Dodaj do ulubionych

Czy byłbyś dobrym Czerwonym Khmerem, ateisto?

10.12.08, 07:20
Marzeniem ateisty jest świat bez religii. Albo chociaż kraj.
Niestety umysły upodlone wiarą są niereformowalne.
Wiedział to Pol Pot w Kambodży. Nie silił się więc na przekonywanie.
Religia została administracyjnie zdelegalizowana.
Oczywiście religianci nie szanują prawa, to wiadomo nie od dziś.
Zresztą wiadomo, że ci durnie dadzą się pochlastać za swe urojenia.
Skoro się dadzą to... czemu nie?

Ateisto, wyobraź sobie że żyjesz w Kambodży w końcówce lat siedemdziesiątych.
Masz unikalną szansę wreszcie zrealizować swoje marzenia o świecie bez
zabobonów. I to w krótkim czasie.
Czy byłbyś dobrym Czerwonym Khmerem?
Czy sprawnie rąbałbyś siekierą, walił po karkach szpadlem, przeszywał
zaostrzonym kijem bambusa (na parszywych religiantów szkoda przecież cennych
kul). Czy zapewniałbyś bogaty plon na "polach śmierci"?

Uruchom swoją wyobraźnię...
Obserwuj wątek
    • broceliande Re: Czy byłbyś dobrym Czerwonym Khmerem, ateisto? 10.12.08, 08:48
      No ja to raczej nie.
      Jestem pacyfistką i religia mi nie przeszkadza. Byle nie właziła z
      brudnymi butami do mojego życia.
      • mala.mi74 Re: Czy byłbyś dobrym Czerwonym Khmerem, ateisto? 10.12.08, 09:22
        broceliande napisała:

        > No ja to raczej nie.
        > Jestem pacyfistką i religia mi nie przeszkadza. Byle nie właziła z
        > brudnymi butami do mojego życia.


        Ehh..ludzie mówicie ,ze religia włazi Wam do zycia tylko dlatego ,z
        na Waszych osiedlach sa koscioły i wierzacy maja prawo wolnosci
        słowa.
        To dla Was juz za duzo. A brak moralnosci, jakichkolwiek zasad cały
        czas nam wierzacym ładuje się do zycia przez media, telewizje,
        radio, reklamy, niestety ...
        Jak wychowac dzieci gdy telewizja, filmy,a nawet juz niedługo szkoły
        promuje zycie bez zasad i odpowiedzilnosci, czesto w brutalnosci i
        przemocy?
        Pomyslcie troche zanim powiecie jacy Wy jestescie uciskani, bo obok
        inni ludzie śmią miec inne zdanie niz Wasze, gdy my nie mamy wyboru
        i musimy zyc w tym społeczesntwie i swiecie bez zasad.
        • broceliande Re: Czy byłbyś dobrym Czerwonym Khmerem, ateisto? 10.12.08, 09:47
          mala.mi74 napisała:

          > Ehh..ludzie mówicie ,ze religia włazi Wam do zycia tylko
          dlatego ,z
          > na Waszych osiedlach sa koscioły i wierzacy maja prawo wolnosci
          > słowa.
          > To dla Was juz za duzo. A brak moralnosci, jakichkolwiek zasad
          cały
          > czas nam wierzacym ładuje się do zycia przez media, telewizje,
          > radio, reklamy, niestety ...
          > Jak wychowac dzieci gdy telewizja, filmy,a nawet juz niedługo
          szkoły
          > promuje zycie bez zasad i odpowiedzilnosci, czesto w brutalnosci i
          > przemocy?
          > Pomyslcie troche zanim powiecie jacy Wy jestescie uciskani, bo
          obok
          > inni ludzie śmią miec inne zdanie niz Wasze, gdy my nie mamy
          wyboru
          > i musimy zyc w tym społeczesntwie i swiecie bez zasad.

          Ech, mała mi, ja nie precyzowałam, co uważam za włażenie z butami,
          więc tego nie rób za mnie, O.K.?

          Co masz do telewizji? Ja telewizji nie mam i mam spokój. Przestań
          włączać to nie bedziesz widziała niemoralności.
          Jak wychować dzieci?
          Ja wychowuję na razie bez telewizji, brutalności i przemocy.
          Widzę, że na wiele tematów byśmy się zgodziły, ale nie, Ty musisz
          zaraz "śmieć"mieć inne zdanie.
          Czy ja Ci coś zarzucam?
          Więcej pokory, mniej pychy, dobrze?
          Pozdrawiam.
          • mala.mi74 Re: Czy byłbyś dobrym Czerwonym Khmerem, ateisto? 10.12.08, 14:18
            Pycha (religijne wyrazenie)to jest robienie z siebie Boga zamiast
            uznania Boga.
            Szczytem pychy jest ateizm. To tyle o pysze.
            Jasne ,najlepiej w ogóle wyladowac na bezludnej wyspie, nie
            kontaktowac się z ludzmi, nie słuchac radia, nie ogladac
            filmów..tyle,ze to by było sekciarstwo,a nie chrzescijanstwo.
            Napisałam pewien FAKT o tym w jakim srodowisku zyjemy i jak jestesmy
            kształtowani np. przez media, nawet go poparłas, wie co co Ci tak
            naprawde chodzi skoro sie ze mną zgadzasz??
            Zgadzasz się ze mna,ale i tak jestm głupia/ pyszna?itd itp.
            Tak dla zasady napisałas,aby mi przywalic??
            Zastanów się czym się kierujesz w stosunku do innych ludzi...
            • kolter_one Re: Czy byłbyś dobrym Czerwonym Khmerem, ateisto? 19.12.08, 21:37
              mala.mi74 napisała:
              > Szczytem pychy jest ateizm. To tyle o pysze.

              szczytem pychy jest to kiedy to jakiś ziemski śmiertelnik sam siebie nazywa
              tytułem należnym samemu bogu !!
              Ojciec Święty ::))
              Jan 17,11
              Już nie jestem na świecie, ale oni są jeszcze na świecie, a Ja idę do Ciebie.
              Ojcze Święty, zachowaj ich w Twoim imieniu, które Mi dałeś, aby tak jak My
              stanowili jedno

              Ciekawe do kogo Jezus mówił te słowa ?
        • piwi77 Re: Czy byłbyś dobrym Czerwonym Khmerem, ateisto? 10.12.08, 09:57
          mala.mi74 napisała:

          > Jak wychowac dzieci gdy telewizja, filmy,a nawet juz niedługo
          > szkoły promuje zycie bez zasad i odpowiedzilnosci,

          Nie wiem co ty i twoje dzieci oglądacie, że tak wszystko co widzicie
          jest bez zasad i odpowiedzialności. Może dasz jakiś przykład?
        • krytykantka07 Re: Czy byłbyś dobrym Czerwonym Khmerem, ateisto? 10.12.08, 10:07
          Nie chodzi o prawo wierzących do wolności słowa.
          Chodzi o ustanawianie prawa dla niewierzących przez przepisywanie do
          niego zasad wywodzących się z religii.
          A swoją drogą powinny być ustanowione dwa prawa:
          osobno dla ateistów i w tych sądach powinno być miejsce tylko dla
          ateistów oraz osobno dla religiantów.
          Tylko wtedy grzechy byłyby nazwane przestępstwami i religianci
          podlegaliby karze.
          Sakrament pokuty by sie wtedy zlikwidowało, bo mocne postanowienie
          poprawy i kolejne grzeszenie byłoby traktowane jako recydywa!
        • lux_occulta Re: Czy byłbyś dobrym Czerwonym Khmerem, ateisto? 10.12.08, 11:13
          Witaj, mala.mi :)

          Wiesz, tu nie chodzi o to, że są kościoły, ludzie do nich chodzą a wierzący mają wolnośc słowa, tylko chodzi o to, że niewierzący owej wolności słowa nie posiadają. Wszystko co robimy, mówimy, myślima, każda nasza decyzja jest krytykowana i od dawna przypina nam się metkę morderców albo podobne. O to chodzi. I o nawracanie na siłę.


          Wesołych Świąt :)
        • astrotaurus Re: Czy byłbyś dobrym Czerwonym Khmerem, ateisto? 10.12.08, 11:21

          mala.mi74 napisała:

          **..........**

          Popatrz, popatrz, mala.mi74 zabiera głos i nie drwi z bajek.
          Mój wątek ją zbrzydził, a reakcyjny (choć kipi nieudanym pastiszem i z daleka
          cuchnie supaarim) jej nie przeszkadza, ech...

          Cóż, mala.mi74, zmuszasz mnie, abym odwołał to co obiecałem. Pozostajesz z
          własnej woli stronniczym, katolickim trollem, więc muszą Ci wystarczyć Twoi
          wyimaginowani narzeczeni i znajomi doktorzy teologii i nie tylko.
          Musisz się lepiej postarać...
        • kolter_one Re: Czy byłbyś dobrym Czerwonym Khmerem, ateisto? 19.12.08, 21:12
          mala.mi74 napisała:


          > Ehh..ludzie mówicie ,ze religia włazi Wam do zycia tylko dlatego ,z
          > na Waszych osiedlach sa koscioły i wierzacy maja prawo wolnosci
          > słowa.

          Ta , sr... na wolność religijną kiedy to w niedzielę o 6 rano jakiś cić bije na
          alarm z kościelnych dzwonów .

          > To dla Was juz za duzo. A brak moralnosci, jakichkolwiek zasad cały
          > czas nam wierzacym ładuje się do zycia przez media, telewizje,
          > radio, reklamy, niestety ...

          Ta, to co oglądają na co dzień księża gwałcący dzieci ?

          > Jak wychowac dzieci gdy telewizja, filmy,a nawet juz niedługo szkoły
          > promuje zycie bez zasad i odpowiedzilnosci, czesto w brutalnosci i
          > przemocy?

          Ta szczególnie widać ten syf moralny od kiedy to kler watykański rządzi się już
          od przedszkola w życiu naszych dzieci .

          > Pomyslcie troche zanim powiecie jacy Wy jestescie uciskani, bo obok
          > inni ludzie śmią miec inne zdanie niz Wasze, gdy my nie mamy wyboru
          > i musimy zyc w tym społeczesntwie i swiecie bez zasad.

          Ta . zasady starych kawalerów to brak zasad::)))))
      • krytykantka07 Re: Czy byłbyś dobrym Czerwonym Khmerem, ateisto? 10.12.08, 09:22
        No cóż ja jestem pacyfistką również
        Ale religia mi przeszkadza bez względu na to gdzie wchodzi.
        Wiara ma być prywatną sprawą każdego człowieka, a wszystkich
        kapłanów JHWH ( czyli kapłanów w judaiźmie, islamie i
        chrzescijaństwie ) należy pogonić do pracy najlepiej fizycznej.
        Wtedy nie będą mogli powiedzieć, że tak by mogło być i całkiem
        inaczej też by mogło być...
        Skończy się pozorna praca i rozwiązywanie problemów zastępczych...
        A przy okazji skończy się niekompetencja w polityce, którą ukrywa
        sie przy pomocy religii...
        • joao_goncalves Re: Czy byłbyś dobrym Czerwonym Khmerem, ateisto? 10.12.08, 09:43
          krytykantka07 napisała: "pogonić do pracy najlepiej fizycznej"

          No to może jak nie Kampbodża to Chiny, z okresu rewolucji kulturalnej? Tam się
          goniło religiantów do pracy. Zresztą obozy pracy fizycznej (a w zasadzie
          "reedukacji") istnieją tam do dzisiaj. Kiedyś można było tam trafić za
          posiadanie biblii. Bo przecież posiadanie Biblii albo jeszcze jej czytanie to
          ewidentne naruszanie prywatności wszystkich, którzy mogliby to zobaczyć. Jak już
          musi, to niech się religiant wykuje księgi na pamięć a wersję papierową spali.
          O, mogłabyś na przykład wydzielać takim na przykład tybetańskim mnichom-nierobom
          których ostatnio więcej w obozach ich codzienną miskę ryżu. Fajna robota,
          patrzeć jak na takim lichym paliwie zaiwaniają szesnaście godzin na dobę przy
          fabrycznej taśmie na chwałę chińskiej gospodarki.

          • broceliande Re: Czy byłbyś dobrym Czerwonym Khmerem, ateisto? 10.12.08, 09:51
            A właściwie czemu tak nas nawołujesz do przemocy?
            Teraz się wściekasz, bo nie wychodzi?
            Nie czuję się odpowiedzialna za to, co się działo w Chinach.
            fanatyzm zawsze jest zły, obojętnie czy Biblia jest nakazana, czy
            zakazana.
            Ewntualnie mogę, ale może Ty się poczujesz odpowiedzialny/a za
            wszelkie zbrodznie religijne od początku ich istnienia?
          • krytykantka07 Re: Czy byłbyś dobrym Czerwonym Khmerem, ateisto? 10.12.08, 09:57
            E no nie.
            Ja dałabym im dobrze jeść.
            Pomysł z taśmą bardzo dobry, aczkolwiek myślałam o kopalni czy
            innych kamieniołomach.
            Ale to tylko na krótką metę.
            Jeśliby się nauczyli co znaczy odpowiedzialność za własne decyzje
            ( a tego można się tylko nauczyć pracując fizycznie ) to mogliby
            zabrać sie za decydowanie.
            Do głowy by im wtedy nie przyszło wykonywac pozorną pracę i zajmować
            sie problemami zastępczymi oraz grać na emocjach ludzi.
            Wtedy dopuściłabym kapłanów do polityki, a polityków by nie było...
            Po takiej reedukacji mielibyśmy rządy ekspertów zgodne z tym, co
            głosił Jezus...
            A Jezus jest uznany w każdej z tych religii aczkolwiek niekoniecznie
            jako bóg :P
          • keczfry2 Re: Czy byłbyś dobrym Czerwonym Khmerem, ateisto? 10.12.08, 09:58
            Dla ateisty wszystko musi mieć podstawy racjonalne również etyka np kradzież i
            zabójstwa są zabronione ale nie dlatego, że są grzechem tylko dlatego, że
            tolerowanie ich prowadziłoby do anarachii. Więc jeśli autorytety naukowe
            znalazłyby racjonalne uzasadnienie to ateiści nie mieliby problemu postępować
            jak czerwoni khmerzy w Kambodźy.
            • krytykantka07 Re: Czy byłbyś dobrym Czerwonym Khmerem, ateisto? 10.12.08, 10:01
              Nie dałoby się znaleźć takiego uzasadnienia.
              Racjonalne argumenty wynikają z zasad współżycia społecznego,
              lenistwa i egoizmu :P
              • keczfry2 Re: Czy byłbyś dobrym Czerwonym Khmerem, ateisto? 10.12.08, 11:05
                > Racjonalne argumenty wynikają z zasad współżycia społecznego,
                > lenistwa i egoizmu :P

                Egoizm jest bardzo ważny w etyce ateisty ponieważ najwyższą wartością jest
                życie. Dokładnie jego życie ateisty.

                Przeciwieństwem jest osoba religijna dla której życie jest tylko krótkim
                przystankiem na drodze do Boga/wieczności.
                • krytykantka07 Re: Czy byłbyś dobrym Czerwonym Khmerem, ateisto? 10.12.08, 11:12
                  Tiaaaaaaaaa i dlatego osoba religijna nie wierzy w Boga tylko w Jego
                  pośredników, chociaż Bóg nikogo na pośrednika nie wybrał.
                  Wierząc w to, że Bóg wybrał pośredników, wątpi w Boga.
                  A jeśli pod wpływem tychże pośredników robi coś złego to jest to już
                  efekt prania mózgu...
                  Egoizm w rozumieniu humanizmu jest jednak czymś innym niż myślisz, a
                  wynika z wyuczonej bezradności...
                • focus35 Re: Czy byłbyś dobrym Czerwonym Khmerem, ateisto? 11.12.08, 00:40
                  keczfry2 napisał:

                  > > Racjonalne argumenty wynikają z zasad współżycia społecznego,
                  > > lenistwa i egoizmu :P
                  >
                  > Egoizm jest bardzo ważny w etyce ateisty ponieważ najwyższą
                  wartością jest
                  > życie. Dokładnie jego życie ateisty.
                  > Przeciwieństwem jest osoba religijna dla której życie jest tylko
                  krótkim
                  > przystankiem na drodze do Boga/wieczności.


                  owszem - i dlatego czasem ateista jest w stanie oddac to, co
                  najcenniejsze dla drugiego czlowieka.... nie liczac na tzw. niebo po
                  smierci




                  • keczfry2 Re: Czy byłbyś dobrym Czerwonym Khmerem, ateisto? 11.12.08, 09:10
                    > owszem - i dlatego czasem ateista jest w stanie oddac to, co
                    > najcenniejsze dla drugiego czlowieka.... nie liczac na tzw. niebo po smierci

                    Masz na mysli wyrażenie zgody na pobranie narządów wewnętrznych do przeszczepu
                    ale nie życie. Owszem ateiści nie mają z tym problemu w przeciwieństwie do
                    wierzących, którzy czasami nie godzą się nawet na transfuzje krwi. Za to
                    wierzący znani są z tego, że oddają życie za innych lub dla sprawy, w niektórych
                    sytuacjach.
                • kolter_one Re: Czy byłbyś dobrym Czerwonym Khmerem, ateisto? 19.12.08, 21:17
                  keczfry2 napisał:

                  > Przeciwieństwem jest osoba religijna dla której życie jest tylko krótkim
                  > przystankiem na drodze do Boga/wieczności.

                  Ta, rękoma i nogami trzymacie się tej ziemi !!jakoś mało który z was spieszy się
                  do bozi latając non top po lekarzach !
            • astrotaurus Re: Czy byłbyś dobrym Czerwonym Khmerem, ateisto? 10.12.08, 11:13

              keczfry2 napisał:

              **Dla ateisty wszystko musi mieć podstawy racjonalne również etyka np kradzież i
              zabójstwa są zabronione ale nie dlatego, że są grzechem tylko dlatego, że
              tolerowanie ich prowadziłoby do anarachii. Więc jeśli autorytety naukowe
              znalazłyby racjonalne uzasadnienie to ateiści nie mieliby problemu postępować
              jak czerwoni khmerzy w Kambodźy.**

              Ech, keczfry2, keczfry2....
              Umysły upodlone religią są trudne do uratowania, więc odpowiedź raczej kieruję
              do czytelników, którzy jeszcze nie przepadli do końca, może nawet się nie
              odzywają, ale poszukują swojej drogi, próbują usuwać wątpliwości...

              Przede wszystkim: z ateizmu nie da się wysnuć żadnych wniosków na temat cech
              charakteru, umysłu, zasad moralnych ateisty.

              Ty mówisz raczej o racjonalistach. A ateista racjonalistą być nie musi.
              Odwrotnie też nie.
              I w dodatku mówisz o racjonalistach ohydne paszkwile. Nie ma racjonalisty, który
              uznałby naśladowanie khmerów za racjonalne. Do czegoś takiego zdolni byliby
              innego, albo takiego samego rodzaju umysłowi dewianci co i khmerowie.

              Mając umysł obudowany dogmatami nie jesteś w stanie nawet poczuć jak myśli
              racjonalista. Choć próbujesz uświnić racjonalizm swoja głupotą przecież to co
              mówisz daje świadectwo Tobie, a nie racjonalistom.

              Kumasz? chyba nie, za długo już Cię znam...
              • keczfry2 Re: Czy byłbyś dobrym Czerwonym Khmerem, ateisto? 11.12.08, 09:03
                >Ty mówisz raczej o racjonalistach. A ateista racjonalistą być nie musi.
                Odwrotnie też nie.

                Ateista odrzuca boga z powodu braku dowodów. To jest racjonalne.
                Z jakiego powodu odrzuca boga ateista nieracjonalny ?
            • focus35 Re: Czy byłbyś dobrym Czerwonym Khmerem, ateisto? 11.12.08, 00:38

              nastepny z mozgiem jak orzeszek;) ateisci nie sa wyznawcami
              naukowcow - ludzie z roznych powodow nie wierza w Boga/bogow -
              czesto racjonalnych ale nie zawsze...

              i dlatego nie maja wspolnej etyki, bo co ateista to inna motywacja -
              ja zadnym przemocowcem nie moglabym byc (aniw Chinach ani w
              Kambodzy), bo m.in. dlatego odeszlam z kosciola, ze nie moglam
              gladko lykac przemocowych historyjek - wstretnych ale w gladkim
              opakowaniu... zycie jest dla mnie wartoscia i wiem, ze dla innych
              jest pewnie taka sama jak dla mnie - proste i logiczne...


              keczfry2 napisał:

              > Dla ateisty wszystko musi mieć podstawy racjonalne również etyka
              np kradzież i
              > zabójstwa są zabronione ale nie dlatego, że są grzechem tylko
              dlatego, że
              > tolerowanie ich prowadziłoby do anarachii. Więc jeśli autorytety
              naukowe
              > znalazłyby racjonalne uzasadnienie to ateiści nie mieliby problemu
              postępować
              > jak czerwoni khmerzy w Kambodźy.
            • kolter_one Re: Czy byłbyś dobrym Czerwonym Khmerem, ateisto? 19.12.08, 21:15
              keczfry2 napisał:
              Więc jeśli autorytety naukowe
              > znalazłyby racjonalne uzasadnienie to ateiści nie mieliby problemu postępować
              > jak czerwoni khmerzy w Kambodźy.

              To jakimi kryteriami kierował się ten psychopatyczny ksiądz?
              wyborcza.pl/1,86740,5016609.html
    • piwi77 Byłbym bardzo dobrym Czerwonym Khmerem. 10.12.08, 09:59
      24 godziny na dobe, 7 dni w tygodni wyrzynał bym wszystko co się
      rusza, z czystej przyjemności. Zadowolony? Boże, co za pytanie.
      • joao_goncalves Re: Byłbym bardzo dobrym Czerwonym Khmerem. 10.12.08, 10:21
        piwi77 napisał: Zadowolony? Boże, co za pytanie.

        Piwi77, skoro można zapytać katolika czy byłby dobrym muzułmaninem (co cię nic a
        nic nie zbulwersowało, przecież), to można i ateisty spytać czy byłby dobrym
        khmerem. Dostrzegam taki problem: Niewierzący (w tym i ty) mnożą na tym formum
        wątki zupełnie matołeckie, ot by powkurzać. Gdy nagle matołecki wątek zapoda
        wierzący, dziwią się że co to w ogóle za pytania?
        Jestem zadowolony. Z tego, że miałeś okazję spojrzeć w lustro.
        • broceliande Re: Byłbym bardzo dobrym Czerwonym Khmerem. 10.12.08, 10:28
          Tamten wątek miał chyba wykazać, że ludzie są wyznawcami religii
          rodziców.
          Gdyby katolik urodził się w muzułmańskiej rodzinie, byłby
          muzułmaninem.
          Powiem więcej: gdybym ja urodziła sie głupie sto lat temu, też
          byłabym katoliczką.
          • joao_goncalves Re: Byłbym bardzo dobrym Czerwonym Khmerem. 10.12.08, 10:54
            "Tamten wątek miał chyba wykazać, że ludzie są wyznawcami religii
            rodziców"

            Aha! To nadzwyczajne! Bez tamtego wątku zapewne nikt by dotąd o tym nie
            wiedział. Tylko czekać na wątek który wykaże, że ziemia jest kulą.

            Ludzie na początku otrzymują od rodziców to co tamci chcą im dać. Potem
            dorośleją i sami wybierają co dalej. Moi rodzice są niewierzący. Ja tak. Czy to
            czegoś dowodzi?

            Tamten wątek miał jedynie powkurzać. Ale cóż, skoro uważałaś za sensowne
            odpowiadać na pytanie zadane w TYM wątku, to pewnie i tamten musi Ci się wydawać
            niezwykle głęboki. Zadaniem tego wątku jest wykazać że tego typu pytania są
            bezsensowne. I nie da się na nie uczciwie odpowiedzieć. Kolejnym krokiem w
            stronę absurdu byłoby zapytanie, czy gdybyś w Betlejem była owcą w stajni, w
            której narodził się Jezus to czy meczałabyś na jego chwałę, czy raczej
            nabobczyłabyś Maryi na ubranie.
            • lux_occulta Re: Byłbym bardzo dobrym Czerwonym Khmerem. 10.12.08, 11:25
              I znowu znowu znowu... Rany, dlaczego każdy katolik (nie, sorry, nie każdy, ale spora ich grupa) reaguje na obecność ateistów agresją?

              > Aha! To nadzwyczajne! Bez tamtego wątku zapewne nikt by dotąd o tym nie
              > wiedział.

              > Ludzie na początku otrzymują od rodziców to co tamci chcą im dać. Potem
              > dorośleją i sami wybierają co dalej. Moi rodzice są niewierzący. Ja tak. Czy to
              > czegoś dowodzi?

              Acha, czyli Tobie wolno stwierdzać oczywistośc, ale innym już nie? A to ciekawe...


              Ależ wszyscy o tym wiedzą, ale chyba można o tym porozmawiac, prawda? A może należy zapytać Cię najpierw o pozwolenie?


              > Tamten wątek miał jedynie powkurzać.

              A Twój czemu służy?

              Ale cóż, skoro uważałaś za sensowne
              > odpowiadać na pytanie zadane w TYM wątku, to pewnie i tamten musi Ci się wydawa
              > ć
              > niezwykle głęboki. Zadaniem tego wątku jest wykazać że tego typu pytania są
              > bezsensowne.

              Dlaczego bezsensowne? Właśnie z sensem pod warunkiem, że sensownie sie je rozpatrzy. Było pytanie, czy katolik mógłby być dobrym muzułmaninem. Dlaczego sie nie wypowiesz? Przeczytaj o tej religii i powiedz, czy wytrzymałbyś warunki takiej religii...

              >I nie da się na nie uczciwie odpowiedzieć.

              Jeżeli ktoś jest uczciwy to i uczciwie odpowie. To chyba nie jest trudne do zrozumienia?

              Kolejnym krokiem w
              > stronę absurdu byłoby zapytanie, czy gdybyś w Betlejem była owcą w stajni, w
              > której narodził się Jezus to czy meczałabyś na jego chwałę, czy raczej
              > nabobczyłabyś Maryi na ubranie.

              Nie, to jest raczej kolejny krok do jawnej kpiny a także przejaw głupoty. Bo niczym innym jak głupotą z tego pytania nie trąci.
            • broceliande Re: Byłbym bardzo dobrym Czerwonym Khmerem. 10.12.08, 11:28
              joao_goncalves napisał:


              > Aha! To nadzwyczajne! Bez tamtego wątku zapewne nikt by dotąd o
              tym nie
              > wiedział. Tylko czekać na wątek który wykaże, że ziemia jest kulą.
              >
              > Ludzie na początku otrzymują od rodziców to co tamci chcą im dać.
              Potem
              > dorośleją i sami wybierają co dalej. Moi rodzice są niewierzący.
              Ja tak. Czy to
              > czegoś dowodzi?


              Że się nie postarali:-)


              >
              > Tamten wątek miał jedynie powkurzać. Ale cóż, skoro uważałaś za
              sensowne
              > odpowiadać na pytanie zadane w TYM wątku, to pewnie i tamten musi
              Ci się wydawa
              > ć
              > niezwykle głęboki.


              A wcale nie. Ten wątek był skierowany do ateistów i dlatego
              odpowiedziałam. Do tamtego tylko zajrzałam.


              Zadaniem tego wątku jest wykazać że tego typu pytania są
              > bezsensowne. I nie da się na nie uczciwie odpowiedzieć. Kolejnym
              krokiem w
              > stronę absurdu byłoby zapytanie, czy gdybyś w Betlejem była owcą w
              stajni, w
              > której narodził się Jezus to czy meczałabyś na jego chwałę, czy
              raczej
              > nabobczyłabyś Maryi na ubranie.

              No właśnie tak kroczysz w stronę absurdy.
              Szczęśliwej drogi.
              Owca meczy i bobczy. Ja osobiście się defekuję, jako i ty
              defekujesz, tylko chwały nijakiej nie wyznaję. Pewnie chciałeś czy
              tam chciałaś znać odpowiedź.
            • astrotaurus Re: Byłbym bardzo dobrym Czerwonym Khmerem. 10.12.08, 11:43
              joao_goncalves napisał:

              **Aha! To nadzwyczajne! Bez tamtego wątku zapewne nikt by dotąd o tym nie
              wiedział. Tylko czekać na wątek który wykaże, że ziemia jest kulą.**

              Ach, boziumójboziu! Jakiż to powalający argument!
              No po prostu wszystko jasne dla wszystkich.
              I nie dało się po prostu w tamtym wątku wykazać oczywistej oczywistości, że
              klepałbyś bzdury po mułłach zamiast po księżach, bo jest to oczywiście zgodne z
              religijną logiką?

              A Ziemia jest geoidą , gamoniu.


              **Ludzie na początku otrzymują od rodziców to co tamci chcą im dać. Potem
              dorośleją i sami wybierają co dalej. Moi rodzice są niewierzący. Ja tak. Czy to
              czegoś dowodzi?**

              Zapewne tego co potwierdzają doświadczenia społeczeństw o różnych religiach, że
              będąc tam miałbyś gdzieś bardzo głęboko to co jest dla Ciebie najważniejsze
              (wręcz święte)tu.
              Ja pewnie tam byłbym taki sam jak jestem tu (skoro tu uwolniłem się od
              tutejszego wpływu).


              **Tamten wątek miał jedynie powkurzać.**

              Nie miał. Choć teza kąśliwie postawiona jest oczywista i nie do obalenia, tyle
              że postawiona jest do refleksji, bo mało kto religijny o czymś takim myśli na co
              dzień , a każda okazja jest dobra, żeby rozruszać leniwe religijne mózgi.
              Toż i kropla drąży kamień. :)

              I to religianci tak mają, że się obrażają, się wkurzają o byle co choćby o
              milimetr odległe od dogmatu.
              I widomym efektem tego wkurzenia jest Twój paszkwilancki wątek.


              **Zadaniem tego wątku jest wykazać że tego typu pytania są bezsensowne. **

              Aaaaha.... zdziwko...
              No to wykazuj!


              **I nie da się na nie uczciwie odpowiedzieć.**

              ...gdy ma się mózg upodlony religią.

              Człowieku, rozejrzyj się po świecie (po necie choćby) i zobacz na jakie pytania
              ludzie myślący szukają i znajdują uczciwe odpowiedzi!
        • krytykantka07 Re: Byłbym bardzo dobrym Czerwonym Khmerem. 10.12.08, 10:28
          Wszystko pomieszałeś przyjacielu.
          Najlepszymi czerwonymi khmerami byliby religianci gdyby z jakiegoś
          powodu zmienili poglądy.
          Przypomnij sobie rewolucje...
          • joao_goncalves Re: Byłbym bardzo dobrym Czerwonym Khmerem. 10.12.08, 10:38
            krytykantka07 napisała:
            Najlepszymi czerwonymi khmerami byliby religianci gdyby z jakiegoś
            > powodu zmienili poglądy.

            Eee, tam. Argument bez wartości. Jak zmienił poglądy to nie jest już
            religiantem. Daję głowę, że znakomita większość piszących na tym forum ateistów
            jest ochrzczona. Czy z tego powodu nazwiesz teraz, dajmy na to gościa z nickiem
            "atrotaurus" religiantem? Nonsens. Jak ktoś z czymś zerwał, to już nie jet tym
            czym był wcześniej.

            • krytykantka07 Re: Byłbym bardzo dobrym Czerwonym Khmerem. 10.12.08, 10:44
              No co Ty nie powiesz!
              Wierzący w Jezusa nie zabija innych, a skoro zabija to nie jest
              wierzącym.
              No to kim jest, skoro zmienił poglądy dotyczące zabójstw?
              Ateistą nie jest, a religiantem również...
              • broceliande Re: Byłbym bardzo dobrym Czerwonym Khmerem. 10.12.08, 10:53
                krytykantka07 napisała:

                > No co Ty nie powiesz!
                > Wierzący w Jezusa nie zabija innych, a skoro zabija to nie jest
                > wierzącym.
                > No to kim jest, skoro zmienił poglądy dotyczące zabójstw?
                > Ateistą nie jest, a religiantem również...
                >

                No jak to? Wierzący w Jezusa może jak najbardziej zabijać wierząc,
                że to dla Niego.
                • krytykantka07 Re: Byłbym bardzo dobrym Czerwonym Khmerem. 10.12.08, 11:08
                  Nieprawda.
                  Wierzący w Jezusa nie ma prawa sie bronić jeśli jego zabijają.
                  W chwili gdy pierwszy wierzący w Jezusa zabił człowieka ta religia
                  stała sie tylko neojudaizmem.

                  W judaiźmie można było zabijać na chwałę JHWH.
                  Wierzący w Jezusa zabijać na chwałę JHWH nie mogą, bo w ten sposób
                  zabijają Jezusa...
                  Wszak to Jezus powiedział: " cokolwiek uczyniliście jednemu z tych
                  moich braci najmniejszych mnieście uczynili "
                  No i jeszcze jedno: zgodnie ze słowami Jezusa, Bóg jest ojcem
                  wszystkich ludzi.
                  Czy Twój ojciec wybaczyłby Ci, gdybyś zabiła swojego brata, a jego
                  ukochanego syna?
                  Czy zajęłabyś wtedy miejce brata w jego sercu?
                  A co my wiemy o tym kim dla Boga jest inny człowiek?
                  Tylko Bóg zna innych ludzi...
                  Ocenianie kogokolwiek to grzech pychy...
                  • broceliande Re: Byłbym bardzo dobrym Czerwonym Khmerem. 10.12.08, 11:37
                    To strasznie idealistyczne tak podchodzić do wiary w Jezusa.
                    Jeśli ktoś zrobił coś, czego Jezus by nie pochwalił, to oznacza, że
                    w Niego tak naprawdę nie wierzy?
                    Owszem ocenianie to grzech pychy (dla wierzących), ale to Ty
                    oceniasz:-(
                    Niektórzy zabijają, bo taki ich zawód.
                    Inni, bo było to w obronie własnej.
                    A inni dla religii - ci jacyś z IRA. Wierzący, prawda?

                    Jesteś świadkiem Jehowy?
                    • krytykantka07 Re: Byłbym bardzo dobrym Czerwonym Khmerem. 10.12.08, 11:53
                      Dokładnie tak.
                      Jeśli ktoś zrobił to, czego Jezus nie pochwalał to znaczy, że w
                      Niego nie wierzy...
                      Nie można dwóm panom służyć: Bogu i mamonie...
                      Nie ma zawodu pt. zabójca w religii Jezusa.
                      Nie ma zabijania w obronie własnej, bo nie ma takiego określenia.
                      W obronie własnej można się co najwyżej podporządkować prześladowcy.
                      Jak jest różnica pomiędzy podporządkowaniem sie przyjacielowi
                      ( aczkolwiek buntujesz się ) a wrogowi?
                      Jezus pokazał, że nie ma żadnej...
                      Jako kobieta powinnaś to wiedzieć.
                      Jaka jest różnica dla kobiety czy maltretuje ją mąż czy wróg?
                      Mąż robi jej tylko pranie mózgu, bo ma prawo, a wróg na to nawet nie
                      musi się wysilać...
                      Ale skutki i tak są identyczne.
                      Co do twojego pytania.
                      Dlaczego miałabym być świadkiem takiego tandetnego i prymitywnego
                      boga jak JHWH, skoro Bóg Jezusa jest całkiem inny?
                      • broceliande Re: Byłbym bardzo dobrym Czerwonym Khmerem. 10.12.08, 12:16
                        To naprawdę idealistyczne podejście, powtarzam. Kto temu dorówna?

                        krytykantka07 napisała:

                        > Nie można dwóm panom służyć: Bogu i mamonie...
                        > Nie ma zawodu pt. zabójca w religii Jezusa.

                        Jest żołnierz, policjant, zabijanie może być wpisane w ich zawód.


                        > Nie ma zabijania w obronie własnej, bo nie ma takiego określenia.
                        > W obronie własnej można się co najwyżej podporządkować
                        prześladowcy.

                        A jeśli prześladowca zamierza Cię zabić? Jeśli o tym mówi, pokazuje
                        to całym zachowaniem?
                        Podporządkowanie to żadna obrona.
                        A jeśli chce zgwałcić? Czy też mam się podporządkować?


                        > Jak jest różnica pomiędzy podporządkowaniem sie przyjacielowi
                        > ( aczkolwiek buntujesz się ) a wrogowi?
                        > Jezus pokazał, że nie ma żadnej...

                        Jezus to nie zwykły człowiek. To, co robił ciężko mi odnieść do
                        siebie i do kogokolwiek. Podporządkował się i poszedł na śmierć z
                        wielu powodów skomplikowanych i częściowo niezrozumiałych dla mnie i
                        pewnie wielu współczesnych ludzi.


                        > Jako kobieta powinnaś to wiedzieć.

                        Ale co powinnam wiedzieć konkretnie jako kobieta? Wyjaśnij.


                        > Jaka jest różnica dla kobiety czy maltretuje ją mąż czy wróg?
                        > Mąż robi jej tylko pranie mózgu, bo ma prawo, a wróg na to nawet
                        nie
                        > musi się wysilać...
                        > Ale skutki i tak są identyczne.

                        No, serio, wyjaśnij. Ja sobie nie życzę żadnego maltretowania z
                        niczyjej strony. Gdyby maltretował mnie mąż, nie byłby już moim
                        mężem.
                        A wróg? Czemu ma się nie wysilać?


                        > Co do twojego pytania.
                        > Dlaczego miałabym być świadkiem takiego tandetnego i prymitywnego
                        > boga jak JHWH, skoro Bóg Jezusa jest całkiem inny?
                        >

                        Zapytałam tylko dlatego, że pewne Twoje stwierdzenia są wydają mi
                        się zbieżne z poglądami świadków Jehowy.
            • piwi77 Re: Byłbym bardzo dobrym Czerwonym Khmerem. 10.12.08, 11:06
              joao_goncalves napisał:

              > Eee, tam. Argument bez wartości. Jak zmienił poglądy to nie jest
              > już religiantem.

              Nie całkiem bez wartości, zgadzam się co do samego chrztu, to
              wydarzenie bez najmniejszego znaczenia na dalsze życie. Gorzej gdy
              za chrztem idzie wieloletnia indoktrynacja, ona wpływa na dalsze
              postępowanie i poglądy, taki jest zresztą jej cel. Wszyscy znani
              dyktatorzy zostali porządnie wyindoktrynowani religijnie i po
              chrześcijańsku. Jak widać, nawet gdy zmienili poglądy i porzucając
              Boga żydowskiego sami ogłosili się Bogiem, wcześniejsza
              indoktrynacja miała znaczenie.
            • lux_occulta Re: Byłbym bardzo dobrym Czerwonym Khmerem. 10.12.08, 11:29
              A co ma chrzest to ateizmu? Bo jak dla mnie nic.
              • piwi77 Re: Byłbym bardzo dobrym Czerwonym Khmerem. 10.12.08, 11:44
                lux_occulta napisała:

                > A co ma chrzest to ateizmu? Bo jak dla mnie nic.

                Ma nie więcej wspólnego niż kolor pierwszego śpioszka.
        • piwi77 Re: Byłbym bardzo dobrym Czerwonym Khmerem. 10.12.08, 10:52
          Zapytanie, czy byłbys muzułmaninem, a czy byłbyś rzeźnikiem, to nie
          to samo.
          • joao_goncalves Re: Byłbym bardzo dobrym Czerwonym Khmerem. 10.12.08, 11:17
            piwi77 napisał:

            > Zapytanie, czy byłbys muzułmaninem, a czy byłbyś rzeźnikiem, to nie
            > to samo.

            Pod względem treści - nie to samo. Pod względem możliwości uczciwej odpowiedzi -
            identyczne.
            Ja nie jestem muzułmanem i raczej nie będę.
            Ty nie jesteś rzeźnikiem i raczej nie będziesz.
            Zadawanie Ci głupich pytań do niczego nie doprowadzi.
            Zadawanie mi głupich ptyań do niczego nie doprowadzi.
            Najwyżej wkurzy.
            Co należało dowieść.
            • piwi77 Re: Byłbym bardzo dobrym Czerwonym Khmerem. 10.12.08, 11:39
              Dowodzi, ale jest to dowód przeprowadzony na zasadzie, że jeżeli w
              oceanie można się utopić to w kałuży też, bo to wszystko woda.
            • lux_occulta Re: Byłbym bardzo dobrym Czerwonym Khmerem. 10.12.08, 11:42
              Skąd taka ocena?
              Pokażę Ci, że można uczciwie odpowiedzieć i nie wkurzyć się. Idąc krok po kroku:
              Czy jestem w stanie zabić?
              Nie wiem, nigdy nie próbowałam. Być może tak.

              Zakłądając, że jestem w stanie zabić - czy zabiłabym kogoś z powodu innych poglądów?
              Nie. Chyba, że z powodu owych innych poglądów ktoś chciałby zabić mnie.

              CZy zabiłabym na rozkaz?
              Gdyby ktoś zrobił mi wodę z mózgu i przekonał, że to jest słuszne - tak. Póki myślę samodzielnie - nie.

              Czy zabiłabym w samoobronie?
              Nie wiem, prawdopodobnie byłabym w stanie to zrobić.


              Czy zabiłabym podczas wojny?
              Nie. Chyba, że w obronie własnej.


              Jeszcze jakieś pytania w kwestii zabijania i poglądów?
    • lux_occulta Re: Czy byłbyś dobrym Czerwonym Khmerem, ateisto? 10.12.08, 11:08
      > Czy byłbyś dobrym Czerwonym Khmerem?
      > Czy sprawnie rąbałbyś siekierą, walił po karkach szpadlem, przeszywał
      > zaostrzonym kijem bambusa (na parszywych religiantów szkoda przecież cennych
      > kul). Czy zapewniałbyś bogaty plon na "polach śmierci"?

      Pewnie tak, tylko... po co? Szkoda czasu i energii na bezmyślne pozbawianie życia. Więc po choinkę?
      • krytykantka07 Re: Czy byłbyś dobrym Czerwonym Khmerem, ateisto? 10.12.08, 11:17
        Zgadzam się.
        W tym przypadku wykazałabym się całkowitym lenistwem, aczkolwiek
        lenistwo to grzech.
        Ale pracowitość tego typu to też grzech.
        Dla odmiany gniewu ;)
        • lux_occulta Re: Czy byłbyś dobrym Czerwonym Khmerem, ateisto? 10.12.08, 11:26
          :) Ale z dwojga złego lepiej wykazać się lenistwem i nie zabijać niż pracowitością czy wręcz nadgorliwością w zabijaniu ;P
    • grgkh Czy spaliłbyć na stosie czarownicę, teisto? 10.12.08, 11:51
      Marzeniem ateisty jest świat ludzi chętnych do poszerzania horyzontów myślowych, myślących pozytywnie, odrzucających zniewalające umysł dogmaty.

      Jednym z takich dogmatów jest szerzone przez religię utożsamianie ludzi, którzy nie są sztampowo podporządkowani religiom ze złem. To nieprawda. Skąd oni to biorą? Czy to bóg im mówi, że niewierzących lub wierzących w innych bogów należy zniszczyć i że nie wolno pozwolić im żyć?
      • apog-eum ateistyczne słowa .po ateistycznemu 10.12.08, 12:33
        Załóżmy (jak to się kolokwialnie mówi) "dla jaj", że macie rację...
        A więc świat wygląda tak:
        Sprytni manipulatorzy w sukienkach, stosując psychomanipulację i najróżniejsze
        triki, opanowali umysły większości ludzi...
        Są z tego zadowoleni, bo dzięki temu prowadzą dostatnie, hulaszcze aczkolwiek
        bezpieczne życie.
        Strzyżone owieczki, też są zadowolone...
        Dzięki psychotechnikom mają wyraźny cel w życiu, są radosne gdyż spełniają wolę
        "Boga", przeżywają różnorakie "duchowe" uniesienia i mają satysfakcję z
        przynależności do "wybrańców".

        A wy co ?
        Wieczna frustracja i smutek, alienacja ze społeczeństwa, brak wyraźnych celów,
        nihilizm, destrukcja psychiki, brak sensu życia, ucieczka w wódkę, narkotyki,
        perwersje seksualne albo jeszcze inne substytuty spełnienia...

        Każdemu waszemu działaniu towarzyszy świadomość bezsensu, nicości i przemijania...
        A nieustanna zawiść o kościelne majątki, oraz świadomość swojej kompletnej
        bezsilności i bezradności wobec otaczającej, wrogiej rzeczywistości, dopełnia
        czarę goryczy...

        To nie są moje wymysły...
        Popatrzcie na swoje posty...
        To nieustający atak, zło, brzydota, wulgaryzmy, odraza, smutek, zawiść, zemsta,
        krew, zbrodnie, beznadzieja, kłamstwa, mściwość, nienawiść, łajdactwo,
        przestępstwa, brutalność, małostkowość, nieszlachetność, brud, plugastwo,
        oszustwo, zakłamanie, nieszczęście, samotność, itp., itd., etc...

        To nie bierze się znikąd - to obrazy waszej psychiki...
        I po co wam to ?
        Jesteście psychicznymi masochistami ?
        Przecież owce i pasterze są naprawdę szczęśliwi...
        Gdybym była ateistką, to bym poważnie rozważyła przyłączenie się do jednych albo
        drugich...
        Po prostu wolałabym być szczęśliwa...

        p.s.
        Tylko nie piszcie, że jesteście szczęśliwi, bo naukowe dowody w postaci waszych
        postów, temu przeczą
        • broceliande Re: ateistyczne słowa .po ateistycznemu 10.12.08, 12:36
          apog-eum napisała:


          > A wy co ?
          > Wieczna frustracja i smutek, alienacja ze społeczeństwa, brak
          wyraźnych celów,
          > nihilizm, destrukcja psychiki, brak sensu życia, ucieczka w wódkę,
          narkotyki,
          > perwersje seksualne albo jeszcze inne substytuty spełnienia...
          >
          > Każdemu waszemu działaniu towarzyszy świadomość bezsensu, nicości
          i przemijania
          > ...
          > A nieustanna zawiść o kościelne majątki, oraz świadomość swojej
          kompletnej
          > bezsilności i bezradności wobec otaczającej, wrogiej
          rzeczywistości, dopełnia
          > czarę goryczy...
          >
          > To nie są moje wymysły...
          > Popatrzcie na swoje posty...
          > To nieustający atak, zło, brzydota, wulgaryzmy, odraza, smutek,
          zawiść, zemsta,
          > krew, zbrodnie, beznadzieja, kłamstwa, mściwość, nienawiść,
          łajdactwo,
          > przestępstwa, brutalność, małostkowość, nieszlachetność, brud,
          plugastwo,
          > oszustwo, zakłamanie, nieszczęście, samotność, itp., itd., etc...


          Ty tak poważnie?
          Za dużo telewizji i leków?
          Znajdź jeden mój post, w którym się skarżę.
          Wolę być szczęśliwa i jestem. Ale ani jako owca, ani pasterz.
        • lux_occulta Re: ateistyczne słowa .po ateistycznemu 10.12.08, 12:38
          > p.s.
          > Tylko nie piszcie, że jesteście szczęśliwi, bo naukowe dowody w postaci waszych
          > postów, temu przeczą

          Hehe, serio? W którym miejscu? Ja tam na życie nie narzekam chociaz bywało lepiej ale gorzej też już było. DLaczego tak się upierasz, drogi katoliku, że jesteśmy nieszcześliwi?
          • broceliande Re: ateistyczne słowa .po ateistycznemu 10.12.08, 12:39
            lux_occulta napisała:

            > Hehe, serio? W którym miejscu? Ja tam na życie nie narzekam
            chociaz bywało lepi
            > ej ale gorzej też już było. DLaczego tak się upierasz, drogi
            katoliku, że jeste
            > śmy nieszcześliwi?


            To taka projekcja.
            I jeszcze osobny wątek założył, żeby jadem sobie popluć podwójnie.
            • lux_occulta Re: ateistyczne słowa .po ateistycznemu 10.12.08, 13:04
              Zawsze zastanawiało mnie, dlaczego katolicy zioną taką nienawiścią w stronę ateistów...
          • apog-eum Re: ateistyczne słowa .po ateistycznemu 10.12.08, 12:49
            lux_occulta . proponuję: zacznij pisać znów o tym czy jesteś cnotliwa czy nie bo
            to wychodzi ci najlepiej .the end
            • lux_occulta Re: ateistyczne słowa .po ateistycznemu 10.12.08, 13:03
              A Ty widzę upadłaś bardzo nisko w swej głębokiej nienawiści skoro sięgasz po tak tanie chwyty. Zabrakło Ci argumentów, co? Więc za jaskółeczką powtarzasz? A nie, zaraz, przecież jesteście jedną i tą samą osobą najwyraźniej, jakoś nikt inny nie wpadł na pomysł by wrócić do tamtego wątku.
        • grgkh Bądźmy tolerancyjni 10.12.08, 14:06
          Apo-geum, posłuchaj... Ewolucja jest ślepa i nie ma celu. Jesteśmy jej wykonawcami - i my, ateiści, i wy, teiści. Tu nie chodzi o sprytnych manipulatorów w sukienkach. Obok nich istnieją maniupulatorzy bez sukienek, nawet i ateistyczni.

          Problemem jest manipulacja w ogóle. Ale religia ma szczególny dostęp do najgłębiej w świadomości ulokowanych fragmentów naszej psychiki. W rzeczywistości chodzi o władzę nad ludźmi, a tę religie sprawują chętnie i chętnie są zapraszane do współpracy przez systemy władzy niereligijnej.

          Władzy chodzi o jedno - uczynienie z masy ludzkiej sprawnie działającej machiny do walki o dobra z innymi masami ludzkimi. Taką władzą może być także i komunizm odrzucający religię, jak i irański model państwa wyznaniowego.

          W systemach władzy, tam, gdzie nie ma kontroli władających nad poddanymi zawsze musi dochodzić do ich wynaturzenia, bo naturalną cechą ludzką jest dążenie do tego, żeby mieć jak najlepiej, a lepiej dla mnie, to gorzej dla innych. To społeczne prawo zachowania materii lub energii... Granice podziału zaczynają się zacierać. Masa ludzka zorganizowana wokół religii przypomina system totalitarny - władającym coraz bardziej zależy na swoich, prywatnych celach i utrzymaniu spoistości organizacji, a nie na hipotetycznym "dobrze" poddanych.

          I dlatego religie tak dbają o indoktrynację i tak bardzo nie cierpią prawdziwej wiedzy, która podważa idiotyzmy religijnych dogmatów.

          A o moją frustrację to się nie martw. Jestem naprawdę szczęśliwym człowiekiem. Dążę do wiedzy dla siebie z czystej przyjemności, a gdy zauważyłem, jaka ważna jest jej rola społeczna, zacząłem się udzielać na forach. Nikogo nie prześladuję. Staram się nie obrażać. Nie nienawidzę żadnych ludzi i wszystkim wybaczam błędy, oczekując, że sami chcieliby być w przyszłości lepszymi. Daję im tę szansę domyślnie. Kocham życie i wiem, że jest ono tylko tutaj, do dnia mojej śmierci, której wcale się nie boję. Wiem, że być szczęśliwym jest dobrze i chciałbym, by wszyscy tego uczucia doświadczali. Także i Ty.

          Twoje poglądy mi nie przeszkadzają. Przeszkadza mi trochę atmosfera Twojej nienawiści oraz batalia oczerniania środowiska niereligijnego, którą tu prowadzisz, ale wciąż liczę na to, że Cię przekonam, że nie warto nas wszystkich spalić na stosie, a wcześniej uczynić nasze życie upodlonym.

          Bądźmy dla siebie dobrzy. Spróbujesz?
          • krytykantka07 Re: Bądźmy tolerancyjni 10.12.08, 15:20
            Ależ GRGKH Ty usiłujesz wylać dziecko z kąpielą ;).
            Skoro doszedłeś do tego, że wokół są sami manipulanci to jak temu
            zamierzasz przeciwdziałać?
            Co proponujesz w zamian?
            Dlaczego ktoś ma Ci uwierzyć na słowo, że Ty nie manipulujesz?
            Jak ma prześwietlić Twój mózg? ;)
            Co do manipulacji, skoro ona jest wszechobecna w domu w szkole w
            pracy w kościele w polityce w mediach...
            Rozprawiając sie z manipulacją byłby to koniec świata jaki znamy...
            Rozprawmy się zatem z politykami, biurokratami, mediami i innymi
            marketingowcami.
            Co zostałoby?
            Zostałoby tylko programowanie mózgów...
            • grgkh Re: Bądźmy tolerancyjni 10.12.08, 16:00
              Coś mi się wydaje, że kiedyś nadepnąłem Ci na odcisk. Od pewnego czasu tropisz moje posty i bez zastanowienia, czy to ma sens, czy nie, coś tam w nich krytykujesz (aha, to pewnie dlatego przybrałaś ten nick). Doprowadzisz do tego, że zacznę Cię ignorować, ponieważ rozmowa, jak dziad do obrazu, nie ma sensu.

              Jeśli mi odpowiadasz, to rób to tak, by ustosunkowywać się do moich argumentów. Czy wiesz, co to jest "argument"?

              W "poprzednim odcinku" napisałem, że moim zadaniem nie jest szukanie winy po stronie ludzi podlegających religii. Uzasadniłem to tym, że ludzie dążą do władzy i będą żawsze do niej dążyć, gdyż władza daje zorganizowane grupy, które zawsze mają przewagę, przynajmniej liczebności, nad samotnikami i muszą wygrywać. To jest stricte logiczno-matematyczna reguła, którą musisz przyjąć za prawdziwą.

              Religia nie jest plastrem na bolącą psychikę, ani czarodziejska różdżką. Jest wyłącznie narzędziem władzy nad ludzką umysłowością, a więc i nad człowiekiem.

              Czy w danym momencie są jacys kapłani, czy ich nie ma, to małe piwko, bo jeśli znajdzie się grupa ludzi, to poszukaja oni dowolnego pretekstu, by sięgnąć po władzę nad nimi. Samo istnienie w świadomości bożka jest wystarczającym pretekstem, by znalazłszy dowolną grupę głupców podatnych na indoktrynację zacząć nimi tym bożkiem rządzić.

              Tylko brak bogów i odniesienie do nas samych, niezakłamana prawda, uniemożliwia indoktrynację poprzez dogmaty. A więc jedyne, o co warto sie starać, to edukacja dla wszystkich. Człowiek mądry zrozumie wszystko i nie pozwoli z siebie zrobić niewolnika. Rozpozna manipulację. W takim środowisku, jako nieskuteczną, nikt się nią nie będzie posługiwał, bo po co bezskutecznie tracić energię i czas?

              A czy ja Toba manipuluję? Nie wiem. Myćl, co chcesz. Rób, co chcesz. Jeśli jednak manipulację rozpoznajesz, to po prostu się jej nie poddawaj. W ramach mojej wolności pozwalaj mi się wypowiadać, a także odpowiadaj logicznie i racjonalnie, bez erystyki. ("Dlaczego ktoś ma Ci uwierzyć na słowo, że Ty nie manipulujesz?")
              • krytykantka07 Re: Bądźmy tolerancyjni 10.12.08, 16:59
                grgkh napisał:

                > Coś mi się wydaje, że kiedyś nadepnąłem Ci na odcisk. Od pewnego
                czasu tropisz > moje posty i bez zastanowienia, czy to ma sens, czy
                nie, coś tam w nich krytyku> jesz (aha, to pewnie dlatego przybrałaś
                ten nick).

                Zatem źle Ci się wydaje.
                Jesteś madrym facetem dlatego czytam Twoje posty, bo rozumiesz skąd
                bierze sie manipulacja, a za wszelką cenę chcesz ją utrzymać.

                Doprowadzisz do tego, że zac> znę Cię ignorować, ponieważ rozmowa,
                jak dziad do obrazu, nie ma sensu.

                To byłaby oznaka słabości z Twojej strony i przejęcie metod walki
                tych, których krytykujesz ;)

                > Jeśli mi odpowiadasz, to rób to tak, by ustosunkowywać się do
                moich argumentów. > Czy wiesz, co to jest "argument"?

                Ależ dokładnie to robię.
                Różnimy się tylko postrzeganiem świata.
                Na Twoje argumenty o wyższości logiki nad zaufaniem odpowiadam:
                Nie ma takiej możliwości.
                Zawsze jest zaufanie.
                A ono bynajmniej logiczne być nie musi.
                To swoista manipulacja.

                > W "poprzednim odcinku" napisałem, że moim zadaniem nie jest
                szukanie winy po st> ronie ludzi podlegających religii. Uzasadniłem
                to tym, że ludzie dążą do władzy > i będą żawsze do niej dążyć,
                gdyż władza daje zorganizowane grupy, które zawsz> e mają przewagę,
                przynajmniej liczebności, nad samotnikami i muszą wygrywać. To
                > jest stricte logiczno-matematyczna reguła, którą musisz przyjąć
                za prawdziwą.

                Nie ma matematycznej reguły, którą muszę przyjąć za prawdziwą jesli
                dotyczy manipuacji.
                Logika też niewiele ma z tym wspólnego.
                Prawdziwa siła jest w słabości dlatego teraz preferuje sie wyuczoną
                bezradnośc.
                To prawdziwe wygodnictwo byc taką bezradną osobą i wykorzystywać
                innych ile wlezie ;)

                > Religia nie jest plastrem na bolącą psychikę, ani czarodziejska
                różdżką. Jest w> yłącznie narzędziem władzy nad ludzką umysłowością,
                a więc i nad człowiekiem.

                I owszem jak każda manipulacja...

                > > Czy w danym momencie są jacys kapłani, czy ich nie ma, to małe
                piwko, bo jeśli > znajdzie się grupa ludzi, to poszukaja oni
                dowolnego pretekstu, by sięgnąć po w> ładzę nad nimi.

                Do tego im wcale bożek nie jest potrzebny.
                Prawdziwa manipulacja już zaczyna sie w domu...
                Dzieci umieją manipulować rodzicami, a skąd sie tego uczą jeśli w
                tym wieku bajek nie oglądają? ;)

                Samo istnienie w świadomości bożka jest wystarczającym pretekst
                > em, by znalazłszy dowolną grupę głupców podatnych na indoktrynację
                zacząć nimi > tym bożkiem rządzić.

                Nie jest.
                Za pomocą religii Jezusa ludźmi rządzić się nie dało.
                Dlatego trzeba było ją wypaczyć.
                To właśnie ateiści jako ludzie myślący powinni przywrócić sens
                pierwotnej religii chrzescijańskiej bez kapłanów i bez manipulacji,
                bo opartej na miłości w której miejsca na manipulacje nie ma...
                Z prostego powodu.
                Człowiek manipulacji nie spostrzeże, ale Bóg na pewno...

                > Tylko brak bogów i odniesienie do nas samych, niezakłamana prawda,
                uniemożliwia > indoktrynację poprzez dogmaty.

                Nie ma niezakłamanej prawdy.
                Jak sprawdzisz czy jest zakłamana?
                Wiadomo, że mądrzy ludzie mają mądre ksiązki.
                Czy jeśli zobaczysz mądre ksiązki u innych oznacza to automatycznie,
                że oni są mądrzy?

                A więc jedyne, o co warto sie starać, to edukac> ja dla wszystkich.
                Człowiek mądry zrozumie wszystko i nie pozwoli z siebie zrob
                > ić niewolnika. Rozpozna manipulację. W takim środowisku, jako
                nieskuteczną, nik> t się nią nie będzie posługiwał, bo po co
                bezskutecznie tracić energię i czas?

                Niekoniecznie.
                Jak sprawdzisz na ile wiedza przeciwdziała manipulacji?
                Każdy będzie się posługiwał manipulacją.
                Wybierze tylko inną metodę.
                Wykorzysta w stosunku dla osób wyedukowanych zjawisko snobizmu
                intelektualnego.
                Dlatego najprostszym sposbem odkrywania manipulacji są niezliczone
                pytania.
                Dlatego ja to robię.
                Gdy nie ma pytań, na które nie odpowiesz to znaczy, że jesteś
                uczciwy.
                Na miarę mojej inteligencji oczywiście.
                Aby sprawdzić czy tak jest w istocie trzeba byłoby i to już
                napisałam programować mózgi albo...wrócić do religii Jezusa.

                > > A czy ja Toba manipuluję? Nie wiem. Myćl, co chcesz. Rób, co
                chcesz. Jeśli jedn> ak manipulację rozpoznajesz, to po prostu się
                jej nie poddawaj. W ramach mojej > wolności pozwalaj mi się
                wypowiadać, a także odpowiadaj logicznie i racjonalnie
                > , bez erystyki. ("Dlaczego ktoś ma Ci uwierzyć na słowo, że Ty nie
                manipulujesz > ?")

                Nie manipulujesz, bo odpowiadasz jesli pytam.
                A pytam, aby z Twojej strony nie było manipulacji.
                Zatem ignorować mnie nie możesz :P
                To już byłaby manipulacja...
                • grgkh Re: Bądźmy tolerancyjni 10.12.08, 21:33
                  krytykantka07 napisała:

                  > Różnimy się tylko postrzeganiem świata.
                  > Na Twoje argumenty o wyższości logiki nad zaufaniem odpowiadam:
                  > Nie ma takiej możliwości.
                  > Zawsze jest zaufanie.

                  Czy ja twierdzę, że logikę i zaufanie należy traktować jako dwa elementy, które należy sobie przeciwstawiać lub stawiać obok do porównywania?

                  Wybacz, ale poszliśmy w jakieś krzaki i taki typ dyskusji mnie nie pociąga. Może przy innej okazji... ;)

                  pzdr
                  • krytykantka07 polityczna poprawność to nie ze mną ( n/t ) 10.12.08, 22:08

    • wahmaster a co ty mi tu z Kambodżą, jedż na Czechy - bliżej 10.12.08, 11:58
      70% ateistów
      tylko 5% wierzacych chodzi do koscioła (głównie Polska mniejszość)

      straszny kraj, straszni ludzie
      co chwilę dochodzi tam do straszliwych aktów brutalnej przemocy,
      dyskryminacja ludzi wierzacych widoczna na kazdym kroku,
      bieda z nędzą, syf, przemoc i prostytucja - nie to co u nas
      ten kraj ginie, upada - przez niszczacy wszystko so dobre ateizm
      • krytykantka07 Re: a co ty mi tu z Kambodżą, jedż na Czechy - bl 10.12.08, 12:04
        Toś dopiero wymyślił!
        Czechy stosują zasady Jezusa i najbardziej w Niego wierzą.
        Dlatego nie walczą o niczyją władzę tylko się poddają!
        Czechy to najbardziej religijny kraj!
        Chrzescijanie od Czechów powinni się uczyć tego, co mówił Jezus.
        Oni Jego naukę wprowadzili w czyn!
        • astrotaurus Re: a co ty mi tu z Kambodżą, jedż na Czechy - bl 10.12.08, 12:12

          krytykantka07 napisała:

          > Toś dopiero wymyślił!
          > Czechy stosują zasady Jezusa i najbardziej w Niego wierzą.
          > Dlatego nie walczą o niczyją władzę tylko się poddają!
          > Czechy to najbardziej religijny kraj!
          > Chrzescijanie od Czechów powinni się uczyć tego, co mówił Jezus.
          > Oni Jego naukę wprowadzili w czyn!

          OPAMIĘTAJ SIĘ, KOBIETO !!!!!!!!!!!!!!!!!!

          Weź no tę swoją religie pieprznij na śmietnik, bo się pogrążasz.
          Mierzeja (i jemu podobni) wszystkim ludziom niepodporządkowanym dogmatom,
          którym są sami podporządkowani przypisują zło!
          Ty od drugiej mańki: każdemu porządnemu człowiekowi próbujesz przylepić łatkę
          tego dupka z biblii. I to też nie wiadomo z jakiej, bo ta Twoja to jakaś inna i
          popieprzona po Twojemu...

          Opamiętaj się , powtarzam, opamiętaj, bo w złą stronę idziesz.
          • krytykantka07 Re: a co ty mi tu z Kambodżą, jedż na Czechy - bl 10.12.08, 12:22
            Co się czepiasz Astrotaurusie?
            Podporządkowanie się to religia Jezusa!
            Ty, skoro Ciebie prześladują religianci i im się musisz
            podporządkować jesteś męczennikiem jak Jezus...
            Ale On nie kazał nikomu się buntować i walczyć.
            Sam mógł, bo był bogiem...
            Każdy kto ginie za nieswoje poglądy jest naiwniakiem.
            Wcale tego robić nie musi, bo ma godność dziecka Bożego.
            Nie wolno mu narażać swojego życia, bo to szukanie śmierci...
            Nie musi walczyć o władzę dla Jego samozwańczych przedstawicieli.
            Tym bardziej, że nie ma ludzi niezastąpionych...
            • astrotaurus Re: a co ty mi tu z Kambodżą, jedż na Czechy - bl 10.12.08, 13:10

              krytykantka07 napisała:

              **Co się czepiasz Astrotaurusie?**

              Nie, krytykantko07, ja proszę Ciebie, abyś Ty się odczepiła!
              Stosujesz ohydna metodę religijnych - uświnić, przylepić łatkę, zaetykietować...
              Nie wyznaje moich dogmatów - zły...
              Nie wierzy w mojego boga - znaczy wierzy w nieistnienie...
              Robi coś dobrze - znaczy postępuje zgodnie z moją religią...

              Nie podoba mi się to, bo to jest, powtórzę; O H Y D N E.

              Jeśli uważasz, że bycie czeskim ateistą to realizacja religii według Twojego
              osobistego Jezusa, to znaczy, że już wymagasz bardzo pilnej interwencji
              psychiatry, bo stajesz się podobna normalnym moherowym katolikom.


              **Podporządkowanie się to religia Jezusa!**

              Być może, tyle że religia Jezusa/krytykantki07 opiera się na debilnym dogmacie,
              którego ja nie przyjmuję. Mam jedno życie do przeżycia i nie mam zamiaru go
              podporządkować jakimś głupcom opowiadającym bajki.
              Znając siebie, swoją racjonalność i konsekwencję, gdybym uwierzył w życie
              wieczne, olałbym praktycznie totalnie doczesne i nadstawiałbym drugi policzek,
              bo wiedziałbym jak miałka jest doczesność.
              Ale mierzę w realia. Jestem odporny na reklamę , na religię, nie gonię za
              świecidełkami, gadżetami itp. Ale nie dlatego, że jakaś nawiedzona
              krytykantka07, czy inny Omatkoboskonaszpapież opowiada bujdy, tylko dlatego, że
              umiem patrzeć i myśleć.


              **Ty, skoro Ciebie prześladują religianci i im się musisz podporządkować jesteś
              męczennikiem jak Jezus...**

              Nie muszę, szalona, nie muszę!
              I powiem Ci, że religianci w moim otoczeniu muszą się mocno pilnować, żeby z
              czymś głupim nie wyskoczyć - to oni muszą się bać nadepnąć mi na odcisk
              religijną głupotą.
              Współistnienie jest pokojowe jak najbardziej, ja uczestniczę również w
              uroczystościach religijnych (po wafelek też potrafię pójść dla towarzystwa :D ),
              ale wypracowałem cywilizowane zasady współistnienia.
              W moim otoczeniu , dzięki mojej pracy niedopuszczalna byłaby taka postawa jak
              postawa ks. Podstawki wobec 14-letniej Agaty na przykład.

              I nie wymagało to żadnej walki. Normalni ludzie, choćby wierzący są podatni na
              pokojowe współistnienie. Bez sprężyny prowodyrów nie wyrywają się do boju - chcą
              żyć i dają żyć innym.


              **Ale On nie kazał nikomu się buntować i walczyć. Sam mógł, bo był bogiem...**

              Tu się zaczyna Twoje religijne ble, ble bez sensu.
              Nawet gdyby okazało się, że taki dupek jest rzeczywiście wszechmogącym bogiem i
              zamiast zrobić klik robi głupie przedstawienia - palnąłbym sobie w łeb! :D
              • krytykantka07 Re: a co ty mi tu z Kambodżą, jedż na Czechy - bl 10.12.08, 13:35
                Astrotaurusie zdumiewasz mnie.
                Z Twoją inteligencją moich postów nie rozumiesz?
                Udowodniłam, że najlepszymi chrześcijanami są właśnie ateiści.
                Chrześcijaństwo to ateizm.
                Jezus dokładnie ateistyczne poglądy głosił, bo Bóg był na drugim
                planie tak jak w buddyźmie.
                To Żydzi po powrocie do ST wrócili do teizmu...
                A każdy prześladowany z racji swoich poglądów ateista czy innowierca
                to Jezus.
                Dlatego wierzący nad tym powinni się zastanowić zanim zaczną
                kogokolwiek nawracać...
                • astrotaurus Re: a co ty mi tu z Kambodżą, jedż na Czechy - bl 10.12.08, 13:53

                  krytykantka07 napisała:

                  ** Astrotaurusie zdumiewasz mnie.
                  Z Twoją inteligencją moich postów nie rozumiesz?
                  Udowodniłam, że najlepszymi chrześcijanami są właśnie ateiści.
                  Chrześcijaństwo to ateizm.**

                  Cóż, nie rozumiem widać...
                  Ja np. jestem 100% ateistą i 0% chrześcijaninem.

                  Twój Jezus nie był ani twórcą, ani pierwszym głosicielem zasad współżycia
                  społecznego. Ty masz fiksację dopasowywania wszystkiego co było w historii
                  rodzaju ludzkiego czy tylko nawet homo sapiens aż do chwili obecnej do mitycznej
                  (jak na razie postaci).
                  Ja od tej fiksacji jestem wolny i nie chcę od Ciebie łatek i etykietek.
                  Słowo chrześcijanin ma swoje znaczenie i ja sobie nie życzę, abyś mnie przezywała..


                  **Jezus dokładnie ateistyczne poglądy głosił, bo Bóg był na drugim
                  planie tak jak w buddyźmie.*

                  Bóg ateistyczne poglądy głosił?
                  Początek i koniec wszystkiego na drugim planie?

                  Weź to najpierw gdzieś zapisz i opublikuj, bo sama się zapętlisz.

                  Wybrałaś sobie jakiś pochrzaniony sposób nawracania - Twoja rzecz.
                  Z ateistami próżny trud - jeśli odrzucili wszechobecna indoktrynację, to nie
                  pójdą na lep Twoich kombinacji.
                  Z wierzącymi jeszcze gorzej - nie masz dla nich nic atrakcyjnego, przestraszyć
                  też nie potrafisz.

                  Jedyne wyjście dla Ciebie to dzieci - narób sobie dużo dzieci, wypierz im mózgi
                  i licz na to, że oni poniosą Twoje dzieło w świat.


                  **Dlatego wierzący nad tym powinni się zastanowić zanim zaczną kogokolwiek
                  nawracać...**

                  Weź to najpierw do siebie. Zwłaszcza zanim zaczniesz przylepiać łatki.
                  • krytykantka07 Re: a co ty mi tu z Kambodżą, jedż na Czechy - bl 10.12.08, 14:10
                    Oj bo zacznę wątpić w Twoją inteligencję Astrotaurusie :P
                    Co Jezus mówił w kazaniu na górze?
                    Czy nie nazwał wszystkich, którzy wprowadzają pokój synami Bożymi?
                    Wcale siebie nie określał jako boga.
                    On wcale o Bogu nie mówił!
                    Był buddystą, bo taki wtedy był trend i było inne spojrzenie na wolę
                    Boga...
                    A zastanowiło Cię dlaczego nikt mu nie zadał pytania dotyczącego
                    woli Boga w mordowaniu innych?
                    Co wtedy Jezus by odpowiedział?
                    Nie mógłby powiedzieć, że taka była wola Boga i że nie wszyscy są
                    bliźnimi, bo zaprzeczyłby swojej przypowieści o miłosiernym
                    Samarytaninie!
                    Ewangelista, który napisał słowa, że Jezus wysyłał apostołów do
                    owiec, które poginęły z domu Izraela kłamał i zaprzeczył tej
                    przypowieści...
                    • astrotaurus Re: a co ty mi tu z Kambodżą, jedż na Czechy - bl 10.12.08, 14:22

                      krytykantka07 napisała:

                      ** Oj bo zacznę wątpić w Twoją inteligencję Astrotaurusie :P**

                      Nie krępuj się, religijni tak maja, to żadne zdziwko. :)


                      **Co Jezus mówił w kazaniu na górze?
                      Czy nie nazwał wszystkich, którzy wprowadzają pokój synami Bożymi?**

                      Basiu, dla Ciebie Jezus jest kimś, dla mnie postacią z głupiej bajki.
                      Ty, jego śladem, mnie przezywasz. Ja proszę, abyś mnie nie przezywała.
                      Co zrobisz - Twoja wola.


                      **On wcale o Bogu nie mówił!**

                      Nie? A czyje to prawo miało się wedle niego dopełnić? Michałowskiego?
                      A Ty go bogiem - synem boga nie nazywasz?
                      A ja mam o tym zapomnieć?


                      **Był buddystą, bo taki wtedy był trend i było inne spojrzenie na wolę Boga...**

                      To po cholerę nam Jezus - pośrednik do Buddy? , przeciwniczko pośredników?


                      **A zastanowiło Cię dlaczego nikt mu nie zadał pytania dotyczącego woli Boga w
                      mordowaniu innych?
                      Co wtedy Jezus by odpowiedział?
                      Nie mógłby powiedzieć, że taka była wola Boga i że nie wszyscy są bliźnimi, bo
                      zaprzeczyłby swojej przypowieści o miłosiernym Samarytaninie!**

                      Jezus Ci powiedział co by odpowiedział?
                      Powiedziałby, ze biedny bozia niechcący, bo bajka o Samarytaninie jest priorytetem?

                      Nie ogarniam....
                      • krytykantka07 Re: a co ty mi tu z Kambodżą, jedż na Czechy - bl 10.12.08, 15:06
                        Astrotaurusie, a co ja na to poradzę, że religia składająca sie ze
                        słów Syna Bożego, który sam sobie zaprzecza jest nielogiczna?
                        Jezus mówił o tym, aby być dobrym tak zwyczajnie po ludzku dla
                        siebie i innych. To samo głoszą ateiści. Ty i GRGKH do tego
                        nawołujecie.
                        Przypowieści Jezusa i kazanie na górze mogą być zrozumiałe nawet dla
                        ateistów.
                        Natomiast reszty czyli kultu Boga umysł niezmanipulowany przez Jego
                        pośredników - nie pojmie.
                        To już nie są słowa Jezusa.
                        Nikt nie zadawał nigdy pytań, które nie były nastawione na
                        manipulację...
                        Stąd pytanie o nierozerwalność małżeństwa czy o podatki...
                        Nie było pytań o rolę narodu wybranego i Jezus nigdy o tym nie mówił.
                        Nie było również pytań o kapłanów religii Jezusa i zwyczajnie nie
                        powinno ich być.
                        Reszta w tej religii a szczególnie to, co Tobie jako ateiscie sie
                        nie podoba to zwykła manipuacja.
                        Wszystko co mówił Jezus odczytuje się w kontekście Jego miłości
                        bliźniego wtedy widać co On powiedział, a czego nie...
                        Co do pośrednictwa do Buddy ;).
                        Możemy przyjąć, że Jezus był jego wcieleniem...
        • broceliande Re: a co ty mi tu z Kambodżą, jedż na Czechy - bl 10.12.08, 12:22
          Krytykantko.
          W Czechach większość to ateiści. A poddawanie się jest ich narodową
          cechą. To uproszczenie, ale niech już będzie.
          Żyją sobie miło i spokojnie, niekoniecznie dla Jezusa, tylko dla
          siebie.
          Jak ktoś jest łagodny i usłużny to niekoniecznie wierzący, po prostu
          taki jest. Taki ma charakter.
      • apog-eum załóżmy, że to prawda 10.12.08, 12:58
        Podobno mój umysł jest zmanipulowany i omamiony przez jakiegoś wikarego w sukience.
        Nie mogę odrzucić takiej ewentualności.

        Więc załóżmy, że to prawda...

        Ale z drugiej strony, żaden ateista z osobna i wszyscy razem wzięci, nie
        przekonaliście mnie do swoich racji.
        Dawkins też mnie nie przekonał, chociaż lubię go czytać.
        To są fakty.

        Czy logiczny jest więc wniosek, że wszyscy ateiści razem wzięci, są GŁUPSI od
        wikarego z Pipidówy... ???

        Jakąż to super wiedzą i jakimi umiejętnościami, dysponuje ten koleś, że robi ze
        mną co chce i to na odległość !!!???
        A wy czemu nie potraficie mnie do niczego przekonać, nawet zbiorowym, wytężonym,
        wspólnym wysiłkiem (wliczając Dawkinsa i redakcję Racjonalisty) ?

        Może wasze połączone umysły nie mogą w żaden sposób równać się z możliwościami
        jednego, prostego wikarego ?
        Na to wygląda...
        Co sądzicie ?

        p.s.
        Błagam na kolanach... zmanipulujcie mój umysł...
        Przecież wikary dał radę.
        • broceliande Re: załóżmy, że to prawda 10.12.08, 13:00
          Ależ ja Cię nie przekonuję.
          Wierz sobie w jakiegoś boga, skoro musisz.
          Twoja wiara mi nie przeszkadza, tylko zdanie o mnie.
          Cieszę się jednak, że tak się tym przejmujesz.
          Nie możesz spać przez nas.
          Obchodzi Cię nasze zdanie.
          Dobrze jest.
          • apog-eum Re: załóżmy, że to prawda 10.12.08, 13:06
            Ciebie nie znam .nigdy tu nie widzialam wiec i dyskutowac z toba nie bede Moje
            posty skierowane sa do ateistow ktorzy spadzaja swoje zycie na tym wlasnie forum
            więc jest to astrotaurus ,grgkg ,kolter-hugh1 i pozostali dyzurujący tu codziennie
            • broceliande Re: załóżmy, że to prawda 10.12.08, 13:30
              To smutne, że tak wybiórczo dyskutujesz.
              Ty się nie chcesz dogadać, co?
              • lux_occulta Re: załóżmy, że to prawda 10.12.08, 14:58
                Masz rację, ona nie chce sie z nikim dogadać. A im bardziej przyjaźnie i pokojowo starasz się z nią porozmawiać, tym gorzej człowieka traktuje. Po prostu nami gardzi i ma się za o stokroć lepszą od nas.
                • keczfry2 Re: załóżmy, że to prawda 10.12.08, 18:07
                  Jeśli kogoś obowiązują dogmaty to jak mu dyskutować ? To niemożliwe.
        • krytykantka07 Re: załóżmy, że to prawda 10.12.08, 13:09
          Ależ wikary nie ma tu nic do rzeczy.
          W grę wchodzi Twój strach przed Bogiem i zaufanie do pośredników
          Boga.
          Ale nie rozumiesz, że uważając pośredników Boga za Jego wybrańców
          przyznajesz, że nie jesteś wybrana przez Boga.
          Zatem kpisz z niego...
          Czy Bóg to zrozumie?
          Z pewnością.
          Niewolnik musi wypełniac wolę swojego pana.
          No chyba, że chce byc jak Jezus.
          Zatem wszyscy hitlerowcy i komuniści są w niebie...
          Wszak oni tylko wypełniali rozkazy...
        • astrotaurus Re: załóżmy, że to prawda 10.12.08, 13:29

          apog-eum napisała:

          **Podobno mój umysł jest zmanipulowany ... Więc załóżmy, że to prawda...
          Ale z drugiej strony, żaden ateista z osobna i wszyscy razem wzięci, nie
          przekonaliście mnie do swoich racji. Dawkins też ...

          Czy logiczny jest więc wniosek, że wszyscy ateiści razem wzięci, są GŁUPSI od
          wikarego z Pipidówy.**

          Nie, nie jest to w żadnej mierze logiczny wniosek.
          Wniosek logiczny jest taki, że jesteś zbyt słaba, aby zdjąć ze swojego mózgu
          kajdany dokonanej na nim manipulacji.
          Wszystkie Twoje posty o tym świadczą - nie stać Cię na racjonalną dyskusję, nie
          jesteś w stanie poddać swojej wiary, swojej religii konfrontacji z logiką, z
          argumentami ludzi niewierzących.

          Jest parę naprawdę merytorycznych wątków na tym forum - możesz przecież spróbować.


          **Jakąż to super wiedzą i jakimi umiejętnościami, dysponuje ten koleś, że robi
          ze mną co chce i to na odległość !!!???**

          Komu Ty chcesz wodę z mózgu zrobić? Jaka to odległość? Ty w tym siedzisz po same
          uszy. Na co dzień!
          Jeśli nawet jesteś zgorzkniałym, samotnym babsztylem, to całe dnie spędzasz albo
          w kościele, albo z książeczka do nabożeństwa, albo z rydzyjkiem...
          Gdybyś nie była tak ściśle uwarunkowana potrafiłabyś choć czasem wznieść się
          ponad nienawiść i pogardę.


          **A wy czemu nie potraficie mnie do niczego przekonać, nawet zbiorowym,
          wytężonym, wspólnym wysiłkiem**

          Ano, dlatego, że jesteś zmanipulowana i niezdolna do rzeczowej dyskusji.
          Ale pewnie chętni by się znaleźli, tylko spróbuj wziąć udział w jakiejś rozmowie
          jak cywilizowany człowiek, a nie jak zwykle, swoim zwyczajem - wpaść, napluć,
          zniknąć...
          • apog-eum Re: załóżmy, że to prawda 10.12.08, 13:32
            powiem tak: hahahahahhahahahaha
            bo tylko mozna sie usmiać w głos .biedny żałosny człowieku
            the end
      • keczfry2 Re: a co ty mi tu z Kambodżą, jedż na Czechy - bl 10.12.08, 17:50
        W Czechach co trzeci pytany deklaruje się jako wierzący. To i tak sporo.
        Przyczyna takich deklaracji nie wynika z wrodzonego ateizmu tylko z niechęci do
        kościoła po tym jak spalił im Jana Husa.
    • radzimir11 Re: Czy byłbyś dobrym Czerwonym Khmerem, ateisto? 10.12.08, 12:28
      joao_goncalves napisał:

      > Marzeniem ateisty jest świat bez religii.

      A czy mógłbyś to sobie jakoś wyobrazić, że nie tylko ateisty, ale jak sądzę,
      każdego człowieka rozumnego?
      I muszę ci powiedzieć, że tent świat (nasz wspólny dla wszystkich świat) takim
      kiedyś się stanie, gdy ludzkość zrozumie, że jednym z warunków pokojowego
      współistnienia, będzie odesłanie tego co m.in. nas dzieli, czyli religii z ich
      "bogami" - do lamusa historii. Możesz to sobie jakoś wyobrazić? Świat bez
      religii? Wspaniały, piękny świat ...

      > Uruchom swoją wyobraźnię...

      No ja już uruchomiłem, a ty? Jesteś gotowy? Nie?:) Wiem, wiem, twoja uzależniona
      od religii psychika - jak czytam, nie jest jeszcze na to przygotowana. Ale może
      kiedyś, jakoś, gdzieś - zrozumiesz. Nie traćmy nadziei, bo ta umiera ostatnia...
      • joao_goncalves Re: Czy byłbyś dobrym Czerwonym Khmerem, ateisto? 10.12.08, 14:00
        radzimir11 napisał:

        "A czy mógłbyś to sobie jakoś wyobrazić, że nie tylko ateisty, ale jak
        sądzę,każdego człowieka rozumnego?"

        To kolejny rodzaj pytań które nie wiem po co są zadawane. Bo jeśli odpowiem, że
        nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić, oznaczać to będzie, że jestem
        nierozumny. Każdy rozumny człowiek bowiem, umie to sobie wyobrazić, tak? Gdybym
        chciał dowieść że jest jakiś człowiek rozumny który się z tym nie zgadza,
        automatycznie cżłowiek ten byłby uznany jednak za nierozumnego. Dlaczego? No bo
        przeczież każdy rozumny człowiek zgadza się z tym, a skoro się nie zgadza - nie
        może być rozumny. To takie proste.

        Teraz spróbuję spojrzeć na to co piszesz o pokojowym współistnieniu z całkowicie
        ateitycznego, czyli trzeźwego i realistycznego punktu widzenia. Sama idea
        pokojwego współistnienia zakłada że musimy się różnić. Bo gdybyśmy wszyscy
        myśleli i robili tak samo, nie byłoby potrzeba żadnego wysiłku by pokojowo
        współistnieć. Nie sądzę, żeby różnice religijne były akurat najważniejszym
        generatorem podziałów. Na przykład w krajach wysokorozwiniętych te różnice
        przestają mieć istotne znaczenie. Znacznie większe konflikty tworzą różnice
        ekonomiczne, gospodarcze, majątkowe, a nawet takie których zniwelować się nie
        da, jak rasowe. Usunięcie jednego generatora podziałów, nawet jeśli teoretycznie
        to sobie wyobrazimy, spowoduje że "wolne pole" zostanie zagosopdarowane przez
        innego rodzaju podziały, które wtedy się zaostrzą.

        Twój zaśpiew o pięknym świecie przywodzi na myśl "Imagine" Johna Lennona.
        Naprawdę piękna piosenka. Lubię ją. Podoba mi się też teledysk do niej.
        Zwłaszcza ten moment kiedy John przeszedłszy przez rozległy park i wszedłszy do
        wystawnego domku-dworku zasiada w ogromnym pustym salonie przy białym
        fortepianie (jak na razie wszystkie przedmioty które wymieniłem to jakieś kilka
        milionów dolców ogółem) by śpiewać m.in. "imagine no posession". Szczęście jego
        i jego rodziny, że sam nie brał tego zbyt serio. Ale cóż, widać ateiści też mają
        swoje urojenia.

        Jednak prawdę rzekłszy... ja też nie jestem realistą. Też jestem "dreamer" tylko
        mój "dream" nieco się różni od Johnowego a i od Twojego też. Cel jednak jest ten
        sam: Wspaniały, piękny świat. Wyobrazić sobie potrafię, spełnieina raczej nie
        doczekam.

        Świat bez religii? Raczej nie za mojej kadencji. Ja tego nie dożyję. I pewnie
        dzieci moje również nie. Ateiści w końcu istnieli i przed chrześcijanami, czemu
        ich wizja miałaby stać się powszechną? Tak czy siak, o Twojej ewentualnej racji
        nie zdążę się przekonać. Gdyby zaistniała jakaś możliwość przekonania się - to
        raczej oznaczałoby to , że racja była po stronie wierzących w życie wieczne...
        ale moimi urojeniami nie będę cię zanudzać. Twoje zaś przyjmuję do wiadomości z
        sympatią.

        A już zupełnie nawiasem napomknę, że Czerwoni Khmerzy też walczyli o wspaniały,
        piękny świat. Bez religii. Wierzę jednak, że Ty nie to miałeś na myśli.



        • mala.mi74 Re: Czy byłbyś dobrym Czerwonym Khmerem, ateisto? 10.12.08, 14:31
          joao_goncalves napisał:

          (...)
          Zgadzam sie z Tobą w 100% i chyba juz o tym tu pisałam (a moze nie
          tu,nie pamietam)
          Tutaj piszacy ludzie-ateisci w ogromnej wiekszosci to aktulanie
          frustraci,a byli-idealisci, oderwani od zycia ,które widocznie jest
          dla nich za ciezkie, bo nie potarfia zyc w tym co jest, wiec
          uciekają w skrajnosci -od idealizmu do spiskowych teorii swiata.
          Maja w głowach wizje :wyidealizowany obraz tego swiata, w którym nie
          ma zadnych podziałów, konflików, gdzie wszyscy sa tacy sami, mają
          tyle samo, kazdy sie usmiecha i nie ma go prawa nawet zabolec ząb.
          Kosciól jest(powinna byc wg nich) grupa aniolków które wychowane w
          sterylnych warunkach nigdy nie maja kłopotów, sa szczytem ideału,
          nie maja zadnych wad, jak się ich nadepnie na odcisk to Cie jeszcze
          w reke pocałują(albo nawet w d...).
          Niestety taki swiat istnieje tylko w bajkach i ich infantylnej,
          niedojrzałej wyobrazni.
          To po prostu ludzie,ktorzy nie dojrzeli, zarównio w zyciu jak i w
          religii utkneli w wieku wczesnodzieciecym i caly czas tym zyją. Nie
          chca uznac ani wlasnych wad i slabosci (tu sa zupłenie
          zaslepieni),ani tego,ze przypisuja innym swoje własne wady, uznac
          tego tego,ze ludzie sa rózni ,a swiat nieidealny. Po prostu
          takie "piotrusie pany", które nie potarfia za nic wziac
          odpowiedzialnosci,wiec się frustruja, frustruja, frustrują, ze inni
          nie spełniaja ich bajkowych,nierealnych oczekiwań... To wywołuje
          ich agresje i tak się wzajemnie nakrecają nieszczesliwi.
          Trzeba im to wybaczyc, bo i tak maja spaskudzone zycie.
          Wspólczujmy im i módlmy sie za nich.
          • piwi77 Re: Czy byłbyś dobrym Czerwonym Khmerem, ateisto? 10.12.08, 15:06
            mala.mi74 napisała:

            > Wspólczujmy im i módlmy sie za nich.

            Nie widzę problemu, współczujcie i módlcie się, ale wara od
            wyciągania nas z naszego błędu siłą. I łapy przecz od naszej forsy,
            żeby ją przeznaczać na ten cel.
        • radzimir11 Re: Czy byłbyś dobrym Czerwonym Khmerem, ateisto? 10.12.08, 21:33
          radzimir11 napisał:

          "A czy mógłbyś to sobie jakoś wyobrazić, że nie tylko ateisty, ale jak
          sądzę,każdego człowieka rozumnego?"

          > To kolejny rodzaj pytań które nie wiem po co są zadawane.

          Moje pytanie nie wydaje mi się wcale głupsze od twego.

          > Bo jeśli odpowiem, że nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić,
          > oznaczać to będzie, że jestem nierozumny.

          OK, to może powiem inaczej, delikatniej:) Wszyscy jesteśmy jakoś tam na swój
          sposób rozumni, tyle że cała masa naszych bliźnich (chyba na razie większość),
          jest w swoim myśleniu bardzo ograniczona postrzeganiem świata i swego istnienia,
          patrząc nań przez pryzmat własnego nosa (ego), podwórka, swoich interesów
          plemiennych, partyjnych, narodowych, przywiązania do określonego światopoglądu,
          religii, wyobrażenia Boga, które jest tylko wyobrażeniem, niczym więcej. Jest to
          widzenie krótkowzroczne, pozbawione widzenia dalszej perspektywy, widzenia i
          rozumienia świata jako całości.
          Te ograniczenia, kagańce swego rodzaju, nie pozwalają nam poczuć się w pełni
          wolnymi. Można tu chyba śmiało powiedzieć, że czynią nas czyimiś "psami",
          gotowymi gryźć inne psy, postrzegając je jako zagrażające naszemu terytorium. W
          tym sensie, nie różnimy się aż tak bardzo od świata zwierząt, a przecież
          chcielibyśmy?

          > Nie sądzę, żeby różnice religijne były akurat najważniejszym
          > generatorem podziałów.

          To, że tak nie sądzisz, nie oznacza, że tak nie jest, zwłaszcza, że Twój osąd
          jest stronniczy, albowiem jesteś jedną ze stron tego podziału, tym samym stajesz
          się sędzią we własnej sprawie. Siłą rzeczy, nie możesz spojrzeć na cały problem
          obiektywnie i dostrzec tego, co widzą doskonale ludzie areligijni, że religie są
          jednym z ważniejszych generatorów podziałów. Po to m.in. powstały, by plemię,
          naród, oddzielać murem od innych. Gdy spełnią swoją rolę, odejdą w niebyt. Zdaje
          się, że powoli to już się dzieje. I jestem święcie przekonany, że jest to proces
          nieunikniony, którego zdajesz się nie dostrzegać, albo raczej nie chcesz dostrzec.

          > Na przykład w krajach wysokorozwiniętych te różnice przestają mieć > istotne
          znaczenie.

          No tak, bo w tych krajach religie tracą na znaczeniu, rozmywają się w
          różnorodności kultur i żadna z nich nie ma istotnego wpływu na ogół
          społeczeństwa, nie ma takiej siły przebicia, by dyktować pozostałym członkom
          społeczności jak mają żyć, w co wierzyć. I to jest dobra tendencja, która
          doprowadzi z czasem do wyeliminowania z naszego życia religii w ogóle. Amen
          (znaczy na pewno).

          > Znacznie większe konflikty tworzą różnice ekonomiczne,
          > gospodarcze, majątkowe, a nawet takie których zniwelować się nie
          > da, jak rasowe.

          Wszystkie wyżej wymienione czynniki da się "zniwelować", albo pomniejszyć ich
          znaczenie. A niwelację rozumiem jako proces likwidujący podziały właśnie, które
          znikną, gdy tylko przestaną być potrzebne – że tak powiem bardzo enigmatycznie :)

          > Usunięcie jednego generatora podziałów, nawet jeśli teoretycznie
          > to sobie wyobrazimy, spowoduje że "wolne pole" zostanie
          > zagosopdarowane przez innego rodzaju podziały, które wtedy się
          > zaostrzą.

          Wszelkie istotne i nawet potrzebne dzisiaj podziały znikną, gdy nie tylko ja,
          ale i ty, uświadomimy sobie rzecz banalnie prostą (nie dla wszystkich jednak
          dzisiaj jeszcze zrozumiałą), że ty, to inny ja,
          a tamci, to my, i że tak praktycznie, to wszystkie podziały na teistów,
          ateistów, materialistów, racjonalistów, itd. - są sztuczne, iluzoryczne,
          albowiem wszyscy jesteśmy jedno. Zdaje się, że ewolucja zmierza w tym kierunku,
          by nam to uświadomić.

          > Twój zaśpiew o pięknym świecie przywodzi na myśl "Imagine" Johna
          > Lennona. Naprawdę piękna piosenka. Lubię ją. Podoba mi się też
          > teledysk do niej.

          No to przybij piątkę joao, bo ja też ją lubię. Nawet przez małą chwilkę chciałem
          swój tekst podeprzeć teledyskiem do niej, ale uznałem, że pocoo, skoro wszyscy
          chyba doskonale ją znamy. A kto nie zna, niech żałuje.

          > Zwłaszcza ten moment kiedy John przeszedłszy przez rozległy park i > wszedłszy
          do wystawnego domku-dworku zasiada w ogromnym pustym
          > salonie przy białym fortepianie (jak na razie wszystkie przedmioty > które
          wymieniłem to jakieś kilka milionów dolców ogółem) by
          > śpiewać m.in. "imagine no posession". Szczęście jego i jego
          > rodziny, że sam nie brał tego zbyt serio.
          > Ale cóż, widać ateiści też mają swoje urojenia.

          No tak, każdy je ma. I to jest właśnie piękne. Każdy z nas śni swój jedyny,
          niepowtarzalny sen. Bo życie jest snem …
          "Szkoda":), że rzeczy materialne przesłoniły ci piękne przesłanie tej piosenki.

          > Jednak prawdę rzekłszy... ja też nie jestem realistą. Też jestem
          > "dreamer" tylko mój "dream" nieco się różni od Johnowego a i od
          > Twojego też. Cel jednak jest ten sam: Wspaniały, piękny świat.
          > Wyobrazić sobie potrafię, spełnieina raczej nie doczekam.

          Ja mam zamiar doczekać. Inaczej ta rozmowa nie miałaby sensu – żadnego. A
          przecież tak nie jest, prawda? Wszystko ma swój czas, miejsce i sens.

          > Świat bez religii? Raczej nie za mojej kadencji. Ja tego nie
          > dożyję. I pewnie dzieci moje również nie. Ateiści w końcu istnieli > i przed
          chrześcijanami, czemu ich wizja miałaby stać się
          > powszechną? Tak czy siak, o Twojej ewentualnej racji nie zdążę się > przekonać.

          Zdążysz, zdążysz, spokojnie, mamy czas.

          > Gdyby zaistniała jakaś możliwość przekonania się - to raczej
          > oznaczałoby to , że racja była > po stronie wierzących w życie
          > wieczne...ale moimi urojeniami nie będę cię zanudzać.

          Nie zanudzasz wcale. Uśmiecham się tylko, albowiem wiem, skąd one wypływają.
          A jak już chcesz wiedzieć, to rację mamy wszyscy:) No, bo nie ma innych racji,
          jak nasze.
          Czyja zatem jednak racja jest najmojsza? Pażijom, uwidim. Tyle, że tej rozmowy
          po latach (wielu) nie będziemy już pamiętać, a nasze myśli zajmą inne tematy, z
          religią nie związane, bo takowej nie będzie. Zostaną po niej tylko zabytkowe
          budowle, tak jak po naszych przodkach kurhany, kamienne kręgi, kapliczki,
          grobowce Faraona, Tutenhamona, kościółki, itp. dziwne:) budowle - wytwory
          ludzkiej wyobraźni. Ludziom świadomym swojej boskości nie będą potrzebne żadne
          religie ani budynki z nimi związane. Tych potrzebują bowiem ludzie wierzący nie
          w Boga, a w kapłanów i strachy na wróble.

          > Twoje zaś przyjmuję do wiadomości z sympatią.

          Ja twoje, z nie mniejszą :)

          > A już zupełnie nawiasem napomknę, że Czerwoni Khmerzy też walczyli > o
          wspaniały, piękny świat. Bez religii. Wierzę jednak, że Ty nie
          > to miałeś na myśli.

          Duża jeszcze część ludzkości nie "dorosła" psychicznie, by pozbawiać ją
          całkowicie religii. Jest jeszcze na to odrobinę za wcześnie.

          Nie ma takiego człowieka, który nie chciałby żyć w pięknym, wspaniałym, wolnym
          od wojen świecie. Nie ma.
          Czerwoni Khmerzy zapewne też takiego chcieli. "Zapomnieli" tylko, że do takiego
          świata nie po trupach droga. Jestem przekonany, że kiedyś to sobie "przypomną"
          zarówno Czerwoni Khmerzy, jak i zieloni, biali, żółci, czarni i kolorowi.
          Pojedynczy człowiek uczy się na błędach, a wraz z nim, uczy się społeczność,
          plemiona, narody, a w konsekwencji ludzkość cała.
          Na błędach uczy się cały wszechświat, i poprzez błędy właśnie, wybiera najlepsze
          drogi rozwoju. A że poszukiwania są kosztowne?
          A kto powiedział, że ma być tylko lekko, łatwo i przyjemnie? No właśnie.
          Uczymy się zatem wszyscy, a popełniane przez nas błędy stają się w dłuższej
          perspektywie najlepszymi nauczycielami. A wszystko nasze porażki, stają się
          szansami.

          Pozdrawiam cię bracie goncalvesie.
    • pocoo Re: Czy byłbyś dobrym Czerwonym Khmerem, ateisto? 10.12.08, 16:15
      joao_goncalves napisał:
      > Czy byłbyś dobrym Czerwonym Khmerem?
      > Czy sprawnie rąbałbyś siekierą, walił po karkach szpadlem, przeszywał
      > zaostrzonym kijem bambusa (na parszywych religiantów szkoda przecież cennych
      > kul). Czy zapewniałbyś bogaty plon na "polach śmierci"?
      >
      Dobrym Czerwonym Khmerem byłby na pewno katolik.Ludzie kościoła w przeszłości stosowali tak wymyślne tortury , że Czerwonym Khmerom nigdy by to do głowy nie wpadło.
      W Kambodży zniszczono wszelkie zdobycze cywilizacji i wymordowano inteligencję która z religią niewiele miała wspolnego.
    • joao_goncalves Do wszystkich co zabierali głos na tym wątku! 11.12.08, 07:54
      Szanowni Wszyscy, którzy zabieraliście głos na tym wątku. Pytanie tytułowe
      zostało zadane celem sprawdzenia pewnej prawidłowości. Zauważyłem bowiem, że im
      głupsze pytanie zostanie zadane lub im agresywniej postawiona teza, tym żywszą
      wywołuję dyskusję. Wątek ten dowiódł że mam rację. Bezpośrednią inspiracją był
      wątek pytający katolików coby było gdyby byli irańskimi muzułmanami. Uważam, że
      pytania „Co by było gdyby...” są nieuczciwe i bezsensowne jeśli dotyczą sytuacji
      absolutnie niesprawdzalnych. Żaden z wierzących forumowiczów nie ma już szans
      urodzić się w Iranie w rodzinie muzułmańskiej ani żadnej innej. Żaden z was,
      dyskutantów, nie ma już szans zostać czerwonym khmerem. A o Kambodży macie w
      przytłaczającej większości pojęcie bliskie zeru, podobnie jak ja. Każda
      odpowiedź na to pytanie byłaby jedynie relacją z projekcji waszej wyobraźni, a
      nie rzetelnym stwierdzeniem faktów. Jednakże Autor parodiowanego wątku z uporem
      twierdzi, że inteligentny człowiek odpowie na każde pytanie i to właśnie
      świadczy o jego umysłowych walorach. Nie podejmę się wyprowadzania go z błędu.
      Wszyscy bywalcy tego forum wiedzą bowiem, że jego wiara we własną wszechwiedzę i
      mądrość jest nieugięta. Jak już mówiłem... ateiści też muszą mieć swoje
      urojenia. On zaś w to swoje urojenie wierzy tak fanatycznie, że każdy wierzący
      mógłby mu pozazdrościć tej niezłomnej żarliwości.

      Przyjrzyjmy się jednak temu co faktycznie zostało napisane i spróbujmy sobie
      odpowiedzieć czy na to idiotyczne i agresywne pytanie dało się mądrze
      odpowiedzieć. Ja uważam, że znakomita większość postów, łącznie z moimi, to
      zwykłe bicie piany na wodzie. I w dodatku przeważnie nie na temat. Odpowiedzi na
      pytanie były zaledwie dwie. Jedna na nie. Druga na tak, ale chyba z
      poirytowania. Ktoś odpowiedział, że khmerem to chętnie, ale bez zabijania i
      przemocy (a przecież khmerzy uznali eliminację „zgniłych elementów” społecznych
      za konieczność, a bez zabijania to nie dałoby rady). Ktoś inny rzekł, że
      najlepszym khmerem byłby katolik (katolicy zaczynający od delegalizacji religii
      to pomysł naprawdę wyborny). To tyle w związku z tematem, bo reszta odpowiedzi
      może przyprawić o zawrót głowy. No bo zadajesz pytanie o ateistyczną przemoc w
      Kambodży, a w odpowiedzi dowiadujesz się, że w Czechach jest fajnie. Albo
      wierzący narzekają, że świat wokół jest be, a już najgorzej w telewizji. Albo
      ktoś stwierdza, że ateiści to frustraci. A już ukoronowaniem surrealizmu tych
      responsów jest chyba stwierdzenie, że Jezus głosił ateizm, tylko Żydzi
      (przypomnijmy, że Jezus bynajmniej nie był cyklistą) jak zwykle zrobili
      szacher-macher.

      Czyli jak zawsze na forum: zadaj głupie i agresywne pytanie a wywołasz lawinę
      bezrozumnej paplaniny. Moje pytanie jest jeszcze bardziej idiotyczne, niż to,
      które parodiuję. Dlatego właśnie wątek cieszy się większą popularnością... No,
      ręce opadają. Czy nie da się tego robić inaczej? Nie lepiej przedstawiać
      rozsądne problemy, mówić na temat i próbować do wszystkiego podejść bez
      uprzedzeń? Nie wyrzekając się własnego światopoglądu, ale nie plotąc bzdur, nie
      tworząc krzywdzących uogólnień, nie uciekając się do insynuacji i obelg? Czy
      naprawdę się nie da? Owszem, da się. I nawet tutaj, na tym kretyńskim od
      początku wątku pojawiła się mała na to nadzieja. Dlatego ze swej strony
      serdecznie pozdrawiam brata radzimira11.

      Na tym kończę. Jeśli chcecie dalej bić pianę (podejrzewam, ze niektórym jeszcze
      nie dość) to proszę bardzo. Ten wątek nadaje się do tego nadzwyczajnie. Jeśli
      lubicie jednak rozsądną dyskusję, otwierajcie inne, rozumniejsze i bardziej
      wyważone wątki. Może się tam spotkamy.
      • piwi77 Re: Do wszystkich co zabierali głos na tym wątku! 11.12.08, 08:01
        joao_goncalves napisał:

        > Czy nie da się tego robić inaczej? Nie lepiej przedstawiać
        > rozsądne problemy, mówić na temat i próbować do wszystkiego
        > podejść bez uprzedzeń?

        Nie kieruj tego pytania do innych, kieruj do siebie.
      • pocoo Re: Do wszystkich co zabierali głos na tym wątku! 11.12.08, 09:40
        joao_goncalves napisał:

        >
        > przytłaczającej większości pojęcie bliskie zeru, podobnie jak ja.

        >
        Ja uważam, że znakomita większość postów, łącznie z moimi, to
        > zwykłe bicie piany na wodzie. I w dodatku przeważnie nie na temat.
        >
        >
        > Czyli jak zawsze na forum: zadaj głupie i agresywne pytanie a wywołasz lawinę
        > bezrozumnej paplaniny.

        Moje pytanie jest jeszcze bardziej idiotyczne, niż to,
        > które parodiuję.
        I nawet tutaj, na tym kretyńskim od
        > początku wątku
        >
        > Na tym kończę.


        Nic dodać ,nic ująć.
        Gratuluję rozumu (dokładnie go opisałeś)i dobrego samopoczucia.
      • astrotaurus Re: Do wszystkich co zabierali głos na tym wątku! 11.12.08, 10:06

        joao_goncalves napisał:

        **Szanowni Wszyscy, którzy zabieraliście głos na tym wątku. Pytanie tytułowe
        zostało zadane celem sprawdzenia pewnej prawidłowości. Zauważyłem bowiem, że im
        głupsze pytanie zostanie zadane lub im agresywniej postawiona teza, tym żywszą
        wywołuję dyskusję. Wątek ten dowiódł że mam rację. Bezpośrednią inspiracją był
        wątek pytający katolików coby było gdyby byli irańskimi muzułmanami.**

        Racja, odwołałeś się do emocji to wywołałeś reakcję.
        Ja odwoływałem się do myślenia, więc w moim wątku jest dość cicho.
        Myślący wiedzą, religijni się nie odezwą (chyba że jak trollica mala.mi74).
        Cóż, jedną z definicji wiary jest niechęć/niemożność racjonalnej rozmowy na
        tematy z wiarą związane.
        Ja wiem, że wyznawana religia zależy w prawie 100% od miejsca urodzenia,
        wierzący boją się i nawet nie zechcą pomyśleć, że to jest prawda.


        **Uważam, że pytania „Co by było gdyby...” są nieuczciwe i bezsensowne jeśli
        dotyczą sytuacji absolutnie niesprawdzalnych.**

        Bijesz pianę na wciąż - nic innego chyba nie umiesz. "Wierzę" możesz mówić i
        bazować na tym całe swoje życie, bo to jest, Twoim zdaniem, absolutnie
        sprawdzalne, a "gdyby" z założenia odpada?
        Ech......


        **No bo zadajesz pytanie o ateistyczną przemoc w Kambodży, a w odpowiedzi
        dowiadujesz się, że w Czechach jest fajnie.**

        A co Ci w tej odpowiedzi nie pasuje? Akurat ona wyraźnie wykazuje głupotę
        Twojego pytania.
        Gdybyś czytał trochę to forum czy jakieś słowniki wiedziałbyś, że ateizm nie
        warunkuje postaw moralnych czy systemów wartości, metod osiągania celów itp.
        Czerwonym Khmerem mógłby być niejeden tajny członek rodziny Rydzyka, któremu cel
        uświęca środki.

        Mój wątek porównywał porównywalne.
        • 0.jaskolka.2 astrotaurus ,nastepny 14.12.08, 13:16
          "inteligentny" inaczej matoł, powiedział co wiedział a na koniec zaśmiał się
          jak głupi do sera.
          Wy ateisty mundre jesteśta jak nik w cały wsi.
      • krytykantka07 Re: Do wszystkich co zabierali głos na tym wątku! 11.12.08, 12:35
        joao_goncalves napisał:

        > Przyjrzyjmy się jednak temu co faktycznie zostało napisane i
        spróbujmy sobie > odpowiedzieć czy na to idiotyczne i agresywne
        pytanie dało się mądrze > odpowiedzieć. Ja uważam, że znakomita
        większość postów, łącznie z moimi, to > zwykłe bicie piany na
        wodzie. I w dodatku przeważnie nie na temat.

        Twoje posty to faktycznie bicie piany. Moje nie.
        To, ze ich nie rozumniesz to inna sprawa.

        Ktoś inny rzekł, że > najlepszym khmerem byłby katolik (katolicy
        zaczynający od delegalizacji religii > to pomysł naprawdę wyborny).

        Taaaaaaaa a kim byli katolicy zabijający innych katolików?
        Nie delegalizowani wtedy innej religii aczkolwiek własnej

        A już ukoronowaniem surrealizmu tych > responsów jest chyba
        stwierdzenie, że Jezus głosił ateizm, tylko Żydzi
        > (przypomnijmy, że Jezus bynajmniej nie był cyklistą) jak zwykle
        zrobili > szacher-macher.

        A to, że Jezus głosił ateizm to akurat jest prawda.
        Jezus nie stawiał Boga w centrum tylko stawiał tam człowieka.
        Nie zapominaj, że buddyzm był wtedy w pełnym rozkwicie i Żydzi
        zapożyczyli go...

        > Na tym kończę. Jeśli chcecie dalej bić pianę (podejrzewam, ze
        niektórym jeszcze > nie dość) to proszę bardzo. Ten wątek nadaje się
        do tego nadzwyczajnie.

        Nie bardziej niż inne.
        Nie pochlebiaj sobie.
      • lux_occulta Re: Do wszystkich co zabierali głos na tym wątku! 11.12.08, 16:51
        coś w tym, co napisałeś jest, ale weź pod uwagę, że jak pojawia się jakiś ciekawy temat, to zwykle bardzo szybko zostaje zbłaźniony... To co mamy robić? I tak na jedno wychodzi.
    • czyngis_chan Czy byłbyś dobrym Czerwonym Khmerem, religiancie? 11.12.08, 17:46
      Kambodża Khmerów jest bliższa ideologii religijnej niż
      ateistycznej - panował w niej kult jednostki (zaznaczam słowo KULT).
      W każdym państwie totalitarnym praktycznie czci się Wodza, Partię,
      Ideę i tym podobne filary reżimu.
    • irma223 Czy byłbyś dobrym krzyżowcem, Joao Goncalves? 15.12.08, 00:41
      joao_goncalves napisał:

      > Czy byłbyś dobrym Czerwonym Khmerem, ateisto?
      > Czy sprawnie rąbałbyś siekierą, walił po karkach szpadlem,
      > przeszywał zaostrzonym kijem bambusa
      > Uruchom swoją wyobraźnię...

      • joao_goncalves Re: Czy byłbyś dobrym krzyżowcem, Joao Goncalves? 15.12.08, 13:40
        Byłbym fatalnym krzyżowcem. Podważałbym celowość takich wypraw (no, pomijając
        ich charakter łupieski, który byłby mi wstrętny i w sposób jawny niezgodny z
        ewangelią). Siałbym defetyzm zadając głupie pytania w stylu: Na grzyba nam ta
        Ziemia Święta? Królestwa Bożego trzeba szukać w naszych sercach. Na ch... nam
        grób, skoro Jezus zmartwychwstał. Narzekałbym na chciwość papiestwa i dziwiłbym
        sie temu, że wysyłając w pielgrzymkę ostatnich łotrów by rabowali, palili,
        zabijali i gwałcili ktokolwiek zamyśla osiągnąć cokolwiek dobrego. Drwiłbym z
        możliwości uzyskania odpustu dzięki popełnieniu jeszcze gorszych grzechów.
        Szydziłbym z krucjaty nr 4 która nawet do palestyny nie doszła i skończyła się
        na złupieniu Konstantynopola. Zaciskałbym bezsilnie pięści na wieść o wielkim i
        okrutnym oszustwie jakim była krucjata dziecięca. Nie byłyby to zbyt popularne
        poglądy, ale cóż... moje własne. Do udziału raczej nikt by mnie nie wzywał,
        chyba że w krucjacie ludowej, ze względu na me podłe pochodzenie. W krucjatach
        brało udział głównie rycerstwo. W razie gdyby jednak... kazałbym się całować w
        rzopsko.
        • mala.mi74 Re: Czy byłbyś dobrym krzyżowcem, Joao Goncalves? 15.12.08, 14:28
          Najpierw musiałbys wrócic do szkoły i dowiedziec się jaki cel i
          przyczyny miały te wyprawy.
          I wyprawa krzyżowa, prowadzona w latach 1095-1099,głównie siłami
          rycerzy Frankońskich i Normańskich - zakończona powstaniem Królestwa
          Jerozolimskiego.
          II wyprawa krzyżowa, prowadzona w latach 1147 - 1149, siłami króla
          Francji Ludwika VII i cesarza Niemiec Konrada III, zakończona
          totalną porażką.
          III wyprawa krzyżowa prowadzona w latach 1189 - 1192, siłami cesarza
          Niemiec Fryderyka I Barbarossy, króla Francji Filipa II Augusta oraz
          króla Anglii Ryszarda Lwie Serce, która prowadziła trzyletnią wojnę
          okopową pod murami Akki, zakończoną jej zdobyciem i podpisaniem
          ugody z sułtanem seldżuckim Saladynem.
          IV wyprawa krzyżowa, prowadzona w latach 1202 - 1204 mieszanymi
          siłami Wenecji oraz rycerstwa francuskiego i niemieckiego, która na
          skutek manipulacji doży weneckiego, Dandolo zamiast pomóc obleganej
          Akkce, zaatakowała Bizancjum, doprowadzając do powstania w
          Konstantynopolu i najbliższych jego okolicach efemerycznego
          państewka nazywanego Cesarstwem Łacińskim.
          V wyprawa krzyżowa, prowadzona w latach 1217 - 1221 siłami króla
          Węgier Andrzeja II i księcia Austrii Leopolda VI, przy poparciu
          Wenecji, która skończyła się całkowitym fiaskiem.
          VI wyprawa krzyżowa, podjęta w latach 1248-1250 przez króla Francji
          Ludwika IX na wieść o zdobyciu Jerozolimy przez Turków w 1244.
          Zakończyła się klęską.
          VII wyprawa krzyżowa, również podjęta przez Ludwika IX, który tym
          razem lądował w Tunisie, licząc na pomoc tamtejszego sułtana.
          Oczekiwania jego się jednak nie spełniły, a sam król padł ofiarą
          epidemii dżumy. Po jego śmierci jego armia powróciła do Europy.


          • joao_goncalves Re: Czy byłbyś dobrym krzyżowcem, Joao Goncalves? 15.12.08, 16:19
            Nie potrzebuję wracać do szkoły. Wiadomo, że cel a raczej cele miały mocno
            przyziemne i materialne, a wiara była tu przykrywką dla brudnych interesów. JPII
            słusznie krucjaty potępił (w 1995 r.) Podpisuję się pod tym potępieniem obiema
            rękami.
            • piwi77 Re: Czy byłbyś dobrym krzyżowcem, Joao Goncalves? 15.12.08, 16:58
              joao_goncalves napisał:

              > JPII słusznie krucjaty potępił (w 1995 r.) Podpisuję się pod tym
              > potępieniem obiema rękami.

              Potepił to co już wszyscy przed nim potępili. Jako ostatni Mohikanin
              dołączył do potępiających. To nie jest żadne osiągnięcie, to wstyd.
              • joao_goncalves Re: Czy byłbyś dobrym krzyżowcem, Joao Goncalves? 15.12.08, 18:24
                piwi77 napisał: To nie jest żadne osiągnięcie, to wstyd.

                Nie pisałem, że to osiągnięcie. Potępienie nie jest żadnym osiągnięciem . Dla
                nikogo.
                Z drugiej strony: nie potępi - źle. Potępi - też źle, bo za późno. Jak chce się
                uderzyć, kij się zawsze znajdzie.
                • piwi77 Re: Czy byłbyś dobrym krzyżowcem, Joao Goncalves? 15.12.08, 19:20
                  joao_goncalves napisał:

                  > Z drugiej strony: nie potępi - źle. Potępi - też źle, bo za późno.
                  > Jak chce się uderzyć, kij się zawsze znajdzie.

                  Tu nie chodzi o kija, jak się do zaproponowania ma jedynie spóźnione
                  przeprosiny, jedynym honorowym wyjsciem byłoby wynieść flagę i
                  zgasić światło. Innego honorowego nie ma.
                  • joao_goncalves Re: Czy byłbyś dobrym krzyżowcem, Joao Goncalves? 16.12.08, 05:43
                    piwi77 napisał: Tu nie chodzi o kija...

                    No to o co chodzi? Cóż to niby miałyby oznaczać te metafory z flagą i światłem?
                    Czy należałoby stwierdzić: Krzyżowcy związani z Kościołem działali wbrew
                    ewangelii i wbrew temu w co wierzymy, w związku z tym kończymy działalność?
                    Wyprawy krzyżowe były be, co dowodzi, że Boga nie ma a Jezus nie powołał
                    apostołów, przeto rozwiązujemy kościół?
                    Piwi77 możesz sobie nie wierzyć, nie lubić wierzących i być za zniesieniem
                    religii. To jednak nie zwalnia Cię od myślenia przy pisaniu i stosowania zasad
                    logiki oraz dostrzegania związków przyczynowo-skutkowych między prostymi
                    zdarzeniami. Oczywiście, jeżeli chcesz by to, co piszesz miało jakikolwiek sens.
                    • krytykantka07 nie zapominajmy dlaczego JPII potępił krucjaty! 16.12.08, 08:37

                    • piwi77 Re: Czy byłbyś dobrym krzyżowcem, Joao Goncalves? 16.12.08, 09:22
                      joao_goncalves napisał:

                      > Cóż to niby miałyby oznaczać te metafory z flagą i światłem?

                      Sadziłem, że metafora była prosta.

                      > Czy należałoby stwierdzić: Krzyżowcy związani z Kościołem działali
                      > wbrew ewangelii i wbrew temu w co wierzymy, w związku z tym
                      > kończymy działalność?

                      Nie dlatego. Krzyżowcy działali zgodnie z ewangelią, wszystkie
                      działania kk były i są zgodne z ewangelią i co z tego wyszło? Ano
                      właśnie, bo taka jest ewangelia, mozna powiedzieć najważniejszy
                      statut kościoła katolickiego. Czy w obliczu kompletnej kompromitacji
                      podstawy ideologicznej kk, uczciwe przyznanie sie do błędu i
                      zakończenie działalnosci, nie byłoby jedynym uczciwym wyjściem?
                      • joao_goncalves Re: Czy byłbyś dobrym krzyżowcem, Joao Goncalves? 16.12.08, 10:15
                        piwi77 napisał:
                        Krzyżowcy działali zgodnie z ewangelią, wszystkie działania kk były i są zgodne
                        z ewangelią i co z tego wyszło? Czy w obliczu kompletnej kompromitacji podstawy
                        ideologicznej kk, uczciwe przyznanie sie do błędu i zakończenie działalnosci,
                        nie byłoby jedynym uczciwym wyjściem?

                        Chętnie o tym porozmawiam. Jak przeczytasz Ewangelie. Może być jedna ewangelia.
                        Albo samo Kazanie na Górze, niech tam. Byle byś zdołał wskazać fragment, który w
                        jednoznaczny sposób wskazuje na zgodność wojen krzyżowych z nauką Jezusa
                        Chrystusa. Bez konkretnych dowodów twoje twierdzenia to nic nie warte brednie.
                        Po drugie: Kościół ustami Jana Pawła II uczciwie przyznał się do błędu. Błędu -
                        czyli postępowania wbrew ewangelii, czyli, jak piszesz "najważniejszemu
                        statutowi kościoła". Gdyby postępowali zgodnie z ewangelią nie byłoby błędu i
                        nie trzeba byłoby przepraszać, lecz raczej przyklasnąć. Dostrzegasz logiczne
                        związki przyczynowo-skutkowe? Był błąd - więc przepraszamy. Gdybyśmy działali
                        zgodnie ze satutem - nie byłoby błędu - przeprosiny byłyby bez sensu.
                        Dostrzegasz? Nie? To przeczytaj Ewangelię i wytęż mózgownicę. Albo wytęż bez
                        czytania (nie za dużo wysiłku na jeden raz). Też powinno pomóc.
                        • piwi77 Re: Czy byłbyś dobrym krzyżowcem, Joao Goncalves? 16.12.08, 10:35
                          joao_goncalves napisał:

                          > Chętnie o tym porozmawiam. Jak przeczytasz Ewangelie. Może być
                          > jedna ewangelia. Albo samo Kazanie na Górze, niech tam. Byle byś
                          > zdołał wskazać fragment, który w jednoznaczny sposób wskazuje na
                          > zgodność wojen krzyżowych z nauką Jezusa Chrystusa.

                          Ewangelię czytałem, ale inaczej niż to jest czynione, nie szukam w
                          niej fragmentów popierających z góry ustaloną tezę, ale każde zdanie
                          traktuję uniwersalnie. Kazanie na Górze chyba nie wspiera wypraw
                          krzyżowych, ale nie ograniczajmy się do niego, a nie znalazłwszy w
                          nim nic, nie mówmy, że ewangelia nie nawołuje do wypraw krzyżowych.
                          A nakaz ewangelizacji świata, powtarzany przez Jezusa wielokrotnie?
                          Dlaczego pomijasz ten fragment w kontekście wypraw krzyżowych? Jezus
                          kazał ewangelizować, a krzyżowcy skrupulatnie wypełniali ten nakaz.
                          • joao_goncalves Re: Czy byłbyś dobrym krzyżowcem, Joao Goncalves? 16.12.08, 12:29
                            pwi77 napisał: Ewangelię czytałem, ale inaczej niż to jest czynione, nie szukam
                            w niej fragmentów popierających z góry ustaloną tezę, ale każde zdanie traktuję
                            uniwersalnie. (...) A nakaz ewangelizacji świata, powtarzany przez Jezusa
                            wielokrotnie? Dlaczego pomijasz ten fragment w kontekście wypraw krzyżowych?
                            Jezus kazał ewangelizować, a krzyżowcy skrupulatnie wypełniali ten nakaz.

                            Czytałeś Ewangelie? Tym gorzej o tobie to świadczy. Bo oznacza to, że nic nie
                            zrozumiałeś. Wklejam tu pewne istotne fragmenty dotyczące Jezusowego nakazu
                            ewangelizacji. Wklejam je ot, tak dla sportu. Bo skoro nie zrozumiałeś przy
                            samodzielnej lekturze, to czemu nagle miałbyś zrozumieć teraz. Ale spróbujmy. I
                            potraktuj te zdania bardzo uniwersalnie:


                            Oto co mówił Jezus przy rozesłaniu:

                            Ewangelia Mateusza
                            Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i
                            Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto
                            Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata

                            Ewangelia Jana
                            A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was
                            posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha
                            Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są
                            im zatrzymane»

                            A teraz trochę więcej szczegółów jak to ma wyglądać:

                            Ewangelia Marka
                            Następnie przywołał do siebie Dwunastu i zaczął rozsyłać ich po dwóch. Dał im
                            też władzę nad duchami nieczystymi. i przykazał im, żeby nic z sobą nie brali na
                            drogę prócz laski: ani chleba, ani torby, ani pieniędzy w trzosie. «Ale idźcie
                            obuci w sandały i nie wdziewajcie dwóch sukien!» I mówił do nich: «Gdy do
                            jakiego domu wejdziecie, zostańcie tam, aż stamtąd wyjdziecie. Jeśli w jakim
                            miejscu was nie przyjmą i nie będą słuchać, wychodząc stamtąd strząśnijcie proch
                            z nóg waszych na świadectwo dla nich!» Oni więc wyszli i wzywali do nawrócenia.
                            Wyrzucali też wiele złych duchów oraz wielu chorych namaszczali olejem i
                            uzdrawiali.

                            Ewangelia Łukasza
                            Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: «Pokój temu domowi!» Jeśli tam
                            mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do
                            was.
                            W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają: bo zasługuje robotnik na
                            swą zapłatę.
                            Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiego miasta wejdziecie i przyjmą
                            was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im:
                            «Przybliżyło się do was królestwo Boże»”.

                            Dostrzegasz jakąś świadomą realizację tych nakazów w działaniach krzyżowców? Bo
                            ja nie. Jeśli dostrzegasz, wskaż które. Wskaż zwłaszcza te dotyczące użycia
                            broni. Jeśli nie potrafisz wskazać, powstrzymaj się łaskawie przed nazywaniem
                            własnych urojeń wynikających z niewiedzy rzetelną interpretacją ewangelii.
                            • piwi77 Re: Czy byłbyś dobrym krzyżowcem, Joao Goncalves? 16.12.08, 12:41
                              Żaden z podanych przez ciebie fragmantów nie określa środków jakimi
                              wolno ewangelizować, z tego wynika, że wszystkie dozwolone.
                              Dodam jeszcze fragment z Mateusza:
                              "14 Gdyby was gdzie nie chciano przyjąć i nie chciano słuchać słów
                              waszych, wychodząc z takiego domu albo miasta, strząśnijcie proch z
                              nóg waszych!9 15 Zaprawdę, powiadam wam: Ziemi sodomskiej i
                              gomorejskiej lżej będzie w dzień sądu niż temu miastu."
                              To też niejednemu miastu było, wszystko się zgadza.
                              Ale znalazła się też mała instrukcja jak ewangelizować, znów wg
                              Mateusza:
                              "Oto Ja was posyłam jak owce między wilki. Bądźcie więc roztropni
                              jak węże, a nieskazitelni jak gołębie!"
                              No więc byli jak węże, podstępni, okrutni i bezlitośni.

                              • krzyc_h Re: Czy byłbyś dobrym krzyżowcem, Joao Goncalves? 16.12.08, 13:35
                                To jest bardziej konkretne:

                                (mt10,34-36)Nie myślcie, że przyszedłem, by zaprowadzić pokój na ziemi.
                                Nieprzyszedłem, by przynieść pokój, ale - miecz. Przyszedłem bowiem, aby
                                przeciwstawić człowieka jego własnemu ojcu, córkę - jej własnej matce, a synową
                                - matce jej męża. I tak (staną się] nieprzyjaciółmi człowieka domownicy jego.
                                • joao_goncalves Re: Czy byłbyś dobrym krzyżowcem, Joao Goncalves? 16.12.08, 16:55
                                  krzyc_h napisał:

                                  > To jest bardziej konkretne:
                                  (mt10,34-36)Nie myślcie, że przyszedłem, by zaprowadzić pokój na
                                  ziemi.Nieprzyszedłem, by przynieść pokój, ale - miecz. Przyszedłem bowiem, aby
                                  przeciwstawić człowieka jego własnemu ojcu, córkę - jej własnej matce, a synową
                                  - matce jej męża. I tak (staną się] nieprzyjaciółmi człowieka domownicy jego

                                  Strzał znacznie lepszy niż u piwi77 ale i tak niecelny. Chrystus nie tylko tutaj
                                  mówi, że stanie się powodem podziałów i różnic, "znakiem, któremu sprzeciwiać
                                  się będą" (to stwierdza Pismo w innym miejscu, nie w ewangelii). Od początku
                                  powstały pośród Żydów podziały na temat tego czy on jest Mesjaszzem,
                                  Zbawicielem. Śmierć krzyżowa świadczy, że podziały były ostre i opcja uznania go
                                  za samozwańca i bluźniercę początkowo wzięła górę. Podziały te trwają do dziś -
                                  co zresztą widać i na tym forum. Jednakowoż trudno z tego wyczytać nawoływanie
                                  do zabijania tych, którzy nie uwierzyli. Trudno zresztą odczytać nawoływanie do
                                  czegokolwiek. Jezus stwierdza fakt, że jego słowa i jego działania staną się
                                  przyczyną ostrych podziałów. W tym miał rację.
                                  • piwi77 Re: Czy byłbyś dobrym krzyżowcem, Joao Goncalves? 16.12.08, 19:03
                                    Mowa Jezusa była niejednoznaczna, zagmatwana i wzajemnie sprzeczna.
                                    I ani razu nie powiedział wyraźnie, ewangelizujcie, ale tak, by
                                    nikomu przy tym nie robić najmniejszej krzywdy. Ani razu.
                                    • krytykantka07 Re: Czy byłbyś dobrym krzyżowcem, Joao Goncalves? 16.12.08, 22:21
                                      Żarty sobie stroisz przyjacielu?
                                      Mowa Jezusa była jednoznaczna!
                                      Jeśli odczytujesz słowa Jezusa i nie da sie z nich wywnioskować o
                                      Jego miłości bliźniego - to nie są to słowa Jezusa!
                                      Skoro mówił o nastawianiu drugiego policzka to tak miało wyglądać
                                      ewangelizowanie!
                                      To czyny miały świadczyć o Jego wyznawcach...
                                      Gdyby faryzeusz z Tarsu nie wrócił do ST to ani krucjat by nie było
                                      ani islam by nie powstał!
                              • joao_goncalves Re: Czy byłbyś dobrym krzyżowcem, Joao Goncalves? 16.12.08, 16:42
                                piwi77: Żaden z podanych przez ciebie fragmantów nie określa środków jakimi
                                wolno ewangelizować, z tego wynika, że wszystkie dozwolone.
                                Dodam jeszcze fragment z Mateusza: "14 Gdyby was gdzie nie chciano przyjąć i nie
                                chciano słuchać słów waszych, wychodząc z takiego domu albo miasta, strząśnijcie
                                proch z nóg waszych!9 15 Zaprawdę, powiadam wam: Ziemi sodomskiej i gomorejskiej
                                lżej będzie w dzień sądu niż temu miastu." To też niejednemu miastu było,
                                wszystko się zgadza.
                                Ale znalazła się też mała instrukcja jak ewangelizować, znów wg
                                Mateusza: Oto Ja was posyłam jak owce między wilki. Bądźcie więc roztropni jak
                                węże, a nieskazitelni jak gołębie!" No więc byli jak węże, podstępni, okrutni i
                                bezlitośni.

                                Naprawdę, piwi77, nie jestem w stanie zrozumieć w jaki sposób można dobrowolnie
                                i z taką ochotą się błaźnić. Ja przecież już wiem, że ty nie umiesz czytać.
                                Kolejne dowody są mi zupełnie niepotrzebne. Jest napisane: Bądżcie roztropni jak
                                węże. A wg. ciebie to nawoływanie by byli okrutni i bezlitośni. Po pierwsze
                                jeśli użyto słowa ROZTROPNI, oznacza to ROZTROPNI. Okrucieństwo nie jest
                                przejawem roztropnośći. To raz. Po drugie zwierzęta nie są z natury okrutne, to
                                wiedzieli już nawet starożytni. To dwa. Poza tym, ale tego to nie wiesz na
                                pewno, bo jak widzę wiedzę uznajesz za rzecz zupełnie zbędną: dla starożytnych
                                plemion semickich wąż był uchodził za symbol roztropności, ponieważ znakomicie
                                uinkał niebezpieczeństw. Tak zresztą jest do dziś: węże swietnie kryją się w
                                trawie, mają maskujące barwy, unikają spotkania z wrogami i nigdy same z siebie
                                nie atakują (bezlitosne węże! Ha! Chyba się naoglądałeś za dużo horrorów klasy
                                B). I to by miało sens i jakiś logiczny związek z porównaniem z poprzedniego
                                wersetu: idziecie jak owce między wilki. Znaczy się: musicie się strzec. Czy
                                słyszałeś o stadach owiec napadających i zagryzających wilki? (a może łapią je i
                                podduszają sianem, kto wie? A potem pożerają bo dla owcy nie ma większego
                                przysmaku jak wilcze mięsko!). A jeszcze na dotatek mają być nieskazitelni jak
                                gołębie. Gołębie to jak powszechnie wiadomo znane drapieżniki, którym niewiele
                                trzeba by rozszarpać na strzępy co tam się trafi...
                                Ręce opadają, naprawdę. Nie poradzić sobie z rozkminieniem takiego prostego
                                tekstu...

                                A teraz jeszcze kolejny fragment: Ziemi sodomskiej i
                                > gomorejskiej lżej będzie w dzień sądu niż temu miastu... Ponieważ lubisz, jak
                                powiadasz, traktować Biblię całościowo i uniwersalnie, to zapewne wiesz że to co
                                w Pismie określane jest jako "dzień sądu" jeszcze nie nadeszło. A już na pewno
                                nie miało miejsca w okresie krucjat.

                                Czegóż zaś dowieśc ma cytat o "strząsaniu prochu z nóg" tego zaiste pojąć nie
                                mogę. Ponieważ Twoja myśl błądzi w zupełnie inne rejony niż prowadzi zdrowy
                                rozsądek i trzymanie się tekstu, pośpieszę cię upewnić, że ten proch to wcale
                                nie proch strzelniczy, nie jest to także metafora gazów bojowych typu iperyt czy
                                dwufozgen. Higiena w owych czasach nie stała może zbyt wysoko, ale brud z
                                niedomytych nóg naprawdę nie jest w stanie posłużyć za adekwatną alegorię
                                najazdów ciężkozbrojnego rycerstwa.

                                Uprzedzenia + niewiedza + wtórny analfabetyzm = wypisywanie bredni.
                                • piwi77 Re: Czy byłbyś dobrym krzyżowcem, Joao Goncalves? 16.12.08, 16:58
                                  Roztropność jak najbardziej może polegać na stosowaniu okrucieństwa,
                                  podstępu, i braku litości. Roztropność to nic innego jak umiejętność
                                  osiągania określonego celu w sposób ekonomiczny. Zupełnie
                                  niesłusznie umiejętność ta ma wyłącznie pozytywną konotację. Stalin
                                  działał roztropnie, regularnie likwidując potencjalnych wrogów.
                                  Jezus, dając ewangelizującym węża za przykład roztropności, szczuł
                                  przeciw tym, co jego wiary nie podzielali. Krzyżowcy wcielili jego
                                  naukę w życie. Dzisiaj kościół półgębkiem, nie bardzo wiadomo kogo i
                                  nie bardzo wiadomo za co, przeprasza, bo co ma robić. Jest
                                  roztropny. Jak wąż.
                                  • joao_goncalves Re: Czy byłbyś dobrym krzyżowcem, Joao Goncalves? 17.12.08, 08:26
                                    piwi77 napisał:

                                    Roztropność jak najbardziej może polegać na stosowaniu okrucieństwa, podstępu, i
                                    braku litości.

                                    Absolutnie nie masz racji. To o czym mówisz to wyrachowanie lub przebiegłość. Z
                                    roztropnością nie ma to nic wspólnego. W słowniku synonimów pojęcia te nie
                                    występują obok siebie. Roztropność słusznie ma wyłącznie pozytywną konotację. Bo
                                    mamy wystarczająco słów o konotacji negatywnej by nie nadawać roztropności
                                    znaczenia negatywnego. Naprawdę, zajrzenie do słownika nie zaszkodzi.

                                    Stalin działał roztropnie...

                                    Nie, Stalin działał z wyrahowaniem i przebiegle. Roztropność była mu zupełnie
                                    obca. Gdyby był roztropny nie zrobił by masowych czystek wśród generałów i
                                    najwyższych oficerów tuż przed wojną. Potem nie miał kim walczyć i hitlerowcy
                                    wchodzili w ZSRR jak w masło, aż biedaczyna ateizator prosił popów żeby się
                                    modlili "za rodinu" bo już mu się ziemia paliła pod nogami. Gdyby Stalin był
                                    roztropny nie ufał by w sojusz z Hitlerem i nie czekał leniwie gdy ten formował
                                    wojska na terenie Polski i nie dałby sie złapać z ręką w nocniku, zupełnie
                                    zaskoczony agresją sojusznika. Gdyby Stalin był roztropny nie promowałby
                                    urojonych teorii biologicznych i genetycznych Trofima Łysenki (wynalazcę metody
                                    upraw bez nawożenia, przeciwnika genetyki mendlowskiej który zaprzeczał
                                    mechanizmom dziedziczności oraz obaliciela teorii Darwina, który twierdził że
                                    gatunki nie konkurują a współpracują) i to metodami przymusu administracyjnego
                                    co doprowadziło do kompromitacji rosyjskiej nauki i zrujnowania radzieckiego
                                    rolnictwa. Gdyby był roztropny nie wprowadząłby przymusem kolektywizacji
                                    rolnictwa na Ukrainie co doprowadziło do Wielkiego Głodu i śmierci ok. 10 mln
                                    ludzi w REPUBLICE O NAJżYźNIEJSZYCH ZIEMIACH. Nieustanne szczucie na siebie
                                    współpracowników, aczkolwiek wyrachowane i przebiegłe, także roztropne nie jest
                                    - żył bowiem Stalin w nieustannym stresie i strachu przed tymi, którzy go
                                    otaczali. Toś sobie wybrał przykład roztropności, gratuluję!

                                    Jezus powiedział: "Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego" Jeśli to
                                    jest właśnie ten fragment o szczuciu, to nic a nis nie skumałeś. To jest bowiem
                                    właśnie fragment o tym, że nie można zabijać ani planować nic złego wobec innych
                                    ludzi. Jezus nazywa to przykazanie najważniejszym. Kumasz? (Wyjaśnia również kto
                                    to jest bliźni - w przypowieści o Samarytaninie. Tam Samarytanin pomaga Żydowi -
                                    Samarytanie i Żydzi w czasach Jezusa byli wrogami, dla jasności. Bliźnim jest
                                    więc każdy człowiek, nawet najgorszy wróg.)

                                    Piszesz: Dzisiaj kościół półgębkiem, nie bardzo wiadomo kogo i nie bardzo
                                    wiadomo za co, przeprasza.
                                    Nie półgębkiem, bo jak przeprasza papież, to jest to najwyższa władza i
                                    oficjalne stanowisko, z którym nie lza się nie godzić. Wiadomo kogo - tych
                                    którzy ucierpieli, ich dzisiejszych współwyznawców (głównie muzułmanów i żydów)
                                    i wszystkich którzy do dzisiaj czują się pokrzywdzeni zbrodniami popełnionymi
                                    przez chrześcijan. Wiadomo za co. W przykładzie omawianym przeprasza się za
                                    zbrodnie popełnione przez chrześcijan biorących udział w krucjatach.
                                    Nie, ty naprawdę nic a nic nie kumasz. Najprostszych rzeczy.
                                    • mala.mi74 Re: Czy byłbyś dobrym krzyżowcem, Joao Goncalves? 17.12.08, 08:37
                                      Joao, ,ze się wtrace.
                                      Rozmowa z piwim jest niesprawiedliwa, bo Ty myślisz ,a on nie. Nie
                                      jest sprawiedliwe rozmawiac z osobą ,ktora nie mysli.
                                      Piwi ma obsesje-jak mu zaszkodzi drodzówka to bedzie krzyczał ,ze to
                                      dlatego,ze piekarz jest katolikiem i chciał go otruc, bo papiez Y
                                      kazał mordowac niewierzcach przy pomocy zatrutych drodzówek w
                                      encyklice X. Wszystko sprowadza biedaczyna do antykatolicyzmu
                                      budujac na fundamencie swojej wyobrazni.
                                      Nie szkoda Ci czasu?
                                      Pozdrowienia
                                      • piwi77 Re: Czy byłbyś dobrym krzyżowcem, Joao Goncalves? 17.12.08, 11:08
                                        mala.mi74 napisała:

                                        > Rozmowa z piwim jest niesprawiedliwa, bo Ty myślisz ,a on nie.

                                        Ale też tu nie ma nad czym myśleć, fakty sie stały i albo się o nich
                                        mówi, albo nie. Nad czym tu myśleć. Myśleć muszą jedynie ci, co chcą
                                        faktami manipulować, tak aby, nikt nie wiedział jak było w istocie.
                                        I w istocie tak jest, przy omawianiu faktów dla kościoła
                                        niewygodnych, strona myślącą jest strona kościelna, myśli jakby tu
                                        znaczenie faktów zneutralizować, czy zrelatywizować. Myslcie,
                                        myślcie, bo fakty bardzo skrzeczą.
                                    • krytykantka07 miałbyś rację gdyby... 17.12.08, 08:51
                                      ...nie to, że kapłanami byli potomkowie Lewiego.
                                      Zatem albo odrzucamy ST mówiący o tym, że Bóg Lewiego nagrodził za
                                      zbrodnie albo przyjmujemy to, co mówi Piwi...
                                      Roztropność u Żydów to nie była cecha pozytywna.
                                      Wypływała z egoizmu...
                                      W takim kontekście Stalin był jak najbardziej roztropny mordując
                                      tych, którzy zagrażali jego władzy.
                                      Jeśli jednak uznamy za prawdę przypowieść o miłosiernym
                                      Samarytaninie to jest to dowód na to, że Jezus jako syn Boga potępił
                                      potomków Lewiego.
                                      Zatem oni nie byli wybrani przez Boga.
                                      Byli samozwańczymi kapłanami, którzy dla zdobycia władzy okłamali
                                      innych Żydów, że to Bóg ich wybrał.
                                      Czy wiesz, co to oznacza?
                                      Jezus nie ustanowił stanu kapłańskiego.
                                      Kapłanów w Jego religii nie mogło być...
                                      Wracając do przeprosin.
                                      To był chwyt pod publikę katolicką i granie na jej emocjach.
                                      Papież chciał wtedy przeforsować pogląd o ochronie życia poczętego.
                                      Papież wykorzystał to, że nauka nie potrafi wyjaśnić wszystkiego.
                                      Dopóki tak będzie to raczej nauka będzie służyć religii.
                                      To nauka świadczy o wielkości Boga...
                                    • piwi77 Re: Czy byłbyś dobrym krzyżowcem, Joao Goncalves? 17.12.08, 10:49
                                      joao_goncalves napisał:

                                      > Nie półgębkiem, bo jak przeprasza papież, to jest to najwyższa
                                      > władza i oficjalne stanowisko, z którym nie lza się nie godzić.
                                      > Wiadomo kogo - tych którzy ucierpieli, ich dzisiejszych
                                      > współwyznawców (głównie muzułmanów i żydów) i wszystkich którzy do
                                      > dzisiaj czują się pokrzywdzeni zbrodniami popełnionymi
                                      > przez chrześcijan.

                                      To jest właśnie półgębkiem. To nie są żadne przeprosiny. Nie padły
                                      słowa, że przeprasza za doktrynalne błędy kościoła, które
                                      doprowadziły do tragedii krucjat. On przeprasza za chrześcijan,
                                      usiłując stworzyć wrażenie, jakoby owi chrześcijanie dopuścili się
                                      przestępstw, ale ich poczynania były sprzeczne z nauką kk. To
                                      kłamstwo. Kk wspierał krucjaty, żądał wystawiania wojsk przeciwko
                                      niewiernym, a opornym władcom groził ekskomuniką. To nie prości
                                      chrześcijanie popełniali błędy, to władze kościoła katolickiego ich
                                      do nich zmuszały.

                                      > Nie, ty naprawdę nic a nic nie kumasz. Najprostszych rzeczy.

                                      Nic a nic. Z kościelnej mowy, kompletnie nic. Albo jeszcze mniej.
            • mala.mi74 Re: Czy byłbyś dobrym krzyżowcem, Joao Goncalves? 16.12.08, 13:32
              joao_goncalves napisał:

              > Nie potrzebuję wracać do szkoły. Wiadomo, że cel a raczej cele
              miały mocno
              > przyziemne i materialne, a wiara była tu przykrywką dla brudnych
              interesów. JPI
              > I
              > słusznie krucjaty potępił (w 1995 r.) Podpisuję się pod tym
              potępieniem obiema
              > rękami.



              JPII potepiał kazda wojne wiec to nie sensacja.
              Problem w tym ,ze zarówno w przypadku krucjat jak i inkwizycji
              (dlaczego tylko tych dwóch dawnych przeciez wydarzen w dziejach
              Europy, a własciwie jej czesci, pozostaje tajemnicą propagandy)
              nastepuje u ludzie pewna tepota umysłowa polegajaca na tym,ze
              krytykuja te wydarzenia kategoriami współczesnego swiata i
              wspołczesnej rzeczywistosci. O rzetelnej wiedzy historycznej nie
              mówiac. Jest to głupie i infantylne i w mysleniu kompletnie a-
              historyczne.
              Jesli mozemy potepic to oczywiscie potepiamy-wszelkie mozliwe
              grzechy ludzi Koscioła od ZAWSZE do dzis. To zadne novum i nie ma
              co się podniecac,ze Kosciół potepia grzechy. Wystarczy przeczytac
              listy pawłowe ,albo spojrzec na kolejki przy konfesjonałach.
              Problem jest w pewnej wyobraźni historycznej- np. ilu w wyprawach
              krzyzowych uczesniczyło faktycznie chrzescijan- przeciez to wczesne
              sredniowiecze a ludnosc Europy jeszcze bardziej mentalnosci
              poganskiej niz chrzescijanskiej. W Polsce kulture chrzescijanska
              wprowadzano do konca sredniowiecza, a czesc poganstwa w wersji
              szczątkowej (chocby wiara w wrózby, przesądy itd)pozostała nawet do
              czasów współczesnych.


              • piwi77 Re: Czy byłbyś dobrym krzyżowcem, Joao Goncalves? 16.12.08, 13:39
                mala.mi74 napisała:

                > Jesli mozemy potepic to oczywiscie potepiamy-wszelkie mozliwe
                > grzechy ludzi Koscioła od ZAWSZE do dzis.

                I w ramach tego potępienia przenosi sie księży pedofili do innych
                parafii. Zaciera ślady przed aparatem ścigania. A rodziców w nowym
                miejscu o niczym nie informuje. Brawo.
              • krzyc_h Re: Czy byłbyś dobrym krzyżowcem, Joao Goncalves? 16.12.08, 13:52
                Już się pogubiłem.
                Twierdzisz że inkwizycja i krucjaty były złe czy dobre?
                • krytykantka07 Re: Czy byłbyś dobrym krzyżowcem, Joao Goncalves? 16.12.08, 22:23
                  krzyc_h napisał:

                  > Już się pogubiłem.
                  > Twierdzisz że inkwizycja i krucjaty były złe czy dobre?

                  Pomogę Ci się odnaleźć ;).
                  Inkwizycja i krucjaty były dobre jeśli bogiem jest JHWH.
                  Były złe jeśli bogiem jest Ojciec Jezusa...
              • kolter_one Re: Czy byłbyś dobrym krzyżowcem, Joao Goncalves? 19.12.08, 21:32
                mala.mi74 napisała:
                > Problem w tym ,ze zarówno w przypadku krucjat jak i inkwizycji
                > (dlaczego tylko tych dwóch dawnych przeciez wydarzen w dziejach
                > Europy, a własciwie jej czesci, pozostaje tajemnicą propagandy)
                > nastepuje u ludzie pewna tepota umysłowa polegajaca na tym,ze
                > krytykuja te wydarzenia kategoriami współczesnego swiata i
                > wspołczesnej rzeczywistosci. O rzetelnej wiedzy historycznej nie
                > mówiac. Jest to głupie i infantylne i w mysleniu kompletnie a-
                > historyczne.

                Gdybyś nie była kompletna idiotką to wiedziałabyś ze przykazanie sprzed 3,5 tys
                lat które zakazywało zabijać obowiązywało również w średniowieczu i nic i nikt
                nie może w ten debilny sposób usprawiedliwiać zbrodni jakich dopuścił kościół
                rzymski w tym okresie.Bo nie było i niema merytorycznego wytłumaczenia czemu to
                ludzie którzy sami siebie nazywali sługami Jezusa , tak naprawdę byli zwykłymi
                mordercami!

                np. ilu w wyprawach
                > krzyzowych uczesniczyło faktycznie chrzescijan- przeciez to wczesne
                > sredniowiecze a ludnosc Europy jeszcze bardziej mentalnosci
                > poganskiej niz chrzescijanskiej.

                Mamy 21 wiek a i tak 95 % waszych wierzeń opiera się na pogaństwie .Zresztą to
                ciekawe bo sama teraz przyznałaś jakimi kiepskimi fachowcamiw krzewieniu wiary
                chrystusowej byli wasi ,,duchowi "przywódcy
          • kolter_one Re: Czy byłbyś dobrym krzyżowcem, Joao Goncalves? 19.12.08, 21:25
            mala.mi74 napisała:

            > Najpierw musiałbys wrócic do szkoły i dowiedziec się jaki cel i
            > przyczyny miały te wyprawy.

            To wróć do szkoły i poznaj fakty , twój papież pełen pychy i pogardy do
            ludzkiego życia wysłał siepaczy którzy wymordowali coś około miliona ludzi dla
            chwały watykanu i jego panów w pierwszej tylko krucjacie !!
    • edico2 Czerwoni khmerzy 17.12.08, 11:35
      powielili tylko to, co religie robiły już od dawna realizując swą jedynie
      słuszną rację wszelkimi dostępnymi metodami. Jaj sama nazwa mówi, ateizm nie ma
      nic wspólnego z religijnymi odchyleniami i jeżeli juz o tym mowa, to po między
      Czerwonymi Khmerami a katolicyzmem mozna postawić znak równości. I nie jest to
      żaden sarkazm, z którym tu zajechałeś, ale fakt.
    • kruk51 Re: Czy byłbyś dobrym Czerwonym Khmerem, ateisto? 19.12.08, 21:39
      Nie za bardzo wgłębiłem się w dysputę. Jest późno, nazbyt mało czasu,
      ale taka luźna uwaga. Ateista nie walczy z żadną religią. Ateista po
      prostu nie bierze pod uwagę czegoś takiego jak religia. Przyjmuje racjo
      nalny stosunek do świata i tak go pojmuje. To osoby wierzące nie mogą
      ścierpieć kogoś, dla kogo koncepcja deistycznego świata nie istnieje.
      Jakiekolwiek zestawienie w jakiejkolwiek przyczynie pojęcia ateisty z
      Czerwonym Khmerem jest delikatnie mówiąc nie na miejscu. Jestem tu da
      leki od czynienia uwag komukolwiek. Właśnie podnoszenie temperatury w
      dyskusji po przez nie stosowne wypowiedzi prowadzi do nikąd. Właśnie
      wierzący nie zdaje sobie z tego sprawy, że nie przyczynia się takim
      postępowaniem swojej wierze. A jednak nauka to potęga !
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka