Dodaj do ulubionych

Czy potrafisz pokazać mi Boga?

11.03.08, 00:39
Witam serdecznie,
jestem osobą niewierzącą, ale w fenomenie religii interesuje mnie
szczególnie jedna kwestia. Zakładam, że 'prawdziwa' (cokolwiek to
znaczy) wiara w Boga to pewność, że Bóg istnieje. Mam w związku z
tym pytanie do osób wierzących:

Czy Twoja wiara to "ufność", że spotkasz/doświadczysz Boga dopiero
po śmierci, czy wręcz przeciwnie - doświadczasz Jego obecności w
życiu codziennym?

Jeśli są na tym forum osoby wierzące, które opowiadają się za tą
drugą opcją, proszę, niech podzielą się tym, gdzie wg nich przejawia
się Bóg w otaczającym nas świecie.

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • dzik0 Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 11.03.08, 00:52
      Jedź w góry to zobaczysz Boga.
      • kolter_hugh Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 11.03.08, 08:33
        dzik0 napisał:

        > Jedź w góry to zobaczysz Boga.

        Które??
        • dzik0 Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 11.03.08, 09:59
          Kolter tobie wystarczą góry stołowe.
          • kolter_hugh Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 11.03.08, 10:42
            dzik0 napisał:

            > Kolter tobie wystarczą góry stołowe.

            Ty musisz go zatem w himalajach szukać!! ::)))czyli masz mniejszą wiarę
            ::))))))))))))))))))
            • piwi77 Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 11.03.08, 11:26
              kolter_hugh napisał:

              > Ty musisz go zatem w himalajach szukać!!

              Tego bym nie radził, a szczególnie w strefie śmierci.
          • piwi77 Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 11.03.08, 11:25
            dzik0 napisał:

            > Kolter tobie wystarczą góry stołowe.

            Nie wiem jak kolterowi, ale mnie wystarczą, są piękne, byłem,
            widziałem, jesienią, cudo! Polecam wszystkim, niekoniecznie w celu
            doszukiwania się w nich Boga.
            • kolter_hugh Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 11.03.08, 11:57
              piwi77 napisał:

              > dzik0 napisał:
              >
              > > Kolter tobie wystarczą góry stołowe.
              >
              > Nie wiem jak kolterowi, ale mnie wystarczą, są piękne, byłem,
              > widziałem, jesienią, cudo! Polecam wszystkim, niekoniecznie w celu
              > doszukiwania się w nich Boga.

              Mam 80 km do alp więc , nie spieszno mi w inne góry jechać ::)))
          • arius5 Wlasnie w tym jest sedno, ze nie mozna 12.03.08, 13:23
            i na tym bazuje kosciol, ktory przypisuje sobie cechy mistyczne i
            nadprzyrodzone, wmawiajac ludziom, iz jedyna droga do Boga wiedzie przez ksiedza.
            Sprowazaja tez cala dyskusje do kwestii istnienia Boga, co jest bzdura,
            radzilbym sie raczej zastanowic, ile wspolnego ma kosciol z Bogiem, bo ja
            uwazam, ze zupelnie nic.
            • mala.mi74 Re: Wlasnie w tym jest sedno, ze nie mozna 12.03.08, 15:06
              arius5 napisał:

              > i na tym bazuje kosciol, ktory przypisuje sobie cechy mistyczne i
              > nadprzyrodzone, wmawiajac ludziom, iz jedyna droga do Boga wiedzie
              przez ksiedz
              > a.
              ??? cos takiego mówi? Pierwsze słysze....
              • kolter_hugh Re: Wlasnie w tym jest sedno, ze nie mozna 12.03.08, 16:15
                mala.mi74 napisała:

                > arius5 napisał:
                >
                > > i na tym bazuje kosciol, ktory przypisuje sobie cechy mistyczne i
                > > nadprzyrodzone, wmawiajac ludziom, iz jedyna droga do Boga wiedzie
                > przez ksiedz
                > > a.
                > ??? cos takiego mówi? Pierwsze słysze....


                To watykan twierdzi że bez niego niema zbawienia !!!
      • servicio Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 12.03.08, 10:44
        kaminali88 napisała:


        > Jeśli są na tym forum osoby wierzące, które opowiadają się za tą
        > drugą opcją, proszę, niech podzielą się tym, gdzie wg nich
        przejawia
        > się Bóg w otaczającym nas świecie.


        Przypomina mi się anegdota o cadyku Elimelechu z Leżajska:

        "Dam ci rubla, jeżeli pokażesz mi miejsce, gdzie możesz udowodnić,
        że jest Bóg" - powiedział do niego oswieceniowy uczony.

        "Dam ci 100 rubli, jeżeli pokażesz mi miejsce, w którym możesz
        udowodnisz, że Go nie ma" odpowiedział Elimelech.

        :)
        • aniorek Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 12.03.08, 11:18
          No coz, pytanie bylo o udowodnienie istnienia boga.
    • twoj_aniol_stroz Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 11.03.08, 09:03
      Ja Jezusa spotkałam w domu samotnej matki w osobie kobiet proszących
      o chleb. I nie piszę tego jako pustego frazesu, ale głębokie
      przekonanie, bez względu na to jakie jest zdanie innych na ten temat.
      Chcesz wiedzieć coś jeszcze to napisz na priv, nie mam w zwyczaju
      nawracać na siłę, mogę Ci opowiedzieć jak ja odczuwam obecność Boga
      w moim życiu, tyle, że nie jest to opowieść z gatunku "widziałam i
      uwierzyłam" :)
    • kabja Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 11.03.08, 10:16
      Moja iwra jest "ufością" w to,że Bóg jest ze mną zawsze,co
      zakłada,że jest tak samo teraz, będzie za chwilę, będzie w chwili
      przejśca z ziemskiego życia do życia wiecznego. Bóg przejawia się w
      róznych rzeczach, sytuacjach itp. Jak ma napisać Ci o tym na forum?
      Jak opisać fenomen wiary ludzkimi słowami? Tak do końca chyba się
      nie da, ponieważ człowiek z natury jest transcendentny,więc i jego
      wiara przekracza to, co ziemskie.
      • astrotaurus Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 11.03.08, 10:53
        kabja napisała:

        **Moja iwra jest "ufością" w to,że Bóg jest ze mną zawsze,**

        Czemu "ufnością", a nie ufnością? Weź-no mniej transcendetnie się wyrażaj!


        **Bóg przejawia się w róznych rzeczach, sytuacjach itp. Jak ma napisać Ci o tym
        na forum? Jak opisać fenomen wiary ludzkimi słowami?**

        Pal licho fenomen wiary. Opisz ludzkimi słowami to przejawianie się boga w
        różnych rzeczach.
        Ciekaw jestem i ja. :D


        **jego wiara przekracza to, co ziemskie. **

        A astronomowie i tacy-tam, zajmujący się nieziemskością też są transcendentni?
        Cali, albo prawie cali?





        Kabja, zlituj się!
        • kabja Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 11.03.08, 16:48
          -Ale o co chodzi z "ufnością a nie-ufnością?"A,już widzę-
          przepraszam, to zwykła literówka, strasznie mi wstyd;-)
          -O przejawach wiary dużo by pisać, może na priva,jesli koniecznie Ci
          zależy?
          -Transcendencja polega na tym,że człowiek potrafi przekraczać to,co
          ziemskie, w każdym z nas jest pragnienie nieśmiertelności.W
          Astronautach pewnie też ;-)
          -z natury jestem litościwa, tylko chciałabym wiedzieć, o co Ci tak
          naprawdę chodzi.
          • astrotaurus Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 12.03.08, 09:13
            kabja napisała:

            **Transcendencja polega na tym,że człowiek potrafi przekraczać to,co ziemskie, **

            Eeee tam... wszystko jest ziemskie (używasz tego chyba w znaczeniu: "z tego
            świata") i wyżej pępka nie podskoczysz. Albo daj jakiś przykład. ;)


            **w każdym z nas jest pragnienie nieśmiertelności.W Astronautach pewnie też ;-)**

            Tereferekuku, ludzie pierniczą o nieśmiertelności, a większość nie wie co zrobić
            ze sobą w deszczową niedzielę


            **-z natury jestem litościwa, tylko chciałabym wiedzieć, o co Ci tak naprawdę
            chodzi.**

            Chodzi o to,żebyś mówiła do rzeczy, a nie transcendentnie zagadkami. :D
            • kabja Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 12.03.08, 09:24
              - podskoczysz, podskoczysz,wysil sie tylko trochę ;-)
              -o, nie wiesz,co zrobić ze sobą w niedzielę, biedactwo! to może idź
              na spacer, do kina, pograj w scrable, rób po prostu to,co lubisz,
              albo to,na co nie masz czasu w ciągu tygodnia.
              - a ja bym chciała....
              • piwi77 Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 12.03.08, 11:03
                Austrotaurus napisał, że większość ludzi nie wie co z niedzielą
                zrobić (tu przyznaje mu rację), nie że on sam nie wie.
                • kabja Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 12.03.08, 11:43
                  Wiesz, Piwi, myślę,że problem świętowania czy też zwykłego spędzania
                  niedzieli jest bardziej złożony i z wiara nie ma wiele
                  wspólnego,niestety. To już jednak temat dla socjologów.
                  • piwi77 Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 12.03.08, 12:08
                    kabja napisała:

                    > Wiesz, Piwi, myślę,że problem świętowania czy też zwykłego
                    > spędzania niedzieli jest bardziej złożony i z wiara nie ma wiele
                    > wspólnego,niestety.

                    Nikt nie przeczy, astrotaurus wspomniał o niedzieli nie pod kątem
                    wiary, chciał wykazać absurd gadania o wieczności, jeżeli nie wiemy
                    co z najbliższą niedzielą. Równie dobrze mógłby to być piątek albo
                    poniedziałek, aby kontekst wiary był zupełnie niedostrzegalny.
              • astrotaurus Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 12.03.08, 12:19
                kabja napisała:

                ** - podskoczysz, podskoczysz,wysil sie tylko trochę ;-)**

                Prosiłem o przykład, a nie ironię. I nie mam nic przeciw ironii, gdyby była
                następstwem i konsekwencją przykładu (czy innego argumentu).
                Podana ZAMIAST nie jest zbyt smaczna.


                **, nie wiesz,co zrobić ze sobą w niedzielę, biedactwo! to może idź na spacer,
                do kina, pograj w scrable, rób po prostu to,co lubisz, albo to,na co nie masz
                czasu w ciągu tygodnia. **

                Gdybym chciał napisać, że to ja nie mam co robić w deszczową niedzielę, to ,
                wyobraź sobie, napisałbym po prostu, że to ja nie mam co robić w deszczową
                niedzielę.
                A nie napisałem o sobie, bo ja nie ma czasu na nudę. W swoim niekrótkim życiu
                nie nudziłem sie jeszcze ani przez chwilkę. I dla mnie kilkaset lat życia to
                nie byłoby za dużo.

                **- a ja bym chciała....**

                To ciekawe... Ty podobno wierząca jesteś. A skoro wierzysz, to zapewne żyjesz
                jak uważasz, ze jest słusznie żyć i życie wieczne masz jak w banku... Skąd więc
                to "bym chciała"?
                • kabja Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 13.03.08, 10:44
                  -No dobrze,przepraszam. chociaż właściwie, to nie była ironia. Ale
                  ad rem: tylko ludzie chcą,aby ich życie nigdy się nie skonczyło.
                  Gdyby tak nie było, nie balibyśmy sie śmierci, nie chcielibyśmy jej
                  uniknąć, nie wymyślalibyśmy coraz to nowszych technik pozwalających
                  na przedłużanie życia. To właśnie dążenie do niekończącego się życia
                  odróżnia nas od innych bytów.
                  -Wiesz,ja też nie bardzo mam czas na nudę,więc nie potrafię
                  odpowiedzieć wyczerpująco na to pytanie :-(
                  - To raczej tutaj zawarłam nutkę ironii.Jak mawia mój kolega, o
                  życie wieczne nie musimy się martwić, ponieważ jako ludzie wierzący
                  jesteśmy "metafizycznie ustawieni".

                  -
                  • kolter_hugh Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 13.03.08, 10:54
                    kabja napisała:
                    Jak mawia mój kolega, o
                    > życie wieczne nie musimy się martwić, ponieważ jako ludzie wierzący
                    > jesteśmy "metafizycznie ustawieni".

                    To ma na myśli ??

                    Koh 9, 4-5

                    4 Bo któż stanowi wyjątek?
                    Wszyscy żyjący mogą jeszcze mieć nadzieję -
                    bo lepszy jest żywy pies
                    niż lew nieżywy -
                    5 ponieważ żyjący wiedzą, że umrą,
                    a zmarli niczego zgoła nie wiedzą,
                    zapłaty też więcej już żadnej nie mają,
                    bo pamięć o nich idzie w zapomnienie.
                    • kabja Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 13.03.08, 15:59
                      Cóż za pesymizm!
                  • piwi77 Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 13.03.08, 10:55
                    kabja napisała:

                    > Jak mawia mój kolega, o życie wieczne nie musimy się martwić,
                    > ponieważ jako ludzie wierzący jesteśmy "metafizycznie ustawieni".

                    Inaczej mówiąc życie wieczne możliwe jest tylko u wierzących i tylko
                    dopóki wierzą, czyli nie dłużej niż do śmierci.
                    • kabja Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 13.03.08, 16:02
                      Tylko wtedy, kiedy założysz,że iwra kończy sie w chwili śmierci.
                      Przecież tak nie jest.
                      • piwi77 Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 13.03.08, 17:30
                        kabja napisała:

                        > Tylko wtedy, kiedy założysz,że iwra kończy sie w chwili śmierci.
                        > Przecież tak nie jest.

                        To już nie mnie pytać jak jest, od któreś z katolików słyszałem na
                        tym forum, że z chwilą śmierci wiara przechodzi w pewność, więc
                        jednak się kończy, ale pewnie i w tej kwestii co katolik to odmienna
                        wersja. W końcu to tylko bajka, każdy może mieć swoją.
                        • kabja Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 14.03.08, 11:00
                          Widzisz-w pewność a nie w niewiarę.
                    • an-dzia-5 Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 03.04.08, 15:40
                      ważne jest ,czy Ty naprawdę chcesz Go zobaczyć /poczuć,spotkać w
                      sobie/.wiara nie jest taka sama na każdym etapie życia,mi trudno by
                      było uwierzyć,że to wszystko naokoło jest konsekwencją jakichś sił
                      tylko fizycznych,za doskonałe to wszystko...
      • 80s Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 12.03.08, 08:59
        Pisze, że bóg jest z tobą zawsze.
        Czy jak siedzisz w WC to też?
    • piwi77 Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 11.03.08, 10:20
      Boga może spotkać każdy, jeśli tylko zechce, ja nie chcę, wolę
      widzieć w innym człowieku dokładnie niego samego, a nie moje
      urojenia.
    • zuq1 "Boga nikt nigdy nie widział..." 11.03.08, 10:30
      "...jednorodzony Syn, który jest na łonie Ojca, objawił Go" - Ew.
      Jana 1, podobnie Jezus mówi o sobie: "Kto mnie widział, widział
      Ojca" (też Ew. Jana, chyba rozdział 6).
      Co do Twoich pytań - oczywiście, że doświadczam Boga codziennie.
      Co do przejawów zaś w otaczającym świecie, to dobrze ktoś napisał o
      pięknie gór, ale też pomyśl proszę ogólnie o naszej Ziemi, że gdyby
      jej orbita była przesunięta trochę bliżej czy dalej Słońca, życia by
      na niej nie było, co też pewną wskazówką na działalność Boga jest.
      Zauważ, jak rozpaczliwie świeccy naukowcy szukają życia poza Ziemią
      albo chociaż śladów, że kiedyś życie na Marsie istniało. Co da nam
      wiedza, że sobie kiedyś jakieś bakterie na Marsie żyły? Nic, ale
      wtedy ci, którzy chcą istnieniu Boga zaprzeczyć, powiedzą z dumą -
      życie może powstać także bez Boga.
      • dzik0 Wszędzie widać Boga. 11.03.08, 10:38
        Wszystko zaczyna się i kończy przez Boga.
        Nawet to co nie ma początku i końca też jest jego dziełem.
        • astrotaurus Re: Wszędzie widać Boga. 11.03.08, 11:11
          dzik0 napisał:

          **Wszystko zaczyna się i kończy przez Boga.
          Nawet to co nie ma początku i końca też jest jego dziełem.**

          Ble, ble, ble to umiesz, a czytać już nie?
          Autor wątku prosi, żebyś mu pokazał boga, a nie bleblał.
        • realny.esteta Re: Wszędzie widać Boga. 11.03.08, 14:56
          dzik0 napisał:
          > Wszystko zaczyna się i kończy przez Boga.

          I to jest odpowiedz której się spodziewałem - wierzący WSZYSTKO tłumaczą bogiem.
          Że pogoda ładna, że nieładna, że się poślizgnął i upadł albo że się nie poślizgnął.
          Widocznie bóg tak chciał i tyle. Nie pogadasz.
      • piwi77 Re: "Boga nikt nigdy nie widział..." 11.03.08, 10:49
        zuq1 napisał:

        > Nic, ale wtedy ci, którzy chcą istnieniu Boga zaprzeczyć,
        > powiedzą z dumą - życie może powstać także bez Boga.

        Życie mogło powstać bez Boga, stan wiedzy na dzisiaj, pozwala na
        takie stwierdzenie i nie ma w nim nic z dumy.
        • zuq1 Re: "Boga nikt nigdy nie widział..." 11.03.08, 12:01
          "Życie mogło powstać bez Boga, stan wiedzy na dzisiaj, pozwala na
          takie stwierdzenie i nie ma w nim nic z dumy." - patrz odpowiedź do
          astrotaurusa i dowiedź tego ekspermentalnie a nie podawaj
          teoretycznych dywagacji jajogłowych, którzy potrafią dokonywać co
          prawda klonowania i innych "cudów", ale nie potrafią ożywić materii
          nieożywionej.
          • piwi77 Re: "Boga nikt nigdy nie widział..." 11.03.08, 12:04
            Napisałem, że życie mogło powstać bez Boga. Skoro wywołało to Twoje
            oburzenie, rozumiem, że twierdzisz, że życie nie mogło powstać bez
            Boga. Zaczekam z dowodem na prawdziwość mojej tezy, aż Ty udowodnisz
            swoją. Tylko proszę bez bajkowych cytatów z biblii.
            • zuq1 Re: "Boga nikt nigdy nie widział..." 11.03.08, 13:12
              Wcale się nie oburzyłem, ale tak, twierdzę, że życie bez Boga
              powstać nie mogło. Tak naprawdę to wybór jest "zerojedynkowy": albo
              życie z Boga, albo życie bez niego. Ja nie wysilam się, aby
              udowodnić swoją tezę, bo Biblia mówi na ten temat jasno. Ty
              twierdzisz, że życie bez Boga jest możliwe, ale eksperymenty
              naukowców życia nie wytworzyły. A cytaty z Biblii będę podawał kiedy
              zechcę, czy Ci się to podoba, czy nie. W końcu jesteśmy na
              forum "Religia" a nie "Religia*"
              * - nie wolno cytować Biblii!
          • piwi77 Re: "Boga nikt nigdy nie widział..." 11.03.08, 12:11
            zuq1 napisał:

            > a nie podawaj teoretycznych dywagacji jajogłowych,
            > którzy potrafią dokonywać co prawda klonowania i innych "cudów",
            > ale nie potrafią ożywić materii nieożywionej.

            Ano nie potrafimy ożywić, fakt, tak jak do pewnego czasu nie
            potrafiliśmy zrozumieć energii elektrycznej (a tym bardziej jej
            produkować) i długo uważaliśmy pioruny za (tak, tak) gniew Boga.
      • astrotaurus Re: "Boga nikt nigdy nie widział..." 11.03.08, 11:08
        zuq1 napisał:

        **gdyby jej orbita była przesunięta trochę bliżej czy dalej Słońca, życia by na
        niej nie było, co też pewną wskazówką na działalność Boga jest.**

        Porażająca logika!
        Nagroda Nobla jest Twoim przeznaczeniem, zuq1, bo rzeczywiście trudno o bardziej
        pewną wskazówkę na działalność boga.
        Jesteś straszny. :(


        **rozpaczliwie świeccy naukowcy szukają życia poza Ziemią albo chociaż śladów,
        że kiedyś życie na Marsie istniało. Co da nam wiedza, że sobie kiedyś jakieś
        bakterie na Marsie żyły? Nic, ale
        > wtedy ci, którzy chcą istnieniu Boga zaprzeczyć, powiedzą z dumą -
        > życie może powstać także bez Boga**

        A skąd Ty możesz wiedzieć do czego przydaje się ludziom wiedza z wielu dziedzin !
        Kiedy pomyślę o tych rzeszach naukowców, których pcha do przodu rozpaczliwa chęć
        zrobienia Tobie na złość, to myślę , ze z Tobą jest tak źle, że dużo gorzej już
        być nie może.

        Mądrzy ludzie doskonale wiedzą, że życie powstało bez boga (a na pewno bez tego
        opisanego w biblii) i będą bardzo dumni oczywiście, kiedy sami, swoim geniuszem
        uruchomią nowe życie.
        • zuq1 Re: "Boga nikt nigdy nie widział..." 11.03.08, 11:57
          Witam astrotaurus, do Nobla nie aspiruję, bo naukowcem ani pisarzem
          nie jestem. Napisałem zresztą "pewną wskazówką" - nie jakoby miałby
          to być największy i niepodważalny dowód.
          "A skąd Ty możesz wiedzieć do czego przydaje się ludziom wiedza z
          wielu dziedzin!" No właśnie nie wiem, po co wydaje się miliardy
          dolarów na wiedzę czysto teoretyczną i do czego przydatną - podaj
          przykłady i oświeć mnie proszę.
          "Mądrzy ludzie doskonale wiedzą, że życie powstało bez boga (a na
          pewno bez tego opisanego w biblii) i będą bardzo dumni oczywiście,
          kiedy sami, swoim geniuszem uruchomią nowe życie." - czekam z
          niecierpliwością. Najbardziej prymitywna bakteria jest tak
          skomplikowana, że nie sposób jej wyhodować i tchnąć w nią życia z
          nieorganicznej materii, takie eksperymenty już przeprowadzano i
          skończyły się fiaskiem. Czy może jednak przeoczyłem jakiś artykuł?
          • kereish Re: "Boga nikt nigdy nie widział..." 12.03.08, 00:10
            tchnąć w bakterię życie z nieorganicznej materii???? Buahahaha. Czy Ty wiesz o
            czym piszesz? Jak mozna w cos (organizm zbudowany glownie z materii organicznej)
            "tchnac zycie z materii nieorganicznej"? Co to w ogole znaczy?
            • zuq1 Re: "Boga nikt nigdy nie widział..." 14.03.08, 21:28
              To taki nieprecyzyjny - przyznaję - skrót myślowy. Otóż jeśli życie
              na Ziemi zaczęło się od pierwszej bakterii, to musiała ona powstać z
              jakichś "nieożywionych" składników i zacząć żyć. Pytanie, w jaki
              sposób się to stało? Próbowano już tego dokonać laboratoryjnie i się
              nie udało, to po pierwsze, a po drugie - mimo swej prymitywności
              bakteria jest i tak zbyt bardzo skomplikowana, aby mogła sobie
              powstać w drodze przypadku z niczego.
              • astrotaurus Re: "Boga nikt nigdy nie widział..." 15.03.08, 01:10
                zuq1 napisał:

                **Otóż jeśli życie na Ziemi zaczęło się od pierwszej bakterii, to musiała ona
                powstać z jakichś "nieożywionych" składników i zacząć żyć. Pytanie, w jak sposób
                się to stało? Próbowano już tego dokonać laboratoryjnie i się nie udało,**

                To nie musiała być bakteria - jakiś jednokomórkowy organizm.
                Jeszcze się nie udało, ale się ciągle próbuje. :)


                **mimo swej prymitywności bakteria jest i tak zbyt bardzo skomplikowana, aby
                mogła sobie powstać w drodze przypadku z niczego.**

                Ej, zuq1, zuq1, cofasz się w rozwoju?
                Dopiero co mówiłeś o wodzie, pierwiastkach i energii pioruna , a teraz znowu że
                z niczego... ?
                Zasmucasz mnie .
                Do pojęcia entropii też już pewnie się nie zniżysz?
          • astrotaurus Re: "Boga nikt nigdy nie widział..." 12.03.08, 09:51
            zuq1 napisał:

            **Napisałem zresztą "pewną wskazówką" - nie jakoby miałby to być największy i
            niepodważalny dowód.**

            Wiem, to było ironiczne.
            Jeszcze nie widziałem, żeby człowiek wierzący powiedział cokolwiek KONKRETNEGO i
            na pewno nie liczyłem na to w Twoim przypadku.


            **No właśnie nie wiem, po co wydaje się miliardy dolarów na wiedzę czysto
            teoretyczną i do czego przydatną - podaj przykłady i oświeć mnie proszę.**

            Stary, z owocu Drzewa Wiadomości Dobrego I Złego pierwsi ludzie wzięli raptem po
            gryzie, a to im ciągle kiełkuje i się rozrasta w głowach. Odpowiedź na jedno
            pytanie rodzi wiele dalszych pytań i tak to idzie. Żeby dobry bóg napisał w
            biblii dokąd nam wolno iść w poznawaniu świata, to może by to było coś. Mógłby
            choć z grubsza opisać jak świat jest zbudowany itp. W tak opasłej księdze
            zmieściłoby sie dużo więcej, niż tylko ble, ble o jego osobistej wspaniałości.
            Ale on biblię kierował do takich , jak Ty, którzy znajdą w niej wszystkie
            odpowiedzi na wszystkie swoje pytania i wystarczy im średnia życia 25 lat, bo na
            poznanie biblii to i tak za dużo, a szybciej byliby w niebie....
            Ja tam dziękuję bogu, że nie wszyscy są tacy, jak Ty.


            **czekam z niecierpliwością. Najbardziej prymitywna bakteria jest tak
            skomplikowana, że nie sposób jej wyhodować i tchnąć w nią życia z nieorganicznej
            materii, takie eksperymenty już przeprowadzano i skończyły się fiaskiem.**

            Wszyscy czekamy, zuq1. I zapewne kiedyś się doczekamy. Życie potrzebowało
            miliarda lat, aby w ogóle powstać, potem potrzebowało następnych bodaj prawie
            trzech miliardów, żeby z jednokomórkowców powstały wielokomórkowce, a potem to
            się toczyło coraz szybciej.
            Ludzie próbują odtwarzać warunki panujące na młodej Ziemi, próbuja wszelkimi
            sposobami rozgryzać tajemnicę życia, aby je stworzyć w inny, niż pierwotny
            sposób. Luuuzik, zuq1, luzik.
            To Twoje "tchnięcie życia" daleko by nas pewnie nie zawiodło. Terminologia
            biblijna i sposób myślenia biblijny to droga na manowce.
            Są już systemy komputerowe, które potrafią się uczyć, są szczury z wszczepioną
            płytką krzemową, czerpiące swoimi żywymi tkankami informacje z tej płytki.....
            Luuuzik. :D
            • zuq1 Re: "Boga nikt nigdy nie widział..." 14.03.08, 21:21
              "Żeby dobry bóg napisał w biblii dokąd nam wolno iść w poznawaniu
              świata, to może by to było coś. Mógłby choć z grubsza opisać jak
              świat jest zbudowany itp." - a gdybyś nawet miał takie informacje,
              to i tak byłoby Ci za mało, niezbyt precyzyjnie itd. - "złej
              baletnicy przeszkadza rąbek spódnicy". Albo inaczej, biblijnie - Jan
              Chrzciciel nie jadł i nie pił - mówili, że ma demona, Syn Człowieczy
              jadł i pił - mówili oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i
              grzeszników.

              "Życie potrzebowało miliarda lat, aby w ogóle powstać, potem
              potrzebowało następnych bodaj prawie trzech miliardów, żeby z
              jednokomórkowców powstały wielokomórkowce, a potem to się toczyło
              coraz szybciej." - po raz kolejny okazuje się, że wyznawcy "bogini
              Ewolucji" mają wiarę większą od chrześcijan. Wg Ciebie więc życie
              wzięło się z mieszanki wody i jakichś pierwiastków w które uderzył
              piorun (podobnie jak dr Frankenstein ożywiał swoje monstrum) a potem
              to życie sobie już trwało i mimo niesprzyjających warunków nie
              zdechło a co więcej, stawało się coraz bardziej mądre i
              skomplikowane. To zupełne zaprzeczenie 2. zasady termodynamiki,
              która mówi, że wszystko zmierza ku chaosowi i zagładzie a nie na
              odwrót. Przykład- aby wybudować dom, potrzeba wielkiego nakładu
              pracy, materiałów i czasu. Ale aby go zniszczyć, wystarczy laska
              dynamitu i sekunda. "Luuuzik, zuq1, luzik."??

              "Są już systemy komputerowe, które potrafią się uczyć, są szczury z
              wszczepioną płytką krzemową, czerpiące swoimi żywymi tkankami
              informacje z tej płytki..." - no tak, tylko że komputery nie
              zbudowały się same, lecz zmontował je ich stwórca- człowiek. Szczury
              sobie też same tych płytek nie wszczepiły! Luzik??? Za to życie wg
              Ciebie zrodziło się samo z siebie - gdzie tu sens, gdzie logika? Weź
              się, chłopcze drogi, zastanów, co wypisujesz. Luzik?!



              • astrotaurus Re: "Boga nikt nigdy nie widział..." 15.03.08, 00:54
                zuq1 napisał:

                **a gdybyś nawet miał takie informacje, to i tak byłoby Ci za mało, niezbyt
                precyzyjnie itd. - "złej baletnicy przeszkadza rąbek spódnicy". **

                Ej, zuq1, zuq1, nawet we wróżbiarstwo sie bawisz, byle mi dokuczyć, a fe!
                Nie ma w biblii nic (NIC !!) na tematy naukowe: ani o budowie świata, ani
                żadnych wskazówek w dziedzinie fizyki, chemii, no, po prostu w ogóle nic!!
                Za to bełkotu w stylu: "czyż bóg nie jest nieogarniony? ajajajajaj jaki on
                nieogarniony!".... po uszy i jeszcze wyżej.


                **Albo inaczej, biblijnie - Jan Chrzciciel nie jadł i nie pił - mówili, że ma
                demona, Syn Człowieczy jadł i pił - mówili oto żarłok i pijak, przyjaciel
                celników i grzeszników.**

                Ej, zuq1, zuq1, złośniku jeden! Nie zauważyłeś jeszcze z jaką uwagą odnoszę się
                do każdego tematu z osobna?
                Mnie oskarżasz o podobne opinie?! Chyba nie dajesz mi powodu, abym Cię znów
                polubił... :l


                **po raz kolejny okazuje się, że wyznawcy "bogini
                Ewolucji" mają wiarę większą od chrześcijan.**

                Po raz kolejny próbujesz wciągnąć mnie w swoje bagienko umysłowe wypełnione
                wiarą. Ewolucja jest faktem.


                **Wg Ciebie więc życie wzięło się z mieszanki wody i jakichś pierwiastków w
                które uderzył piorun (podobnie jak dr Frankenstein ożywiał swoje monstrum) a
                potem to życie sobie już trwało i mimo niesprzyjających warunków nie zdechło a
                co więcej, stawało się coraz bardziej mądre i skomplikowane. *

                Ciepło, ciepło....


                **To zupełne zaprzeczenie 2. zasady termodynamiki, która mówi, że wszystko
                zmierza ku chaosowi i zagładzie a nie na odwrót.**

                Zaskakujesz mnie!
                Ale czytaj dokładniej.
                W przeciwieństwie do bajek o bogach w 2 zasadzie termodynamiki jest napisane coś
                bardziej szczegółowo.


                **Szczury sobie też same tych płytek nie wszczepiły! Luzik??? Za to życie wg
                Ciebie zrodziło się samo z siebie - gdzie tu sens, gdzie logika? Weź się,
                chłopcze drogi, zastanów, co wypisujesz. Luzik?!**

                Życie się zrodziło z jakiegoś powodu: samo z siebie to dopiero byłoby
                nielogiczne! :D
                A zrodzić się zapewne może na wiele różnych sposobów i naukowcy ich poszukują.
                Luuuzik, zuq1, luzik. ;)
    • bosy.mnich Oto prawdziwy Bóg 11.03.08, 13:30
      większości współczesnych Polaków:

      www.nbportal.pl/gte/wp/dyskm/numizmatyka/galerie/zabezpieczenia_banknotu/banknot1.jpg

      • zuq1 Re: Oto prawdziwy Bóg 11.03.08, 13:39
        Eee, trochę już zapomniany. Był nim przez blisko 30 lat a potem po
        02.04.2005 słyszeliśmy takie kwiatki w TV jak "Ojcze nasz, JP II,
        który jesteś w niebie...". Kiedyś czytałem artykuł na ten temat, nie
        mogę go niestety odnaleźć.
        • bosy.mnich Re: Oto prawdziwy Bóg 11.03.08, 13:43
          Ale mi chodziło o ten banknot, przez pryzmat którego itd.
          • astrotaurus Re: Oto prawdziwy Bóg 12.03.08, 10:11
            bosy.mnich napisała:

            ** Ale mi chodziło o ten banknot, przez pryzmat którego itd.**

            Bardzo smaczne! :D

            Główny cel usprawiedliwiony uświęconym obrazkiem...
            Barrrdzo smaczne.

            ......
            A czemu nie jesteś bosa.mnicha ? ;)
        • gringo68 pytanie było skierowane do wierzących 11.03.08, 13:44
          dyżurni antyklerykalni ujadacze mogliby się raz powstrzymać od
          głupawych konentarzy, kiedy dano im szansę siedzieć cicho....
          • kolter_hugh Re: pytanie było skierowane do wierzących 11.03.08, 14:09
            gringo68 napisał:

            > dyżurni antyklerykalni ujadacze mogliby się raz powstrzymać od
            > głupawych konentarzy, kiedy dano im szansę siedzieć cicho....

            Posrało ci się w główce kato oszołomie???
          • piwi77 Re: pytanie było skierowane do wierzących 11.03.08, 15:13
            Pytanie było skierowane do wierzących, ale przecież ateiści, zgodnie
            z twierdzeniem dyżurnych kato-przemądrzalskich, to też wierzący,
            tylko trochę inaczej, więc albo uzgodnijcie wspólną wersję, kto jest
            wierzący, a kto nie, albo się nie żołądkuj, gringo_ileś_tam.
        • ariel4ever Re: Oto prawdziwy Bóg 11.03.08, 13:54
          zuq1 napisał:

          > Eee, trochę już zapomniany. Był nim przez blisko 30 lat a potem po
          > 02.04.2005 słyszeliśmy takie kwiatki w TV jak "Ojcze nasz, JP II,
          > który jesteś w niebie...". Kiedyś czytałem artykuł na ten temat,
          nie
          > mogę go niestety odnaleźć.

          np. niemcy maja w personalausweisie baphometa (zakamuflowanego).
          wiec co nas w kolo otacza ? bog tego swiata. nic wiec dziwnego, ze
          zaslepieni tego prawdziwego boga "nie widza"
          • zuq1 Re: Oto prawdziwy Bóg 11.03.08, 13:57
            Witaj Ariel, a w którym miejscu ten Mahomet (bo to jego chyba miałaś
            na myśli, "baphomet" z niczym mi się nie kojarzy?). Odpowiesz mi w
            temacie o "judajczykach"? Wczoraj napisałem.
            • ariel4ever Re: Oto prawdziwy Bóg 11.03.08, 14:08
              zuq1 napisał:

              > Witaj Ariel, a w którym miejscu ten Mahomet (bo to jego chyba
              miałaś
              > na myśli, "baphomet" z niczym mi się nie kojarzy?). Odpowiesz mi w
              > temacie o "judajczykach"? Wczoraj napisałem.



              wiem zuq, odpowiem ale nie od razu. musze miec czas i spokoj. :)) a
              tu zawsze "wpadam" na 5 min.

              nie, nie mialam na mysli mahometa. mahomet to pikus, a ten tutaj, to
              ten z 1jan 5:19.
              pl.wikipedia.org/wiki/Baphomet
              • cjal22b Re: Oto prawdziwy Bóg 11.03.08, 14:44
                Wiara nie równa się wiedza więc Twoja teza jest troche błędna, a
                jeśli szukasz Boga u innych ludzi jesteś bliżej Niego niż się Tobie
                wydaje. A co do ingerowania Boga w życie codzienne to się nie
                wypowiadam, wiara w Boga to bardzo prywatna sprawa:) Pozdrawiam i
                kto szuka ten znajdzie;)
    • leila25 Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 11.03.08, 15:14
      Doświadczanie Boga w życiu codziennym jest ściśle związane z wiarą w Niego i
      dlatego wszystko co bym Ci teraz napisała potraktujesz jak uduchowiony bełkot,
      ponieważ nie wierzysz, a ja nie jestem w stanie (tak jak żaden inny człowiek)
      przedstawić Ci namacalnych dowodów na Jego istnienie. Mogę tylko mieć nadzieję,
      że kiedyś, gdzieś poczujesz tą niesamowitą ulgę i radość, że Ktoś za Tobą stoi
      i, że Cię wesprze gdy się do Niego zwrócisz. Wierz mi, nic tak nie upiększa i
      nie ułatwia życia jak ta świadomość.
      • bambambama Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 11.03.08, 15:28
        Religia przekonala ludzi ze istnieje niewidzialny mezczyzna w gornych warstwach
        atmosfery ktory widzi wszystko co robimy i ma liste rzeczy ktorych nie chce
        zebysmy robili. A jesli bedziemy robic te rzeczy to on ma specjalne miejsce
        pelne ognia, siarki i smoly i wysle nas tam zebysmy cierpieli i zgrzytali zebami
        w nieskonczonosc. Ale jednak nas kocha! Kocha nas i potrzebuje pieniedzy!
        • bambambama Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 11.03.08, 15:29
          ps. To nie moje slowa - George Carlin'a. Tlumaczenie niedokladne :)
          • kereish Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 11.03.08, 19:40
            Zgadza sie.
            Polecam wypowiedzi Pata Condella na youtube, np.:
            youtube.com/watch?v=WPAC_cGVnUg
      • sigrid.storrada Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 11.03.08, 15:43
        zgadzam się z leilą25:
        > Doświadczanie Boga w życiu codziennym jest ściśle związane z wiarą w Niego(...)
        Dla mnie wielość szczęśliwych przypadków ( poznanie wielu z moich przyjaciół (
        na dworcu, na ulicy...), to że gdy mam jakiś problem i pójdę na kazanie w moim
        kościele, to dostaję odpowiedź właśnie na to pytanie...częste znajdowanie
        pieniędzy na ulicy:)a na egzaminach, o które modlę się do Boga, jakoś tak
        dziwnie trafiają mi się proste pytania) w moim życiu to działanie boskie, dla
        kogoś niewierzącego to tylko szczęśliwe przypadki.
        • piwi77 Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 11.03.08, 15:50
          sigrid.storrada napisała:

          > to że gdy mam jakiś problem i pójdę na kazanie w moim
          > kościele, to dostaję odpowiedź właśnie na to pytanie

          Wierzę Ci, że tak masz, podobnie jest z horoskopami wg znaków
          zodiaku, jak masz jakiś problem, przeczytaj w pierwszej lepszej
          gazecie horoskop dla Twojego znaku, zdziwisz się jak bardzo trafia w
          Twoje pytanie. Ja, choć wiem że tak jest, mimo wszystko nie czytam
          horoskopów.
          • sigrid.storrada Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 11.03.08, 16:37
            Horoskopy są po prostu pisane bardzo ogólnie, tak żeby się je dało do każdego
            dopasować ( jak jest sezon przeziębieniowy to każdy znak ma w horoskopie "możesz
            się łatwo przeziębić, uważaj na zdrowie").
            Ale z tymi kazaniami to raczej inaczej. Np. niedawno zastanawiałam się w sobotę
            nad ciekawą interpretacją księgi Jonasza. No a w niedzielę - bach, kazanie na
            ten temat. Albo innym razem jadąc na nabożeństwo myślałam, że lubię przypowieści
            - to na kazaniu mam ciekawie interpretowaną przypowieść.
            • kereish Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 11.03.08, 19:36
              Faktycznie, to Bog specjalnie musial sie akurat przysluchiwac jak sobie myslalas
              o ksiedze Jonasza i bach - a niech sobie poslucha interpretacji. Rzeczywiscie -
              niesamowite. Eh, szkoda gadac.
              • sigrid.storrada Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 12.03.08, 12:42
                tak, właśnie tak myślę, że Bóg słucha gdy się modlę. Już pisałam w pierwszym
                poście, że dla człowieaka niewierzącego takie sytuacje to czysty przypadek.
                Równie trudno udowodnić to że Bóg słucha i to że nie słucha i te historie
                zdarzają mi się przypadkowo. Nie musisz się ze mnie naigrywać.
        • kereish Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 11.03.08, 19:50
          sigrid.storrada, nie zastanowilo Cie nigdy jak to jest, ze dobroduszny Bog moze
          podsuwac Ci proste pytania na egzaminie, gdy o to prosisz, a w tym samym
          momencie w innych czesciach swiata pozwala glodnym czy umierajacym dzieciom
          cierpiec i na ich modly nie odpowiada. Jak to wyjasnisz w kontekscie
          milosiernosci Boga?
        • astrotaurus Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 12.03.08, 10:27
          sigrid.storrada napisała:

          **gdy mam jakiś problem i pójdę na kazanie w moim kościele, to dostaję odpowiedź
          właśnie na to pytanie...częste znajdowanie pieniędzy na ulicy:)a na egzaminach,
          o które modlę się do Boga, jakoś tak dziwnie trafiają mi się proste pytania) w
          moim życiu to działanie boskie, dla kogoś niewierzącego to tylko szczęśliwe
          przypadki. **

          Trochę to ogólnikowe i raczej trudno tu dociekać realności mocy sprawczej boga,
          aczkolwiek wizja boga, który wyjmuje innym pieniądze z kieszeni, abyś Ty je
          mogła znaleźć jest ... hmmm... frapująca.
          Konsultowałaś to już z jakimś lekarzem?
          To tak, na marginesie, bo naprawdę chciałbym , abyś wyjaśniła mi kwestię kazań
          kościelnych w odpowiedzi na Twoje problemy.
          Czy Ty jesteś sama na tych kazaniach i informujesz księdza wcześniej o problemach?
          Czy może wasz dobry bóg dopier... wam wszystkim w tygodniu do pieca te same
          problemy, żebyście z ulgą wysłuchali wszyscy tego samego kazania?
          Myślę , że powtarzalność tego typu zdarzeń mogłaby wykluczyć przypadkowość i
          nagroda Nobla stałaby się Twoim trofeum.

          Sporo na tym forum kandydatów. :D
          • sigrid.storrada Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 12.03.08, 12:55
            co do pieniędzy - myślę, że tak, Bóg wyjmuje je nieuważnym niewierzącym, żeby im
            zabrakło na wódkę i żebym mogła je przeznaczyć na głodne dzieci albo jakiś inny
            zbożny cel:)

            już w piewszym poście napisałam,że wiem, że wierzący i niewierzący inaczej
            interpretują różne zdarzenia. Możesz stwierdzić, że mam po prostu szczęście, że
            przytrafiają mi się przypadkowo różne wydarzenia. Ja nikomu nie zabraniam takiej
            interpretacji, to ty mi też nie zabraniaj takiej, że Bóg nade mną czuwa, ok?

            Dementuję pogłoski jakobym pretendowała do nagrody nobla:)

            • astrotaurus Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 12.03.08, 13:07
              sigrid.storrada napisała:

              **Ja nikomu nie zabraniam takiej interpretacji, to ty mi też nie zabraniaj
              takiej, że Bóg nade mną czuwa, ok?**

              A kto Ci powiedział, że ja mam zamiar zabraniać komukolwiek jakiejkolwiek
              interpretacji?
              Nie znajdziesz chyba na świecie człowieka, który bardziej, niż ja szanuje
              równoprawność wszystkich ludzi, który bardziej, niż ja szanuje prawo do
              posiadania i wyrażania własnych poglądów i interpretacji.
              Jedynie użytek, jaki z tego prawa robisz mojemu szacunkowi nie podlega. Nie
              podoba mi się to co robisz z rozumem danym Ci przez boga i dlatego ja u siebie
              tego nie stosuję.

              I cała kwestia z tego wątku i wielu innych sprowadza się do myśli wyrażonej
              gdzieś, kiedyś przez kogoś mądrego, że mamy prawo do własnych poglądów, ale nie
              do własnych faktów.
              • sigrid.storrada Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 12.03.08, 15:36
                > I cała kwestia z tego wątku i wielu innych sprowadza się do myśli wyrażonej
                > gdzieś, kiedyś przez kogoś mądrego, że mamy prawo do własnych poglądów, ale nie
                > do własnych faktów.

                przecież nie dyskutujemy o faktach, ale o interpretacjach.
              • lilu71 Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 14.03.08, 20:02
                > Nie znajdziesz chyba na świecie człowieka, który bardziej, niż ja
                > szanuje równoprawność wszystkich ludzi, który bardziej, niż ja
                > szanuje prawo do posiadania i wyrażania własnych poglądów i
                > interpretacji.
                A to paradne! Miałam już nie wdawać sie z Tobą w dyskusje, bo zupełnie nie
                odpowiada mi styl w jakim prowadzisz rozmowę, ale na to stwierdzenie po prostu
                musiałam zareagować. Jak to przeczytałam, mało nie spadłam z krzesła ze śmiechu.
                Oto dowody Twojego "szacunku" (tylko z tego wątku) - ocenę pozostawiam każdemu,
                kto to przeczyta:
                "Ble, ble, ble to umiesz, a czytać już nie?"
                "bełkoczesz jak rasowy kaznodzieja"
                "Tyle że taka mowa, jak Twoja działa tylko na podobnych Tobie oszołomów."
                "Głupio gadasz."
                "tak chaotycznie i bez sensu pierniczą głównie wierzący."
                "Ależ Ty jesteś durny i zapiekły!"
                "A cóż to za debilna figura umysłowa?"
                "nie ściągaj rozmowy na poziom niedorozwiniętych przedszkolaków."
                "Ciąg dalszy to zwyczajna chrześcijańska żółć"
                Itp. To właśnie "szacunek" pana Astrotaurusa. To może jednak już go nie okazuj...
                • astrotaurus Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 15.03.08, 00:19
                  lilu71 napisała:

                  **Itp. To właśnie "szacunek" pana Astrotaurusa. To może jednak już go nie
                  okazuj. ..**

                  Ech, lilu71, lilu71, chyba się nie wyspałaś albo co.
                  Jak nie będziesz dbać o siebie to nigdy nie opanujesz sztuki czytania ze
                  zrozumieniem.

                  Szanuję prawo wszystkich do posiadania i wyrażania poglądów.
                  Natomiast same poglądy, czy niefrasobliwość (albo wręcz głupota), z jaką ludzie
                  z owego prawa korzystają to już inna rzecz.
                  Nie muszę i nie chcę szanować głupoty. Mam takie prawo. :*
                  • lilu71 Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 15.03.08, 13:08
                    > Jak nie będziesz dbać o siebie to nigdy nie opanujesz sztuki czytania > ze
                    zrozumieniem.
                    Nie trzeba specjalnych umiejętności rozumienia tekstu by odróżnić inwektywy od
                    kulturalnej krytyki. Więc mów na temat (czego się tak zawsze domagasz). Chodzi o
                    styl Twoich wypowiedzi, który świadczy o braku szacunku do rozmówcy. Głupotę
                    można piętnować bez używania takiego słownictwa, jakie Ty stosujesz. Tym właśnie
                    różni się człowiek cywilizowany (to też Twój ulubiony zwrot) od nieokrzesanego,
                    że potrafi nawet najbardziej nieprzyjemne rzeczy wyrazić w sposób nie urągający
                    podstawowym zasadom kultury. Szacunek do człowieka wymaga by w rozmowie z nim
                    nie używać takich zwrotów, jakie Ty stosujesz. I zauważ, że nie "czepiam" się
                    merytoryczności Twoich wypowiedzi, bo inteligencji Ci nie brakuje i rzeczywiście
                    mówisz z sensem Ale właśnie od tak inteligentnego człowieka tym bardziej
                    oczekuje się pewnego poziomu i zwroty typu "debilny" rażą jeszcze bardziej, bo
                    wiadomo, że nie wynikają z braku mądrości, argumentów itp. tylko... No właśnie?
                    Z czego?
                    • astrotaurus Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 17.03.08, 02:07
                      lilu71 napisała:

                      **Nie trzeba specjalnych umiejętności rozumienia tekstu by odróżnić inwektywy od
                      kulturalnej krytyki. **

                      Ej, lilu71, pomieszałaś znowu różne rzeczy w jednym kociołku. Żeby odróżnić
                      inwektywę od krytyki potrzeba bardzo umieć rozumieć tekst i do tego jeszcze
                      umieć umiejscowić go w kontekście.
                      Pominąłem tu słowo "kulturalny", bo to inna strona medalu.


                      **Więc mów na temat (czego się tak zawsze domagasz).**

                      Nnnnooo, ciekawe....
                      Gdzie ja mówię nie na temat?!


                      **Tym właśnie różni się człowiek cywilizowany (to też Twój ulubiony zwrot) od
                      nieokrzesanego, że potrafi nawet najbardziej nieprzyjemne rzeczy wyrazić w
                      sposób nie urągający podstawowym zasadom kultury.**

                      "Człowiek cywilizowany" i "człowiek kulturalny" to nie jest to samo i nie
                      stanowią jednoznacznego przeciwieństwa "człowieka nieokrzesanego". :D
                      Powinnością człowieka cywilizowanego jest korzystanie z dorobku cywilizacji
                      choćby w sposobie rozmowy i argumentacji. A zarówno argumenty logiczne i naukowe
                      jak i ośle "bo tak" można wyrazić w sposób kulturalny, albo nieokrzesany, wedle
                      uznania. Czujesz? :D


                      **Szacunek do człowieka wymaga by w rozmowie z nim nie używać takich zwrotów,
                      jakie Ty stosujesz.**

                      Masz rację. I nigdy nie stosuję takich zwrotów wobec ludzi, których szanuję.
                      Natomiast nie szanuję ludzi, którzy nie odpowiadają za to co mówią.


                      **Ale właśnie od tak inteligentnego człowieka tym bardziej oczekuje się pewnego
                      poziomu i zwroty typu "debilny" rażą jeszcze bardziej, bo wiadomo, że nie
                      wynikają z braku mądrości, argumentów itp. tylko... No właśnie? Z czego? **

                      ...Z nieokrzesania....? ;)
                      • astrotaurus Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 17.03.08, 02:16
                        **Szacunek do człowieka wymaga by w rozmowie z nim nie używać takich zwrotów,
                        > jakie Ty stosujesz.**
                        >
                        > Masz rację. I nigdy nie stosuję takich zwrotów wobec ludzi, których szanuję.


                        Poprawka:

                        Stosuję czasem takie same formy, wobec ludzi, których szanuję, ale oni się nigdy
                        za to nie obrażają, bo odnoszą się przede wszystkim do treści, a nie formy, więc
                        daleko im do obrażalstwa!
                        • lilu71 Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 17.03.08, 16:09
                          Oj Astrotaurusie drogi. Zaczynasz sie plątać w zeznaniach. Jak mam Ci wierzyć
                          skoro tak szybko zmieniasz zdanie. Najpierw kategorycznie stwierdzasz:
                          > Masz rację. I nigdy nie stosuję takich zwrotów wobec ludzi, których
                          > szanuję.

                          A za chwilę zupełnie inna odpowiedź.
                          > Poprawka:
                          > Stosuję czasem takie same formy, wobec ludzi, których szanuję

                          > ale oni się nigdy za to nie obrażają, bo odnoszą się przede
                          > wszystkim do treści, a nie formy, więc daleko im do obrażalstwa!

                          Dla mnie forma też sie liczy. I nie chodzi tu wcale o obrażalstwo. Nawet
                          najciekawsze wydarzenia opisane w książce przez autora mającego kiepski styl
                          stają się gniotem. Nie mogę oczywiście napisać co czują Twoi rozmówcy, których
                          szanujesz, gdy wrzucasz im takie "kwiatki" (bo fakt, że nie komentują wcale nie
                          musi oznaczać, iż jest im to obojętne) ale wiem jak ja (mimo braku szacunku z
                          Twojej strony) to odbieram. I naprawdę uważam, że przy Twojej inteligencji stać
                          Cię na więcej. Bo łatwo napisać "debilny" czy "durny". To umie nawet dzieciak.
                          • astrotaurus Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 18.03.08, 13:11
                            lilu71 napisała:

                            **Oj Astrotaurusie drogi. Zaczynasz sie plątać w zeznaniach. Jak mam Ci wierzyć
                            skoro tak szybko zmieniasz zdanie.**

                            Oj, lilu71 miła, jak to sympatycznie widzieć Cię tak konkretną i zdecydowanie
                            rzeczową.
                            Myślę jednakże, że poprawka to nie zaprzeczenie. W pierwszej chwili pomyślałem o
                            ludziach, wobec których , z różnych względów , zachowuję tylko formy bardzo
                            kulturalne - z tego wynikło kategoryczne stwierdzenie. Za chwilę jednak
                            przypomniałem sobie, ze znam sporo osób, które szanuję , a jednak nie waham się
                            przed używaniem wobec nich przaśnego i siermiężnego języka - z tego wynikła
                            poprawka.

                            Zamiast chwytać się z radością objawów skazy na moim wizerunku powinnaś jednak
                            chyba docenić moją klasę, bo przecież bez poprawki ten wizerunek byłby
                            mocniejszy. :D


                            **I naprawdę uważam, że przy Twojej inteligencji stać Cię na więcej. Bo łatwo
                            napisać "debilny" czy "durny". To umie nawet dzieciak. **

                            Podpuszczasz mnie? Na ambit mi wjeżdżasz?
                            Oczywiście , że potrafię posłużyć się, dajmy na to, słowem : "nieadekwatny". Cóż
                            jednak począć, kiedy ludzie posługują się durnymi, zamiast nieadekwatnych
                            argumentami?
                            A dzieciak mówiąc "durny" ma na myśli najczęściej "jestem teraz na ciebie zły".
                            Przy mojej inteligencji (hmmmm, to cytat z Ciebie) "durny" znaczy "durny". :D


                            **Nawet najciekawsze wydarzenia opisane w książce przez autora mającego kiepski
                            styl stają się gniotem.**

                            Nie dla wszystkich, lilu71. Dla niektórych "najciekawsze wydarzenia opisane w
                            książce przez autora mającego kiepski styl " to są "najciekawsze wydarzenia
                            opisane w książce przez autora mającego kiepski styl ".
                      • lilu71 Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 17.03.08, 15:48
                        > Żeby odróżnić inwektywę od krytyki potrzeba bardzo umieć rozumieć
                        > tekst i do tego jeszcze umieć umiejscowić go w kontekście.
                        No nie żartuj sobie. Mówiąc o kimś, że jest "durny" nie stosujesz krytyki tylko
                        inwektywę i żaden kontekst tego nie zmieni.

                        > Gdzie ja mówię nie na temat?!
                        Tu chociażby: "Ech, lilu71, lilu71, chyba się nie wyspałaś albo co.
                        Jak nie będziesz dbać o siebie to nigdy nie opanujesz sztuki czytania ze
                        zrozumieniem."
                        Rozmawiamy o stosowaniu przez Ciebie inwektyw i niekulturalnego słownictwa a Ty
                        wyskakujesz z zarzutem iż nie rozumiem, tego co czytam. A co tu jest do
                        rozumienia? Przezwiska rozumieją nawet dzieci. Mam Ci tłumaczyć co oznacza słowo
                        debilny? A co do reszty... Chętnie porozmawiam na temat tego, czy sie wyspałam i
                        czy dbam o siebie ale w innym wątku, jeśli pozwolisz. Bo tu te stwierdzenia są
                        właśnie "nie na temat".

                        > "Człowiek cywilizowany" i "człowiek kulturalny" to nie jest to samo
                        > i nie stanowią jednoznacznego przeciwieństwa "człowieka nieokrzesanego".
                        No i dlatego się nigdy nie dogadamy. Dla mnie człowiek cywilizowany to
                        równocześnie człowiek kulturalny. Potrafiący zapanować nad agresja zarówno
                        fizyczną jak i werbalną. A "argumenty" wyrażone inwektywami to żadne argumenty.

                        > Masz rację. I nigdy nie stosuję takich zwrotów wobec ludzi, których szanuję.
                        Czyli wobec siebie? ;) A tak w ogóle jak można być człowiekiem, który
                        najbardziej na świecie "szanuje równoprawność wszystkich ludzi" i równocześnie
                        nie szanować ludzi?

                        > Natomiast nie szanuję ludzi, którzy nie odpowiadają za to co mówią.
                        Ty też nie odpowiadasz za to co mówisz. I pewnie dlatego tak sobie "pozwalasz".
                        Łatwo przecież komuś "dokopać" na forum bez patrzenia mu w oczy i ewentualnego
                        ponoszenia konsekwencji tego, co się mówi.

                        Z czego? **
                        >
                        > ...Z nieokrzesania....? ;)
                        Oj, chyba jednak nie. Sam zresztą potraktowałeś tą odpowiedź "z przymrużeniem
                        oka". Przypuszczam, że problem tkwi gdzie indziej. Albo jest to Twoja "maniera",
                        którą chcesz zaimponować (nie wiem komu, chyba małolatom, bo to częsty styl ich
                        wypowiedzi)albo z nagromadzonych stresów, które chcesz odreagować dokopując
                        potencjalnie słabszym przeciwnikom.
                        • astrotaurus Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 17.03.08, 16:05
                          lilu71 napisała:

                          **A tak w ogóle jak można być człowiekiem, który najbardziej na świecie "szanuje
                          równoprawność wszystkich ludzi" i równocześnie nie szanować ludzi? **

                          Muszę zniknąć w realu, więc zajmę się tylko tym co powyżej - co zresztą stanowi
                          przyczynę i kanwę całej reszty.

                          Można, lilu71.
                          Każdy może wybrać co chce (nie wspominam nawet o ramach prawnych) w dowolnej
                          dziedzinie. Nie każdy wybór, a co za tym idzie nie każdy dokonujący go człowiek
                          zasługuje na szacunek.
                          Obiekty szacunku też dobieramy sobie wedle równoprawnej woli.

                          I myślę, że Ty myślisz tak samo jak ja.
                          Gdybyś szanowała moje poglądy - podzielałabyś je, prawda?
                          Podzielasz tylko moje prawo do posiadania i wypowiadania poglądów i to może
                          tylko dlatego, że nie masz innego wyjścia,że gdybyś mi spojrzała w oczy, to byś
                          mi je wydrapała :D .
                          I żeby nie było - nie boję się spotkania z Tobą. Wręcz przeciwnie! Myślę, że
                          byłoby ciekawie i miło.

                          Nie szanujesz każdego obszczymura czy chama - gdzieś przecież muszą być granice
                          Twojego szacunku.
                          Gdzie?
                          Czy można szanować jednego człowieka za jedno, a potępiać za coś innego? Bo ja
                          uważam, że tak i że jest to bardzo naturalne i bardzo oczywiste.
                          • lilu71 Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 18.03.08, 17:07
                            Staram się szanować ludzi. Może problem tkwi w tym, że inaczej rozumiemy słowo
                            "szacunek". I może to nawet mój błąd, bo miałam na myśli nie tyle "szacunek"
                            rozumiany "słownikowo" jako cześć, poważanie. W tym sensie oczywiście nie
                            okazuję go każdemu człowiekowi. Mnie chodzi raczej o prawo każdego do zachowania
                            osobistej godności. Nawet ten Twój "cham" czy "obszczymurek" je posiada. A to,
                            że się stoczył, że dokonał złych wyborów nie upoważnia mnie by go tej godności
                            pozbawiać (nawet jeśli on sam już to zrobił) obrzucając wyzwiskami (swoja drogą
                            byłoby to równoznaczne z poparciem jego stylu życia, nie uważasz?). Może powiem
                            jaśniej. Dla mnie jest to po prostu poniżające, jeśli ktoś używa niekulturalnych
                            słów czy zwrotów wobec mnie. A co do wydrapania oczu - nie sądzę bym
                            kiedykolwiek dała Ci powód do takich posądzeń. Jestem spokojną osobą, która nie
                            lubi agresji - zarówno fizycznej jak i werbalnej. Po tak długiej rozmowie na
                            temat Twojego słownictwa powinieneś już o tym chyba wiedzieć. Pozdrawiam.
                            • astrotaurus Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 19.03.08, 12:43
                              lilu71 napisała:

                              **Staram się szanować ludzi.**

                              A ja się nie staram. Nic na siłę.


                              ** Mnie chodzi raczej o prawo każdego do zachowania osobistej
                              godności. Nawet ten Twój "cham" czy "obszczymurek" je posiada. **

                              Powiedziałem: nie każdy i nie w każdej sytuacji i nie pod każdym
                              względem.
                              Godnym może być kloszard, a niegodnym, kaczym pisiorkiem ktoś, kto
                              reprezentuje niby majesteat Rzeczypospolitej. Przyjmij, proszę, że
                              ja takie rzeczy rozumiem.


                              **Dla mnie jest to po prostu poniżające, jeśli ktoś używa
                              niekulturalnych słów czy zwrotów wobec mnie.**

                              Człowiek to brzmi dumnie....
                              Człowieka można zniszczyć, ale nie można pokonać....

                              To takie pierwsze z brzegu złote myśli, które należałoby brać pod
                              uwagę, zanim się odczuje stan poniżenia. Człowiek silny nie jest
                              łatwy do poniżenia czy obrażenia.
                              Przynajmniej w dziedzinie, w której jest silny.
                              A przecież ja nie latam za ludźmi, aby ich, jak sugerowałaś, poniżać
                              wyładowując swoje frustracje. Uczestniczę po prostu w dyskusjach na
                              publicznym forum. I nie posługuję sie inwektywami, jak sugerowałaś,
                              tylko może nieparlamentarnymi, może brutalnymi, ale uzasadnionymi
                              argumentami i opiniami.
                              Czemu nie patrzysz na drugą stronę dyskusji? Tam czasem znajduje
                              się ktoś, kto również dobrowolnie pojawia się na publicznym forum ze
                              swoimi poglądami, albo raczej ich brakiem.
                              Czemu nie zdziwisz się, że dumnie zabiera głos ktoś, kto nie ma nic
                              do powiedzenia i nie potrafi tego niczego obronić? Czemu nie
                              zarzucasz mu, że odreagowuje na forum swoją małość popisując się
                              wiedzą, której nie posiada? Mówiąc coś, czego nie chce i nie umie
                              uzasadnić, za co nie potrafi i nie chce wziąć odpowiedzialności?
                              Taki dyskutant sam sobie wystawia świadectwo, sam na własne życzenie
                              się odziera z godności.
                              Dlaczego ja jeden mam być ten zły? :D

                              Przecież każdy może znaleźć odpowiednie dla siebie forum z
                              najbardziej nawet "uważającym" towarzystwem wzajemnej adoracji.
                              Ja ostatnio najczęściej funkcjonuję na forum "religia". A przecież
                              forów religijnych też jest od metra. I to pewnie od metra takich,
                              gdzie zapewne nie zagląda żaden "opozycjonista", gdzie można sie
                              upajać do spodu swoją religijną wspaniałością.
                              • lilu71 Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 20.03.08, 16:20
                                > A ja się nie staram. Nic na siłę.
                                A ja sie staram. I wcale nie muszę się męczyć. Bo generalnie lubię ludzi, więc
                                poszanowanie ich godności nie wymaga ode mnie wysiłku.

                                > Powiedziałem: nie każdy i nie w każdej sytuacji i nie pod każdym
                                > względem.
                                > Godnym może być kloszard, a niegodnym, kaczym pisiorkiem ktoś, kto
                                > reprezentuje niby majesteat Rzeczypospolitej. Przyjmij, proszę, że
                                > ja takie rzeczy rozumiem.
                                Dobrze. Powiedzmy, że oceniasz kogoś (subiektywnie oczywiście, bo tylko taka
                                ocena wchodzi w grę), że jest osobą niegodną. Ale to tylko Twoja opinia. Masz do
                                niej prawo. Ale nie masz wg mnie prawa by kogokolwiek pozbawiać godności
                                obrzucając go epitetami. Bo to wg mnie niezgodne nawet nie tylko z
                                chrześcijańskim nakazem miłowania bliźniego, (bo to dla Ciebie pusty slogan),
                                ale z zasadami humanizmu.

                                > Człowiek to brzmi dumnie....
                                > Człowieka można zniszczyć, ale nie można pokonać....
                                >
                                > To takie pierwsze z brzegu złote myśli, które należałoby brać pod
                                > uwagę, zanim się odczuje stan poniżenia.
                                To może powiesz mi jakie cytaty bierzesz pod uwagę zanim rozważysz odczucie
                                złości, radości, zakochania... Bo ja nie traktuję uczuć w ten sposób. Emocje w
                                moim przypadku są reakcją na określone wydarzenia, bodźce lub ich ciąg. Reakcją
                                często natychmiastową. I nie ma w niej czasu na analizę. Najwyżej po
                                zaistnieniu, odczuciu czegoś mogę to poddać weryfikacji. Ale nie przed.

                                > Człowiek silny nie jest
                                > łatwy do poniżenia czy obrażenia.
                                > Przynajmniej w dziedzinie, w której jest silny.
                                Na jakiej podstawie takie wnioski? Własnych doświadczeń? To mów o sobie i za
                                siebie (jak zawsze nakazujesz innym) a nie o wszystkich ludziach. Każdy z nas
                                jest inny, inaczej reaguje i nie ma tu gotowych "przepisów". Zwłaszcza, gdy w
                                grę wchodzą emocje.

                                I nie posługuję sie inwektywami, jak sugerowałaś,
                                > tylko może nieparlamentarnymi, może brutalnymi, ale uzasadnionymi
                                > argumentami i opiniami.
                                Jeśli zapiekły, durny, debilny - to wg Ciebie są argumenty... To szkoda gadać.
                                I znów wracamy do tego, od czego zaczęła sie nasza dyskusja - twierdzenia, że
                                szanujesz prawo każdego człowieka do własnych poglądów. Jaki to szacunek? Ja
                                tego zupełnie nie mogę pojąć. Wychodzisz z założenia: niech każdy mówi co chce,
                                ale jak mnie sie to nie spodoba, to takiego delikwenta obrzucę "brutalnymi
                                opiniami" (jak to ładnie nazwałeś). W ten sposób, to każdy szanuje to prawo.

                                > Dlaczego ja jeden mam być ten zły? :D
                                No właśnie. Ja też się zastanawiam dlaczego musisz mieć taki styl. Już nawet o
                                to pytałam. A czemu nie "czepiam" sie innych?
                                - Bo Ty udzielasz się na forum nadzwyczaj często i właśnie dlatego to Twoje
                                posty najbardziej rzucają sie w oczy
                                - Bo sama miałam "przyjemność" zasmakować twoich "argumentów" i tylko Ty na tym
                                forum zwracałeś się do mnie w tak niekulturalny sposób
                                - Bo bardziej niepokoi i odstręcza mnie agresja czy "brutalność opinii" niż
                                niewiedza
                                - Bo przekonanie o własnej racji ma tu prawie każdy (musiałabym więc o to
                                czepiać się niemal każdego), ale nie każdy przedstawia swoje racje w tak
                                niekulturalny sposób.
                                A jeśli tak lekko zarzucasz innym ignorancję i wypowiadanie się bez sensu to mam
                                dla Ciebie cytat (skoro lubisz rozważać cytaty)
                                "Gdyby ludzie rozmawiali tylko o tym, co rozumieją, zapadłaby nad światem wielka
                                cisza". (A. Einstein)
                                • astrotaurus Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 21.03.08, 12:06
                                  Pokrótce tylko, bo to temat raczej na priv, albo ogólniej na cały
                                  nowy wątek, czy nawet na całe nowe forum. :D

                                  lilu71 napisała:

                                  ** Emocje w moim przypadku są reakcją na określone wydarzenia,
                                  bodźce lub ich ciąg. Reakcją często natychmiastową. I nie ma w niej
                                  czasu na analizę. Najwyżej po zaistnieniu, odczuciu czegoś mogę to
                                  poddać weryfikacji. Ale nie przed. **

                                  Ale emocje opierają się na wielu różnych rzeczach i poczucie siły i
                                  wartości w dziedzinie wywołującej emocje jest bardzo ważne. I,
                                  powtórzę; człowiek w jakiejś dziedzinie silny nie jest w tej
                                  dziedzinie podatny na poniżenia.


                                  **Jeśli zapiekły, durny, debilny - to wg Ciebie są argumenty... To
                                  szkoda gadać.**

                                  To są opinie - zawsze uzasadnione.


                                  ** Wychodzisz z założenia: niech każdy mówi co chce, ale jak mnie
                                  sie to nie spodoba, to takiego delikwenta obrzucę "brutalnymi
                                  opiniami" (jak to ładnie nazwałeś). W ten sposób, to każdy szanuje
                                  to prawo.**

                                  A czemu różne wypowiedzi mi się nie podobają?
                                  Widziałaś u mnie argument "bo tak!" ? Nie podoba mi się wiele
                                  wypowiedzi, ale zawsze popieram polemikę argumentami. I dopiero
                                  kiedy wypowiedzi rozmówcy przekroczą granice nieadekwatności mogę
                                  mówić o durności. :)


                                  **Bo sama miałam "przyjemność" zasmakować twoich "argumentów" i
                                  tylko Ty na tym forum zwracałeś się do mnie w tak niekulturalny
                                  sposób**

                                  To wróć tam, gdzie to było i spróbujmy tam to rozstrzygnąć, tu nie
                                  będę się odnosił do starych emocji.


                                  **Bo bardziej niepokoi i odstręcza mnie agresja czy "brutalność
                                  opinii" niż niewiedza**

                                  Cóż, mam odwrotnie. Zwłaszcza w kwestiach, gdzie niewiedza nie jest
                                  żadnym hamulcem przed wypowiadaniem się w sposób stanowczy.


                                  ** "Gdyby ludzie rozmawiali tylko o tym, co rozumieją, zapadłaby nad
                                  światem wielka cisza". (A. Einstein)**

                                  Nie trafiłaś.
                                  To uzupełnienie poprzedniego akapitu: w rozmowach o tym czego się
                                  nie rozumie, czego się nie wie należy używać więcej trybu
                                  przypuszczajacego, znaków zapytania, zwrotu "nie wiem" itp.
                                  Przy wypowiedziach twierdzących (czasem nawet z wykrzyknikiem)
                                  należy mieć zapas argumentów .
                                  • lilu71 Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 24.03.08, 10:54
                                    astrotaurus napisał:

                                    > Ale emocje opierają się na wielu różnych rzeczach i poczucie siły i
                                    > wartości w dziedzinie wywołującej emocje jest bardzo ważne.
                                    Pierwsza część wypowiedzi jest bardzo istotna - emocje opierają sie na wielu
                                    rzeczach. I z tym sie zgadzam w 100%. I właśnie z tego wynika różny sposób
                                    reagowania na podobna sytuacje przeróżnych ludzi. A jakie czynniki są
                                    najistotniejsze to już kwestia dyskusyjna. Trzeba tu brać pod uwagę zarówno
                                    wcześniejsze doświadczenia osoby, jej konstrukcje psychiczną, podatność na
                                    wpływy innych ludzi, siłę charakteru itp. Siła poglądów decyduje wg mnie o tym
                                    czy jestem skłonna je zmienić pod wpływem chociażby czyjegoś agresywnego
                                    zachowania. Czym innym natomiast jest fakt, iż poniżającym jest dla mnie
                                    czytanie inwektyw. I to jest niezależne od tematu dyskusji.

                                    > To są opinie - zawsze uzasadnione.
                                    Inwektywa, brutalna opinia, obelga - możesz to nazywać jak chcesz, możesz to
                                    nawet określić mianem komplementu. Bo przecież nie o nazwę tu chodzi ale o
                                    odbiór danego słowa. Ja odbieram je jako obraźliwe. Może ktoś ma inne zasady,
                                    może mu nie przeszkadza jak rzuca sie mu takie "słówka" zamiast argumentów. Dla
                                    mnie w każdym razie rozmowa, w której używa sie takiego stylu przestaje być
                                    dyskusją i zamienia sie w zwykłą "pyskówkę".

                                    > A czemu różne wypowiedzi mi się nie podobają?
                                    To nie chodzi o to dlaczego Ci sie nie podobają tylko, o sposób w jaki wyrażasz
                                    swoja dezaprobatę.
                                    > Widziałaś u mnie argument "bo tak!" ? Nie podoba mi się wiele
                                    > wypowiedzi, ale zawsze popieram polemikę argumentami. I dopiero
                                    > kiedy wypowiedzi rozmówcy przekroczą granice nieadekwatności mogę
                                    > mówić o durności. :)
                                    Więc nie chwal sie,że szanujesz prawo ludzi do posiadania własnych poglądów,
                                    skoro ten szacunek kończy sie w momencie, gdy kończą Ci sie argumenty.

                                    > To uzupełnienie poprzedniego akapitu: w rozmowach o tym czego się
                                    > nie rozumie, czego się nie wie należy używać więcej trybu
                                    > przypuszczajacego, znaków zapytania, zwrotu "nie wiem" itp.
                                    > Przy wypowiedziach twierdzących (czasem nawet z wykrzyknikiem)
                                    > należy mieć zapas argumentów.
                                    To już Twoja prywatna interpretacja. Dla mnie słowa Einsteina świadczą jedynie o
                                    tym, iż tak naprawdę wszyscy jesteśmy ignorantami i nadal wiemy zbyt mało, by w
                                    jakiejś dziedzinie mieć 100% pewność. I każdy, kto bierze udział w rozmowie na
                                    jakikolwiek temat musi brać pod uwagę to, iż może sie mylić. W jednym mogę się z
                                    Tobą zgodzić, powinniśmy częściej mówić: przypuszczam, nie jestem pewna
                                    (pewien). I mam nadzieję, ze jako propagator takiej idei sam dasz dobry przykład
                                    i zaczniesz używać tych słów, bo przecież nikt nie jest nieomylny. I dotyczy to
                                    również Ciebie Astrotaurusie.
                                    • astrotaurus Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 24.03.08, 16:36
                                      lilu71 napisała:

                                      **Więc nie chwal sie,że szanujesz prawo ludzi do posiadania własnych poglądów,
                                      skoro ten szacunek kończy sie w momencie, gdy kończą Ci sie argumenty. **

                                      Lilu71, stajesz się znowu męcząca. Nie chwalę się, bo szacunek dla prawa
                                      posiadania własnych poglądów jest oczywistością, a nie powodem do chwały.
                                      Ważniejsze jednak, że Ty nie masz prawa, nie masz żadnych podstaw, poza swoja
                                      niechęcią, zarzucać mi, że gdzieś kiedyś skończyły mi się argumenty i
                                      zastąpiłem je inwektywami.
                                      Powtórzę: moje niepochlebne opinie zawsze są uzasadnione i mogą wystąpić PO
                                      próbach porozumienia.

                                      Nie uciekaj od kwestii okoliczności. Jesteśmy na forum publicznym i jeśli ktoś
                                      wypowiada się na tym forum stanowczo i zdecydowanie, a nie potrafi w żaden
                                      sposób wyjaśnić i uzasadnić tego co mówi, to ja nie mam obowiązku, ani życzenia
                                      zastanawiania się, czy ten ktoś nie miał może trudnego dzieciństwa, kiedy
                                      straszyły go pająki i musi się tu dowartościować. Odnoszę się bezpośrednio do
                                      wypowiedzi forumowicza i kiedy ten przekracza granice cywilizowanej rozmowy
                                      informuję go , bezpośrednio i asertywnie, co o tym myślę.


                                      **To już Twoja prywatna interpretacja. Dla mnie słowa Einsteina świadczą jedynie
                                      o tym, iż tak naprawdę wszyscy jesteśmy ignorantami i nadal wiemy zbyt mało, by
                                      w jakiejś dziedzinie mieć 100% pewność. I każdy, kto bierze udział w rozmowie na
                                      jakikolwiek temat musi brać pod uwagę to, iż może sie mylić.**

                                      Takie akademickie ble, ble, ale są dziedziny, w których wiemy 100 %. A na pewno
                                      w każdej powinniśmy w 100 % odpowiadać za to co mówimy, zamiast się obrażać.



                                      **W jednym mogę się z Tobą zgodzić, powinniśmy częściej mówić: przypuszczam, nie
                                      jestem pewna (pewien). I mam nadzieję, ze jako propagator takiej idei sam dasz
                                      dobry przykład i zaczniesz używać tych słów, bo przecież nikt nie jest
                                      nieomylny. I dotyczy to również Ciebie Astrotaurusie. **

                                      Ale ja osobiście znam zwroty "przypuszczam, nie jestem pewien, nie wiem". I
                                      używam ich tam, gdzie one są na miejscu..
                                      • lilu71 Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 24.03.08, 17:11
                                        Cóż, głową muru nie przebiję. Poddaję się. Skoro jesteś zadowolony z siebie i
                                        swojego stylu pisania, uważasz, że Twoje posty są kulturalne i nikogo nie
                                        obrażają, to ja Cię nie przekonam. Wrażliwości i empatii trudno kogoś nauczyć.
                                        Albo sie to "czuje" albo nie. A tak gwoli ścisłości asertywność to wyrażanie
                                        własnego zdania, emocji i postaw w granicach nie naruszających praw i
                                        psychicznego terytorium innych osób oraz własnych, bez zachowań agresywnych (za
                                        Wikipedią). Wg mnie Ty znacznie przekraczasz granice wyznaczone przez tę
                                        definicję. Ale tak jak już pisałam, każdy ma inną wrażliwość, inny poziom
                                        kultury osobistej. Pewnie dla kogoś, kto używa zamiast przecinka łacińskiej
                                        "krzywej" Twoje wypowiedzi są OK. I taki ktoś nie obruszy się i podejmie rozmowę
                                        na Twoich warunkach. Mnie takie przepychanki nie bawią.
                                        Pozdrawiam.
                                        • astrotaurus Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 25.03.08, 15:27
                                          lilu71 napisała:

                                          **Cóż, głową muru nie przebiję. Poddaję się.**

                                          Bzdura. Nie poddajesz się, bo zostajesz na swojej pozycji. :)
                                          A w dodatku jeszcze kąsasz po swojemu.


                                          **Skoro jesteś zadowolony z siebie i swojego stylu pisania, uważasz, że Twoje
                                          posty są kulturalne i nikogo nie obrażają, to ja Cię nie przekonam.**

                                          Cóż, myślę, że bez fałszywej skromności mogę uważać się za ciekawego,
                                          nietuzinkowego rozmówcę.
                                          Mój styl pisania uważam za bardzo skuteczny, bo szybciej, niż przy innych
                                          stylach wyłazi na wierzch jakość mojego rozmówcy.
                                          Po raz któryś powtórzę, że nikogo nie obrażam. Jeśli już , to obrażają SIĘ
                                          ludzie, którzy zapędzili się za daleko w mówieniu bez podstaw.

                                          I tylko taki drobiazg: "uważasz, że Twoje posty są kulturalne"...
                                          To jest agresja z Twojej strony. Uważam, że dużo gorsza, niż to co ja
                                          prezentuję, jeśli to co robię uprzemy się nazwać agresją. Bo ja mogę w sposób
                                          otwarty i brutalny wyrazić niepochlebną opinię, ale, powtarzam, zawsze w sposób
                                          uzasadniony.
                                          Natomiast to co Ty robisz woła o pomstę do nieba. Zmyślasz, że ja coś uważam, a
                                          potem mnie oskarżasz o swoje zmyślenia. Jest to chwyt dość pośledniego gatunku.
                                          A że robisz to, używając kulturalnego języka? Cóż, to taka forma wampiryzmu:
                                          dziurki nie zrobić, a krew wypić.


                                          **A tak gwoli ścisłości asertywność to wyrażanie własnego zdania, emocji i
                                          postaw w granicach nie naruszających praw i psychicznego terytorium innych osób
                                          oraz własnych, bez zachowań agresywnych (za Wikipedią). Wg mnie Ty znacznie
                                          przekraczasz granice wyznaczone przez tę definicję.**

                                          A, moim zdaniem, nie przekraczam. Nie przyznaję się do definicji agresji. To Ty
                                          powinnaś zweryfikować proces wytyczania granic praw i terytoriów w konkretnych
                                          warunkach. :p
                                • naszezycie Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 23.03.08, 22:37
                                  Zobacz !!!

                                  „Rządzące wszechświatem prawa natury są tak precyzyjne, że bez
                                  większych trudności można zbudować statek kosmiczny, który poleci na
                                  Księżyc, i obliczyć czas jego lotu z dokładnością do ułamka sekundy.
                                  Ktoś musiał ustanowić te prawa” (wypowiedź Wernhera von Brauna,
                                  który wydatnie przyczynił się do wysłania amerykańskich kosmonautów
                                  na Księżyc).

                                  Wszechświat materialny: Gdybyś znalazł precyzyjny zegarek, czy
                                  przyszłoby ci na myśl, że powstał w wyniku przypadkowego połączenia
                                  się cząsteczek kurzu? To jasne, że musiał go skonstruować ktoś
                                  inteligentny. Istnieje jednak o wiele wspanialszy „zegar”. Planety
                                  naszego Układu Słonecznego, jak również gwiazdy w całym
                                  wszechświecie krążą z precyzją znacznie przewyższającą dokładność
                                  większości zegarów zaprojektowanych i wykonanych przez człowieka.
                                  W Galaktyce, do której należy nasz Układ Słoneczny, jest ponad 100
                                  miliardów gwiazd, a według ocen astronomów we wszechświecie istnieje
                                  100 miliardów takich galaktyk. Jeżeli zegarek jest świadectwem
                                  inteligentnego projektowania, to o ileż bardziej widać to w wypadku
                                  bezmiernego i skomplikowanego wszechświata! Biblia mówi, że jego
                                  Projektantem jest „prawdziwy Bóg, Jehowa, Stwórca niebios,
                                  Wspaniały, który je rozpina” (Izaj. 42:5; 40:26; Ps. 19:1).

                                  Planeta Ziemia: Gdybyś wędrując po jałowej pustyni, natrafił na
                                  przepiękny dom, wyposażony we wszelkie wygody i pełen zapasów
                                  żywności, czy uwierzyłbyś, że znalazł się tam dzięki jakiejś
                                  przypadkowej eksplozji? Nie — zapewne uznałbyś, że zbudował go
                                  nadzwyczaj mądry człowiek. Poza Ziemią uczeni nie znaleźli życia na
                                  żadnej innej planecie naszego Układu Słonecznego, a z zebranych
                                  dowodów wynika, że nie ma go również na pozostałych ciałach
                                  niebieskich. Jak powiedziano w książce The Earth (Ziemia), ta
                                  planeta to „cud wszechświata, wyjątkowe ciało niebieskie” (Arthur
                                  Beiser, Nowy Jork 1963, s. 10). Ziemia znajduje się w takiej
                                  odległości od Słońca, że mogą na niej żyć ludzie, i krąży
                                  z odpowiednią prędkością, aby utrzymać się na orbicie. Jedyna
                                  w swoim rodzaju atmosfera ziemska składa się z gazów występujących
                                  akurat w proporcjach niezbędnych do podtrzymywania życia. Dzięki
                                  zdumiewającemu współdziałaniu światła słonecznego, dwutlenku węgla
                                  z powietrza oraz wody i substancji zawartych w glebie wytwarzana
                                  jest żywność dla mieszkańców Ziemi. Czyżby to wszystko było
                                  rezultatem jakiegoś niekontrolowanego wybuchu w przestrzeni
                                  kosmicznej? W czasopiśmie Science News przyznano: „Przypadkowe
                                  powstanie warunków, które są tak precyzyjnie do siebie nawzajem
                                  dopasowane, wydaje się mało prawdopodobne” (24 i 31 sierpnia 1974,
                                  s. 124). Trzeba się zatem zgodzić z rozsądnym wnioskiem zapisanym
                                  w Biblii: „Oczywiście każdy dom jest przez kogoś zbudowany, ale tym,
                                  który zbudował wszystko, jest Bóg” (Hebr. 3:4).

                                  Mózg ludzki: Nowoczesne komputery to plon intensywnych badań oraz
                                  wymyślnej techniki. Nie powstały ot tak sobie. Co w takim razie
                                  powiedzieć o ludzkim mózgu? W przeciwieństwie do mózgu
                                  któregokolwiek zwierzęcia mózg dziecka w ciągu pierwszego roku życia
                                  trzykrotnie zwiększa swą objętość. Jego funkcjonowanie w dalszym
                                  ciągu pozostaje dla naukowców właściwie tajemnicą. Człowieka
                                  charakteryzuje wrodzona zdolność do uczenia się trudnych języków
                                  i komponowania muzyki, poczucie piękna oraz możliwość zastanawiania
                                  się nad pochodzeniem i sensem życia. Neurochirurg Robert White
                                  powiedział: „Nie pozostaje mi nic innego, jak uznać istnienie
                                  Najwyższej Inteligencji, której należy przypisać obmyślenie
                                  i ukształtowanie ciągle nas zaskakującej relacji między mózgiem
                                  a umysłem — jest to coś znacznie przekraczającego nasze pojęcie”
                                  (The Reader’s Digest, wrzesień 1978, s. 99). Rozwój tego fenomenu
                                  rozpoczyna się od maleńkiej zapłodnionej komórki w łonie matki.
                                  Biblijny pisarz Dawid z niezwykłą wnikliwością powiedział do
                                  Jehowy: „Będę cię sławił, gdyż uczyniony jestem w sposób napawający
                                  lękiem, zdumiewający. Dzieła twoje są zdumiewające, o czym dusza
                                  moja wie bardzo dobrze” (Ps. 139:14).

                                  Żywa komórka: Pojedynczą żywą komórkę uważa się niekiedy
                                  za „prymitywną” formę życia. Ale przecież jednokomórkowe organizmy
                                  mogą zdobywać pożywienie, trawić je, pozbywać się zbędnych produktów
                                  przemiany materii, budować dom dla siebie i przejawiać aktywność
                                  płciową. Każdą komórkę ludzkiego ciała można przyrównać do
                                  obwarowanego miasta, w którym mamy scentralizowany rząd dbający
                                  o zachowanie ładu, siłownię do wytwarzania energii, fabryki
                                  produkujące proteiny, złożony system transportowy oraz wartowników,
                                  którzy pilnują, kogo wpuścić, a kogo nie. Ludzkie ciało składa się
                                  aż ze 100 bilionów takich komórek. Bardzo trafne są tu słowa
                                  z Psalmu 104:24: „Jakże liczne są twe dzieła, Jehowo! Wszystkie je
                                  uczyniłeś mądrze” (Ps. 104:24).
                                  Pozdrawiam
                                  Zbyszek
                                  • astrotaurus Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 23.03.08, 23:29
                                    naszezycie napisał:

                                    **Planety naszego Układu Słonecznego, jak również gwiazdy w całym wszechświecie
                                    krążą z precyzją znacznie przewyższającą dokładność większości zegarów
                                    zaprojektowanych i wykonanych przez człowieka. **


                                    Ech, naszezycie, naszezycie....
                                    Stanowisz , wedle wstępnych oględzin, szczególny przypadek oszołomstwa, więc
                                    zapewne nawiązanie kontaktu z Tobą będzie niemożliwe, ale choć raz spróbuję.

                                    Podstawowe nadużycie intelektualne, jakie popełniasz to nazywanie bogiem
                                    odpowiedzi na pytania, na które nie ma jeszcze odpowiedzi.

                                    Drugie nadużycie, to traktowanie Ziemi i życia na niej jak owego domu na
                                    pustyni. O ile konkretny dom w konkretnym miejscu wiemy, jak musiał powstać, o
                                    tyle przebieg kształtowania się Ziemi i warunków na niej , oraz powstawania
                                    życia (zwłaszcza człowieka) nie dają żadnych podstaw do twierdzenia, że to było
                                    zamierzone i celowe, a już zwłaszcza w obliczu biblijnych bredni o raju, Jezusie
                                    itd.

                                    A że wszystkie akapity i przykłady stworzyłeś (przytoczyłeś) na tę samą melodię
                                    - wystarczy.

                                    A to, że potrafimy zbudować dom i zegarek, i polecieć w kosmos , itp.
                                    zawdzięczamy ludziom genialnym, ale na pewno nie biblii, ani jej wyznawcom, ani
                                    jej badaczom.
                                    Ci ludzie genialni potrafią wyodrębnić i dostosować do nowych zamierzeń prawa
                                    obowiązujące we wszechświecie. I tym się różni konstrukcja zegarka od
                                    konstrukcji galaktyk.
                • zuq1 "Qultura" astrotauriańska 02.04.08, 13:40
                  Oj, dziękuję Ci, że tak trafnie to ujęłaś. Popieram w całej
                  rozciągłości. Pozdrawiam!
    • switonemsi Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 11.03.08, 15:35
      Boga nie ma materialnie...
      • astrotaurus Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 12.03.08, 10:33
        switonemsi napisał:

        **Boga nie ma materialnie...**

        A Ty kto?
        Ateista, czy wyznawca boga niematerialnego?

        Enigmatycznyś jakiś...

        A jeśli ten bóg istnieje niematerialnie, to czy wpływa materialnie na ziemskie
        sprawy?
        Czy potrzebuje , żebyśmy mu stawiali ze wspólnych materialnych środków świątynię
        opaczności?
    • winking1 jak śłepy ślepego prowadzi 11.03.08, 18:11
      to obaj w dół wpadają.
      jesteś neuronem czy polem elektr. pomiędzy tymi neuronami? twoje komórki będą działać bez pola, a pole to rzecz materialna? poczytaj wiedzę p.t "Wykład" której na ziemi nie macie
      www.rozmowy.all.pl/index.php?option=com_downloads&Itemid=119
    • aduerin Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 11.03.08, 18:56
      a czy potrafisz pokazac mi wiatr?
      • kruk51 Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 11.03.08, 20:03
        aduerin napisała:

        > a czy potrafisz pokazac mi wiatr?
        Tak ! To jest możliwe. wiatr, deszcz, śnieg i inne zjawiska natury !
        Pomyśl trochę nim zadasz pytanie !
        • obserwator2.0 Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 11.03.08, 20:07
          Dlaczego piszesz ze zjawisk pogodowe na Ziemi to jest Bog? Mogbys to
          wytlumaczyc dokladniej?
        • aduerin Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 12.03.08, 00:25
          snieg mozesz dotknac a wiatru nie. Nie widac go. Tak samo Boga nie
          widac ale jest, tyle ze niektorym nie miesci sie to w glowie bo
          uwazaja ze jak czegos nie widac to go nie ma...
          Pomysl zanim odpiszesz.
          • astrotaurus Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 12.03.08, 10:48
            aduerin napisała:

            **snieg mozesz dotknac a wiatru nie. Nie widac go. Tak samo Boga nie widac ale
            jest, tyle ze niektorym nie miesci sie to w glowie bo uwazaja ze jak czegos nie
            widac to go nie ma... Pomysl zanim odpiszesz.**

            Dziecko, jesteś niewątpliwie bardzo zaangażowana, zapewne szykujesz sie do
            pierwszej komunii , ale za dyskusję weź się lepiej dopiero po skończeniu chociaż
            podstawówki.
            Nauczysz się pewnych rzeczy, choćby z fizyki i z polskiego...

            A może ja czegoś nie rozumiem, może np. żagle żaglowca nie dotykają wiatru, bo
            go nie widać. :(
            A jakiś cyklon czy inne tornado, kiedy już z masą powietrza przemieszane są tony
            wirującego piasku, wody czy innych rzeczy, to można powiedzieć już , że widzimy
            wiatr, czy jeszcze nie? I czy dla istoty rzeczy ma to jakiekolwiek znaczenie?

            A właśnie w tym wątku chodzi o jakikolwiek sposób pokazania boga, taki jak w
            przypadku wiatru też byłby super!
            • piwi77 Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 12.03.08, 10:59
              Czekam, aż łatwowierni zamiast wiatru użyją jeszcze lepszego
              argumentu, prądu, jego to na prawdę nikt nigdy nie widział, nie
              dotknął (lepiej nawet nie próbować), nie wąchał i nie słyszał, a
              przecież jest, czego dowód mamy w regularnych rachunkach.
      • kereish Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 11.03.08, 20:07
        Potrafie pokazac Ci bardzo wiele przejawow jego istnienia i dzialalnosci: erozja
        skal, fale na kałuzy. Potrafimy tez obserwowac i precyzyjnie mierzyc wlasnosci
        wiatru takie jak sila czy kierunek. Dlatego tez ludzie uwazaja, ze cos takiego
        jak wiatr istnieje i mozna to badac. "Dowody" na istnienie wiatru sa dostepne
        dla kazdego. A czemu pytasz? :>
        • obserwator2.0 Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 11.03.08, 20:16
          Dlaczego akurat "erozja skal" lub "fale na kaluzy" sa przejawem
          istnienia Boga? Moglabys mi to wytlumaczyc dokladniej?
          • kereish Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 11.03.08, 20:17
            To jest odpowiedz na pytanie czy potrafie pokazac wiatr :) To dotyczy wiatru.
            • obserwator2.0 Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 11.03.08, 20:27
              Ok teraz kapuje :)
        • aduerin Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 12.03.08, 08:52
          logiczny wniosek nasuwa sie sam ale coz moge Ci wytlumaczyc: z
          Bogiem jest jak z wiatrem. Obydwu nie widac ale widac przejawy ich
          dzialania. Amen.
          • astrotaurus Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 12.03.08, 10:52
            aduerin napisała:

            **logiczny wniosek nasuwa sie sam ale coz moge Ci wytlumaczyc: z Bogiem jest jak
            z wiatrem. Obydwu nie widac ale widac przejawy ich dzialania. Amen.**

            Jakie amen?
            Nie bądź wiśnia!

            Dawaj teraz te przejawy działania boga!
            Ale żeby to było logicznie jak z wiatrem. Nie wciskaj ciemnoty, że dom
            przewrócił wiatr, skoro w piwnicy wybuchła bomba! ;)
      • bartuchag Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 11.03.08, 20:29
        oczywiście.jest to ruch powietrza który ma prędkość i siłę a są to
        wartości zmierzalne...fizyka się kłania
    • obserwator2.0 Dlaczego wiara sie zmiena? 11.03.08, 20:06
      Wydawaloby sie, ze wiara nie powinna sie zmieniac bo Bog byl od
      zawsze, jest tylko jeden i jest wieczny. A jednak rozne kultury
      widza go inaczej. Ba, nawet rozni ludzie spotrzegaja Boga inaczej.
      Jesli wierzymy w tego samego Boga to dlaczego On jest dla kazdego
      inny?
      • kereish Re: Dlaczego wiara sie zmiena? 11.03.08, 20:14
        Odpowiedz jest bardzo prosta.

        A propos, ostatnio nawet papiez ustalil nowe grzechy:
        news.bbc.co.uk/2/hi/europe/7287071.stm
        Zatem nigdy nie wiadomo, czy to co robisz teraz nie okaze sie grzechem
        smiertelnym za 10 lat.
        • obserwator2.0 Re: Dlaczego wiara sie zmiena? 11.03.08, 20:20
          Wiara w Boga a grzechy to dla mnie sa dwie rozne rzeczy.
          Mowiac o grzechach. Dlaczego w jednej wierze grzechem jest uzywanie
          prezerwatywy a w innej zabice czlowieka w imie wiary nie jest?
    • amm06 Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 11.03.08, 22:04
      Witaj Kaminali :) Doswiadczam istnienia Boga w zyciu codziennym. W
      dziecinstwie wychowalam sie uczeszczajac na lekcje religii, etc.
      Nigdy jednak nie rozumialam o co w tym wszystkich chodzi i z czasem
      przestalam sie zastanawiac. W miare jednak uplywu czasu zaczelam
      dostrzegac przerowne korelacje pomiedzy zdarzeniami, w szczegolnosci
      pomiedzy stanami myslowymi a ich odzwierciedleniem w
      rzeczywistosci. Punktem zwrotnym dla mnie byl okres kiedy to dosc
      hipochondrycznie i bez podstaw zamartwialam sie o swoje zdrowie, a
      takze kogos innego, i w krotkim czasie pojawily sie nie tylko u
      mnie, lecz i osoby o ktora sie martwilam (!) negatywne objawy
      zdrowotne pomimo tego iz w rzeczywistoci nie bylo ku temu zadnych
      podstaw!. Dzisiaj wiem ze byl to klasyczny efekt tzw. negatywnej
      wiary. Bylo to jednak jedno z kluczowych zdarzen w moim zyciu bo
      zaczelam wtedy czytac na temat sily tworczej umyslu, manifestacji,
      etc. co w miare poszukiwan, ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu, z
      czasem zawiodlo mnie wprost do nauk Jezusa oraz Biblii. Jedna z
      najwazniejszych ksiazek na ktora natrafilam na ten temat
      bylo "Kazanie na Gorze" ("The Sermon on the Mount") Emmet'a Fox'a -
      polecam bardzo cieplo. Wiele osob przeczytalo tez byc moze "Potege
      Podswiadomosci" Joseph'a Murphy'ego. Wracajac do Twojego pytania,
      tak, doswiadczam obecnosci Boga regularnie. Kiedy np. mam jakies
      pytanie, lub szukam jakiejs odpowiedzi, zawsze otrzymuje odpowiedz,
      czasem poprzez osobe ktora zacznie rozmowe na ten temat, czasem
      ksiazke, artykul w gazecie, program w TV, forum, lub po prostu
      iluminacje, kiedy odpowiedz po prostu przychodzi mi do glowy ;) To
      samo np. ze znalezieniem pracy, mieszkania, osob, pomocy, etc. W
      moim przypadku, nawet nie moge tej swojej wiary nazwac wiara. To
      jest po prostu niezachwiane przekonanie i wiedza, iz Bog/Sila
      Wyzsza/Zrodlo ktore jest wrazliwe na moje potrzeby i ktore na nie
      odpowiada, istnieje. Wiem, poniewaz w kazdej dziedzinie swego zycia
      widze efekty dzialalnosci owej Nieskonczonej Inteligencji i im
      wiecej sie o Niej ucze i na Niej polegam, tym wiecej harmonii w
      zyciu doswiadczam. Takie sa moje doswiadczenia, mysle jednak ze
      kazdy musi nawiazac ten kontakt osobiscie, kiedy jest na to gotowy i
      tego szuka. Pozdrawiam serdecznie :)
      • xtrin Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 11.03.08, 22:34
        Skracając powyższą wypowiedź - jeżeli chce się dostrzec Boga wystarczy
        doszukiwać się go w zbiegach okoliczności :).
        • jo-asienka Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 12.03.08, 13:09
          Raczej w "ponadprogramowo często" występujących zbiegach okoliczności...

          jest taka anegdota jak rozmawia wierzący z ateistą:
          A: no dobra to jak możesz dać dowod że Bóg działa w Twoim życiu
          W; Spadłem z 10 piętra i wyszedłem bez szwanku
          A: Przypadek
          W: wiesz ale ja spadłem jeszcze raz, tym razem w górach z kilkudziesięciu metrów
          i też wyszedłem bez szwanku
          A: no to miałeś szczęście
          W: a co powiesz, jeśli dowiesz się, że jeszcze raz spadłem z wysokości i znów
          nic mi się nie stało?
          A: przyzwyczajenie...
          • xtrin Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 12.03.08, 14:58
            jo-asienka napisała:
            > Raczej w "ponadprogramowo często"
            > występujących zbiegach okoliczności...

            Z jednej strony probabilistyka. Z drugiej naciąganie faktów i zmiana optyki.

            amm06 podała przykład tego, że gdy szuka odpowiedzi na jakieś pytanie to
            otrzymuje odpowiedź "poprzez osobe ktora zacznie rozmowe na ten temat, czasem
            ksiazke, artykul w gazecie, program w TV, forum". Być może tej odpowiedzi tam
            nie ma, ale ona się jej na siłę doszukuje. Być może ta osoba regularnie o tym
            mówi, ale amm06 zwykle nie zwraca na to uwagi, gdy nie szuka owej odpowiedzi. Etc.
            • amm06 Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 12.03.08, 20:31
              xtrin napisała:

              > Z jednej strony probabilistyka. Z drugiej naciąganie faktów i
              zmiana optyki.
              >
              > amm06 podała przykład tego, że gdy szuka odpowiedzi na jakieś
              pytanie to otrzymuje odpowiedź "poprzez osobe ktora zacznie rozmowe
              na ten temat, czasem ksiazke, artykul w gazecie, program w TV,
              forum". Być może tej odpowiedzi tam nie ma, ale ona się jej na siłę
              doszukuje. Być może ta osoba regularnie o tym mówi, ale amm06 zwykle
              nie zwraca na to uwagi, gdy nie szuka owej odpowiedzi. Etc.


              Zasadnicza cecha zdarzen synchronistycznych jest to ze maja
              znaczenie jedynie dla osoby dla ktorej sa przeznaczone (tylko ona
              jest w stanie je rozpoznac).
      • astrotaurus Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 12.03.08, 11:10
        amm06 napisała:

        **W moim przypadku, nawet nie moge tej swojej wiary nazwac wiara. To jest po
        prostu niezachwiane przekonanie i wiedza,**

        W Twoim przypadku właśnie zachodzi coś co naprawdę nazywa się wiarą, czyli
        niezachwiane przekonanie i wiedza.
        Nie strach, nie niepewność, nie nadzieja, tylko właśnie niezachwiane
        przekonanie i wiedza to jest sedno wiary.

        A że to przekonanie i wiedza nie mają żadnego uzasadnienia w świecie realnym, to
        cóż - taka jest istota wiary.

        Nad resztą nie będę się rozwodził, bo nie warto, a xtrin już to krótko i celnie
        podsumowała.
    • xtrin Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 11.03.08, 22:36
      Odpowiem jako osoba ongiś wierząca.
      Boga doświadczyłam w górach. Żadnych tam Alpach czy Himalajach, a w Gorcach.
      Stałam na hali spoglądając na wschodzące słońce i poczułam Jego Obecność.
      Już nie wierzę, ale tamtą chwilę po dziś dzień wspominam z ogromną przyjemnością.
      • kereish Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 11.03.08, 23:03
        Niesamowite jak ochoczo ludzie biorą większe uniesiena za obecnosc Boga.. :)
        • literka_m Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 11.03.08, 23:19
          nie licz na dowody, zwlaszcza od innych. nie dostaniesz ich. na tym polega
          wiara. gdyby dalo sie latwo i empirycznie udowodnic, to zamiast "religia"
          wlasciwszym slowem bylaby "nauka" a zamiast "wierzacy" okreslalibysmy sie
          "wiedzacy", niewierzacych nazywalibysmy wtedy idiotami.
          ale nie da sie obiektywnie udowodnic, wiec zostaje wiara i jej przeciwienstwo

          • piwi77 Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 11.03.08, 23:51
            literka_m napisał:

            > to zamiast "religia" wlasciwszym slowem bylaby "nauka"
            > a zamiast "wierzacy" okreslalibysmy sie
            > "wiedzacy", niewierzacych nazywalibysmy wtedy idiotami.

            Niewierzących i tak nazywacie idiotami, a swoją drogą od kiedy na
            kogoś, kto czegoś nie wie mówi się, idiota?
        • tomi135 Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 12.03.08, 08:36
          Niesamowite jak ludzie biorą obecność Boga za większe uniesienie.. :)
        • xtrin Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 12.03.08, 14:51
          Przeżyłam później jeszcze wiele "uniesień", ale żadne nie było takie jak tamto.
    • infinity Bóg stworzony na podobieństwo człowieka, 11.03.08, 23:47
      Hej,
      tak sobie wszedłem na gazete przed snem i pomyślałem, że Ci odpiszę. A zatem wydaje mi się że wiele religii tworzy obraz boga na podobieństwo czlowieka (nigdy nie pojme po co kochajacy bog mialby zadac krwi swojego syna dla odkupienia grzechow - taki bog nie wiele rozni sie od boga astekow ktorzy wierzyli ze musza mu skladac ofiare z ludzi zeby slonce wstawalo nastepnego dnia).
      Nie wiem czy istnieje zycie pozagrobowe. Jakkolwiek nie uwazam sie za katolika (chociaz jestem ochrzczony;) czytam czasem biblie wszak to madra ksiazka - sa tam slowa Jezusa, ktory mowi ze krolesto jest tutaj, tutaj i teraz. Wiec sie nie zastanawiam nad tym co bedzie pozniej bo i tak nic nie zmienie. Czy bog sie objawia w moim zyciu, nie wiem, skad moge to wiedziec, mysle ze to tez nie jest wazne :)
      Wierze tylko w jedna rzecz, ze Bog nie jest potworem i nie stworzyl nas jako swoje zabawki.

      Peace,
      Maly L.
    • bravofx Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 12.03.08, 00:13
      Heh, ciekawy temat poruszyłaś.
      Czasem znajomi pytają mnie jak to robie, że jestem dobry w tym czy tamtym. Wtedy mówie, że powiem im, i albo zrozumieją to od razu, albo się zaśmieją. Gdy mówie że to wszystko dzięki temu że Bóg daje mi siłę, zazwyczaj się śmieją, ale wszystko jest ok, ja też lubie się pośmiać. Myśle że to co nas czeka po śmierci jest fascynujące i warto się starać by wziąść w tym udział. Jeśli chodzi o obecność Boga w moim życiu, to doświadczam jej każdego dnia. Nie miałem dotychczas sytuacji w której nie dałbym rady czemuś podołać i wiem że Bóg jest ze mną gdy najbardziej potrzebuje jego pomocy. Pewność tego iż Bóg jest z tobą, daje Ci niesamowity komfort. Moim zdaniem dostrzeganie bożej obecności w naszym życiu nie jest czymś co się ma lub nie, tego trzeba się nauczyć. Mnie akurat nauczyli tego rodzice i sądze że to naważniejsza rzecz jaką od nich otrzymałem. Ciężko się pisze o rzeczach, które najlepiej obrazują uczucia z nimi związane. Jeśli chodzi o kwestie chodzenia do kościoła to jest to element który bardzo pomaga w opanowaniu umiejętności dostrzegania Boga w naszym życiu. Nie powiem Ci jak się tego nauczyć, ale chyba najlepiej od kogoś, jeśli masz taką osobę w swoim otoczeniu to porusz tą kwestię, a na pewno odpowie pozytywnie. Temat jest bardzo żłożony i wielopłaszczyznoy, starałem się nie odbiegać zbytnio od Twojego pytania. Mam nadzieje że odnajdziesz swoją drogę, która da Ci szczęście. Pozdrawiam.
      • beatka_1172 Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 12.03.08, 00:37
        ....nie potrafię...choc bardzo bym tego chciała, może nie tyle dla
        Ciebie ,co dla siebie i swoich bliskich... nie potrafię..!ja tylko
        wiem,że On jest,..co czujesz w swoim serduszku?-Jego czuję, i kiedy
        jest dobrze, nie bardzo o Nim myślę,kiedy dotyka mnie krzywda-Boże
        pomóż-i czuję,że jest ze mną.......! Niemożliwością jest ,że
        człowiek wszystko opanuje sam,,,ale kiedy Bóg jest blisko,Ty możesz
        wszystko;-dac i brac radośc.-lekkie serce..to nie jest proste
        spotkac Boga!..Zresztą nie ważne jak Go nazywaja-jedni
        Allachem ,inni Buddą, my Jezusem,-----słuchaj! Twoje serce jest
        Twoim Bogiem, bo On jest zawsze i wszędzie/....- nie potrafie..-nie
        posłuchasz,;jeśli powiem ,jest w drugim człowieku,!nie posłuchasz..!-
        Ja Jego też wciąż wołam ,szukam ,czekam,- i proszę -daj mi na tyle
        wiary!...mój Bóg...On jest w każdym z nas..! Pozdrawiam!
        • the_dzidka Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 12.03.08, 11:02
          Od tej infantylnej egzaltacji można się... a, nie powiem co.
          Urywasz zdania jak rasowy kaznodzieja.
        • aniorek Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 12.03.08, 12:39
          To mi pachnie oaza. :-/
    • marzencic Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 12.03.08, 00:28
      Niestety nie moge, bo ukrywa sie w oczach mojej 1,5 rocznej coreczki.
      U starszej nie widzialem tego blasku bo bylismy z zona bardziej zauroczeni zjawiskiem jakim jest maly czlowieczek stworzony na obraz i podobienstwo Boze. I ty kolego przezyjesz (ies) kiedys taka chwile kiedy spokojne swiatlo da ci sie przejrzec i poznac chciazby przez chwile kim jestes i jak malo wazne sa codzienne doznania , marzenia i cele.
      • beatka_1172 Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 12.03.08, 00:42
        ...tak...Bóg nie opuszcza nikogo -ja w to
        wierzę.....................!nqawet największego grzesznika..!
        pozdrawiam!

        • dzik0 Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 12.03.08, 00:50
          Popatrz na swoją dłoń,poruszaj palcami,weź w nie igłę.Poczujesz Boga.
          • astrotaurus Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 12.03.08, 11:27
            dzik0 napisał:

            **Popatrz na swoją dłoń,poruszaj palcami,weź w nie igłę.Poczujesz Boga.**

            Przepraszam, nie doceniałem Cię.
            W życiu bym nie pomyślał, że od Ciebie właśnie usłyszę pierwszy konkret na temat
            boga.

            To igła jest bogiem? Każda? ;)
        • astrotaurus Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 12.03.08, 11:24
          beatka_1172 napisała:

          ** ...tak...Bóg nie opuszcza nikogo -ja w to wierzę .....................
          !nqawet największego grzesznika..!
          pozdrawiam!**

          Słusznie dzidka prawi, że bełkoczesz jak rasowy kaznodzieja, jak jaki Rydzyk,
          nie przymierzając. Sensu w tym za grosz, za to napięcia emocjonalnego do emocji
          bezpośrednio kierowanego co niemiara.
          Tyle że taka mowa, jak Twoja działa tylko na podobnych Tobie oszołomów.
          A do Ciebie nie dotrze za diabła mowa, którą ja do Ciebie kieruję (chyba że mnie
          mile zaskoczysz...).
          A chodziłoby o to, żebyś powiedziała o jakim Ty w ogóle bogu mówisz. Kim/czym
          jest ten bóg, w którego Ty wierzysz, bo na pewno ma on niewiele wspólnego z
          bogiem biblijnym - ten jest mściwy i zołzowaty i wielu, wielu ludzi skazuje na
          wieczną śmierć i opuszcza ludzi masowo. Mnie na przykład opuścił dawno, oj,
          dawno. nie robi nic, abym zrozumiał i sie nawrócił. I nie widzę go nigdzie, a
          już najmniej w Twoim bełkocie.
        • piwi77 Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 12.03.08, 11:29
          beatka_1172 napisała:

          > ...tak...Bóg nie opuszcza nikogo -ja w to
          > wierzę.....................!nqawet największego grzesznika..!
          > pozdrawiam!

          I to jest właśnie zmartwienie największych grzeszników, którzy
          woleliby żeby zostawił ich w spokoju, wraz z obietnicą wiecznego
          potępienia. Gada o wolności, a co robi?
      • beatka_1172 Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 12.03.08, 00:47
        Hej jeszcze raz..nie zawsze się ujrzy to światło..czasami jest
        ukryte dla tych co nie chcą zobaczyc...-------powinniśmy otworzyc
        oczy szeroko, nie dosłownie rzec jasna ,ale w przenośni, i pomóc
        innym,dla których światła zabrakło...............Ty piszesz o swoim
        szczęsciu,jej jak najbardziej -Bóg chce abyśmy byli szczęśliwi, !i
        szczęście to Bóg..wtedy,gdy Go znajdziesz......- a tymczasem!Zdrowia!
    • igor-men Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 12.03.08, 02:31
      Corko samego Boga kaminali88,

      Odnoszac sie do twego stwierdzenia:
      "Zakładam, że 'prawdziwa' (cokolwiek to znaczy) wiara w Boga to pewność, że Bóg
      istnieje."
      Otoz wiare w niego moze dac tylko On sam i to najczesciej daje ja poprzez innych
      ludzi. Nie ma chyba bowiem malego dziecka/niemowlaka ktore by samo powiedzialo
      "- Mamo, ja wieze w Boga" zanim to sama matka lub ojciec lub opiekon nie
      opowidzial by mu o Nim. Tej wiary musimy sie uczyc cale zycie i prosic o nia Boga.
      Cale nasze zycie jest oparte na wierze, rowniez twoje tylko ze ty pewnie gdzie
      indziej lokujesz swa wiare.
      Jezeli nie dostaniemy tej wiary przez najblizszych to rzeczywiscie jest ciezko
      ale jak sam Jezus mowil "dla Boga nie ma nic niemozliwego".
      Wiele ludzi odwraca sie od Boga bo mowia ze "gdyby Bog istanil to nie bylo by
      tyle zla". Zapominaja o jednym ze Bog to jest najwiekszy fan wolnosci jakiego
      tylko sobie mozemy wyobrazic. Bog dal nam wolna wole i wierzy w nas od
      stworzenia swiata as po dzis dzien i zawsze bedzie wiezyl pomimo wielu juz
      okrucienstw dokonanych/wybrancyh przez nas. Pan Bog to jest jak taki, powiedzmy:
      koneser starych motorow -jak widzi starego grata to nie pomysli sobie "ale
      rupiec, na zlom z nim" a wrecz przeciwnie, pomysli sobie "o kurde ale
      sprzecior, tu sie go podszlifuje, tu wyklepie, tu pomaluje i bedzie piekniejszy
      niz nowy!!!". Pan Bog wlasnie tak patrzy na swiat i ludzi, On owszem widzi zlo i
      to go rani ze my cierpimy ale w kazdej zlej sytuacji odrazu widzi mnostwo
      pozytywnych wyjsc. Jest taka historia "Idzie sobie Pan Bog z szatanem po swiecie
      i Pan Bog mowi: - O!!! to jedna z moich kochanych corek, Goska. Na to szatan: -
      Jakich kochanych?? Zobacz przeciez to ona wogole nie slucha Ciebie, nie czyta
      Pisma Sw, zyje jak ta jedna z ostatnich, narkotyki, nie szanuje ludzi, co to ma
      w ogole byc. Pan Bog na to: - Ale w niej jest ukryte dobro i milosc, postaram
      sie zeby spotkala jakiegos czlowieka ktory jej o mnie opowie, wprowadze zamet w
      jej serce, postrasze jakas choroba, moze do spowiedzi pojdzie, moze uwierzy, Ja
      w nia zawsze wierzylem i bede wierzyl.
      Taki to jest wlanie nasz Pan Bog - Ojciec. Odowolujac sie jeszcze do tego co
      napisalem ze Pan bog wprowadzi zamet w serce to chodzi mi tu o to ze my ludzi
      jestesmy czasami tak zaslepieni ze do poki jest jeszcze cien szansy ze moze uda
      sie cos zalatwic po swojemu i samemu doputy bedziemy WIERZYC tylko w siebie. I
      dopiero wtedy jak juz nas stan psychiczny i fizyczny jest na skraju wydolnosci
      wtedy dopiero siegamy po Sily Wyzsze czyli Pana Boga i zaczynamy w niego WIERZYC
      bo niejako nie mamy wyjscia. Wtedy Pan Bog zaczyna sobie tylko znana terapie
      nawrocenia i nas nawraca i nawraca i tak az do konca naszego ziemskiego zycia.
      Czasami to terapia bardzo dluga ale zawsze do przebycia. Byl pewien swiety
      (niestety nie moge se przypomiec imienia ) ktoremu Pan Bog pokazal wszystkie
      pokusy swiata i wtedy ten swiety : - Panie Boze ale kto sie zdola temu calemu
      systemowi klamstw i oszostw oprzec?????. A Pan Bog na to: - Pokora i Cierpliwosc.
      Jestem przekonany, a nawet wiem to z wlasnego doswiadczenia i doswiadczenia
      innych ze dopuki nie pozwolisz dzialac Bogu doputy nie zaznasz pokoju w sercu.
      Zawsze bedzie ci cos nie pasowalo co bedzie ci niepokoj w serce wprowadzac,
      ciagle bedziesz miala jakis lek, nawet jak bedzie ci sie wiodlo materialnie
      bedziesz myslec: - Kurcze cos tu jakos za lekko idzie, cos sie chyba zlego
      wydarzy. Zawsze bedzie to COS ktore bedzie swidrowac twe serce i dusze dopuki
      nie powierzysz zycia Panu.
      Odnoszac sie konkretnie do tego co napisalas to nie wydaje sie ze caly ten
      swiat co nas otacza jest tak perfekcyjnie zbudowany (pomija zlo wyrzadzone przez
      czlowieka) ze to nie moze byc taki sobie poprosu ciag przypadkow. Chocby pory
      roku, dzien-noc, sen-aktywnosc, to jak czlowiek jest zbudowany i funkcjonuje -
      to ze mozesz chodzic na dwoch nogach a rekami zrobic wszystko co chcesz. Chyba
      tylko sami latac nie potrafimy ale i tego sie nauczymy jak zaufamy Ojcu.
      Na koniec juz bo sie rozpisalem taka krotka historia:
      W brzuchu ciężarnej kobiety rozmawiają bliźniaki:
      - Wierzysz w życie po porodzie?
      - Jasne. Coś musi tam być. Mnie się wydaje, że my właśnie po to tu jesteśmy,
      żeby się przygotować na to, co będzie potem.
      - Głupoty. Żadnego życia po porodzie nie ma. Jak by miało wyglądać?
      - No nie wiem, ale będzie więcej światła. Może będziemy biegać, a jeść ....
      - No to przecież nie ma sensu! Biegać się nie da! A kto widział żeby jeść
      ustami! Przecież żywi nas pępowina.
      - No, ja nie wiem, ale zobaczymy mamę, a ona się będzie o nas troszczyć.
      - Mama? Ty wierzysz w mamę? Kto to według Ciebie w ogóle jest?
      - No przecież jest wszędzie wokół nas... Dzięki niej żyjemy. Bez niej by nas nie
      było.
      - Nie wierzę! Żadnej mamy jeszcze nie widziałem, czyli jej nie ma.
      - No jak to? Przecież jak jesteśmy cicho, możesz posłuchać jak śpiewa, albo
      poczuć jak głaszcze nasz świat. Wiesz, ja myślę, że prawdziwe życie zaczyna się
      później...


      P.S. Zeby nie bylo: Wiekszosc z powyszysz przemyslen i faktow nauczyl
      mnie....Pan Bog poprzez wzloty i updaki w mym zyciu i ks. Piotra Pawlukiewicza.
      Na start polecam www.rekol.prv.pl
      Jezeli cos Cie jeszcze nurtuje i sie na cos nadam to mozesz skontakowac sie ze
      mna na maila: igorprzem@hotmail.com
      Pozdrwiam i nie boj sie Pan Bog caly czas o Ciebie walczy i KOCHA NA MAKSA TAK
      ZE NIE JESTES SOBIE W STANIE WYOBRAZIC tylko ze bez Twej wspolpracy to ciezka
      robota. Powiedz TAK a wkroczy w Twe zycie momentalnie jak najwyzszej polki
      komandos i porozwala wszystkie duchowe móry twego serca.
      Kawalek Ewangeli i to co Jezus Chrystus Zbawiciel i Wladca Swiata powiedzial:
      Ewangelia wedlug sw. Lukasza, rozdzial 18:
      A Pan dodal : Sluchajcie, co ten niesprawiedliwy sedzia mowi. A Bog, czyz nie
      wezmie w obrone; swoich wybranych, ktorzy dniem i noca wolaja do Niego, i czy
      bedzie zwlekal w ich sprawie . POWIADAM WAM, ZE PREDKO WEZMIE ICH W OBRONE;. Czy
      jednak Syn Czlowieczy znajdzie wiare?
      ***
      Poprosze dzis Ojca za Ciebie i WIERZE ze On mnie wyslucha.


      ****
      Przepraszam za wszelkie razace bledy w pisowni.
      • pocoo Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 12.03.08, 07:58
        Kazdy wierzący myśli-JA I BÓG a Bóg zna myśli i serca każdego
        ludzkiego stworzenia.Podoba Mu się zatem , co wyprawiają hinduiści ,
        buddyści i wyznawcy islamu.Bóg jest zazdrosny i jak uczy Biblia ,
        rozpirzał bożków zrobionych przez ludzi.Teraz Bóg się świetnie bawi
        oglądając Swoje stworzenia i nie ma czasu na pierdoły takie jak
        pomoc "owieczkom".Czy mam prawo tak myśleć? Tak , bo mam wolną wolę
        i mogę tak jak inni wymyślać bajki jakie chcę.
      • piwi77 Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 12.03.08, 10:45
        Masz dość szczegółową wiedzę o Bogu, igor-men, możesz zdradzić skąd
        ją masz?
      • astrotaurus Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 12.03.08, 11:40
        igor-men napisał:

        **Nie ma chyba bowiem malego dziecka/niemowlaka ktore by samo powiedzialo" -
        Mamo, ja wieze w Boga" zanim to sama matka lub ojciec lub opiekon nie opowidzial
        by mu o Nim.**

        Prawda. Indoktrynacja powszechna od maleńka jest jedynym sposobem na odkrycie
        boga w takiej formie i ilości, jak to ma miejsce w rzeczywistości.
        Tacy choćby Czesi, czy Szwedzi nie są w stanie tak odkrywać boga jak Polacy. A
        czy są od nas głupsi, gorsi? Ano, wręcz przeciwnie.


        **Tej wiary musimy sie uczyc cale zycie i prosic o nia Boga.**

        Ciąg dalszy.
        Bez ustawicznego upodlania umysłu nie da się wiary całe życie utrzymać.


        **Cale nasze zycie jest oparte na wierze, rowniez twoje tylko ze t pewnie gdzie
        indziej lokujesz swa wiare. **

        Głupio gadasz.
        Wiara to bezsensowna kategoria odbioru świata. Sam jej nie stosuję w żadnej
        dziedzinie życia i wielu mądrych ludzi znam, którym jest równie obca.

        Reszty Twojego posta nie chce mi się przynajmniej na razie komentować, bo
        wygląda z niego zwykły bełkot wierzących.

        Dodam tylko refleksję, że tak chaotycznie i bez sensu pierniczą głównie wierzący.
        Gdybyś umiał jasno myśleć, umiałbyś również jasno mówić. Zaprowadziłbyś wtedy
        porządek w umyśle i w piśmie, ale zniknęłoby wtedy miejsce na wiarę, a Ty do
        tego nie dopuścisz. Zrobisz wszystko, będziesz błagał boga, żebyś tylko nie
        zaczął myśleć.

        I to wcale nie jest zabawne.
      • kereish Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 12.03.08, 19:11
        > Pozdrwiam i nie boj sie Pan Bog caly czas o Ciebie walczy i KOCHA NA MAKSA TAK
        > ZE NIE JESTES SOBIE W STANIE WYOBRAZIC tylko ze bez Twej wspolpracy to ciezka
        robota.

        To Bogu moze cos sprawiac trudnosc? Co wobec tego znaczy "wszechmogący"?
      • leila25 Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 16.03.08, 01:13
        Dziękuję, igor-men.

        I jak tu nie wierzyć w Boga?:) Właśnie "zesłał" mi przed momentem takiego
        igor-men'a i przemówił do mnie po raz kolejny...
        • astrotaurus Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 17.03.08, 01:50
          leila25 napisała:

          > Dziękuję, igor-men.
          >
          > I jak tu nie wierzyć w Boga?:) Właśnie "zesłał" mi przed momentem takiego
          > igor-men'a i przemówił do mnie po raz kolejny...

          Ech, Ty zaślepieńcze!
          Bóg Ci zsyła mnie, więc oprzytomniej!
          • leila25 Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 17.03.08, 16:42
            astrotaurus napisał:

            Ech, Ty zaślepieńcze!
            Bóg Ci zsyła mnie, więc oprzytomniej!

            Sorry astrotaurus, jestem już zajęta:)
            • astrotaurus Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 18.03.08, 13:31
              leila25 napisała:

              **Sorry astrotaurus, jestem już zajęta:)**

              Widziałem.
              I dopóki nie oprzytomniejesz taki igor-men zawsze ze mną wygra. :D
    • switonemsi Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 12.03.08, 08:11
      Ale bóg to wymysł taki, żeby ludzi kontrolować... Czemu jeszcze się nikt nie
      zorientował?
    • etykieta.zastepcza proste pytanie - możesz pokazać mi swój rozum? 12.03.08, 08:20
      I czekam na odpowiedź od ateistów.
      Wyłóż kolego/koleżanko swój rozum, połóż na stole, tak abym mógł go sobie
      dokładnie ze wszystkich stron obejrzeć.
      • nikt666 Re: proste pytanie - możesz pokazać mi swój rozu 12.03.08, 08:57
        Rozum to cecha umiejetność zdolność żywego mózgu, rozumność. Tak
        jak "jazda na rowerze". Pokaż mi jazde na rowerze bez rowera.
        Pozatym związek tego z pojęciem boga jest bardzo malutki. Pokazać ci
        rozumność? 2 kaczki
        + 3 kury= 5 sztuk drobiu np.
        • etykieta.zastepcza Re: proste pytanie - możesz pokazać mi swój rozu 12.03.08, 09:37
          Nie nie... kręgowce mają mózgi, ale czy mają rozum? Widzisz, ateiści i, przede
          wszystkim, racjonaliści w pełni świadomie przeciwstawiają swój rozum wierze w
          Boga (fides et ratio). W rozumie widzą źródło poznania i istnienia. Wierzący zaś
          swoje źródła widzą w Bogu, w którego wierzą nie mniej niż racjonaliści w swój
          rozum. Skoro więc pytasz - pokaż mi Boga, ja pytam - pokaż mi rozum.

          Zresztą z rowerzystami może być podobnie - oni wierzą w jazdę na rowerze, więc
          można ich też zapytać - pokaż mi jazdę na rowerze (bez roweru...)
          • astrotaurus Re: proste pytanie - możesz pokazać mi swój rozu 12.03.08, 12:07
            etykieta.zastepcza napisał:

            **ateiści i, przede wszystkim, racjonaliści w pełni świadomie przeciwstawiają
            swój rozum wierze w Boga**

            Cuś koło prawdy. Ateiści i racjonaliści odrzucają wiarę w coś, co się nie da
            żadną miarą udowodnić, czy choćby trochę uprawdopodobnić. Dziwi Cię to? :D


            **W rozumie widzą źródło poznania i istnienia**

            Tak? A to ciekawe! Przynajmniej jeśli idzie o istnienie.
            Jakiś link, gdzie ateiści i racjonaliści źródło istnienia widzą w rozumie....
            Albo taki, gdzie teiści twierdzą, że ich bóg, będący przyczyną istnienia jest
            nierozumny.....


            **Zresztą z rowerzystami może być podobnie - oni wierzą w jazdę na rowerze, więc
            można ich też zapytać - pokaż mi jazdę na rowerze (bez roweru...)**

            Ależ Ty jesteś durny i zapiekły!
            Rowerzyści, ani nikt inny nie musi wierzyć w jazdę na rowerze, bo jazda na
            rowerze jest czymś co można zobaczyć, sprawdzić po wielokroć, w przeciwieństwie
            do przedmiotów wiary, których nigdy nie można sprawdzić, ani zobaczyć, ani
            dotknąć...

            Dobry człowiek Ci tłumaczy, że rozum nie istnieje "sam z siebie", tylko jako
            właściwość konkretnego mózgu z jego konkretną chemią i elektrycznością i
            czym-tam-jeszcze-trzeba.
            Tak samo nie istnieje jazda na rowerze bez roweru. Czy to naprawdę tak trudno Ci
            pojąć?
            Po co Ci takie sztuczki?
            Zwłaszcza, że przecież nikt tutaj nie domaga się pokazywania boga bez boga czy
            działanie boa bez boga, czy
            jakich-tam-dziwolągów-które-mogą-Ci-przyjść-do-głowy. :D
      • astrotaurus Re: proste pytanie - możesz pokazać mi swój rozu 12.03.08, 11:48
        etykieta.zastepcza napisał:

        ** I czekam na odpowiedź od ateistów.
        Wyłóż kolego/koleżanko swój rozum, połóż na stole, tak abym mógł go sobie
        dokładnie ze wszystkich stron obejrzeć.**

        A cóż to za debilna figura umysłowa?
        Może rozum wierzących da się na stole położyć, bo to jest często jednoznaczne z
        biblią czy katechizmem.
        Czy ktoś domaga się położenia boga na stole do oględzin?

        A jeśli jesteś wierzący, to czy Twój bóg nie dał ludziom rozumu i wolnej woli? A
        do tego duszy nieśmiertelnej?
        Czy wątpiąc w istnienie rozumu nie wątpisz w istnienie boga?

        Skup się, wysil ten rozum, który dał Ci dobry bóg i nie ściągaj rozmowy na
        poziom niedorozwiniętych przedszkolaków.
        • etykieta.zastepcza Re: proste pytanie - możesz pokazać mi swój rozu 12.03.08, 12:30
          astrotaurus napisał:



          > Czy ktoś domaga się położenia boga na stole do oględzin?

          Tak brzmiało tytułowe pytanie - czy możesz mi pokazać Boga?
          Nie doszukuję się podtekstów - pytanie jest proste, jasne i przejrzyste. Co nie
          znaczy, ze odpowiedź też jest prosta.


          >
          > A jeśli jesteś wierzący, to czy Twój bóg nie dał ludziom rozumu i wolnej woli?
          > A
          > do tego duszy nieśmiertelnej?
          > Czy wątpiąc w istnienie rozumu nie wątpisz w istnienie boga?

          Czy ja wątpię w istnienie rozumu? Wprost przeciwnie - wiara w Boga ułatwia mi
          uwierzenie w to, że rozum istnieje.

          reszta tutaj:
          www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/encykliki/fides_ratio_0.html#m1
          • astrotaurus Re: proste pytanie - możesz pokazać mi swój rozu 12.03.08, 12:42
            etykieta.zastepcza napisał:

            **Tak brzmiało tytułowe pytanie - czy możesz mi pokazać Boga? Nie doszukuję się
            podtekstów - pytanie jest proste, jasne i przejrzyste. Co nie znaczy, ze
            odpowiedź też jest prosta.**

            No właśnie. Tytułowe pytanie nie żąda przyprowadzenia boga do oględzin,
            obleczonego w namacalne ciało, ani niczego takiego.
            Nie sprowadzaj więc rozmowy do poziomu absurdu.


            **Czy ja wątpię w istnienie rozumu? Wprost przeciwnie - wiara w Boga ułatwia mi
            uwierzenie w to, że rozum istnieje.**

            Na istnienie rozumu też nie masz dowodów? Musisz wierzyć?
            Gdybyś nie wątpił to domagałbyś się od kogoś udowodnienia istnienia rozumu na stole?
            Ble, ble....


            **reszta tutaj:
            > www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/encykliki/fides_ratio_0.html#m1**

            Nie, odmawiam. Mów za siebie.
            A jeśli chcesz , abym zapoznał się z cudzymi słowami i poglądami, to powiedz
            wyraźnie o co Ci chodzi, w jakim konkretnie celu miałbym to robić. Tu moim
            rozmówca jesteś Ty, a nie jakiś zamierzchły bożek.
            • leila25 Re: proste pytanie - możesz pokazać mi swój rozu 12.03.08, 15:26
              Astrotaurus, tak sobie czytam i czytam te Twoje wypowiedzi i zastanawiam się po
              co tracisz tyle czasu na tą całą dyskusję. Domyślam się, że uważasz się za
              człowieka nieprzeciętnie inteligentnego i jako taki dobrze wiesz, że nikt na tym
              forum nie "pokaże" Ci Boga, nie udowodni, że On istnieje, nie powie Ci w jakich
              KONKRETNIE (zauważyłam, że lubisz to słowo)sytuacjach On się przejawia, itede,
              itepe. Przeciwstawiasz swój "racjonalny" bełkot bełkotowi "nawiedzonemu" i nic z
              tego nie wynika. W dodatku masz tą denerwującą cechę, którą zapewne uważasz za
              przejaw swojego racjonalizmu, a mianowicie rozumiesz pewne pojęcia literalnie,
              ZBYT literalnie. Powiem Ci, że to jest całkiem zabawne, więc nie przeszkadzaj
              sobie i kontynuuj. To przyrównanie transcendentalizmu do podróży astronautów w
              kosmos jako filologa rozbawiło mnie setnie, podobnie rozumienie
              "nieśmiertelności" jako niekończącego się pasma wolnego czasu do
              zagospodarowania. I do tego to Twoje przekonywanie nas, że Ty jako człowiek
              inteligentny i RACJONALNY na pewno byś się nie nudził... Byłoby to wszystko
              żenujące, gdyby nie było śmieszne i żałosne. Kończąc chciałabym Ci pogratulować
              Twojego racjonalnego życia, na pewno daje Ci ono satysfakcję i spokój
              (przynajmniej mam taką nadzieję, bo to co wyprawiasz tu na forum świadczy o czym
              innym) i jako "nawiedzona" osoba wierząca w Chrystusa Zbawiciela powiem, że o
              takich jak Ty On też pomyślał, więc głowa do góry:)
              • astrotaurus Re: proste pytanie - możesz pokazać mi swój rozu 13.03.08, 01:01
                leila25 napisała:

                **Astrotaurus, tak sobie czytam i czytam te Twoje wypowiedzi i zastanawiam się
                po co tracisz tyle czasu na tą całą dyskusję.**

                Też miewam wątpliwości, a jak już w jednym wątku nagromadzi się taka masa
                oszołomów... :(


                **Domyślam się, że uważasz się za człowieka nieprzeciętnie inteligentnego**

                Możesz się domyślać moich uważań, Twoje prawo, ale najlepiej byłoby rozmawiać
                przede wszystkim o meritum i na meritum się skupiać. I tego typu oceny są
                właśnie w merytorycznych dyskusjach najlepiej weryfikowane.


                **i jako taki dobrze wiesz, że nikt na tym forum nie "pokaże" Ci Boga, nie
                udowodni, że On istnieje,**

                Ja to rzeczywiście dobrze wiem, ale nader często zdarzają się rozmówcy, którzy
                twierdzą, ze dowodów na istnienie boga jest dużo i że oni sami potrafią to
                udowodnić. A to jest wkurzające. Każdy sobie może wierzyć jak chce i w co chce,
                ale jak na publicznym forum głoszą, że ich wiara ma obiektywne, racjonalne
                podstawy w postaci fizycznie istniejącego i ingerującegow nasz świat boga....
                wybacz.


                **Przeciwstawiasz swój "racjonalny" bełkot bełkotowi "nawiedzonemu" i nic z tego
                nie wynika**

                Chyba Ci bóg cierpliwości i skupienia poskąpił. Może byś wskazała konkretnie
                (lubię to słowo rzeczywiście, ono jest dużo bardziej wartościowe, niż Twoje
                emocje) gdzie mówię coś głupio, bez podstaw, bez sensu, nie na temat... Chyba że
                różne rzeczy nazywamy bełkotem.


                **W dodatku masz tą denerwującą cechę, którą zapewne uważasz za przejaw swojego
                racjonalizmu, a mianowicie rozumiesz pewne pojęcia literalnie, ZBYT literalnie.**

                Paradna jesteś. Nie zauważyłeś, że diabeł tkwi w szczegółach, a życie składa się
                z drobiazgów? Skąd byś się wzięła w internecie, gdyby wszyscy pracę umysłową
                traktowali z takim rozmachem i rozrzutem jak wierzący temat swej wiary? A Ty jak
                się zajmujesz filologią?
                To tak ogólnie, a konkretnie powiedz gdzie jakie pojęcie zastosowałem zbyt
                literalnie i wyprostuj dyskusję.

                Ciąg dalszy to zwyczajna chrześcijańska żółć, więc daruję sobie dyskusję z
                emocjami i zapytam tylko o coś, co jako jedyne niesie w sobie zalążek konkretu:

                **chciałabym Ci pogratulować Twojego racjonalnego życia, na pewno daje Ci ono
                satysfakcję i spokój (przynajmniej mam taką nadzieję, bo to co wyprawiasz tu na
                forum świadczy o czym innym)**

                Moje racjonalne życie daje mi satysfakcję i spokój, ale jest on niestety
                burzony nader często przez oszołomów różnej maści. :)
                To co ja wyprawiam na tym forum i o czym to świadczy?
                • leila25 Re: proste pytanie - możesz pokazać mi swój rozu 15.03.08, 10:43
                  astrotaurus napisał:
                  >> powiedz gdzie jakie pojęcie zastosowałem zbyt
                  literalnie i wyprostuj dyskusję.

                  Przeczytaj jeszcze raz mój post skierowany do Ciebie.

                  >>nader często zdarzają się rozmówcy, którzy
                  twierdzą, ze dowodów na istnienie boga jest dużo i że oni sami potrafią to
                  udowodnić.

                  Dzieje się tak dlatego, ponieważ dla ludzi wiary pewne zjawiska rzeczywiście są
                  dowodami, dla ludzi niewierzących to zbiegi okoliczności, osiągnięcia nauki,
                  itd. Przykładem może być fakt cudów uznawanych przez Watykan w procesach
                  beatyfikacji. Dla katolików to dowody, dla Ciebie głupota, ciemnota, w
                  najlepszym razie coś co da się racjonalnie wytłumaczyć. Dlatego ta dyskusja nie
                  ma sensu bo po prostu Ty i Twoi wierzący oponenci dyskutujecie na dwóch różnych
                  płaszczyznach; oni nigdy nie przekonają Ciebie, bo jeszcze tak się nie zdarzyło,
                  aby ktokolwiek się nawrócił, ponieważ ktoś inny podsunął mu KONKRETNY,
                  racjonalny i rzeczywisty dowód na istnienie Boga. Do tego zawsze potrzeba
                  odrobiny chociaż wiary i tego co ja, wierzący oszołom, nazywam górnolotnie
                  "tęsknotą za Bogiem". W Tobie tego najwyraźniej nie ma (takie mam wrażenie, co
                  naprawdę jest w Tobie wiesz tylko Ty sam), a cała Twoja aktywność w tym temacie
                  ma na celu udowodnienie "masie oszołomów", że są tylko i wyłącznie "masą
                  oszołomów" a nie żadnymi dziećmi Boga, jak to sobie irracjonalnie wmówili.
                  Problem w tym, że Ty ich też do tego nigdy nie przekonasz, więc tak sobie
                  dyskutujecie i dyskutujecie, a czas ucieka:) Pozdrawiam.
                  • piwi77 Re: proste pytanie - możesz pokazać mi swój rozu 15.03.08, 11:44
                    leila25 napisała:

                    > bo jeszcze tak się nie zdarzyło, aby ktokolwiek się nawrócił,
                    > ponieważ ktoś inny podsunął mu KONKRETNY, racjonalny
                    > i rzeczywisty dowód na istnienie Boga.

                    Zgoda, nikt sie jeszcze nie nawrócił na wiarę katolicką na skutek
                    jakiegoś dowodu na istnienie Boga, bo takiego dowodu jeszcze nikt
                    nie przeprowadził, wielu za to nawróciło się na niewiarę w
                    katolickiego Boga, na skutek świadectwa jakie daje kościół
                    katolicki. Wygląda na to, że niedługo cała Polska będzie nawrócona.
                    • leila25 Re: proste pytanie - możesz pokazać mi swój rozu 15.03.08, 18:44
                      >piwi77 napisał:

                      >>wielu za to nawróciło się na niewiarę w
                      >>katolickiego Boga, na skutek świadectwa jakie daje kościół
                      >>katolicki.

                      To też prawda, na szczęście to nie żaden ksiądz umarł dla nas na krzyżu, ale
                      Jezus Chrystus i to w niego ludzie od wieków wierzyli, wierzą i będą wierzyć,
                      niezależnie od świadectwa jakie CZASEM daje KK. Jeśli ktoś odwraca się od Boga
                      bo odkrył, że wśród duchownych kościoła katolickiego też są bydlaki, to wypada
                      tylko zadać takiej osobie pytanie: W kogo wierzysz i kto jest Twoim Bogiem?
                      • piwi77 Re: proste pytanie - możesz pokazać mi swój rozu 15.03.08, 19:27
                        Bóg, Chrystus, Duch Świety, widział ich kto? Widział ktoś kogos kto
                        ich widział? Widział ktos kogoś kto kogos widział kto ich widział?
                        Mogę kontynuować bez końca, a odpowiedź pozostanie ta sama, nie.
                        Wiec zostawmy problem ocenie kazdego z osobna, bo obiektywnie nic
                        sensownego powiedzieć nie można. Natomiast występy szanownych
                        funkcyjnych kościoła to fakty, fakty których wiekszość z nas
                        doswiadcza i trudno zaprzeczać. No więc jak ufać niesprawdzalnej
                        ewentualności jeżeli postępowanie tych co te ewentualność głoszą
                        budzi obrzydzenie? No i stąd ten masowy proces nawracania sie na
                        niewiarę, z którym mamy ostatnio do czynienia.
                        • leila25 Re: proste pytanie - możesz pokazać mi swój rozu 16.03.08, 00:10
                          >piwi77 napisał:

                          >>No więc jak ufać niesprawdzalnej
                          ewentualności jeżeli postępowanie tych co te ewentualność głoszą
                          budzi obrzydzenie?

                          A czy postępowanie tych którzy głoszą tą tak samo "niesprawdzalną ewentualność",
                          że Boga nie ma nigdy nie budzi obrzydzenia? Ano, budzi bo to co nas, ludzi,
                          łączy to fakt, że jesteśmy grzeszni i, choć zgadzam się z tym, że w przypadku
                          duchownych grzechy budzą większą odrazę niż w przypadku osób świeckich, to
                          jednak księża też są tylko ludźmi, dlatego to nie do nich się modlimy tylko do
                          Boga. I choć wyjątkowo bolą mnie doniesienia np. o księżach molestujących swoich
                          ministrantów to nijak nie mają one wpływu na moją wiarę. Pewnie byłoby inaczej
                          gdyby Jezus kiedyś powiedział, że wszyscy ludzie są grzeszni za wyjątkiem
                          kapłanów. Wtedy pomyślałabym: "Hej, Jezu, nie miałeś racji, przecież widzę co
                          się dzieje, okłamałeś mnie." Ale On powiedział, że wszyscy jesteśmy grzeszni i,
                          że wszyscy jesteśmy równi, jako jego dzieci. I ja się tego trzymam.
                          • piwi77 Re: proste pytanie - możesz pokazać mi swój rozu 16.03.08, 06:46
                            leila25 napisała:

                            > A czy postępowanie tych którzy głoszą tą tak samo
                            > "niesprawdzalną ewentualność", że Boga nie ma
                            > nigdy nie budzi obrzydzenia?

                            Nie znam nikogo, kto argumentowałby za nieistnieniem Boga, a którego
                            postawa wywoływałaby zgorszenie. Zresztą jestem spokojny, gdyby ów
                            coś przeskrobał, odpowiadałby przed prawem jak każdy normalny
                            człowiek.

                            > " Ale On powiedział, że wszyscy jesteśmy grzeszni i,
                            > że wszyscy jesteśmy równi, jako jego dzieci. I ja się tego trzymam.

                            Zeby Cię nie dręczyć, nie pytam skąd wiesz, że tak powiedział.
                        • leila25 Re: proste pytanie - możesz pokazać mi swój rozu 16.03.08, 00:40
                          I jeszcze jedno w sprawie księży, żeby już wyczerpać temat z mojej strony:)
                          Kiedy Jezus nauczał wśród ludzi, to wielokrotnie powtarzał, że ci, którzy
                          pozornie zdają się być najbliżej Boga (patrz wtedy faryzeusze i różni uczeni w
                          Piśmie czyli, powiedzmy, odpowiednik dzisiejszych duchownych) są często Jego
                          najdalej. Wtedy też byli "dobrzy" faryzeusze (np. Nikodem) i "źli", tak jak i
                          teraz są "dobrzy" i "źli" księża. Jezus chciał, aby ludzie wiedzieli, że nawet
                          wśród kapłanów zawsze znajdą się grzesznicy i, żeby byli na to przygotowani i
                          mimo to nie tracili wiary i nie odwracali się od kościoła, którego istotę
                          nadrzędną stanowią nie kapłani, ale wierni. Bo przecież kościół to nic innego
                          jak wspólnota ludzi, którzy gromadzą się po to, aby czcić imię Boga. "Gdzie
                          dwóch albo trzech gromadzi się w Moje Imię, tam jestem pośród nich." To jest
                          właśnie kościół, nie księża.
                          • ariel4ever Re: proste pytanie - możesz pokazać mi swój rozu 16.03.08, 01:32
                            leila25 napisała:

                            Jezus chciał, aby ludzie wiedzieli, że nawet
                            > wśród kapłanów zawsze znajdą się grzesznicy i, żeby byli na to
                            przygotowani i
                            > mimo to nie tracili wiary i nie odwracali się od kościoła, którego
                            istotę
                            > nadrzędną stanowią nie kapłani, ale wierni. Bo przecież kościół to
                            nic innego
                            > jak wspólnota ludzi, którzy gromadzą się po to, aby czcić imię
                            Boga. "Gdzie
                            > dwóch albo trzech gromadzi się w Moje Imię, tam jestem pośród
                            nich." To jest
                            > właśnie kościół, nie księża.


                            jak tych "dwoch albo trzech gromadzi sie w Jego Imie" i jak Go
                            czci, jezeli jego imie nigdy nie zostaje wymienione ?


                            jezus napewno tego ne chcial, aby " ludzie...nie tracili wiary i
                            nie odwracali się od kościoła" (czyli faryzeuszy). jezus chcial aby
                            ludzie WYSZLI Z " KOSCIOLA". dlatego glosil "prawde". jeszcze
                            czegos podobnego nie slyszalam :), aby to jezus w taki sposob
                            nawracal. mamy przymykac oko na wystepki "faryzeuszy" bo to tez
                            ludzie i w dodatku grzeszni ? przeciez to zydzi stawali sie
                            chrzescijanami a nie na odwrot ! mam takie odczucie, ze probujesz
                            usprawiedliwiac KK. a moze warto sie zastanowic, czy wspieranie
                            kosciola ( chocby swoja przynaleznoscia) podoba sie bogu ?

                            "4 Skała — doskonałe są wszystkie jego poczynania, bo wszystkie
                            jego drogi są sprawiedliwością. Bóg wierności, u którego nie ma
                            niesprawiedliwości; jest on prawy i prostolinijny." (5 mo 32:4)

                            zastanow sie teraz prosze, jezeli bog jest prawy i sprawiedliwy to
                            chyba KK nie jest JEGO reprezentantem ?
                            • leila25 Re: proste pytanie - możesz pokazać mi swój rozu 16.03.08, 12:46
                              ariel4ever napisała:

                              >>jezus chcial aby
                              ludzie WYSZLI Z " KOSCIOLA". dlatego glosil "prawde".

                              Nie zrozumieliśmy się. Ja wiem, że Jezus utworzył nowy Kościół, do którego
                              przynależeć mieli wszyscy Ci, którzy w Niego uwierzyli (czyli w to, że jest
                              Synem Boga), a ponieważ większość faryzeuszy tego nie uczyniła byli oni poza tym
                              Kościołem. Ale wtedy to oni reprezentowali tzw. duchowieństwo, których członków
                              Jezus bardzo często otwarcie potępiał i krytykował, mimo, że dla większości
                              ludzi, nawet tych, którzy poszli za nim, było to nie do pomyślenia. Miało to na
                              celu pokazanie ludziom, że zło i obłuda jest bardzo często udziałem tych, którzy
                              nazywają się kapłanami, bo oni też są tylko ludźmi, niewolnymi od grzechu.
                              Jasne, że Jezus przeciwstawiał się zasadom przestrzeganym przez faryzeuszy i, że
                              przyszedł po to aby utworzyć swój własny Kościół, ale to, że stawiał
                              największych grzeszników ponad niejednego kapłana , mówiąc, że często ten co
                              woła najgłosniej "Panie, Panie" i co obnosi się ze swoją modlitwą, jest tak
                              naprawdę najdalej od Boga, to nauka o wymiarze uniwersalnym. Jezus wiedział, że
                              kapłani służący w jego Kościele też będą grzeszni i, że nieraz będą (słusznie)
                              potępiani, dlatego nauczył ludzi, że nie szata i dostojeństwa czynią człowieka
                              dobrym, ale jego wiara i uczynki. Dlatego nie zagwarantował duchownym
                              automatycznego zbawienia, oni tak samo muszą na nie zasłużyć swoim życiem. Jeśli
                              tego nie robią, a wręcz przeciwnie dają zły przykład to, owszem, jest to
                              tragedia dla KK, ale przede wszystkim jest to tragedia tych pojedynczych ludzi,
                              tym większa, że zostali powołani po to by nauczać i nawracać, a sami idą drogą
                              grzechu. I absolutnie nie mamy "przymykać na to oczu", tak jak Jezus nie
                              przymykał oczu na grzechy uczonych w Piśmie (którzy przecież wierzyli w Stary
                              Testament, który jest częścią chrześcijaństwa). To właśnie Jezus pokazał nam, że
                              nikt na tym świecie nie jest tzw. "świętą krową", ponieważ każdy jest grzesznikiem.

                              > zastanow sie teraz prosze, jezeli bog jest prawy i sprawiedliwy to
                              > chyba KK nie jest JEGO reprezentantem ?

                              A jeżeli Bóg jest prawy i sprawiedliwy to czy możliwe jest, że my ludzie, tacy
                              niesprawiedliwi, okrutni, obłudni i źli, jesteśmy jego dziećmi? Ja w to wierzę.
                              Tak samo jak w to, że po śmierci każdy z nas będzie sądzony indywidualnie, a nie
                              za "grzechy Kościoła Katolickiego". Kościół to ludzie, ludzie są grzesznikami,a
                              Bóg jest ich Ojcem.
                      • kolter_hugh Re: proste pytanie - możesz pokazać mi swój rozu 15.03.08, 20:26
                        leila25 napisała:
                        > To też prawda, na szczęście to nie żaden ksiądz umarł dla nas na krzyżu, ale
                        > Jezus Chrystus i to w niego ludzie od wieków wierzyli, wierzą i będą wierzyć,
                        > niezależnie od świadectwa jakie CZASEM daje KK. Jeśli ktoś odwraca się od Boga
                        > bo odkrył, że wśród duchownych kościoła katolickiego też są bydlaki, to wypada
                        > tylko zadać takiej osobie pytanie: W kogo wierzysz i kto jest Twoim Bogiem?

                        Ktoś na tym forum kiedyś napisał mi że ksiądz zawsze jest księdzem nawet ten
                        który trzy minuty przed odprawieniem mszy gwałci dziecko !! Więc może zastanowić
                        sie nie nad tym czy jest Bóg ,ale czy akurat Bóg ma coś wspólnego z KrK ???
                  • astrotaurus Re: proste pytanie - możesz pokazać mi swój rozu 17.03.08, 01:48
                    leila25 napisała:

                    **Przeczytaj jeszcze raz mój post skierowany do Ciebie.**

                    Czytałem!
                    I wyczytałem z niego wiele Twojej złości, ale nie wyczytałem ani jednego
                    konkretnego wskazania gdzie choćby niepotrzebnie użyłem zbyt literalnego
                    znaczenia czegokolwiek.


                    **Przykładem może być fakt cudów uznawanych przez Watykan w procesach
                    beatyfikacji. Dla katolików to dowody, dla Ciebie głupota,**

                    NO, tak właśnie jest. Opisy cudów i uznawanie świętych to są wewnętrzne sprawy
                    Watykanu oparte na ich wewnętrznych ustaleniach i nie mają NIC wspólnego z
                    jakąkolwiek naukowością , obiektywnością itp.
                    I uwierz mi, że gdyby Watykan był w stanie (mając tyle "uczelni") światu nauki
                    udowodnić zaistnienie jakiegokolwiek cudu zrobiłby to ochoczo.
                    A dopóki nie jest w stanie - pozostanie to tylko głupotą i ciemnotą.


                    **jeszcze tak się nie zdarzyło, aby ktokolwiek się nawrócił, ponieważ ktoś inny
                    podsunął mu KONKRETNY, racjonalny i rzeczywisty dowód na istnienie Boga.**

                    Nie bądź więc nudna, bo wystawiasz sobie nienajlepsze świadectwo i wskaż kto
                    komu kiedykolwiek podsunął jakikolwiek "KONKRETNY, racjonalny i rzeczywisty
                    dowód na istnienie Boga."
                    Albo sama podsuń. Powtarzam takim jak Ty setki razy: dostaniesz Nobla i działkę
                    od Watykanu, pchniesz naukę światową na nowe tory... tylko pokaż DOWÓD. Nie
                    urojenia oszołomów, tylko dowód.


                    **....rzeczywisty dowód na istnienie Boga. Do tego zawsze potrzeba odrobiny
                    chociaż wiary...**

                    Rzec by można: kwintesencja "logiki" wierzących.
                    To jest po prostu chore, że Tobie to pasuje. Konkretny dowód, który trzeba
                    przyjąć na wiarę, bo inaczej się go nie da udowodnić.
                    Tragedia!



                    **cała Twoja aktywność w tym temacie ma na celu udowodnienie "masie oszołomów",
                    że są tylko i wyłącznie "masą oszołomów" a nie żadnymi dziećmi Boga, jak to
                    sobie irracjonalnie wmówili. Problem w tym, że Ty ich też do tego nigdy nie
                    przekonasz, więc tak sobie dyskutujecie i dyskutujecie, a czas ucieka:)
                    Pozdrawiam.***

                    Jak wyżej...
                    Sobie nie dyskutujemy i nie dyskutujemy, bo z oszołomami dyskusja jest
                    niemożliwa. Bo do dyskusji trzeba mieć jakieś argumenty, a nie tylko urojenia i
                    gusty. A że w życiu dokonałem już paru wyłomów w wierze innych ludzi to jest fakt.
                    Nie wiem jak to będzie z Tobą, ale jeśli kiedykolwiek pod wpływem moich słów
                    zaczniesz choć trochę myśleć to i tak będzie super! :D
                    • leila25 Re: proste pytanie - możesz pokazać mi swój rozu 17.03.08, 11:37
                      astrotaurus napisał
                      >tylko pokaż DOWÓD. Nie
                      > urojenia oszołomów, tylko dowód.

                      astrotaurus, NIE MA NAMACALNEGO DOWODU! Piszę Ci o tym od samego początku, a Ty
                      w dalszym ciągu swoje. Niczego Ci nie pokażę, i niestety działki od Watykanu
                      nie otrzymam. Eh, szkoda...

                      >Rzec by można: kwintesencja "logiki" wierzących.
                      > To jest po prostu chore, że Tobie to pasuje.

                      Masz rację, logiki w tej całej wierze nie ma za grosz. Niby jakiś tam Facet coś
                      tam zrobił 2 tyś. lat temu, w dodatku nie pozostawił po sobie żadnych
                      KONKRETNYCH dowodów, a miliony "oszołomów" od wieków biorą to wszystko za prawdę
                      objawioną. Irracjonalne. Tak jak irracjonalne są podstawy każdej innej wiary na tym
                      świecie. Wierzę, choć nie ma dowodów, choć brak w tym logiki. Dlatego to, co
                      próbuję Ci przekazać od samego początku to to, że jak sam napisałeś "dyskusja z
                      oszołomami jest niemożliwa". Ja jestem dla Ciebie oszołomem, Ty dla mnie. Ja
                      wierzę, Ty nie. O czym tu dyskutować?:)Pozdrawiam.
                      • astrotaurus Re: proste pytanie - możesz pokazać mi swój rozu 17.03.08, 13:32
                        leila25 napisała:

                        **astrotaurus, NIE MA NAMACALNEGO DOWODU! Piszę Ci o tym od samego początku, a
                        Ty w dalszym ciągu swoje.**

                        Myślę, że Twoje zniecierpliwienie jest tu zupełnie nie na miejscu. Wprawdzie,
                        owszem , mówiłaś wcześniej, że nie ma dowodów, ale to Ty po mojej ogólnej
                        odpowiedzi na Twój niemerytoryczny post stworzyłaś figurę o potrzebie wiary dla
                        zaakceptowania dowodu. I tak to brzmiało (a może to tylko moje przewrażliwienie
                        :D ) jakby tych dowodów było niewiadomoile.
                        Podobnie nielogiczności i niekonsekwencje nie są niczym niecodziennym w
                        wypowiedziach ludzi wierzących, w zasadzie jakakolwiek dyskusja jest niemożliwa
                        z wierzącymi ze względu na takie sztuczki umysłowe. Dlatego mówię, że z
                        wierzącymi dyskusji nie ma, możliwe jest tylko wskazywanie luk, które tę
                        dyskusje uniemożliwiają.


                        **Facet coś tam zrobił 2 tyś. lat temu, w dodatku nie pozostawił po sobie
                        żadnych KONKRETNYCH dowodów, a miliony "oszołomów" od wieków biorą to wszystko
                        za prawdę objawioną. Irracjonalne.**

                        Rzeczywiście, irracjonalne. Ale przed tym facetem wielu innych bogów robiło
                        wiele różnych rzeczy (świecili jako słońce czy księżyc, wiali jako wiatr i
                        takie-tam). I te wszystkie brednie nawet w oczach milionów oszołomów znalazły
                        właściwe sobie miejsce dzięki rozwojowi wiedzy. W wielu społecznościach
                        odporniejszych na wirusa religii również ten facet sprzed 2 tys lat ma mniej
                        milionów wyznawców, niż niewyznawców. Nie zawrócisz tego.
                        Te miliony oszołomów będą stopniowo podążać za mądrzejszymi od siebie. Stawiają
                        opór (w Polsce szczególny), ale podążają. Bo tak się dokonuje postęp, że te
                        oporne ciemne masy powoli, bo powoli, ale podążają we właściwym kierunku za
                        pojedynczymi osobnikami, mającymi dar wytyczania kierunków rozwoju.
                        Osobnikami, które żyją tu i teraz i na tym zasadza się ich wyższość nad Jezusem,
                        który z kolei zabija ich mitycznością, co dla mas jest wartością, niestety,
                        niebagatelną. No i Jezus obiecuje tak wiele, że żaden rozsądny człowiek tyle
                        obiecać nie może, a reklama jest dźwignią handlu. :D


                        **Ja jestem dla Ciebie oszołomem, Ty dla mnie. Ja wierzę, Ty nie. O czym tu
                        dyskutować?**

                        Może o tym, że ja mam wszelkie podstawy do uważania Cię za oszołoma, a Ty mnie -
                        żadnych... :p
                        • leila25 Re: proste pytanie - możesz pokazać mi swój rozu 17.03.08, 16:39
                          astrotaurus napisał:

                          >Bo tak się dokonuje postęp, że te
                          >oporne ciemne masy powoli, bo powoli, ale podążają we właściwym >kierunku za
                          >pojedynczymi osobnikami, mającymi dar wytyczania kierunków rozwoju.

                          astrotaurus, a może napisałbyś coś więcej na temat tego enigmatycznego
                          "właściwego kierunku", oprócz banału w stylu "życie tu i teraz"? Bo w tym akurat
                          aspekcie niczym się nie różnimy, chcesz tego czy nie, ja też żyję tu i teraz:)
                          Natomiast o reszcie Twojej filozofii życiowej chętnie posłucham. W końcu Ty już
                          wiesz z jakiego typu oszołomem masz do czynienia, pozwól i mnie się dowiedzieć.
                          • astrotaurus Re: proste pytanie - możesz pokazać mi swój rozu 18.03.08, 13:24
                            leila25 napisała:

                            **astrotaurus, a może napisałbyś coś więcej na temat tego enigmatycznego
                            "właściwego kierunku", oprócz banału w stylu "życie tu i teraz"? Bo w tym akurat
                            aspekcie niczym się nie różnimy, chcesz tego czy nie, ja też żyję tu i teraz:)
                            Natomiast o reszcie Twojej filozofii życiowej chętnie posłucham. W końcu Ty już
                            wiesz z jakiego typu oszołomem masz do czynienia, pozwól i mnie się dowiedzieć**

                            Ech, leila25, chcesz do szczętu zaśmiecić wątek, który nie traktuje o mojej
                            filozofii życiowej.
                            Skieruj do mnie konkretne pytania w publicznym wątku, albo na priv - jak wolisz,
                            bo rozprawki i tak tu nie napiszę, a symptomów i przejawów i tak jest na widoku
                            sporo.
    • bahmat Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 12.03.08, 08:23
      Wejć na Giewont albo na Rysy i uświadom sobie ,że tam stoisz,
      oglądasz to piękno, poczujswiadomość, że możeszto oglądać, że jesteś
      zdrowy,że masz siłę, ze żyjesz i zastanów się komu możesz to
      zawdźzięczać, chyba nie Pis-owi, ani Platformie
      • pocoo Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 12.03.08, 08:35
        Ciekawe , o czym myślą Nepalczycy patrząc dookoła? A Eskimosi?
      • piwi77 Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 12.03.08, 09:22
        bahmat napisał:

        > ze żyjesz i zastanów się komu możesz to
        > zawdźzięczać, chyba nie Pis-owi, ani Platformie

        PiSowi, Platformie nie, ale że ktoś za tym stoi to pewne.
        • drzejms-buond Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 12.03.08, 09:38
          o tak, ja go widzę w każdym filmie przyrodniczym.
          widzę go i wcale mi się nie podoba!
          BÓG TO DRAPIEŻNIK!
    • mary_ann Sosnowski - "Bogu nie robi się zdjęć" 12.03.08, 09:56
      Bardzo polecam "w temacie" artykuł pod w/w tytułem.

      www.gazetawyborcza.pl/1,76498,3754295.html
      • bosy.mnich Re: Sosnowski - "Bogu nie robi się zdjęć" 12.03.08, 14:35
        W tym tekście Sosnowski pisze; "ktoś, kto doświadcza rzeczywistości wiary, siłą rzeczy musi uznać kogoś, kto tej rzeczywistości przeczy, za człowieka, który widzi mniej". Mam tu dwie uwagi. Przede wszystkim nie wiadomo, co w tym kontekście znaczy sformułowanie "doświadczanie rzeczywistości wiary", bo wiara dotyczy przecież rzeczywistości, której się nie doświadcza, tylko w nią wierzy. Więc chodzi tu chyba o jakieś inne "doświadczanie". Po drugie, załóżmy na chwilę, że jestem schizofrenikiem (albo nawet, że Jerzy Sosnowski jest, choć na to nie wygląda). Jako schizofrenik uważam tych, którzy nie doświadczają "rzeczywistości", jakiej ja doświadczam, za ludzi, którzy widzą mniej. Mam prawo tak uważać, tylko że to jest prawo do poważnego traktowania urojeń, a nie argumentacja przeciwko ateizmowi. I na tym koniec uwag.
        • mala.mi74 Re: Sosnowski - "Bogu nie robi się zdjęć" 12.03.08, 15:03
          Przede wszystkim nie wiadomo, co w tym kontekśc
          > ie znaczy sformułowanie "doświadczanie rzeczywistości wiary", bo
          wiara dotyczy
          > przecież rzeczywistości, której się nie doświadcza, tylko w nią
          wierzy.

          Myslisz wiare w Boga z jakims "dumaniem".Wiara w Boga to własnie
          doswidczenie Boga:transedentacle czyli duchowe (a wiec wymykajace
          się wiedzy w sensie materialnym)

          Więc ch
          > odzi tu chyba o jakieś inne "doświadczanie". Po drugie, załóżmy na
          chwilę, że j
          > estem schizofrenikiem (albo nawet, że Jerzy Sosnowski jest, choć
          na to nie wygl
          > ąda). Jako schizofrenik uważam tych, którzy nie
          doświadczają "rzeczywistości",
          > jakiej ja doświadczam, za ludzi, którzy widzą mniej. Mam prawo tak
          uważać, tylk
          > o że to jest prawo do poważnego traktowania urojeń, a nie
          argumentacja przeciwk
          > o ateizmowi.

          jak czytam o urojeniach to mam wrazenie ,ze mamy tu do czynienia z
          jakis trollem.Kotlet to TY???

          I na tym koniec uwag.

          Dlaczego? Boisz sie ,ze czegos mozesz nie wiedziec, nie obejmowac w
          całosci? Mam czasami wrazenie,ze ateizm opiera sie na wierze ,ze
          człowiek jest istota nieograniczona w swojej wiedzy....
          • mala.mi74 Re: Sosnowski - "Bogu nie robi się zdjęć" 12.03.08, 15:04
            miało byc "transcedentalne"
            literówka;(
          • bosy.mnich Re: Sosnowski - "Bogu nie robi się zdjęć" 12.03.08, 15:42
            Nie wiem, co masz na myśli z tym kotletem. Zjadłem dzisiaj dwa kotlety na obiad, ale poza tym nic mnie z kotletami nie łączy. Co do artykułu Sosnowskiego, to nie wiem, dlaczego on wzbudza tyle sensacji, bo to jest dosyć kiepski tekst. Sosnowski niby polemizuje z Dawkinsem, ale nie przedstawia tez, z którymi polemizuje, więc wygląda na to, że polemizuje z określeniem "głupi" odnoszącym się do człowieka wierzącego. A główna teza tego artykułu brzmi chyba tak, że "głupi" ze "ślepym" (czyli w sumie też "głupim") musza jakoś żyć we wspólnym państwie, tworzyć wspólnie instytucje itd. Tyle tylko, że ateista nie narzuca nikomu zakazu albo nakazu eutanazji, zapłodnienia in vitro, aborcji itd., a wszyscy owi świętoszkowie "doświadczający" rzeczywistości na sposób transcendentno - transcendentalny zepchnęliby niewierzących, a nawet wierzących inaczej na społeczny margines, gdyby tylko mogli. A Sosnowski odpowiada na to, że owszem, ale komuniści i naziści też tak robili. Ot co!
            • kolter_hugh Re: Sosnowski - "Bogu nie robi się zdjęć" 12.03.08, 19:06
              bosy.mnich napisała:

              > Nie wiem, co masz na myśli z tym kotletem
              Ta mała coś tam tak do mojej skromnej osoby pije !!
            • mala.mi74 Re: Sosnowski - "Bogu nie robi się zdjęć" 13.03.08, 11:04
              bosy.mnich napisała:

              > Nie wiem, co masz na myśli z tym kotletem. Zjadłem dzisiaj dwa
              kotlety na obiad
              > , ale poza tym nic mnie z kotletami nie łączy. Co do artykułu
              Sosnowskiego, to
              > nie wiem, dlaczego on wzbudza tyle sensacji, bo to jest dosyć
              kiepski tekst. So
              > snowski niby polemizuje z Dawkinsem, ale nie przedstawia tez, z
              którymi polemiz
              > uje, więc wygląda na to, że polemizuje z określeniem "głupi"
              odnoszącym się do
              > człowieka wierzącego. A główna teza tego artykułu brzmi chyba tak,
              że "głupi" z
              > e "ślepym" (czyli w sumie też "głupim") musza jakoś żyć we
              wspólnym państwie, t
              > worzyć wspólnie instytucje itd. Tyle tylko, że ateista nie narzuca
              nikomu zakaz
              > u albo nakazu eutanazji, zapłodnienia in vitro, aborcji itd.

              Aborcja i in vitro to nie sprawy religijne,a etyczne dotyczace zycia
              ludzkiego. My nie wierzymy ,ze płód to homo sapiens w stadium
              rozmowu -to mówi medycyna. problem zaczyna się wtedy ,gdy zamiast
              medycyny wkracza ideologia w stylu "płod to nie człowiek"-to nie
              jest nauka. Trzeba bronic swit przez antynaukowymi ideologiami i
              wszytsko jedno czy beda to robic wierzcy czy niewierzcy.
              Chyba,ze jeste w ofgóle za zniesieniem prawa i kazdy bedzie sobie
              swobodnie wybierał kto jest czlowiekiem a kto nie. Np. Dla Ciebie ja
              nie bede ,wiec..?


              , a wszyscy owi świ
              > ętoszkowie "doświadczający" rzeczywistości na sposób
              transcendentno - transcend
              > entalny zepchnęliby niewierzących, a nawet wierzących inaczej na
              społeczny marg
              > ines, gdyby tylko mogli. A Sosnowski odpowiada na to, że owszem,
              ale komuniści
              > i naziści też tak robili. Ot co!


              Agresja ludzka nie ogranicza się do wiary lub nie. Agresja posługuja
              się wszytscy bojacy się innosci ludzie bez wzgledu na wyznanie,
              przynaleznosc,narodowosc. Stad musimy czetso mówic przede wszytskim
              o miłosci, wcale nie tolerancji, bo tolarencja czesto rozszerza sie
              o zło (a co z tolerancja dla nietolerancji??;),a miłosc zakłada
              dobro człowieka.
    • piwi77 Z pokazywaniem komuś Boga jest pewien problem, 12.03.08, 11:17
      Trudno się go pokazuje ludziom dorosłym (co widać chocby na tym
      forum), a najtrudniej wykształconym. O wiele łatwiej pokazuje się
      Boga dzieciom, im młodsze tym łatwiej, prawidłowość tę znają
      wszystkie religie stąd ich żądania o konieczności nauki religii już
      jak najmłodszych dzieci.
      • drzejms-buond Re: Z pokazywaniem komuś Boga jest pewien problem 12.03.08, 11:32
        piwi77 napisał:

        > Trudno się go pokazuje ludziom dorosłym (co widać chocby na tym
        > forum), a najtrudniej wykształconym. O wiele łatwiej pokazuje się
        > Boga dzieciom, im młodsze tym łatwiej, prawidłowość tę znają
        > wszystkie religie stąd ich żądania o konieczności nauki religii już
        > jak najmłodszych dzieci.

        ta, a pokaż im czarownice!
        • piwi77 Re: Z pokazywaniem komuś Boga jest pewien problem 12.03.08, 11:38
          drzejms-buond napisał:

          > ta, a pokaż im czarownice!

          Z tym jest nieco łatwiej, wytarczy że religii uczy zakonnica w
          stroju służbowym, a najlepiej jeszcze w odlotowym nakryciu głowy.
          • kereish Re: Z pokazywaniem komuś Boga jest pewien problem 12.03.08, 19:20
            Hehehehhe
      • haritka Zachowanie wierzących to dowod na brak Boga 12.03.08, 12:06
        Sa osoby o szlachetnym sercu i one zyja tak jakby z Bogiem znaczy
        uczciwie, dobrze itp
        • piwi77 Re: Zachowanie wierzących to dowod na brak Boga 12.03.08, 12:11
          Zakładając, że Bóg to synonim dobra i uczciwości.
        • mala.mi74 Re: Zachowanie wierzących to dowod na brak Boga 12.03.08, 14:39
          haritka napisała:

          > Sa osoby o szlachetnym sercu i one zyja tak jakby z Bogiem
          znaczy
          > uczciwie, dobrze itp

          Haritka czyli dzielisz ludzi na wierzących których wiara zaprzecza
          istnieniu Boga i tych o szlachetnym sercu, któtzy zyją tak jakby z
          Bogiem (którego nie ma ,bo wierzacy zaprzeczaja jego
          istnieniu).Czyli niewierzący (niektórzy czy wszyscy?) sa jedynymi
          wierzacymi.
          Baaardzo logiczne.
    • jo-asienka Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 12.03.08, 13:00
      www.kosciol.pl/article.php/20050816004700566 - to kawałeczek mojego
      doświadczenia... może coś Ci da :)
    • 1jez Re: Czy potrafisz pokazać mi Boga? 12.03.08, 13:02
      Bardzo celna uwaga. Ja wierze znaczy ja wiem. Nie jestem niestety w
      stanie odpowiedziec dlaczego. Tak samo podejrzewam i Ty nie wierzysz bo wiesz. W Kosciele Katolickim, do ktorego naleze Wiara to laska. Moje zycie bylo tak prowadzone, ze moja wiara sie rozwijala, ona dojrzewala razem ze mna. Pozwalala mi sie podniesc w chwilach upadku. A narobilem wiele zla. Moje doswiadczenia obecnosci Boga to jakby zaprzeczenie. Moje modlitwy i blagania nie zostaja wysluchane a moja wiara sie umacnia. Po czasie widze, ze moje prosby i modlitwy sa wysluchane, ale nie tak jak ja bym tego chcial. Takie doswiadczenia, o ktorych myslisz, a mianowicie objawienia sa bardzo rzadkie i w naszym kosciele doswiadczyli ich jedynie najwieksi swieci. Blogoslawiona Teresa z Kalkuty np. zalila sie w listach ze nie ma wsparcia z nieba, ale popatrzmy czego dokonala.
      Wydaje mi sie, ze wiara to efekt woli. Jezeli chce wierzyc to staram sie, szukam, czytam, rozmawiam i w koncu znajduje dowody przekonywujace - objawienia, zapisy bibilijne, proroctwa. Znacznie prosciej w druga strone. Nie chce i koniec.
      Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka