Dodaj do ulubionych

Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie...

    • tersta Oderwijmy sie wreszcie od dyktatu katolików!!! 26.11.07, 12:03
      • ginnix Re: Oderwijmy sie wreszcie od dyktatu katolików!! 12.12.07, 12:59
        No tak...Od średniowiecza niewiele się zmieniło...
    • marta.uparta osmiolatkowi łatwo jest zrobić wodę z mózgu... 26.11.07, 12:08
      Najpierw powiem kilka słów o moim 13-letnim prawie synu. Jak był w
      drugiej klasie podstawówki nawet nie było mowy o tym, żeby do
      komunii nie mógł iść. Wszystkie dzieci szły, siostra prowadząca
      zajęcia religii była miła, uczniowie się do niej garnęli, i nawet
      nie było kwestii, że komunii może nie być.
      Teraz ma 12-lat (w styczniu 13), jest w szóstej klasie szkoły
      podstawowej. Na poczatku roku szkolnego strasznie opierał się, żeby
      znowu chodzić na religię, właściwie przez całe wakacje truł nam
      głowę, żeby na religię nie chodzić. Myśmy uważali, że powinien
      przynajmniej ten etap podstawówki zakończyć, poza tym religia wypada
      w środku zajęć, a szkole nie było alternatywnych zajęć etyki.
      Zapowiedział stanowczo, że na te "nudy" i "bzdury" w gimnazjum nie
      będzie chodził na pewno. Pytam się, czy takich buntujących się jak
      on, jest w klasie więcej. Okazuje się, że on jeden.
      Wniosek wyciągam z tego taki - o ile ośmio, dziewięciolatkowi łatwo
      jest zrobić wodę z mózgu, w tym wieku idzie się za grupą itd., to z
      nastolatkiem nie jest już tak łatwo. Uczę w liceum, i kiedyś
      zapytałam moich wychowanków, przy stosownej okazji, ilu z nich było
      u komunii świętej, a ilu u bierzmowania. Do komunii przystąpili
      prawie wszyscy, do bierzmowania - już tylko połowa klasy. Wniosek
      wyciągnęli sami ten sam - jak ma się te 15 lat, z reguły ma się to
      wszystko gdzieś, względnie budzi się typowy w tym wieku bunt dla
      sztywnych, konserwatywnych reguł jakie narzuca Kościół.

      Współczuję tej matce z artykułu, bo dla niej ochrzcić (i pewnie
      posłać do komunii) dziecko to postopić wbrew swoim przekonaniom. Dla
      mojego męża i dla mnie dylematu nie było - ochrzciliśmy i posłalismy
      do komunii dla świętego spokoju, bo w sprawy religii i Kościoła
      kompletnie nie jesteśmy zaangażowani.
      Myślę jednak, zgodnie z tym, co powiedziała pani psycholog - żeby
      nie zerwać kontaktu z dzieckiem, powinna ulec jego prośbom. Może
      powinna poszukac bardziej po ludzku nastawionego księdza (z takiej
      tolerancji słyną np. dominikanie), który ją zrozumie.
      A skoro dziecko i tak nie ma przykładu w domu, to ono w ten świat
      już nie wniknie. Za parę lat problemu już nie będzie, ale będzie za
      to kolejny ciekawy temat do przedyskutowania i przemyślenia.

      • ginnix Re: osmiolatkowi łatwo jest zrobić wodę z mózgu.. 12.12.07, 13:04
        Ulec prośbom... Gorzej gdyby prosił o "złote góry", prada?Dziwi mnie,że pani
        jako nauczyciela opowiada sie za załatwianiem spraw "dla świętego spkoju".Dla
        mnie to żadne rozwiązanie.
    • stanislaw32 Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie.. 26.11.07, 12:40
      Sytuacja jest okropnie skomplikowana.
      Bardzo wspolczuje.
      Niestety w kraju takim jak Polska nie ma ucieczki przed takim problemem.
      Najpierw chrzest potem cos innego.
      Nie mam dzieci ale wiem jakie naciski panuja w roznych srodowiskach np zeby
      wziac slub, a potem miec dzieci itd.
      To nieprawdopodobne.
      Przerazajace.
      Moja kolezanka ktora jest od zawsze ateistka wziela slub i chodzi do kosciola bo
      nie chce miec problemow. Jest wyksztalcona i zyje w duzym miescie.
      Bynajmniej nie nazwalbym tego konformizmem.
      Tak nazywaja to mlodzi ludzie bez skrupulow i zobowiazan.
      Mozna np nie chciec ranic kogos bliskiego.

      Na pocieszenie powiem tylko ze na ostatnim urlopie w kraju arabskim powiedziano
      nam ze jesli w ich kraju ktos chce sie pobrac z innowierca -co oznacza odejscie
      od wiary, wowczas rodzice sa niejednokrotnie gotowi zabic wlasne dziecko aby
      uratowac je przed potepieniem wiecznym.
      U nas na szczescie ludzie nieco inni sa zaledwie wykleci.

      Klopot maja jednak moim zdaniem rowniez ludzie nie tylko niewierzacy ale np
      ludzie ktorych wiara jest bardziej dojrzala, oni juz sa inni i poniewaz ich
      praktykowanie moze byc inne od typowego, a trafi sie im ograniczony
      proboszcz+sasiedzi+rodzina, ich zycie moze zamienic sie w meke.

      Najbardziej widoczny problem innosci staje sie jednak rzeczywiscie w przypadku
      dzieci.

    • tukot nie wiem co zrobię w tej sytuacji. 26.11.07, 12:40
      póki co, to jeszcze przede mną.

      ...cholerny kraj z tą jego "dobrowolną" nauką religii.
      religia precz ze szkół !!!
    • mprasek Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie.. 26.11.07, 12:57
      Szczerze mówiąc (czy też pisząc) to szlag mnie trafia z powodu
      przeniesienia religii do szkół, a religia w przedszkolu to dla mnie
      skandal.Dopóki religia była prowadzona w kościele chodziłem na nią z
      wielką przyjemnością, zajęcia prowadziły siostry, organizowane były
      przedstawienia itepe. Niestety niedługo potem religia trafiła do
      szkół wraz z nią katecheci i księża nie mający absolutnie
      przygotowania do pracy z dziećmi. Wtedy przestałem lubić religię
      stała się przymusem, przestałem chodzić do kościoła bo czułem że
      jestem zmuszany do tego, a nikt nie lubi jak się do czegoś go zmusza.
      Dopiero w liceum trafiłem na człowieka, który przywrócił wiarę w to
      że Kościół Katolicki nie jest aż tak ograniczony. Ograniczeni są
      ludzie. w kraju mamy 95 % katolików tylko ilu z nich jest
      prawdziwymi katolikami z przekonania a nie z tradycji lub nacisków
      społecznych? W jednym z postów ktoś napisał o mówieniu pacierza, to
      co mnie zastanawia to ile ludzi mówi pacierz z wiarą i przekonaniem
      w treść tego co mówią ??
      Jestem osobą wierzącą, ale niepodoba mi się robienie z naszego
      Państwa, państwa kościelnego bo to jest narzucanie osobom innych
      wyznań i niewierzącym zasad kościoła. Niecałe 20 lat temu udało nam
      się pozbyć komunizmu który też był narzucony. Mam małego dzieciaka
      za jakieś 2 lata pójdzie do przedzszkola ale nie wiem czy będę
      chciał żeby chodziło na religię, to chyba nie tędy droga

      A co do problemu czytelniczki to wydaje mi się, że rada psychologa
      jest bardzo wartościowa i chyba trzebaby z niej skorzystać, mimo iż
      własne przekonania mogą być trochę inne.

      Pozdrawiam i przepraszam za chaos
      mprasek
    • lava71 trudny wybór ... 26.11.07, 12:58
      Czytając posty w tym wątku można zrozumieć jak grząskim tematem jest religia w
      życiu człowieka. Emocje i słownictwo najlepiej to podkreśla.
      Moim zdaniem należy robić wszystko aby zachować maksimum spokoju w życiu bo
      przecież o to właśnie chodzi. Spokój bynajmniej nie oznacza kładzenia uszu po
      sobie i podążania bezwiednie za stadem. Każdy indywidualnie powinien podejść do
      tematu i oszacować swoje siły i sposób w jaki chce ten spokój osiągnąć.
      Niestety żyjemy w takim a nie innym społeczeństwie a jak wiadomo życie na
      marginesie jest bardzo trudne. "Presja" z zewnątrz, nieustanna i wszechobecna
      potrafi z czasem złamać największego nonkonformistę. Przykre, że w swoim życiu
      musimy się często zgadzać z rzeczami, które są jawnie niesprawiedliwe,
      nieprawdziwe i złe. Czy to dotyczy religii, pracy czy życia osobistego, wszędzie
      natrafimy na miejsca gdzie musimy czasem postępować wbrew własnym przekonaniom.
      To, że się czasem uginamy nie jest żadną hańbą .. to po prostu osiąganie właśnie
      tego spokoju.
      Ale zawsze możemy prowadzić edukację. Tak jak to robią przedstawiciele różnych
      religii, my także możemy prowadzić taką edukację. Możemy pokazywać najjaskrawsze
      absurdy i sprzeczności każdej religii. Człowiek ma to do siebie, że nie uznaje
      sprzeczności i do upadłego będzie dążyć do uzyskania prawidłowej odpowiedzi. To
      szukanie odpowiedzi i w końcu ich uzyskiwanie jest głównym powodem odchodzenia
      wykształconych ludzi od "ruchów", które głoszą jawne kłamstwo. A dzieci ... tym
      dajmy radość dzieciństwa. Jeżeli zadbamy o ich edukację to same odnajdą
      odpowiedzi na pytania. To przykre co powiem ale walka na poziomie grup w szkole
      jest bezcelowa i w obecnych warunkach nie przyniesie żadnego dobrego rezultatu.
      To co możemy robić to konfrontować "wiedzę" podawaną na religii z tą z
      przedmiotów ścisłych. Dziecko mając dyskomfort związany z różnym poglądem na
      świat będzie szukać odpowiedzi ... tu jest nasza rola ... to my jako rodzice
      powinniśmy stanowić wzór wiarygodności.

      Co do życia w świeckim państwie...
      Rolą państwa świeckiego powinno być pilnowanie poziomu nauczania w szkołach
      państwowych i niedopuszczania do głoszenia bajek i podań ludowych jako wiedzy
      ścisłej. Wyraźnie powinno być powiedziane na tych lekcjach (religii), że
      informacje tu podawane są w sprzeczności z przedmiotami ścisłymi. Osoby
      zajmujące się przekazywaniem tej wiedzy powinny wypowiadać się w formie "nasza
      wiara mówi, że ..." a nie "tak jest ...". W ogóle nie powinno być przedmiotów
      poświęconych tylko i wyłącznie jednej religii. Sama religia powinna wrócić pod
      strzech kościołów a w szkole powinno pojawić się w jej miejsce religioznawstwo i
      etyka.
      Sama idea jednej religii w szkole jest już z założenia zła bo wprowadza
      konflikty i podziały. Biorąc pod uwagę fakt, że to rodzice są odpowiedzialni za
      wychowanie swoich dzieci, to przekazywanie innej wiedzy, niż ta jaką chcą aby
      ich dzieci otrzymały, jest już złamaniem tych zasad.

      A co do samego Kościoła Katolickiego ...
      wprowadzenie religii go szkoły było przysłowiowym strzeleniem sobie w kolano.
      Władze KK mają tak wielką inercję w myśleniu, że nie zauważyły, że to już nie
      wiek XIX i że nie da się kontrolować informacji. Gorzej. Religia spadła w
      rankingu przedmiotów na margines (o ile można ją nazwać przedmiotem). To o czym
      decydenci KK zapomnieli to to , że dzieci szybko się uczą a to co zapamiętają za
      młodu to się później uwidoczni. Religia w szkole jest "kulą u nogi" albo "piątym
      kołem u wozu". Żadna indoktrynacja i mówienie o "miłości" nie zmieni faktu, ze
      dzieci wiedzą, że to tylko kolejna "godzina", którą trzeba "wysiedzieć".
      Wprowadzenie religii do szkoły tak na prawdę doprowadzi w przyszłości do
      masowego odchodzenia młodzieży od Kościoła i od religii w ogóle. Religia w
      kościele miała ta zaletę, że grupowała tych co chcieli i ... w brew pozorom
      przyciągała bo była forma "dowartościowania". Teraz to tylko kolejny przedmiot i
      dokładnie tak jest traktowany. Jeżeli KK jeszcze tego nie dostrzegł to jego
      problem bo czas nieubłaganie ucieka.
    • makrebs Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie.. 26.11.07, 13:00
      Oczywiscie - NIE CHRZCIJ dziecka skoro jesteś niewierząca.
      Presja wywierana na ludzi wtryniając sie do domów. szkół czy w końcu
      przedszkoli (niedlugo pewnie wejdą do żlobków) jest szokujące dla
      mnie.
      Powinna obowiązywać śęćóść szkół i przedszkoli, a wybór wiary jest
      indywidualną sprawą kązdego dorosłego człowieka. Biedne te dzieci,
      którym narzuca się z góry wiarę, o której nie mają zielonego pojęcia.
      Zgroza, że niemowlęciu Swiętemu aniołkowi ludzkiemu przypisuje sie
      religię jego rodziców czy dziadków a nie pozostawia własnemu
      wyborowi, kiedy człowiek dorosnie i ma juz jako takie rozeznanie w
      swoim życiu, otoczeniu. Wstrętne jest to narzucanie czegokolwiek
      drugiemu, zwłaszcza dzieciom. Winni są także dyrektorzy przedszkoli,
      którzy nie są dość silni by odpierac ataki kościoła na małe dzieci.
      Nie powinno tak byc i wierze ze kiedys to sie zmieni. Religia wroci
      do kościoła, a szkoly i przedszkola pozostana świeckie.
      • lava71 Re: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niew 26.11.07, 13:15
        ... zmieni się gdy zmieni się stosunek "sił". Trzeba niestety jeszcze poczekać.
        Tylko gruntowna edukacja wypleni ciemnotę z naszych głów i serc. Dlatego
        zadbajmy aby nasze dzieci otrzymały dobre wykształcenie i żeby nie musiały się
        bać naturalnych zjawisk. Tak ... niewiedza jest źródłem zabobonów. Boimy się
        tego czego nie znamy. A jak się boimy to albo z tym walczymy albo się temu
        poddajemy. Niestety wojny z niewidocznym i niewyjaśnionym prowadzić się nie da.
        Sprawmy aby nasze dzieci nie musiały bać się ciemności i duchów.
    • zezerta Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie.. 26.11.07, 13:04
      Myślę,że trzeba dziecku wytłumaczyć czym jest chrzest,jest to wszczepienie w
      ciało Chrystusa,dzięki temu zyskuje się dostęp do ogromu łask ale też nakłada
      się pewne obowiązki.Rodzic,który decyduje się by ochrzcić dziecko nie może
      uniknąć tych obowiązków,trzeba później dziecku tłumaczyć dalej co się dzieje w
      jego życiu religijnym,a przede wszystkim towarzyszyć...Warto powiedzieć
      dziecku,że ma się odmienny światopogląd od katolickiego i uczestniczenie z
      dzieckiem w jego praktykach nie będzie możliwe w takim stopniu w jakim by
      chciało.Jeśli dziecko nadal będzie pragnęło przyjąć chrzest, trzeba mu pozwolić
      i prosić wierzącą rodzinę o pomoc.
      Wychowałam się w anty katolickiej rodzinie ale dla tzw.świętego spokoju rodzice
      mnie ochrzcili,potem przystąpiłam do I Komunii Św,zostałam bierzmowana.Dzisiaj
      mogę powiedzieć,że jestem im za to wdzięczna.Moja rodzina nadal jest w opozycji
      do Kościoła a ja jestem dumna z tego,że Kościół katolicki jest moją matką,tam
      znalazłam to,czego szukałam-MIŁOŚĆ!!!!!!Znalazlam JEZUSA!!!!
      Myślę,że warto potraktować pragnienia synka poważnie,ja wychowując się w
      niewierzącej rodzinie w dzieciństwie także odrzucałam Kosciół,wcale nie chciałam
      przystępować do I Komunii chociaż wszyscy do okoła w moim wieku nie mogli się
      tego doczekać.Dlatego uważam prośbę pani synka za bardzo dojrzałą i świadczącą o
      tym,że faktycznie ma pragnienie zbliżenia się do Boga.Wiara dzieci jest
      najpiękniejsza i najczystsza.Życzę powodzenia!
    • ocisza Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie... 26.11.07, 13:25
      Będąc osobą niewierzącą nie ochrzciłabym dziecka i nie posłałabym go na religię.
      Uważam, że to hipokryzja. Skoro nie ma równoległych zajęć etyki, to niech
      przedszkole zorganizuje ten czas mojemu dziecku inaczej. To ich obowiązek, a nie
      ma obowiązku posyłania dziecka na zajęcia z religii. Założę się, że zaraz
      znalazłyby się inne "odważne" rodziny, które skorzystałyby z tego pomysłu i
      podłączyły pod to swoje pociechy. Przede wszystkim opisanej mamie brakuje
      zdecydowania i to chyba największy problem w zaistniałej sytuacji. Niechby jasno
      powiedziała dziecku nie i dlaczego nie. Niechby zdecydowanie powiedziała
      dziadkom, żeby nie wtrącali się i nie podważali jej decyzji. Dziecko widząc
      matkę rozdartą i niepewną traci poczucie bezpieczeństwa i zaczyna wierzyć twardo
      stawiającej sprawę katechetce.
    • gibula Re: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niew 26.11.07, 13:29
      A ja się z Toba niezgadzam. A za to rozumiem dylemat Magdy; między
      miłością do dziecka i ograniczeniem mu przykrosci a własnymi
      przekonaniami. I ja bym uległa dziecku. Więcej, ochrzciłam mojego
      syna kiedy był malutki.Chociaż sama do Kościoła chodzę rzadko i nie
      mam slubu kościelnego. Ale prawda jest taka że dzieci nienawidzą się
      wyróżniać z grupy, cierpia kiedy są "inne" a są za małe i maja
      jeszcze za delikatne charaktery żeby sobie z presja rowiesników czy
      otoczenia radzić. I nawet dla najbardziej dojrzałemu dziecka trudno
      uwierzyć że całe otoczenie(klasa, pani, dziadkowie) sie myli a rację
      ma mama. Przecież w szkole spędza mnostwo czasu a dzieci bywaja
      naprawde złosliwe. Mysle że maly naprawdę cierpi - i ja bym
      poswieciła spokoj swojego sumienia dla jego dobra. To nie
      poswiecenie właściwie to miłość. A przecież Magda nie musi z nim
      chodzic do Kościoła - może mu mowić o swoich pogladach ale niech
      pozwoli mu wyrobic swoje. A w przyszlości...czas pokaże może maly
      przyjmie poglady mamy i przestanie wierzyć. A chrzest mu w tym nie
      przeszkodzi, przecież. Maga przecież też była ochrzczona, wychowana
      w wierze a dopiero jako dorosla osoba wybrała inną drogę. Czy żaluje
      chrztu? Dlaczego nie moze byc tak samo z jej synem?
      alicja
    • men_53 List p. Magdy przeraża. Jeszcze bardziej przeraża 26.11.07, 13:38
      opinia p. psycholog i ksiedza katolickiego.
      Wszystko razem jest dowodem na to, jak skutecznie kościół spetał
      społeczeństwo, jak trudne jest wyzwolenie sie z jego więzów. Nawet,
      jeżeli dla osób niewierzących, nie ma w tym kraju ucieczki od
      kościoła. Bo przecież są dzieci i dla dobra ich nalezy udawać.
      A "dobro" jest utożsamione z religią, koniecznie katolicką.
      Do tego zakłamanie księży. Rozumieja doskonale, że świadomy chrzest
      odebrałby im rzesze "wpisanych do ksiąg jako wierni", popsułby
      statystyke i obnizył wpływy. Dlatego zrobili wszystko, aby chrzest
      odbywał sie niejako "z automatu", aby nauka religii" odbywała się w
      środowiskach od których dzieci nie mogą uciec - słusznie wierzac, że
      presja katechety i grupy rówieśniczej przysporzy im klientów. Z
      poparciem rzadzących partii jako społeczeństwo daliśmy sie w ten
      mechanizm wciągnąć. A teraz nie ma ucieczki, a właściwie jest ona
      bardzo trudna.
      Kosciołowi katolickiemu nie zależy na jakości wiernych, dla niego
      jest wazna ilość. I nie ma znaczenia, że pani Magda pójdzie do
      kościoła pod presją, klnąc w duchu. Wazne, że zapłaci za komunię,
      połozy parę złotych na tacę.
      Jestem ateistą, żona też. Naszym dzieciom powiedzieliśmy jasno:
      jeżeli chcecie chodzić na religię, nie bedziemy Wam tego zabraniać,
      Ale my uważamy to wszystko za bajki. I dużo rozmiawialiśmy, tak aby
      przedstawić im inne punkty widzenia na religie (różne religie!).
      Idylli nie było, ale nie było też zakłamania.
      Fakt, że to było 20 lat temu, teraz jest pewnie trudniej.
      Sytuację mogłoby zmienić tylko jedno - wycofanie religii ze szkół i
      przedszkoli (ewentualnie wprowadzenie kilkudziesięciu godzin
      religioznawstwa w ramach etyki lub historii) i przesuniecie chrztu
      do wieku np. 18 lat. Ale na to chyba nie możemy liczyć.
      P. Magdo, życzę siły. I radzę, aby szanując wolę dziecka nauczyła je
      Pani, aby ono szanowało Pani wolę i poglądy. A szacunek dla poglądów
      oznacza, że sie o nich rozmawia i uzasadnia, szuka uzasadnień dla
      poglądów partnera (nawet tak młodego) i z tymi pogladami uczciwie
      dyskutuje.
      To nie jest łatwa droga, ale najskuteczniejsza i najuczciwsza. Na
      dłuzszą mete jedyna skuteczna.
    • syrriusz Byłem w podobnej sytuacji jako dziecko... 26.11.07, 14:07
      ...nie chodzilem na religię i nie poszedłem do Komunii św. Tyle, że
      ja juz nie pamietam czy chciałem byc bliżej Boga. Pamietam
      natomiast, że dzieci wyzywały mnie na przerwach (patrz! bezbożnik
      idzie!!!), a nawet próbowały bić. I robiły to dzieci, które właśnie
      ZBLIŻYŁY się do maksymalnie do Boga poprzez komunię.
      Paradoks, prawda?
      W kóńcu rodzice poddali się - myślę, że głównie dla mojego
      bezpieczeństwa i... i nie żałuję. Dzisiaj mam bardzo krytyczny
      stosunek do kościła katolickiego, ale ani chrzest, ani komunia nie
      wyrządziły mi żadnej krzywdy. Wprost przeciwnie - ułatwiły mi życie.
      Nie obraźcie się, Wy Bezkrytyczni Katolicy, ale traktuję ten polski
      katolicyzm jako część mojej tożsamości narodowej, część tradycji. A
      na takie rzeczy trzeba zwracać uwagę będąc częścią społeczeństwa. W
      Polsce nie nosi się turbanów ale jest się katolikiem - taka
      specyfika. A o tym ilu jest naprawdę wierzących najłatwiej się
      przekonać zostawiając otwarty samochód na ulicy. Katolik by przecież
      nie ukradl ;))))))))))
      • ginnix Re: Byłem w podobnej sytuacji jako dziecko... 12.12.07, 13:10
        ja też byłam,a własciwie jestem w podobnej sytuacji. Z taką różnicą,że Chrzest,
        Komunię i Bierzmowanie mam już za soba.Wątpię by to cokolwiek mi w życiu
        ułatwiło (pewnie zaraz się dowiem, że tak mi się teraz tylko wydaje).Jedyne co
        wiem to fakt, iż wolałabym mieć wybor.czy nie o to wlaśnie chodzi gdy mowi się o
        onowocześnieniu standardow zycia??
    • 44_m Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie.. 26.11.07, 14:25
      Święta Magda świecka. Ona doskonała, pełna dobrej woli a wszyscy dookoła są be.
    • mulka1 Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie.. 26.11.07, 14:33
      Wiele rzeczy robimy w życiu dla "świętego spokoju". Masz jedno dziecko, gdybyś
      miała dwójkę czy trójkę wiedziałabyś o czym piszę.
    • maggie134 Wiecie.. ja mam wrazenie ze katolicy nie rozumieja 26.11.07, 15:13
      Otoz wyjasnie to, bo mam wrazenie, ze katolicy nie sa w stanie
      ogarnac podstawy problemu. Podstawy agresji ze strony nie-katolikow.
      Otorz zyjemy w kraju gdzie sila narzuca sie nam katolicki sposob
      zycia, katolicka moralnosc, ba to ingeruje nawet w prawo!!!
      Doprawdy moi drodzy, chcecie wiezyc w dzieciatko i trojce, prosze was
      bardzo ale blagam nie zmuszajcie do tego innych. Wiara jest sprawa
      osobista! Nie moze istniec w szkole! Nie moze istniec w polityce!!!

      Blagam drodzy katolicy zajmijcie sie SWOJA moralnoscia, nie
      narzucajcie jej innym. Nie pchajcie sie ze swoimi wierzeniami tak
      nachalnie do kazdej dziedziny zycia. Jak slysze polityka mowiacego o
      nagannosci i niemoralnosci to mnie skreca. Polityka ma mowic o
      proaworzadnosci i porzadku a moralnosc to sprawa PRYWATNA! Cos moze
      byc szkodliwe - np narzucanie sie panim wieczorowa pora w ciemnej
      uliczce jest szkodliwe - godzi w prawa tych pan - ale moralny aspekt
      tych dzialan nie jest przeciez i byc nie moze podstawa dzialan
      prawnych!!!

      Prosze, przestancie narzucac mi i moim dzieciom jedynie sluszna
      droge.
      Zrozumcie frustracje ateistow ktorzy rozpatruja te kwestie zgodnie z
      logika, nie zas ze spisanymi kilka tysiecy lat temu zasadami.

      Ateista mysli zazwyczaj prosto - jesli czlowiek jest dorosly a jego
      dzialanie nie przynosi innym szkody prawo nie moze sie wtracac do
      jego zycia. Ale katolik powie NIE! bo jego zachowanie
      jest "niemoralne", "nieetyczne" i moje ulubione "mnie brzydzi".
      I? Pytam. I co z tego? Skoro sprzeciwiacie sie zwiazkom
      homoseksualnym to zabroncie ich czlonkom swojej wspolnoty!
      Niwtracajcie sie sie do zycia nie-chrzescijan. Skoro jestescie
      przeciw.. bo ja wiem, aborcji? To jej nie przeprowadzajcie! Odczepcie
      sie od ludzi o innych pogladach.

      Krzyczycie ze geje obnosza sie ze swoja orientacja, ze organizuja
      marsze. A wy to co? Krzyz na szyje, marsze w boze cialo, pielgrzymki
      wyjace pod oknami... nie.. wy sie ze swoja religia nie obnosicie?

      Zrozumcie ludzi po drugiej stronie. My nie zabraniamy wam zyc wedlug
      waszych idealow, zgodnie z wasza moralnoscia, jestesmy po prostu
      zmeczeni zyciem zgodnie z nia - na sile. Narzucaniem nam waszej
      religii na kazdym kroku. Zabranianiem zycia zgodnie z wlasnymi
      przekonaniami i narzucaniem wszych, oczywiscie "lepszych".
      • lava71 Re: Wiecie.. ja mam wrazenie ze katolicy nie rozu 26.11.07, 15:57
        Wszystko to prawda oprócz ... aborcji. To nie ma nic wspólnego z religią. Jestem
        przeciwnikiem wciskania ciemnoty ... także w tym przypadku. Brzuch kobiety jest
        jej własnością i może sobie z nim robić co zechce ALE to co jest w środku nie
        zawsze jest już jej własnością. Każdy człowiek to oddzielna genetycznie istota i
        tak należy to traktować. Każdy istota ma prawo do życia ... nie ważne w jakim
        stadium rozwoju się znajduje. Powtarzam ... to jest genetycznie inna istota
        mimo, że przez pewien czas bezwzględnie zależna od innej.
        • maggie134 Re: Wiecie.. ja mam wrazenie ze katolicy nie rozu 26.11.07, 16:31
          Hmm nie chcialabym sie tutaj wdawac w ta dyskusje poniewaz nie jest
          to temat forum. Uwazam jednak, ze zawsze nalezy rozpatrywac sprawe w
          szerokim aspekcie. Nie mozna zmuszac kobiety do noszenia ciazy. Nie
          ma zgody co do "czlowieczenstwa" plodu w zwiazku z czym problem
          zalicza sie do grupy problemow moralno ideologicznych. Jako taki zas
          nie moze byc regulowany przez prawo. Twoje przekonanie o
          czalowieczenistwie i wartosci polody jest przekonaniem ideowym. Nie
          moge ci go zakazac, ty nie mozesz jednak zmusic mnie bym sie z Toba
          zgodzila. Ja wierze, ze plod jest tylko zlepkiem komorek.

          W zwiazku z ideologiczna natura tej debaty stwierdzam z cala
          stanowczoscia, ze system prawny nie powinien odgornie decydowac, o
          racji ktorejkolwiek ze stron. tyle.

          p.s. zgodzilabym sie z toba gdybysmy zyli w swiecie idealnym, gdzie
          wszystkie dzieci sa oczekiwane, gdzie kobieta w ciazy nie ponosi
          zadnych konstekwencji zdrowotno - zawodowych i gdzie nie ma domow
          dziecka. Skoro okreslasz plod mianem "istoty" i kazda "istota" ma
          prawo do zycia - takze kurczaki, swinie, szczury i co tylko zechcesz.
          Kiedy raz na zawsze przeztaniemy mordowac jakiekolwiek zywe istoty -
          zgodze sie z zakazem aborcji. Jak na razie...
          • lava71 Re: Wiecie.. ja mam wrazenie ze katolicy nie rozu 26.11.07, 21:40
            no z tymi kurczakami i świnkami to był cios delikatnie poniżej pasa:)
            Oczywiście, że miałem na myśli stan idealny. Poza tym w przypadkach zagrożenia
            życiem zawsze bym się opowiedział za ratowaniem kobiety. Niestety ubolewam nad
            tym, że świat nie jest doskonały.
            Z drugiej strony jestem bardzo przeciwny z robienia z kobiecego brzucha
            sanktuarium a z tyłka nagrody za dobre sprawowanie. KK powinien z daleka trzymać
            się także od alkowy. W tym przypadku jestem wyjątkowo zdeterminowany i nie
            wahałbym się głośno wyrazić swoją opinię w przypadku jakichś aluzji.
            No ale to zupełnie już inny temat choć też dotyczy prania mózgu.
            • maggie134 Re: Wiecie.. ja mam wrazenie ze katolicy nie rozu 26.11.07, 23:35
              Milo slyszec glos rozsadku.
    • enoon Re: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niew 26.11.07, 15:20
      Poczucie morlanosci wynika z tego w jakim srodowisku/religii dziecko zostanie
      wychowane - w glownych zalozeniach morlanych wszystkie 4 religie roznia sie
      nieznacznie. Jestesmy skazani na zycie w kraju mocno katolickim i czesto ludziom
      nie mowiac juz o dzieciach jest ciezko byc osoba niewierzaca albo wyznawac inna
      religie.
      Mysle ze dla dobra dziecka i jego rownowagi psychicznej moze Pani ochrzcic je, z
      drugiej strony jednoczesnie pokazywac stopniowoi powoli inne religie oraz ta
      druga ciemna strone KK.
      Ja bylem wychowany w wierze katolickiej - raczej tego nie zaluje tak i pewnie
      nie zalowalbym gdybym byl wychowany w innej wierze - ale do osob wierzacych w KK
      raczje sie nie zaliczam, ateista tez nie jestem, wierze ale jednoczesnie nie
      potrfaie nazwac w co wierze (tak w skrocie). Swoje dziecko chce wychowac w
      pelnej swiadomosci wyboru. Ochrzcilem je i pewnie tez bedzie mialo 1 komunie
      swieta i bierzmowanie, z 2 strony bede dazyl do tego aby bylo swiadome i mialo
      pelne prawo wyboru tego co chce (Za rok czy dwa zaczne czytac corce na przemian
      m.in. biblie i koran), na religie raczej nie zamierzam jej wysylac.
      Nie potrafie Pani doradzic (tak czy nie) bo kazda sytuacja jest specyficzna,
      moge tylk przedstawic moje stanowisko - mam nadzieje ze bedzie pomocne.
    • messina Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie.. 26.11.07, 15:28
      Urodziłam się w rodzinie niby katolickiej, ale bez żadnych przesadnych
      ostentacji. Zostałam ochrzczona, chodziłam na religię, poszłam do komunii, ale
      to wszystko od ok 14 roku życia zaczęło mi nie pasować i przestałam chodzić na
      religię od 8 klasy (na szczęście wtedy religia była poza szkołą, czy
      przedszkolem - zgroza!! od razu widzę szkółki koraniczne! które oglądałam na
      własne oczy kilka lat) Zbiegło się to z obserwacją, że w domu nie wiszą krzyże,
      rodzice nie chodzą na msze. Doszłam do wniosku, że pewnie nie wierzą. Teraz sama
      jestem niewierząca, ale w sumie raczej odczuwam wdzięczność, że dano mi tę
      możliwość wyboru chrzcząc mnie, i że poznałam dokładnie Biblię i religię, tak w
      końcu ważne dla naszej kultury, literatury i sztuki. Nie mam do rodziców
      pretensji, światopogląd wykształcił mi się sam. Ochrzciłam własne dziecko z tego
      samego powodu. Ufam, że samo zrozumie sprawę, na swój własny sposób, i nie będę
      go skłaniać ku żadnej wersji. Nie wiem jeszcze, co zrobię z religią w szkole,
      ale raczej go nie poślę, z jednego powodu - dziś niestety lekcje religii nie są
      tym, czym kiedyś, tylko indoktrynacją. Jakim prawem katecheci wyrażają swoje
      opinie na temat pośmiertnych losów członków rodziny dziecka i ich moralności?
      Natychmiast poszłabym na skargę do dyrektora. To jest niedopuszczalne!! To
      obrażanie rodziców czy krewnych przed dzieckiem!! I jeszcze jedno - po co
      rozróżnianie czy państwo ma być świeckie czy katolickie? A nie może być, do
      licha cięzkiego, wielowyznaniowe!?!!
    • rafal.kapitza Re: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niew 26.11.07, 15:36
      Kurcze! Przeraza mnie wiekszosc wypowiedzi.Z kad w ludziach tyle
      nienawisci do kościola i Boga?
      • krysuvik Re: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niew 26.11.07, 16:03
        a moze oprocz ochrzczonych w dziecinstwie zapytacie tych
        nieochrzczonych, co o tym sadza? mam dzis 21 lat, w kosciolach
        jedynie za granica przy okazji zwiedzania. nieochrzczona, bez
        komunii, bierzmowania, slubu koscielnego tez nie bedzie.
        a wiecie co jest najwazniejsze? dystans jaki posiadam wobec religii,
        potrafie znalezc plusy i minusy - jest to mozliwe, bo staram sie byc
        obiektywna. rozumiem dlaczego ludzie wierza, i to nie tylko
        katolicy, ale rozumiem tez ateistow. jestem tolarancyjna.
        poznalam religie katolicka - umiem zadawac pytania.

