jeremy97
03.04.05, 11:21
Jezus Chrystus umierając na krzyżu, dał nam swoje miłosierdzie.
Przez całe 27 lat pontyfikatu Jan Paweł II głosił wielką tolerancję wobec
wszystkich ludzi, bez względu na wyznanie czy cokolwiek innego. Ten pontyfikat
przypomina dlatego miłośierdzie Boże, wobec którego wszyscy ludzie, bez
względu na wszelkie słabości czy też swoją grzesznośc, są równi i w pełni nim
obdarowywani. Można zatem powiedzieć, że Papież stał się symbolem właśnie
miłosierdzia Bożego.
Bóg przez trzy dni przekonywał Świętego Pawła o jego grzeszności. Święty Paweł
długo opierał się tej myśli, że jego wcześniejsze działanie przeciwko
chrześcijanom nie było działaniem w imię Boga, lecz zwyczajnie przejawem
słabości. Dopiero trzeciego dnia Święty Paweł zrozumiał i przyjął to, co mówił
mu Bóg.
Podobnie wyglądają trzy dni, gd umierał Jan Paweł II. Ludzie w tym czasie
zaczęli przypominać sobie słowa przez niego wypowiedziane; główne myśli i
sens, jaki Ojciec Święty chciał nam przekazać. W momencie jego śmierci
poczuliśmy pustkę i zaczęło nam Papieża bardzo brakować; jego kazań, jego
tolerancji, jego przewodnictwa. Zaczęlo nam po prostu brakować miłosierdzia
Bożego.
I to właśnie sprawia, że cel pontyfikatu Jana Pawła II wykonał się. Ludzie
zapragnęli miłosierdzia Bożego. Jezus chrystus umarł na krzyżu, by nam to
miłosierdzie ofiarować; Jan Paweł II umarł, byśmy umieli to miłosierdzie przyjąć.