Dodaj do ulubionych

Trzy sposoby obecności

27.04.08, 11:02
www.mateusz.pl/czytania/20080427.htm
"Każda kochająca matka czy ojciec, w obliczu zbliżającej się śmierci, myśli o
przyszłości swych dzieci. Podobnie i Chrystus na kilkanaście godzin przed
ukrzyżowaniem myśli o przyszłości swoich uczniów. Zależy Mu bardzo nie tylko
na utrzymaniu kontaktu, lecz i na obecności wśród nich. Nie będzie to obecność
cielesna, bo tej zachować nie można. Jest zresztą niedoskonała i bardzo
ograniczona. Jeśli np. człowiek jest w jednym miejscu, to równocześnie nie
może być w innym. Nie mówiąc już o ograniczeniach związanych z procesem
starzenia się organizmu. Jezus w ciele mógłby pozostać z uczniami najwyżej
kilkadziesiąt lat – a co dalej?

Chrystus w chwili śmierci kończy okres przebywania z Apostołami ramię w ramię,
ale bynajmniej nie rezygnuje z przebywania z nimi w inny sposób. Pozostanie na
ziemi do końca świata, w sposób tysiące razy doskonalszy i łatwiej dostępny
dla milionów ludzi. Warto ten gest miłości Jezusa dostrzec i głębiej się nad
nim zastanowić.

W grę wchodzą trzy wydarzenia stanowiące jedną organiczną całość. Pierwszym
jest Eucharystia – czyli obecność Chrystusa pod postaciami chleba i wina.
Jezus staje się pokarmem dostępnym dla każdego, kto w Niego wierzy, i komu
autentycznie zależy na życiu wiecznym. Dziś na Ziemi istnieją setki tysięcy
świątyń, w których przebywa Chrystus jako pokarm nieśmiertelności. Ktokolwiek
pragnie się z Nim spotkać, może to uczynić prawie w każdej minucie dnia i
nocy. Oto pierwsza niepojęta forma nowej obecności Zbawiciela wśród nas.

Druga forma, to Jego Słowo ukryte w Piśmie Świętym i żywej tradycji. On ciągle
naucza. Jezusa można słuchać, można Mu zadawać pytania. On ciągle odpowiada.
Ktokolwiek pragnie porozmawiać z Chrystusem, może to uczynić również o każdej
porze dnia i nocy. Wystarczy jak otworzy Ewangelię i w duchu tradycji
przekazywanej w Kościele odczyta sercem jej orędzie. Oto druga forma obecności
Zbawiciela wśród nas, jeszcze bardziej dostępna niż pierwsza.

Trzecia, najmniej doceniona, to spotkanie z ludźmi miłującymi się wzajemnie.
„Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie
miłowali”. Obecność Jezusa przez Ducha Miłości w sercach tych, którzy
prawdziwie w Niego wierzą. „Tam gdzie dwu jest zgromadzonych w imię Moje, tam
Ja jestem wśród nich”.

W każdej Mszy świętej możemy spotkać Chrystusa w tych trzech formach Jego
obecności na Ziemi. Jest w Słowie Bożym, czytanym i głoszonym przez kapłana,
jest w konsekrowanych postaciach chleba i wina i jest we wspólnocie
zgromadzonej wokół ołtarza. Warto dodać, że zarówno w Słowie jak i w
postaciach chleba i wina, może być dostrzeżony wyłącznie oczami wiary. Do
człowieka niewierzącego nie przemówi ani tekst Biblii, ani konsekrowana
hostia. Może natomiast przemówić miłość wspólnoty zgromadzonej w imię
Chrystusa. Jeśli to objawienie wspólnotowe nie jest wystarczająco wyraźne, to
nie jest to wina Chrystusa, lecz nasza. On nam zawierzył i losy objawienia
Swojej obecności w świecie złożył w nasze ręce.

Umiejętność obcowania z Chrystusem obecnym w słowie Pisma Świętego oraz
kontaktowania się z Nim w Komunii świętej, umożliwia doskonalenie miłości
wzajemnej, a przez to objawianie światu obecności Chrystusa na ziemi. To też
stanowi jeden z zasadniczych celów Kongresu Eucharystycznego. Uwielbienie
Chrystusa obecnego w Najświętszym Sakramencie najpełniej dokonuje się nie
przez wielkie zewnętrzne manifestacje, lecz przez autentyczną miłość Boga i
bliźniego, którą promieniują wspólnoty prawdziwych chrześcijan."

Ks. Edward Staniek
Obserwuj wątek
    • z2006 "Świat kolorowych cieni" 27.04.08, 11:08
      www.mateusz.pl/czytania/20080427.htm
      "„Nie lubię oglądać telewizji. Od pewnego czasu męczy mnie ona roztaczając przed
      widzami świat ułudy. Telewizja mami miliardy ludzi światem, który nie istnieje.
      Ona stwarza świat kolorowych cieni. Ale ten świat cieni nie jest dziełem Boga,
      lecz ojca kłamstwa”. Przytaczam słowa studentki, która przeżyła radość odkrycia
      prawdy o istnieniu dwu światów: nierealnego, stwarzanego przez ludzi, by zwodzić
      miliony i świata rzeczywistego, Bożego. Ten drugi objawił się jej jako
      drogocenna perła leżąca wprawdzie na dnie morza i aby ją posiąść, trzeba za nią
      głęboko nurkować, ale jej wartość przewyższa cały świat kolorowych cieni,
      dostępny bez nurkowania.

      Odkrycie to stanowi ważny krok w kształtowaniu dojrzałej postawy. Stopniowo
      zacznie dostrzegać wartość chwili obecnej i zwykłej szarej rzeczywistości.
      Piękno i wartość kolorowych łąk, zieleń trawy i drzew, spokój melodii ukrytej w
      utworach Bethovena, niepowtarzalne piękno oczu dziecka i pochylonej nad nim
      kochającej matki.

      Ten rzeczywisty świat Boga jest zbudowany z żywych pereł. Bywa, że perły te
      cierpią, krwawią, płaczą, ale ich rany nie pochodzą od Boga, lecz są wynikiem
      zła, które chce ich użyć do budowy swego świata ułudy.

      Świat ułudy jest zawsze pełen rozdarcia, nienasycony, głodny, poniżający
      człowieka, czyniący go swoim niewolnikiem. Na co dzień świat ten jawi się przed
      nami wciąż w nowych obrazach. Jest to świat zdrowia, za którym tęsknią i gonią
      ludzie przez całe życie. Jest to świat pieniądza, który dziś jest, a jutro za
      sprawą złodzieja lub ognia ginie bezpowrotnie, lub zamienia się w kopiec
      popiołu. Jest to świat kariery, którą można stracić w ułamku sekundy; świat
      własnych wyobrażeń o miłości, o przyjaźni, o małżeństwie, o swojej wielkości.
      Jest to świat kieliszka, strzykawki pełnej narkotyku, erotycznego filmu.

      Najgroźniejszą formą ułudy jest ciągłe martwienie się o przyszłość, lub wracanie
      do przeszłości. Rzeczywistość Bożego świata jest dostępna dla człowieka tu i
      teraz. Każdy z nas ma dość siły, by chwilę obecną, jedynie rzeczywistą,
      wykorzystać w sposób twórczy. Jeśli natomiast, zamiast zajmować się tym, co ma w
      ręce, czyli rzeczywistością, usiłuje martwić się swoją przyszłością lub
      przeszłością, ciężar tego nierzeczywistego świata przygniecie go do ziemi. Stąd
      tak wielu zmęczonych, zdenerwowanych, nieufnych, nieszczęśliwych.

      Chrystus zapowiedział Apostołom, że „będzie prosił Ojca, by dał im innego
      Pocieszyciela, aby z nimi był na zawsze, Ducha Prawdy, którego świat przyjąć nie
      może, ponieważ Go nie widzi ani nie zna”. Ciekawy jest tytuł Ducha Świętego –
      Duch Prawdy – tzn. ten Duch, który wyprowadza człowieka z świata ułudy i
      wprowadza w świat Bożej rzeczywistości. Duch Prawdy rzuca światło na całą
      przeszłość i przyszłość człowieka, ukazując wartość chwili obecnej. Wzywa do
      maksymalnie pełnego wykorzystania tej chwili przy współpracy z Bogiem i ludźmi.

      Ktokolwiek raz zobaczy piękno świata w blasku słońca, nigdy nie zadowoli się
      nawet najbardziej kolorowym światem neonów, umożliwiających życie w nocy. To
      jest tylko złudzenie życia. Prawdziwe życie może się rozwijać wyłącznie w
      świetle słońca.

      Niewielu dostrzega ułudę obrazu świata, w jakim żyjemy. Niewielu zna piękno i
      bogactwo rzeczywistości świata stworzonego przez Boga. Stąd tak wielu
      rozdartych, smutnych, cierpiących. Gdybyśmy zechcieli spojrzeć przez Ducha
      Prawdy na swoje życie, dostrzeglibyśmy jego niezwykły urok. Człowiek odzyskuje
      zdrowie ducha dopiero wtedy, gdy potrafi przejść z świata ułudy tworzonego przez
      ludzi, i wejść w świat rzeczywistości stworzonej przez Boga. Dokonuje się to
      przez Ducha Bożego."

      Ks. Edward Staniek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka