ginnix Re: Oderwijmy sie wreszcie od dyktatu katolików!! 12.12.07, 12:59 No tak...Od średniowiecza niewiele się zmieniło... Odpowiedz Link Zgłoś
marta.uparta osmiolatkowi łatwo jest zrobić wodę z mózgu... 26.11.07, 12:08 Najpierw powiem kilka słów o moim 13-letnim prawie synu. Jak był w drugiej klasie podstawówki nawet nie było mowy o tym, żeby do komunii nie mógł iść. Wszystkie dzieci szły, siostra prowadząca zajęcia religii była miła, uczniowie się do niej garnęli, i nawet nie było kwestii, że komunii może nie być. Teraz ma 12-lat (w styczniu 13), jest w szóstej klasie szkoły podstawowej. Na poczatku roku szkolnego strasznie opierał się, żeby znowu chodzić na religię, właściwie przez całe wakacje truł nam głowę, żeby na religię nie chodzić. Myśmy uważali, że powinien przynajmniej ten etap podstawówki zakończyć, poza tym religia wypada w środku zajęć, a szkole nie było alternatywnych zajęć etyki. Zapowiedział stanowczo, że na te "nudy" i "bzdury" w gimnazjum nie będzie chodził na pewno. Pytam się, czy takich buntujących się jak on, jest w klasie więcej. Okazuje się, że on jeden. Wniosek wyciągam z tego taki - o ile ośmio, dziewięciolatkowi łatwo jest zrobić wodę z mózgu, w tym wieku idzie się za grupą itd., to z nastolatkiem nie jest już tak łatwo. Uczę w liceum, i kiedyś zapytałam moich wychowanków, przy stosownej okazji, ilu z nich było u komunii świętej, a ilu u bierzmowania. Do komunii przystąpili prawie wszyscy, do bierzmowania - już tylko połowa klasy. Wniosek wyciągnęli sami ten sam - jak ma się te 15 lat, z reguły ma się to wszystko gdzieś, względnie budzi się typowy w tym wieku bunt dla sztywnych, konserwatywnych reguł jakie narzuca Kościół. Współczuję tej matce z artykułu, bo dla niej ochrzcić (i pewnie posłać do komunii) dziecko to postopić wbrew swoim przekonaniom. Dla mojego męża i dla mnie dylematu nie było - ochrzciliśmy i posłalismy do komunii dla świętego spokoju, bo w sprawy religii i Kościoła kompletnie nie jesteśmy zaangażowani. Myślę jednak, zgodnie z tym, co powiedziała pani psycholog - żeby nie zerwać kontaktu z dzieckiem, powinna ulec jego prośbom. Może powinna poszukac bardziej po ludzku nastawionego księdza (z takiej tolerancji słyną np. dominikanie), który ją zrozumie. A skoro dziecko i tak nie ma przykładu w domu, to ono w ten świat już nie wniknie. Za parę lat problemu już nie będzie, ale będzie za to kolejny ciekawy temat do przedyskutowania i przemyślenia. Odpowiedz Link Zgłoś
ginnix Re: osmiolatkowi łatwo jest zrobić wodę z mózgu.. 12.12.07, 13:04 Ulec prośbom... Gorzej gdyby prosił o "złote góry", prada?Dziwi mnie,że pani jako nauczyciela opowiada sie za załatwianiem spraw "dla świętego spkoju".Dla mnie to żadne rozwiązanie. Odpowiedz Link Zgłoś
stanislaw32 Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie.. 26.11.07, 12:40 Sytuacja jest okropnie skomplikowana. Bardzo wspolczuje. Niestety w kraju takim jak Polska nie ma ucieczki przed takim problemem. Najpierw chrzest potem cos innego. Nie mam dzieci ale wiem jakie naciski panuja w roznych srodowiskach np zeby wziac slub, a potem miec dzieci itd. To nieprawdopodobne. Przerazajace. Moja kolezanka ktora jest od zawsze ateistka wziela slub i chodzi do kosciola bo nie chce miec problemow. Jest wyksztalcona i zyje w duzym miescie. Bynajmniej nie nazwalbym tego konformizmem. Tak nazywaja to mlodzi ludzie bez skrupulow i zobowiazan. Mozna np nie chciec ranic kogos bliskiego. Na pocieszenie powiem tylko ze na ostatnim urlopie w kraju arabskim powiedziano nam ze jesli w ich kraju ktos chce sie pobrac z innowierca -co oznacza odejscie od wiary, wowczas rodzice sa niejednokrotnie gotowi zabic wlasne dziecko aby uratowac je przed potepieniem wiecznym. U nas na szczescie ludzie nieco inni sa zaledwie wykleci. Klopot maja jednak moim zdaniem rowniez ludzie nie tylko niewierzacy ale np ludzie ktorych wiara jest bardziej dojrzala, oni juz sa inni i poniewaz ich praktykowanie moze byc inne od typowego, a trafi sie im ograniczony proboszcz+sasiedzi+rodzina, ich zycie moze zamienic sie w meke. Najbardziej widoczny problem innosci staje sie jednak rzeczywiscie w przypadku dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
tukot nie wiem co zrobię w tej sytuacji. 26.11.07, 12:40 póki co, to jeszcze przede mną. ...cholerny kraj z tą jego "dobrowolną" nauką religii. religia precz ze szkół !!! Odpowiedz Link Zgłoś
mprasek Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie.. 26.11.07, 12:57 Szczerze mówiąc (czy też pisząc) to szlag mnie trafia z powodu przeniesienia religii do szkół, a religia w przedszkolu to dla mnie skandal.Dopóki religia była prowadzona w kościele chodziłem na nią z wielką przyjemnością, zajęcia prowadziły siostry, organizowane były przedstawienia itepe. Niestety niedługo potem religia trafiła do szkół wraz z nią katecheci i księża nie mający absolutnie przygotowania do pracy z dziećmi. Wtedy przestałem lubić religię stała się przymusem, przestałem chodzić do kościoła bo czułem że jestem zmuszany do tego, a nikt nie lubi jak się do czegoś go zmusza. Dopiero w liceum trafiłem na człowieka, który przywrócił wiarę w to że Kościół Katolicki nie jest aż tak ograniczony. Ograniczeni są ludzie. w kraju mamy 95 % katolików tylko ilu z nich jest prawdziwymi katolikami z przekonania a nie z tradycji lub nacisków społecznych? W jednym z postów ktoś napisał o mówieniu pacierza, to co mnie zastanawia to ile ludzi mówi pacierz z wiarą i przekonaniem w treść tego co mówią ?? Jestem osobą wierzącą, ale niepodoba mi się robienie z naszego Państwa, państwa kościelnego bo to jest narzucanie osobom innych wyznań i niewierzącym zasad kościoła. Niecałe 20 lat temu udało nam się pozbyć komunizmu który też był narzucony. Mam małego dzieciaka za jakieś 2 lata pójdzie do przedzszkola ale nie wiem czy będę chciał żeby chodziło na religię, to chyba nie tędy droga A co do problemu czytelniczki to wydaje mi się, że rada psychologa jest bardzo wartościowa i chyba trzebaby z niej skorzystać, mimo iż własne przekonania mogą być trochę inne. Pozdrawiam i przepraszam za chaos mprasek Odpowiedz Link Zgłoś
lava71 trudny wybór ... 26.11.07, 12:58 Czytając posty w tym wątku można zrozumieć jak grząskim tematem jest religia w życiu człowieka. Emocje i słownictwo najlepiej to podkreśla. Moim zdaniem należy robić wszystko aby zachować maksimum spokoju w życiu bo przecież o to właśnie chodzi. Spokój bynajmniej nie oznacza kładzenia uszu po sobie i podążania bezwiednie za stadem. Każdy indywidualnie powinien podejść do tematu i oszacować swoje siły i sposób w jaki chce ten spokój osiągnąć. Niestety żyjemy w takim a nie innym społeczeństwie a jak wiadomo życie na marginesie jest bardzo trudne. "Presja" z zewnątrz, nieustanna i wszechobecna potrafi z czasem złamać największego nonkonformistę. Przykre, że w swoim życiu musimy się często zgadzać z rzeczami, które są jawnie niesprawiedliwe, nieprawdziwe i złe. Czy to dotyczy religii, pracy czy życia osobistego, wszędzie natrafimy na miejsca gdzie musimy czasem postępować wbrew własnym przekonaniom. To, że się czasem uginamy nie jest żadną hańbą .. to po prostu osiąganie właśnie tego spokoju. Ale zawsze możemy prowadzić edukację. Tak jak to robią przedstawiciele różnych religii, my także możemy prowadzić taką edukację. Możemy pokazywać najjaskrawsze absurdy i sprzeczności każdej religii. Człowiek ma to do siebie, że nie uznaje sprzeczności i do upadłego będzie dążyć do uzyskania prawidłowej odpowiedzi. To szukanie odpowiedzi i w końcu ich uzyskiwanie jest głównym powodem odchodzenia wykształconych ludzi od "ruchów", które głoszą jawne kłamstwo. A dzieci ... tym dajmy radość dzieciństwa. Jeżeli zadbamy o ich edukację to same odnajdą odpowiedzi na pytania. To przykre co powiem ale walka na poziomie grup w szkole jest bezcelowa i w obecnych warunkach nie przyniesie żadnego dobrego rezultatu. To co możemy robić to konfrontować "wiedzę" podawaną na religii z tą z przedmiotów ścisłych. Dziecko mając dyskomfort związany z różnym poglądem na świat będzie szukać odpowiedzi ... tu jest nasza rola ... to my jako rodzice powinniśmy stanowić wzór wiarygodności. Co do życia w świeckim państwie... Rolą państwa świeckiego powinno być pilnowanie poziomu nauczania w szkołach państwowych i niedopuszczania do głoszenia bajek i podań ludowych jako wiedzy ścisłej. Wyraźnie powinno być powiedziane na tych lekcjach (religii), że informacje tu podawane są w sprzeczności z przedmiotami ścisłymi. Osoby zajmujące się przekazywaniem tej wiedzy powinny wypowiadać się w formie "nasza wiara mówi, że ..." a nie "tak jest ...". W ogóle nie powinno być przedmiotów poświęconych tylko i wyłącznie jednej religii. Sama religia powinna wrócić pod strzech kościołów a w szkole powinno pojawić się w jej miejsce religioznawstwo i etyka. Sama idea jednej religii w szkole jest już z założenia zła bo wprowadza konflikty i podziały. Biorąc pod uwagę fakt, że to rodzice są odpowiedzialni za wychowanie swoich dzieci, to przekazywanie innej wiedzy, niż ta jaką chcą aby ich dzieci otrzymały, jest już złamaniem tych zasad. A co do samego Kościoła Katolickiego ... wprowadzenie religii go szkoły było przysłowiowym strzeleniem sobie w kolano. Władze KK mają tak wielką inercję w myśleniu, że nie zauważyły, że to już nie wiek XIX i że nie da się kontrolować informacji. Gorzej. Religia spadła w rankingu przedmiotów na margines (o ile można ją nazwać przedmiotem). To o czym decydenci KK zapomnieli to to , że dzieci szybko się uczą a to co zapamiętają za młodu to się później uwidoczni. Religia w szkole jest "kulą u nogi" albo "piątym kołem u wozu". Żadna indoktrynacja i mówienie o "miłości" nie zmieni faktu, ze dzieci wiedzą, że to tylko kolejna "godzina", którą trzeba "wysiedzieć". Wprowadzenie religii do szkoły tak na prawdę doprowadzi w przyszłości do masowego odchodzenia młodzieży od Kościoła i od religii w ogóle. Religia w kościele miała ta zaletę, że grupowała tych co chcieli i ... w brew pozorom przyciągała bo była forma "dowartościowania". Teraz to tylko kolejny przedmiot i dokładnie tak jest traktowany. Jeżeli KK jeszcze tego nie dostrzegł to jego problem bo czas nieubłaganie ucieka. Odpowiedz Link Zgłoś
makrebs Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie.. 26.11.07, 13:00 Oczywiscie - NIE CHRZCIJ dziecka skoro jesteś niewierząca. Presja wywierana na ludzi wtryniając sie do domów. szkół czy w końcu przedszkoli (niedlugo pewnie wejdą do żlobków) jest szokujące dla mnie. Powinna obowiązywać śęćóść szkół i przedszkoli, a wybór wiary jest indywidualną sprawą kązdego dorosłego człowieka. Biedne te dzieci, którym narzuca się z góry wiarę, o której nie mają zielonego pojęcia. Zgroza, że niemowlęciu Swiętemu aniołkowi ludzkiemu przypisuje sie religię jego rodziców czy dziadków a nie pozostawia własnemu wyborowi, kiedy człowiek dorosnie i ma juz jako takie rozeznanie w swoim życiu, otoczeniu. Wstrętne jest to narzucanie czegokolwiek drugiemu, zwłaszcza dzieciom. Winni są także dyrektorzy przedszkoli, którzy nie są dość silni by odpierac ataki kościoła na małe dzieci. Nie powinno tak byc i wierze ze kiedys to sie zmieni. Religia wroci do kościoła, a szkoly i przedszkola pozostana świeckie. Odpowiedz Link Zgłoś
lava71 Re: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niew 26.11.07, 13:15 ... zmieni się gdy zmieni się stosunek "sił". Trzeba niestety jeszcze poczekać. Tylko gruntowna edukacja wypleni ciemnotę z naszych głów i serc. Dlatego zadbajmy aby nasze dzieci otrzymały dobre wykształcenie i żeby nie musiały się bać naturalnych zjawisk. Tak ... niewiedza jest źródłem zabobonów. Boimy się tego czego nie znamy. A jak się boimy to albo z tym walczymy albo się temu poddajemy. Niestety wojny z niewidocznym i niewyjaśnionym prowadzić się nie da. Sprawmy aby nasze dzieci nie musiały bać się ciemności i duchów. Odpowiedz Link Zgłoś
zezerta Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie.. 26.11.07, 13:04 Myślę,że trzeba dziecku wytłumaczyć czym jest chrzest,jest to wszczepienie w ciało Chrystusa,dzięki temu zyskuje się dostęp do ogromu łask ale też nakłada się pewne obowiązki.Rodzic,który decyduje się by ochrzcić dziecko nie może uniknąć tych obowiązków,trzeba później dziecku tłumaczyć dalej co się dzieje w jego życiu religijnym,a przede wszystkim towarzyszyć...Warto powiedzieć dziecku,że ma się odmienny światopogląd od katolickiego i uczestniczenie z dzieckiem w jego praktykach nie będzie możliwe w takim stopniu w jakim by chciało.Jeśli dziecko nadal będzie pragnęło przyjąć chrzest, trzeba mu pozwolić i prosić wierzącą rodzinę o pomoc. Wychowałam się w anty katolickiej rodzinie ale dla tzw.świętego spokoju rodzice mnie ochrzcili,potem przystąpiłam do I Komunii Św,zostałam bierzmowana.Dzisiaj mogę powiedzieć,że jestem im za to wdzięczna.Moja rodzina nadal jest w opozycji do Kościoła a ja jestem dumna z tego,że Kościół katolicki jest moją matką,tam znalazłam to,czego szukałam-MIŁOŚĆ!!!!!!Znalazlam JEZUSA!!!! Myślę,że warto potraktować pragnienia synka poważnie,ja wychowując się w niewierzącej rodzinie w dzieciństwie także odrzucałam Kosciół,wcale nie chciałam przystępować do I Komunii chociaż wszyscy do okoła w moim wieku nie mogli się tego doczekać.Dlatego uważam prośbę pani synka za bardzo dojrzałą i świadczącą o tym,że faktycznie ma pragnienie zbliżenia się do Boga.Wiara dzieci jest najpiękniejsza i najczystsza.Życzę powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
ocisza Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie... 26.11.07, 13:25 Będąc osobą niewierzącą nie ochrzciłabym dziecka i nie posłałabym go na religię. Uważam, że to hipokryzja. Skoro nie ma równoległych zajęć etyki, to niech przedszkole zorganizuje ten czas mojemu dziecku inaczej. To ich obowiązek, a nie ma obowiązku posyłania dziecka na zajęcia z religii. Założę się, że zaraz znalazłyby się inne "odważne" rodziny, które skorzystałyby z tego pomysłu i podłączyły pod to swoje pociechy. Przede wszystkim opisanej mamie brakuje zdecydowania i to chyba największy problem w zaistniałej sytuacji. Niechby jasno powiedziała dziecku nie i dlaczego nie. Niechby zdecydowanie powiedziała dziadkom, żeby nie wtrącali się i nie podważali jej decyzji. Dziecko widząc matkę rozdartą i niepewną traci poczucie bezpieczeństwa i zaczyna wierzyć twardo stawiającej sprawę katechetce. Odpowiedz Link Zgłoś
gibula Re: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niew 26.11.07, 13:29 A ja się z Toba niezgadzam. A za to rozumiem dylemat Magdy; między miłością do dziecka i ograniczeniem mu przykrosci a własnymi przekonaniami. I ja bym uległa dziecku. Więcej, ochrzciłam mojego syna kiedy był malutki.Chociaż sama do Kościoła chodzę rzadko i nie mam slubu kościelnego. Ale prawda jest taka że dzieci nienawidzą się wyróżniać z grupy, cierpia kiedy są "inne" a są za małe i maja jeszcze za delikatne charaktery żeby sobie z presja rowiesników czy otoczenia radzić. I nawet dla najbardziej dojrzałemu dziecka trudno uwierzyć że całe otoczenie(klasa, pani, dziadkowie) sie myli a rację ma mama. Przecież w szkole spędza mnostwo czasu a dzieci bywaja naprawde złosliwe. Mysle że maly naprawdę cierpi - i ja bym poswieciła spokoj swojego sumienia dla jego dobra. To nie poswiecenie właściwie to miłość. A przecież Magda nie musi z nim chodzic do Kościoła - może mu mowić o swoich pogladach ale niech pozwoli mu wyrobic swoje. A w przyszlości...czas pokaże może maly przyjmie poglady mamy i przestanie wierzyć. A chrzest mu w tym nie przeszkodzi, przecież. Maga przecież też była ochrzczona, wychowana w wierze a dopiero jako dorosla osoba wybrała inną drogę. Czy żaluje chrztu? Dlaczego nie moze byc tak samo z jej synem? alicja Odpowiedz Link Zgłoś
men_53 List p. Magdy przeraża. Jeszcze bardziej przeraża 26.11.07, 13:38 opinia p. psycholog i ksiedza katolickiego. Wszystko razem jest dowodem na to, jak skutecznie kościół spetał społeczeństwo, jak trudne jest wyzwolenie sie z jego więzów. Nawet, jeżeli dla osób niewierzących, nie ma w tym kraju ucieczki od kościoła. Bo przecież są dzieci i dla dobra ich nalezy udawać. A "dobro" jest utożsamione z religią, koniecznie katolicką. Do tego zakłamanie księży. Rozumieja doskonale, że świadomy chrzest odebrałby im rzesze "wpisanych do ksiąg jako wierni", popsułby statystyke i obnizył wpływy. Dlatego zrobili wszystko, aby chrzest odbywał sie niejako "z automatu", aby nauka religii" odbywała się w środowiskach od których dzieci nie mogą uciec - słusznie wierzac, że presja katechety i grupy rówieśniczej przysporzy im klientów. Z poparciem rzadzących partii jako społeczeństwo daliśmy sie w ten mechanizm wciągnąć. A teraz nie ma ucieczki, a właściwie jest ona bardzo trudna. Kosciołowi katolickiemu nie zależy na jakości wiernych, dla niego jest wazna ilość. I nie ma znaczenia, że pani Magda pójdzie do kościoła pod presją, klnąc w duchu. Wazne, że zapłaci za komunię, połozy parę złotych na tacę. Jestem ateistą, żona też. Naszym dzieciom powiedzieliśmy jasno: jeżeli chcecie chodzić na religię, nie bedziemy Wam tego zabraniać, Ale my uważamy to wszystko za bajki. I dużo rozmiawialiśmy, tak aby przedstawić im inne punkty widzenia na religie (różne religie!). Idylli nie było, ale nie było też zakłamania. Fakt, że to było 20 lat temu, teraz jest pewnie trudniej. Sytuację mogłoby zmienić tylko jedno - wycofanie religii ze szkół i przedszkoli (ewentualnie wprowadzenie kilkudziesięciu godzin religioznawstwa w ramach etyki lub historii) i przesuniecie chrztu do wieku np. 18 lat. Ale na to chyba nie możemy liczyć. P. Magdo, życzę siły. I radzę, aby szanując wolę dziecka nauczyła je Pani, aby ono szanowało Pani wolę i poglądy. A szacunek dla poglądów oznacza, że sie o nich rozmawia i uzasadnia, szuka uzasadnień dla poglądów partnera (nawet tak młodego) i z tymi pogladami uczciwie dyskutuje. To nie jest łatwa droga, ale najskuteczniejsza i najuczciwsza. Na dłuzszą mete jedyna skuteczna. Odpowiedz Link Zgłoś
syrriusz Byłem w podobnej sytuacji jako dziecko... 26.11.07, 14:07 ...nie chodzilem na religię i nie poszedłem do Komunii św. Tyle, że ja juz nie pamietam czy chciałem byc bliżej Boga. Pamietam natomiast, że dzieci wyzywały mnie na przerwach (patrz! bezbożnik idzie!!!), a nawet próbowały bić. I robiły to dzieci, które właśnie ZBLIŻYŁY się do maksymalnie do Boga poprzez komunię. Paradoks, prawda? W kóńcu rodzice poddali się - myślę, że głównie dla mojego bezpieczeństwa i... i nie żałuję. Dzisiaj mam bardzo krytyczny stosunek do kościła katolickiego, ale ani chrzest, ani komunia nie wyrządziły mi żadnej krzywdy. Wprost przeciwnie - ułatwiły mi życie. Nie obraźcie się, Wy Bezkrytyczni Katolicy, ale traktuję ten polski katolicyzm jako część mojej tożsamości narodowej, część tradycji. A na takie rzeczy trzeba zwracać uwagę będąc częścią społeczeństwa. W Polsce nie nosi się turbanów ale jest się katolikiem - taka specyfika. A o tym ilu jest naprawdę wierzących najłatwiej się przekonać zostawiając otwarty samochód na ulicy. Katolik by przecież nie ukradl ;)))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
ginnix Re: Byłem w podobnej sytuacji jako dziecko... 12.12.07, 13:10 ja też byłam,a własciwie jestem w podobnej sytuacji. Z taką różnicą,że Chrzest, Komunię i Bierzmowanie mam już za soba.Wątpię by to cokolwiek mi w życiu ułatwiło (pewnie zaraz się dowiem, że tak mi się teraz tylko wydaje).Jedyne co wiem to fakt, iż wolałabym mieć wybor.czy nie o to wlaśnie chodzi gdy mowi się o onowocześnieniu standardow zycia?? Odpowiedz Link Zgłoś
44_m Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie.. 26.11.07, 14:25 Święta Magda świecka. Ona doskonała, pełna dobrej woli a wszyscy dookoła są be. Odpowiedz Link Zgłoś
mulka1 Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie.. 26.11.07, 14:33 Wiele rzeczy robimy w życiu dla "świętego spokoju". Masz jedno dziecko, gdybyś miała dwójkę czy trójkę wiedziałabyś o czym piszę. Odpowiedz Link Zgłoś
maggie134 Wiecie.. ja mam wrazenie ze katolicy nie rozumieja 26.11.07, 15:13 Otoz wyjasnie to, bo mam wrazenie, ze katolicy nie sa w stanie ogarnac podstawy problemu. Podstawy agresji ze strony nie-katolikow. Otorz zyjemy w kraju gdzie sila narzuca sie nam katolicki sposob zycia, katolicka moralnosc, ba to ingeruje nawet w prawo!!! Doprawdy moi drodzy, chcecie wiezyc w dzieciatko i trojce, prosze was bardzo ale blagam nie zmuszajcie do tego innych. Wiara jest sprawa osobista! Nie moze istniec w szkole! Nie moze istniec w polityce!!! Blagam drodzy katolicy zajmijcie sie SWOJA moralnoscia, nie narzucajcie jej innym. Nie pchajcie sie ze swoimi wierzeniami tak nachalnie do kazdej dziedziny zycia. Jak slysze polityka mowiacego o nagannosci i niemoralnosci to mnie skreca. Polityka ma mowic o proaworzadnosci i porzadku a moralnosc to sprawa PRYWATNA! Cos moze byc szkodliwe - np narzucanie sie panim wieczorowa pora w ciemnej uliczce jest szkodliwe - godzi w prawa tych pan - ale moralny aspekt tych dzialan nie jest przeciez i byc nie moze podstawa dzialan prawnych!!! Prosze, przestancie narzucac mi i moim dzieciom jedynie sluszna droge. Zrozumcie frustracje ateistow ktorzy rozpatruja te kwestie zgodnie z logika, nie zas ze spisanymi kilka tysiecy lat temu zasadami. Ateista mysli zazwyczaj prosto - jesli czlowiek jest dorosly a jego dzialanie nie przynosi innym szkody prawo nie moze sie wtracac do jego zycia. Ale katolik powie NIE! bo jego zachowanie jest "niemoralne", "nieetyczne" i moje ulubione "mnie brzydzi". I? Pytam. I co z tego? Skoro sprzeciwiacie sie zwiazkom homoseksualnym to zabroncie ich czlonkom swojej wspolnoty! Niwtracajcie sie sie do zycia nie-chrzescijan. Skoro jestescie przeciw.. bo ja wiem, aborcji? To jej nie przeprowadzajcie! Odczepcie sie od ludzi o innych pogladach. Krzyczycie ze geje obnosza sie ze swoja orientacja, ze organizuja marsze. A wy to co? Krzyz na szyje, marsze w boze cialo, pielgrzymki wyjace pod oknami... nie.. wy sie ze swoja religia nie obnosicie? Zrozumcie ludzi po drugiej stronie. My nie zabraniamy wam zyc wedlug waszych idealow, zgodnie z wasza moralnoscia, jestesmy po prostu zmeczeni zyciem zgodnie z nia - na sile. Narzucaniem nam waszej religii na kazdym kroku. Zabranianiem zycia zgodnie z wlasnymi przekonaniami i narzucaniem wszych, oczywiscie "lepszych". Odpowiedz Link Zgłoś
lava71 Re: Wiecie.. ja mam wrazenie ze katolicy nie rozu 26.11.07, 15:57 Wszystko to prawda oprócz ... aborcji. To nie ma nic wspólnego z religią. Jestem przeciwnikiem wciskania ciemnoty ... także w tym przypadku. Brzuch kobiety jest jej własnością i może sobie z nim robić co zechce ALE to co jest w środku nie zawsze jest już jej własnością. Każdy człowiek to oddzielna genetycznie istota i tak należy to traktować. Każdy istota ma prawo do życia ... nie ważne w jakim stadium rozwoju się znajduje. Powtarzam ... to jest genetycznie inna istota mimo, że przez pewien czas bezwzględnie zależna od innej. Odpowiedz Link Zgłoś
maggie134 Re: Wiecie.. ja mam wrazenie ze katolicy nie rozu 26.11.07, 16:31 Hmm nie chcialabym sie tutaj wdawac w ta dyskusje poniewaz nie jest to temat forum. Uwazam jednak, ze zawsze nalezy rozpatrywac sprawe w szerokim aspekcie. Nie mozna zmuszac kobiety do noszenia ciazy. Nie ma zgody co do "czlowieczenstwa" plodu w zwiazku z czym problem zalicza sie do grupy problemow moralno ideologicznych. Jako taki zas nie moze byc regulowany przez prawo. Twoje przekonanie o czalowieczenistwie i wartosci polody jest przekonaniem ideowym. Nie moge ci go zakazac, ty nie mozesz jednak zmusic mnie bym sie z Toba zgodzila. Ja wierze, ze plod jest tylko zlepkiem komorek. W zwiazku z ideologiczna natura tej debaty stwierdzam z cala stanowczoscia, ze system prawny nie powinien odgornie decydowac, o racji ktorejkolwiek ze stron. tyle. p.s. zgodzilabym sie z toba gdybysmy zyli w swiecie idealnym, gdzie wszystkie dzieci sa oczekiwane, gdzie kobieta w ciazy nie ponosi zadnych konstekwencji zdrowotno - zawodowych i gdzie nie ma domow dziecka. Skoro okreslasz plod mianem "istoty" i kazda "istota" ma prawo do zycia - takze kurczaki, swinie, szczury i co tylko zechcesz. Kiedy raz na zawsze przeztaniemy mordowac jakiekolwiek zywe istoty - zgodze sie z zakazem aborcji. Jak na razie... Odpowiedz Link Zgłoś
lava71 Re: Wiecie.. ja mam wrazenie ze katolicy nie rozu 26.11.07, 21:40 no z tymi kurczakami i świnkami to był cios delikatnie poniżej pasa:) Oczywiście, że miałem na myśli stan idealny. Poza tym w przypadkach zagrożenia życiem zawsze bym się opowiedział za ratowaniem kobiety. Niestety ubolewam nad tym, że świat nie jest doskonały. Z drugiej strony jestem bardzo przeciwny z robienia z kobiecego brzucha sanktuarium a z tyłka nagrody za dobre sprawowanie. KK powinien z daleka trzymać się także od alkowy. W tym przypadku jestem wyjątkowo zdeterminowany i nie wahałbym się głośno wyrazić swoją opinię w przypadku jakichś aluzji. No ale to zupełnie już inny temat choć też dotyczy prania mózgu. Odpowiedz Link Zgłoś
maggie134 Re: Wiecie.. ja mam wrazenie ze katolicy nie rozu 26.11.07, 23:35 Milo slyszec glos rozsadku. Odpowiedz Link Zgłoś
enoon Re: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niew 26.11.07, 15:20 Poczucie morlanosci wynika z tego w jakim srodowisku/religii dziecko zostanie wychowane - w glownych zalozeniach morlanych wszystkie 4 religie roznia sie nieznacznie. Jestesmy skazani na zycie w kraju mocno katolickim i czesto ludziom nie mowiac juz o dzieciach jest ciezko byc osoba niewierzaca albo wyznawac inna religie. Mysle ze dla dobra dziecka i jego rownowagi psychicznej moze Pani ochrzcic je, z drugiej strony jednoczesnie pokazywac stopniowoi powoli inne religie oraz ta druga ciemna strone KK. Ja bylem wychowany w wierze katolickiej - raczej tego nie zaluje tak i pewnie nie zalowalbym gdybym byl wychowany w innej wierze - ale do osob wierzacych w KK raczje sie nie zaliczam, ateista tez nie jestem, wierze ale jednoczesnie nie potrfaie nazwac w co wierze (tak w skrocie). Swoje dziecko chce wychowac w pelnej swiadomosci wyboru. Ochrzcilem je i pewnie tez bedzie mialo 1 komunie swieta i bierzmowanie, z 2 strony bede dazyl do tego aby bylo swiadome i mialo pelne prawo wyboru tego co chce (Za rok czy dwa zaczne czytac corce na przemian m.in. biblie i koran), na religie raczej nie zamierzam jej wysylac. Nie potrafie Pani doradzic (tak czy nie) bo kazda sytuacja jest specyficzna, moge tylk przedstawic moje stanowisko - mam nadzieje ze bedzie pomocne. Odpowiedz Link Zgłoś
messina Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie.. 26.11.07, 15:28 Urodziłam się w rodzinie niby katolickiej, ale bez żadnych przesadnych ostentacji. Zostałam ochrzczona, chodziłam na religię, poszłam do komunii, ale to wszystko od ok 14 roku życia zaczęło mi nie pasować i przestałam chodzić na religię od 8 klasy (na szczęście wtedy religia była poza szkołą, czy przedszkolem - zgroza!! od razu widzę szkółki koraniczne! które oglądałam na własne oczy kilka lat) Zbiegło się to z obserwacją, że w domu nie wiszą krzyże, rodzice nie chodzą na msze. Doszłam do wniosku, że pewnie nie wierzą. Teraz sama jestem niewierząca, ale w sumie raczej odczuwam wdzięczność, że dano mi tę możliwość wyboru chrzcząc mnie, i że poznałam dokładnie Biblię i religię, tak w końcu ważne dla naszej kultury, literatury i sztuki. Nie mam do rodziców pretensji, światopogląd wykształcił mi się sam. Ochrzciłam własne dziecko z tego samego powodu. Ufam, że samo zrozumie sprawę, na swój własny sposób, i nie będę go skłaniać ku żadnej wersji. Nie wiem jeszcze, co zrobię z religią w szkole, ale raczej go nie poślę, z jednego powodu - dziś niestety lekcje religii nie są tym, czym kiedyś, tylko indoktrynacją. Jakim prawem katecheci wyrażają swoje opinie na temat pośmiertnych losów członków rodziny dziecka i ich moralności? Natychmiast poszłabym na skargę do dyrektora. To jest niedopuszczalne!! To obrażanie rodziców czy krewnych przed dzieckiem!! I jeszcze jedno - po co rozróżnianie czy państwo ma być świeckie czy katolickie? A nie może być, do licha cięzkiego, wielowyznaniowe!?!! Odpowiedz Link Zgłoś
rafal.kapitza Re: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niew 26.11.07, 15:36 Kurcze! Przeraza mnie wiekszosc wypowiedzi.Z kad w ludziach tyle nienawisci do kościola i Boga? Odpowiedz Link Zgłoś
krysuvik Re: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niew 26.11.07, 16:03 a moze oprocz ochrzczonych w dziecinstwie zapytacie tych nieochrzczonych, co o tym sadza? mam dzis 21 lat, w kosciolach jedynie za granica przy okazji zwiedzania. nieochrzczona, bez komunii, bierzmowania, slubu koscielnego tez nie bedzie. a wiecie co jest najwazniejsze? dystans jaki posiadam wobec religii, potrafie znalezc plusy i minusy - jest to mozliwe, bo staram sie byc obiektywna. rozumiem dlaczego ludzie wierza, i to nie tylko katolicy, ale rozumiem tez ateistow. jestem tolarancyjna. poznalam religie katolicka - umiem zadawac pytania. a gdybym nagle poczula potrzebe zblizenia do Boga - moja decyzja bedzie dojrzala, przemyslana! a co najwazniejsze - wybor religii bedzie nalezal do mnie, nie myslcie tylko o katolicyzmie! nigdy nie czulam sie zepchnieta poza grupe, mialam madrych rodzicow - wszystko mi wytlumaczyli. jestem im za to wdzieczna. Odpowiedz Link Zgłoś
lava71 Re: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niew 26.11.07, 16:07 Dziwię się, że się dziwisz ... Odpowiedz Link Zgłoś
darkraj Re: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niew 26.11.07, 16:53 rafal.kapitza napisał: > Kurcze! Przeraza mnie wiekszosc wypowiedzi.Z kad w ludziach tyle > nienawisci do kościola i Boga? ======================================== A SKAD ma byc milosc i wiara? Czasy ciemnoty i niewolniczego poddanstwa popadaja w ruine. Nie wystarczy "glosic slowo boze". Trzeba swiecic przykladem. Przypadki ubogich ksiezy, zyjacych (juz tylko na starosc) w celibacie sa wyjatkami. Te wlasnie wyjatki potwierdzaja regule zaklamania, bunczucznosci wszechwiedzy i razacego lekcewazenia norm spolecznych przez urzednikow Watykanu. Inaczej mowiac, gdyby nie bylo wyjatkow, to trzeba by uznac za norme uznanie Nas za bydlo, a czarnokieckowych za jedyne zrodlo potwierdzenia swojego czlowieczenstwa. Odpowiedz Link Zgłoś
intel-e-gent Ten reportaż jest argumentem za tym, by 26.11.07, 15:52 wyrzucić naukę religii (a w zasadzie pranie mózgów) ze szkół i przedszkoli. To chyba nie jest aż taki kłopot zaprowadzić dziecko do kościoła, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
darkraj Re: Ten reportaż jest argumentem za tym, by 26.11.07, 17:10 intel-e-gent napisał: > wyrzucić naukę religii (a w zasadzie pranie mózgów) ze szkół i > przedszkoli. To chyba nie jest aż taki kłopot zaprowadzić dziecko do > kościoła, prawda? ============================================ Prawda, i to najprawdziwsza. Podobnych postow na tym Forum (na innych szaleje cenzura) bylo, lekko liczac, setki tysiecy. Tylko, ze malo kto zdaje sobie sprawe z karkolomnosci wykonania tych spolecznych oczekiwan. W Polsce obowiazuje druga, mniej znana Spoleczenstwu, konstytucja. Jest nia Konkordat, wymuszony przez Watykan na solidaruchach w rozliczeniu poparcia w czasie etosu. Ta umowa miedzynarodowa ma moc ustawy, czyli tej samej rangi co Ustawa Zasadnicza i zostala ratyfikowana przez...komuniste Kwasniewskiego! Dopoki nie wywrzemy presji petycjami w biurach naszych Poslow, sprawa nie ma szans nawet na zaistnienie. Potrzebna jest weryfikacja postanowien Konkordatu, inaczej dalej bedziemy "ciemnym ludem", czyli stadem owiec i baranow do "strzyzenia". Odpowiedz Link Zgłoś
and_nowak Kiepski to argument 27.11.07, 13:33 > wyrzucić naukę religii (a w zasadzie pranie mózgów) ze szkół i > przedszkoli. To chyba nie jest aż taki kłopot zaprowadzić > dziecko do kościoła, prawda? To jest kłopot. Pamiętam, jak łaziłem wieczorami do salki. Niektórzy (tzn. cała wieś) musi dojeżdżać. Jeździć dwa razy ? Gimbusem (państwowym), czy własnym Ursusem ? ;-) Dlaczego nie wyrzucić kółka chemicznego i innych zajęć pozalekcyjnych ? Przy okazji: jestem zwolennikiem NAPRAWDĘ wolnego wyboru - chodzić na religię, czy też nie, jestem przeciw wieszaniu krzyży w klasach, przeciw opłacaniu katechetów przez ministerstwo, przeciw wpisywaniu oceny z religii na świadectwie (nie tylko średniej, w ogóle wpisywaniu). Jestem katolikiem. Nie lubię Rydzyka. Aha, znając żenujący poziom wielu katechetów stwierdzam, że to nie jest pranie mózgów, chyba że skierowane PRZECIWKO religii. Odpowiedz Link Zgłoś
intel-e-gent Re: Kiepski to argument 27.11.07, 20:56 Religia jest sprawą prywatną, a nie publiczną, więc nie jest rolą Państwa zapewnianie edukacji religijnej w szkołach. Nauka religii w obecnej formie nie jest nauką tylko próbą przekazania określonego światopoglądu i utrwalenia go. Dlatego piszę o praniu mózgów. W liceach i gimnazjach ono działa słabiej, ale w przedszkolach... A chemia to nauka pożyteczna. Gdyby nie chemia nie umiałbym zrobić bimbru ;) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
estiej Re: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niew 26.11.07, 16:17 Nie czytałem wszystkich wypowiedzi, więc może powtarzam, to co ktoś już napisał wcześniej. Nie ufam wypowiedzi katechety. Myślę, że miałby zupełnie inne zdanie, gdyby synek chciał się zapisać do innej religii lub innej sekty. Pani psycholog ma więcej racji, ale ten problem może być rozwiązany na kilka różnych sposobów, niekoniecznie przez ochrzczenie dziecka. - skoro dziecko koniecznie chce być ochrzczone, bo wierzy w Boga, można przeprowadzić próbę, czy da się ochrzcić w innym wyznaniu chrześcijańskim. Jeśli w grę wchodzi wyłącznie rzymsko-katolicka, najprawdopodobniej nie chodzi o Boga, tylko o dołączenie do grupy. - można dziecko wypisać z religii - można zrobić burdę w szkole za indoktrynowanie dziecka. - można powiedzieć dziecku spokojnie, że ochrzci się samo, jak będzie dorosłe Nawiasem mówiąc przyzwolenie na lekcje religii w szkole czy przedszkolu powinno być zniesione prawnie. Odpowiedz Link Zgłoś
winka53 ciemnogrod-POLSKA!!!!!!!!!!!!! 26.11.07, 16:29 <Co za bzdury tu sie pisze ....PIS-owskie idiotyzmy-katolicyzmy!!!!! O matko,KOMUNO wroc....bylo normalniej,bo nie tak glupio! Wyjezdzac..kto zywy z tego CIEMNOGRODU...!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
walery60 Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie.. 26.11.07, 16:31 Nigdy w życiu! Zacznij dzicko uświadamiać od najwcześniejszych lat o życiu przyrody,Opowiedz mu jak i kiedy powstała ;biblia;,kto ją napisał i z czyich najpierw opowiadań została napisana.jezeli jesteś niewierząca to musisz mieć jasno sprecyzowane podstawy i się nie załamuj,syn jak dorośnie to ci potem podziekuje. Odpowiedz Link Zgłoś
hendre Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie.. 26.11.07, 16:36 Nauczanie religii powinno zostać przeniesione do kościoła. Polska szkoła państwowa winna być szkołą laicka. Oczywiście, mogą istnieć szkoły wyznaniowe. Zakładanie, że większość społeczeństwa to katolicy nie jest prawdą, bo praktykuje ok. 30-40 % społeczeństwa, a rzeczywiście stosuje przykazania kościelne znikomy procent. Odpowiedz Link Zgłoś
bydlo_prof_wb Można pęknąć ze śmiechu Gazeto. 26.11.07, 16:51 Dobrze też byłoby dla pewnej równowagi umieścić obok jakiś tytuł w rodzaju "Nasz papież" no i jakąś dyskietkę z jego homilią zamieścić lub kolędy. No nie kolędy to już niepolityczne jest, ale pastorałki może chociaż. A jutro proponuję coś o kontroli w WSKSiM w Toruniu. Znowu będzie można poczytać jazgocik i klangor półgłówków... ___________ Zamordowaliście w swoich sumieniach Boga i myślicie że ujdzie to wam bezkarnie? (F.W. Nietzsche) Odpowiedz Link Zgłoś
lava71 Re: Można pęknąć ze śmiechu Gazeto. 26.11.07, 21:48 takie komentarze najbardziej mnie bawią. Analityk pełną gębą:) Odpowiedz Link Zgłoś
estelka1 Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie.. 26.11.07, 17:29 Nie powinnaś chrzcić syna dla "swiętego spokoju". Nie jesteś katoliczką i nie wychowasz w związku z tym syna po katolicku. I tak naprawdę jeśli nie ochrzcisz synka, postąpisz w dużo bardziej uczciwy sposób. Są ludzie dla których wiara, sakramenty to są świętością. I te osoby są takie prawdziwie religine, a nie żadni fanatycy. I daj Boże żeby kościół katolicki miał tylko takich wyznawców, może dzięki nim się jakoś "uzdrowi". Mnie osobiście przerażają ludzie, ktorzy biorą ślub kościelny, chrzczą dzieci, pozwalają im przystąpić do komunii, a tak naprawdę mają w nosie religię. Prawdopodobnie ulegli presji rodziców, ale przeciez oni wychowują kolejne pokolenie pseudokatolików którzy przyjmą sakramenty dla świętego spokoju i tak kółko będzie się zamykać. Bez sensu. A potem dziwimy się dlaczego katolicy są tacy nietolerancyjni, dlaczego w kościele katolickim jest tyle zła i brudnych historii. Ano dlatego że nie ma w nim ludzi prawdziwie wierzących tylko jacyś tacy "farbowani". Kiedyś zaimponowała mi koleżanka. Wychodziła za mąż, a że była niewierząca, a jej facet był obojętny religijnie. Mnóstwo osób namawiało ją na ślub kościelny, bo tradycja, bo będą problemy z ochrzeczeniem dziecka, pogrzebem itd. Miała na to tylko jedną odpowiedź "Zbyt szanuję ludzi wierzących, żeby sobie robić cyrki z rzeczy dla nich ważnych". Tak trzymaj i Ty. Między innymi z szacunku dla swoich rodziców i ich poglądów. A syn jesli zechce być ochrzczony, zrobi to jako dorosły. I będzie dużo lepszym katolikiem niż niejedna osoba która teraz wywiera na Ciebie presję. Odpowiedz Link Zgłoś