COŚ od siebie

24.02.17, 00:04
Znajdą się chętni do przedstawienia osobistych doświadczeń z religią? Pozytywnych i negatywnych, co tam się komu ciekawego przydarzyło, pomogło bądź zaszkodziło, byle osobistego, żadne kopiuj-wklej.
Wszystko się liczy: rozczarowania, fascynacje, nawrócenia, zbłądzenia, kryzysy wiary... Także stosunek jaki wyrobiliście sobie do religii w wyniku WŁASNYCH przeżyć!
    • pocoo Re: COŚ od siebie 24.02.17, 08:50
      To ma być wymiana poglądów,czy spowiedź?
      • rozbiciedzielnicowe Re: COŚ od siebie 26.02.17, 16:59
        pocoo napisała:

        > To ma być wymiana poglądów,czy spowiedź?

        Chyba spowiedź, tak to w każdym razie wygląda...
      • spinoff Re: COŚ od siebie 12.03.17, 01:29
        pocoo napisała:

        > To ma być wymiana poglądów,czy spowiedź?

        Na wszystkich wątkach prowadzicie nieustającą wymianę "poglądów" w oparciu o fakty medialne.
        Tutaj zaproponowałem wymianę doświadczeń bo to nadałoby jakiekolwiek znaczenie tamtym wątkom i może pozwoliło zrozumieć te żale i anse.
        • 9rgkh Re: COŚ od siebie 14.03.17, 13:03
          Tutaj masz trochę więcej niż parę zdań, w których mówię, o co naprawdę chodzi.

          forum.gazeta.pl/forum/w,721,163452180,163452180,COS_od_siebie.html?p=163569461
    • feelek Re: COŚ od siebie 24.02.17, 10:28
      tylko po co:
      aby potem jacyś tu wskakiwali innym na życiorys?
      nie liczyłbym na szczerość
      to ma też określenie:
      wiwisekcja
      • feelek Re: COŚ od siebie 24.02.17, 15:12
        spinoff:
        >>>
        Znajdą się chętni do przedstawienia osobistych doświadczeń z religią? Pozytywnych i negatywnych, co tam się komu ciekawego przydarzyło, pomogło bądź zaszkodziło, byle osobistego, żadne kopiuj-wklej.
        Wszystko się liczy: rozczarowania, fascynacje, nawrócenia, zbłądzenia, kryzysy wiary... Także stosunek jaki wyrobiliście sobie do religii w wyniku WŁASNYCH przeżyć!
        >>>

        Mówiąc nie do końca szczerze:
        właściwie moje osobiste doświadczenia z religią były wyłącznie pozytywne,
        - urodziłem się jak większość Polaków w tradycyjnej rodzinie Katolików rytu Rzymskiego.
        Od urodzenia chodziłem/jeździłem do kościoła.
        Byłem ministrantem, lektorem, znam życie kościelne od podszewki, byłem kilka razy w seminarium, gdzie mój kuzyn kształcił się na księdza...
        Mam rozliczne wspomnienia nt. instytucji pn. KK:
        najbardziej takie, że KK to wielowiekowej tradycji instytucja służąca tym, co w to wierzą do chodzenia tam aby się modlić: prosić B/boga o pomyślność w sprawach osobistych, które są dla nas ważne, dziękować za tę pomoc. Cała reszta to obyczajowo- rodzinna otoczka warta wspominania o tyle, że nijak się ona nie zgadza z powszechną obecnie przekazem nt. np. Księży- Pedofili. Nigdy, nigdzie, pod żadną postacią w latach mojego dzieciństwa i młodości nie spotkałem się z choćby tylko przesłanką, że jakikolwiek ksiądz to: pedofil, homoseksualista...
        Owszem na wsi, z której są moi rodzice dość powszechną wiedzą (tajemnicą poliszynela ) było, że ksiądz ma kochankę. Ludzie niechętnie go przyjmowali po kolędzie, mało dawali na tacę, on się z tym wszystkim nie krył, ba odwoził ją furą (wtedy: wozem konnym) na pekaes...

        ***
        Inne takie podobne: mama od zawsze (1963, w sumie ma już 50x) chodziła z pielgrzymką do Częstochowy, wtedy jeszcze gdy były takie jedynie 3 (: z Wwy, Kalisza i Tomaszowa Maz.). W jakiejś wioszczynie, jak wszędzie, zostawiali "co łaska". Jednego roku (ok. 1970) do pielgrzymów przyszły takie chuściane babiny z tej wioski aby... nie dawali tej ofiary. Jak się okazało, od lat kwitł tam taki proceder, że następnego dnia po odejściu pielgrzymki proboszcz spraszał wszystkich meneli z okolicy, swoich, jak się okazało koleżków i całą otrzymaną poprzedniego dnia sumę regularnie, sumiennie, razem z menelstwem... przechliwał. A miało być na budowę dzwonnicy, czy coś...

        ***

        Pedofilia w kościele, jako się rzekło, nie była nijak obserwowana. Nie mówię, że skoro z perspektywy mnie: 12-20 latka (1970-80), gdy jako ministrant, lektor niczego nie widziałem, to że tego nie było. Mówię, co wiem: obserwując 1 parafię, 10 księży, a poza tą parafią czasami życie religijne całej Wwy z perspektywy obserwacji: życia w tym seminarium, kilku pielgrzymek, uczestniczenia w czymś pn. "Rodziny Rodzin", kursu lektorskiego, nic takiego w najmniejszym stopniu nie widziałem. Mało prawdopodobne aby się mogło uchować zamiatane pod dywan. Życie Wwy, to religijne w tamtych latach było dość mocno w atmosferze oporu, konspiracji wręcz, gdy się wspomni, że lata 70 to nie są czasy gdy od ręki udzielano pozwoleń na budowę kościołów, gdy mieszkańcy osiedli peryferyjnych: Stegny, Ursynów, Bródno, Młociny jeździli na msze do centrum, gdy dzieci na relę chodziły do salek katechetycznych (pół biedy gdy kościół był o rzut kamieniem, bieda, gdy 10-15 km).
        Na nic nie zdadzą się poszukiwaczom sensacji obserwacje od strony zakrystii: ot księża- tacy tam ludkowie, jak powiem, że ci u nas to zwyczajni biedacy, nikt zapewne nie da wiary (sic!). Sam nie bardzo wiedziałem jak to jest: na wsi ksiądz jeden ciągnął nieźle, rodzina dalsza i bliższa nie mogła narzekać, a tu jeden na kolędzie powiedział, że ma tak 400 zł/mc (wg obecnych cen). Kie licho. Całość w tym, że parafia była w rękach Zakonu, a w Zakonie mają pensję - taką właśnie + całe utrzymanie, ale jedabiów to księżyna nie miał, raczej flanelową koszulinę i: wsio.

        Jak napsal'm nie mam żadnych negatywnych czegokolwiek z kościołem związanych.
        Owszem, prywatnie od zawsze mi przeszkadzały sprzeczności, takie najoczywistsze: jak możliwe aby wszystkie religie miały jednocześnie rację, a jeśli nie mają, jak potępić tych z innych religii co będąc uczciwymi, dobrymi ludźmi mają być potępieni bo nie są Katolikami/Muzułmanami/Buddystami....? Jak Bóg może być jednocześnie wszechmocny i nieskończenie miłosierny, skoro to sprzeczność?
        [Ale pls. 2 ww. zdania to nie jest zaproszenie do dyskusji na ww. temat (po moim nawróceniu, nie mam ochoty o tym dalej dyskutować, po co wyważać otwarte drzwi?); to jedynie odpowiedź na pytanie:
        >>>Znajdą się chętni do przedstawienia osobistych doświadczeń z religią? >>>].
        Czemu te wspomnienia są wyłącznie pozytywne? Nikt mnie tam nie oszukał/ z niczego nie okradł/ przekazywał uczciwie co uważał na jakiś temat/ do niczego nie zmuszał, to czemu miałbym mieć do kogokolwiek o cokolwiek żal?
        • spinoff Re: COŚ od siebie 25.02.17, 00:02
          Ładnie to opisałeś. Czyta się z przyjemnością. A "wskakujących na życiorys" czy innych pieniaczy powinieneś ignorować! Brzydka strona internetowych forów, nie do uniknięcia. Ja tego nie czytam już nawet po łebkach i wątpię, aby inni czytali.
          Ja aż tyle do opowiedzenia nie mam, bo i moje religijne "doświadczenia" są całkowicie odmienne i jak już gdzieś wspomniałem, sprowadzają się do niemocy. Wychowałem się w ateistycznym domu, chrzest miałem dopiero w wieku kilkunastu lat z własnej inicjatywy, trochę pod wpływem kumpla, ale bardziej na zasadzie młodzieńczego buntu. To był schyłek komuny, chodziłem na msze za ojczyznę. Po 2 latach mi przeszło i nawet nie wiem, czy to się liczyło, bo nigdy nie byłem u spowiedzi, komunii, ani na lekcji religii. Biblię sam z siebie przeczytałem dwa razy w całości i jeszcze ze trzy na wyrywki, przeczytałem setki książek jakoś z religią powiązanych, od mistyków w rodzaju Eckharta czy Teresy z Avili, buddyjskich lamów, hinduskich guru, aż po gnostyckie książki Prokopiuka. Także wszystkich znanych religioznawców. Ale nie wyszedłem poza taki laicki zachwyt i szacunek. Nigdy nie wierzyłem w Boga tak, jak wierzą ludzie wierzący, a jedynie tak, jak się wierzy w bohatera książki albo filmu: ja cię kręcę, ale jazda, nie znam nic lepszego! Ot takie "zapomnienie się" na moment, o którym głupio nawet wspominać. Częściej zdobędę się na jakiś panteizm, ale jest mi on w gruncie rzeczy obojętny. Religia jednak niezmiennie mnie fascynuje.
          • 9rgkh Re: COŚ od siebie 25.02.17, 14:05
            spinoff napisał:

            > Częściej zdobędę się na jakiś panteizm,

            Po co? Chodzi mi o racjonalne uzasadnienie. Jest oczywiste, że nikomu nie należy "zakazywać" nieracjonalnego myślenia ani takiego postępowania, tyle że ktoś taki nie ma prawa nazywać tego racjonalnym myśleniem i takim postępowaniem.

            No więc, "po co"? Pytam z ciekawości o coś, co jest mi całkowicie obce a korzystam z okazji, żeby coś o tym się dowiedzieć. Co "to" daje?

            > ale jest mi on w gruncie rzeczy obojętny.

            Obojętny? To taki "odruch"? A co z racjonalizmem? Bo jeśli sobie od racjonalizmu dajemy wolne to wpadamy w stan mu przeciwny.

            > Religia jednak niezmiennie mnie fascynuje.

            W jakim sensie? Raczej religioznawczym czy raczej w sensie transcendentalnym?

            Mnie z kolei fascynuje to, jak można przeżywać coś sprzecznego z rzeczywistością tak, jakby było to całkowicie zgodne z nią. Jest to dla mnie coś niepojętego. Nie umiem sobie wyobrazić takiego stanu "zakłamania rzeczywistości" u siebie. Kojarzy mi się to z rodzajem "odjazdu", a nawet odczłowieczenia umysłu, który wchodzi jakieś "wibracje" i się nimi napawa.

            Bo w religii nie ma niczego fajnego fascynującego. Gdy się zrozumie, jak ona lub podobne do niej idee degradują myślenie i jak upodlają od zawsze ludzkość, to widać, że jest to największe zło ludzkości. Można to bardzo łatwo RACJONALNIE wykazać. Oczywiście do niezdolnych do racjonalnej oceny tego zjawiska nie trafi to tłumaczenie. Bo są oni upośledzeni, przy czym najczęściej to upośledzenie wynika bezpośrednio z przeżywanego wcześniej "pozytywnego" kontaktu z religią. Zarejestrowanego przez mózg jako pozytywny.
          • feelek Re: COŚ od siebie 27.02.17, 12:13
            jest tego jeszcze trchę...trzeba refleksji więc i czasu... coś poukładam to jeszcze dopiszę...
            • feelek Re: COŚ od siebie 01.03.17, 11:46
              ...miałem też do czynienia z rozmaitymi ruchami okołokościelnymi.
              -------------------
              -1) jako 3-latek wsławiłem się na reli (wylądowałem w asyście 7- letniej siory) gdy podniosłem rękę na pytanie Katechetki, co zapytała z 5 razy czy ktokolwiek widział zamianę wody w wino. I tak w kółko pyta te onieśmielone dzieciaki: czy widziały, czy słyszały o czymś podobnym. Ja wtedy jeszcze nie wiedziałem co to jest pytanie retoryczne, wstałem i powiedziałem, że widziałem w przedszkolu i to był czarodziej.
              --------------------
              0) Jeszcze jako 5-latkowie bralim udział w jasełkach (ok. 1963), wystawianych 4 - krotnie w okolicach Świąt, m.in. w Pałacu - siedzibie Prymasa (nie: Prymasowskim!) na Miodowej w Wwie. Pamiętam, że podczas jednego ze spektakli my, tzn. paziowie 3 Króli potwornie się nudziwszy (występ nasz w orszaku Białego, Żółtego i Czarnego króla - jako paziów był na samym końcu), zaczęliśmy biegać po zapleczu Katedry na wwskiej Starówce. Kres naszym galopadom dały jakieś modlące się w absolutnej ciszy staruszki zgorszone przebieganiem w poprzek bocznej kaplicy (Literackiej?) jakichś maluchów, w dodatku jeden z nich: czarny(!).
              --------------------------
              1. ministrantura- formuła dość powszechnie znana i nie odbiegająca od standardu: ministrant ma podjechać w trakcie mszy i podać księdzu na tacce 2 ampułki z winem i wodą, ksiądz sobie pobiera jakąś ilość wina (białe reńskie, wytrawne), rozcieńcza/lub nie: wodą (Otto Katz w Szwejku: absolutnie nie!). Na koniec po tym jak ksiądz zsunie do kielicha wszelkie okruchy opłatka - "ciała Chrystusa", wlewa się tam jeszcze trochę wina i wody, zręcznie podaje starannie w harmonijkę złożoną lnianą, białą ściereczkę do wytarcia rąk. Miewaliśmy takie śmiesznostki: raz jeden ksiądz"rozpijał" nieletnich dając nam z okazji Świętych Młodzianków (nie za bardzo wiem kiedy to) wina do spróbowania. Ilości apteczne raczej. Z bycia ministrantem pozostała mi wiedza o różnych kolorach szat liturgicznych ( ornatu księdza, ale nie tylko): czerwony(męczeństwo) - Wielki Piątek, 2-gi Dzień Bożego Narodzenia (męczeństwo Św. Szczepana); zielony(nadzieja) - Zielone Świątki; fiolet(pokuta) - Popielec (dziś można sprawdzić czy się zgadza, jak kto idzie do kościoła); czarny(żałoba) - msza pogrzebowa; 1,2 XI; biały (czystość, dobra nowina) - Wielkanoc, Boże Narodzenie. Jak czegoś nie pokręciłem.
              ---------------------------
              to be continued:
              2.lektorat,
              3.Służba Porządkowa podczas II, III pielgrzymki JPII,
              4.Ruch Odnowy w Duchu Świętym,
              5.Neokatehumenat,
              6.Jakiś Nie do końca zidentyfikowany chrześcijański ruch studencki.
              Jak widać, jest co wspominać.
              Dla mnie to pożytek jak i inne tutaj - porządkowanie
              • feelek Re: COŚ od siebie 01.03.17, 17:07
                2. Lektorat. Gdzieś ok. LO (1975) dostałem się, mówiąc używanym w tym wątku językiem, "...w szpony..." Księdza prof. Kądzieli. Zna go/kojarzy praktycznie każdy w Polsce. To ten gość, co na każdej mszy z Papieżem JPII śpiewał całą liturgię mocnym, niskim równym głosem. Widziałem go ostatnio w TV na mszy- miesięcznicy, jest zdaje się kapelanem całej tej religii smoleńskiej. Od końca lat 60. organizuje coroczne studia- kursy dla lektorów.
                Kto zacz lektor? To ten, co w trakcie mszy, w tzw. liturgii słowa czyta 1 czytanie, śpiewa psalm, czyta 2 czytanie, ten co mówi np.: "...słowa z Listu do Tesaloniczan... etc..." Nie czyta ewangelii, bo to już może tylko ksiądz (może też i : diakon). Ma taką śmieszną kiecę: rodzaj komży, ale rozbudowaną do ziemi, przewiązaną sznurem, białą z sztywnym kołnierzem, choć tego wszystkiego mieć w czasie czynności nie musi.
                Lektorat to były 2 semestry "studiów": b. mi to licealiście imponowało: dostaliśmy indeksy, profesura. Wykłady z Biblii: Pięcioksiąg, Nowy Testament. Zajęcia w Seminarium za pomnikiem Mickiewicza na Krakowskim, obok Dziekanki. Kościół nazywany też w wwskiej gwarze seminaryjnym. Jednym z profesorów był X. Chrostowski- swego czasu współprzewodniczący jakiegoś ciała ds. dialogu Chrześcijan i Żydów- b. inteligentny, ciekawie, zajmująco opowiadający, znawca Judaizmu, Ziemi Świętej/Palestyny/Izraela. Jakoś się potem skonfliktował z Żydami (ca 10 lat temu), a szkoda, zawsze mi imponował otwartością umysłu, unikaniem uproszczeń, stereotypów.
                Przy okazji odwiedzałem sobie w tym seminarium Kuzyna co tam się był na księdza uczył. Mieli tam prawdziwe teatrum: klerycy wystawili sztukę o hitlerowcach, kulisy, inspicjent, sufler... Kuzyn już po zostaniu księdzem, tak z 20 lat temu zagadnął: "- Wy musicie jakoś przeciwstawić się tym Żydom!". My - to rówieśni mu cywile. Kuzyn (daleki) jest doktorem historii sztuki i jednym z ważnych czarnych kleru warszawskiego. Ot taka swoista prawidłowość klerystanu polskiego: wyedukowana antysemicka elita. Gross znalazłby potwierdzenie dla swoich tez. Szczęka mi wisi po dziś dzień nie mogąc wyjść ze zdziwienia.
                Po 2 semestrach był letni obóz w Rysulówce k. Kir u wylotu Doliny Kościeliskiej, cała młoda armia "in spe" lektorów chodziła do kościoła w Kościelisku (sic!) by zespolonym, 100- osobowym głosem chwalić codziennie Pana. Na tyle donośnym, że się raz gazda jeden zapytał: - A wy tu co- na ksiendzy sie uczyta? Mnie to rozbawiło, księdza Kądzielę mniej, jak im to opowiadałem - jak dobrą anegdotę. Zrozumiałem czemu parę tygodni później- na wyświęcaniu lektorów (subdiakonów): wyświęcający biskup mówił coś o "dziesięcinie": co dziesiąty z nas w marzeniach X. biskupa miał pójść w ślady jego, księdza Kądzieli, innych. Nie wiem jak to poszło bo kilka miesięcy później przestałem być aktywny jako lektor. Listy X. Kądzieli zapraszające mnie na rozmaite okoliczności dostawałem jeszcze niedawno. A i został mi (się ino) ten charakterystyczny sznur do przewiązywania szaty lektorskiej: misterna, włoska (?) robota; używam go do ćwiczeń z węzła ratowniczego jak jadę na żagle.
                • feelek Re: COŚ od siebie 02.03.17, 14:54
                  Służba Porządkowa podczas II i III wizyty JPII w Polsce.
                  Podczas I (1979) jakoś się nie załapałem, byłem z Ojcem (: był) na takim zebraniu przed. Na tym zebraniu w Kościele Wszystkich Świętych przy pl. Grzybowskim w Wwie, jedyne co zapamiętałem to to, że jakiś kierownik tej służby tak z 1/2 godziny omawiał... sytuację międzynarodową ...ZSRR...Breżniew...USA... gadał, gadał... w końcu obaj z Ojcem wyszliśmy.
                  Zapamiętałem jedynie to, że podczas tych dyżurów (Ojca - był przy pl. Na Rozdrożu) była atmosfera kompletnego pikniku. MO miała prikaz być obok w parkach i nie pokazywać się. Jedyni widoczni byli kościelni "lodziarze", jak ich sobie dla kształtu furażerek nazwałem.
                  Zupełnie inna była atmosfera w 1983 (II pielgrzymka): po zamachu w 1981 daliśmy się ponieść nastrojowi i stanęliśmy, wzorem milicji tyłem do ulicy aby lepiej obserwować drzewa okoliczne. Na przejazd kolumny odwróciłem się i widok był porażający: przed i za papamobile jechała taka konstrukcja gdzie siedziało zastygniętych w rozmaitych pozach tak z 10 strzelców wyborowych, każdy nieruchomo celował w inny sektor...
                  2 anegdoty: wypadło pilnować aby nikt nie przeszedł: miejsce - Most Poniatowskiego, strona praska w kier. Łazienek. Nikt to nikt: tysiące idą z Mokotowa, odsyłamy na Francuską, 200 m w bok w pewnym momencie przyszła cała Parafia Wilanowska, "...nikt nie może tędy przejść nawet pańska matka..." matka może nie może, a krewki proboszcz+ 500 owieczek? Dać mu jeszcze szablę i na konia wsadzić.. ..No nikt to nikt....
                  (2) Podobnie na Pl. Grzybowskim (1987) mamy pilnować wylotu ul. Próżnej i też: ... nikt... etc...Szkoda jeszcze takiego klombu, krzaczka dość dużego, na który ludzie napierają i jak nic zaraz będzie po nim. Koledzy, "lodziarze", większość to stare dziadki, stanęli w zwartej masie pod samym kościołem, pod który zaraz ma podjechać JPII. Koło krzaczka, koło nas ani jednego. Są za to harcerze, czemuś zostaję dowódcą tego stada, harcerze ... zaczynają mnie słuchać. Robimy kordon, z trudem udaje się go utrzymać. W którymś momencie próbuje się przecisnąć 2 młodych, zamieszanie, pokazują jakieś legitymacje, mówimy im, jak wszystkim: nie. - K... to my chcieliśmy wam pomóc! Odchodzą. Kolega harcerz: Zatrzymał pan ubeków. Fajne uczucie - 1 raz w życiu miałem okazję zatrzymać prawdziwych tajnych policjantów.

                  Ogólne wrażenie z tej służby: zero profeski, kompletne bezhołowie, dowódcy, tacy z ilomaś tam paskami to codziennie - nauczyciele, biuraliści niższych szczebli (wyższych to partyjniacy), ogólnie: aktywiści jacyś kościelni, zero przeszkolenia, przemyśleń choćby co to może się wydarzyć jak napiera tłum. Sobie tłumaczyłem: my tu jesteśmy taki kwiatek do kożucha, jak by co, wjedzie jakie zomo, czy inni. Tak w istocie raczej było: place tych spotkań z JPII były podzielone stalowymi ogrodzeniami , rury (fi:100 mm) z rusztowań na biało pomalowane, żaden tłum by tego nie ruszył. Nie wszędzie to działało i stąd bywało zamieszanie.

                  PS. to be continued?
                  nie chcę się narzucać.
                  • feelek Re: COŚ od siebie 02.03.17, 15:06
                    bez zezwolenia małe uzupełnienie SOP (Służba Ochrony Papieża):
                    były bodaj 3 rodzaje zabezpieczeń tych wizyt JPII:
                    1.Kościelna (lodziarze), w ochronie bezpośr. Papieża był mój kumpel, IV dan karate kyokushin
                    2.państwowa (MO, w którymś momencie był rodzaj zbratania: 5 godzin krawężnikowania wspólnego milicjant-lodziarz-milicjant- lodziarz: wspólne częstowanie się fajkami, palenie ukradkiem gdzieś po krzakach bo nielegalne),
                    3. ... watykańska (włoska?). Tu nie wiem nic pewnego: Włosi podstawiali na każdą pielgrzymkę samolot Al-Italia, powrotny był gospodarzy.
                    t.b.c.?
                  • spinoff Re: COŚ od siebie 03.03.17, 10:58
                    feelek napisał:

                    > PS. to be continued?
                    > nie chcę się narzucać.

                    Ja to czytam z ciekawością, bo mnie bardzo interesują konkretni ludzie, mający religijne doświadczenia albo jakąś wiedzę, a mało to, co tam sobie ktoś anonimowy pomyślał dzisiaj z rana o Bogu czy religii. Poza tym, potrafisz opowiadać ciekawie, z humorem (ostał mi się jeno sznur). Ale prawdę mówiąc wątpię, by ktoś poza mną to teraz czytał, bo mam wrażenie, że zostałeś tutaj sam, a jacek, wawrzanka, sunder, wariant...i inni całkiem się zniechęcili. Lepiej to przeczekać.
                    • feelek Re: COŚ od siebie 03.03.17, 13:04
                      to przeczekujmy

                      PS. serial: "Przypadki religijne Feelka "zakończę anyway, mi też się to przydaje, rodzaj pracy, doskonalenia "warstatu" (jak mówił mój wuj, konserwator sprzętu p-poż.)
                      • feelek Re: COŚ od siebie 03.03.17, 17:05
                        Właściwie zmieniam trochę formułę na koniec aby wrzucić tu wszystko pozostałe jako rodzaj podsumowania.
                        Ktoś zapyta: po co chodziłeś pan po wszystkich tych neokatechumenatach, ruchach odnowy etc. Odpowiedź jest dosyć prosta: jak każdy młody człowiek do czegoś w życiu dążący przejechałem się po wszystkim co było i jest dostępne: oprócz rozmaitych aktywności okołokatolickich, interesowałem się modnymi w latach 80 miejscami, gdzie ludzie pozbawieni możliwości bycia aktywnymi w ruchach społecznych, politycznych, się realizowali. Bez jakiegokolwiek wytłumaczenia pominę takie rzeczy jak PRON czy inne PZPRy.

                        Były wtedy dostępne i modne np. takie rzeczy jak Akademia Życia p. Lucyny Winnickiej (dawnej aktorki ogromnej urody, see film: "Pociąg" Kawalerowicza) opodal pl. Grunwaldzkiego w Wwie, gdzie można było: medytować, przechodzić rebirthing, inne.... Ludzie dużo bardziej niż obecni czegoś szukali, co zrozumiałe: udupieni Stanem Wojennym. Gdy teraz: bierzesz co chcesz, robisz, co uważasz. Sklepik z ideami sprzedawanymi spod lady, nielegalnie, zastąpił supermarket sieci BelieveMarkt.

                        Wracając do doświadczeń religijnych. Uczestniczyłem, trchę też z ciekawości, w kilku spotkaniach Ruchu Odnowy w Duchu Świętym, Neokatechumenatu, Jakichś Spotkań po akademikach wwskich. Można to podsumować razem. Spotykali się, najczęściej młodzi ludzie, studenci większość to były dziewczyny. To miało taki wspólny mianownik, że zawsze w takim gronie był jakiś ksiądz, inne osoby z kleru (jakieś siostry zakonne, klerycy). Przybierało to charakter dużego, kilkudziesięcioosobowego kręgu. W którymś momencie takiego spotkania w akademiku, na które poszedłem bo mi się podobała pewna dziewczyna (choć nie tylko!), wszyscy chwytali się za ręce i śpiewali: "Jezus jest tu, Jezus jest tu... podnieśmy ręce wielbiąc jego imię..."

                        Ja to ja, wtedy jeszcze się z tym wszystkim utożsamiałem, ale mój kolega, co deklarował się jako ateusz, też poszedł na różaniec dla oczu pewnej Ani. Jak on to wytrzymał: 50 x Zdrowaś Mario...? Był przedmiotem powszechnych drwin - nikt tam nie posądzał go ani na jotę, że poszedł z powodów ideowych...

                        Na Spotkaniach Odnowy w Duchu Świętym elementem charakterystycznym było, że Uczestnicy "mówili językami". Jakoś się w to nie zaangażowałem, dla mnie to był taki niezrozumiały bełkot. Prawdziwy, nie epitet - ludzie obok mnie mówili coś w rodzaju: eeee,ełłl, łeee.

                        Nie angażując się w to, naraziłem się na zarzuty. Na spotkaniu Neokatechumenatu prowadzący je ksiądz kierując słowa wyraźnie do mnie powiedział aby raczej nie przychodzili na nie sceptycznie nastawieni, a ci co chcą się odnowić etc. Ja autentycznie chciałem się odnowić, ale to wszystko zwyczajnie do mnie nie przemawiało.

                        Dla ciekawostki warto zauważyć, że jedną z aktywistek tego Ruchu Odnowy w Duchu Świętym jest... HGW. Do tego stopnia zaangażowaną, że będąc jedną z Dyrektorów EBORu w Londynie założyła tam koło tego ruchu. To warte odnotowania o tyle, że ją pisiactwo odsądza od czci i wiary, nazywa ateistką, gdy to taka bogobojna osoba jest. Mi ta jej religijność w zupełności nie przeszkadza. Jak jej to pomaga? Tusk z nią.
                        • wariant_b Re: COŚ od siebie 03.03.17, 23:10
                          feelek napisał COŚ od siebie:

                          No i od razu lepiej.
                          Wątek zapowiadał się ciekawie i mam nadzieję, że wróci na właściwe tory.
                          • feelek Re: COŚ od siebie 05.03.17, 19:17
                            Udział w Pielgrzymkach wwskich (WPP- Warszawska Pielgrzymka Piesza) na Jasną Górę do Częstochowy.
                            Się mi przypomniało, że właściwie to ja z 5 razy szedłem z Wwy do Czę. (no a temat wątku jest aby przekazać swoje pozytywne i negatywne doświadczenia z religią, więc...).

                            Ograniczę się tylko do rzeczy powszechnie NIEZNANYCH, po co pisać o tym, co wszyscy wiedzą.
                            WPP chodzi od 1711. To akurat jest znane, mniej to, że nie każdego roku chodziła, kilkanaście lat brakowało więc się nie sumowało. Kilka lat temu ktoś, coś czemuś zachachmęcił i teraz się sumuje: dodali kilka nieistniejących tych pielgrzymek czy co?

                            Kiedyś (koniec XIX w.) z WPP szedł noblista W. S. Reymont, co to był b. ładnie opisał w znanym opowiadaniu. Wtedy cała WPP to było kilkadziesiąt osób. Wielotysięczne pielgrzymki z Wwy do Cz. to całkiem nowa historia, tak od ok. 1970.
                            Pamiętam doskonale połowę l. 60, gdy to było może 1000-2000 (pielgrzymkę obsługiwały ogromne wozy konne, wiozły plecaki, walizki, było ich kilkadziesiąt tych wozów), niemało, ale gdzie temu do np. 1980 i 30 000. Dalej po tej dacie WPP się "rozszyła": zorganizowano podobne praktycznie z każdego większego miasta, a z Wwy w którymś momencie było ich 4, każda szła inną trasą (trasy oddalone od siebie o ok. 20 km aby nie było probl. aprowizacyjnych), najdalsza, z Helu 600km szła coś 20 dni. W sumie w tych pielgrzymkach w szczytowym okresie chodziło ze 150 000. Obecnie nie wiem, obstawiam, że mniej.

                            Największy koloryt to była grupa "17", studencka, co się rozbiła na kilkanaście innych "17", co się odróżniały kolorami: "17" biało-czerwona, ... amarantowa, chabrowa, pomarańczowa...Były też grupy narodowe: czerwono-biało-niebieska(Żabojady), czarno- zielono- żółta (Niemiaszki)... każda po 200-300 osób...

                            Można by pisać dużo, może jakieś perełki:

                            W grupie 12 - Serbołużyczanie z NRD . Ja szedłem wtedy (1975) z grupą 13, codziennie widzieliśmy jak ci bracia- Słowianie mówią różaniec: "Swata Marija Matja Bozia...."

                            Koloryt to byli Włosi (oliwkowa "17"), 700- 800 osób. Na tle ówczesnej polskiej szarości (lata 80.) i przygaszenia- temperamentne, rozkrzyczane chłopaki... Jednego razu na punkt sanitarny wieczorem trafił Makaroni z mocno otartymi stopami- klasyka. Siostra po opatrzeniu powiedziała mu, żeby koniecznie spał w skarpetach na tych bandażach. Problem, że jakoś podobnie do "skarpety" po włosku są... buty.

                            Ostatnią swoją pielgrzymkę skończyłem w połowie, po 5 dniach, stopy odbiłem na maksa, do kostek były białe(martwica jakaś) nijak nie dało się tego procesu odwrócić (odbicie stóp ustąpiło po jakich 2 miesiącach).
                            "Dowódcą" tej pielgrzymki (nie była to WPP) był Ks. Maj. Był prawdziwym generałem Pattonem:
                            codziennie zastępy Generałą Maja- Pattona były żegnane jak wychodziły z m.p. (miejsca postoju) z prawdziwego stojącego z nim na poboczu amerykańskiego Willisa z II Wojny Światowej (miał taką tabliczkę obok kierowcy o tym). Żegnane, a wieczorem witane. Ja jak wymiękłem z tymi odbitymi stopami, stałem się przedmiotem zainteresowania X. Maja, chciał jakoś pomóc. Niestety nie było jak, po 2 godzinach byłem w Wwie. Na żadną pielgrzymkę więcej już nie trafiłem.

                            Jeszcze o biało- czarnej "17"... hippisi. Ja wtedy byłem już tylko obserwatorem jak WPP wchodziła do Cz. zwykle przed Jasną Górą na głównej ulicy- Alei NMP (Najświętszej Maryi Panny, ale nigdzie na żadnej mapie w PRL nie znaleźlibyście tej nazwy w pełnym rozwinięciu)... Tam przed samym wejściem do klasztoru był rodzaj autoprezentacji każdej grupy. No idą ci hippisi. Śpiewają: coś, inne, to jest przeplatane jakimiś tekstami ich kapelana. W którymś momencie widzę jak paru takich istnych Krisów Kristofersonów coś żywo tłumaczy księdzemu z tubą... słyszę przez megafon: - Co??? Tylko nie Hare Kriszna!!! Tylko nie Hare Kriszna, nie tutaj!!!
                            Autentyk.

                            PS.
                            Zwykle ograniczałem się w tym wątku do opisów, bez komentarza. Tu zrobię wyłom: warto zastanowić się nad fenomenem masowości zjawiska pielgrzymek do Częstochowy w l. 70,80,90, gdy było ich ekstremum. Napisano o tym książki od strony osób wierzących, uczestników. No a tu mamy forum religia i nie tylko wierzących.
                            Też agnostyków.
                            • kolter-r Re: COŚ od siebie 05.03.17, 19:27
                              feelek napisał:
                              PS.
                              Zwykle ograniczałem się w tym wątku do opisów, bez komentarza. Tu zrobię wyłom: warto zastanowić się nad fenomenem masowości zjawiska pielgrzymek do Częstochowy w l. 70,80,90, gdy było ich ekstremum. Napisano o tym książki od strony osób wierzących, uczestników. No a >tu mamy forum religia i nie tylko wierzących.

                              jeden z moich kolegów chodził w latach 80, bo zawsze poderwał sobie panienkę do baraszkowania.
                              inny chodzi do dziś, po 20 latach intensywnego alkoholizmu, nagle coś mu się we łbie pomieszało nie pije, ale stał się za to religijnym bigotem..
                              • feelek Re: COŚ od siebie 05.03.17, 22:25
                                Komentując tę okoliczność wywołaną.
                                Raz byłem świadkiem takiej scenki:
                                jest poranne wyjście grupy,
                                taki nieformalny jej Kierownik (świecki) wywołuje jakąś parę (dziewczyna i chłopak) na środek i prawie do nich krzyczy:
                                - Zabierajcie się i wynoście!
                                Oni nic nie powiedzieli, nie zauważyłem co było dalej, pewno się wypisali z dalszego udziału w WPP...
                                Ze 2-3 dni wcześniej, na jakimś postoju sobie z nimi rozmawiałem dość długo, fajni, sympatyczni ludzie...
                                Do dziś nie wiem o co chodziło, może o seks właśnie?

                                Ale to dziwaczne byłoby, bo jakby kto chciał mógłby w jakim namiocie, których rozbijano tysiące, cokolwiek robić i nikt nikomu by nie udowodnił...

                                Takie podejście jest mi się wydaje niedorzeczne bo najzwyklej nie po seks ludzie tam byli, ale wielu zwyczajnie tego nie zrozumie, to nie jest do wytłumaczenia ludziom wyraźnie uprzedzonym i przychodzącym tu aby odreagowywać jakieś swoje kompleksy i uprzedzenia..., którzy nie mają pojęcia co to jest młody nastawiony ideowo (nie komentując jakkolwiek tej idei, bo nie o to tu chodzi) człowiek, jakich tysiące były w tych pielgrzymkach.

                                Wieczorami z kierownikiem naszej grupowej policji (służby pilnującej aby nie powpadali pod mijające nas samochody i ogólnie przestrzegania regulaminu) chodziliśmy sobie w kilku za ostatnią chałupę, oni palii fajki, których w pielgrzymce palić nie było wolno i co w ciągu dnia ... ścigali z urzędu ... ja z kolei nałogowy wtedy palacz - nie paliłem bo nie chciałem, choć mogłem... Pytałem ich - o tę ich obłudę, tłumaczyli całkiem zgrabnie, że to tu ... nie jest już terenem pielgrzymki.

                                To taki przykład podsumowujący całość. To przecież były zbiorowiska ludzi wolnych i jedynie ich sumienie mogło im mówić co mają z nim robić: palić/nie palić, uprawiać seks/nie uprawiać...

                                Tak samo jest i z wątkiem wywołanym: "czerwony" nie mogąc wybaczyć tym tysiącom tego fenomenu tej wielotysięcznej frekwencji , robił z tego taką niby płaską- erotyczną motywację, jak ww.
                                • 9rgkh Re: COŚ od siebie 05.03.17, 22:53
                                  Znam takiego gościa z mojej firmy, od nieco ponad roku emeryt. Bardzo, naprawdę bardzo religijny ale pies na baby. Żadnej nie przepuścił. Na pielgrzymkach, na które zawsze chadzał, też mu się zdarzało, o czym chętnie opowiadał znajomym.

                                  Przedziwna jest ta obłuda w niektórych ludziach. Z jednej strony chyba nie tylko manifestowana, taka wręcz fundamentalistyczna pobożność, a z drugiej duże pobłażanie dla swoich grzeszków.

                                  Słyszałem opowieści innych uczestników pielgrzymek. Baczniejsi obserwatorzy życia pielgrzymkowego potwierdzali, że seks się zdarzał, w niektórych grupach nawet dość często - rano, "nie wiadomo skąd i dlaczego", tu i ówdzie widać było używane prezerwatywy.

                                  W mojej rodzinie też byli tacy, którzy kiedyś tam zaliczali pielgrzymki ale nie mieli okazji ani uczestniczyć, ani zaobserwować takich zdarzeń.

                                  Bywa różnie. Podobnie jest z pedofilią wśród kleru - nie każdy ksiądz to pedofil ale zdarza się. W tej pedofilii najgorsze jest to, że firma broni swoich. A pielgrzymki? Niewiarygodnie brzmiałoby, że seksu na nich na pewno nie ma.
                                • jacek_x Re: COŚ od siebie 05.03.17, 22:53
                                  feelek napisał:
                                  (...)W którymś momencie takiego spotkania w akademiku, na które poszedłem bo mi się podobała pewna dziewczyna (choć nie tylko!), wszyscy chwytali się za ręce i śpiewali: "Jezus jest tu, Jezus jest tu... podnieśmy ręce wielbiąc jego imię..."
                                  ===
                                  Bardzo to wszystko ciekawe, wspomnienia z odleglej przeszlosci, itd.
                                  Zastanawiam się jednak po co to wszystko i zadaję sobie filozoficzne pytanie- dlaczego.
                                  Wychodzi mi, ze celem brania udzialu w pielgrzymkach to przede wszystkim okazja do poznania jakiejś laski. Zamiast dyskoteki, zabawy lub biura matrymonialnego- pielgrzymka. Czy dobrze zrozumiałem powyższy komunikat?
                                  • feelek Re: COŚ od siebie 06.03.17, 01:43
                                    Z całą pewnością nie był to główny powód tego zainteresowanie dziewczynami.
                                    Nie też tak spłaszczony - sorry, ale co innego, jak kto się zakochał , poznał gdzieś przyszłą żonę, dziewczynę co z nią potem "chodził", a co innego, jakby poszedł wyrywać tam laski. To drugie to byłoby dość niedorzeczne- łatwiej, przyjemniej wyrywać laski można było na dyskotekach, prywatkach etc. niż ślęcząc na różańcu jak mój kolega - ateista.

                                    Whatever...B. to złożone- te motywacje udziału nie tylko w pielgrzymkach, w ogóle w rozmaitych tych eventach... i ciekawe. Też problem żeby to jakoś podsumować, ogarnąć to upływ czasu (30- 40 lat to jak mi opowiadali w 60 latach o przedwojniu, "W starym kinie..."). Jak sobie poukładam - odpowiem (- wspomnienia Kabaretu Starszych Panów).
                                    • feelek Re: COŚ od siebie 08.03.17, 18:46
                                      Dlaczego w latach 80 było tak duże zainteresowanie rozmaitymi eventami religijnymi, też pielgrzymkami?

                                      Czemu interesowano się Ruchami Jedności w Duchu Świętym, Neokatechumenatem, a też: Buddyzmem, ruchem Hare Kryszna, medytacjami, psychologią?...czemu wtedy w istocie było tyle ludzi na pielgrzymkach?

                                      Samych obserwacji, aby choć w części móc odpowiedzieć na to pytanie jest tyle, że trudno to zawrzeć w najkrótszej choćby wypowiedzi. Część z tych obserwacji właściwie już gdzieś wyżej zawarłem. Poniżej reszta.

                                      1. kompletne odcięcie aktywności ludzkiej w stanie wojennym. Odzew na stworzenie reżimowego PRON był zerowy. Pokazała się cała żywotność Polaków na tle innych, sąsiednich narodowości. Polacy: jeździli gdzie się dało po Świecie, załapywali się na rozmaite azyle polityczne, ci co zostali, angażowali się w różne aktywności: jak grzyby po deszczu wyrastały grupy rozmaitych medytacji buddyjskich, parapsychologii.
                                      Aktywność religijna to już tylko część tego zjawiska, niemała ale nie jedyna. Gdzieś z boku, na zupełnie innym tle: fenomen Jarocina, rocka, setek tysięcy młodych tam właśnie (see: film "Twoja krew, moja krew" Kostenki).

                                      2. fenomen pielgrzymki wwskiej rozlał się szeroko po Świecie, podobnie jak tej do Santiago de Compostella w Hiszpanii. Nie zauważono w cywilizacji chrześcijańskiej drugiego takiego zjawiska. Stąd powstawały w WPP grupy międzynarodowe(I, F, D, UA - z zauważonych osobiście), spotkane na drodze Wwa- Cz. osoby rozmaitych narodowości (H, LIB, Serbołużyczanie, CZ, SK, CRO) to już tylko uzupełnienie.

                                      Dość oczywiste jest, że niechętne temu zjawisku socjologicznemu, jakim były pielgrzymki, komórki tajnej politycznej policji, będąc temu bezradne, kreowały tę rzeczywistość jako miejsca łatwych kontaktów erotycznych.
                                      • 9rgkh Re: COŚ od siebie 08.03.17, 19:20
                                        feelek napisał:

                                        > Dość oczywiste jest, że niechętne temu zjawisku socjologicznemu,
                                        > jakim były pielgrzymki, komórki tajnej politycznej policji,
                                        > będąc temu bezradne, kreowały tę
                                        > rzeczywistość jako miejsca łatwych kontaktów erotycznych.

                                        Gadasz językiem propagandy pisowskiej: wszystkiemu winni ci wstrętni komuniści a teraz - zapewne - jacyś "postkomuniści" :), bo przecież religia w każdym przejawie to niepokalany ideał, na który złego słowa powiedzieć nie wypada.

                                        Osobiście nie pamiętam niczego z tej oficjalnej propagandy, choć coś tam pewnie było. Moja opinia o pielgrzymkach opiera się na własnych obserwacjach i relacjach ludzi, których nie mam podstaw posądzać o konfabulacje.

                                        W sytuacji powszechnej kontroli życia przez państwo (teraz zmierzamy do podobnego modelu), religia była dość bezpieczną enklawą, gdzie ludzie mogli się spotykać i "knuć" :) przeciwko "ustrojowi". Nie było alternatywy. ŻADNEJ LICZĄCEJ SIĘ. Religia była odsunięta od realnej władzy ale oparte na dyktaturze państwo czuło respekt przed organizacją religijną, ponieważ ZBYT DUŻO ludzi wierzyło i było gotowych bronić tej wiary i organizacji religijnej.
                                        • feelek Re: COŚ od siebie 09.03.17, 10:00
                                          Z powodu: braku kultury dyskusji - nieuznawania praw do posiadania innego zdania przez oponentów, z racji ustawicznego nieprzestrzegania netykiety poprzez: obrażanie rozmówców słowami, określeniami powszechnie uważanymi za obraźliwe; nic osób: "grgkh" i "kolter" nie zostanie z mojej strony nigdy więcej przeczytane.
                                          • wariant_b Re: COŚ od siebie 09.03.17, 10:26
                                            Jeśli byłbyś tak dobry i wszedł w ustawienia swojego konta, w zakładce "znajomi"
                                            wypełnił "Dodaj nieprzyjaciela - wpisz jego login" oraz zaptaszkował pozycję
                                            "Nie pokazuj wątków i postów nieprzyjaciół" a na koniec zapisał ustawienia,
                                            to chyba wszystkim by ulżyło. No i nie musiałbyś ciągle pisać nieprawdy.
                                            • wariant_b Re: COŚ od siebie 09.03.17, 10:30
                                              Aha, nie ptaszkując pozycji "Nie pokazuj wątków i postów nieprzyjaciół"
                                              możesz ich wszystkich zrobić na szaro. To też pomaga.
                                              • feelek Re: COŚ od siebie 09.03.17, 17:24
                                                Rozumiem, że zdaniem Warianta, piszę nieprawdę bo piszę, że czegoś nie czytam, a czytam?
                                                Ale tego się udowodnić zwyczajnie nie da, że kłamię?
                                                [btw.: Zarzucanie mi nieprawdy to brak zaufania
                                                Jak kto mi nie ufa, po co mnie czyta?]
                                                Wari(ant)ograf mi podłączy?
                                                no jest taki wariant...
                                                póki co - moje na stole:
                                                nie czytam, nie mam zamiaru...

                                                • wariant_b Re: COŚ od siebie 09.03.17, 21:05
                                                  feelek napisał:
                                                  > Ale tego się udowodnić zwyczajnie nie da, że kłamię?

                                                  Bez problemu - przecież widzę, kiedy się czerwienisz.
                                            • feelek Re: COŚ od siebie 09.03.17, 17:02
                                              Nie przypominam sobie abym kiedykolwiek napsal nieprawdę.
                                              PS
                                              Możesz Wariant zaapelować do kogo chcesz o to, co napsaleś tutaj.
                                              To z całą pewnością ulżyłoby tobie.
                                              Bo nie napiszesz tu chyba, że chodzi ci o czyjkolwiek inny interes niż swój własny.
                                              Ja z całą pewnością wiem, że mi o to właśnie zawsze chodzi.
                                              I to właśnie tu piszę.

                                              PS. Ja nie mam nieprzyjaciół , więc twojej prośby spełnić nie mogę.
                                              • wariant_b Re: COŚ od siebie 09.03.17, 21:01
                                                feelek napisał:
                                                > To z całą pewnością ulżyłoby tobie.

                                                Oczywiście. Kiedy zaglądam na forum wyklikuję sobie do przejrzenia wątki,
                                                które zmieniły się od mojego poprzedniego pobytu. Zaglądam w taki wątek,
                                                a tam żadnej nowej treści. Przecież to da się wyrazić bez słów! Po co post?

                                                > PS. Ja nie mam nieprzyjaciół , więc twojej prośby spełnić nie mogę.

                                                No i co z tego, że programista zaetykietował pole informacji "przyjaciel"
                                                lub "nieprzyjaciel", skoro mechanizm nie służy do nawiązywania przyjaźni
                                                lub wszczynania konfliktów, ale do łatwiejszego odnajdywania tego,
                                                co dla użytkownika jest interesujące, a pomijania tego, co nie jest.
                                                Weź sobie załóż własny plik .css i zamień to "nieprzyjaciel" na
                                                "osoba, której postów nie będę czytał" i po kłopocie.
                                                A potem się umówicie na piwo na plaży, bo niekoniecznie ktoś,
                                                kogo nie chcemy czytać jest tym, z którym nie chcemy się napić
                                                a nawet zaprzyjaźnić.
                                                • feelek Re: COŚ od siebie 10.03.17, 00:39
                                                  Co prawda: napisałem to max.: 4-5 razy (: że nie czytuję tych osobników) i zaraz taki hałas, jakby się tu forum religia zawaliło.
                                                  Ale dooooooobra panie kolego internauto Wariancie_b:
                                                  już nie będę anonsował, że nie czytam tych 2 botów, sorry: bytów...
                                                  Zostaną tu sami.
                                                  Może czasem p. pocoo im się ukłoni ze swym:
                                                  "...wysyłając mi tu swój promień ateistycznej nadziei tchnąłeś we mnie kwant nieskażonej klerykalnie energii..."
                                                  czy coś równie pięknego...
                                                  Forum nie opustoszeje.
                                                  Mi niepotrzebny jest żaden automat: antybot/antyhejter/antytroll...

                                                  2. na piwo? Ale to zwyczajnie niemożliwe jest. Istniał (i właściwie istnieje) tu projekt aby się spotkać: bywalcy z forum religia. Jest nadal projektowane, na 1 VII, na plaży w Stogach w Gdańsku.To (picie piwa) mogę robić z właściwie każdym tutaj poza może 3 osobami, których listę alfabetycznie ułożoną zaczyna ... Enrique...
                                                  Zresztą ja tym panom proponowałem kilkakrotnie spotkanie w realu (Jak i innym tu bywalcom.
                                                  Jedynie ci dwaj, nie wiem czemu, jednoznacznie: stchórzyli).
                                                  Więc piwo- nie. Dla mnie ci dwaj osobnicy jako dyskutanci, jako ktokolwiek, nie istnieją. Jednoznacznie są poza internetową rzeczywistością, się wyautowali na własne życzenie: zachowaniem, brakiem kultury, wygadywaniem takich absurdów, że absurdem jest branie udziału w zasadzie w: nie wiem jak to nazwać, bo słowa: rozmowa, dyskusja, ... nijak do tego nie pasowałyby.
                                                  Więc: tym bardziej w realu.
                                                  • kolter-r Re: COŚ od siebie 10.03.17, 07:04
                                                    feelek napisał:

                                                    Zresztą ja tym panom proponowałem kilkakrotnie spotkanie w realu (Jak i innym t
                                                    > u bywalcom.
                                                    > Jedynie ci dwaj, nie wiem czemu, jednoznacznie: stchórzyli).

                                                    feluś 60 letni naiwniaku, sugerujesz ze ktoś stchórzył przed takim czymś jak ty :)
                                                    nie pochlebiaj sobie :)
                                                  • kolter-r Re: COŚ od siebie 10.03.17, 07:08
                                                    feelek napisał:

                                                    > Więc piwo- nie. Dla mnie ci dwaj osobnicy jako dyskutanci, jako ktokolwiek, nie
                                                    > istnieją. Jednoznacznie są poza internetową rzeczywistością, się wyautowali na
                                                    > własne życzenie: zachowaniem, brakiem kultury, wygadywaniem takich absurdów, że absurdem jest branie udziału w zasadzie w: nie wiem jak to nazwać, bo słowa:
                                                    > rozmowa, dyskusja, ... nijak do tego nie pasowałyby.
                                                    > Więc: tym bardziej w realu.

                                                    ja pier... skąd biorą sie takie jak ty zadufane w sobie indywidua :) ??
                                                    opisujesz sam siebie, jednak jak każdy hipokryta, widzisz z kilometra muszkę owocówkę w czyimś oku. okiem z którego wystaje słup telegraficzny :)
                                                    Ps.
                                                    feluś nie bywałem tu po 3-4 miesiące, pół roku, rok .... uwierz mi nie dlatego że nie mogłem.
                                                  • kolter-r krzyk; pomocy ! 10.03.17, 07:12
                                                    ostatnie wpisy felusia, sugerują jednoznacznie; to krzyk rozpaczy. feluś woła ratunku forumowicze, jestem deptany przez 9rgkh oraz koltera :)
                                                  • pocoo Re: krzyk; pomocy ! 10.03.17, 07:48
                                                    kolter-r napisał:

                                                    > feluś woła ratunku forumowicze, jestem deptany przez 9rgkh oraz koltera :)
                                                    >
                                                    Oj,jesteście "tanie dranie,
                                                    dranie tanie niesłychanie.
                                                    Nie potrzeba mnożyć zdań,
                                                    by powiedzieć,czym dla pań
                                                    i dla panów tani drań".
                                                    Feeluś,trzymaj się pędzla!
                                                  • feelek Re: krzyk; pomocy ! 10.03.17, 09:28
                                                    chodzi pani o co
                                                    pani pocoo?
                                                  • pocoo Re: krzyk; pomocy ! 10.03.17, 14:07
                                                    feelek napisał:

                                                    > chodzi pani o co
                                                    > pani pocoo?

                                                    I tak nie zrozumiesz.
                                                  • feelek Re: krzyk; pomocy ! 11.03.17, 10:05
                                                    gdjdks hidhshb uhiv?
                                                • feelek Re: COŚ od siebie 10.03.17, 09:39
                                                  Fajny ten wątek.
                                                  W zasadzie nie mam nic do dodania na pytania Spinoffa tytułowe wątku.
                                                  Dzięki za wymianę poglądów.
                                                  Ponieważ nikt tu więcej nic nie mówi- póki co- kończę.
                                                  Może jakieś podsumowanie zawieszę, ale jak coś ciekawego będzie, nie ma sensu pisać na siłę.
                                                  Temat ciekawy koledze wyszedł anyway.
                                                  • feelek Re: COŚ od siebie 11.03.17, 20:34
                                                    >>>
                                                    Znajdą się chętni do przedstawienia osobistych doświadczeń z religią? Pozytywnych i negatywnych, co tam się komu pomogło bądź zaszkodziło?
                                                    Stosunek jaki wyrobiliście sobie do religii w wyniku WŁASNYCH przeżyć!
                                                    >>>

                                                    na koniec moich odpowiedzi w tym wątku:

                                                    1. Mój "stosunek do religii, jaki sobie wyrobiłem pod wpływem własnych przeżyć" jest taki, że uważam, że religie sobie drwią z ich wyznawców. Nie mogę zrozumieć faktu, że zwyczajnie myślący, logicznie i trzeźwo ludzie mogą nam wciskać najzwyczajniej taki ordynarny kit, jak to robią.

                                                    [Jest nawet taka teoryjka, że są dwie teologie: dla ludu prostego i dla tych bardziej "sophisticated". Dla prostych jest: "...świętych obcowanie...Jezus po prawicy Ojca...co zstąpił do piekieł..." dla tych bardziej poskładanych: jest inna prawda... . Jeśli nawet, ja jej nie spotkałem (odpowiadając na pytanie założyciela wątku).]

                                                    Wielokrotnie, przez lat 30-40 pytałem teologów chrześcijańskich: katolickich, protestanckich rytu adwentystycznego, baptystyjskiego (?), zielonoświątkowego, Badaczy Pisma Świętego (popularnie: Jehowi) o rozmaite ewidentne sprzeczności istniejące w ich przekazie. Odpowiedzi były IMHO prawie w całości żenujące:
                                                    1.1. dlaczego wszechmocny i nieskończenie miłosierny Bóg pozwala na ludzkie choroby?
                                                    "Nie wiemy tego, ale Bóg z pewnością wie co robi" (Adwentysta),
                                                    1.2. czemu Bóg ma rację w Kościele Katolickim, a nie np. w Muzułmańskim?
                                                    odp.:1.2.1: Są różne drogi do tego samego celu (Katolik),
                                                    1.2.2: zbawieni będą tylko Świadkowie Jehowy (zgadnijcie kto),
                                                    1.3. czy ważne jest jak żyjemy?
                                                    odp.: nie jest ważne jak żyjemy, dobrze czy źle, to czy będziemy zbawieni jest już i tak wiadome (Baptysta)....

                                                    Ogólnie z powyższego wynikły mi takie doświadczenia życiowe, że to jest: infantylne i niepoważne. Zbawiony( lub nie) będziesz cokolwiek beesz robił (dobre dla Esesmanów z załogi Auschwitz), byleś był Jehowitą, jakoś tam będzie. Bóg wie lepiej kto ma rację, skoro rację mają jakoś tam wszyscy.

                                                    Dałem się nawet nabrać na zielonoświątkowe: "Pan daje nam znaki jeśli go o to poprosimy..." i wyciągałem wnioski z tego czy światło zielone zapali się gdy doliczę do 10 czy jednak gdy minie 20... Najbardziej się zdziwiła jedna ciocia, której wmawiałem, że skoro się spóźniła na mszę, to widać Bóg tak chciał i dał jej taki znak...

                                                    2.To ww. (przedostatnie ;) ) odezwanie się w tym wątku nijak nie legitymizuje / uprawomacnia w moich oczach religii ateistycznej, z którą, a jakże, miałem b. dużo do czynienia w ciągu >50 lat (a właść. pierwszych 20: w SP i LO). Zapamiętana anegdota (jedna z licznych) dotycząca idei ateistycznej, z jaką się spotkałem jest następująca: wychowawczyni w LO to była jakaś wojująca komusica- ateistka, co się uwzięła w naszej klasie na 3 osoby: 2 kolegów i ... mnie. Weszła nam na życiorysy na tle właśnie religijnym bo się naszym starym wyrywało to i owo na wywiadówkach att. religii. Mój Staruszek np. oponował organizowaniu zabaw hucznych w Wielkim Poście... I ta głupia krowa raz do jednego z nas: -Ty pewnie będziesz miał tuzin dzieci... (miała przy okazji swego ateizmu i komunizmu obsesję na punkcie przeludnienia Świata i obwiniała o to Katolicyzm)...- Dwa tuziny pani profesor, odpowiedział kolega, zresztą stary kawaler obecnie...
                                                    Inna, podobnie inteligentna przez pół lekcji opowiadała nam w podstawówce jakie to głupie wierzyć jest w Ducha Świętego, skoro jak powszechnie wiadomo żadnych duchów nie ma...
                                                    PS.
                                                    i to by było na tyle!
                                                    (Na przyszłość się kolega zastanów nad tematem, choć mówiąc już poważnie- nijak nie narzekam).
                                                    pzdr.
                                                    f.
                                                  • wariant_b Re: COŚ od siebie 11.03.17, 22:27
                                                    Z powodu: ciekawość zostało przeczytane.
                                                    Z powodu: dotyczy doświadczeń osobistych, nie zostało skomentowane.
                                                    Więcej uwag nie mam.
                                                  • spinoff Re: COŚ od siebie 12.03.17, 01:19
                                                    feelek napisał:

                                                    > PS.
                                                    > i to by było na tyle!
                                                    > (Na przyszłość się kolega zastanów nad tematem, choć mówiąc już poważnie- nija
                                                    > k nie narzekam).
                                                    > pzdr.
                                                    > f.

                                                    Jakiś czas temu Dziennik poprosił - dokładnie o to samo co ja tutaj - kilkunastu znanych "ateistów", m.in. Baumana, Holand, Chwina... chyba też Śpiewaka... Z tego co pamiętam, wszyscy rzetelnie i szczegółowo opisali swoje religijne doświadczenia, bez marudzenia, bez warczenia, bez uników. Przy okazji wyjawili jak ważna jest dla nich wiara. Mam to wciąż w pamięci, bo gros z tego o czym mówili, było do pewnego stopnia zbieżne zarówno z moim myśleniem o religii, jak i doświadczeniem - część pochodziła z rodzi ateistycznych, do kościoła trafili późno, bocznymi drzwiami.....
                                                    A ze Ty jako jedyny z forum Religia potrafiłeś się odwołać do własnych doświadczeń...dobrze świadczy o Tobie, znacznie gorzej oczywiście o forum, ale ponoć zaglądasz tu od kilku lat (po co???) więc nie powinno Cię to dziwić. To i tak cud, że czegoś się tutaj w końcu od kogoś dowiedziałem. Pozdrawiam!
                                              • 9rgkh Re: COŚ od siebie 09.03.17, 21:41
                                                feelek napisał:

                                                > Nie przypominam sobie abym kiedykolwiek napsal nieprawdę.

                                                Primo - słaba pamięć to czasem zaleta, jak w tej chwili. Na pewno pomaga też w komforcie obsługi swojego sumienia, bo nie pamięta się świństw, które robiło się innym.

                                                Secundo - to już było ale MUSZE powtórzyć, specjalnie dla Ciebie: Prawda musi być możliwa do udowodnienia. Nieprawda to fałsz albo sprzeczność. Sprzeczności i fałsze wykazywaliśmy w Twoich wypowiedziach nieraz. Ja to pamiętam, choć jestem - według Ciebie - "takim zerem". :).

                                                > PS. Ja nie mam nieprzyjaciół ...

                                                Bo i ja Twoim nieprzyjacielem nie jestem. Na tym forum poddaję krytycznej analizie wpisy podpisane Twoim nickiem. A Twoja osoba mnie nie interesuje.
                            • spinoff Re: COŚ od siebie 12.03.17, 00:49
                              Niestety, nigdy nie byłem na pielgrzymce. Z 10 razy przymierzałem się do przejścia Camino, ale jakoś zawsze zaniosło mnie ostatecznie gdzie indziej. Nijak natomiast nie potrafię sobie wyobrazić swojego intelektualnego rozwoju bez Tygodnika Powszechnego i Znaku, bez Tischnera, Bartoszewskiego, Mazowieckiego, Kisiela, Turowicza, Bortnowskiej, Kozłowskiego, Wozniakowskiego ... i tak dalej. Ludzi nie tylko wielkiej mądrości,ale i niespotykanego już dziś formatu i wiele ze swojego światopogląd właśnie im zawdzięczam, być może najwięcej. To były moje pielgrzymki do Ziemi Świętej.
                              Tak samo ilekroć pomyślę w tym aspekcie o ulubionych artystach, uświadamiam sobie, że byli to ludzie wierzący i dzięki te wierze tak ciekawi i poruszający. Znalazłoby się też owszem kilku ponurych nihilistów i pesymistów , może nawet jeszcze bliższych mi, jak Różewicz, Beckett, czy Bergman, ale właśnie dlatego tak bliskich, że wiara nie była im obojętna i z rozpaczą konstatowali bożą abdykację. Nie znajdzie się natomiast takich, co niewiarę postrzegaliby jak coś normalnego.
                              A Tobie dzisiaj nie brakuje wiary? Jak to się stało, że przestałeś wierzyć, mając takie "zaplecze" ?
                              • spinoff Re: COŚ od siebie 12.03.17, 01:23
                                spinoff napisał:


                                > A Tobie dzisiaj nie brakuje wiary? Jak to się stało, że przestałeś wierzyć, maj
                                > ąc takie "zaplecze" ?

                                Cofam te pytania, bo widzę, że już zakończyłeś, a ja nie mam teraz czasu na śledzenie tego forum (a i ochota przeszła), więc nie będę Cię już ciągnął za język.
                                • feelek Re: COŚ od siebie 12.03.17, 02:20
                                  1. Spinoff: >>> A Tobie dzisiaj nie brakuje wiary? Jak to się stało, że przestałeś wierzyć, mając takie "zaplecze" ?>>>

                                  W zasadzie odpowiedź jest w moim ostatnim wpisie, więc odsyłam.
                                  Wiary mi nijak nie brakuje, tzn. nie odczuwam z powodu niebycia osobą religijną/praktykującą/ wierzącą w istnienie osobowego Boga na wzór Chrześcijanina/Muzułmanina/Hinduisty?Mozaisty jakiegokolwiek problemu natury psychologicznej. Więcej - czuję ulgę po pozbyciu się ze swej osobowości wszelkich religijnych rzeczy - myślenia z którym przestałem się utożsamiać.

                                  Niejednokrotnie spotkałem się z argumentacją, że pozbycie się balastu wiary jest jakimś prostackim buntem, np. młodzieńczym, że ktoś, kto to robi, gorzko potem tego żałuje, "nawraca się" etc., na starość staje się bogobojny, też bo zaczyna bać się śmierci...
                                  Mnie to nie dotyczy: ja wyszedłem z supermarketu firmy BelieveMarkt właśnie na starość...

                                  Odp. na inne pytanie: po co tu bywam: dla dyskusji światopoglądowej.
                                  • spinoff Re: COŚ od siebie 12.03.17, 02:46
                                    feelek napisał:

                                    > Mnie to nie dotyczy: ja wyszedłem z supermarketu firmy BelieveMarkt właśnie na
                                    > starość...
                                    >
                                    > Odp. na inne pytanie: po co tu bywam: dla dyskusji światopoglądowej.

                                    Hahaha! No to owocnych dyskusji życzę! Odszukałem Ci ten wspomniany tekst na odchodne - warto zerknąć, by porównać doświadczenia:

                                    www.dziennik.pl/amp/84463,sukces-boga-nad-wisla-czy-jedynie-kleska-jego-wrogow.html
                                    www.dziennik.pl/amp/84462,bog-i-rozum.html
                                    • 9rgkh Re: COŚ od siebie 14.03.17, 00:46
                                      Link pierwszy - Robert Krasowski:

                                      "Teza tej analizy jest skromniejsza - to świadectwo, że myślenie religijne nie ma dziś nad Wisłą silnych wrogów."

                                      Dlaczego autor rozważa to na poziomie walki? To błąd. Myślenie religijne oparte jest na FAŁSZYWYM założeniu. Takie myślenie to dogmatyzm, zaślepienie a w dzisiejszej Polsce ewolucja ku fanatyzmowi, nienawiści do innych poglądów a przede wszystkim do ustalania prawdy dowodem.

                                      Jeśli myślenie religijne naprawdę "nie ma wrogów" to oznacza, że ten kraj i ci ludzie zostali skutecznie zindoktrynowani i cofnięci do myślenia średniowiecznego. Ich umysły zostały zdegradowane do powielania fałszu, który im podaje "autorytet". To jest smutne. To jest koniec cywilizacji.

                                      "Drugi wróg religii - wypromowane na nową wiarę poznanie naukowe - odniósł spektakularną porażkę."

                                      Ktoś, kto "poznanie naukowe" traktuje jak wiarę, pokazuje ogrom swojego nieuctwa i deklaruje przynależność armii zmanipulowanych religijną indoktrynacją.

                                      "Niedługo potem poznanie naukowe zatrzymało się w miejscu, nadal prężnie doskonaliło technikę, ale w kwestiach zasadniczych poległo. Rozum naukowy okazał się niezdolny do konkurencji z religią i filozofią."

                                      Rozum naukowy czyli PRAWDA zawsze jest zwycięzcą w dyskusji z FAŁSZEM dogmatu. Nauka nigdy nie poległa. To religia i filozofia są niezdolne do konkurencji z naukowym sceptycyzmem.

                                      Polegli ludzie. W imię wolności, nie przewidując tragicznych skutków, pozwolono religii na zawładnięcie umysłami milionów. Uczyniono z nich ofiary, bo nie edukowano ich we właściwy sposób.

                                      "I wreszcie upadł trzeci bastion sprzeciwu wobec religii, przekonanie, że jest ona przeszkodą w naprawie politycznej świata."

                                      Czym jest w kwestii polityki religia to widzimy na przykładach:
                                      - Bośnia, Srebrenica - ludobójstwo dokonane przez chrześcijan na muzułmanach,
                                      - Irak, Afganistan - walki szyitów z sunnitami, codzienne zamachy,
                                      - ISIS - okrucieństwo, bestialstwo wynikające z "religijnego uniesienia"
                                      - Polska - wypromowanie przez KK dyktatury, która cofa nasze myślenie o setki lat wstecz.

                                      Oto polityczne plusy istnienia religii.
                                    • feelek Re: COŚ od siebie 15.03.17, 08:48
                                      spinoff: >>>Hahaha!>>>

                                      a to śmieszne jest?
                                      ja tak nie uważam,
                                      wiem, chodzi o to, że de facto tu tej dyskusji nie ma...
                                      ... ja, pomimo hejterów i trolli, nie narzekam, myślę, że dla kilkunastu ważnych stwierdzeń Vaci, Warianta, Wawrzanki, warto tu było przychodzić...

                                      Warto btw. zastanowić się chwilę
                                      warto zastanowić się czemu tak tu musi (?) być:
                                      Napisano zapewne już setki prac magisterskich/ licencjackich z socjologii internetu, spodziewam się, że temat: "Hejting/ trolling, historia, przyczyny..." jest tam rozebrany na czynniki pierwsze...
                                      Zapewne i spinoffa, jak i mnie zastanawiały różne przesłanki tego zjawiska...
                                      IMO jedną z ważniejszych rzeczy występowania zjawiska jest anonimowość biorących udział w życiu/ Świecie internetu.
                                      Zwyczajnie nie wierzę (sic!), że ludzie tacy jak ... zachowywaliby się jak tutaj, gdyby spotkali się gdzieś w realu. Wyobraża sobie spinoff takie spotkanie?

                                      Jest 1 VII, Plaża Stogi, Gdańsk ...

                                      SPOTKANIE W REALU (NA PLAŻU W STOGU)

                                      - Cześć to ty jesteś trolltek?
                                      - Tak, a ty jesteś tym religianckim ścierwem, co chwalił postępowanie tego ch.... Papieża? Zapewniam cię, że zachowujesz się jako wierca jak skończony kretyn. Musiałeś być molestowany w dzieciństwie przez swego proboszcza....
                                      - Zawsze twierdziłem, że religie to skończony idiotyzm, a ci, co w swym niedorozwoju im ulegają, muszą mieć kłopot z mózgiem. Czy wy wszyscy, co tu jesteście jesteście wiercami?
                                      -Czemu pytasz 7... kju...dablju...dżi..., h...ejt?
                                      - Tylko taki półinteligent mający problemy ze skleceniem zdania podwójnie podrzędnego, jak ty, może zadawać podobnie bełkotliwe pytania. To przecież jasne dla osoby z IQ 700: należy zawsze i wszędzie zwalczać tę zarazę naszych czasów... ja w ogóle nie mogę zrozumieć... przecież wszystkie kościoły należy wysadzić w powietrze!!!
                                      - Ja uważam, że Świat jest stworzony przez Boga, a w obecnych czasach, od momentu wypuszczenia Lucyfera z piekła w 1864, nie ma już prawdziwego kościoła...
                                      - Słuchaj, ty wierzące ścierwo, panienko 12- letnia, idź w krzaki i wal się!
                                      - Powinieneś zastanowić się nad swoim antyklerykalizmem, wiadomo, że wszystko zaczęło się od Lutra, wtedy tak na dobrą sprawę zaczął się upadek cywilizacji europejskiej. Kalwin i ci wszyscy zdrajcy jedynej prawdziwej wiary są odpowiedzialni za to, że za 100 lat nie będzie się mówiło po europejsku tylko po arabsku, jak w jakim Peru, gdzie od dawna nie mówi się po peruwiańsku tylko po keczuańsku... będziemy zmuszani do rozściełania dywaników aby kierując się w stronę Mekki, się 5 razy dziennie modlić...
                                      - te Osioł, idż se obal litra Finlandii ze swym przyjacielem Głodziem, bo smrodzisz głodnymi kawałkami od rana....
                                      - Jestem pełna uznania dla waszych chłopaki jakże pięknych, bezkompromisowych ateistycznych postaw, potraficie doprawdy być natchnieniem w tym religianckim pełnym obłudy Świecie...
                                      - Cóż z czysto matematycznego punktu widzenia nie da się wam nie przyznać racji, gdy aksjomat mówi, żeby tam gdzie pojawia się wątpliwość i gdzie brak jest pewności nie udzielać odpowiedzi na pytania, bo przecież nikt logicznie myślący nie będzie od nikogo wymagał niedowodzenia nieistnienia Wielopierożców i innych Psinksów...
                                      - Ostrzegam was chłopaki lojalnie, zróbcie coś z tym waszym "Bóg to ch..." póki czas, bo zapewniam: jak przyjdzie co do czego, będzie bolało!
                                      - Heniu, ty durna Kartoflanko, nie nadajesz się nawet na gacie dla starej baby z radia Rydzola, więc stul gębę, dziewico toruńska...
                                      - Czy można Plażową Służbę Moderacji poprosić o zbanowanie tych hejterskich zachowań? To w końcu forum dyskusyjne, proszę o jakieś minimum minimorum...
                                      - Kompletnie nie rozumiem po co tu przyjechałeś, na o ty liczysz?
                                      - Na dyskusję światopoglądową.
                                      - Hahahahahaha, ROTFL!
                                      - ROTFL?
                                      - Raczej Otrzymasz Taki Fajdanitis Liquorum...
                                      - LOL!
                                      -???
                                      - Lepiej Operować Lukrem?
                                      - IMHO! (Idzie Mu Holernie Opornie)
                                      - btw. hdwr!
                                      - Gmbh!
                                      - The End.
                                      PS.
                                      w.t.f.f.
                                      • feelek Re: COŚ od siebie 15.03.17, 10:49
                                        inny tytuł:

                                        ROZMOWA MIĘDZY DZIESIĘCIOMA OSOBAMI: PANEM, DZIEWIĘCIO - GIE - ER - GIE - KA - HANEM, A APPLEBANEM... POCOĄ, TEDEKIEM, PRZ0ŁOMEM, WARIANT{E[M_(B)E]}, HENRIKŁE'M, A SPIN - OFFEM TO WYŚMIEWAJĄCYM
                                        wszelkie podobieństwo do wirtualu jest całkowicie nieprzypadkowe - to w końcu nie-real
                                        • 9rgkh Re: COŚ od siebie 15.03.17, 12:22
                                          Zapominasz o tym, że to jest forum a więc tylko miejsce z luźno zaznaczonym kryterium tematyki. Jest wiele forów, na które nikt nie przychodzi albo takich, gdzie mówi się o niczym. Na tym forum zdarzają się naprawdę wartościowe rozmowy.

                                          To forum jest publiczne, dostępne dla każdego i nie należy domagać się od pojawiających się tu ludzi podporządkowania się np. Twoim zachciankom. A do kadzenia religii czyli wypowiadania wobec niej samych pochwał nie jest takie forum. Muszą w przestrzeni publicznej istnieć miejsca, w których można powiedzieć WRESZCIE całą prawdę o kłamstwie, którym jest religia.

                                          Tobie to przeszkadza. Tobie przeszkadzają ludzie. Sam używałeś w stosunku do innych uczestników tego forum słów obelżywych. Wciąż skupiasz się ZAMIAST na tematach wątków, to na autorach wpisów i wylewasz w ich kierunku rzeki żółci.

                                          To jest zakłamanie świadczące o myśleniu WIARĄ. Bo nie potrafisz się zdystansować do swoich emocji, które odczuwasz, gdy ktoś Ci wchodzi w paradę, gdy nie podziela Twoich poglądów. To jest Twój problem - brak akceptacji poglądów innych i ich krytyki Twoich poglądów. Uważasz, tak mi się wydaje, że Twoje poglądy są ABSOLUTNIE niepodważalne.

                                          To jest stan wiary.
                                      • spinoff Re: COŚ od siebie 21.03.17, 11:21
                                        feelek napisał:

                                        > Wyobraża sobie spinoff takie spotkanie?
                                        >
                                        > Jest 1 VII, Plaża Stogi, Gdańsk ...
                                        >
                                        > SPOTKANIE W REALU (NA PLAŻU W STOGU)
                                        >

                                        No ba! Wyobrażam sobie nie tylko opisaną "dyskusję światopoglądową" na plaży, ale też jak dyskutanci wygrzebują z piachu sztachety i zaczynają używać ich jako argumentów. Znając historię ludzkości to nietrudne do wyobrażenia. Hejt nie zrodził się w necie, on tu po prostu obecnie spływa, to kanalizacja, w której przelewają się nasze żale. W realu się miarkujemy, tutaj zaś, wyzwoleni z nazwiska i konwenansu stajemy się szczerzy do bólu -z naciskiem na DO BÓLU - i dajemy upust emocjom. Wynajdujemy sobie kozła ofiarnego )żydów, religiantów, banksterów, pedałów...) i huzia na Józia, bierzemy rewanż za wszystkie porażki i upokorzenia życia. mechanizm stary jak świat, dobrze opisany przez Girarda. Gdyby nie było forów, hejterzy malowaliby wulgaryzmy na murach, ryli gwoździami po karoseriach, dewastowali świątynie i cmentarze, znęcali się nad psami,wyżywali na dzieciach, przerabiali latarnie na szubienice...
                                        • feelek Re: COŚ od siebie 21.03.17, 14:19
                                          Spinoff: >>> Hejt nie zrodził się w necie, on tu po prostu obecnie spływa, to kanalizacja, w której przelewają się nasze żale. W realu się miarkujemy, tutaj zaś, wyzwoleni z nazwiska i konwenansu stajemy się szczerzy do bólu>>>

                                          Agree tylko po co 1 osoba: nie: -śmy, i ja się nie utożsamiam z taką "...szczerością do bólu..."
                                          Hejt w necie znalazł niepowtarzalne podglebie: nigdzie indziej wykształceni ludzie nie zachowają się jak tutaj w tym sensie, że nic nie powstrzymuje chowanego gdzieś z tyłu ich głowy chamstwa.

                                          Być może powinniśmy być tym okolicznościom przyrody wdzięczni: w ten sposób dowiadujemy się jaka jest prawdziwa natura części ludzkości. Obok zauważonego Lemem: "...internet uświadomił ile w świecie jest kretynizmu...", drugą konstatacją jest przedzieżgiwanie się osób o nienagannych manierach w realu w (nie)skończone okazy chamideł w necie.

                                          Tak to jesteśmy np. w sali kinowej, gdzie panują: ... high life...bon ton... savoir vivre ... pardon...
                                          A wyobraźmy sobie, że siedzi tam jak zwykle kilka- kilkanaście % statystycznych hejterów i nagle dostają do użytku maski 100% anonimowości - mają absolutną pewność, że nie zostaną zidentyfikowani...
                                          - Przepraszam, mógłbym przejść?
                                          - Przełaź ty gruba świnio
                                          - A pan jak się zachowuje, gdzie kinetykieta?
                                          - dobra, dobra półmózgu, lemingu, nóg nie myłeś tak tu śmierdzi...
                                          --------------------
                                          2 rzędy powyżej:
                                          - no co cipciu, może wyżej podniesiesz tę wyfiokowaną koafiurę?
                                          - Zachowuj się pan, bo wezwę Adkina
                                          - wzywaj sobie ubecki donosicielu
                                          --------------------------
                                          głos 5 rzędów wyżej:
                                          - zamknąć mordy trolle!
                                          ---------------------
                                          Podchodzi Adkin: postawa nienaganna, schludna zdecydowana... facet dostaje bana (pół banana wsadzają mu w rozwrzeszczaną buzię) i wychodzi bezgłośnie, coś wrzeszczy, ale nie słychać, bo na dodatek ma wyłączony mikrofon...

                                          ... a właśnie: nie zaczyna ta atmosferaz Sejmu przypominać atmosfery dyskusji internetowej ? Się zastanawiam co ją jeszcze różni?
                                          Różnica między realem a wirtualem coraz bardziej się zaciera: w programach o piratach drogowych wszyscy mają pozniekształcany głos, czarne prostokąciki na oczy...
                                          Niedługo doświadczymy rewolucyjnych zmian gdy obyczaj anonimowości z netu zostanie całkowicie zaimplantowany do realu. Po ulicach będą chodziły postaci w stożkowatych maskach na głowach, mówiły będą te postaci do siebie przez modulator dźwięku. Nic już nie będzie stało na przeszkodzie takim dialogom w głównych drzwiach jakiejś galerii handlowej:
                                          - Ty pedale o psychice 12 letniej dziewczynki ruszaj się żwawiej bo blokujesz przejście!
                                          - Nic nie szkodzi ty kreaturo o powierzchowności nieletniego molestowanego w dzieciństwie przez swego proboszcza, już przechodzę...
                                        • sybaryta_pis Re: COŚ od siebie 21.03.17, 14:56
                                          spinoff napisał:
                                          >No ba! Wyobrażam sobie nie tylko opisaną "dyskusję światopoglądową" na plaży, ale też jak >dyskutanci wygrzebują z piachu sztachety i zaczynają używać ich jako argumentów. Znając historię >ludzkości to nietrudne do wyobrażenia. Hejt nie zrodził się w necie, on tu po prostu obecnie spływa, >to kanalizacja, w której przelewają się nasze żale. W realu się miarkujemy, tutaj zaś, wyzwoleni z >nazwiska i konwenansu stajemy się szczerzy do bólu -z naciskiem na DO BÓLU - i dajemy upust >emocjom. Wynajdujemy sobie kozła ofiarnego )żydów, religiantów, banksterów, pedałów...) i huzia >na Józia, bierzemy rewanż za wszystkie porażki i upokorzenia życia. mechanizm stary jak świat, >dobrze opisany przez Girarda. Gdyby nie było forów, hejterzy malowaliby wulgaryzmy na murach, ryli >gwoździami po karoseriach, dewastowali świątynie i cmentarze, znęcali się nad psami,wyżywali na >dzieciach, przerabiali latarnie na szubienice...

                                          Zgadzam się z forumowiczem spinoffem. Dodam, że takim typowym przykładem internetowego hejtera, zaciekłego nienawistnika, który lubuje się w ubliżaniu innym ludziom jest forumowicz Zbysio, nick: "9rgkh", dawniej "grgkh"
                                          • feelek Re: COŚ od siebie 21.03.17, 15:51
                                            ALE:
                                            pozostańmy przy poziomie maksymalnej ogólności jednak:
                                            konkretne przykłady nie są tu wskazane
                                            - zaraz przerodzi się to w nikomu niepotrzebny, szkodliwy dla dyskusji, import czyichś wyzwisk,
                                            a tego lepiej uniknąć
                                  • kalllka Re: COŚ od siebie 14.03.17, 02:05
                                    Czekajze filku, bo cos mi się nie zgadza pozbyłeś się balastu wiary czy w rutyny/obrzędu bez wiary /w skuteczność/

                                    A tu tylko moje a'propo doświadczeń w wierze;Jako dziecko, zwyklam czekać na powrót mamy, dziwacznie skulona, ze strachu /przed cisza?/ w rogu kanapy-słuchając radia, zwykle muzyki klasycznej...
                                    Dzien w dzień, powtarzany, najpierw ze strachu, rytuał poznał mnie z Bachem, Tellemanem etc etc...
                                    do rzeczy,
                                    W którymś z wykładów Leszka Kołakowskiego, które onegdaj /dowcipna /TVP wystawiała trochę jak bajki na dobranoc, profesor opowiadał o logice sprzeczności dręczącej starożytnych filozofów.
                                    W jego intensywnym literacko wykładzie, pełnym filozoficznych miazmatow, znienacka padł religijny argument swiadczacy o skuteczności istnienia Bogow..
                                    Boga jako jednostki odpowiedzialnej za istnienie przypadku.
                                    Boga nie jako sędziego- ale sprawcy / w najlepszym wypadku narzędzia/
                                    ciemiężyciela bezkarnego choć winnego wszystkich ludzkich przypadłości, nieszczęść..
                                    Ktore bez niego byłyby nie do zrozumienia, akceptacji i możliwości dojścia do celu...

                                    Jak te profesorskie słowa, slowa w moc niewiary, miały się do mojej wiary w moc muzyki? Nijak.
                                    Zrobiły wrażenie.
                                    Ale myśle, ze porządne odklepywanie paciorków przez dziecko najczesciej prowadzi do zrozumienia , z czasem do udowodnienia matematycznej definicji Boga przez ...i z powrotem.
                                    Namaste feelku i miłego oglądania.
                                    youtu.be/SBAbsfIdIPw
                                    • kalllka Re: COŚ od siebie 14.03.17, 02:14
                                      O rany.. namieszałam!
                                      Again:
                                      Pozbyłeś się balastu wiary czy balastu rutyny/ religijności?
                                      • feelek Re: COŚ od siebie 14.03.17, 02:20
                                        Pozbyłem się balastu sprzeczności.
                                        • 9rgkh COŚ ode mnie 14.03.17, 12:59
                                          feelek napisał:

                                          > Pozbyłem się balastu sprzeczności.

                                          Pozbyłeś się balastu sprzeczności. OK. Tylko czy wszystkich?

                                          Z tego, co wiem o definicji bogów, to wszystkie ich cechy są sprzeczne. "Badałem" te sprawy nieraz dokładnie i jeśli mi ktoś poda jakąkolwiek cechę boga to gotów jestem spróbować to udowodnić.

                                          Pojęcie boga pozbawionego wszystkich cech czyni boga nieistniejącym. Czegoś, co jest nieokreślone, nie ma, bo nie wiadomo, czego trzeba by szukać. W ten sposób mamy załatwioną sprawę przyczyny istnienia religii.

                                          Tak się składa, że mimo tego religie od zawsze rządziły światem. Jest ogromna ilość zła wynikającego nie tylko z samej religii ale ogólniej ze "stanu wiary", który religia instaluje w ludzkich umysłach.

                                          Jest to nie tylko stan wiary w boga ale równie groźny dla ludzkości stan wiary w pożyteczność religii. Można się uwolnić od wiary w boga ale brak uwolnienia się od wiary w religię praktycznie nic nie zmienia.

                                          Dla INNYCH ludzi jest nieistotne, co się dzieje w naszym mózgu w szczegółach. Nasze otoczenie odbiera skutek. Jeśli ktoś broni religię, popiera ją, wskazuje jej zalety (ale równolegle nie mówi o wadach) to obi to samo, co ktoś wierzący w boga.

                                          Ludzkość doznaje szkód nie "od boga" ale "od religii". Ludzie, którzy mogliby myśleć racjonalnie, "myślą" dogmatami. I czy to jest jeszcze myślenie, jeśli jest logicznie fałszywe?

                                          To jest ta największa strata dla nas wszystkich. Także dla tych, którzy są z daleka od religii, która ich nie obchodzi. Skutki jej istnienia ich dotyczą. Dogmaty spłodzone przez religię mnożą się i zasiedlają umysły wszystkich ludzi. Jak te o wtrącaniu się w ludzką seksualność i prokreację. Jak te podważające racjonalność myślenia i naukę, wiedzę.

                                          Religia oparta na nieistniejących bogach służy jedynie do panowania nad ludźmi, do pasożytowania na nich. Przez innych ludzi. Chodzi o to, żeby inni UWIERZYLI, że ktoś ma prawo do władzy nad nimi.

                                          Religie nigdy nie były autorami niczego pożytecznego. Pożyteczne, mądre rzeczy wymyślają ludzie. Są zdolni do tego bez religii. Zdolni do tego byli zawsze. Ale religia zawłaszczała ten ludzi dorobek, mówiła, że to jest jej, ze od niej pochodzi. To jest kłamstwo.

                                          Religia jako coś opartego na wierze jest samym złem. Zła jest wiara jako alternatywa dla sceptycyzmu, dla szukania prawdy. Religia, niczego nie dowodząc, nie ma żadnej swojej prawdy.

                                          Dziś, gdy tyle wiemy o świecie, powrót do religii jest upadkiem ludzkości rozumianej jako zbioru istot myślących. Wiara jest bezmyślnością. Do wiary mózg, jakim dysponujemy, jest zbędny. Tresować można zwierzęta ale nie powinno się tego robić z ludźmi.
    • 9rgkh Re: COŚ od siebie 24.02.17, 13:31
      Moje doświadczenia z religią nie są najprzyjemniejsze. Pierwsze kontakty, które sobie przypominam, to te dziecięce - bóg jako absolutny władca dysponujący środkami represji, których się bałem. Nie pamiętam innych, podobnie opresyjnych lęków. Coś jak w "Roku 1984" Orwella - poczucie absolutnej inwigilacji.

      Dziś patrzę na to z innej perspektywy - uzależniające innych ludzi oddziaływania poprzez "miłość". Manipulacja na ludzkiej psychice.
      • feelek Re: COŚ od siebie 24.02.17, 16:18
        Z inwigilacją to prawda o tyle, że nie do przyjęcia IMO jest procedura przedmałżeńskiego wywiadu (czy nadal to tak wygląda?), gdzie się pytają o rzeczy takie jak: czy mogę mieć dzieci? Całkiem bez sensu: jak zachowując czystość przedmałżeńską miałbym wiedzieć przed ślubem czy mogę mieć dzieci ?
        Oddać spermę do badań?
        Ale jak, w granicach czystości wspomnianej, ją pozyskać- poprzez dojenie?
        To byłaby naukowa nowość: dojenie byka dojarką firmy Alfa-Laval?
        --------------------------------------
        Ale z Orwellem to przesada, z Orwellem bardziej mi się kojarzy PRL. Mi żaden kościół na życiorys, poza tym nie wchodził. Choć kolega na tym przedmałż. odpytaniu zapytał wprost: -A co wy z UB?
        • 9rgkh Re: COŚ od siebie 24.02.17, 20:14
          feelek napisał:

          > Z inwigilacją to prawda o tyle, że

          > Ale z Orwellem to przesada, z Orwellem bardziej mi się kojarzy PRL. Mi żaden ko
          > ściół na życiorys, poza tym nie wchodził. Choć kolega na tym przedmałż. odpytan
          > iu zapytał wprost: -A co wy z UB?

          Nie na życiorys (wyczytałeś z tekstu znów coś, czego tam nie było, urojenia jakieś) ale było to silne oddziaływanie na psychikę kilkulatka i zwierzęcy niemal, paraliżujący strach przed bogiem.

          Mnóstwo dzieci przechodzi taką tresurę.

          Potem te upokarzające, żebrzące modlitwy, jakieś podziękowania i znów strach przed "panem i władcą". Życie pod dyktando. Kukiełki pociągane za sznurki.

          A jeszcze znacznie później - odkrycie, jak potwornie przeżarta hipokryzją jest ta ideologia i ci, którzy nią zarządzają. I to, że chodzi im wyłącznie o władzę.

          Największe zło świata ludzi - religia.
          • feelek Re: COŚ od siebie 24.02.17, 21:22
            grgkh: >>>Potem te upokarzające, żebrzące modlitwy, jakieś podziękowania i znów strach przed "panem i władcą". Życie pod dyktando. Kukiełki pociągane za sznurki.>>>
            No masz pan z tym problem:
            taki, że oni tego chcą- tej religii, tego chodzenia do tych kościołów, tych modlitw...
            Trzeba jakoś pogodzić się z tym faktem
            - inaczej grozi panu panie grgkh pogarda.
            [skoro 95%(a już z pewnością, po odsianiu tych, co tam są z różnych powodów: dla świętego spokoju, z oportunizmu... coś 60-70%) tak ma?].
            Ja nie mam takiego problemu, ja sobie religią, religijnymi zwyczajnie nie zawracam głowy. Ale jak to? Jest aż tyle osób, co są tymi wierzącymi?
            No jest. A Świat jakoś się ma i to nie najgorzej. Po co sobie tym głowę zawracać i ich nawracać?

            PS. a pan to już się nie nauczysz dyskutować?
            :>>>wyczytałeś z tekstu znów coś, czego tam nie było, urojenia jakieś>>>
            jak nie, to nie.
            Mógłbyś pan: albo grzecznie, albo wcale?
            • 9rgkh Re: COŚ od siebie 24.02.17, 23:23
              Znów coś Ci się pomyliło.

              Osobiście religia nie ma dla mnie żadnego znaczenia. Ja się od niej raz na zawsze uwolniłem zanim dostałem dowód osobisty.

              Religia to problem społeczny dlatego wyjawiam ludziom o niej prawdę. I jest to naprawdę satysfakcjonujące zajęcie. :)

              Różne można mieć hobby a ja mam takie.
              • feelek Re: COŚ od siebie 25.02.17, 00:15
                Mi się nic nie pomyliło tylko pan wyczytujesz rzeczy, których tam zwyczajnie nie ma.
                -------------------------------
                A u pana panie grgkh nie ma żadnego kompleksu na tle religijnym?
                Jeśli nie ma- to nie ma, bo widać ten kompleks na 100 km.
                -------------
                I żadne "...coś ci się pomyliło..." tego nie zmienią: nie można zaprzeczyć, pisać komuś, że głosi o czyichś opiniach fałsz, gdy ten określa je tak lub inaczej, wyrażając z kolei swoją opinię, wyciągając wnioski z czyichś opinii. To jest najzwyklejsze subiektywne odczucie- rzecz do której każdy czytający pańskie wpisy ma prawo, zwłaszcza wtedy gdy są przesłanki do ich wyrażania.
                • pocoo Re: COŚ od siebie 25.02.17, 08:18
                  Jeżeli kompleksem nazywa się rozwścieczenie na bezkarne oszukiwanie ludzi i wyłudzanie od nich pieniędzy oraz
                  na narzucanie religijnych zasad ograniczających moją wolność,to ja też taki "kompleks" mam.
                  Wychowywana byłam w "duchu protestanckiego odłamu".Biblijne napominanie,strofowanie,pilnowanie i kontrola powodowały,że byłam wg norm katolickich świętą nastolatką na ziemi.Jezus (o zgrozo) był moim idolem.Jego tatuś,zawiódł mnie w najważniejszym momencie mojego życia.Poczułam zupełną pustkę wewnętrzną.Doszło do mnie,że boga nie ma,a jeżeli wszechwiedzący jest,to wiedział,że rzucając moją ufność w błoto,odwrócę się od niego.Widocznie taka była jego wola.Wola wymyślonego boga.
                  Zaczęłam po raz nie wiadomo który czytać Biblię.Nie mogłam przebrnąć przez ten stek biblijnych bzdur już na pierwszej stronie.Odrzuciło mnie od religii na zawsze.Jeżeli odium religijne nazywasz kompleksem,to sobie nazywaj.
                  • feelek Re: COŚ od siebie 25.02.17, 13:38
                    cieszy mnie nieodmiennie, że na pytanie do grgkha odpowiada pooco, choć wolałbym tę odpowiedź kogoś, do kogo pytanie kieruję, bo... mnie ona interesuje?

                    Kompleksem nie nazywam tego, co napisała pooco,
                    tylko tak nazywam kompleks: zespół rozmaitych, wzajemnie powiązanych odczuć jakiejś osoby spowodowanych uprzednim oddziaływaniem podmiotu kompleksu na przedmiot (tu: czyjś umysł)

                    mnie nijak nie dotyczy: >>>...bezkarne oszukiwanie ludzi i wyłudzanie od nich pieniędzy oraz
                    (...) narzucanie religijnych zasad ograniczających moją wolność...>>> bo ode mnie nikt niczego nie wyłudził, zawsze dawałem pieniądze z własnej, nieprzymuszonej woli, żadnej z ofiar nijak nie żałuję; nikt mnie nie oszukał/oszukiwał: zwyczajnie jak chciałem to sobie odszedłem.

                    I tyle.
                    • 9rgkh Re: COŚ od siebie 25.02.17, 14:15
                      feelek napisał:

                      > cieszy mnie nieodmiennie

                      I fajnie, ze masz z tego trochę radości. Ja też mam.

                      > Kompleksem nie nazywam tego

                      Możesz SOBIE nazywać to jak chcesz.

                      Na forum religijnym rozmawiamy o religii. Ja publikuję pewne treści a Ty możesz się do nich ustosunkować. Jak Ci to idzie, to widać. Religii nie obronisz.
                      • feelek Re: COŚ od siebie 25.02.17, 16:10
                        Czyli odpowiedzi nt. posiadania przez grgkh'a kompleksu na tle religii nie będzie.
                        No to nie ma co sobie dalej głowy zawracać:
                        eot.
                        • 9rgkh Re: COŚ od siebie 25.02.17, 18:51
                          feelek napisał:

                          > Czyli odpowiedzi nt. posiadania przez grgkh'a kompleksu na tle religii

                          "Domniemanego" kompleksu... :)

                          > nie będzie.

                          Czyli nie będzie.

                          > No to nie ma co sobie dalej głowy zawracać:
                          > eot.

                          Od początku nie było, stracony czas na zawracanie Twojej głowy.
                          • feelek Re: COŚ od siebie 25.02.17, 20:48
                            zdaje się czytać też nie umie:
                            (eot)"
                            • pocoo Re: COŚ od siebie 25.02.17, 22:08
                              feelek napisał:

                              > zdaje się czytać też nie umie:
                              > (eot)"
                              Czytać,czytasz i po swojemu rozumiesz.Twoje prawo.Moje też.
                            • 9rgkh Re: COŚ od siebie 25.02.17, 22:19
                              feelek napisał:

                              > zdaje się czytać też nie umie:
                              > (eot)"

                              Przedwojenna szlachta polska? :) Tam tak mówiono to służby. Jakim cudem przetrwaliście przez lata komuny?

                              Felku, powiedz mi, ile Ci za to płacą? Bo nie wierzę, że robisz to bez wyraźnej, własnej korzyści. Czuwasz na forum, by stawiać w gałązkach wątków (o których sądzisz, że powinny się zakończyć) kropkę nad i czyli to Twoje (eot).

                              Ile dostajesz od jednego wpisu?
                              • feelek Re: COŚ od siebie 26.02.17, 17:19
                                {[(eot)']"}"'
                    • pocoo Re: COŚ od siebie 25.02.17, 16:47
                      feelek napisał:

                      > cieszy mnie nieodmiennie, że na pytanie do grgkha odpowiada pooco, choć wolałb
                      > ym tę odpowiedź kogoś, do kogo pytanie kieruję, bo... mnie ona interesuje?

                      Zwykle Twoją wymianę zdań z Grgkh omijam szerokim łukiem.Ta była krótka,a i Forum nie jest wasze prywatne. Widzę,że inaczej niż Ty rozumiem to,o czym Grgkh pisze.

                      > 2; bo ode mnie nikt niczego nie wyłudził, zawsze dawałem pieniądze z własnej, n
                      > ieprzymuszonej woli, żadnej z ofiar nijak nie żałuję;

                      Nikt od Ciebie niczego nie chciał.Sam dawałeś.

                      > nikt mnie nie oszukał/osz
                      > ukiwał: zwyczajnie jak chciałem to sobie odszedłem.
                      >
                      > I tyle.

                      Masz rację.Wciskanie bredni o świecie,który istnieje 6000 lat, posłuszeństwo wymyślonemu bogu i obiecanki życia wiecznego pełnego niewyobrażalnego szczęścia to prawda,za którą dawałeś ofiarę gdyż chciałeś,no i chciałeś, to sobie odszedłeś.Genialne.Warte twojego geniuszu.
                      • feelek Re: COŚ od siebie 25.02.17, 18:24
                        Pooco: >>>Masz rację.Wciskanie bredni o świecie,który istnieje 6000 lat, posłuszeństwo wymyślonemu bogu i obiecanki życia wiecznego pełnego niewyobrażalnego szczęścia to prawda,za którą dawałeś ofiarę gdyż chciałeś,no i chciałeś, to sobie odszedłeś.Genialne.Warte twojego geniuszu.>>>

                        ale ja nic z tego cytatu nie napisałem.

                        To się nazywa: [----].
                        Znak: nawias kwadratowy i cztery myślniki to z czasów komunistycznych, czasów, których na szczęście nie znasz, symbol ingerencji cenzury: instytucji, która od zawsze walczyła z używaniem właściwych słów na niewłaściwe sytuacje.
                        Tak samo i w tej sytuacji.

                        Gwoli wytłumaczenia: podobnie jak i ty- póki uważałem, że jest tak jak mi się wydaje w kościele, póty tam byłem. Obecnie się tego nie wypieram (tak jak ty się tego wypierasz), nie wmawiam sobie, że ktokolwiek mnie tam do czegokolwiek zmuszał. Jedynie jednostki słabe zwalają winę na innych, tylko nie na siebie i zarzucają tamtym Bóg-wi-co, gdy pretensję trzeba mieć- pani Pooco- o decyzje, które zależą wyłącznie od nas; te pretensje trzeba mieć zawsze do siebie.
                        • pocoo Re: COŚ od siebie 25.02.17, 18:54
                          feelek napisał:
                          > Jedynie jednostki słabe zwalają winę na innych, tylko nie na siebie i za
                          > rzucają tamtym Bóg-wi-co, gdy pretensję trzeba mieć- pani Pooco- o decyzje, kt
                          > óre zależą wyłącznie od nas; te pretensje trzeba mieć zawsze do siebie.

                          Tak.Mam pretensje o pranie mózgu,za które trzeba było płacić.Swojej winy nigdy nie zwalam na innych.Ja nie jestem biblijnym Adamem;"to nie ja Panie,to Ewa zerwała owoc i dała mi jeść".
                          To córki upiły Lota i zgwałciły.
                          To...to...to.. to nie ze mną.Nie jestem słabym facetem.Jestem kobietą.
                          O czym można rozmawiać z Tobą?Nie napisałeś "tego".Nie napisałeś "o tym".To tylko ogólnikowa sugestia.O czym można rozmawiać z Tobą ,jeżeli wypierasz się tego,co wydaje się niewygodne dla Ciebie,pozwalasz sobie na niewybredne epitety i natychmiast piszesz ;"to nie ja,to oni".Stwierdzasz fakt? Ja też.
                          Kiepski z Ciebie rozmówca.
                        • 9rgkh Re: COŚ od siebie 25.02.17, 19:06
                          feelek napisał:

                          > Gwoli wytłumaczenia: podobnie jak i ty- póki uważałem,
                          > że jest tak jak mi się wydaje w kościele, póty tam byłem.
                          > Obecnie się tego nie wypieram (tak jak ty się tego wypierasz),
                          > nie wmawiam sobie, że ktokolwiek mnie tam do czegokolwiek zmuszał.

                          To oczywiste, że do religii się zmusza. Manipulowanie innymi jest zmuszaniem.

                          > Jedynie jednostki słabe zwalają winę na innych,

                          Małe dzieci są zmuszane do religii. Nie potrafią się obronić. Tak, w tym wieku są słabymi jednostkami. Ale to nie jest ich wina.

                          > tylko nie na siebie i zarzucają tamtym Bóg-wi-co,
                          > gdy pretensję trzeba mieć- pani Pooco- o decyzje,
                          > które zależą wyłącznie od nas;
                          > te pretensje trzeba mieć zawsze do siebie.

                          Kto nie rozumie sytuacji małych dzieci podlegających władzy dorosłych oraz ludzi z niedostatkiem informacji, która pozwoliłaby im obronić się przed indoktrynacją, ten jest - chyba - upośledzony na umyśle... albo jest potwornym cynikiem. Albo nawiedzonym wielbicielem religii, który nigdy bezapelacyjnej winy organizacji religijnej nie jest w stanie pojąć.

                          Jak można tych ludzi "obarczać winą" za to, że byli słabsi i dlatego ulegli?
                          • feelek Re: COŚ od siebie 26.02.17, 17:20
                            eot
                          • 9rgkh Re: COŚ od siebie 26.02.17, 18:38
                            Jeszcze raz Cię zapytam:

                            Dlaczego "obarczasz winą" ludzi za to, że byli słabsi i dlatego ulegli?

                            Odpowiedz.
                            • feelek Re: COŚ od siebie 27.02.17, 12:01
                              [eot oznacza: deklarację końca dyskusji w tej gałązce, wszystkie odpowiedzi zostały udzielone]

                              jeszcze raz ci odpowiem:
                              (eot)'
                              • 9rgkh Re: COŚ od siebie 27.02.17, 12:19
                                feelek napisał:

                                > [eot oznacza: deklarację końca dyskusji w tej gałązce,

                                Końca Twojej dyskusji. Twoją deklarację.

                                > wszystkie odpowiedzi zostały udzielone]

                                Właśnie tak to opisałem. "Wszystkie Twoje" odpowiedzi zostały udzielone. Nie ma nowych Twoich argumentów. Potwierdzając ten stan wpisem EOT akceptujesz stan argumentów poprzednika.

                                > jeszcze raz ci odpowiem:
                                > (eot)'

                                Czyli jeszcze raz potwierdzisz stan moich racji.
                                • feelek Re: COŚ od siebie 27.02.17, 12:52
                                  nie.
                                  [(eot)']"
                                  • 9rgkh Re: COŚ od siebie 27.02.17, 13:16
                                    feelek napisał:

                                    > nie.
                                    > [(eot)']"

                                    Nieudowodnione "nie" nie ma żadnej wartości logicznej. :)
                                    • feelek Re: COŚ od siebie 27.02.17, 16:08
                                      {[(eot..)']"}"'
                • 9rgkh Ważniejsza jest prawda o religii 25.02.17, 14:10
                  Felusiu, ja tutaj przychodzę z "dobrą nowiną"... na temat religii.

                  Jeśli Tobie się coś ubzdurało, że nic Ci się nie ubzdurało, to nieistotny szczegół na marginesie. Rozmowy o autorze z pomijaniem argumentów publikowanych w treści świadczą zawsze o tym, że komentujący nie ma kontrargumentów. Nędznej jakości erystyka świadczy o używającym jej. Jest nieskuteczna.

                  Ja mam tutaj do wykonania zadanie i będę je realizował zgodnie z planem. To zadanie to prawda o religii.

                  No to pa". :)
                  • feelek Re: Ważniejsza jest prawda o religii 25.02.17, 16:18
                    No ma to wprane:
                    tak w 4-5 wpisie rzuca jakieś w intencji obraźliwe rzeczy w odpowiedzi na zwyczajne neutralne teksty.
                    Jak nie ma chęci do dyskusji, a wszystko przeistacza w pyskówki, to po co tu przychodzi?
                    A obrażać się i innych.
                    No tak.
                    Ale to niemożliwe:
                    utracił możliwość obrażania innych z samej definicji bycia sobą i tylko odreagowuje kompleksy.
                    Kompleksy na tle religii.
                    Biedna jednostka.
                    eot
                    • 9rgkh Re: Ważniejsza jest prawda o religii 25.02.17, 19:13
                      feelek napisał:

                      > No ma to wprane:

                      Ad personam.

                      > tak w 4-5 wpisie rzuca jakieś w intencji obraźliwe rzeczy
                      > w odpowiedzi na zwyczajne neutralne teksty.

                      Mój wpis nie jest obraźliwy. To jest odpowiedź na Twoje ani zwyczajne, ani neutralne teksty, w których dokonujesz ocen ad personam.

                      > Jak nie ma chęci do dyskusji, a wszystko przeistacza w pyskówki,
                      > to po co tu przychodzi?

                      Spoko, mnie do pyskówek nie sprowokujesz.

                      > A obrażać się i innych.
                      > No tak.
                      > Ale to niemożliwe:
                      > utracił możliwość obrażania innych z samej definicji bycia sobą i tylko odreago
                      > wuje kompleksy.
                      > Kompleksy na tle religii.
                      > Biedna jednostka.
                      > eot

                      No proszę, cała seria ad personam, prób obrażania mnie i prowokacji do pyskówki. :) Będzie nieskuteczna, agencie KK.

                      Powtórzę Ci, bo tego nie doczytałeś w poprzednich wpisach. Jestem tutaj po to, by mówić prawdę o religii. I Ty temu nie przeszkodzisz.
                      • feelek Re: Ważniejsza jest prawda o religii 25.02.17, 20:42
                        (eot)'
                        • 9rgkh Re: Ważniejsza jest prawda o religii 27.02.17, 11:54
                          feelek napisał:

                          > (eot)'

                          Czyli jeszcze raz potwierdzenie, że uznajesz argumenty Twojego przedmówcy. :)
                          • feelek Re: Ważniejsza jest prawda o religii 27.02.17, 12:53
                            Nie.
                            [(eot)']"
                            • 9rgkh Re: Ważniejsza jest prawda o religii 27.02.17, 13:17
                              Ty możesz "sobie" nie uznawać ale czytelnicy widzą jaki ten koń jest.
                              • feelek Re: Ważniejsza jest prawda o religii 27.02.17, 16:06
                                {[(eot)']"}"'
    • jacek_x Re: COŚ od siebie 26.02.17, 13:03
      Dawno temu otrzymałem zadanie do wykonania. Dostałem do ręki banknot i miałem udać się do pobliskiego sklepu spożywczego celem zakupu jednej kostki masła.
      Stanąłem w kolejce jako jeden z pierwszych klientów. Na drzwiach sklepu wisiala kartka "Przyjęcie towaru". Powoli dochodzili inni ludzie, ktorzy przybyli w dokładnie takim samym celu. Stojąc tak z nimi słyszalem narzekania na tych wszystkich ważnych dziadków, ktorych znałem z Dziennika telewizyjnego.
      Swiat był wtedy klarowny i zrozumiały. Dzielił się na ludzi dobrych i złych. Zli ludzie występowali w Dzieniku telewizyjnym i przypominali dyrektora szkoły, do której musialem codzienie zgłaszać się o ósmej rano. Nauczylem sie dość szybko tego , że trzeba słuchac pani i odpowiadać na pytania tak jak sobie tego życzy.
      Raz w tygodniu na życzenie mamusi na jedna godzinę miałem udać się w inne miejsce, obok kościoła, gdzie dowiedziałem się ze oprócz Bałtyku, Morskiego Oka i rzeki Wisły istnieje Beltlejem, Jezioro Genezaret i Jerozolima. Nic z tego jeszcze nie widziałem na własne oczy, ale rozumiałem, że to muszą być jakieś ważne sprawy.
      Byłem przekonany, ze ta pani od spraw betlejemskich reprezentuje świat dobra, a ta instytucja z panem dyrektorem co nigdy się nie uśmiecha i panią, ktora czasem potrafi złapać koleżankę z ławki za włosy i uderzyć glową o tablicę to swiat zła, ktorego organizatorzy pokazywani są w telewizyjnym Dzienniku.
      Poza tym dobrzy ludzie to ci, którzy chodzą do koscioła i teraz muszą stać razem ze mną w kolejce za masłem, a tamci, oni to s...syny i całe zło przez nich.
      Otwarcie drzwi sklepu spożywczego wystawiło moje dotychczasowe wierzenia na wielka próbę. Gdy tylko zostały otwarte tłum ruszył i zostalem jako mały czlowieczek z kolejki wypchany. Na moje uwagi, ze przecież ja tu stałem "dobrzy ludzie" wskazali mi koniec kolejki.
      Stojąc tak obok z banknotem w ręku przeżylem swoje pierwsze "objawienie mistyczne".
      Dotychczasowy dualizm świata wydał mi się iluzoryczny, podział na dobro i zło, tak i nie, prawda i fałsz stał sie w jednej chwili absurdalny.
      Być może dlatego łatwiej jest mi teraz zrozumieć niektorych chrzescijanskich mistyków, buddystów , czy inych "dziwaków".
      • pocoo Re: COŚ od siebie 26.02.17, 14:11
        jacek_x napisał:
        > Dotychczasowy dualizm świata wydał mi się iluzoryczny, podział na dobro i zło,
        > tak i nie, prawda i fałsz stał sie w jednej chwili absurdalny.

        Każdy z nas,ma swoje wartości i skalę ocen,według których ocenia świat i ludzi.Ja odsuwam się od ludzi,których uznaję za złych lub głupich.Odrzucam półprawdy ,ćwierćprawdy i różne kawałki prawd.Subiektywne? Tak.Na tak zwanym obiektywizmie przewiezie się każdy.

        > Być może dlatego łatwiej jest mi teraz zrozumieć niektorych chrzescijanskich mi
        > styków, buddystów , czy inych "dziwaków".

        Już dawno porzuciłam starania o rozumienie ludzi.Albo kogoś lubię i akceptuję,albo nie.
        • 9rgkh Re: COŚ od siebie 26.02.17, 17:04
          pocoo napisała:

          > Już dawno porzuciłam starania o rozumienie ludzi.
          > Albo kogoś lubię i akceptuję,albo nie.

          Trudno przewidzieć czy ktoś zechce grać uczciwie. Trzeba to rozpoznawać metodą prób i błędów. Ale opłaca się czasem komuś zaufać.
          • pocoo Re: COŚ od siebie 26.02.17, 19:35
            9rgkh napisał:

            > Trudno przewidzieć czy ktoś zechce grać uczciwie. Trzeba to rozpoznawać metodą
            > prób i błędów.

            Nie jestem hazardzistką.Nie gram,więc nie przegrywam.

            > Ale opłaca się czasem komuś zaufać.
            >
            Tylko po co? Co to właściwie jest to zaufanie?
            • 9rgkh Re: COŚ od siebie 26.02.17, 23:59
              pocoo napisała:

              > 9rgkh napisał:
              >
              > > Trudno przewidzieć czy ktoś zechce grać uczciwie.
              > > Trzeba to rozpoznawać metodą prób i błędów.
              >
              > Nie jestem hazardzistką.Nie gram,więc nie przegrywam.

              To nie jest gra w sensie hazardu. Testujesz pewne hipotezy, sprawdzasz, czy są prawdziwe. Nie da się inaczej dotrzeć do prawdy niż sprawdzając.

              > > Ale opłaca się czasem komuś zaufać.
              > >
              > Tylko po co? Co to właściwie jest to zaufanie?

              Bo żyjemy pomiędzy innymi ludźmi i musimy utrzymywać choćby minimalne relacje z nimi. Zaufanie mogłoby być ślepe, podobnie jak w przypadku zauroczenia ale ja myślę o wariancie, w którym klasyfikujemy ludzi na przykład na tych, którzy mogą nam jakoś zagrozić oraz pozostałych. Nie zaufamy tym pierwszym.

              Tu chodzi o konieczność kontaktów z ludźmi (ale też i ze zwierzętami) oraz wyższą ocenę wiarygodności tych, których dopuścimy do takich kontaktów. Pies, o którym to coś wiesz, raczej Cię nie ugryzie. To też jest zaufanie.
              • pocoo Re: COŚ od siebie 27.02.17, 09:05
                9rgkh napisał:

                > Nie da się inaczej dotrzeć do prawdy niż sprawdzając.

                W nauce to jest koniecznością.
                Jestem kobietą wyjątkową.Nie plotkuję,nie podglądam,nie podsłuchuję a tajemnica korespondencji jest dla mnie najważniejsza.Nie zadaję pytań.Jest we mnie jeszcze ciekawość świata.

                > Pies, o którym to coś wiesz, raczej Cię nie ugryzie. To też jest zaufanie.
                >
                Może.
                Tylko mojej suce całkowicie ufam dlatego,ze jest mądra i prawdziwa.
                • pocoo Re: COŚ od siebie 27.02.17, 09:08
                  Pisząc o ciekawości świata myślałam o naturze,o zwierzętach,o wyjątkowych miejscach bez ludzi.
                • 9rgkh Re: COŚ od siebie 27.02.17, 12:10
                  pocoo napisała:

                  > Tylko mojej suce całkowicie ufam dlatego,ze jest mądra i prawdziwa.

                  Ludzie często wolą wybierać na przyjaciół zwierzęta, właśnie dlatego, bo one nie kłamią, chociaż też potrafią stosować podobnego rodzaju sztuczki, jak np. mimikrę, przymilanie się itp.

                  Wygląda na to, że kłamstwo nadużywające naszego zaufania to powszechnie stosowana specjalizacja ludzkiego "intelektu".
      • 9rgkh Re: COŚ od siebie 26.02.17, 17:01
        Ładnie opisane. Skłoniło mnie to do rozważania, jak to jest z ta prawdą i fałszem, jeszcze raz, może nie ostatni.

        Martwa natura nie kłamie. Tam wszystko jest prawdą. Jest tym, czym to widzimy. Jeśli ma dwie strony, lepszą i gorszą, to ma je zawsze dokładnie takie.

        Ale my zastępujemy ten bezpośredni ogląd jego opisem. Zbieramy informacje, które można zafałszować, zanim się je przekaże dalej. I można coś na tym ugrać w wyścigu do przetrwania. Prawda i fałsz nadal są tym samym, czym powinny być ale pojawia się nowa kategoria - fałsz o prawdzie i fałszu.

        Czy te wnioski można uznać za mistyczne? Czy o to chodzi w mistyce?
        • pocoo Re: COŚ od siebie 26.02.17, 19:27
          9rgkh napisał:

          > Martwa natura nie kłamie. Tam wszystko jest prawdą. Jest tym, czym to widzimy.
          > Jeśli ma dwie strony, lepszą i gorszą, to ma je zawsze dokładnie takie.

          Dlaczego tylko martwa natura?
          • 9rgkh Re: COŚ od siebie 27.02.17, 00:13
            pocoo napisała:

            > 9rgkh napisał:
            >
            > > Martwa natura nie kłamie. Tam wszystko jest prawdą.
            > > Jest tym, czym to widzimy.
            > > Jeśli ma dwie strony, lepszą i gorszą, to ma je zawsze dokładnie takie.
            >
            > Dlaczego tylko martwa natura?

            Bo martwa natura (w tych samych, powtarzalnych warunkach) zawsze przekaże nam taką samą informację o sobie. A ludzie mogliby nam przekazywać informacje prawdziwe w taki sam sposób, ale gdy kłamią to tego nie robią.

            Informacja od ludzi nie jest informacją pierwotną ale OPISEM informacji.

            Gdy sprawdzamy jakiś parametr fizyczny, np. temperaturę wrzenia wody to woda nam ją przekaże prawdziwą ale człowiek, opisując tę sytuację, może nam podać nieprawdziwą wartość tej temperatury.
            • pocoo Re: COŚ od siebie 27.02.17, 08:50
              9rgkh napisał:

              > Bo martwa natura...

              Wiem.
              Ludzie kłamią nawet wtedy,kiedy nie muszą i nic im nie zagraża.
              Nawet portrety ludzi i fotografie są zakłamane.
              Politycy (szczególnie PiS-u) i duchowni siedzą w kloace kłamstw.

              • feelek Re: COŚ od siebie 27.02.17, 12:07
                >>>...siedzą w kloace kłamstw...>>>
                ładnie powiedziane
                turpizm chyba się taki kierunek w sztuce nazywa czy jakoś
                • 9rgkh Re: COŚ od siebie 27.02.17, 12:15
                  feelek napisał:

                  > >>>...siedzą w kloace kłamstw...>>>
                  > ładnie powiedziane
                  > turpizm chyba się taki kierunek w sztuce nazywa czy jakoś

                  Mylisz się. Turpizm nie ma do przekazania opisu rzeczywistości. "Kloaka kłamstw" to obrazowanie mające na celu podkreślenie szczególnie negatywnego, osobistego stosunku do kłamstwa. Ty tego tak nie odebrałeś.

                  Jak zwykle nie pojąłeś o co chodzi. Jak zwykle nie znasz i nie rozumiesz definicji.
                  • feelek Re: COŚ od siebie 27.02.17, 12:49
                    Kontynuowanie "dyskusji" jest niezgodne z netykietą: nie można brać udziału wypisywanych przez kogoś kretynizmach.
                    więc:
                    eot
                    • 9rgkh Re: COŚ od siebie 27.02.17, 13:49
                      feelek napisał:

                      > Kontynuowanie "dyskusji" jest niezgodne z netykietą:
                      > nie można brać udziału wypisywanych przez kogoś kretynizmach.
                      > więc:
                      > eot

                      Po pierwsze - "bierzesz udział" wpisując to swoje EOT. :)
                      Po drugie - nazywając to kretynizmami rzeczywiście stajesz się "niezgodny z netykietą". :)

                      I znów "minąłeś się z prawdą".
                      • feelek Re: COŚ od siebie 28.02.17, 00:11
                        no comments
                        eot
                        • 9rgkh Re: COŚ od siebie 28.02.17, 12:38
                          feelek napisał:

                          > no comments
                          > eot

                          Potwierdzasz, że przyjąłeś do wiadomości i nie znajdujesz kontrargumentów. :)
                          • feelek Re: COŚ od siebie 28.02.17, 13:27
                            nc (eot)'
                  • pocoo Re: COŚ od siebie 27.02.17, 13:16
                    9rgkh napisał:

                    > Mylisz się. Turpizm nie ma do przekazania opisu rzeczywistości. "Kloaka kłamstw
                    > " to obrazowanie mające na celu podkreślenie szczególnie negatywnego, osobisteg
                    > o stosunku do kłamstwa.

                    Dwóch facetów.Ty i feelek.Ty rozumiesz doskonale moje intencje,a feelek wszystko na odwrót.
                    Jak to jest?
                    Tak jak z religią.Kilka osób czyta ten sam biblijny werset i każdy rozumie inaczej.Jakie proste jest zakładanie Kościołów.
                    • kolter-r Re: COŚ od siebie 27.02.17, 14:32
                      pocoo napisała:

                      > Dwóch facetów.Ty i feelek.Ty rozumiesz doskonale moje intencje,a feelek wszystko na odwrót.
                      > Jak to jest?
                      > Tak jak z religią.Kilka osób czyta ten sam biblijny werset i każdy rozumie inaczej.Jakie proste jest zakładanie Kościołów.

                      to proste, jeden z nich nigdy nie wyrósł z wiary w bajki o gadającej oślicy niejakiego Balaam'a...:))
                      • pocoo Re: COŚ od siebie 27.02.17, 17:19
                        kolter-r napisał:

                        > to proste, jeden z nich nigdy nie wyrósł z wiary w bajki o gadającej oślicy nie
                        > jakiego Balaam'a...:))

                        Jeżeli bóg przemówił przez taki synonim mądrości jakim jest oślica,to brawo wierzący.
                        Właściwie cała historia z tym związana jest godna zamulonego religijnego mózgu.
                        -"Oto Słowo Pańskie.
                        -Bogu niech będą dzięki".
                        • kolter-r Re: COŚ od siebie 27.02.17, 19:38
                          pocoo napisała:

                          > Jeżeli bóg przemówił przez taki synonim mądrości jakim jest oślica,to brawo wierzący.
                          > Właściwie cała historia z tym związana jest godna zamulonego religijnego mózgu.
                          > -"Oto Słowo Pańskie.
                          > -Bogu niech będą dzięki".

                          dlatego nie rozumiesz przekazu felusia :)
                          • pocoo Re: COŚ od siebie 27.02.17, 19:57
                            kolter-r napisał:

                            > dlatego nie rozumiesz przekazu felusia :)

                            Dlaczego nie jest mi smutno?
                            A no dlatego,że cieszy mnie to,że nie rozumiem.
                      • feelek Re: COŚ od siebie 28.02.17, 00:10
                        nc
                    • feelek Re: COŚ od siebie 27.02.17, 16:03
                      (eot)'
                    • feelek Re: COŚ od siebie 27.02.17, 16:04
                      nc
      • spinoff Re: COŚ od siebie 01.03.17, 11:29
        Przypomniałeś mi tym wspomnieniem inne błahe zdarzenie z czasów liceum: wracaliśmy z kumplem ze szkoły tramwajem, był ścisk. On mówi, żebym dał mu bilet, bo przepchnie się do kasownika. Ja na to, że nie kasuję, tyle ludu, nikt nie będzie sprawdzał. Ale on jak zawsze poszedł skasować swój bilet. I na którymś kolejnym przystanku wpadli jednak kontrolerzy. Już miałem się tłumaczyć z braku biletu, gdy kumpel podał kanarowi 2 skasowane! Wtedy uświadomiłem sobie, że za każdym razem, gdy mu mówiłem, że dzisiaj nie kasuję i radziłem by też tak zrobił, on szedł i kasował za mnie, a ja nigdy bym się o tym nawet nie dowiedział, gdyby nie ten nalot. Święty człowiek! Na naszej wojnie wszystkich ze wszystkimi trafi się też czasem na wspaniałego "dziwaka".
    • feelek Re: COŚ od siebie 28.02.17, 00:13
      sam pan Spinoff widzi:
      zamiast rozmowy odganianie się od kilku hejterów i trolli
      • kolter-r Re: COŚ od siebie 28.02.17, 07:07
        feelek napisał:

        > sam pan Spinoff widzi:
        > zamiast rozmowy odganianie się od kilku hejterów i trolli

        tak, tak widzi felusia który musi odpyskować, psując dyskusje na swój hejterski sposób :)
        feluś jesteś wprost podręcznikowym synonimem obłudy :)
      • pocoo Re: COŚ od siebie 28.02.17, 10:10
        feelek napisał:

        > sam pan Spinoff widzi:
        > zamiast rozmowy odganianie się od kilku hejterów i trolli

        Syndrom Adama?
        "To nie ja Panie,to Ewa zerwała owoc i dała mi jeść".
        Lubisz to co robisz.Oj,jak ty to lubisz.Gdybyś nie lubił,to zniknąłbyś.
      • spinoff Re: COŚ od siebie 01.03.17, 11:16
        "Odganiasz się od hejterów i trolli" czy też ich karmisz? Wystarczy przecież kilka wizyt, by się zorientować czyje wpisy omijać. a Ty nie dość, że je niestrudzenie czytasz, to jeszcze coś tam odpowiadasz "odganiając się", choć mógłbyś zwyczajnie olewać jak pozostali.
        • feelek Re: COŚ od siebie 01.03.17, 13:26
          spinoff >>>"Odganiasz się od hejterów i trolli" czy też ich karmisz?...>>>

          ...ale ja przecież unikam tego karmienia trolli:
          gdy gałązka wyczerpuje merytorykę, zaczynają się w kółko te same pytania o to samo, co już kilka razy było poruszone, zawieszam: eot. To jest deklaracja jednostronna. To poleca netykieta: po co dalej to ciągnąć, jak wszystko zostało powiedziane?

          Nie jest to takie proste - osobnik 9rgkh naprasza się o to kontynuowanie pomimo deklaracji aby zakończyć bo to bez sensu:
          >>> 9rgkh 27.02.17, 12:19
          feelek napisał:
          > [eot oznacza: deklarację końca dyskusji w tej gałązce,
          Końca Twojej dyskusji. Twoją deklarację.
          > wszystkie odpowiedzi zostały udzielone]
          Właśnie tak to opisałem. "Wszystkie Twoje" odpowiedzi zostały udzielone....etc.>>>

          Obejrzałem cały ten wątek (jednak, wbrew temu, co spinoff napisał, nie czytam tych tasiemców hejtrolli, tu jedna koleżanka Wawrzanka napsala, że nie ma sensu ich czytać o tyle, że są bardzo powtarzalne).

          Wydaje mi się, że mechanizm jest taki.
          Jak to jest forum religia, to wyrażasz opinię.
          Jak to na forum.
          Forum o kanarkach- opinię o kanarkach.
          Forum religia - opinię o religii. To się jednym podoba, innym - nie. Norma? Dla każdego, co potrafi pogodzić się z tym, że dyskusję prowadzi się do miejsca gdzie podpisuje się protokół rozbieżności. Są tacy, co uważają, że dyskusję trzeba prowadzić do momentu, aż jedna ze stron koniecznie musi powiedzieć: OK masz rację.
          Gdy czasem tak jest ale często- nie.
          No nie zrozumie tego za cholerą jeden z drugim.

          Nie da przecież wszystkiego olać hejterskiego.
          W gałązce o >>>inwigilacji>>> w ruchach religijnych, atmosferze >>>jak z Orwella>>> (9rgkh: 24.2.2017; 13:31) wyrażam niewinną opinię, że z tą inwigilacją, Orwellem to przesada, częstują mnie:
          >>> urojenia jakieś>>>
          na uwagę, że to objaw kompleksów gdy kto używa słów:
          >>>ale było to silne oddziaływanie na psychikę kilkulatka i zwierzęcy niemal, paraliżujący strach przed bogiem. >>>
          dostajesz ciągnącą się przez 30 wpisów wymianę chamskich zaczepek.
          Kończysz ją bo po co karmić trolla?
          Wrong: wtedy :
          >>>Przez niego ma być zakończone
          Ostatnim słowem, choć to głupie,
          Powstawia wszędzie swe "no comment"
          I innych ma głęboko w d...e.>>>

          jedno jest pewne: branie w tym udziału to bezproduktywna, ogromna strata czasu.

          Ale mówienie pas na takie praktyki czyni udział w dyskusji tutaj bezsensownym: rozmawiasz, nie wiesz kiedy kto zareaguje agresją bo czasem zachowują się normalnie (może to zależy od ilości używanego alkoholu?)
          Można się tak umówić jak spinoff chce: ignorować.
          Nie da się: są ważne rzeczy na temat których wygadują głupoty najzwyklejsze. To się wtedy mija z celem ignorowanie z samej natury rzeczy.
          Przykład:
          przychodzi troll i mówi , że Wyszyński nie był w więzieniu
          przychodzi inny: mówi kościół nie był w Polsce prześladowany.
          więc, albo:
          ignorujemy, ale jaki ma sens być wtedy tutaj?
          reagujemy: >>>"inwigilacja, Orwell to przesada">>>: zalewają falą hejtu.

          Tu ze strony tego osobnika 9rgkha ofiarmi byli praktycznie wszyscy bywalcy.
          Jego usuwano (podobnie ten drugi, który był tu już w kilkunastu postaciach...)
          Nic nie zrozumiał, że:
          niech sobie ma poglądy jakie chce,
          niech je wyraża w cywilizowany sposób.
    • feelek Hejterom... 28.02.17, 13:52
      ...o hejterach...

      Nikt nie wie po co tu przychodzą,
      by pisać swoje ciemną nocą...
      [Ktoś kiedyś jej tam nie dał czegoś?
      I tego jeszcze nie wiem: po co?]

      Ksiądz bił ich rózgą? Beształ pleban?
      Kościelny skrzyczał ponad miarę?
      Po co im teraz wzywać Nieba?
      Po co zawracać nam gitarę?

      Mnożą się znaki zapytania:
      sto fontów, tysiąc, milion, dycha...
      Może rozpiera ich tam mania?
      że piszą... piszą....gie...er...ky...ha...


      W "Trójce" pieśń śpiewa Celline Dion...
      Hołd też należy się Kolterom:
      A imię wasze jest milijon!
      : Chwała jedynce, sześciu zerom!

      Przychodzi tutaj innych tuzin,
      by transcendencję przetestować,
      ...nikt nawet nie otwiera buzi...
      : z "takimi" nie da nic rozmowa.

      Na nic Apele, ich Warianty,
      Tadeki z ich monologami...
      dziś troll i hejt rozdają "granty",
      inni- "głosują więc nogami".
      • 9rgkh Trollowi... 28.02.17, 20:56
        Aktywny, choćby z głodu konał,
        W nocy też i o pół do pierwszej,
        Wszystkim serwuje ad personam
        Nie tylko prozą, także wierszem.

        Wciąż argumentów mu brakuje,
        Gdy raz za razem fałszu broni.
        Nic go nie zraża, kiedy tu jest -
        To jego forum, jego konik.

        Przez niego ma być zakończone
        Ostatnim słowem, choć to głupie,
        Powstawia wszędzie swe "no comment"
        I innych ma głęboko w d...e.

        Naburmuszony, nabzdyczony,
        Jak kosmos jego ego wielkie,
        Pożąda tronu i korony
        A sam jest tylko zwykłym felkiem.
        • feelek Re: Trollowi... 01.03.17, 00:03
          udane bardzo to i trafne
          nic dodać tutaj, mądrość w tobie
          kiedy ty tutaj, choć'ś nie Dafne
          tak pięknie piszesz tu - o sobie
          • 9rgkh Bardziej satyr niż satyra 01.03.17, 00:43
            feelek napisał:

            > udane bardzo to i trafne
            > nic dodać tutaj, mądrość w tobie
            > kiedy ty tutaj, choć'ś nie Dafne
            > tak pięknie piszesz tu - o sobie

            Dafne o sobie nie pisała -
            i pierwszy raz tu "dajesz ciała".

            A drugi raz też wpadka wielka,
            Kiedyś nie pojął samej puenty,
            Gdzie wymienione imię felka
            Opisanego jak nie święty.

            Na deser powiem: kiepskie rymy
            I składnia jakaś raczej licha.
            Wszystko toś zrobił dla zadymy
            I jeszcze raz ci wyszła "kicha".
            • feelek Re: Bardziej satyr niż satyra 01.03.17, 10:03
              ...a ja przeciwnie:
              ja - napiszę,
              że wiersz ci wyszedł
              całkiem zgrabny...
              Dziwię się temu: jak ty zero
              podołać umie wersetyce...
              rymy i rytmy
              - jak ja piszesz...
              choć brak ci klasy
              aby to przyznać.
              • 9rgkh Re: Bardziej satyr niż satyra 01.03.17, 13:09
                Twój pierwszy wierszyk oceniłem jako raczej poprawny, no może ten milijon/Dijon było naciągane ale w drugim popełniłeś duży błąd chcąc natychmiast odpowiedzieć i zrobiłeś to pod dużym wpływem emocji, które Cię zablokowały. Nic na siłę. Ja, jeśli czuję, że słabo mi idzie, to odpuszczam, przynajmniej wtedy. Ty... MUSISZ.

                W tym, co piszesz jest mnóstwo skutków tego: MUSISZ odpowiedzieć, MUSISZ tam, MUSISZ teraz, MUSISZ bronić czegoś, co przypadkiem Ci się napisało. Nie dopuszczasz u siebie korekt, błądzenia - szczególnie widać to w bezkrytycznym trwaniu przy pewnych dogmatach. Inni nie mogą mieć racji albo robić czegoś lepiej niż Ty - to "wykluczone" :). To jakaś obsesja, która Cię gubi.

                > Dziwię się temu: jak ty zero

                Dogmat, felku. Poza tym znów stosujesz hejt, którego tak chętnie dopatrujesz się u innych.

                Spójrz na to, co tu napisałeś. Zastanów się nad sobą.
        • feelek Re: Trollowi... 01.03.17, 00:17
          1 nieścisłość się wkradła:
          Urzędowy tytuł trolla to pan masz za wypierdzielenie z tego forum i konieczność zmiany nicka.
          Wisi nad łóżkiem?
          No ten tytuł.
          Więc, w istocie, pisze wierszyki do siebie.
          • 9rgkh "Lepiej" lepiej niż gorzej 01.03.17, 01:07
            Skąd w Tobie, felku, tyle złości? I potrzeby górowania? I zgnojenia za wszelką cenę?

            Przy okazji przypomnę coś sprzed niemal dwunastu lat:
            forum.gazeta.pl/forum/w,21155,31050090,31050090,Wiara_i_poezja.html?p=31144983
            Jaki to szmat czasu, ile wokół nas się zmieniło...
            • pocoo Re: "Lepiej" lepiej niż gorzej 01.03.17, 08:03
              9rgkh napisał:
              > Przy okazji przypomnę coś sprzed niemal dwunastu lat:
              > forum.gazeta.pl/forum/w,21155,31050090,31050090,Wiara_i_poezja.html?p=31144983
              > Jaki to szmat czasu, ile wokół nas się zmieniło...

              Odcieniem ateizmu tchnąłeś we mnie życie.


              • feelek Re: "Lepiej" lepiej niż gorzej 01.03.17, 09:55
                >>>Odcieniem ateizmu tchnąłeś we mnie życie.>>>
                jak każdemu dogmatykowi idea potrzebna jak powietrze
                ja potrzeby tego nie odczuwam, jak każdy wolny od "odcieni"...
                • 9rgkh Re: "Lepiej" lepiej niż gorzej 01.03.17, 16:46
                  Brak idei, a tym jest ateizm, nie jest ideą ani tym bardziej dogmatem.

                  Odcień ateizmu w tym kontekście należy rozumieć jako odcień sumy różnych idei z całkowitym brakiem wśród nich teizmu. Odcień bez teizmu jest bardziej pozytywny niż ten z teizmem.

                  A Ty nie masz odcieni, bo jesteś ideowo biało-czarny? A czym uzasadnisz istnienie u Ciebie dogmatów, które obserwujemy? Np. dogmatu, że jestem zerem? No bo tego nie potrafisz udowodnić, więc to jest klasyczny dogmat.
                  • feelek Re: "Lepiej" lepiej niż gorzej 02.03.17, 16:03
                    ateizm to idea
                    widać to najb. na tym forum
                    • 9rgkh Re: "Lepiej" lepiej niż gorzej 02.03.17, 18:06
                      feelek napisał:

                      > ateizm to idea
                      > widać to najb. na tym forum

                      Widzą to ci, którzy pod wpływem wiary rozstali się z logiką.

                      Pozostali widzą normalnie. Teizm to idea. Ponieważ nie ma czegoś takiego jak antyidea więc cokolwiek powiemy o teizmie, czy pochwalnego, czy krytycznego, to jest to teistyczne.
                      • feelek Re: "Lepiej" lepiej niż gorzej 04.03.17, 17:33
                        ... nie, widzą ci co tu czytają...
                        [idea to dość skomplikowana w istocie, gdy jej szczegóły wymagają aż tak rozwlekłych wpisów.
                        Ci co czytają, czytają niektóre rzeczy - niektórych stać na lakoniczność (sic!)]
            • feelek Re: "Lepiej" lepiej niż gorzej 01.03.17, 09:52
              9rgkh 01.03.17, 01:07
              >>>Skąd w Tobie (...) tyle złości? I potrzeby górowania? I zgnojenia za wszelką cenę?>>>
              no właśnie:
              mogę ci powiedzieć:
              nie możesz sobie z tym poradzić i to stąd...
              więcej dystansu i luzu załatwiłoby sprawę
              a tak... strasznie się męczysz i nic- ni alkohol, ni inne nie pomagają?
              • kolter-r Re: "Lepiej" lepiej niż gorzej 01.03.17, 10:11
                feelek napisał:

                > 9rgkh 01.03.17, 01:07
                > >>>Skąd w Tobie (...) tyle złości? I potrzeby górowania? I zgnojeni
                > a za wszelką cenę?>>>
                > no właśnie:
                > mogę ci powiedzieć:
                > nie możesz sobie z tym poradzić i to stąd...
                > więcej dystansu i luzu załatwiłoby sprawę
                > a tak... strasznie się męczysz i nic- ni alkohol, ni inne nie pomagają?

                feluś z płaczem lata do moderacji o skasowany post, biedula swojego chamstwa nie zauważa :)
                • 9rgkh Re: "Lepiej" lepiej niż gorzej 01.03.17, 13:11
                  "Z chamstwem należy walczyć kulturą i godnością osobistą."

                  :)
                • feelek Re: "Lepiej" lepiej niż gorzej 01.03.17, 17:23
                  bez komentarza
                  • 9rgkh Re: "Lepiej" lepiej niż gorzej 01.03.17, 19:44
                    feelek napisał:

                    > bez komentarza

                    No jak "bez komentarza", kiedy widzę, że jakiś komentarz jest? Cienki ale na więcej widocznie Cię stać nie było.
                    • feelek Re: "Lepiej" lepiej niż gorzej 02.03.17, 16:13
                      n c
            • feelek Re: "Lepiej" lepiej niż gorzej 02.03.17, 16:11
              We mnie nie ma ani nanograma złości.
              Ale pan masz z tymi moimi wpisami jakiś problem... może bo: prawda w oczy kole?
              I don't care, przemyśl, nie odpowiadaj, to interesuje wyłącznie ciebie.
              .... ani >>> górowania>>>, cokolwiek to znaczy bo nie wiem, i wiedzieć nie mam ochoty...
              ani >>>gnojenia kogokolwiek za jakąkolwiek cenę.>>>
              Gnoisz się pan sam, wystarczy poczytać wątki, gałązki...
              wystarczy poczytać, miast pisać...pisać...pisać...
              i zamiast: śledzić, podejrzewać wszystkich, że na niego nastają...
              smiechu warte...
              i pożałowania godne.

              PS. no udało się przeczytać gdy udało się jemu napisać coś krtkiego...
              można? można
              • 9rgkh Hura, felek dał radę przeczytać 02.03.17, 17:22
                > We mnie nie ma ani nanograma złości.

                A to się przekonamy, jak mi tu odpiszesz.

                > prawda w oczy kole?

                Nie wiem, kto to wymyślił, ale prawda nigdy w oczy nie może koleć. Taka jest też i moja zasada życiowa - prawda ponad wszystko i trzeba ją z pokorą przyjmować. I przyjmuję, z tym że za prawdę uznaję tylko to, co jest udowodnione.

                > no udało się przeczytać gdy udało się jemu napisać coś krtkiego...

                Ty to nawet na literach oszczędzasz. To chyba już przesada z tym "krtkiego". Tekstu do mnie nie musisz aż tak skracać. Ja daję radę.

                > można? można

                Cieszę się, że aż tak się cieszysz z pomyślnie zaliczonej próby przeczytania. Wszyscy już tu myśleli, że nie podołasz a ty sprawiasz nam niespodziankę - dałeś radę przeczytać. Zuch.

                W ostatnich słowach tego postu muszę Ci powiedzieć, że lubię tę Twoją "bezosobową formę" stylistyczną. Dochodzi do tego, że specjalnie Cię prowokuję do odpisywania, żeby sobie coś w tym stylu poczytać. :) Czy masz to od dawna, czy nabawiłeś się jej na tym forum, nie daj boże pod moim wpływem?
      • pocoo Re: Hejterom... 28.02.17, 21:20
        feelek napisał:

        > inni- "głosują więc nogami".

        A pocałuj ty mnie w piętę.
        • wariant_b Re: Hejterom... 28.02.17, 23:06
          Achilles?
          • feelek Re: Hejterom... 01.03.17, 00:09
            Achilla raczej
            bo przecież nie Helena
            (ta była piękna)
            prędzej:
            Hellena
            • 9rgkh Re: Hejterom... 01.03.17, 15:54
              feelek napisał:

              > Achilla raczej
              > bo przecież nie Helena
              > (ta była piękna)
              > prędzej:
              > Hellena

              A Barnaba i Bonawentura to na pewno kobiety? :)

              Poza tym wyłazi z Ciebie niepiękny, męski szowinista.
              • feelek Re: Hejterom... 02.03.17, 13:01
                Zaiste: Barnaba i Bonawentura byli kobietami (nie przyjmowano kobiet, więc się przebrali, see: "Zywot Bryana")
                Podobnie jak:
                Jowita Kowalski,
                Ivica Dajak z Peljesaca,
                Sawa ukraiński,
                Maria Rokita krakowski...

                >>>Poza tym wyłazi z Ciebie niepiękny, męski szowinista.>>>
                to pewne, że mniej piękny od niego męski szowinista ze mnie wyłazi,
                [czego mu życzę: choć raz uratować czyjeś babskie życie, (prooved)]
Pełna wersja