03.04.05, 14:31
pamietam jak kiedys przypadkiem zobacylem kawalek mszy świetej celebrowanej
przez papierza<to było gdzieś w polsce, chyba w wadowicach > no i papierz
zaczął sobie wspominac swoje młode lata i raczył wiernych ciekawostkami ze
swej młodosci ;gdy już to się przejadło jakiemuś biskupowi, to ów wysłał
jakiegoś "parobka" aby kontynuował ceremonię mszy świętej, bardzo poważnie
czytając słowa które brzmiałby mniej wiecej tak "miłościwa Mario Panno.." i w
tym momencie , Karol wojtyła popatrzył na niego "z byka " i machnął
"pogradliwie " ręką w jego stronę , co wywołało u mnie nie lichy smiech ... z
resztą i wierni zgromadzeni na owej mszy śmiali się nie licho- takiego Go
pamiętam, szalenie inteligentnego , słodko kąśliwego , i wesołego ... taki dla
mnie jak i pewnie dla wielu pozostanie w pamieci Karol Wojtyła zwany Lolkiem
.Szerokiej drogi Karolu :)
Obserwuj wątek
    • gate4u Re: heh 03.04.05, 14:35
      Pełne poparcie dla Ciebie fvg.
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: heh 03.04.05, 14:50
      A ja w piątkowych materiałach telewizyjnych o papieżu wypatrzyłam taki moment:
      Pielgrzymka do Polski w 1979. Papież stoi na jakimś balkonie otoczony
      kościelnymi dostojnikami. Oni starają się być poważni, a on w najlepsze
      dowcipkuje z tłumem stojącym u dołu. Prymas Wyszyński co chwila łapie go za
      rękaw i próbuje miarkować, ale papież nic - w końcu teraz to on jest szefem
      Wyszyńskiego, a nie na odwrót. Prymas Wyszyński wreszcie chwyta mikrofon i
      próbuje uspokoić ludzi... Ale tymczasem papież ustawił się tak, żeby prymas
      widział tylko jego plecy, wychylił się z balkonu i zaczął stroić głupie miny!!!
      Gdybym tego nie widziała, to bym nie uwierzyła. Papież robił sobie jaja z
      prymasa Wyszyńskiego i całej tej pompy! Widząc, że coś się dzieje
      nieprzewidzianego, świątobliwy ksiądz prymas się załamał i zmienił kurs o 180
      stopni: do trzymanego wciąż w ręce mikrofonu zaintonował "Góralu czy ci nie
      żal...", a wierni podjęli pieśń z radością :-)))))

      My może już tego tak dobrze nie pamiętamy, bo papież od wielu lat był słaby i
      niedołężny, ale przecież gdy był młodszy, to on sobie równo szydził z tych
      napuszonych celebracji! Jakie to odświeżające zdać sobie z tego sprawę! Niejeden
      szeregowy proboszcz bywa większym sztywniakiem i maniakiem przepychu :-)))

    • niezapowiedziany slowa o staniu w oknie 03.04.05, 15:50
      dla mnie bardzo cieple wspomnienie o Papiezu z takich bardziej familiarnych to
      jego slowa o staniu w oknie, ktore wypowiedzial z okna kurii w Krakowie:

      Mowil, mniej wiecej tak:
      Jak bylem maly to bylem grzeczniejszy, bo nigdy nie stawalem w oknie. A
      teraz... (smiech).
      I dalej:
      W Rzymie trudno byc Papiezem, ale w Krakowie to niemozliwe. Ciagle trzebaby
      stac w oknie.

      Ma ktos moze narganie tych slow Naszego Papieza?

      niezapowiedziany@gazeta.pl

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka