Dodaj do ulubionych

Bóg a stworzenia

04.07.08, 19:21
www.mateusz.pl/czytania/20080704.htm
"Tylko w niebie będzie dane człowiekowi oglądać Boga „twarzą w twarz”, bez
pośrednictwa idei. Obecnie „widzimy jakby w zwierciadle, niejasno... Teraz
poznaję po części — mówi św. Paweł — wtedy zaś poznam doskonale, jak doskonale
zostałem poznany” (1 Kor 13, 12). To częściowe poznanie Boga — jedyne możliwe
na tej ziemi — dokonuje się poprzez „zwierciadło” stworzeń. W nich istotnie
jaśnieje odblask Jego nieskończonych doskonałości: jego dobroci, mądrości,
sprawiedliwości, piękności, lecz jest to odblask bardzo niedoskonały i
ograniczony. Żaden człowiek np. nie jest tak mądry, aby poznał wszystko co
istnieje, ani tak dobry, by wskutek słabości nie uchybił czasem dobroci, i tak
sprawiedliwy, aby nie uchybił sprawiedliwości wskutek surowości itd. Tylko
uwalniając doskonałości stworzone od ich braku i ograniczeń, można utworzyć
słabe pojęcie doskonałości Bożych. Bóg jest dobry, zawsze dobry, nieskończenie
dobry. „Jeden tylko jest Dobry” (Mt 19, 17), powiedział Jezus, rozumiejąc
przez to, że tylko Bóg posiada dobroć w całym tego słowa znaczeniu, co więcej,
że jest samą dobrocią nie mającą granic ani zmierzchu, ani pomniejszenia.

Wielki to błąd zatem przywiązywać się do jakiegoś stworzenia; choćby było nie
wiadomo jak piękne, dobre, mądre. Jego piękność, dobroć i mądrość są niczym w
porównaniu z doskonałościami Boga. Owszem, św. Jan od Krzyża idzie jeszcze
dalej i mówi: „Wszelka piękność stworzeń wobec nieskończonej piękności Boga
jest największą brzydotą... wszelką dobroć stworzeń ziemskich w porównaniu z
dobrocią Bożą możemy nazwać złością... jeśli więc dusza więzi swoje serce w
dobrach tego świata... nie może połączyć się z Bogiem, który jest największą
dobrocią” (Dr. I, 4, 4). Nie znaczy to, że można gardzić stworzeniami i nie
doceniać ich, lecz że należy uznać bezwzględną wyższość Stwórcy, zaś
doskonałościami stworzeń posługiwać się po to, aby wznieść się do źródła
wszelkiej doskonałości.

Nigdy nie można powiedzieć za wiele, by wysławiać Pana: „Jeżeli zechcemy Go
chwalić, gdzie siłę znajdziemy? Jest On bowiem większy niż wszystkie Jego
dzieła... Gdy wychwalać będziecie Pana, wywyższajcie Go, ile tylko możecie,
albowiem i tak będzie jeszcze wyższym” (Syr 43, 28. 30)."

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 352
Obserwuj wątek
    • z2006 Re: Bóg a stworzenia 05.07.08, 12:02
      www.mateusz.pl/czytania/20080705.htm
      "Bóg jest Bytem nieskończonym, najdoskonalszym, posiadającym wszelką doskonałość
      bez błędów i ograniczeń. Bóg jest Bytem nieskończenie dobrym, pięknym, mądrym,
      sprawiedliwym, miłosiernym, wszechmocnym. Wszystkie te doskonałości nie są w Nim
      zaletą przypadkową, jak zalety człowieka, który może być mniej lub więcej
      piękny, dobry i mądry itd. nie przestając być człowiekiem — lecz są
      doskonałościami istotnymi, czyli należącymi do samej natury Bytu Bożego,
      stanowiąc jedno z Nim. Chcąc mówić o doskonałościach Bożych, jesteśmy zmuszeni
      omawiać każdą osobno, choć w rzeczywistości stanowią one jedno: dobroć utożsamia
      się z pięknością; dobroć i piękność z mądrością, te zaś ze sprawiedliwością;
      sprawiedliwość z miłosierdziem, i tak dalej. W Bogu nie ma wielorakości, lecz
      bezwzględna jedność; my potrzebujemy wielu słów chcąc mówić o Bogu, lecz On nie
      jest wielością rzeczy, jest Jednym Bytem w całym tego słowa znaczeniu: jeden w
      Trójcy swoich Osób, jeden w niezliczonych doskonałościach, jeden w rozmaitości
      swoich dzieł, jeden w swojej myśli, woli, miłości.

      Człowiek stworzony na obraz i podobieństwo Boga powinien również dążyć do
      jedności. Wymaga tego przykazanie Boże: „Jam jest twój Bóg, Pan... Nie będziesz
      miał bogów innych oprócz Mnie” (Pwt 5, 6-7). Człowiek otrzymał tylko od Boga to,
      czym jest i co ma, i tylko od Niego powinien zależeć. Jego życie nie może i nie
      powinno skłaniać się w różnych kierunkach: cel jest jeden, bo Bóg jest Jedyny i
      nie dopuszcza obok siebie innych bogów, innej władzy. „Słuchaj, Izraelu —
      powtarza Pismo święte — Pan jest naszym Bogiem, Panem jedynym. Będziesz miłować
      twojego Boga, Pana, z całego swego serca, z całej duszy swojej, ze wszystkich
      swych sił” (Pwt 6, 4-5). To całkowite poddanie się i przylgnięcie do Boga
      zamiast poniżać człowieka, wywyższa go, broni przed wszelką niewolą ziemską i
      pozwala mu odnaleźć w „Tym, Który jest”, tę moc, stałość i jedność, jakich na
      próżno by poszukiwał w sobie i w stworzeniach."

      O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
      Żyć Bogiem, t. II, str. 355
    • z2006 Re: Bóg a stworzenia 07.07.08, 07:04
      www.mateusz.pl/czytania/20080707.htm
      "W Bogu byt nie różni się od działania, możność nie różni się od aktu. On jest
      aktem najczystszym, aktem nieskończonego rozumu, który zawsze istnieje i ogarnia
      wszelką prawdę, a równocześnie aktem woli, który zawsze istnieje i chce dobra. W
      wiecznej myśli Boga nie ma żadnej domieszki błędu, a w wiecznej Jego woli nie ma
      żadnego odchylenia ku złemu. W Bogu nie ma żadnego następstwa myśli, lecz jedna
      wieczna, niezmienna, samoistna myśl, obejmująca wszelką prawdę. W Bogu nie ma
      wielu aktów woli, które by następowały po sobie, lecz jedna wola najdoskonalsza,
      niezmienna, która zawsze chce dobra z najczystszą intencją, a jeśli dopuszcza
      zło, dopuszcza tylko ze względu na większe dobro.

      Kto pragnie zbliżyć się w jakiś sposób do prostoty Boga, winien unikać wszelkiej
      formy dwoistości, unikać dwoistości umysłu, poszukując prawdy namiętnie,
      kochając i przyjmując tę prawdę nawet wtedy, gdy wymaga ofiary, gdy nie przynosi
      zaszczytu, ponieważ odsłania nasze braki i błędy. Będzie pielęgnował ponadto
      prawdziwą szczerość unikając wszelkiej formy kłamstwa: „Niech wasza mowa będzie:
      Tak, tak; Nie, nie” (Mt 5, 37). Zanim ta prostota okaże się w słowach, powinna
      jaśnieć w myśli, w umyśle, ponieważ „jeśli twoje oko jest chore, całe twoje
      ciało będzie w ciemności” (Mt 6, 23). Myśl jest okiem, które kieruje działaniem;
      jeśli myśli są proste, prawe, szczere, takie również będą czynności.

      Trzeba na koniec unikać dwoistości woli przez prawość intencji, która pobudza do
      działania, jedynie by podobać się Bogu. Wówczas wielorakość czynności nie
      przeszkodzi prostocie, głębokiej jedności. Wówczas też człowiek nie będzie
      chromał pochylając się na dwie strony: ku miłości własnej i ku miłości Boga, ku
      stworzeniom i ku Stworzycielowi; lecz pójdzie jedną drogą, drogą obowiązku, woli
      Boga oraz Jego upodobania."

      O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
      Żyć Bogiem, t. II, str. 368
    • z2006 "Jeden jedyny" 08.07.08, 06:59
      www.mateusz.pl/czytania/20080708.htm
      "„Bóg — mówi św. Augustyn — był w wiekach minionych, jest w teraźniejszości,
      będzie w czasach przyszłych. Był, bo nigdy nie był nieobecny; będzie, bo nigdy
      nie będzie tak, żeby Go nie było; jest, bo jest zawsze”. Oto przepiękny
      komentarz do znanego zdania: „Bóg zawsze był i zawsze będzie; jest Wieczny”.
      Wieczność Boga „jest posiadaniem pełnym, doskonałym i równoczesnym życia bez
      końca” (Boecjusz). Życie pełne i doskonałe istniejące samo przez się z mocą,
      tężyzną i nieskończoną doskonałością; życie bez granic, nie mające ani początku,
      ani końca, żadnego następstwa ani zmienności, albowiem Bóg posiada pełnię
      swojego życia nieskończonego „tota simul” równocześnie w wiecznej teraźniejszości.

      Niezmienność i wieczność Boga nie są więc czymś materialnie statycznym i
      niewzruszonym, podobnym do stałości materii, oznaczającej raczej zaprzeczenie
      niż stwierdzenie, lecz są cechą najwyższej żywotności, są pełnią życia
      nieskończonego i najdoskonalszego, w którym żadna zmiana nie jest możliwa, gdyż
      posiada w sobie całą doskonałość, jaka może istnieć. Człowiek, byt ograniczony,
      niestały, śmiertelny, żyje w czasie i podlega następstwu czasu, jednak nie
      został stworzony dla czasu, lecz dla wieczności. Bóg przeznaczył go, aby kiedyś
      uczestniczył w niezmienności i wieczności Bożej; powinien więc żyć zwrócony do
      swojego wiecznego celu, nie pozwalając się pochwycić i zatrzymać temu, co jest
      nędzne i zmienne. Sobór Watykański II naucza, że: „musimy, w myśl upomnienia
      Pańskiego, czuwać ustawicznie, abyśmy, zakończywszy jeden jedyny bieg naszego
      ziemskiego żywota, zasłużyli wejść razem z Panem na gody weselne i być zaliczeni
      do błogosławionych, i aby nie kazano nam, jak sługom złym i leniwym, pójść w
      ogień wieczny, w ciemności zewnętrzne, «gdzie będzie płacz i zgrzytanie zębów»
      (Mt 22, 13; 25, 30)” (KK 48). Dla chrześcijanina czas jest przygotowaniem do
      szczęśliwości wiecznej."

      O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
      Żyć Bogiem, t. II, str. 371
    • z2006 Re: Bóg a stworzenia 09.07.08, 07:23
      www.mateusz.pl/czytania/20080709.htm
      "„A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre”, tak Pismo święte
      kończy opowiadanie o stworzeniu (Rdz 1, 31). Bóg, w najwyższym stopniu dobry sam
      w sobie, jest dobry także we wszystkich swoich dziełach; wszystko, co wychodzi z
      Jego rąk, nosi znamię Jego dobroci. Dobre jest słońce, co oświeca i ogrzewa
      ziemię, dobra jest ziemia rodząca kwiaty i owoce, dobre jest morze, dobre niebo
      i gwiazdy: „Wszystkie dzieła Pana są dobre” (Syr 39, 33), bo wypłynęły z Dobroci
      istotowej, nieskończonej, wiecznej.

      Lecz Bóg chciał, aby wśród Jego stworzeń były niektóre, jak człowiek, dobre nie
      tylko dlatego, że On je stworzył takimi, lecz także z własnego dobrowolnego
      wyboru tej dobroci, jaką sam Bóg w nie wszczepił. Jest to wielki zaszczyt
      uczyniony człowiekowi: Bóg nie tylko stworzył go dobrym, lecz chciał, aby był
      nim przez dobrowolne współdziałanie swej woli, chciał niejako uczynić go panem
      tej dobroci, jaką w nim złożył. Właśnie w tym celu obdarzył go wolnością. Można
      więc zrozumieć, jak bardzo człowiek oddala się od dobroci, kiedy posługuje się
      swoją wolną wolą nie po to, by chcieć dobra, lecz zła, i jak niezmierzona
      odległość zachodzi między nim a Bogiem. Bóg jest dobrocią nieskończoną do tego
      stopnia, że wyciąga dobro nawet ze zła; człowiek jest tak dalece zły, że nawet
      dobro obraca na zło, posługując się dobrem wolności, by zaspokajać egoizm,
      pychę, namiętności, a więc obrażać Boga. Mimo to, gdyby człowiek poszedł za
      wewnętrznym bodźcem ku dobru, jakie Bóg w nim złożył, gdyby pozwolił rozwijać
      się tej dobroci, jaką Bóg wlał w jego serce, nie byłoby mu trudno być dobrym.

      Bóg uczynił nas dobrymi i chce, abyśmy byli nimi. Prawda, że nasza złość,
      następstwo grzechu, jest wielka, lecz Dobroć nieskończona przewyższa ją
      niezmiernie i może ją uleczyć, zniszczyć aż do głębi, jeśli będziemy się nią
      brzydzić. „Ty, Panie, jesteś dobry i pełen przebaczenia, pełen łaskawości dla
      wszystkich, którzy Cię wzywają” (Ps 86, 5)."

      O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
      Żyć Bogiem, t. II, str. 374
    • z2006 Re: Bóg a stworzenia 10.07.08, 07:14
      www.mateusz.pl/czytania/20080710.htm
      "Dobroć Boga jest tak wspaniałomyślna, że udziela się stworzeniom bez ich
      zasługi; jest tak szczodrobliwa, że je zawsze uprzedza i nie przestaje udzielać
      im swoich dóbr nawet wówczas, gdy nadużywając swojej wolności, stają się
      niegodnymi tego: „Nie postępuje z nami według naszych grzechów ani według win
      naszych nam nie odpłaca. Bo jak wysoko niebo wznosi się nad ziemią, tak można
      jest Jego łaskawość dla tych, co się Go boją” (Ps 103, 10-11). Bóg ma pełne
      prawo odpowiedzieć na grzechy ludzi pozbawiając ich życia i wszelkiego dobra,
      lecz Jego dobroć nieskończona woli odpowiedzieć raczej nowymi darami, nowymi
      dowodami życzliwości i mówi: „Ja nie pragnę śmierci występnego, ale jedynie
      tego, aby występny zawrócił ze swej drogi i żył” (Ez 33, 11). Księga Mądrości
      zaś głosi: „Oszczędzasz wszystko, bo to wszystko Twoje, Panie, Miłośniku życia!”
      (11, 26).

      Kto patrzy na własną dobroć w świetle dobroci Bożej, łatwo zauważy, jak nędzna,
      mała, wyrachowana, interesowna jest jego własna dobroć. Ile razy nawet my,
      chrześcijanie, jesteśmy podobni do tych pogan, o których mówi Ewangelia, że
      kochają, ponieważ są kochani (Mt 5, 46). Jesteśmy dobrzy względem tych, którzy
      nas darzą dobrocią, świadczymy usługi temu, kto nam czyni podobnie; lecz często
      surowi jesteśmy i mamy skąpe serce w świadczeniu usług tym, od których nie
      możemy oczekiwać żadnej odpłaty. Czy nie zdarza się może, że jesteśmy mili i
      życzliwi względem tego, kto się z nami zgadza, a szorstcy i mało łaskawi
      względem przeciwnika? Wobec oziębłości, niewdzięczności, obrazy, a niekiedy
      nawet małych uchybień w uszanowaniu nasza dobroć zatrzymuje się, zamyka się w
      sobie samej i nie jesteśmy już zdolni do życzliwości.

      Oto jak niepodobna jest dobroć człowieka do dobroci Boga. Oto jak bardzo
      potrzeba rozważać dobroć Ojca niebieskiego: „Miłujcie waszych nieprzyjaciół i
      módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego,
      który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i
      nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych” (tamże
      44-45)."

      O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
      Żyć Bogiem, t. II, str. 378
    • z2006 Nieskończone miłosierdzie 14.07.08, 19:08
      www.mateusz.pl/czytania/20080714.htm
      "„Niechaj bezbożny porzuci swą drogę... Niech się nawróci do Pana, a Ten się nad
      nim zmiłuje, i do Boga naszego, gdyż hojny jest w przebaczaniu” (Iz 55, 7).
      Byleby tylko człowiek żałował za swoje grzechy, zawsze znajdzie miłosierdzie.
      Bóg nie odrzuca nikogo z powodu jego niewierności, nie odmawia mu przebaczenia,
      nie wymawia mu jego nędzy, nawet gdy popada w nią natychmiast po przebaczeniu.
      Nawet kiedy inne stworzenia potępiają takiego człowieka, Bóg rozgrzesza go i
      odsyła usprawiedliwionego: „Idź, a od tej chwili już nie grzesz” (J 8, 11).
      Jednak nieskończone miłosierdzie nie może być nigdy pretekstem, aby grzeszyć
      niejako z zamkniętymi oczyma, lecz jest wezwaniem do uznania z pokorą własnych
      win i zwrócenia się do Boga z całkowitą ufnością. „Nie ukryłem mej winy —
      wyznaje Psalmista. — Rzekłem: Wyznaję nieprawość moją wobec Pana, a Tyś darował
      winę mego grzechu” (Ps 32, 5). Wówczas przebaczenie Boże zstępuje w obfitości i
      nie tylko niszczy grzech, lecz przywraca łaskę i przyjaźń z Bogiem. „Przynieście
      szybko — woła ojciec marnotrawnego syna — najlepszą suknię i ubierzcie go;
      dajcie mu też pierścień na rękę... będziemy ucztować i bawić się, ponieważ ten
      mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się” (Łk 75, 22-24).

      Jezus swoim przykładem i nauczaniem dopełnił objawienia nieskończonego
      miłosierdzia Bożego, lecz potem nakazał: „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz
      jest miłosierny” (Łk 6, 36). Miarą naszego miłosierdzia względem bliźniego ma
      być miara miłosierdzia Boga względem nas, „odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką
      wy mierzycie” (tamże 38). Bóg, pragnąc wylać na człowieka pełnię swojego
      miłosierdzia, nie wymaga, aby on był bezgrzeszny, lecz aby był miłosierny
      względem swoich braci. Tylko wtedy człowiek ma prawo zaufać całkowicie
      miłosierdziu Bożemu, ono zaś nie będzie skąpe dla niego, lecz da mu zakosztować
      szczęśliwości, o jakiej mówi psalm: „Błogosławiony ten, komu została odpuszczona
      nieprawość, którego grzech został puszczony w niepamięć” (Ps 32, 1)."

      O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
      Żyć Bogiem, t. II, str. 396
    • z2006 Ufajmy Bogu 16.07.08, 06:58
      www.mateusz.pl/czytania/20080716.htm
      "Kiedy Bóg stworzył wszechświat, nie pozostawił go samemu sobie, lecz nadal
      troszczy się o każdy byt. On „ma pieczę nad wszystkim” (Mdr 12, 13), bo jest
      Stworzycielem wszystkich rzeczy, lecz Jego Opatrzność zwraca się przede
      wszystkim do ludzi, których miłuje jako dzieci: „Jak kogo pociesza własna matka,
      tak Ja was pocieszać będę — mówi Pan do Izraela. — Ty, którego pochwyciłem na
      krańcach ziemi, powołałem cię z jej stron najdalszych... Nie lękaj się, bo Ja
      jestem z tobą; nie trwóż się, bom Ja twoim Bogiem” (Iz 66, 13; 41, 9-10), Każdy
      człowiek może z całą prawdą uważać te słowa jako skierowane do siebie;
      Opatrzność Boża bowiem jest tak wielka, że chociaż obejmuje cały wszechświat,
      zajmuje się w sposób szczególny każdym swoim stworzeniem. Właśnie pod tym kątem
      Jezus ukazał Opatrzność Ojca niebieskiego: „Żaden z wróbli bez woli Ojca waszego
      nie spadnie na ziemię... Dlatego nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele
      wróbli!” (Mt 10, 29-31). Jak Bóg nie stworzył ludzi seryjnie, lecz stwarza każdą
      duszę z osobna, tak też Jego boska Opatrzność nie ogranicza się do opiekowania
      się ludzkością w jej masie, lecz opiekuje się każdym człowiekiem z osobna,
      znając wszystkie potrzeby, trudności, a nawet pragnienia poszczególnych i znając
      to, co bardziej odpowiada prawdziwemu dobru każdego. Najbardziej miłująca matka
      może nie znać potrzeb dziecka, może zapomnieć o nich, pobłądzić w zaopatrywaniu
      go lub nie móc zaradzić jego potrzebom. To jednak nigdy nie zdarzy się Bogu,
      którego Opatrzność wszystko wie, widzi i może. „Przypatrzcie się liliom na polu,
      jak rosną: nie pracują ani nie przędą. A powiadam wam — stwierdza Jezus — nawet
      Salomon w całym swoim przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich. Jeśli wiec
      ziele na polu, które dziś jest, a jutro do pieca będzie wrzucone, Bóg tak
      przyodziewa, to czyż nie tym bardziej was, małej wiary?” (Mt 6, 28-30).

      Opatrzność Boga otacza nas wszędzie; dzięki niej żyjemy, poruszamy się i
      jesteśmy, niemniej jednak jesteśmy tak nieskorzy do wierzenia w nią, jesteśmy
      tak nieufni! Potrzeba nam bardzo poszerzyć serce ufnością, coraz większą
      ufnością, wprost bezgraniczną, ponieważ i Opatrzność Boża jest bezgraniczna."

      O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
      Żyć Bogiem, t. II, str. 404
    • z2006 Re: Bóg a stworzenia 17.07.08, 07:17
      www.mateusz.pl/czytania/20080717.htm
      "„Do Tego zaś, który... może uczynić nieskończenie więcej, niż prosimy czy
      rozumiemy” (Ef 3, 20), człowiek powinien zwracać się z ufnością i pokorą, by
      uzyskać potrzebną pomoc dla swojej słabości i nieudolności. Św. Paweł upomina,
      abyśmy nie ośmielili się „uważać, że jesteśmy w stanie pomyśleć coś sami z
      siebie, lecz że ta możność nasza jest z Boga” (2 Kor 3, 5). Jeśli człowiek może
      i umie wykonać coś, to nie dzięki własnej sile, lecz tylko dlatego, że Bóg
      udzielił mu swojej boskiej mocy. Pozostawiony sam sobie, nie byłby zdolny nawet
      coś pomyśleć lub wypowiedzieć słowo. Ta zasadnicza jego niemoc powinna
      utrzymywać go w pokorze, ale nie przygnębiać, ponieważ Bóg, dobroć nieskończona,
      skoro powołał go do istnienia, daje mu też zdolność i potrzebne siły, aby żył i
      działał; daje mu je tym obficiej, im człowiek jest pokorniejszy i z im większą
      zwraca się do Niego ufnością: „On dodaje mocy zmęczonemu i pomnaża siły
      omdlałego. Chłopcy się męczą i nużą, chwieją się słabnąc młodzieńcy; lecz ci, co
      zaufali Panu, odzyskują siły... biegną bez zmęczenia, bez znużenia idą” (Iz 40,
      29-31). Przykro doświadczać do głębi własnej niemocy, lecz jakże pocieszające
      jest to, że możemy liczyć na moc Boga, który z upodobaniem wybiera „właśnie to,
      co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, to, co niemocne, aby mocnych
      poniżyć; i to, co nie jest szlachetnie urodzone według świata i wzgardzone, i
      to, co nie jest”, by dokonać zdumiewających dzieł, „by żadne stworzenie nie
      chełpiło się wobec Boga” (1 Kor 1, 27-29). Przyczyna wielu niepowodzeń, nawet w
      czynieniu dobra leży w tym, że nie opieramy się dość silnie na wszechmocy Bożej,
      licząc zbytnio na własne zdolności i środki ludzkie. Odnosi się to przede
      wszystkim do przedsięwzięcia przewyższającego wszelką moc ludzką, do tego, co
      dotyczy zbawienia i uświęcenia własnego oraz innych ludzi. Należy jednak
      pracować tutaj z wielką gorliwością i ufnością, wzywając nieustannie pomocy
      Bożej, albowiem „co u ludzi jest niemożliwe, u Boga to wszystko jest możliwe”
      (Mt 29, 26)."

      O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
      Żyć Bogiem, t. II, str. 407

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka