n4rmoorr
30.11.21, 20:42
Chorzy to jeden z wielkich tematów Ewangelii: paralityk przyniesiony do Niego przez przyjaciół, trędowaty oczyszczony dotknięciem Jezusa (dotknęlibyście? Ile w nas jest takich zahamowań w stosunku do ludzi chorych i niepełnosprawnych?), teściowa Szymona podniesiona z gorączki, niewidomy żebrak pod Jerychem, chory sługa setnika rzymskiego... Jego obecność wśród nich była dla nich rzeczywiście Dobrą Nowiną, więcej, była dobrym wydarzeniem (takie jest też jedno z najważniejszych zadań Kościoła!). Przywracał im życie (córeczka Jaira, Łazarz), przywracał ich także życiu we wspólnocie, wyrywał ich z izolacji (trędowaty), dawał siłę i otwierał możliwość posługi, pracy dla innych (teściowa Szymona), odbudowywał ich przyjaźń z Bogiem (paralityk).
Czytając o tym i widząc Go niemal ciągle w otoczeniu chorych, jakże łatwo ulec złudzeniu, że od momentu Jego przyjścia nie ma już go nie ma .Ale jest .Na Jasnej Górze dużo jest wotów dziękczynnych po cudownych ocaleniach od choroby lub kalectwa .Ale lepiej pieprzyć tu o farmazonach i innych pierdołach ,niż pomodlić się o kogoś bliskiego lub chorego.Albo nie wierzyć w czyjąś modlitwę .Tak samo jak ja się modlę o kogoś ,tak samo ktoś modli o mnie .Mam taką osobę ,bym dojechał szczęśliwie te 1000km w jedną stronę i w drugą .I dojeżdżam szczęśliwie.Nic mi nie dolega ,mam dobrą pracę ,dobrze zarabiam .Pomagam swoim bliskim .Ale trzeba mieć takiego anioła wokół siebie .Wy tego nie macie .Ciągle niezadowoleni ,zawistni.Nawet tu na forum jeden drugiego by w łyżce wody utopił .Wklejanie jakiś durnych wątków ,brak przyjaciół ,oczernianie i hejt .Wstyd mi za was . Mali ludzie co niedorośli do życia na ziemi .A do wiecznego tym bardziej .
www.google.pl/url?sa=t&source=web&rct=j&url=https://www.tygodnikpowszechny.pl/jezus-i-chorzy-15262&ved=2ahUKEwiO_eOt58D0AhXqtYsKHYpkAp8QFnoECAYQAQ&usg=AOvVaw20GVtKDpngMwsrSn94leqK