        a gdybym nagle poczula potrzebe zblizenia do Boga - moja decyzja
        bedzie dojrzala, przemyslana! a co najwazniejsze - wybor religii
        bedzie nalezal do mnie, nie myslcie tylko o katolicyzmie!

        nigdy nie czulam sie zepchnieta poza grupe, mialam madrych rodzicow -
        wszystko mi wytlumaczyli. jestem im za to wdzieczna.
      • lava71 Re: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niew 26.11.07, 16:07
        Dziwię się, że się dziwisz ...
      • darkraj Re: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niew 26.11.07, 16:53
        rafal.kapitza napisał:

        > Kurcze! Przeraza mnie wiekszosc wypowiedzi.Z kad w ludziach tyle
        > nienawisci do kościola i Boga?
        ======================================== A SKAD ma byc milosc i
        wiara?

        Czasy ciemnoty i niewolniczego poddanstwa popadaja w ruine.

        Nie wystarczy "glosic slowo boze".
        Trzeba swiecic przykladem.
        Przypadki ubogich ksiezy, zyjacych (juz tylko na starosc) w
        celibacie sa wyjatkami.

        Te wlasnie wyjatki potwierdzaja regule zaklamania, bunczucznosci
        wszechwiedzy i razacego lekcewazenia norm spolecznych przez
        urzednikow Watykanu.

        Inaczej mowiac, gdyby nie bylo wyjatkow, to trzeba by uznac za norme
        uznanie Nas za bydlo, a czarnokieckowych za jedyne zrodlo
        potwierdzenia swojego czlowieczenstwa.
    • intel-e-gent Ten reportaż jest argumentem za tym, by 26.11.07, 15:52
      wyrzucić naukę religii (a w zasadzie pranie mózgów) ze szkół i
      przedszkoli. To chyba nie jest aż taki kłopot zaprowadzić dziecko do
      kościoła, prawda?
      • darkraj Re: Ten reportaż jest argumentem za tym, by 26.11.07, 17:10
        intel-e-gent napisał:

        > wyrzucić naukę religii (a w zasadzie pranie mózgów) ze szkół i
        > przedszkoli. To chyba nie jest aż taki kłopot zaprowadzić dziecko
        do
        > kościoła, prawda?
        ============================================ Prawda, i to
        najprawdziwsza.
        Podobnych postow na tym Forum (na innych szaleje cenzura) bylo,
        lekko liczac, setki tysiecy.

        Tylko, ze malo kto zdaje sobie sprawe z karkolomnosci wykonania tych
        spolecznych oczekiwan.
        W Polsce obowiazuje druga, mniej znana Spoleczenstwu, konstytucja.

        Jest nia Konkordat, wymuszony przez Watykan na solidaruchach w
        rozliczeniu poparcia w czasie etosu.

        Ta umowa miedzynarodowa ma moc ustawy, czyli tej samej rangi co
        Ustawa Zasadnicza i zostala ratyfikowana przez...komuniste
        Kwasniewskiego!

        Dopoki nie wywrzemy presji petycjami w biurach naszych Poslow,
        sprawa nie ma szans nawet na zaistnienie.

        Potrzebna jest weryfikacja postanowien Konkordatu, inaczej dalej
        bedziemy "ciemnym ludem", czyli stadem owiec i baranow
        do "strzyzenia".
      • and_nowak Kiepski to argument 27.11.07, 13:33
        > wyrzucić naukę religii (a w zasadzie pranie mózgów) ze szkół i
        > przedszkoli. To chyba nie jest aż taki kłopot zaprowadzić
        > dziecko do kościoła, prawda?

        To jest kłopot. Pamiętam, jak łaziłem wieczorami do salki. Niektórzy (tzn. cała
        wieś) musi dojeżdżać. Jeździć dwa razy ? Gimbusem (państwowym), czy własnym
        Ursusem ? ;-)

        Dlaczego nie wyrzucić kółka chemicznego i innych zajęć
        pozalekcyjnych ?

        Przy okazji: jestem zwolennikiem NAPRAWDĘ wolnego wyboru - chodzić na religię,
        czy też nie, jestem przeciw wieszaniu krzyży w klasach, przeciw opłacaniu
        katechetów przez ministerstwo, przeciw wpisywaniu oceny z religii na świadectwie
        (nie tylko średniej, w ogóle wpisywaniu). Jestem katolikiem. Nie lubię Rydzyka.


        Aha, znając żenujący poziom wielu katechetów stwierdzam, że to nie jest pranie
        mózgów, chyba że skierowane PRZECIWKO religii.

        • intel-e-gent Re: Kiepski to argument 27.11.07, 20:56
          Religia jest sprawą prywatną, a nie publiczną, więc nie jest rolą Państwa zapewnianie edukacji religijnej w szkołach.

          Nauka religii w obecnej formie nie jest nauką tylko próbą przekazania określonego światopoglądu i utrwalenia go. Dlatego piszę o praniu mózgów.

          W liceach i gimnazjach ono działa słabiej, ale w przedszkolach...

          A chemia to nauka pożyteczna. Gdyby nie chemia nie umiałbym zrobić bimbru ;)

          Pozdrawiam
    • estiej Re: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niew 26.11.07, 16:17
      Nie czytałem wszystkich wypowiedzi, więc może powtarzam, to co ktoś już napisał wcześniej.

      Nie ufam wypowiedzi katechety. Myślę, że miałby zupełnie inne zdanie, gdyby synek chciał się zapisać do innej religii lub innej sekty.
      Pani psycholog ma więcej racji, ale ten problem może być rozwiązany na kilka różnych sposobów, niekoniecznie przez ochrzczenie dziecka.
      - skoro dziecko koniecznie chce być ochrzczone, bo wierzy w Boga, można przeprowadzić próbę, czy da się ochrzcić w innym wyznaniu chrześcijańskim. Jeśli w grę wchodzi wyłącznie rzymsko-katolicka, najprawdopodobniej nie chodzi o Boga, tylko o dołączenie do grupy.
      - można dziecko wypisać z religii
      - można zrobić burdę w szkole za indoktrynowanie dziecka.
      - można powiedzieć dziecku spokojnie, że ochrzci się samo, jak będzie dorosłe

      Nawiasem mówiąc przyzwolenie na lekcje religii w szkole czy przedszkolu powinno być zniesione prawnie.
    • winka53 ciemnogrod-POLSKA!!!!!!!!!!!!! 26.11.07, 16:29
      <Co za bzdury tu sie pisze ....PIS-owskie idiotyzmy-katolicyzmy!!!!!
      O matko,KOMUNO wroc....bylo normalniej,bo nie tak glupio!
      Wyjezdzac..kto zywy z tego CIEMNOGRODU...!!!!!!!!!!!
    • walery60 Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie.. 26.11.07, 16:31
      Nigdy w życiu! Zacznij dzicko uświadamiać od najwcześniejszych lat o życiu przyrody,Opowiedz mu jak i kiedy powstała ;biblia;,kto ją napisał i z czyich najpierw opowiadań została napisana.jezeli jesteś niewierząca to musisz mieć jasno sprecyzowane podstawy i się nie załamuj,syn jak dorośnie to ci potem podziekuje.
    • hendre Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie.. 26.11.07, 16:36
      Nauczanie religii powinno zostać przeniesione do kościoła. Polska szkoła
      państwowa winna być szkołą laicka. Oczywiście, mogą istnieć szkoły wyznaniowe.
      Zakładanie, że większość społeczeństwa to katolicy nie jest prawdą, bo
      praktykuje ok. 30-40 % społeczeństwa, a rzeczywiście stosuje przykazania
      kościelne znikomy procent.
    • bydlo_prof_wb Można pęknąć ze śmiechu Gazeto. 26.11.07, 16:51
      Dobrze też byłoby dla pewnej równowagi umieścić obok jakiś tytuł w rodzaju "Nasz
      papież" no i jakąś dyskietkę z jego homilią zamieścić lub kolędy. No nie kolędy
      to już niepolityczne jest, ale pastorałki może chociaż. A jutro proponuję coś o
      kontroli w WSKSiM w Toruniu. Znowu będzie można poczytać jazgocik i klangor
      półgłówków...
      ___________

      Zamordowaliście w swoich sumieniach Boga i myślicie że ujdzie to wam bezkarnie?
      (F.W. Nietzsche)
      • lava71 Re: Można pęknąć ze śmiechu Gazeto. 26.11.07, 21:48
        takie komentarze najbardziej mnie bawią. Analityk pełną gębą:)
    • estelka1 Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie.. 26.11.07, 17:29
      Nie powinnaś chrzcić syna dla "swiętego spokoju". Nie jesteś
      katoliczką i nie wychowasz w związku z tym syna po katolicku. I tak
      naprawdę jeśli nie ochrzcisz synka, postąpisz w dużo bardziej
      uczciwy sposób. Są ludzie dla których wiara, sakramenty to są
      świętością. I te osoby są takie prawdziwie religine, a nie żadni
      fanatycy. I daj Boże żeby kościół katolicki miał tylko takich
      wyznawców, może dzięki nim się jakoś "uzdrowi". Mnie osobiście
      przerażają ludzie, ktorzy biorą ślub kościelny, chrzczą dzieci,
      pozwalają im przystąpić do komunii, a tak naprawdę mają w nosie
      religię. Prawdopodobnie ulegli presji rodziców, ale przeciez oni
      wychowują kolejne pokolenie pseudokatolików którzy przyjmą
      sakramenty dla świętego spokoju i tak kółko będzie się zamykać. Bez
      sensu. A potem dziwimy się dlaczego katolicy są tacy
      nietolerancyjni, dlaczego w kościele katolickim jest tyle zła i
      brudnych historii. Ano dlatego że nie ma w nim ludzi prawdziwie
      wierzących tylko jacyś tacy "farbowani". Kiedyś zaimponowała mi
      koleżanka. Wychodziła za mąż, a że była niewierząca, a jej facet był
      obojętny religijnie. Mnóstwo osób namawiało ją na ślub kościelny, bo
      tradycja, bo będą problemy z ochrzeczeniem dziecka, pogrzebem itd.
      Miała na to tylko jedną odpowiedź "Zbyt szanuję ludzi wierzących,
      żeby sobie robić cyrki z rzeczy dla nich ważnych". Tak trzymaj i Ty.
      Między innymi z szacunku dla swoich rodziców i ich poglądów. A syn
      jesli zechce być ochrzczony, zrobi to jako dorosły. I będzie dużo
      lepszym katolikiem niż niejedna osoba która teraz wywiera na Ciebie
      presję.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka