Dodaj do ulubionych

Dlaczego małżeństwo Chrystusa

27.12.08, 18:16
umniejszałoby jego rangę jako Syna Bożego? Przecież Jezus sam
nauczał aby męzczyźni brali kobiety za żony i z nimi żyli. Co wiec
stoi na przeszkodzie aby kościół zaakceptował taka mozliwosc?
Obserwuj wątek
    • kolter_one Re: Dlaczego małżeństwo Chrystusa 27.12.08, 18:18
      maciej1909 napisał:

      > umniejszałoby jego rangę jako Syna Bożego? Przecież Jezus sam
      > nauczał aby męzczyźni brali kobiety za żony i z nimi żyli. Co wiec
      > stoi na przeszkodzie aby kościół zaakceptował taka mozliwosc?

      Kasa ? czy nie to jest powodem celibatu ?
      • maciej1909 Re: Dlaczego małżeństwo Chrystusa 27.12.08, 18:21
        a jakie jest oficjalne stanowisko kosciola?
        • kolter_one [...] 27.12.08, 18:26
          Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
    • piwi77 Re: Dlaczego małżeństwo Chrystusa 27.12.08, 20:06
      maciej1909 napisał:

      > Co wiec stoi na przeszkodzie aby kościół zaakceptował taka
      > mozliwosc?

      Dojdą i do tego. No chyba, że sie wcześniej rozpadną, to bardzo
      prawdopodobne.
      • aprox99 Re: Dlaczego małżeństwo Chrystusa 27.12.08, 20:53
        jezeli nie wiadomo o co chodzi to zawsze chodzi o pieniadze
        • pocoo Re: Dlaczego małżeństwo Chrystusa 27.12.08, 22:26
          Ludzie są dziwni.
          W religii, Jezus jako osoba samotna(banałem jest rodzina) uważana jest za wyjatkową.
          Jeżeli nasz sąsiad jest osobą samotną to postrzega się go jako dziwaka ze skrzywieniem seksualnym.
          Co robił Jezus mając te swoje 20 lat z okładem jest owiane tajemnicą ,bo wierzący nie chcą zbawiciela uprawiającego seks.
    • naszezycie Re: Dlaczego małżeństwo Chrystusa 27.12.08, 22:49
      Czy chrześcijańskich sług Bożych obowiązuje celibat?

      CELIBAT to, ściśle mówiąc, stan bezżenności. Jednakże według The New
      Encyclopædia Britannica terminu tego „używa się zwykle w związku
      z celibatariuszem, który jest oficjalnym przedstawicielem danej
      religii, duchownym lub żarliwym wiernym”. Celibatariusz to „osoba,
      która stała się bezżenna w wyniku złożenia świętego ślubu lub aktu
      samozaparcia czy też przekonania, że celibat jest wskazany ze
      względu na zajmowaną pozycję religijną lub stopień gorliwości”.

      Swego czasu pewne znane religie nakazały swym duchownym przestrzegać
      celibatu. Niemniej spośród wszystkich religii chrześcijaństwa
      z celibatem najbardziej kojarzy się katolicyzm. Dzisiaj kwestia ta
      wywołuje burzliwe dyskusje. W czasopiśmie The Wilson Quarterly
      nadmieniono, że „według badań prowadzonych w ostatnich
      dziesięcioleciach obowiązkowy celibat, wprowadzony w XII wieku jako
      wymaganie dla księży katolickich, leży u podłoża trudności Kościoła
      z pozyskiwaniem nowych duchownych i zatrzymaniem już wyświęconych”.
      Zdaniem socjologa Richarda A. Schoenherra „cała historia i zmiany
      społeczne obracają się przeciwko postanowieniu, że wyłącznie
      mężczyźni żyjący w celibacie mogą zostać duchownymi katolickimi”.
      A jaki jest biblijny pogląd na celibat?

      Małżeństwo czy stan wolny?

      Historia obfituje w przykłady kobiet i mężczyzn — gorliwych
      wyznawców różnych religii — którzy wybrali stan bezżenny. Dlaczego?
      Wielu skłoniło do tego przekonanie, iż wszystko, co cielesne,
      materialne, jest „siedliskiem zła”. Pogląd ten stał się zalążkiem
      filozofii, że czystość duchową można osiągnąć tylko przez całkowitą
      wstrzemięźliwość płciową. Biblia jednak tak nie naucza. Przeciwnie,
      traktuje małżeństwo jako czysty, święty dar od Boga. Z opisu
      stwarzania, zanotowanego w Księdze Rodzaju, jasno wynika, że
      małżeństwo jest w oczach Boga czymś „dobrym” i z pewnością nie
      przeszkadza w utrzymywaniu z Nim czystej więzi duchowej (Rodzaju
      1:26-28, 31; 2:18, 22-24; zobacz też Przysłów 5:15-19).

      Apostoł Piotr oraz inni uznani słudzy Boży piastujący odpowiedzialne
      funkcje w zborze wczesnochrześcijańskim byli żonaci (Mateusza 8:14;
      Dzieje 18:2; 21:8, 9; 1 Koryntian 9:5). Wskazują na to też słowa
      apostoła Pawła skierowane do Tymoteusza w sprawie zamianowywania
      w zborze nadzorców, inaczej „biskupów”. Napisał on: „Biskup więc
      powinien być nienaganny, mąż jednej żony” (1 Tymoteusza 3:2,
      katolicka Biblia Tysiąclecia; kursywa nasza). Warto zauważyć, że nic
      tu nie sugeruje, jakoby małżeństwo było w ogóle niestosowne
      dla „biskupa”. Paweł jedynie podkreślił, iż „biskup” nie może być
      poligamistą — jeśli jest żonaty, to tylko z jedną kobietą. W dziele
      Cyclopedia of Biblical, Theological, and Ecclesiastical Literature
      (Encyklopedia literatury biblijnej, teologicznej i kościelnej) pod
      redakcją McClintocka i Stronga wyciągnięto następujący
      wniosek: „W żadnym fragmencie N[owego] T[estamentu] nie można się
      dopatrzyć zakazu zawierania związków małżeńskich przez duchownych,
      którzy chcieliby podporządkować się rozrządzeniom ewangelii”.

      Chociaż Biblia wysoko ceni małżeństwo, to z całą pewnością nie
      potępia stanu wolnego, jeśli ktoś wybiera go z własnej woli.
      Niektórym zaleca go jako stosowną drogę życiową (1 Koryntian
      7:7, 8). Jezus Chrystus powiedział, że niekiedy mężczyźni i kobiety,
      mając na uwadze konkretny cel, decydują się na stan bezżenny
      (Mateusza 19:12). Z jakiego powodu? Nie dlatego, że małżeństwo jest
      z gruntu nieczyste i mogłoby przeszkodzić im w rozwoju duchowym.
      Obierają taki styl życia po to, by skoncentrować swe wysiłki na
      spełnianiu woli Bożej, mając świadomość, że czas nagli.

      Jak wprowadzono obowiązkowy celibat

      Kilkaset lat po śmierci Chrystusa wszystko się jednak zmieniło.
      David Rice, dominikanin, który zrzucił habit na rzecz małżeństwa,
      wyjaśnia, że w pierwszych trzech stuleciach naszej ery „niektórzy
      słudzy Boży byli bezżenni, a inni żonaci”. Ale potem rzekomi
      chrześcijanie ulegli wpływowi „mieszanki poglądów greckich
      i biblijnych” — jak to określił pewien autor publikacji religijnych —
      czego rezultatem jest wypaczony pogląd na seks i małżeństwo.

      Oczywiście niektórzy starają się pozostać w stanie wolnym, by po
      prostu „uzyskać całkowitą swobodę w poświęcaniu się sprawom
      królestwa Bożego”. Niemniej innymi kierują pogańskie filozofie.
      W dziele The New Encyclopædia Britannica czytamy: „Wprowadzenie
      celibatu było podyktowane głównie przekonaniem [powstałym
      w nominalnym chrześcijaństwie], iż stosunki płciowe kalają człowieka
      i kolidują ze świętością”.

      David Rice informuje, że w IV wieku Kościół „zabronił żonatym
      duchownym odbywania stosunków płciowych w noc poprzedzającą
      odprawienie mszy”. Gdy wprowadzono codzienną komunię, oznaczało to,
      iż księża muszą w ogóle stronić od zbliżeń cielesnych. Z czasem
      duchownym całkowicie zakazano się żenić. Tak oto celibat zaczął
      obowiązywać każdego, kto chciał zostać sługą Kościoła.

      Apostoł Paweł ostrzegł przed takim rozwojem wydarzeń. Napisał: „Duch
      powiada wyraźnie: w późniejszych wiekach odstąpią niektórzy od
      wiary, aby przyłączyć się do duchów zwodniczych i do nauk
      szatańskich. Ci zakażą wstępować w związki małżeńskie” (1 Tymoteusza
      4:1, 3, Kowalski).

      „Mądrość potwierdza swą prawość swoimi dziełami” — oświadczył Jezus
      (Mateusza 11:19). Również o głupocie kryjącej się za odrzuceniem
      mierników Bożych świadczą jej dzieła, czyli konsekwencje. David Rice
      rozmawiał z wieloma duchownymi na świecie na temat przymusowego
      celibatu. Niektórzy wyznali: „Trwasz w stanie kapłańskim, robisz
      wszystko, by pomagać ludziom, a równocześnie po kryjomu
      wykorzystujesz gotowość pobożnych, zachwyconych tobą kobiet, które
      chętnie ci się oddają”.

      Rice cytuje Ewangelię według Mateusza 7:20: „‚Poznacie ich po ich
      owocach’ — powiedział Jezus”. Potem wylicza tragiczne następstwa
      obowiązkowej bezżenności: „Owocem przymusowego celibatu są owe
      tysiące mężczyzn prowadzących podwójne życie, tysiące kobiet
      mających zmarnowane życie, tysiące dzieci odrzucanych przez swych
      wyświęconych ojców, nie wspominając już o emocjonalnych cierpieniach
      księży”.

      Czcigodne małżeństwo jest błogosławieństwem od Boga. Przymusowy
      celibat wyrządza szkody duchowe. Niemniej dobrowolnie obrany stan
      bezżenny, chociaż nie jest podstawowym wymaganiem co do zachowania
      świętości i uzyskania wybawienia, przynosi niektórym
      błogosławieństwa i duchowe zadowolenie (Mateusza 19:12).
      • pocoo Re: Dlaczego małżeństwo Chrystusa 27.12.08, 23:15
        Czy w Biblii jest tekst świadczący o tym , ze Jezus nigdy nie był związany z żadną kobietą?
        • maciej1909 Re: Dlaczego małżeństwo Chrystusa 27.12.08, 23:24
          Nie ma. W 1 wieku nomalne było że Żydowski przywódca duchowy
          posiadał żone wiec gdyby Chrystus nie byl zonaty na pewno ewangelie
          by o tym wspomniały.
        • kolter_one Re: Dlaczego małżeństwo Chrystusa 28.12.08, 18:15
          pocoo napisała:

          > Czy w Biblii jest tekst świadczący o tym , ze Jezus nigdy nie był związany z ża
          > dną kobietą?

          Na pewno nic nie ma ze był .
    • katrina_bush Czy nieżonaty rabin mógł nauczać w synagogach ? 28.12.08, 00:19
      maciej1909 napisał:

      > umniejszałoby jego rangę jako Syna Bożego? Przecież Jezus sam
      > nauczał aby męzczyźni brali kobiety za żony i z nimi żyli. Co wiec
      > stoi na przeszkodzie aby kościół zaakceptował taka mozliwosc?

      wg. ewangelistów Jezus był rabinem, nauczał w synagogach i prowadził dysputy z
      rabinami

      Czy nieżonaty żydowski rabin mógł nauczać w synagogach i prowadzić dysputy z
      rabinami ?

      Odpowiedź jest prosta:
      Nie mógł nauczać w synagogach. Nie było takiej możliwości. To jest wykluczone.
      Koniec. Kropka.
      • kurk13 Re: Czy nieżonaty rabin mógł nauczać w synagogach 28.12.08, 12:04
        katrina_bush napisała:

        > maciej1909 napisał:
        >
        > > umniejszałoby jego rangę jako Syna Bożego? Przecież Jezus sam
        > > nauczał aby męzczyźni brali kobiety za żony i z nimi żyli. Co wiec
        > > stoi na przeszkodzie aby kościół zaakceptował taka mozliwosc?
        >
        > wg. ewangelistów Jezus był rabinem, nauczał w synagogach i prowadził dysputy z
        > rabinami
        >
        > Czy nieżonaty żydowski rabin mógł nauczać w synagogach i prowadzić dysputy z
        > rabinami ?
        >
        > Odpowiedź jest prosta:
        > Nie mógł nauczać w synagogach. Nie było takiej możliwości. To jest wykluczone.
        > Koniec. Kropka.

        W ewangelii uczniowie sie pytali Jezusa o rodzinę , dzieci.
        Odpowiedz była że niektórzy nie będą mieli rodzin
        • karbat Re: Czy nieżonaty rabin mógł nauczać w synagogach 28.12.08, 17:43
          Jezus jako postac historyczna ... w owczesnych czasach jako
          kawaler , bylby dziwolagiem , chorym albo kompletnym
          nieudacznikiem ,platajacym sie po marginesie spolecznym .

          Jako rabin , w synagogach nie mogl nauczac .
          Celibat wprowadzono stosunkowo pozno , z wielu ksiezy zrobil
          grzesznikow -ku...arzy ,niemala kasa zgromadzona przez wielebnych w
          celibacie przechodzila na kosciol .
          Pieniadze wziely gore nad obluda.

          • wanda43 Re: Czy nieżonaty rabin mógł nauczać w synagogach 28.12.08, 17:55
            A teraz jest tak - kto ma księdza w rodzie, tego bieda nie ubodzie.
        • kolter_one Re: Czy nieżonaty rabin mógł nauczać w synagogach 28.12.08, 18:19
          kurk13 napisał:
          > W ewangelii uczniowie sie pytali Jezusa o rodzinę , dzieci.
          > Odpowiedz była że niektórzy nie będą mieli rodzin
          • kurk13 Re: Czy nieżonaty rabin mógł nauczać w synagogach 29.12.08, 06:40
            kolter_one napisał:

            > kurk13 napisał:
            > > W ewangelii uczniowie sie pytali Jezusa o rodzinę , dzieci.
            > > Odpowiedz była że niektórzy nie będą mieli rodzin
            • kolter_one Re: Czy nieżonaty rabin mógł nauczać w synagogach 29.12.08, 18:17
              kurk13 napisał:

              > Można sobie to interpretować jak kto chce , jak dla mnie tekst " a są i tacy be
              > zżenni, którzy dla królestwa niebieskiego sami zostali bezżenni" oznacza dobro
              > wolną rezygnacje z rodziny z powodu braku czasu dla niej (kapłan-guru-inny czar
              > odziej).

              Przecież ja też tak mówilem .
        • pocoo Re: Czy nieżonaty rabin mógł nauczać w synagogach 28.12.08, 21:22
          kurk13 napisał:
          > Nie chodzi o grzech ale o brak czasu na rodzinę ( jak sie pałętasz po pustyni
          > i gadasz przemówienia to czasu na rodzinę ci nie zostaje).
          > jak ktoś chce to znajdzie w biblii fragment o którym piszę.

          A czy dziwnym nie jest , że Jezus nauczał będąc dzieckiem i dopiero przed śmiercią.Czy jako młody facet , przez chociażby kilkanaście lat nie miał ludziom nic do powiedzenia?
          Jeżeli nie dbał o sferę duchową ludzi to może oddawał się ziemskiej rozkoszy.Biblia o tym nic nie mówi. Dlaczego jest taka duża luka w życiorysie Jezusa?
          • kurk13 Re: Czy nieżonaty rabin mógł nauczać w synagogach 29.12.08, 07:03
            pocoo napisała:

            > kurk13 napisał:
            > > Nie chodzi o grzech ale o brak czasu na rodzinę ( jak sie pałętasz po pu
            > styni
            > > i gadasz przemówienia to czasu na rodzinę ci nie zostaje).
            > > jak ktoś chce to znajdzie w biblii fragment o którym piszę.
            >
            > A czy dziwnym nie jest , że Jezus nauczał będąc dzieckiem i dopiero przed śmier
            > cią.Czy jako młody facet , przez chociażby kilkanaście lat nie miał ludziom nic
            > do powiedzenia?
            > Jeżeli nie dbał o sferę duchową ludzi to może oddawał się ziemskiej rozkoszy.Bi
            > blia o tym nic nie mówi. Dlaczego jest taka duża luka w życiorysie Jezusa?

            hmmm jak dla mnie to Jezus wypłynął na szersze wody jak miał koło 30 lat, a jego życie młodzieńca i dziecka to zwykła ściema ewangeliczna (legenda taka) .
            Miałem kiedyś kumpla "nawiedzonego niespełnionego księdza -fanatyka " młody chłopak, a na punkcie seksu miał jakieś dziwne wyobrażenia ---"nieczysty -niepotrzebny ".
            Ci mocno religijni zawodnicy trochę maja świra.
            Chce powiedzieć że wątpię w to że Jezus prowadził życie erotyczno-rodzinne.
            • pocoo Re: Czy nieżonaty rabin mógł nauczać w synagogach 29.12.08, 13:24
              kurk13 napisał:
              > Ci mocno religijni zawodnicy trochę maja świra.
              > Chce powiedzieć że wątpię w to że Jezus prowadził życie erotyczno-rodzinne.

              Ewangelie nie opisują Jezusa jako totalnego fanytyka religijnego.Mnie dziwi ta luka w czterech ewangeliach.Żadna z nich nie mówi co robił dwudziestoparoletni Jezus.
              A może ta luka , to sprawka Konstantyna Wielkiego.W przekazach historycznych podają , że miał swoją koncepcję religii i kazał spalić zwoje , które mu nie pasowały.
              • kurk13 Re: Czy nieżonaty rabin mógł nauczać w synagogach 29.12.08, 21:56
                pocoo napisała:

                > kurk13 napisał:
                > > Ci mocno religijni zawodnicy trochę maja świra.
                > > Chce powiedzieć że wątpię w to że Jezus prowadził życie erotyczno-rodzinn
                > e.
                >
                > Ewangelie nie opisują Jezusa jako totalnego fanytyka religijnego.Mnie dziwi ta
                > luka w czterech ewangeliach.Żadna z nich nie mówi co robił dwudziestoparoletni
                > Jezus.
                > A może ta luka , to sprawka Konstantyna Wielkiego.W przekazach historycznych po
                > dają , że miał swoją koncepcję religii i kazał spalić zwoje , które mu nie paso
                > wały.

                Jest tez spiskowa teoria dziejów że : Jezus przebywał z Esseńczykami , i tam mu młodość upłynęła ( trochę by tam poczytał i pogadał z innymi fanatykami).
                Fakt że młodość Jezusa nie jest opisana w ewangeliach.
                No a Konstantyn W. i jego wesoła ekipa i tak wybrali "wersje odpowiednią" pism traktowanych jako święte.
          • kurk13 Re: Czy nieżonaty rabin mógł nauczać w synagogach 29.12.08, 07:31
            pocoo napisała:
            > Jeżeli nie dbał o sferę duchową ludzi to może oddawał się ziemskiej rozkoszy.Bi
            > blia o


            Tu jest fragment gdzie doszukano sie tego ze Jezus prowadził życie seksulane ( Kod Leonarda i inne takie klimaty )

            Ewangelia według św. Marii Magdaleny



            1. Piotr rzekł do Marii:

            2. „Siostro, wiemy, że Nauczyciel kochał cię

            3. inaczej niż inne kobiety.

            4. Powiedz nam, cokolwiek pamiętasz

            5. ze słów, które ci rzekł,

            6. a których myśmy jeszcze nie słyszeli”.

            Ocen sam bogaty " materiał źródłowy "
            Mnie nie za bardzo to przekonuje---interpretacja biblii to sajgon normalnie ( w tym wypadku ewangelii nie uznanej przez Watykan).


            www.gnosis.art.pl/e_gnosis/aurea_catena_gnosis/ewangelia_marii_magdaleny.htm
            • katrina_bush Nieżonaty rabin nie miał prawa nauczać w synagodze 11.01.09, 17:08
              kurk13 napisał:

              > Tu jest fragment gdzie doszukano sie tego ze Jezus prowadził życie
              > seksulane ( Kod Leonarda i inne takie klimaty )
              >
              > Ewangelia według św. Marii Magdaleny
              >
              >
              >
              > 1. Piotr rzekł do Marii:
              >
              > 2. „Siostro, wiemy, że Nauczyciel kochał cię
              >
              > 3. inaczej niż inne kobiety.
              >
              > 4. Powiedz nam, cokolwiek pamiętasz
              >
              > 5. ze słów, które ci rzekł,
              >
              > 6. a których myśmy jeszcze nie słyszeli”.
              >

              Nieżonaty rabin nie miał prawa nauczać w synagogach.

              Ewangelie sa źródłem czysto teologicznym - a w żadnym wypadku rzetelnym źródłem
              historycznym.
      • kolter_one Re: Czy nieżonaty rabin mógł nauczać w synagogach 28.12.08, 18:16
        katrina_bush napisała:
        >
        > Odpowiedź jest prosta:
        > Nie mógł nauczać w synagogach. Nie było takiej możliwości. To jest wykluczone.
        > Koniec. Kropka.

        Każdy o dobrej opinii mógł w synagodze czytać pisma, nie musiał być ani
        duchownym ani faryzeuszem.
    • krytykantka07 Re: Dlaczego małżeństwo Chrystusa 28.12.08, 21:36
      Jezus nie miał żony.
      Nie nauczał o tym aby mężczyźni brali kobiety za żony, bo tego
      nikogo nie trzeba było uczyć.
      Uczył tego, aby te kobiety szanowali!
      A to było coś innego niż życie z nimi!
      Jezus był Synem Bożym.
      Nie był rabbim.
      Ten tytuł nadali Jezusowi ci, co go szanowali.
      • pocoo Re: Dlaczego małżeństwo Chrystusa 28.12.08, 21:44
        Skąd u Ciebie przekonanie , że żadna kobieta nie zawładnęła sercem i ciałem Jezusa? Na ziemi był człowiekiem.
        • krytykantka07 Re: Dlaczego małżeństwo Chrystusa 28.12.08, 21:47
          Na ziemi był bogiem.
          Tylko w opakowaniu człowieka.
          Wszystkich traktował jak dzieci.
          Więc jak mogłaby jakaś kobieta zawładnąć sercem i ciałem Jezusa?
          On w każdej widział swoje dziecko!
          • pocoo Re: Dlaczego małżeństwo Chrystusa 28.12.08, 21:56
            krytykantka07 napisała:

            > Na ziemi był bogiem.
            > Tylko w opakowaniu człowieka.
            > Wszystkich traktował jak dzieci.
            > Więc jak mogłaby jakaś kobieta zawładnąć sercem i ciałem Jezusa?
            > On w każdej widział swoje dziecko!
            >
            Skąd masz te wiadomości? Chyba traktował ludzi jak rodzeństwo a nie jak dzieci.
            • krytykantka07 Re: Dlaczego małżeństwo Chrystusa 28.12.08, 22:02
              Nie, Jezus nie traktował ludzi jak rodzeństwo.
              W Jego oczach była ojcowska miłość...
              • pocoo Re: Dlaczego małżeństwo Chrystusa 29.12.08, 08:15
                krytykantka07 napisała:

                > Nie, Jezus nie traktował ludzi jak rodzeństwo.
                > W Jego oczach była ojcowska miłość...
                >
                Masz prawo do własnych przekonań , ale nigdy nie będziesz wiedziała na pewno co czuł Jezus i jak traktował ludzi? Nie ma innej możliwości , jak wyrabianie sobie opinii na temat Jezusa z przekazów.
                Ta Twoja pewność mnie rozbraja.
                Każda osoba która mnie zna ,ma o mnie inne zdanie.O forum nawet zahaczać nie chcę, a Ty z wielkim przekonaniem piszesz , że Jezus to lub tamto ,że Jesus jest Taki i nie podlega to dyskusji.Ociera się to o bałwochwalstwo.
                • krytykantka07 Re: Dlaczego małżeństwo Chrystusa 29.12.08, 08:31
                  pocoo napisała:

                  > Masz prawo do własnych przekonań , ale nigdy nie będziesz
                  wiedziała na pewno co > czuł Jezus i jak traktował ludzi? Nie ma
                  innej możliwości , jak wyrabianie sob> ie opinii na temat Jezusa z
                  przekazów.

                  Nie ze wszystkich przekazów ;).
                  Jeśli odrzucisz bełkot teologiczny, a skupisz się tylko na
                  przypowieściach Jezusa i Jego kazaniu na górze to zrozumiesz, że w
                  Jego oczach była ojcowska ( rzekłabym nawet macierzyńska ) miłość do
                  ludzi.
                  On zrodził ludzi do życia i za to oddał swoje życie.
                  Za to, aby ludzie mieli niebo na ziemi...

                  > Ta Twoja pewność mnie rozbraja.
                  > Każda osoba która mnie zna ,ma o mnie inne zdanie.O forum nawet
                  zahaczać nie ch> cę, a Ty z wielkim przekonaniem piszesz , że Jezus
                  to lub tamto ,że Jesus jest
                  > Taki i nie podlega to dyskusji.Ociera się to o bałwochwalstwo.

                  Żadne bałwochwalstwo.
                  Jezus był bogiem.
                  I tylko zrozumienie tej prawdy doprowadzi do pokoju na świecie, a
                  zrozumienie na czym polega Jego nauka - do dobrobytu.
                  Nie będzie żadnego cierpienia, bo nauka stanie na takim poziomie o
                  jakim mówił Jezus.
                  To On zachęcał do postępu technicznego i ganił ciemnotę ludzi...
                  Ganił też ich przywódców do tego prymitywnych w myśleniu!
                  Czy trzeba czegoś więcej aby zapewnić niebo na ziemi?
                  • pocoo Re: Droga krytykantko 29.12.08, 08:51
                    Czytałam przypowieści Jezusa i z jednym się zgadzam , ze gdyby ludzie tzw wierzący kierowali się w zyciu tym co do nich mówił Jezus to rzeczywiści byłby raj na ziemi.Jestem całkowicie za.
                    Tylko co ludzie mają zrobić ze swoją naturą? Buddyści dążą do samodoskonalenia i jak im to wychodzi-widać.Jedno słowo przywódcy i zeżrą nas na śniadanie.
                    Wybrałaś Jezusa jako jedynego Boga.Masz prawo.Przekaz , na którym opierasz swoją pewność jest subiektywny tak jak każdy inny na świecie.Ja wyrabiam sobie opinię o człowieku na podstawie bezpośrednich z nim kontaktów i też to jest moja subiektywna opinia.
                    • krytykantka07 Re: Droga krytykantko 29.12.08, 09:03
                      Ja nie wyrabiam sobie opinii o człowieku tylko o Bogu :P.
                      To jednak nie to samo.
                      W religii Jezusa chodziło o to, aby ludzie nie tyle dążyli do
                      doskonalenia, co o to, aby ludzie, którzy przyjmowali tę religię już
                      byli doskonali...
                      Ludzie nie mają jakiejś tam natury.
                      Dlatego przywódcy religijni nie powinni nimi sterować.
                      W ogóle nie powinno ich być, bo o tym mówił Jezus.
                      Jesli ludzie wierzą jakimś przywódcom religijnym to nie wierzą w to,
                      że Bóg jest ojcem wszystkich i wszystkich kocha.
                      Bez tej wiary nie mogą być ludźmi wierzącymi w Boga...
                      Ludzie z natury są tylko dobrzy, a jeśli przyjmą naukę Jezusa są
                      doskonali.
                      Przyjmują ją bo sami chcą, zatem upadków nie ma.
                      I to wszystko...
                      Dekalog nie ma tu nic do rzeczy...
                      • pocoo Re: Droga krytykantko 29.12.08, 09:25
                        Pal pies kapłanów i wszelkich przywódców.
                        Wystarczy jeden
                        -guru , bóg ,czy szaman. Jak zwał , tak zwał.
                        Podporządkowanie się jego naukom stwarza religię.Jeżeli ziarno tych nauk padnie na odpowiedni grunt to już jest wyznawca danej religii.
                        • krytykantka07 Re: Droga krytykantko 29.12.08, 09:41
                          Ależ moja droga, podporządkowanie się naukom Jezusa nie oznaczało że
                          się jest wyznawcą religii, skoro religia potrzebuje kultu boga.
                          Podporządkowanie się naukom Jezusa oznaczało, że jest się
                          człowiekiem myślącym, który zna i rozumie siebie i własne emocje.
                          Zatem to była indywidualna sprawa każdego człowieka...
                          To nie był wtedy kult boga, raczej miłośc do każdego człowieka,
                          który zrozumiał to samo z nauki Jezusa...
                          • pocoo Re: Droga krytykantko 29.12.08, 10:24
                            Zgadzam się z Tobą , ale...
                            Dlaczego raz piszesz ,że Jezus jest synem Boga ,
                            innym razem , że był Bogiem a potem że jest Bogiem?
                            Jeżeli całkowicie poddajesz się naukom Jezusa i jesteś mu posłuszna "z wyboru" , to jak to nazwać ? Nie jest to religia?
                            Z tego co napisałaś wynika , że nie robisz tego co Jezus zaleca , tylko że sama chcesz to robić. Czyli co? Właśnie to czego naucza Jezus.Robisz dokładnie to , czego chce od Ciebie Jezus.
                            • krytykantka07 Re: Droga krytykantko 29.12.08, 11:00
                              Nie.
                              Robię tylko to, co jest zgodne z moim sposobem myślenia opartym na
                              wiedzy, że wszyscy jesteśmy dziećmi tego samego Boga.
                              A otaczanie kultem bogów, miejsc świętych i ludzi - nie jest zgodne
                              z moim sposobem myślenia..
                              Jezus też tego nie robił.
                              Mało tego.
                              Jezus od religii rozumianej tak jak do tej pory - ludzi odciągał...
                              • pocoo Re: Droga krytykantko 29.12.08, 11:14
                                krytykantka07 napisała:

                                > Nie.
                                > Robię tylko to, co jest zgodne z moim sposobem myślenia opartym na
                                > wiedzy, że wszyscy jesteśmy dziećmi tego samego Boga.

                                Jeżeli należysz do ugrupowania religijnego opartego tylko i wyłacznie na naukach Jezusa ,spotykacie sie na łonie natury i jest ktoś , kto te nauki tłumaczy , płacisz jakiekolwiek pieniądze na jakikolwiek cel w tym ugrupowaniu to należysz do ugrupowania religijnego jakich są tysiące.Różnica ,jak to zwykle bywa , polega na naukach i przekonaniach.
                              • kurk13 Re: Droga krytykantko 29.12.08, 11:39
                                krytykantka07 napisała:

                                > Jezus od religii rozumianej tak jak do tej pory - ludzi odciągał...

                                Jezus chciał wprowadzić nowszą wersje wiary Judaizmu ( doskonalszą od niej ).
                                I niby się udało , tyle ze katolicyzm niestety cofnął jego dokonania.
                                Tzn ci pierwsi "ojcowie kościoła katolickiego" namieszali tak że wyszła lipa po całości.
                                • krytykantka07 Re: Droga krytykantko 29.12.08, 11:54
                                  Ależ Jezus w ogóle judaizmu wprowadzać nie chciał.
                                  Raczej buddyzm.
                                  U Jezusa Bóg był na drugim planie.
                                  Najważniejszy był człowiek...
                                  Dla Jezusa każdy człowiek był jednakowo wybrany, czyli żadnego Bóg
                                  nie wybrał.
                                  Dlatego Jezus kapłanów do swojej religii nie powołał i władzy im nie
                                  dał.
                                  Kazał im nastawiać drugi policzek i oddać szatę, gdy ktoś zabierał
                                  im płaszcz...
                                  To Żydzi, chcąc zdobyć wladzę nad światem wykorzystali Jezusa i
                                  wprowadzili neojudaizm...
                                  • kurk13 Re: Droga krytykantko 29.12.08, 22:09
                                    krytykantka07 napisała:

                                    > Ależ Jezus w ogóle judaizmu wprowadzać nie chciał.
                                    > Raczej buddyzm.
                                    > U Jezusa Bóg był na drugim planie.
                                    > Najważniejszy był człowiek...

                                    No trochę jest tak jak mówisz.
                                    Mam podobne wrażenie, i dlatego pisze że katolicyzm zaprzepaścił to co Jezus chciał "wprowadzić" niezależnie od nazwy jaką to by miało.
                              • astrotaurus Re: Droga krytykantko 29.12.08, 11:41

                                krytykantka07 napisała:

                                ** Robię tylko to, co jest zgodne z moim sposobem myślenia opartym na
                                wiedzy, że wszyscy jesteśmy dziećmi tego samego Boga.**

                                Nie na wiedzy, krytykantko07, nie na wiedzy. Słowo "wiedza" ma swoje znaczenie i
                                nie zeświniaj go bredniami. Dodaj do niego jakiś przymiotnik czy inne określenie
                                i będzie O.K. W zasobach ludzkiej wiedzy żadnego boga nie ma poza wymyślonymi.


                                **A otaczanie kultem bogów, miejsc świętych i ludzi - nie jest zgodne z moim
                                sposobem myślenia..**

                                Kłamiesz. Otaczasz kultem jakiegoś wytwora, którego ubzdurałaś sobie posiłkując
                                i inspirując się biblią.


                                **Jezus też tego nie robił.
                                Mało tego.
                                Jezus od religii rozumianej tak jak do tej pory - ludzi odciągał...**

                                Ty też odciągasz ludzi od religii takiej jak do tej pory, choć zapewne gdybyś
                                była mężczyzną byłabyś zagorzałym księdzem katolickim, bo to co mówisz wygląda
                                na infantylny bunt, a nie na porządną religię.
                                • krytykantka07 Re: Droga krytykantko 29.12.08, 11:59
                                  Wiedza o człowieku drogi Astrotaurusie to wiedza.
                                  I do tego zasługuje na miano jedynej wiedzy.
                                  Do tej pory niewiele nauka wie o człowieku, a nauka tworzy wiedzę.
                                  Z tym się chyba zgodzisz :P
                                  Nauka to taki sam bełkot jak teologia i tak samo łatwy do
                                  udowodnienia!
                                  Ja nikogo kultem nie otaczam.
                                  Jezus to bóg, ale kultem Go otaczać nie muszę.
                                  On tego nie wymaga...
                                  Dla ateistów może być nawet wybitną jednostką.
                                  To w żadnym razie nie umniejsza wagi Jego nauki!
                                  • astrotaurus Re: Droga krytykantko 29.12.08, 12:36

                                    krytykantka07 napisała:

                                    **Wiedza o człowieku drogi Astrotaurusie to wiedza.
                                    I do tego zasługuje na miano jedynej wiedzy.**

                                    Nie wiem co to jest jedyna wiedza, ale wiedza o człowieku to rzeczywiście wiedza.
                                    Wiedza o wymyślonym bogu i kaznodziei to zaś wiedza o wymyślonym bogu i
                                    kaznodziei , a nie wiedza o bogu i kaznodziei.
                                    O bogu biblijnym nie ma żadnego śladu w zasobach wiedzy ludzkiej, a o kaznodziei
                                    Jezusie też nie wiadomo nic. Mówię o wiedzy o Jezusie, a nie o wiedzy o bajkach
                                    inspirowanych niewiadomoczym.


                                    **Do tej pory niewiele nauka wie o człowieku, a nauka tworzy wiedzę. Z tym się
                                    chyba zgodzisz :P**

                                    Zgodzę się, że nauka tworzy wiedzę, ale nie wiem co znaczy, Twoim zdaniem,
                                    "niewiele", więc nie wiem czy się z tym zgadzam.


                                    **Nauka to taki sam bełkot jak teologia i tak samo łatwy do udowodnienia!**

                                    Ośmieszasz się, krytykantko07, to Ty bełkoczesz.
                                    Nauka i teologia to są pojęcia zdefiniowane i nie potrzeba ich udowadniać.
                                    Natomiast to co głosi nauka, a to co głosi teologia to są absolutnie różne
                                    rzeczy i stawianie miedzy nimi znaku równości świadczyłoby o skrajnej głupocie.


                                    **Ja nikogo kultem nie otaczam.
                                    Jezus to bóg, ale kultem Go otaczać nie muszę.
                                    On tego nie wymaga...**

                                    Bredzisz. Ten wysiłek, aby dopasować zmyślonego kaznodzieję do realu jest
                                    objawem Twojego kultu.


                                    **Dla ateistów może być nawet wybitną jednostką.**

                                    Dla głupców, krytykantko07, dla głupców. Gdybym nawet przyjął istnienie Jezusa w
                                    takiej postaci jak ta z biblii uznałbym go najwyżej za poczciwego i nawiedzonego
                                    czubka, a nie jednostkę wybitną.
                                    A gdybym przyjął, że jest bogiem, musiałbym go uznać za boga niedorozwiniętego.


                                    **To w żadnym razie nie umniejsza wagi Jego nauki!**

                                    Nie nauki, krytykantko07, nie nauki.... Nie zeświniaj i tego pojęcia.

                                    Poruszasz się poza wiedzą, poza nauką.
                                    Jeśli od czasu do czasu wtrącisz gdzieś te dwa słowa - Twoje brednie nie zyskają
                                    od tego na naukowości.
                                    • krytykantka07 Re: Droga krytykantko 29.12.08, 12:56
                                      astrotaurus napisał:

                                      > Nie wiem co to jest jedyna wiedza, ale wiedza o człowieku to
                                      rzeczywiście wiedz> a.

                                      No widzisz i tę wiedzę jako jedyny miał Jezus!
                                      Ani jeden naukowiec do tej pory tego nie odkrył.
                                      Zatem po wypaczeniu nauki Jezusa, o człowieku nie mamy żadnej
                                      wiedzy...
                                      Wiedzy, która nie byłaby 50 % prawdopodobieństwem: " Bóg tak chciał,
                                      albo Bóg tak nie chciał "
                                      Wiedza ma być 100 % prawdopodobieństwem, że właśnie tak Bóg chciał...

                                      > Wiedza o wymyślonym bogu i kaznodziei to zaś wiedza o wymyślonym
                                      bogu i > kaznodziei , a nie wiedza o bogu i kaznodziei.
                                      > O bogu biblijnym nie ma żadnego śladu w zasobach wiedzy ludzkiej,
                                      a o kaznodzie> i > Jezusie też nie wiadomo nic. Mówię o wiedzy o
                                      Jezusie, a nie o wiedzy o bajkach > inspirowanych niewiadomoczym.

                                      Nie mówię o wiedzy o Jezusie, tylko o Jego wiedzy.
                                      A o Jezusie wiemy wszystko, gdy popatrzymy na Jego naukę w
                                      kontekście miłości bliźniego.
                                      Wiemy, że On wprowadzał buddyzm...

                                      > Zgodzę się, że nauka tworzy wiedzę, ale nie wiem co znaczy, Twoim
                                      zdaniem, > "niewiele", więc nie wiem czy się z tym zgadzam.

                                      No to powiedz mi od kiedy to co jednemu pomaga drugiemu może nie
                                      zaszkodzić.
                                      A z takiego założenia wychodzimy jeśli uznajemy, że coś jest dobre
                                      dla wszystkich...
                                      Na tym założeniu opiera się cały marketing, a religia też jest tylko
                                      marketingiem...

                                      > Nauka i teologia to są pojęcia zdefiniowane i nie potrzeba ich
                                      udowadniać.

                                      Niestety potrzeba...
                                      Nie masz żadnej pewnosci co do prawdziwości naukowego bełkotu...
                                      Dlatego przyjmujemy prawdy objawione.
                                      Równie dobrze za prawdy objawione możemy przyjąć teologiczny
                                      bełkot...

                                      > Natomiast to co głosi nauka, a to co głosi teologia to są
                                      absolutnie różne > rzeczy i stawianie miedzy nimi znaku równości
                                      świadczyłoby o skrajnej głupocie.

                                      Wcale nie różne, bo równie sprawdzalne.
                                      Nauka gdy jest przyparta do muru odwołuje się do Boga!

                                      > Bredzisz. Ten wysiłek, aby dopasować zmyślonego kaznodzieję do
                                      realu jest > objawem Twojego kultu.

                                      Nie.
                                      Jest objawem mądrości.
                                      Rzekłabym nawet : genialności.
                                      No i mojej własnej strategii :P

                                      > Dla głupców, krytykantko07, dla głupców. Gdybym nawet przyjął
                                      istnienie Jezusa > w > takiej postaci jak ta z biblii uznałbym go
                                      najwyżej za poczciwego i nawiedzoneg> o > czubka, a nie jednostkę
                                      wybitną. > A gdybym przyjął, że jest bogiem, musiałbym go uznać za
                                      boga niedorozwiniętego.

                                      Ty nie możesz Go przyjąć.
                                      Bo aby przyjąć istnienie Jezusa trzeba odrzucić to, co zostało
                                      celowo dla osiągnięcia władzy zmanipulowane.
                                      Musiałbyś wiec każde zdanie ( a wątpię, aby Ci sie chciało czytać
                                      słowa Jezusa ) rozważyć, czy to powiedział Jezus czy nie...

                                      >> Nie nauki, krytykantko07, nie nauki.... Nie zeświniaj i tego
                                      pojęcia.

                                      Nauki Astrotaurusie.
                                      Tą nauką była wiedza o cżłowieku, którą Jezus ludziom przekazywał...
                                      A zgodziliśmy się, że nauka tworzy wiedzę :P
                                      Zatem Jezus był naukowcem w Twoim mniemaniu :P

                                      > Poruszasz się poza wiedzą, poza nauką.
                                      > Jeśli od czasu do czasu wtrącisz gdzieś te dwa słowa - Twoje
                                      brednie nie zyskaj> ą > od tego na naukowości.

                                      Wcale nie mam takich ambicji.
                                      Mnie chodzi o wiedzę o człowieku.
                                      Tę miał Jezus!
                                      Bo był bogiem i znał ludzi...
                                      • astrotaurus Re: Droga krytykantko 30.12.08, 03:08
                                        krytykantka07 napisała:

                                        **No widzisz i tę wiedzę jako jedyny miał Jezus!
                                        Ani jeden naukowiec do tej pory tego nie odkrył.
                                        Zatem po wypaczeniu nauki Jezusa, o człowieku nie mamy żadnej wiedzy...**

                                        Bełkot, kryrtykantko07, bełkot i nic więcej... W bajaniach Jezusa biblijnego
                                        wiedzy o człowieku nie było za wiele, ideologii/utopii za to od metra!


                                        **Wiedzy, która nie byłaby 50 % prawdopodobieństwem: " Bóg tak chciał, albo Bóg
                                        tak nie chciał "
                                        Wiedza ma być 100 % prawdopodobieństwem, że właśnie tak Bóg chciał...**

                                        Żeby mówić o wiedzy należy wyeliminować z mówienia bajki i urojenia.
                                        Przedmiot bajań teologicznych nie jest czymś co wchodzi w zakres rzetelnej
                                        wiedzy. To że prostytuujesz pojęcie wiedzy do swoich wynaturzonych potrzeb nie
                                        sprawi, z Twój bełkot stanie się naukowy.
                                        To ciągle bajki, krytykantko07.


                                        **Nie mówię o wiedzy o Jezusie, tylko o Jego wiedzy.
                                        A o Jezusie wiemy wszystko, gdy popatrzymy na Jego naukę w kontekście miłości
                                        bliźniego.**

                                        Och, Ty mówisz i nie mówisz o czym Ci się podoba. Mówienie o poglądach i naukach
                                        kogoś, o kim nie wiadomo nic rzetelnego nie świadczy za dobrze o Twojej umysłowości.


                                        **Wiemy, że On wprowadzał buddyzm...**

                                        Taaa, bóg, który wprowadza coś, co kilkaset lat wcześniej wymyślił kto inny. I
                                        to w jakiejś przerobionej formie z bogiem...
                                        Ty na pewno nie jesteś walnięta, tylko głosisz wielką tajemnicę wiary.


                                        **No to powiedz mi od kiedy to co jednemu pomaga drugiemu może nie zaszkodzić.
                                        A z takiego założenia wychodzimy jeśli uznajemy, że coś jest dobre
                                        dla wszystkich...
                                        Na tym założeniu opiera się cały marketing, a religia też jest tylko
                                        marketingiem...**

                                        Nie rozumiem co mówisz, a Ty...?


                                        **Niestety potrzeba...
                                        Nie masz żadnej pewnosci co do prawdziwości naukowego bełkotu...
                                        Dlatego przyjmujemy prawdy objawione.
                                        Równie dobrze za prawdy objawione możemy przyjąć teologiczny bełkot...**

                                        To Ty jesteś nieukiem, krytykantko07, wiec dla Ciebie język nauki może być
                                        niezrozumiały.
                                        Swoje nieuctwo potwierdzasz stawiając znak równości miedzy wyborem nauki i teologii.


                                        **Wcale nie różne, bo równie sprawdzalne.**

                                        Jako dziedziny działalności ludzkiej są sprawdzalne (teologia i nauka). Zakres i
                                        metodyka ICH działaności są nieporównywalne.


                                        **Nauka gdy jest przyparta do muru odwołuje się do Boga!**

                                        Jakiś link....?


                                        **Nie.
                                        Jest objawem mądrości.
                                        Rzekłabym nawet : genialności.
                                        No i mojej własnej strategii :P**

                                        Cóż... dajciboże zdrowie...


                                        **Ty nie możesz Go przyjąć.**

                                        Rozmawiasz teraz ze mną, a poza nasza rozmową żaden bóg nie istnieje... Jeśli,
                                        dla rozpatrzenia jakiegoś zagadnienia, nie przyjmę istnienia Twojego boga, to
                                        jakakolwiek rozmowa na podobny temat staje się bezprzedmiotowa.


                                        **Bo aby przyjąć istnienie Jezusa trzeba odrzucić to, co zostało celowo dla
                                        osiągnięcia władzy zmanipulowane.
                                        Musiałbyś wiec każde zdanie ( a wątpię, aby Ci sie chciało czytać słowa Jezusa
                                        ) rozważyć, czy to powiedział Jezus czy nie...**

                                        Dla osiągnięcia władzy zostało wymyślone samo istnienie i nauczanie Jezusa.

                                        Reszta to bicie ubitej piany...
                                        • krytykantka07 Astrotaurusie jesteś mądrym chłopcem, a więc... 30.12.08, 08:35
                                          ...zrozum wreszcie o co toczy się gra :P
                                          KK przyjął strategię: " gdybyśmy wiedzieli to... " a nauka
                                          dostarczyła purpuratom argumentów.
                                          To nauka pokazała, że zabija sie dzieci nienarodzone i że in vitro
                                          też zabija.
                                          KK wyniuchał w tym dobry interes.
                                          Na tyle dobry, że jest gotów poświęcić częsć dzieci, które
                                          przyniosłyby mu zysk!
                                          Twoimi metodami nie ma szans wygrania z purpuratami.
                                          Ich można pokonac tylko ich metodą.
                                          Tak samo wszystkich przywódców religijnych...
                                          • astrotaurus Re: Astrotaurusie jesteś mądrym chłopcem, a więc. 30.12.08, 09:30

                                            krytykantka07 napisała:

                                            **Twoimi metodami nie ma szans wygrania z purpuratami.
                                            Ich można pokonac tylko ich metodą.
                                            Tak samo wszystkich przywódców religijnych...**

                                            Nie masz racji, krytykantko07.
                                            Fałsz i manipulacja to nie są dobre metody zwalczania fałszu i manipulacji.
                                            Ja w swoim życiu, w swojej głowie pokonałem purpuratów rzetelną wiedzą o świecie
                                            i przed podobną bronią ustępuje religia wszędzie na świecie...

                                            Nie chcę używać jednego przywódcy religijnego (Ciebie np.) do walki z innym.
                                            Dla mnie jesteście wszyscy w jednym worku ułudy i braku logiki.
                                            • krytykantka07 Re: Astrotaurusie jesteś mądrym chłopcem, a więc. 30.12.08, 21:31
                                              Ech Astrotaurusie uparłeś sie, żeby nie rozumieć...
                                              Pomyśl przez moment i zapomnij o tym co wiesz na temat mojej religii.
                                              Dlaczego kler rezygnuje z dodatkowej kasy za chrzciny, komunie,
                                              śluby czy pogrzeby dzieci z in vitro.
                                              Masz jakiś pomysł?
                                              KK nigdy z kasy nie rezygnuje chyba, że rezygnując z kasy może
                                              zyskać więcej.
                                              I tak jest...
                                              KK dzieli się na dobrych kapłanów i złych.
                                              Dobrze o tym wiesz.
                                              I dlatego ci dobrzy chcą być lepsi...
                                              Dzięki temu zjawiska pedofilii i kradzieży majątku państwowego będą
                                              zamaskowane.
                                              To sprytny plan.
                                              I KK nie zrezygnuje z walki o płody...
                                              Dzięki temu może pokazać jak dba o maluczkich.
                                              To jego atut...
                                              I nawet jak ktoś powie, że w KK są pedofile i złodzieje czy
                                              dziwkarze to zawsze wtedy padnie odpowiedź: tak ale jest ich mało a
                                              prawdziwi dobrzy księża nawet płodom krzywdy nie pozwolą zrobić...
                                              Cały czas mamy do czynienia z marketingiem i kreowaniem wizerunku.
                                              Ty tego nie widzisz?
                                              Zatem Twoimi metodami walczyć się z tym nie da...
                                              • astrotaurus Re: Astrotaurusie jesteś mądrym chłopcem, a więc. 31.12.08, 02:55

                                                krytykantka07 napisała:

                                                **Ech Astrotaurusie uparłeś sie, żeby nie rozumieć...
                                                Pomyśl przez moment ...**

                                                Nie wysilaj się.
                                                Myślenie jest moja cechą permanentną, a nawet gdybym wziął od myślenia urlop to
                                                i tak bym więcej przyswoił i zrozumiał (przez osmozę), niż Ty przy wysiłku myślenia.


                                                **..i zapomnij o tym co wiesz na temat mojej religii.**

                                                Chętnie.
                                                Przestań bredzić, a ja natychmiast zapomnę.


                                                **Dlaczego kler rezygnuje z dodatkowej kasy za chrzciny, komunie, śluby czy
                                                pogrzeby dzieci z in vitro.
                                                Masz jakiś pomysł?
                                                KK nigdy z kasy nie rezygnuje chyba, że rezygnując z kasy może zyskać więcej.
                                                I tak jest...**
                                                **I KK nie zrezygnuje z walki o płody...**

                                                Sama ze sobą dyskutujesz? A cóż to za odkrycie, że ochrona życia od poczęcia
                                                jest lajtmotywem walki kościelnych z in vitro?


                                                **Dzięki temu może pokazać jak dba o maluczkich.
                                                To jego atut...**

                                                Komu może pokazać ? Mnie? Ja mu to za atut policzę? Przytomna jesteś?
                                                Dla ciemnych wierzących każde hasło jest dobre. Myślący i wątpiący nie dadzą się
                                                łatwo na lep złapać.


                                                **KK dzieli się na dobrych kapłanów i złych. Dobrze o tym wiesz.**

                                                Kłamiesz. W kk jest wiele różnych podziałów.
                                                A żaden kapłan nie jest dobry. O tym dobrze wiem.


                                                **I dlatego ci dobrzy chcą być lepsi...
                                                Dzięki temu zjawiska pedofilii i kradzieży majątku państwowego będą zamaskowane.
                                                To sprytny plan.**

                                                Na czym polega dobroć, skoro jesczelepszość to maskowanie pedofilii i kradzieży?
                                                To chyba rzeczywiście za sprytne dla mnie....


                                                **I nawet jak ktoś powie, że w KK są pedofile i złodzieje czy dziwkarze to
                                                zawsze wtedy padnie odpowiedź: tak ale jest ich mało a prawdziwi dobrzy księża
                                                nawet płodom krzywdy nie pozwolą zrobić...
                                                Cały czas mamy do czynienia z marketingiem i kreowaniem wizerunku.
                                                Ty tego nie widzisz?**

                                                Wewnętrzne spory głupców mnie nie interesują. Możesz używać fałszu i manipulacji
                                                do przepychanek z fałszywcami i manipulantami - w waszych religijnych głowach
                                                macie tak pochrzanione, że to mnie nie dziwi.


                                                **Zatem Twoimi metodami walczyć się z tym nie da...**

                                                Kpisz, czy o drogę pytasz? Durny Glemp, czy durna krytykantka07 to jest żaden wybór.
                                                Edukacja i dobrobyt to jest lekarstwo na was wszystkich.
                                                • krytykantka07 Re: Astrotaurusie jesteś mądrym chłopcem, a więc. 02.01.09, 20:57
                                                  astrotaurus napisał:

                                                  > Nie wysilaj się.
                                                  > Myślenie jest moja cechą permanentną, a nawet gdybym wziął od
                                                  myślenia urlop to > i tak bym więcej przyswoił i zrozumiał (przez
                                                  osmozę), niż Ty przy wysiłku myśl> enia.

                                                  Ja się wcale nie wysilam, a wymyślam ciekawe rzeczy :P
                                                  A Ty nie wymyślasz niczego ciekawego.
                                                  Aby religie istniały muszą być przeciwnicy.
                                                  Zatem dzięki ateistom religie będą.
                                                  Z braku ateistów religie będą walczyć miedzy sobą...
                                                  To jest tylko walka o władzę i nie ma dla nikogo taryfy ulgowej.
                                                  Zatem mądrzy ateiści będą musieli ( jako, że jest demokracja )
                                                  podporządkować się ciemnocie ...
                                                  Od mądrych ateistów możnaby jednak oczekiwać mądrych posunięć :P.
                                                  Te, które preferują niczego w ich sytuacji nie zmienią...

                                                  > Sama ze sobą dyskutujesz? A cóż to za odkrycie, że ochrona życia
                                                  od poczęcia > jest lajtmotywem walki kościelnych z in vitro?

                                                  Ochrona życia od poczęcia do naturalnej śmierci!
                                                  Nie wolno sobie wybierać motywów.
                                                  Zatem zgodnie z tym Kościół musi sie na czymśkolwiek znać, a nie
                                                  tylko na graniu na emocjach ludzi...

                                                  > Komu może pokazać ? Mnie? Ja mu to za atut policzę? Przytomna
                                                  jesteś?
                                                  > Dla ciemnych wierzących każde hasło jest dobre. Myślący i wątpiący
                                                  nie dadzą si> ę > łatwo na lep złapać.

                                                  Toż nie Tobie.
                                                  Swoim wierzącym.
                                                  Ty zostaniesz załatwiony ich rękami...

                                                  > Kłamiesz. W kk jest wiele różnych podziałów.
                                                  > A żaden kapłan nie jest dobry. O tym dobrze wiem.

                                                  Ja nie mówię o czym Ty wiesz, tylko o tym co wierzący na ten temat
                                                  myślą.
                                                  Już dawno na tym forum mogłeś się zorientować...

                                                  > To chyba rzeczywiście za sprytne dla mnie....

                                                  Fakt :P
                                                  Widzę, że sobie z tym nie radzisz ;)

                                                  > Wewnętrzne spory głupców mnie nie interesują. Możesz używać fałszu
                                                  i manipulacj> i > do przepychanek z fałszywcami i manipulantami - w
                                                  waszych religijnych głowach > macie tak pochrzanione, że to mnie nie
                                                  dziwi.

                                                  To nie są wewnętrzne sprawy głupców.
                                                  Przytoczyłam Ci argumenty ludzi wierzących gdy padnie zarzut o
                                                  pedofilię u kleru!

                                                  > Kpisz, czy o drogę pytasz? Durny Glemp, czy durna krytykantka07 to
                                                  jest żaden w> ybór.

                                                  Zapewniam Cię, że jest wybór :P

                                                  > Edukacja i dobrobyt to jest lekarstwo na was wszystkich.

                                                  O tak.
                                                  O tym to nawet komuniści wiedzieli...
                                                  A jak sprawisz, aby był dobrobyt?
                                                  Edukacją sie nie przejmuj!
                      • astrotaurus Re: Droga krytykantko 29.12.08, 11:05

                        krytykantka07 napisała:

                        **W religii Jezusa chodziło o to, aby ludzie nie tyle dążyli do doskonalenia, co
                        o to, aby ludzie, którzy przyjmowali tę religię już byli doskonali...**

                        To po cholewę stwarzał takich niedoskonałych ludzi, jeśli chciał, żeby tylko
                        doskonali przyjmowali jego religię?
                        I musiał być idiotą, skoro uważał, że jak ludzie doskonali zaczną ulegać:
                        nadstawiać drugi policzek i oddawać płaszcze niedoskonałym to doprowadzi to do
                        czegoś mądrego i dobrego.
                        Masz eksperyment w Polsce: nachalne czarne bydło chce coraz więcej i więcej
                        majątku i władzy, a jego apetyt rośnie w miarę jedzenia. Jak by wyglądał
                        świat, gdybyśmy ciągle ulegali głupim i pazernym, podporządkowywali im naukę
                        itp.? Przecie to głupie i nienawistne nie jest zdolne do rozwoju, do tworzenia,
                        zniszczyłoby wszystkie wędki, jako nieogarnialne dla niego, zeżarłoby wszystkie
                        ryby...

                        Zresztą po co ludziom doskonałym jakakolwiek religia, jakikolwiek bóg?
                        Naprawiać doskonałych to każdy głupi potrafi, od boga można by wymagać czegoś
                        więcej, nie uważasz?

                        Ech, źle z Tobą, krytykantko07, źle i coraz gorzej... :(
                        • krytykantka07 Re: Droga krytykantko 29.12.08, 11:08
                          No Ty sobie jednak żarty stroisz!
                          Gdyby zgodnie z nauką Jezusa byli tylko kaci i ofiary to wkrótce nie
                          byłoby katów!
                          Czarne bydło nie wyznaje nauki Jezusa, więc nie ma żadnych praw!
                          • astrotaurus Re: Droga krytykantko 29.12.08, 11:26

                            krytykantka07 napisała:

                            **No Ty sobie jednak żarty stroisz!**

                            Trochę.
                            Gorsze jest to, że Ty sobie żartów nie stroisz, tylko myślisz tak jak mówisz.


                            **Gdyby zgodnie z nauką Jezusa byli tylko kaci i ofiary to wkrótce nie byłoby
                            katów!**

                            Eeeee, jeden by zapewne został jako ostatni....


                            **Czarne bydło nie wyznaje nauki Jezusa, więc nie ma żadnych praw!**

                            Jedziesz po bandzie!
                            To komu masz nadstawiać policzek i oddawać płaszcz? Tym doskonałym co już maja
                            prawa?

                            Czemu nie posłuchasz mądrej rady, której nie pierwszy raz Ci udzielam?
                            Weź kajecik, ołówek, zapisz to wszystko co ględzisz na luźnych kartkach,
                            podobieraj i powyrzucaj te, które są ze sobą sprzeczne i te sprzeczne z nauką
                            (psychologia i socjologią również) i dopiero głoś to co zostanie.
                            :D
                            • krytykantka07 Re: Droga krytykantko 29.12.08, 11:38
                              Ależ Astrotaurusie żaden kat by się nie ostał.
                              Byłyby tylko ofiary.
                              Komu uczniowie Jezusa mieli oddawać płaszcz i nastawiać drugi
                              policzek?
                              Ano niewierzącym i wtedy oni by się nawracali na naukę Jezusa i
                              byliby ofiarami.
                              Co Ty Quo vadis nie znasz? :P
                              Nie byłoby wtedy innych ludzi...
                              A poza tym nie czepiaj się.
                              To co ja mówię jest spójne i logiczne.
                              To, co dla Ciebie niby spójne nie jest to tylko mój komentarz do
                              tego w co wierzą wyznawcy neojudaizmu!
                              A z tym, że neojudaizm ani spójny, ani logiczny nie jest to się
                              oboje zgadzamy...
                  • astrotaurus Re: Dlaczego małżeństwo Chrystusa 29.12.08, 10:51

                    krytykantka07 napisała:

                    **Żadne bałwochwalstwo.
                    Jezus był bogiem.
                    I tylko zrozumienie tej prawdy doprowadzi do pokoju na świecie, a
                    zrozumienie na czym polega Jego nauka - do dobrobytu.**

                    Czy Ty chcesz, żebym kolki dostał ze śmiechu?
                    Każdy bóg, który musi snuć się po Ziemi i opowiadać bzdury, zamiast zrobić co
                    chce to jest chory wymysł!

                    A ten dobrobyt to miał być tu na Ziemi, czy mielibyśmy sami budować dobrobyt w
                    docelowym królestwie nie z tego świata?
                    I dlaczego taki miłosierny, mądry bóg pieprzył 3po3, zamiast uczyć ludzi
                    tworzenia dobrobytu? Czy to nie fałsz i manipulacja, którymi tak niby pogardzasz?

                    Zrozum, krytykantko07, że Twoje debilizmy są miejscami jeszcze gorsze, niż
                    debilizmy katolicyzmu i innych bajek.
                    • krytykantka07 Re: Dlaczego małżeństwo Chrystusa 29.12.08, 10:56
                      Ech Ty złośliwcze :P
                      Nie rozumiesz, że Bóg musiał uszanować wolę ludzi i nikogo nie
                      wyróżniać?
                      Musiał pokazać Żydom do czego doprowadzi wymyślanie sobie boga...
                      Dlatego musiał przyjść na ziemię i ludziom tłumaczyć jak osiągną
                      dobrobyt!
                      I wcale nie pieprzył 3 po 3.
                      To robili ewangeliści.
                      Jezus pokazywał jak proste jest dojście do dobrobytu, ale ci, co
                      mieli władzę, albo chcieli ją mieć z tym się pogodzić nie mogli...
                • astrotaurus Re: Dlaczego małżeństwo Chrystusa 29.12.08, 10:35

                  pocoo napisała:

                  **Masz prawo do własnych przekonań , ale nigdy nie będziesz wiedziała na pewno
                  co czuł Jezus i jak traktował ludzi? Nie ma innej możliwości , jak wyrabianie
                  sobie opinii na temat Jezusa z przekazów.
                  Ta Twoja pewność mnie rozbraja.**

                  Jeszcze do Ciebie nie dotarło, że Krytykantka07 jest boginią, która na razie
                  udaje prorokinię, aby nas nie porażać?
                  Jezus też był taki rozmemłany na Ziemi. Coś tam bełkotał, maskował, kluczył,
                  choć innych namawiał, żeby ich mowa była "taktaknienie".


                  **.Ociera się to o bałwochwalstwo.**

                  Aha. Ale to ciąg dalszy. Jezus to jest totumfacki krytykantki07, a bałwochwalcze
                  uwielbienie ma ona przede wszystkim dla swojej omnipotencji.
                  • pocoo Re: Dlaczego małżeństwo Chrystusa 29.12.08, 10:56
                    astrotaurus napisał:
                    >
                    > Jeszcze do Ciebie nie dotarło, że Krytykantka07 jest boginią, która na razie
                    > udaje prorokinię, aby nas nie porażać.

                    O nie.To ja mam dar jasnowidzenia i nie dam się wymiksować.Inni mogą , to ja też.
                    Proszę tylko nie pisz , że jestem następną nawiedzoną.
          • kolter_one Re: Dlaczego małżeństwo Chrystusa 28.12.08, 22:51
            krytykantka07 napisała:

            > Na ziemi był bogiem.

            Nawet Krk uczy ze na ziemi był człowiekiem .
    • piwi77 Święte słowa w Twojej sygnaturce, maciej 1909 30.12.08, 09:24
      Sygnaturki się nie komentuje, ale przy Twojej musiałem zrobić
      wyjątek.
      • eviva7 Re: Święte słowa w Twojej sygnaturce, maciej 1909 30.12.08, 21:04
        Jezus był żonaty.Pisze o tym w Ewangelii Dwunastu Doskonałych i w To jest Moje Słowo.Alfa i Omega.Ewangelia Jezusa.Objawienie Chrystusowe,jakie znają już prawdziwi chrześcijanie na całym świecie.Ten fragment został usunięty z NT w wyniku działania papieskich korektorów.Dlaczego fakt małżeństwa Jezusa przeszkadzał kościołowi?

        6.10. Kiedy Jezus skończył lat osiemnaście, ożeniono Go z Miriam, dziewicą z rodu judzkiego, i żył z nią przez lat siedem. I zmarła ona, gdyż Bóg wziął ją do siebie, aby mógł On kroczyć dalej do wyższych zadań, które miał spełnić i cierpieć za wszystkich synów i wszystkie córki ludzi.

        www.das-wort.com/polski/s007pl/dimw-06.html
        • krytykantka07 Bóg nie idzie na łatwiznę! 30.12.08, 21:09
          Gdzieś Ty takie brednie wyczytała?
          Jezus nie był żonaty.
          Powód był bardzo prosty.
          Gdyby był żonaty wszyscy by Go darzyli większym szacunkiem.
          A Jezus był bogiem i na łatwiznę nie szedł!
          Od początku wszystko miał utrudnione...
          I dzięki temu Jego zwycięstwo było czymś wielkim...
        • kolter_one Re: Święte słowa w Twojej sygnaturce, maciej 1909 30.12.08, 21:10
          eviva7 napisała:
          Dlaczego fakt małżeństwa Jezusa przeszkadzał k
          > ościołowi?

          Widać ci ludzie nie widzieli w tym dziele natchnienia Bożego ?
          Większość ksiąg które nie znalazły się w Biblii, powstała długo po śmierci
          apostołów to mogło być powodem odrzucenia . Zresztą czemu to na siłę wciskacie
          mu do łóżka babę ,wielu znanych i wielkich ludzi było samotnikami.
          • krytykantka07 Re: Święte słowa w Twojej sygnaturce, maciej 1909 30.12.08, 21:22
            No tak.
            Wielcy ludzie najczęściej są samotnikami.
            W przeciwnym wypadku nie byliby wielcy ;)
            Małżeństwo facetowi w tamtych czasach dodawało powagi.
            I właśnie tego jako bóg nie musiał dodawać sobie Jezus.
            Tiaaaaaaaa faryzeusz z Tarsu by Jezusa na biskupa nie wybrał.
            Ale dowcip!
            • kolter_one Re: Święte słowa w Twojej sygnaturce, maciej 1909 30.12.08, 21:27
              krytykantka07 napisała:
              > Małżeństwo facetowi w tamtych czasach dodawało powagi.

              Jezus pewno jako bóg wiedział ze i tak faryzeusze go zlekceważą, wiec po co miał
              się z babą mordować :)))))
              • krytykantka07 Re: Święte słowa w Twojej sygnaturce, maciej 1909 30.12.08, 21:32
                Tiaaaaaaaaaa faryzeusze właśnie łatwiej Go zlekceważyli dlatego, że
                żonaty nie był :P
                • kolter_one Re: Święte słowa w Twojej sygnaturce, maciej 1909 30.12.08, 21:48
                  krytykantka07 napisała:

                  > Tiaaaaaaaaaa faryzeusze właśnie łatwiej Go zlekceważyli dlatego, że
                  > żonaty nie był :P

                  To nie mógł ich jako bóg czymś od razu pokarać ::)))
                  • krytykantka07 Re: Święte słowa w Twojej sygnaturce, maciej 1909 30.12.08, 22:02
                    Pewnie, że mógł :P
                    Mógł sie urodzić w pałacu, mógł narzucić Żydom swoją religię siłą i
                    nie musiał się z nimi wcale liczyć.
                    A tego nie zrobił.
                    Dlaczego?
                    Ano dlatego, że to Żydzi mieli się przyznać do tego, że ST to
                    brednie!
                    Mieli przyznać, że wypaczyli obraz Boga...
            • eviva7 Re: Święte słowa w Twojej sygnaturce, maciej 1909 30.12.08, 21:28
              Z "To jest Moje Słowo..."

              Jako Jezus, to znaczy jako Syn Człowieczy, musiałem doznać i tego połączenia z płcią żeńską, abym mógł ją zrozumieć i jej pomóc.
              Jako Jezus z Nazaretu miałem głęboką, czystą łączność z tą niewiastą, która była Mojej istocie bardzo bliska. Prawo głosi: podobne przyciąga podobne. Ta niewiasta miała w swojej istocie aspekty, których wibracje były podobne wibracjom Mojej duszy. Poprzez te aspekty byliśmy w głębokiej łączności. Ja odczuwałem się w niej, a ona we Mnie. W ten sposób przeżyłem świat odczuć żeńskiej zasady w szacie ziemskiej i dzięki temu rozumiałem niewiasty, które w latach, kiedy nauczałem, były przy Mnie.
              Krótko przed rozpoczęciem okresu Mojego nauczania, życie ziemskie tej niewiasty dobiegło końca. Bóg, nasz odwieczny Ojciec, zabrał ją do siebie, tak jak później wielu mężów i wiele niewiast, którzy szli za Mną. Na tym świecie bowiem przychodzenie i odchodzenie dusz jest prawidłowością, która nie podlega samowoli, lecz działaniu prawa siewu i zbioru lub świetlistego prawa Bożego.
              ----------------
              Jezus żył 49 lat.Zaliczył "szkołę"7x7.W jej ramach był żonaty przez 7 lat.
              • krytykantka07 Re: Święte słowa w Twojej sygnaturce, maciej 1909 30.12.08, 21:44
                Jezus takiego bełkotu nie używał!
                On mówił prostymi słowami!
                O jakichś tam wibracjach i aspektach nie mówił.
                Tych uczonych słów nawet nie używał...
                • eviva7 Re: Święte słowa w Twojej sygnaturce, maciej 1909 30.12.08, 21:47
                  krytykantka07 napisała:

                  > Jezus takiego bełkotu nie używał!
                  > On mówił prostymi słowami!
                  > O jakichś tam wibracjach i aspektach nie mówił.
                  > Tych uczonych słów nawet nie używał...

                  Dla mnie są te słowa bardzo proste i kryształowo jasne.Nie ma tam żadnego bełkotu.
                  • krytykantka07 Re: Święte słowa w Twojej sygnaturce, maciej 1909 30.12.08, 22:05
                    Ależ moja droga tam jest filozoficzny i teologiczny bełkot.
                    Jezus tak nie mówił.
                    Przeczytaj Jego przypowieści, albo kazanie na górze...
                    Wiesz dlaczego Jezus bełkotu nie używał?
                    Bo on uczył w sposób: " spójrz jakie to proste "
                    Ci, co posługują sie bełkotem uczą w sposób: " spójrz, jaki jestem
                    mądry "
                    Czyli tu już pycha daje o sobie znać...
                    Jezus to potępiał!
                    W życiu nie posłuchałby czyjegoś bełkotu, bo z belkotu nic nie
                    wynika...
                    • eviva7 Re: Święte słowa w Twojej sygnaturce, maciej 1909 30.12.08, 22:11
                      krytykantka07 napisała:

                      > Ależ moja droga tam jest filozoficzny i teologiczny bełkot.
                      > Jezus tak nie mówił.
                      > Przeczytaj Jego przypowieści, albo kazanie na górze...
                      > Wiesz dlaczego Jezus bełkotu nie używał?
                      > Bo on uczył w sposób: " spójrz jakie to proste "
                      > Ci, co posługują sie bełkotem uczą w sposób: " spójrz, jaki jestem
                      > mądry "
                      > Czyli tu już pycha daje o sobie znać...
                      > Jezus to potępiał!
                      > W życiu nie posłuchałby czyjegoś bełkotu, bo z belkotu nic nie
                      > wynika...
                      ----------
                      Bełkot dla mnie to jest w Biblii.W To jest Moje Słowo...,wszystko jest bardzo
                      prosto i jasno wytłumaczone.Od razu widać Boże Słowo w działaniu .
                      • krytykantka07 Re: Święte słowa w Twojej sygnaturce, maciej 1909 30.12.08, 22:14
                        Ty sobie nawet tak nie żartuj!
                        Tam nawet grama słowa Bożego nie ma...
                        Nigdy słowo Boże nie jest bełkotem.
                        To bełkot daje władzę, bo wykorzystuje zjawisko snobizmu
                        intelektualnego.
                        Jezus nie używał bełkotu, bo władzy nie potrzebował!
                        Przeczytaj jeszcze raz, co skopiowałaś i sama napisz to prostymi
                        słowami.
                        Wtedy zrozumiesz o co mi chodzi...
                        • eviva7 Re: Święte słowa w Twojej sygnaturce, maciej 1909 30.12.08, 22:17
                          krytykantka07 napisała:

                          > Ty sobie nawet tak nie żartuj!
                          > Tam nawet grama słowa Bożego nie ma...
                          > Nigdy słowo Boże nie jest bełkotem.
                          > To bełkot daje władzę, bo wykorzystuje zjawisko snobizmu
                          > intelektualnego.
                          > Jezus nie używał bełkotu, bo władzy nie potrzebował!
                          > Przeczytaj jeszcze raz, co skopiowałaś i sama napisz to prostymi
                          > słowami.
                          > Wtedy zrozumiesz o co mi chodzi...
                          --------------
                          Napisz konkretnie o co Ci chodzi,bo dla mnie wszystko jest jasne.
                          • krytykantka07 Re: Święte słowa w Twojej sygnaturce, maciej 1909 30.12.08, 22:29
                            Napisz to prostymi słowami.
                            Tak jakbyś tłumaczyła prostakom ;).
                            Oni by w życiu tego niepojęli, jakie to prawo coś tam przyciąga,
                            jakie to wibracje sie odczuwa i jakie to aspekty się ma ;)

                            " Jako Jezus, to znaczy jako Syn Człowieczy, musiałem doznać i tego
                            połączenia z płcią żeńską, abym mógł ją zrozumieć i jej pomóc.
                            Jako Jezus z Nazaretu miałem głęboką, czystą łączność z tą
                            niewiastą, która była Mojej istocie bardzo bliska. Prawo głosi:
                            podobne przyciąga podobne. Ta niewiasta miała w swojej istocie
                            aspekty, których wibracje były podobne wibracjom Mojej duszy.
                            Poprzez te aspekty byliśmy w głębokiej łączności. Ja odczuwałem się
                            w niej, a ona we Mnie. W ten sposób przeżyłem świat odczuć żeńskiej
                            zasady w szacie ziemskiej i dzięki temu rozumiałem niewiasty, które
                            w latach, kiedy nauczałem, były przy Mnie.
                            Krótko przed rozpoczęciem okresu Mojego nauczania, życie ziemskie
                            tej niewiasty dobiegło końca. Bóg, nasz odwieczny Ojciec, zabrał ją
                            do siebie, tak jak później wielu mężów i wiele niewiast, którzy szli
                            za Mną. Na tym świecie bowiem przychodzenie i odchodzenie dusz jest
                            prawidłowością, która nie podlega samowoli, lecz działaniu prawa
                            siewu i zbioru lub świetlistego prawa Bożego ".
                            • eviva7 Re: Święte słowa w Twojej sygnaturce, maciej 1909 30.12.08, 22:44
                              krytykantka07 napisała:

                              > Napisz to prostymi słowami.
                              > Tak jakbyś tłumaczyła prostakom ;).
                              > Oni by w życiu tego niepojęli, jakie to prawo coś tam przyciąga,
                              > jakie to wibracje sie odczuwa i jakie to aspekty się ma ;)
                              >
                              > " Jako Jezus, to znaczy jako Syn Człowieczy, musiałem doznać i tego
                              > połączenia z płcią żeńską, abym mógł ją zrozumieć i jej pomóc.
                              > Jako Jezus z Nazaretu miałem głęboką, czystą łączność z tą
                              > niewiastą, która była Mojej istocie bardzo bliska. Prawo głosi:
                              > podobne przyciąga podobne. Ta niewiasta miała w swojej istocie
                              > aspekty, których wibracje były podobne wibracjom Mojej duszy.
                              > Poprzez te aspekty byliśmy w głębokiej łączności. Ja odczuwałem się
                              > w niej, a ona we Mnie. W ten sposób przeżyłem świat odczuć żeńskiej
                              > zasady w szacie ziemskiej i dzięki temu rozumiałem niewiasty, które
                              > w latach, kiedy nauczałem, były przy Mnie.
                              > Krótko przed rozpoczęciem okresu Mojego nauczania, życie ziemskie
                              > tej niewiasty dobiegło końca. Bóg, nasz odwieczny Ojciec, zabrał ją
                              > do siebie, tak jak później wielu mężów i wiele niewiast, którzy szli
                              > za Mną. Na tym świecie bowiem przychodzenie i odchodzenie dusz jest
                              > prawidłowością, która nie podlega samowoli, lecz działaniu prawa
                              > siewu i zbioru lub świetlistego prawa Bożego ".
                              -------------
                              1.Podobne...Wibracje są to energie duchowe,które rozchodzą się od człowieka.Na
                              pewno odczuwasz ,że z jednymi ludźmi czujesz się bardzo dobrze,a innych
                              unikasz.Jak ktoś jest nerwowy,to ta energia udziela się i innym.Zwłaszcza małe
                              dzieci są bardzo uczulone na ich odbiór.

                              2.Aspekty są to cechy charakteru.Z niektórymi bardzo bliskimi ludźmi można
                              powiedzieć,że rozumie się bez słów.
              • kolter_one Re: Święte słowa w Twojej sygnaturce, maciej 1909 30.12.08, 21:49
                eviva7 napisała:

                > Z "To jest Moje Słowo..."
                >
                > Jako Jezus, to znaczy jako Syn Człowieczy, musiałem doznać i tego połączenia z
                > płcią żeńską, abym mógł ją zrozumieć i jej pomóc.

                Qurde masz dobry towar daj namiar ::))))
                • eviva7 Re: Święte słowa w Twojej sygnaturce, maciej 1909 30.12.08, 21:59
                  kolter_one napisał:

                  > eviva7 napisała:
                  >
                  > > Z "To jest Moje Słowo..."
                  > >
                  > > Jako Jezus, to znaczy jako Syn Człowieczy, musiałem doznać i tego połącze
                  > nia z
                  > > płcią żeńską, abym mógł ją zrozumieć i jej pomóc.
                  >
                  > Qurde masz dobry towar daj namiar ::))))
                  ------------------
                  Nie wiem czy dla Ciebie będzie to dobry towar,ale może ciekawy?

                  www.das-wort.com/polski/s007pl/dimw-06.html
                  • pocoo Re: eviva7 31.12.08, 00:07
                    Zgadzam się z krytykantką , że niektóre słowa w tekście który przytoczyłaś , nie były używane przez Jezusa a tym bardziej przez prostych ludzi , którzy byli analfabetami.
                    Był mężczyzna i niewiasta ale słowem "płeć" nie posługiwali się ówcześni ludzie.Być może to wina przekładu.
                    • kolter_one Re: eviva7 31.12.08, 19:52
                      pocoo napisała:

                      > Zgadzam się z krytykantką , że niektóre słowa w tekście który przytoczyłaś , ni
                      > e były używane przez Jezusa a tym bardziej przez prostych ludzi , którzy byli
                      > analfabetami.

                      Nie wiem czy wiesz ale w Izraelu analfabetyzm nie był tak duży , jak w
                      średniowiecznej Europie .
                      • karbat Re: Jezus -malzenstwo .... 08.01.09, 06:19
                        nie bylo wowczas wsrod starozytnych Zydow takiej mozliwosci ,
                        aby NIEzonaty byl RABBINEM i INNYCH nauczal .
                        Patrzono by wowczas na takiego gostka ( kawalera ) jak na
                        dziwaka , nieudacznika , nienormlnego .

                        Jezus calujac Marie Magdalene w usta ,jak nas naucza pismo swiete ,
                        daje dowod ,ze lubial dziewyczyny .
                        Milowal i wyroznial tez swego ulubionego ucznia ( Piotr nim niestety
                        nie byl ) - lubial chlopakow .
                        • kolter_one Re: Jezus -malzenstwo .... 08.01.09, 09:45
                          karbat napisał:

                          > nie bylo wowczas wsrod starozytnych Zydow takiej mozliwosci ,
                          > aby NIEzonaty byl RABBINEM i INNYCH nauczal .

                          Jezus formalnie nie był Rabbim ,a tylko kaznodzieją
                          • karbat Re: Jezus -malzenstwo .... 09.01.09, 04:52
                            kolter_one napisał:
                            > karbat napisał:

                            > > nie bylo wowczas wsrod starozytnych Zydow takiej mozliwosci ,
                            > > aby NIEzonaty byl RABBINEM i INNYCH nauczal .
                            >
                            > Jezus formalnie nie był Rabbim ,a tylko kaznodzieją

                            uczniowie zwracali sie do niego Rabbi jak naucza pismo swiete .

                            • kolter_one Re: Jezus -malzenstwo .... 09.01.09, 08:58
                              karbat napisał:
                              > uczniowie zwracali sie do niego Rabbi jak naucza pismo swiete .

                              Określenie ,,Rabbi" znaczy przede wszystkim ,,nauczyciel" i w takim znaczeniu
                              było używane Jn 1,38). Jednakże na krótko przed narodzinami Jezusa stało się dla
                              Żydów formułką grzecznościową lub czcigodnym, zaszczytnym tytułem oznaczającym
                              ,,mój wielki; mój wybitny", niektórzy uczeni w piśmie i nauczyciele prawa wręcz
                              domagali się takiego tytułowania. Jezus Chrystus potępił ową tytułomanię
                              i polecił swym naśladowcom, by nie dawali się nazywać ,Rabbi", gdyż to on jest
                              ich nauczycielem Mt 23,6-8).
                              W Biblii określenie ,,Rabbi" występuje tylko w NT, dwunastokrotnie odniesiono je
                              do Jezusa w podstawowym znaczeniu ,,Nauczyciel: dwa razy zrobił to Piotr Mk 9,5;
                              11,21, raz dwaj uczniowie Jana 1,38, raz Natanael Jan 1,49, raz Nikodem Jan 3,2,
                              trzy razy niewymienieni z imienia uczniowie Jezusa Jan 4,31; 9:2; 11:8), raz
                              tłum Jan 6,25 i dwa razy Judasz Mt 26,25, 49; Mk 14,45). Maria Magdalena oraz
                              ślepiec, którego uzdrowił Jezus, nazwali go ,,Rabbuni'' (mój Nauczycielu).Jeden
                              raz mianem Rabbi określono Jana Chrzciciela Jan 3,26).
                        • radzimir11 Re: Jezus -malzenstwo .... 08.01.09, 11:10
                          karbat napisał:

                          > nie bylo wowczas wsrod starozytnych Zydow takiej mozliwosci ,
                          > aby NIEzonaty byl RABBINEM i INNYCH nauczal .
                          > Patrzono by wowczas na takiego gostka ( kawalera ) jak na
                          > dziwaka , nieudacznika , nienormlnego .

                          I wszystko wskazuje na to, że tak go w tej baśni potraktowano.

                          > Jezus calujac Marie Magdalene w usta ,jak nas naucza pismo swiete > daje
                          dowod ,ze lubial dziewyczyny .
                          > Milowal i wyroznial tez swego ulubionego ucznia ( Piotr nim
                          > niestety nie byl ) - lubial chlopakow .

                          Gdyby tak było, to kolo byłby całkiem wporzo, do rany przyłóż. Byłoby, gdyby
                          istniał - a nie był postacią wyssaną z czyjegoś dużego palca.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka