Dodaj do ulubionych

Trzy etapy

04.02.07, 08:46
www.mateusz.pl/czytania/20070204.htm
"Dopiero wówczas, gdy człowiek ma za sobą te dwa etapy, pierwszy — wiary w siebie, drugi — zwątpienie w siebie, może wejść w etap trzeci — świadomego zawierzenia Bogu. Piotr na słowo Mistrza zarzuca sieci. Łowi mnóstwo ryb, lecz wie, że tym razem nie o ryby chodzi, lecz o jego wiarę. Stanął na drodze zawierzenia Bogu i odtąd uczyni wszystko, by z tej drogi nie zejść. Przeżyje momenty potknięć, ale z drogi zawierzenia nie zejdzie. Słowo Jezusa będzie dla niego rozstrzygające, nawet gdy Mistrz zapowie Jego trzykrotne zaparcie."

Ks. Edward Staniek
Obserwuj wątek
    • z2006 Re: Trzy etapy 04.02.07, 08:56
      "Miała dwadzieścia siedem lat, gdy mąż zostawił ją z dwójką dzieci. Po roku pojawił się bardzo atrakcyjny człowiek i zaproponował małżeństwo. Życie w samotności wydawało jej się koszmarem. Musiała dokonać wyboru. Serce mówi „szukaj przyjaciela”, a Bóg mówi „nie cudzołóż”. Na Jego słowo odrzuciła propozycję powtórnego małżeństwa. Wkrótce spotkała wspaniałą rodzinę. Ułożyli życie razem, pomogli jej wychować dzieci, stworzyli wspólnotę tak szczęśliwą, o jakiej się jej nie śniło. W dyskusji nad rozwodami odpowiedziała krótko: „Trzeba zawierzyć słowu Boga, a wtedy można oglądać cuda. Ja tego doświadczyłam”."

      Ks. Edward Staniek
    • z2006 Re: Trzy etapy 04.02.07, 08:59
      www.mateusz.pl/wdrodze/niedziela/402-01.htm
      "Święta Teresa z Lisieux, umierając, sprawiła swoim klasztornym towarzyszkom pewien kłopot. Stanęły przed dylematem – jakie fakty z prostego i banalnego życia Teresy wybrać i zapisać w klasztornej księdze zmarłych. W opinii wielu sióstr Mała Teresa niczym szczególnym się za życia nie wyróżniła poza tym, że regularnie zasypiała w klasztornym chórze w czasie porannych medytacji. Wielka Święta od „Małej Drogi”, która wypłynęła niepostrzeżenie na głębię Bożego Miłosierdzia, pokazując drogę Bożego Dziecięctwa.

      Święta Faustyna – niewykształcona siostra od robót fizycznych, która poznawała przestrzenie duchowe nie z brewiarzem w ręku, ale z garnkiem ziemniaków, którego nie mogła unieść, a który pewnego dnia Jezus przemienił dla niej w garnek pełen czerwonych róż. Sekretarka Bożego Miłosierdzia władająca znacznie lepiej motyką niż piórem, która pisze o nieskończonej głębi Bożego Miłosierdzia, na którego wody sama wypłynęła.

      Błogosławiony Karol de Foucauld, nazywany Bratem od Jezusa, który przez swoje późne nawrócenie i heroicznie spędzone wśród muzułmanów życie nawrócił – ochrzcił – dwoje ludzi – dziecko i staruszkę, której szczerość intencji podawał w wątpliwość. W bezsilności i ludzkim niepowodzeniu, w piaskach Sahary doświadczył mocy miłości. Znaleziony martwy obok lepianki i rozsypanego na piaskach pustyni Najświętszego Sakramentu, owinięty zniszczoną galabiją z wyhaftowanym na niej przez siebie napisem Jezus – Miłość, zaświadczył o Bożej miłości, która czeka na każdego człowieka.

      Kiedy mogę doświadczyć Bożego Miłosierdzia? Wtedy, gdy dostrzegę, że ludzkie wysiłki i kalkulacje zioną pustką rozpaczy i bezsilności. Kiedy zmęczony sobą samym, ludzkimi opiniami i pustymi radami zawodowych doradców, wsłucham się jednak w zaskakujące zaproszenie do wypłynięcia na głębię.

      Puste sieci naszego życia napełniają się Bożym Miłosierdziem tylko wtedy, kiedy wsłuchamy się w Jego słowo, które jest jak szum wiatru nad Jeziorem Genezaret: słyszysz jego szum, ale nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Ale warto czekać połowu Bożego Miłosierdzia na naszych życiowych mieliznach."

      Michał Adamski OP

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka