szerszym ujęciu, nie tyle jako świata/rzeczywistości statycznej (czyli nasz stały świat materialny, wokół spraw którego ma „kręcić” się cały, pozostały wszechświat Boga), co jako pewien rodzaj (dynamicznej) projekcji, odbieranej jedynie przez nas samych, z wewnątrz, jako stała rzeczywistość, którą sami dla siebie nazywamy – naszym światem materialno-fizycznym. Niewykluczone, że tak jak Mikołaj Kopernik, prawie 500 lat temu, spojrzał kiedyś inaczej na „istniejący wówczas” świat, tak również i my powinniśmy spróbować szerzej postrzegać wszystko co nas otacza i nas tworzy, nie traktując siebie wciąż, z całkowicie bezgraniczną pychą, jako „pępek Boskiego dzieła stworzenia”. ”



      Pierwszy łyk z kielicha nauk przyrodniczych czyni ateistą
      – ale na dnie kielicha czeka Bóg

      Werner Heisenberg (1901–1976)

      Nauka bez religii jest kaleka, religia bez nauki jest ślepa
      Albert Einstein (1879-1955)

      Niech Radość będzie z Wami!
      Kościół Radości The Church of Joy
      www.KosciolRadosci.eu5.org

      • 9rgkh Re: Skąd się wziął materialny wszechświat? 12.05.15, 18:49
        wspolnotaradosci napisał(a):

        > Witajcie,
        >
        > Pytanie „Skąd się wziął materialny wszechświat”, wychodzi poza obsz
        > ar dopuszczany przez obecną „jedynie prawdziwą” naukę sztywnych, tw
        > ardogłowych naukowców. I chwała mu za to!

        Nauka posługuje się logiką. Uważasz, że wyjście POZA logikę da logiczne wyjaśnienie?

        I nie obrażaj metody naukowej. To dzięki niej istnieje cała wiedza o świecie.

        > „Sztywna” nauka wciąż twierdzi dzisiaj, że nie istniało NIC przed p
        > ojawieniem się Wszechświata, bo – jak twierdzi – istnieć nie mogło,
        > bowiem czas rozpoczął bieg dopiero od momentu pojawienia się Wszechświata.

        Tak.

        > Czy
        > li, w uproszczeniu wychodzi na to, że poza obserwowalnym czasem i „porząd
        > kowaną” przez niego materią nie istnieje nic, skoro nie umiemy tego zauwa
        > żyć.

        Tak. Istnienie W OPISIE ŚWIATA do tyczy tylko świata. Zaświatów nie opisujemy.

        > Takie podejście jest nie tylko archaiczne i – co widać – z historii
        > nauki, całkowicie błędne,

        Archaiczne i błędne jest podejście, w którym istota Z WNĘTRZA świata chciałaby opisywać coś POZA światem.

        > ale również powodować może naukowy i ateistyczny
        > fanatyzm, niczym nie różniący się od fanatyzmu religijnego
        .

        Brak religii nie jest religią. Brak fanatyzmu religijnego też nie może być nazywany fanatyzmem.

        > Spójrzcie na czasy 250-300 lat temu. Czy jakikolwiek „twardogłowy”
        > naukowiec tamtych czasów mógł przypuszczać, że istnieje promieniowanie elektrom
        > agnetyczne? Jak mogło istnieć coś, czego nie było widać? Przecież było to niemo
        > żliwe!

        To nieistotne. I wtedy i dzisiaj mówimy o opisie świata.

        A opisu zaświatów nie było ani wtedy, ani nie będzie go w przyszłości. Jest tak, bo gdy coś zaobserwujemy to jest to jedna z kolejnych obserwacji świata a nie zaświatów.

        > Można sypać z rękawa kolejne przykłady rozszerzania obszaru, który ludzkość (lu
        > dzka nauka) zaczęła w XIX, XX i XXIw dostrzegać wokół siebie.

        I zawsze będzie to dotyczyło świata, którego do końca nie poznamy nigdy.

        > Dlatego też NIE można dzisiaj twierdzić, że "prawdziwe" jest jedynie to co możn
        > a dostrzec ludzkimi zmysłami

        Prawdziwe jest to, co logika pozwala takim uznać.

        > lub kolejnymi urządzeniami pomiarowymi rozszerzają
        > cymi zakres obserwacji zmysłowej i następnie to naukowo „zaszufladkować"

        Każda obserwacja jest zmysłowa i dotyczy świata - definiujemy i mówimy, że świat to Wszechświat czyli wszystko.

        > Filozofia Radości w swoim Manifeście twierdzi (urywki te są niestety nieco wyrw
        > ane z całości kontekstu naszej filozofii):
        >
        > „217 Bardzo dużo wciąż nie odkrytych zjawisk, w tym form energii, może
        > istnieć wokół nas i stanowić wręcz „normę” tego, lecz szerzej post
        > rzeganego świata. To, że czegoś na razie nie jesteśmy w stanie jeszcze zauważyć
        > albo zbadać, oczywiście nie oznacza, że wszystko co było już do odkrycia, zost
        > ało odkryte. Wciąż naprawdę wiemy bardzo niewiele, żeby nie powiedzieć: „
        > nic”. To, co odbieramy zmysłami i przy pomocy naszych poprzednich doświad
        > czeń jesteśmy w stanie w mózgu interpretować, powinno być traktowane jedynie ja
        > ko wycinek tego, co istnieje wokół nas.

        Prawidłowo - nie wiemy wszystkiego i nigdy wszystkiego się nie dowiemy.

        > 218 Świat duchów, objawień, cudów, uzdrowień, jasnowidzenie, opętania, prorocze
        > sny, wizje, wróżenie przyszłości, intuicja, przeczucia, telepatia, trzecie oko
        > , magia, zaklęcia, tarot, zodiak, horoskopy, numerologia, lewitacja, podróże as
        > tralne poza ciałem i tak dalej, i tak dalej...

        To fantazja i bajki. Prawdziwe jest tylko to, co udowodnione a nie jakieś domniemane krasnale.

        > To tylko przykłady zjawisk czy z
        > wiązanych z nimi obserwowalnych efektów, które cały czas do nas docierają, a my
        > próbujemy je odrzucać jako nie dające się zaszufladkować zgodnie z wiedzą i do
        > świadczeniem, które już (lub raczej: dopiero) posiadamy. Zamiatanie ich jednak
        > „pod dywan” nic nie da. Nie spowoduje to, że znikną.

        James Randi, właśc. Randall James Hamilton Zwinge (ur. 7 sierpnia 1928 w Toronto, Kanada) – amerykański iluzjonista, sceptyk oraz przeciwnik pseudonauki, znany jako The Amazing Randi (ang. Zdumiewający Randi).

        Randi zasłynął przede wszystkim jako demaskator fałszywych twierdzeń o zjawiskach nadprzyrodzonych, paranormalnych i okultystycznych, które określa zbiorowo jako trele-morele[1].

        Randi wsławił się również wykryciem przekłamań podczas prezentacji wyników badań prof. Jacques’a Benveniste’a (James Randi został zaproszony do komisji opiniującej przez redakcję miesięcznika „Nature”) dotyczących skuteczności działania homeopatii z roku 1994. Badania zostały sfinansowane przez francuską firmę produkującą środki homeopatyczne.

        James Randi jest autorem publikacji na temat zjawisk paranormalnych, sceptycyzmu i historii magii.

        Fundacja założona przez Randiego (James Randi Educational Foundation) jest znana przede wszystkim z oferty nagrody w wysokości 1 mln dolarów, którą chce przyznać każdemu, kto zdoła pokazać obiektywny dowód jakiegokolwiek paranormalnego zjawiska w warunkach uzgodnionych wcześniej przez obie strony i przy udziale osób niezależnych od Fundacji.

        Mimo ponad tysiąca zgłoszeń i prób nagrody jak dotąd nikt nie zdobył...


        > Trzeba być cały czas otwartym i próbować rozumieć świat
        > za każdym razem bardziej całościowo,

        I tak robi to nauka.

        > Wydaje się, że ludzki mózg w połączeniu ze świadomym umysłem, naprawdę jest
        > jedynie strażnikiem ciała i stara się pilnować

        "Wydaje się"... :) Prawdę się udowadnia.

        > 209 W celu uniknięcia błędu w opisie rzeczywistości, pojawiającego się przy tra
        > dycyjnym zakładaniu, że prawdziwe jest jedynie to co jesteśmy w stanie dostrzec
        > i wyjaśnić przyczynowo-skutkowo za pomocą ludzkiej nauki, powinniśmy najlepiej
        > założyć, że wszechświat jest skomplikowany w stopniu najwyższym z możliwych.

        Świat trzeba opisywać najprościej jak to możliwe - Brzytwa Ockhama.

        > 210 Zakładanie, że każde zjawisko (które jesteśmy w stanie obserwować wyłącznie
        > przecież tylko od środka, po jego efektach dla nas widocznych) jest jedynie za
        > wężeniem szerszej przyczyny

        Świat opisuje się najprościej i to jest skuteczne.

        > 238 Filozofia Radości nie wyklucza również istnienia naszego świata, w szerszym
        > ujęciu

        Trzeba postawić hipotezę a potem udowodnić jej prawdziwość.

        > Pierwszy łyk z kielicha nauk przyrodniczych czyni ateistą
        > – ale na dnie kielicha czeka Bóg


        Na dnie kielicha czyhają białe myszki.

        I tak dalej.
        • wspolnotaradosci Re: Skąd się wziął materialny wszechświat? 13.05.15, 17:37

          Szanowny Panie 9rgkh,

          Swoją ignorancją świata, w którym Pan istnieje wespół z nami wszystkimi, przypomina Pan XIX wiecznych naukowców, fizyków, którym wydawało się, że wiedzą o świecie już prawie wszystko, a fizyka jest już całkowicie skończoną i nierozwojową nauką. Jak doskonale jednak wiemy, fizyka genialnie rozwinęła się bez ich zbędnego udziału, i nadal burzliwie się rozwija, odkrywając coraz to głębiej otaczający nas świat – który filozofia i religia Radości nazywa: światem Boga (Boga – umownego dla naszego zakresu postrzegania – Stwórcy całości). A naukowców wątpiących w istnienie rzeczywistości szerszej niż czubek ich nosa dawno już nie ma i nikt ich już nawet ze wstydu nie wspomina...

          Wszelki fanatyzm, w tym również „pseudonaukowy” – ateistyczny, jest zmorą rozwoju świata i odkrywania tego świata przez otwarte i szeroko myślące umysły. Nie przez „matematyków”, którzy znają „ledwie zasady algebry”, a silą się na opisywanie dzieła stworzenia ze swojej płaskiej „jednowymiarowej” perspektywy, ale przez umysły wszechstronne, nieograniczone, poszukujące, otwarte i zadające pytania. Przywołana „algebra” oczywiście pomaga i powinna być narządziem i kluczem opisu, ale sama sobą świata przecież nie odkryje. Świat w każdym calu jest matematyczny. Jest to „aż do bólu” widoczne wszędzie wokół. Matematyka jest językiem, którego (jeszcze raz podkreślamy – umowny dla nas ludzi) Bóg, Stwórca użył do stworzenia świata.

          Z tego co widać na tym i innych forach, jest Pan osobą, która za wszelką cenę, czasem arogancko, chce przekonywać innych do swoich racji, opierając się wyłącznie na tym „co jest”. I dlatego nie ma Pan racji. To co jest, będąc obiektywnie prawdziwe dla samych obserwatorów, jest wyłącznie subiektywne względem każdej zewnętrznej perspektywy i dlatego nieprawdziwe dla całości Wszechświata, w tym nie tylko tego obserwowalnego (jak choćby względność czasu czy zależności na poziomie subatom), jak i tego co poza nim. [258 Każda próba „szerszego” opisu świata Boga, zawsze będzie przypominać zmagania pestki tkwiącej w jabłku na drzewie, która pragnie zrozumieć i opisać całą galaktykę.]

          Jest Pan, jak i my wszyscy jedynie mikronową częścią części wszechświata – nawet wyłącznie tego fizycznego. Jak więc ma Pan czelność w imieniu całej ludzkości twierdzić, że wie Pan na temat świata, jako ateista i „pseudoracjonalista” już wszystko – oceniając świat jedynie po tym co jest Pan w stanie odebrać pięcioma, zawodnymi zmysłami, przetwarzając to następnie w elektrycznych procesach mózgu, który wie (świadomie) jedynie tyle ile zgromadził doświadczeń wcześniej?

          Ponownie Manifest:

          [ 219 Wydaje się, że ludzki mózg w połączeniu ze świadomym umysłem, naprawdę jest jedynie strażnikiem ciała i stara się pilnować, abyśmy przede wszystkim byli „bezpieczni” w otoczeniu, w którym się znajdujemy. I robi to tak jak potrafi.

          220 Jeżeli wchodzisz do windy w wysokim wieżowcu, to nie boisz się do niej wejść jedynie dlatego, że podłoga nie jest przeźroczysta. Gdyby podłoga była ze szkła, albo z metalowej kratki, to 90% ludzi używała by schodów. Tak samo, jeżeliby ściany wieżowców były z przeźroczystego szkła – nikt by w tych wieżowcach nie był w stanie mieszkać, bo bał by się wysokości. Podobnie, nigdy nie poleciałbyś przeźroczystym samolotem, a już takim samym, ale nieprzeźroczystym, lecisz bez problemu.
          Dlaczego? Bo to mózg cię oszukuje dając priorytet temu, czego dostarczają mu zmysły.
          Nawet jeżeli wiesz, że siedzisz w fotelu na wysokości 11 kilometrów, to znaczenie mają dla twojego mózgu „bezpieczna” podłoga i ściany, które widzisz zmysłem wzroku, a nie „niematerialna” myśl,
          że tak naprawdę, to wisisz ponad chmurami.(...)

          221 Pamiętaj: to, co wydaje ci się, że jest prawdziwe i jedyne, jest „prawdziwe” i „jedyne” wyłącznie dlatego, że tak podpowiada ci twój mózg nauczony poprzednich doświadczeń osadzonych w zasadach przyczynowo-skutkowych świata materialnego.
          To jednak, co jesteś w stanie objąć wyłącznie zmysłami, nie jest pełnym i obiektywnie prawdziwym obrazem świata, a jedynie jego zawężonym uproszczeniem. ]


          Swoim postem arogancko kwestionuje Pan również przemyślenia genialnego fizyka Wernera Heisenberga, sprowadzając je do – jak Pan to ujmuje – białych myszek istniejących na dnie kielicha poznania. Również opinie Alberta Eisteina na temat religii wkłada Pan z dezaprobatą między bajki, pomijając je. Tak się jednak składa, że ci fizycy, tak jak i rzesze innych naukowców, nie byli wyłącznie sztywnymi i ograniczonymi w postrzeganiu świata „księgowymi nauki”, którym muszą się jedynie zgadzać słupki. Dlatego też ufając komukolwiek, warto ufać właśnie takim, jak oni otwartym umysłom, niż Panu.

          Pozdrawiamy z radością, zalecając więcej otwartości na świat i nie wywyższanie bardzo ograniczonego w odbiorze świata ateizmu czy wąsko postrzeganego racjonalizmu (nazwanego przez nas powyżej: pseudo-), nad całą resztę dzieła stworzenia.

          [ 857 Przy okazji pamiętajmy, że ateizm może istnieć jedynie jako „umowne” odrzucenie religii i „umowne” zaprzeczenie istnienia Boga jako stwórcy. Ateizm nie jest w stanie istnieć sam i w oderwaniu od religii, którym zaprzecza, i to w dodatku, o czym pewnie chciałby marzyć jako ateizm absolutny – istnieć całkowicie bez swojego stwórcy. Dlatego ateizm ma szansę istnieć wyłącznie jako bunt przeciwko teizmowi – czyli ludzkiej próbie nazywania Stwórcy dokonywanej przez dotychczasowe religie, a nie jako „bunt” przeciwko samemu Stwórcy, czyli również stwórcy samego ateizmu. Wszystko co istnieje w naszym świecie, musi mieć swoją przyczynę istnienia, swojego choćby umownie nazwanego „stwórcę”. Jeżeli ateizm chciałby odmówić istnienia stwórcy, to sam odmawia sobie możliwości istnienia. ]

          Istnieje Pan? Czy też Pan nie istnieje? :-)
          Cokolwiek istnienie dla nas oznacza.

          Przy okazji uprzejmie również wskazujemy, że filozofia i religia Radości jest wyjątkowo elastyczna i otwarta. W żadnym miejscu nie twierdzi, że ma z całą pewnością rację. Sprowadza jednakże całość otaczającego ludzi świata do sfery, którą można za pomocą otwartej obserwacji opisać. I to właśnie filozofia Radości robi – opisuje. Z kolei religia, będąc rozszerzeniem naszej filozofii, służy wymiernemu korzystaniu z energii istniejących w dziele stworzenia, energii, które porządkują i detrminują zachowania każdego elementu dzieła stworzenia, w tym człowieka. Nie znamy natury tych energii, dlatego staramy się nazywać jedynie to, co niezbędne dla komunikacji z innymi ludźmi.
          A co do przywołanego przez Pana humanizmu, który jak Pan twierdzi, nie potrzebuje religii aby istnieć, tu ma Pan rację. Religie za każdym razem ocierały się jedynie o obserwowalne, choć do dziś niezrozumiałe zjawiska świata Boga, i to powodowało, że każda z religii zawiera część prawdy szerszej, nie potrafiąc jej jednak dokładniej zdefiniować. To jednak nastepnie sami ludzie budując swoje niedoskonałe religie spowodowali religijne zniewolenie świata, z którym również my zamierzamy dzisiaj walczyć.
          Humanizm jednak, bez głębszej (naturalnej) podbudowy duchowej człowieka, sprowadza się do płaskiego wytworu 5-cio zmysłowej, „racjonalnej” w rozumieniu samych nazywających, próby nazwania tego kim naprawdę jest człowiek. To, w luźnym porównaniu, tak jakby... krowa chciała się krowoświadomie samookreślić i samozdiagnozować kim/czym jest, i na podstawie tego co jej mózg przetwarza chciała nazwać cały świat, w którym żyje (istnieje).
          Folozofia i religia Radości mówi o humaniźmie pełniejszym, głębszym i wynikającym nie z płaskiej obserwacji rzeczywistości wokół, a z głębokiej spójności i jedności świata – całego dzieła stworzenia. Ale o tym to już może następn
          • wspolnotaradosci Re:Skąd się... cd -dokończenie poprzedniego posta 13.05.15, 17:40
            Na koniec jeszcze kilka przywołań, aby łatwiej można zrozumieć o czym mówimy:

            [ 251 Niezmiernie trudno jest próbować określać i nazywać coś, co wymyka się z możliwości sprecyzowania ludzkim wyobrażeniem i nazwaniem. Jesteśmy w stanie jako ludzie co prawda odbierać efekty jakichś zdarzeń i oddziaływań mających miejsce wokół nas, jak i w nas samych, ale w szerszym kontekście, tak naprawdę, nie umiemy zupełnie nic powiedzieć na ich temat. Nie mamy żadnego pojęcia czym jest życie i skąd się wzięło. Nie mamy również żadnego pojęcia czym jest i skąd się wzięła energia i materia oraz skąd się wzięły prawa, według których tak genialnie i prosto połączona jest całość – w zakresie choćby tego, co jesteśmy w stanie w swoim otoczeniu, jako ludzkość, dostrzec.

            252 W religii Radości przyjmujemy istnienie Boga jako umownego stwórcy całości – siły, która stworzyła wszystko. To powoduje przyjęcie również istnienia energii dedykowanych przez Stwórcę tworzonemu dziełu, które umożliwiają funkcjonowanie tego dzieła oraz zgodnie z ustalonymi przez Stwórcę prawami tworzą sobą każdy obszar, jak i każdy, najdrobniejszy nawet element dzieła.

            253 Nie znamy jednak zupełnie natury tych energii – jedyne co możemy obserwować, to wyłącznie widziane z wewnątrz efekty ich oddziaływania. Nie jesteśmy również w stanie obserwować/rejestrować samego procesu ich przesyłu – są one przenoszone albo za pomocą sposobów (rodzajów oddziaływań), których jeszcze nie poznaliśmy, albo przyczyną jest np. w ogóle brak możliwości rejestracji tych oddziaływań w naszej wąskiej, trójwymiarowej rzeczywistości fizycznej.

            254 Część oddziaływań i powstających w ten sposób zjawisk obserwujemy w sposób „stały”, na co dzień, traktując je przez to jako całkowicie normalne, wręcz podstawę naszego świata, część z kolei zjawisk, z racji tego, że mają miejsce rzadziej, nie będąc tak powszechnymi jak te „normalne”, traktujemy jako nietypowe i nazywamy je „paranormalnymi”.

            255 Zjawiskami zachodzącymi na co dzień, które wydają się już nam tak powszechne i normalne, iż w żaden sposób nie chcemy ich traktować w kategoriach „cudu” – to przede wszystkim świat fizyczny wokół nas: materia oraz wszystkie znane nam już prawa fizyki, w tym oddziaływania łączące materię ze sobą, umożliwiając powstawanie większych, skomplikowanych struktur. Za całkowicie „normalne” i „oczywiste” uważamy także istnienie życia oraz posiadanie przez siebie intelektu umożliwiającego świadome kształtowanie swojego otoczenia.

            256 Z kolei jako „paranormalne”, dziwne, nietypowe, wręcz „podejrzane”, traktujemy zjawiska, które co prawda obserwujemy, ale nie mamy żadnego pojęcia do czego dokładnie je przypisać – choćby: telepatia, psychokineza, pirokineza, lewitacja, jasnowidzenie, wróżenie, spirytyzm, czarna magia, opętania, ale też pozytywna siła wiary – np. nagłe uzdrowienia, objawienia, wizje, tzw. „odpoczynek w Duchu Świętym”, itd., itp. ]


            // Zamieszczane fragmenty Manifestu oczywiście nie są w stanie oddać ducha całości filozofii i religii Radości, będąc jedynie jej wycinkiem. //


            Pozdrowienia dla wszystkich, którzy chcą wiedzieć więcej i nie boją się zadawania pytań.

            Wspólnota Radości
            Koscioła Radości The Church of Joy
            KosciolRadosci.eu5.org

            • kot404 Re:Skąd się... cd -dokończenie poprzedniego posta 13.05.15, 20:23
              Boga nie ma, jest życie
          • 9rgkh Re: Skąd się wziął materialny wszechświat? 13.05.15, 19:24
            wspolnotaradosci napisał(a):

            > Wszelki fanatyzm, w tym również „pseudonaukowy” – ateistyczny
            > , jest zmorą rozwoju świata

            To nie jest prawda. Ateizm to tylko brak teizmu. Ateistami rodzą się dzieci niemające o religiach zielonego pojęcia. One są też zmorą świata?

            > Z tego co widać na tym i innych forach, jest Pan osobą, która za wszelką cenę,
            > czasem arogancko, chce przekonywać innych do swoich racji, opierając się wyłącz
            > nie na tym „co jest”.

            "Co jest" to podstawa do naukowego opisu świata. Nie do mnie z takimi zastrzeżeniami.

            > I dlatego nie ma Pan racji.

            Tego nie dowodzisz.


            > Jak więc ma Pan czelność w imieniu całej lud
            > zkości twierdzić, że wie Pan na temat świata, jako ateista i „pseudoracjo
            > nalista” już wszystko

            I wzajemnie - jeśli to są Twoje prywatne odczucia to jaką czelność masz... itd.
      • kot404 Re: Skąd się wziął materialny wszechświat? 12.05.15, 22:52
        Niech Twoja filozofia radości radość Ci przynosi. I raduję się radością Twoją. Albowiem dla mnie jest tylko pył. Bowiem boga i szatana nie ma...
      • no_no Re: Skąd się wziął materialny wszechświat? 13.05.15, 00:00
        wspolnotaradosci napisał(a):

        > Witajcie

        Witt tam.
        Podzielam Waszą radość, że nie istnieje grzech wobec Boga, bo ani jeden, ani drugi, najzwyczajniej w świecie nie istnieją.
        Radość z życia celebruję codziennie zawsze w tym samym kościele pod wezwaniem świętego no_no

        > Pierwszy łyk z kielicha nauk przyrodniczych czyni ateistą
        > – ale na dnie kielicha czeka Bóg


        Pierwszy łyk z kielicha nauk przyrodniczych może czynić teistą
        - ale na dnie kielicha czekają diabły i dzikie węże ;D
    • grzeg34 Re: Skąd się wziął materialny wszechświat? 13.05.15, 16:56
      Dotykasz bardzo dużych i bardzo małych cyfr, których żaden człowiek nie jest wstanie sobie wyobrazić. Co nie oznacza, że takie prawdopodobieństwa nie są możliwe.

      nz11-agh1.ifj.edu.pl/public_users/tlesiak/cosm_lect11_multiverse.pdf
      np.
      - liczba protonów we Wszechświecie wynosi ok. 10^59 (100000000000000000000000000000000000000000000000000000000000)
      - liczba sposobów ich ustawienia wynosi 1024^118
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka