9rgkh
31.07.15, 21:53
Co tu komentować? Komentuje się samo. Ale powiem... Oto, co czeka ludzi sprzeciwiających się KK.
"Nasz Dziennik" zamieszcza wykładnię: Co ma zrobić ksiądz, który zobaczy, że w jego kościele na mszy jest prezydent Komorowski i ma zamiar przystąpić do Komunii św. "Mamy obowiązek przypominania tym co poparli in vitro, że nie mogą przystępować do Komunii" - czytamy.
"Głosowanie za ustawą in vitro i podpisanie jej przez prezydenta, to ewidentny publiczny grzech ciężki, mówi kanonista (...). - W tej sytuacji mamy obowiązek przypominania tym co poparli in vitro, że nie mogą przystępować do Komunii św. Może to także zrobić ksiądz przed Mszą św., widząc, że osoba która publicznie poparła in vitro, a nie zmieniła swoich poglądów i trwa w grzechu ciężkim, może chcieć przystąpić do Komunii św." - informuje "Nasz Dziennik", słowami ks. prof. Wojciecha Góralskiego z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego.
Grzech ciężki
Podstawowym warunkiem, aby znów móc przystąpić do Komunii św. jest przystąpienie do sakramentu pojednania, przypomina ks. Góralski. - A warunkiem dobrej spowiedzi jest żal za grzechy, postanowienie poprawy, zadośćuczynienie. Musi być pewność, że ktoś zmienił zdanie, przyznaje się do błędu. Spowiednik może wskazać różne formy tego naprawienia szkód wynikających z grzechu ciężkiego.
Chodzi o to, by "swoich" ulokować na odpowiednich stanowiskach w służbie państwu i obywatelom. Reszta stanie się sama. Bo to oni przyczynią się do kolejnych przywilejów KK.