kociak40
23.02.21, 14:02
Mieszkam obok kościoła katolickiego (obecnie sanktuarium).
Zawsze słyszałem dzwony kościelne, z różnych uroczystości.
ZAWSZE dzwony było słychać o 12:00 w południe na tz. "Anioł Pański"
oraz o 21:00 wzywający wiernych do modlitw w swoim mieszkaniach
do modlitw tz. Jasnogórskich. Oczywiście dzwonili na msze, i inne uroczystości,
chrzty, śluby, pogrzeby itd. Tych ostatnich było coraz mniej i to znacznie.
Od kilku dni jest cisza, dzwony nie dzwonią nawet o 12:00 i 21:00.
Można przyjąć, że jest jakaś awaria dzwonów i dlatego milczą.
Z ciekawości wyszedłem wieczorem i zobaczyłem, że kościół jest nieoświetlony,
i nawet ciemno jest w budynku plebanii. Tam było 5 duchownych razem z proboszczem.
Tego nigdy nie było jak kościół działał od początku swego istnienia.
Jest to bardzo dziwne. Nawet gdyby duchowni byli na kwarantannie z powodu
pandemii, to o 12 i 21 powinny dzwony dzwonić. Wskazuje takie kompletne milczenie,
że duchowni wszyscy są w szpitalu lub poumierali, a następców jeszcze nie wyznaczono.
Najbardziej jest zmartwiony ten anioł, który przylatywał o 12:00, nikt na niego nie czeka.
Co ja myślę - może duchowni zamknęli się w sobie i wyrzucili klucze?