z2006
13.07.08, 10:56
www.mateusz.pl/czytania/20080713.htm
"Jeśli już sięgamy do Biblii, powinniśmy pamiętać, że dopiero zrozumienie
Słowa gwarantuje jego owoce: Słowo niezrozumiane to jak ziarno rzucone na
drogę, nawet nie zdąży się zakorzenić. Żeby Słowo zrozumieć, trzeba trochę
wysiłku i wiedzy. Ale jest to wiedza, którą można zdobyć, nikt jej nie
zastrzega tylko dla wtajemniczonych, jest dostępna dla każdego, kto tylko chce.
W większości parafii działają grupy biblijne, które spotykają się co tydzień
na wspólnym rozważaniu Pisma św. Jest wiele książek, które pomagają studiować
i zgłębać stronice Biblii. I nawet często rozpoczynamy takie studiowanie, ale
nie zawsze z dobrym skutkiem. Brakuje nam bowiem wytrwałości i
sytematyczności. Gdy mija pierwszy zapał, gdy nie widać natychmiastowych
efektów, gdy nauka staje sie zbyt nużąca, gdy trzeba się trochę przymusić, by
przezwyciężyć lenistwo – wtedy zaprzestajemy wysiłków. Tłumaczymy sobie, że to
i tak nic nie daje, że szkoda czasu – i ustajemy w połowie.
Trzeba się uczyć cierpliwości od rolników, a jeszcze lepiej od ogrodników: oni
wiedzą, że na plony i owoce trzeba czekać nieraz i kilka lat. Najczęściej
jednak szkoda nam na Pismo św. czasu, to znaczy tak się tłumaczymy, bo
skądinąd wiemy, ile tego czasu każdego dnia przecieka nam przez palce nie
wiadomo na co. Zwyciężają doraźne troski tego świata, jego złudne obietnice.
To nie znaczy, że nie są one ważne, ale że dopiero Słowo Boże podpowie nam,
jak się z tymi troskami uporać i jak uniknąć oszukańczych sideł złudzeń,
przereklamowanych obietnic i fałszywych gwarancji, których pełne są nasze
gazety i telewizja. Odtrutką na to jest Słowo Prawdy: szczęśliwy, kto ma uszy,
by tę prawdę przyjąć i rozum, by ją pojąć!"
Ks. Mariusz Pohl