Dodaj do ulubionych

"Musicie się na nowo narodzić"

18.04.08, 10:14
"Odpowiadając Jezus, rzekł mu: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci,
jeśli się kto nie narodzi na nowo, nie może ujrzeć Królestwa Bożego.
Rzekł mu Nikodem: Jakże się może człowiek narodzić, gdy jest stary?
Czyż może powtórnie wejść do łona matki swojej i urodzić się?
Odpowiedział Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się kto
nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do Królestwa Bożego.
Co się narodziło z ciała, ciałem jest, a co się narodziło z Ducha,
duchem jest. Nie dziw się, że ci powiedziałem: Musicie się na nowo
narodzić." (Ew. Jana 3:3-7)
W ostatnim czasie pojawiło się na Forum kilka tematów dotyczących
wiary i zbawienia. Otóż Jezus Chrystus wypowiadał się na te tematy
wielokrotnie, powyższy cytat mówi nam o tym, że bez wewnętrznej
przemiany sposobu myślenia (gr. - "metanoia"), zwanego też tutaj
nowym narodzeniem, człowiek nie jest chrześcijaninem. Tak samo więc
zbawienie (gr. - "soteria") nie jest możliwe dla ludzi, którzy tych
duchowych narodzin nie doświadczyli.

Obserwuj wątek
    • lava71 Re: "Musicie się na nowo narodzić" 18.04.08, 10:58
      szkoda tylko, że Jezus nie zatroszczył się o to żeby pozostawić po sobie
      spuściznę w postaci tekstów spisanych własną ręką.
      Wszystko to co czytamy w książkach typu Biblia zostało napisane przez ludzi, w
      perspektywie ich ówczesnego stanu wiedzy o świecie i życiu.
      Książki te stanowią często dobre źródło poznawcze społeczeństw ludzkich tamtych
      czasów ale nic ponad to.
    • piwi77 Re: "Musicie się na nowo narodzić" 18.04.08, 11:39
      zuq1 napisał:

      > powyższy cytat mówi nam o tym, że bez wewnętrznej
      > przemiany sposobu myślenia (gr. - "metanoia"), zwanego też tutaj
      > nowym narodzeniem, człowiek nie jest chrześcijaninem.

      To dość ciekawe podejście i ... słuszne.
      Znaczy dla mnie mniej więcej tyle, że stan nowonarodzonego jest
      niechrześcijański i konieczna jest praca (własna, otoczenia,
      katecheza, uczestnictwo w koscielnych uroczystościach) aby
      przemienić go w chrześcijanina. Innymi słowy, natura nie tworzy
      człowieka chrześcijaninem, konsekwentnie więc, bycie chrześcijaninem
      jest sprzeczne z naturą. Jak uczy bowiem sam kościół, wszystko co
      jest skutkiem ingerencji człowieka w porządek naturalny jest
      sprzeczne z naturą.
      • zuq1 Re: "Musicie się na nowo narodzić" 18.04.08, 19:23
        Bardzo ciekawy wywód, ale błędny z założenia.
        "stan nowonarodzonego jest niechrześcijański i konieczna jest praca
        (własna, otoczenia, katecheza, uczestnictwo w koscielnych
        uroczystościach) aby przemienić go w chrześcijanina" - człowiek
        staje się chrześcijaninem w momencie duchowych narodzin, tak jak
        samodzielnym człowiekiem przy przecięciu pępowiny.
        "Innymi słowy, natura nie tworzy człowieka chrześcijaninem,
        konsekwentnie więc, bycie chrześcijaninem jest sprzeczne z naturą." -
        jest sprzeczne, gdyż faktycznie chrześcijanie są "z innego świata" -
        tak jak Chrystus. Z natury wszyscy jesteśmy grzesznikami, którzy
        potrzebują przebaczenia.
        "Jak uczy bowiem sam kościół..." - ale jaki, rzymsko-"katowicki"? No
        to niech sobie tak naucza. Chyba słowa Chrystusa ważniejsze?
    • katrina_bush Re: To ty jesteś Jezus ?! 18.04.08, 19:30
      > powyższy cytat mówi nam o tym, że bez wewnętrznej
      > przemiany sposobu myślenia (gr. - "metanoia"), zwanego też tutaj
      > nowym narodzeniem, człowiek nie jest chrześcijaninem. Tak samo
      więc
      > zbawienie (gr. - "soteria") nie jest możliwe dla ludzi, którzy
      tych
      > duchowych narodzin nie doświadczyli.
      >

      To ty jesteś Jezus ?!
      Dlaczego wkładasz Jezusowi do ust twoje słowa ?
      Czy to czasem nie grzech śmiertelny uważać się za Boga ?!

      • anaisanais matko 18.04.08, 19:37
        to forum wydaje sie byc nie do wymiany mysli na tematy religijnie ale przyciaga
        jakichs sfrustrowanych i pelnych nienawisci ludzi ktorzy kazda mysl niszcza.
        To nie jest do ciebie specyficznie ale potwierdza to co juz wiele razy czytalam
        • katrina_bush Re: po prostu tylko skromnie pytam... 18.04.08, 19:51
          anaisanais napisała:

          > to forum wydaje sie byc nie do wymiany mysli na tematy religijnie
          ale przyciaga
          > jakichs sfrustrowanych i pelnych nienawisci ludzi ktorzy kazda
          mysl niszcza.
          > To nie jest do ciebie specyficznie ale potwierdza to co juz wiele
          razy czytalam

          po prostu tylko skromnie pytam...

          Czy Jezus komukolwiek dał prawo do zachowania typu: "Moje słowa to
          słowa Jezusa" ?!

          ???!!!
          • anaisanais Re: po prostu tylko skromnie pytam... 18.04.08, 21:11
            alez wlasnie nie pytasz skromnie :)
            Przeciez on nie mowi ze sie uwaza za Jezusa, ani Boga.
            Przeciez masz wyrazny cytat co jest slowiem Jezusa.
      • zuq1 Re: To ty jesteś Jezus ?! 18.04.08, 20:58
        Nie, nie jestem. Aż przeczytałem sobie jeszcze raz swoją kwestię
        rozpoczynającą wątek. Ale przytoczyłem tam słowa Jezusa oraz to co
        nich wynika. Czy więc nie wolno już interpretować nawet jednego
        słówka z Biblii? MOże byś raczej wykazała, co jest niewłaściwego w
        mojej interpretacji?
        • katrina_bush Re: Moja pierwsza spontaniczna myśl 18.04.08, 22:39
          zuq1 napisał:

          > Ale przytoczyłem tam słowa Jezusa oraz to co
          > nich wynika.

          "słowa Jezusa oraz to co z nich wynika..."
          Właśnie to mam na myśli. Moja pierwsza spontaniczna myśl: STOP !
          Coś tu nie gra !

          > Czy więc nie wolno już interpretować nawet jednego
          > słówka z Biblii? MOże byś raczej wykazała, co jest niewłaściwego w
          > mojej interpretacji?

          Moim zdaniem w żadnej interpretacji wieloznacznego tekstu-obrazu nie
          ma nic niewłaściwego. Każdy interpretuje obraz we własny sposób.

          W tym przypadku należałoby zacząć od obrazu uczonego w piśmie
          Nikodema, który przychodzi do Jezusa w nocy. Moim skromnym zdaniem.
    • anaisanais Re: "Musicie się na nowo narodzić" 18.04.08, 21:19
      Przyznam ze mnie te slowa juz wczesniej zastanawialy. Mowisz o wewnetrznej
      przemianie. Zgoda. Ale mowa tez o narodzinach z wody i Ducha, jakby odrebnie od
      narodzin z ciala. Jak to rozumiesz - z Ducha - odrodzenie duchowe, a z wody? Czy
      to chodzi o chrzest?
      A poza tym.
      Jesli potrzebna jest przemiana, a przeciez sa ludzie ktorzy zalozmy ze urodzili
      sie, wychowano ich w wierze, od zawsze wierzyli i zyli wiara. Nie bylo nigdy
      przemiany bo zawsze szli "dobra" sciazka. Jak mialyby te ponowne narodziny
      wygladac?
      Mi te slowa zawsze sie kojarzyly niejako radykalnie, a przeciez nie kazdy
      przezywa radykalna zmiane.

      • zuq1 wszyscy ludzie są równi... bez przywilejów 18.04.08, 21:42
        Witam na forum, jeszcze nie mieliśmy przyjemności wymieniać
        poglądów. Pytasz, co oznacza woda - moim zdaniem faktycznie chrzest.
        Zwróć uwagę, że Jan Chrzciciel mówi, że on chrzci wodą, a Jezus
        będzie ponim chrzcił Duchem Świętym (zobacz Jan 1,19-34).
        A teraz część druga: "Jesli potrzebna jest przemiana, a przeciez sa
        ludzie ktorzy zalozmy ze urodzili sie, wychowano ich w wierze, od
        zawsze wierzyli i zyli wiara. Nie bylo nigdy przemiany bo zawsze
        szli "dobra" sciazka. Jak mialyby te ponowne narodziny wygladac?"
        Nie ma czegoś takiego jak "urodzenie się w wierze". Jest takie
        powiedzonko, że Bóg ma dzieci, ale nie ma wnuków. Każdy musi sam
        doświadczyć nawrócenia. Zapewne znasz przypowieść o synu
        marnotrawnym z Ew. Łukasza (roz. 15). Tam też "zły" syn upada a
        potem wraca do ojca, zaś "dobry" jest rozżalony, że dobrze ojcu
        służył i nic z tego nie ma. Jest też inna sytuacja z bogatym
        młodzieńcem (Ew. Marka 10)- on też jest "dobry", ale postawiony
        przed wyborem Jezus czy majątek, nie idzie za Jezusem, "bo miał
        wiele majętności". I to jest właśnie to: Bóg jest radykalny i wybór
        jest albo w prawo, albo w lewo. Na nawrócenie się nigdy nie jest za
        późno - stary Nikodem też ma to przecież zrobić.
        • anaisanais Re: wszyscy ludzie są równi... bez przywilejów 18.04.08, 21:59
          Ale wlasnie nie. Moze ja sie nie wyrazam jasno.
          Wlasnie podajesz mi przyklady radykalne - przemiany, czy wyboru.
          Bogaty mlodzieniec musi wybrac - isc za Jezusem albo dostatnie zycie. To jest
          wybor. Nawrocenie jest zmiana, ponownym narodzeniem, ale mi chodzi o taka osobe
          ktora nigdy nie musiala dokonywac zadnej przemiany.
          Np. rodzina jest katolicka, czy chrzescijanska, maja dziecko. Dziecko dorasta,
          rodzice przekazuja nauki, dziecko rosnie w nich. Nie ma nawet watpliwosci bo
          wiara jest dla niego naturalna. Przezywa zycie jako dobry chrzescijanin.
          Moze ja tu sie czepiam - mi chodzi ogolnie o to ze sa ludzie ktorzy nie
          przezywaja przemiany radykalniej.
          Jak mieszkalam w Polsce chodzilam przez krotki czas na spotkania ktorych celem
          bylo czytanie ewangelii. Ludzie ktorzy tam przychodzili wierzyli od zawsze (od
          dziecka) i prowadzili religijnje zycie, praktykujace. Gdzie tu przemiana, nie
          ma tu radykalizmu.
          Nie ma nawrocenia, bo wiara byla od kiedy ten czlowiek zaczal myslec i czuc.
          Moze tu pytanie powinno byc: czy mozliwe jest zycie bez faktycznej duchowej
          przemiany?
          • zuq1 Re: wszyscy ludzie są równi... bez przywilejów 18.04.08, 22:28
            Ale każdy człowiek jest grzesznikiem. I to, że dziecko wychowuje się
            w dobrej "religijnej" rodzinie, jest niewątpliwie zaletą, ale nie
            gwarantuje zbawienia. Bóg zna serca ludzkie i nasze myśli. Dzieci
            wydają się mieć uprzywilejowaną pozycję w Bożych oczach, ale gdy
            wejdą w dorosłość - zgrzeszą, nieważne - raz, 1000 razy czy milion
            razy. I wtedy będą potrzebować Bożego przebaczenia. Zwróć uwagę, że
            każdy nowo wierzący w Nowym Testamencie jest ochrzczony. Znalazałem
            też przykład, który mówi o kimś, kto wyrastał w dobrym otoczeniu:
            "Przywodzę sobie na pamięć nieobłudną wiarę twoją, która była
            zadomowiona w babce twojej Loidzie i w matce twojej Eunice, a pewien
            jestem, że i w tobie żyje. Z tego powodu przypominam ci, abyś
            rozniecił na nowo dar łaski Bożej, którego udzieliłem ci przez
            włożenie rąk moich." (2 Tymoteusza 1:5-6)
            Tymoteusz był "duchowym synem" ap. Pawła a jednak został przez niego
            wezwany do "rozniecenia daru". Myślę, że nie musiał on
            przechodzić "radykalnej" przemiany, a jednak nie uważam, aby jego
            wejście "w wiarę" odbyło się bez chrztu, bez modlitwy (nałożenie
            rąk).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka