joao_goncalves
10.12.08, 07:20
Marzeniem ateisty jest świat bez religii. Albo chociaż kraj.
Niestety umysły upodlone wiarą są niereformowalne.
Wiedział to Pol Pot w Kambodży. Nie silił się więc na przekonywanie.
Religia została administracyjnie zdelegalizowana.
Oczywiście religianci nie szanują prawa, to wiadomo nie od dziś.
Zresztą wiadomo, że ci durnie dadzą się pochlastać za swe urojenia.
Skoro się dadzą to... czemu nie?
Ateisto, wyobraź sobie że żyjesz w Kambodży w końcówce lat siedemdziesiątych.
Masz unikalną szansę wreszcie zrealizować swoje marzenia o świecie bez
zabobonów. I to w krótkim czasie.
Czy byłbyś dobrym Czerwonym Khmerem?
Czy sprawnie rąbałbyś siekierą, walił po karkach szpadlem, przeszywał
zaostrzonym kijem bambusa (na parszywych religiantów szkoda przecież cennych
kul). Czy zapewniałbyś bogaty plon na "polach śmierci"?
Uruchom swoją wyobraźnię...