06.06.08, 14:32
Do czego doprowadza sekciarstwo:(

Przypadkiem wyszło na jaw, co robi sekta ortodoksyjnych żydów. 29-letni
ultraortodoksyjny Żyd Elior Chen – nosi pejsy i chałat – stał na czele
niewielkiej sekty, której siedziba znajdowała się w Jerozolimie. Wmówił swoim
wyznawcom, że w małych dzieciach drzemią złe moce i najlepszym sposobem, żeby
je wygnać, są wymyślne tortury. Szczegółowe instrukcje na ten temat wydawał na
piśmie. Kazał zamykać dzieci w walizce na trzy dni, dźgać nożem.

Pracuję jako adwokat od 40 lat. Podczas całej mojej kariery nigdy nie
słyszałem o czymś takim. To najstraszniejsza zbrodnia tego typu w historii
Izraela – powiedział „Rzeczpospolitej” znany jerozolimski prawnik Uri Huppert.

Oto niektóre z metod „rabina”: bicie młotkiem, dźganie nożem i śrubokrętem,
zmuszanie do jedzenia kału, zamykanie na trzy dni w walizce, biczowanie,
przypalanie dłoni, lodowate prysznice, posypywanie ran sola, wpychanie do ust
mycki i zaklejanie taśmą klejącą, wlewanie dzieciom alkoholu do gardła, dopóki
nie zwymiotowały.

Sprawa zapewne nigdy nie wyszłaby na jaw, gdyby „rabin” nie przeholował.
Obrażenia jednego z dzieci okazały się tak poważne, że zawieziono je do
szpitala. Lekarze natychmiast wezwali policję. To był straszliwy widok. Główka
trzylatka była zmiażdżona, kora mózgowa odsłonięta. Dziecko przeżyło, ale do
końca życia będzie w stanie wegetacji – powiedział inspektor Mickey Rosenfeld,
rzecznik izraelskiej policji.
Obserwuj wątek
    • lux_occulta Re: Sekty 06.06.08, 14:47
      Żadna nowość, tak naprawdę. Historia zna takie i podobne przypadki chociażś niekoniecznie wszystkie takie tortury były stosowane a już na pewno nie jednocześnie... chociaż jesli przypatrzeć się sądom czarownic, to dochodzę deo wniosku, że właściwie już nie takie pomysły były i wcale do tego sekta nie jest potrzebna. I nie wszystkie skety (a raczej zgromadzenia uznane za sektę) muszą być złe. ŚJ na przykład generalnie są w porządku, ale nieraz są zbyt natrętni.
      • wanda43 Re: Sekty 06.06.08, 15:21
        Swiadkowie Jehowy nie są sektą, ale takim samym legalnym wyznaniem, jak
        katolicyzm, lecz znacznie blizszym zasadom gloszonym przez Jezusa.
        • kolter_hugh Re: Sekty 06.06.08, 16:20
          wanda43 napisała:

          > Swiadkowie Jehowy nie są sektą, ale takim samym legalnym wyznaniem, jak
          > katolicyzm, lecz znacznie blizszym zasadom gloszonym przez Jezusa.

          Dość dobrze znam ich wierzenia i nauki i wiem że ani jedna ich nauka nie wywodzi
          się z jakiś tam tradycji np;XV wiecznych ,wszystko co mówią w kwestii wiary
          znajdziesz w biblii !!!
          • krytykantka07 Re: Sekty 06.06.08, 16:25
            kolter_hugh napisał:

            > Dość dobrze znam ich wierzenia i nauki i wiem że ani jedna ich
            nauka nie wywodz> i > się z jakiś tam tradycji np;XV
            wiecznych ,wszystko co mówią w kwestii wiary > znajdziesz w
            biblii !!!

            Tiaaaaaa w biblii to znajdziesz odpowiedź na to jaki sens ma
            cierpienie
            • kolter_hugh Re: Sekty 06.06.08, 16:29
              krytykantka07 napisała:

              > kolter_hugh napisał:
              >
              > > Dość dobrze znam ich wierzenia i nauki i wiem że ani jedna ich
              > nauka nie wywodz> i > się z jakiś tam tradycji np;XV
              > wiecznych ,wszystko co mówią w kwestii wiary > znajdziesz w
              > biblii !!!
              >
              > Tiaaaaaa w biblii to znajdziesz odpowiedź na to jaki sens ma
              > cierpienie

              Sensu nie ma ale jest wynikiem grzechu , i ma zniknąć w królestwie Jezusa !!!
        • lux_occulta Re: Sekty 06.06.08, 16:23
          No, mnie uczono czego innego. Ale nie wnikam.
          • kolter_hugh Re: Sekty 06.06.08, 16:28
            lux_occulta napisała:

            > No, mnie uczono czego innego. Ale nie wnikam.

            Możesz to bez problemu skonfrontować !!!
    • 4_sylwi Powod mojego wystapienia z bledu 06.06.08, 14:52
      W liście tym, na samym początku, jest dla mnie ważne wyrażenie współczucia połączonego z troską o szczerze wierzących ludzi. Szukających w religii podobnego wsparcia, jak moja nieżyjąca już mama, która dyskutowała ze znajomymi mimo ich kąśliwych drwin, przekonana, że znalazła skarb w postaci jedynego prawdziwego wyznania.
      Mam dla wszystkich nieświadomych, głęboki szacunek, gdyż zauważam tutaj szczerość, podpieraną waszym własnym przekonaniem, że współuczestniczycie w budowaniu lepszego chrześcijańskiego świata. Wiem, że pozbawiani jesteście przez waszych naczelników, obiektywnych i na faktach opartych wiadomości, niezbędnych do dobrej orientacji. Oni wiedzą, że nie są żadnymi szczególnymi wybrańcami, ale milczą, opóźniając przyznanie się do własnej winy. To są ludzie, którzy przywłaszczyli sobie miano przewodników w prawdziwym chrześcijaństwie, jak sami nazywają swój religijny ruch. Do nich skierowana jest moja krytyka, gdyż świadomie dalej prowadzą. Nie szukając lepszej drogi, mogą liczyć tylko na przypadek, że zmieniając, co jakiś czas kurs, określany nowym światłem, trafią do jakiegokolwiek celu. W takim przypadku, zorientowane o błądzeniu pasterzy, owce, zmuszone są prowadzić się same. Moim zdaniem, jest to, od samego początku, błądząca czołówka, która doszła nie dalej, jak do punktu własnego ośmieszenia! Członkowie wyznania, dający jeszcze wiarę, krytykowanemu tutaj przezemnie kierownictwu, dostrzegają rażące nie spełnienie się wszystkich oczekiwań, ale im rzekomi pomazańcy, za pomocą odpowiednio wymodelowanej pokory, zamykają usta.
      Pojawił się nowy, coraz bardziej zauważalny trend, w rosnącej liczebnie grupie, której dociekliwość zadawanych pytań, przysparza wielu kłopotów ciału kierowniczemu, które nie wie już, czym można jeszcze zaszpachlować przebijające zakłamanie. Próbuje się teokratycznymi argumentami, sprowadzić do milczącego stanu spoczynku, wszystkich zapędzających się. Bezskutecznie! Umiłowanie czystego chrześcijaństwa, jest w ludziach bardzo mocne, mimo iż zdarza się przegrywać własną walkę o nienaganne postępowanie. Traktowani jak trędowaci, nie chcemy pokornie milczeć i zajmować niemych miejsc, w ostatnich rzędach waszych sal, w których poziom studiowania pozostawia wiele do życzenia. Tak długo, będziemy zwracać uwagę środowiska, aż się rozpozna, że od ponad stu lat jest zwodzone.
      Interesuję się historią, mającą związek z Biblią, która uczy o Bogu i daje mi wielu pożytecznych informacji, zaspakajających nie tylko moją ciekawość, ale również pozytywnie wpływających na moje życie. W latach 60-tych, moja mama kierowała uwagę na to, że jesteście wyznaniem zachęcającym do jej czytania i poważnego traktowania. Pamiętając o tym, wiele lat później, przyłączyłem się do waszym zdaniem, najlepszego zapoznawania się z zawartymi w Biblii tekstami. Rozważania, dotyczące osoby Boga, traktuję zawsze bardzo poważnie, gdyż ma to kluczowy wpływ na wybór poglądów u wielu wierzących ludzi. Dlatego, zapoznawaniu się z tekstem Biblii, staram się nadawać jak najbardziej obiektywny wymiar. Takie podejście związało mnie z treścią Słowa Bożego. W trakcie rozważań zacząłem stwierdzać jednak, że wasze wyznanie, interpretuje z naciąganiem, pliki wersetów biblijnych, po to, aby wzmacniać głoszone nauki, w których również pozbawiacie Jezusa, należnego mu miejsca. Wziąłem pod „opiekę”, takie poglądy np. jak pokolenie 1914, transfuzja, wykluczanie za krytykę kierownictwa albo jawne korygowanie fałszywych akcentów, propagowanych rozmówcom. Waszym doktrynom, podpieranym za pomocą słabych stempli, grozi poważne zawalenie. Tak samo jak tym, które pomimo wyciszania głośności, z wielkim hukiem runęły!
      Podobnie jak robili to, chwaleni również przez wasze towarzystwo za rozsądek, Berejczycy, zacząłem się od 1995 roku, uważniej przyglądać, tym biblijnym podpórkom. Jedną z uniwersalnych porad, jakich udzielacie wszystkim chrześcijanom wierzącym inaczej, których koniecznie staracie się pozyskać dla struktury waszego chrześcijaństwa, gdyż nauczacie, że tylko wasza interpretacja jest prawdziwa, jest porada, aby zbadali swoją religię. Nie można w chrześcijaństwie, stosować dwojakich odważników, w Sądach i waszych komitetach sądowniczych również!!! Krytykę natomiast zaczynać się powinno od siebie, dlatego posłuchałem rady Towarzystwa Strażnica. Zacząłem interesować się historią tego ruchu. Pamiętałem niespełniony rok 1975, przed którym ostrzegali składający wizyty w naszym domu, głosiciele świadków. Byłem wtedy daleko od pojęć doktrynalnych, pod wrażeniem, których była mocniej moja mama. Z typową dla młodych ludzi, dynamiką, przeżyłem rok 1975, nie pamiętając o tym, że miał to być rok znamienny. Przypomniałem sobie, chyba, w 1977, że przeoczyłem jakieś ważne wydarzenie. Nie wiem, jak to spełnienie tłumaczono świadkom wewnątrz ich społeczności, nie miałem z nimi wtedy kontaktu. Obecnie, starsi wiekiem świadkowie, przekłamują siłę tamtych oczekiwań, nie informując młodych o tym, że były rodziny, zmuszone do zmiany miejsca zamieszkania, z powodu szyderstw sąsiadów, których do końca 1975, zapewniano o stuprocentowej pewności tego wyliczenia. Moja mama, najwyżej ceniąca Biblię, do czytania, której zachęcała, miała umiarkowany punkt widzenia. Dawano jej w zborze do zrozumienia, że na spotkania nie chodzi regularnie (oprócz własnego spojrzenia, miała problemy ze zdrowiem), co budziło w niej krytykę wymagań. Dzisiaj myślę, że nie fanatycznej postawie matki i myślącej postawie ojca, który był człowiekiem wierzącym, ale wartościującym po swojemu, zawdzięczam moją odporność na zaprzeczenia. Napotykane pojęcia filtrowałem i układałem, z głosem wewnętrznym, według porządku, który ustalałem z moim sumieniem. Nie miałem w tamtych latach, możliwości, konfrontowania omawianych poniżej zagadnień, z faktami. Dzisiaj docieranie do dokumentów, komunikowanie się chrześcijan, wymiana poglądów, dzięki komputeryzacji, jest dużą pomocą. Mając bliższy, warsztatowy kontakt ze świadkami, przedstawiałem moje poglądy. Otwarcie krytykowałem zauważaną religijną arogancję świadków, ich przekonanie o lepszej pozycji i wyłącznym patencie na chrześcijańską prawdę. Zauważałem, że świadkowie, w sposób tylko grzecznościowy i warunkowy, wysłuchują mocno przekonywujące i rzeczowe argumenty partnerów w dyskusji, stwarzając w ten sposób wrażenie partnerstwa w dialogu, po to, aby łatwiej i odgórnie, ponakrywać poruszane kwestie, ale tylko swoimi poglądami. Dotyczy to też wizyt, jakie składają starsi zboru, zaniepokojeni dostaniem się do umysłu ludzi, tzw. odstępczych, poglądów. Starsi nie przychodzą wysłuchać. Pojawiają się, aby powiedzieć, co myśli organizacja i Basta! Argumentów ustnych albo pisemnych, nie mogą inhalować, mają to zabronione z urzędu. Podczas takich rozmów, odnosiłem wrażenie, że wysłuchują mnie uważniej przywożone z podróży, zwapnione fosylie, ozdabiające mój pokój. Takie skamieniałe postacie, liczne w zborach, zapominają, że to właśnie one mają ożywiać czujność chrześcijaństwa, stwarzając rodzaj samoobrony przed wszystkimi obcymi chrześcijaństwu, wypaczanymi poglądami.
      Podział świata na, „nas”, będących w oświeceniu i „światowców”, będących w ciemności, jest typowy dla dwuklasowości tego ruchu. Odnoszę wrażenie, że o „światowcach”, mówi się jak o biedakach żyjących w duchowym slumsie. Przy jednocześnie licznym cytowaniu pasujących do doktryny towarzystwa, fragmentów ze świeckich dzieł, „światowców”. Świadkowie w rozmowach, chętnie podkreślają ważność problemów poruszanych przez ich wydawnictwa, z jakimi nie może poradzić sobie świat. Stwarzają swoim słuchaczom wrażenie, że są wyjątkowo, być może nawet najlepiej z racji głoszonych poglądów, na ten temat wyczuleni. Ludzie czytający w literaturze TS, poruszane palące problemy, nie zdają sobie sprawy, że czytają właśnie przeredagowane fragmenty jakiegoś świeckiego tekstu. Wyniki wszelkich poważnych badań lub wyciągi statystyczne, pochodzą ze świata. Wierni czytelnicy wydawnictw TS, niesłuszni
      • lux_occulta Re: Powod mojego wystapienia z bledu 06.06.08, 15:03
        Przeczytałam początek tego, co napisałaś... Powiedz mi proszę, o co Ci właściwie chodzi, bo ja tu generalnie widzę masło maślane.
        • kolter_hugh Re: Powod mojego wystapienia z bledu 06.06.08, 16:18
          lux_occulta napisała:

          > Przeczytałam początek tego, co napisałaś... Powiedz mi proszę, o co Ci właściwi
          > e chodzi, bo ja tu generalnie widzę masło maślane.

          fakt spory tam panuje bałagan !!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka