Dodaj do ulubionych

A czemu Arcykr nie uda się po prostu

20.11.03, 20:47
do któregos z ruchów katolickich?
Tam by znalazł przyjaciół.
Chociaz kto wie, z jego punktu widzenia wszyscy współ-Ruchowicze byliby
bliskimi potepienia grzesznikami, z xiędzem -moderatorem włącznie...
Obserwuj wątek
    • kora3 Re: A czemu Arcykr nie uda się po prostu 20.11.03, 22:12
      kochanica29 napisała:

      > do któregos z ruchów katolickich?
      > Tam by znalazł przyjaciół.
      > Chociaz kto wie, z jego punktu widzenia wszyscy współ-Ruchowicze byliby
      > bliskimi potepienia grzesznikami, z xiędzem -moderatorem włącznie...

      Kochanico te ruchy bywają niebezpieczne ...
      • kochanica29 Re: A czemu Arcykr nie uda się po prostu 21.11.03, 16:44
        kora3 napisała:

        > kochanica29 napisała:
        >
        > > do któregos z ruchów katolickich?
        > > Tam by znalazł przyjaciół.
        > > Chociaz kto wie, z jego punktu widzenia wszyscy współ-Ruchowicze byliby
        > > bliskimi potepienia grzesznikami, z xiędzem -moderatorem włącznie...
        >
        > Kochanico te ruchy bywają niebezpieczne ...
        > Taize, Swiatlo-Zycie?
        ???
        • kora3 Re: A czemu Arcykr nie uda się po prostu 22.11.03, 12:12
          kochanica29 napisała:

          > kora3 napisała:
          >
          > > kochanica29 napisała:
          > >
          > > > do któregos z ruchów katolickich?
          > > > Tam by znalazł przyjaciół.
          > > > Chociaz kto wie, z jego punktu widzenia wszyscy współ-Ruchowicze byli
          > by
          > > > bliskimi potepienia grzesznikami, z xiędzem -moderatorem włącznie...
          > >
          > > Kochanico te ruchy bywają niebezpieczne ...
          > > Taize, Swiatlo-Zycie?
          > ???

          Każda organizacja może stać się niebezpieczna kochanico, jesli przynależnośc do
          niej nie jest jakimś dodatkiem, a staje się celem samo w sobie ..uzależnienie
          od dowolnehj grupy jest bardzo niebezpieczne ...
          Mam pośrednie, ale osobiste doświadczenia z OwDŚ- wyszukaj sobie na forum KR
          mój wątek ne ten temat, a zrozumiesz zcemu tak uważam ...
    • o.mariusz Towarzystwo dla Arcysia 21.11.03, 18:22

      Miałem co prawda już tu więcej nie pisać, ale jak zostały same kobitki to
      zaczęły się oczywiście zaraz między sobą kłócić. (Jakżeby mogło być inaczej!)


      kochanica29 napisała:

      > A czemu Arcykr nie uda się po prostu...
      > do któregos z ruchów katolickich? Tam znalazłby przyjaciół.

      Przypuszczam, że Arcysia nie usatysfakcjonowałaby żadna "zwykła" grupa
      charyzmatyczna w rodzaju OwDŚ z powodu jej zbytniego konserwatyzmu. Ale nic
      straconego - w niezmierzonych zasobach Internetu znalazłem miejsce, gdzie nasz
      Arcyś znalazłby bez wątpienia bratnie dusze. Jeden z użytkowników pisze tam:

      - - < początek cytatu > - -

      Czy ktoś z Was stosuje w praktyce magicznej księgi liturgiczne Kościoła
      katolickiego (Brewiarz, Mszał, Rytuał)? Dla mnie jest to najważniejsza część
      mojej praktyki. Używam ksiąg sprzed soboru.

      Nie mam święceń kapłańskich w zwykłym rozumieniu. Zawsze chciałem takowe mieć,
      ale uzyskać je chciałem raczej poza Kościołem. Szukałem jakiegoś "wolnego
      biskupa", ale nie znalazłszy postanowiłem spróbować inaczej. Poprosiłem o
      święcenia zmarłych biskupów katolickich przebywających w czyśćcu. Nie było to
      żadne wywoływanie duchów, raczej modlitwa. Poczym odprawiłem rytuał święceń,
      odczytując zarówno partie święcących, jak święconych. W czasie rytuału nic się
      nie działo, tyle, że po nim straciłem całą ochotę na odprawianie obrzędów
      zastrzeżonych kapłanom, do tego stopnia, że nie odprawiłem nawet nabożeństw,
      które wyświęcony zaraz po święceniach odprawić powinien. Gdyby się na tym
      skończyło, można by powiedzieć, że nic się nie stało, eksperyment się nie
      powiódł. Ale choć wszystko wskazywało, że to koniec, koniec to nie był. Tu
      muszę wspomnieć, że od wielu lat borykałem się z pewnym poważnym problemem,
      którego nie mogłem rozwiązać ani środkami ludzkimi, ani magicznymi. Po roku od
      mych "święceń" w czasie medytacji nawiązałem (albo uroiłem sobie) kontakt
      mentalny z istotą, która przedstawiła mi się jako "Biskup Symeon". Istota ta
      powiedziała, że jest jednym z biskupów, którzy mnie wyświęcili na kapłana i
      zaproponowała układ. Ja miałem w ciągu tygodnia dopełnić brakujących obrzędów
      po wyświęceniu i odprawić Mszę (juz nie pamietam, jedną czy trzy) w ich
      intencji. Oni zobowiązali sią w ciągu miesiąca rozwiązać problem, z którym
      borykałem sią od lat. Dodał też, że jeśli nie będę zadowolony z rozwiązania,
      układ można będzie powtórzyć. Przystałem na układ, odprawiłem co było do
      odprawienia. Oni też się wywiązali. Problem, którego nie potrafiłem rozwiązać
      poprzez lata, rozwiązał się z taką łatwością i w tak zadowalający mnie sposób,
      że nie mogę wyjść ze zdumienia. I co o tym sądzicie? Czy Waszym zdaniem moje
      doświadczenia są realne, czy to tylko zbieg okoliczności? Czy ktoś z was ma
      podobne doświadczenia?

      Dodam, że z szacunku dla kapłanów wyświęconych w sposób zwyczajny, w
      odróżnieniu od nich odprawiam Msze suche, to znaczy nie używam fizycznego
      chleba i wina, ale je wizualizuję. Msze odprawiam bardzo rzadko, częściej
      korzystam z Brewiarza, albo Psałterza. Chętnie poznam kogoś, kto praktykuje
      podobnie.

      - - < koniec cytatu > - -

      I co Arcyś, podoba się? W razie czego służę namiarami na priva.

      - - - - -
      No 1 na Top Ten Radia Maryja:
      Życie to nie teatr (fragment, mp3, 115 KB)


      Pzdr. o. Mariusz
      ___________________________
      Kościół Uniwersalny - forum , www
      • jan33 Re: A fe o. mariuszu 21.11.03, 20:07
        To ja prosze o powrot lub zostanie o a o.mariusz z takim tekstem wyjezdza.
        Prosze sie wyspowiadac i dopiero wtedy wrocic do forumowania.
        jan33
        • o.mariusz Re: A fe o. mariuszu 21.11.03, 21:04
          jan33 napisał:

          > Prosze sie wyspowiadac i dopiero wtedy wrocic do forumowania.

          Drogi Janie! Przedstawione powyżej świadectwo to klasyczny niemal przypadek
          opętania. Najciekawsze jest jednak to, że pisząca je osoba jest prawdziwym (w
          jej przekonaniu) i gorliwie praktykującym katolikiem oraz zdecydowanie odpiera
          wszelkie posądzenia o kontakty ze złym czy satanizm. I jest to reguła - osoby
          znajdujące się pod złym wpływem rzadko sobie to uświadamiają i najczęściej
          energicznie temu zaprzeczają.

          Zgadzam się, że opisany przypadek jest bardzo drastyczny i we wszystkich (poza
          oczywiście samym zainteresowanym) budzi zdecydowaną niechęć. Ale jest to
          jednocześnie jedyny możliwy sposób, aby uświadomić Arcysiowi, że to co uważa on
          (u siebie) za naturalne i czym się wręcz szczyci, może być przez otoczenie
          odbierane podobnie.


          Pzdr. o. Mariusz
          ___________________________
          Kościół Uniwersalny - forum , www
          • o.mariusz Ciekawy link 21.11.03, 21:50

            To jeszcze raz ja. W tym samym miejscu gdzie zamieszczone było to świadectwo
            napotkałem bardzo ciekawy link - www.exorcista.pl/pl/index.htm .
            Wprawdzie dopiero poznaję tą stronę, ale już na pierwszy rzut oka sprawia ona
            wrażenie rzetelnej i dogłębnie wyjaśniającej zagadnienie.


            Pzdr. o. Mariusz
            ___________________________
            Kościół Uniwersalny - forum , www
          • arcykr Re: A fe o. mariuszu 22.11.03, 06:30
            o.mariusz napisał:

            > Ale jest to
            > jednocześnie jedyny możliwy sposób, aby uświadomić Arcysiowi, że to co uważa on> (u siebie) za naturalne i czym się wręcz szczyci, może być przez otoczenie
            > odbierane podobnie.
            A czym miałoby być to moje "coś"?
      • kochanica29 Re: Towarzystwo dla Arcysia 23.11.03, 11:19
        Korcia, czy my się kłócimy???
        Gdzie on to widzi???
        Antyfeminista jakiś wściekły, ja Cię nie zrozumiałam, Ty mi wyjaśniasz, a on,
        że kobitki oczywiście się kłócą.
        Mężczyzni za to żyja ze soba jak te gołąbki pokoju, czego najlepszym przykładem
        jest George W. Bush...
        • kora3 Kłótnia Kochanicy & Kory ... 23.11.03, 11:33
          kochanica29 napisała:

          > Korcia, czy my się kłócimy???

          Kochanico Kochana ...kto się kłóci ????
          Przeoczyłąm widocznie to o "kłóceniu się" i nie zareagowałam :) Faktycznie, ze
          niezła głupota :)))

          > Gdzie on to widzi???

          Są ludzie co potrzfią "dostrzec" wiele 'niewidzialnych rzeczy" ze szzcególnym
          uwzglednieniem tych, co ich nie ma :) O. Mariuszowi to się udało ...wcześniej
          też udało mu się "pobłogosławić" mój net- romas z Arcykrem ....:) Jak zabawa to
          zabawa :)

          > Antyfeminista jakiś wściekły, ja Cię nie zrozumiałam, Ty mi wyjaśniasz, a on,
          > że kobitki oczywiście się kłócą.

          Widocznie ów kosciół uniwersalny oparty Ci jest na patriarchacie ... pary
          dobiera kapłan, a kobity niezadowolone się kłócą :) No i taki model się
          chłopinie przeniósł na "foruma" :))) Albo ma "uraza" jak kolega Lechu (też
          bywa, ze tchnie antyfeminizmem:))) - może żona o. mariusza kłótliwa i już się
          utrwalił stereotypik :)

          Niniejszym oświadczamy z Kochanica, ze się nie kłócimy !!!! A nawet ze swej
          strony mogę zadeklarować sympatię do tejże Kochanicy, co ułatwia mi
          niewątpliwie unikanie kłótni z ww:))))
          • kochanica29 Re: Kłótnia Kochanicy & Kory ... 23.11.03, 12:36
            I wzajemnie!
            Ja moge dodatkowo zadeklarowac uznanie dla esprit i poczucia humoru Kory.
            zwlaszcza powyższa wypowiedz...
            • kora3 Re: Kłótnia Kochanicy & Kory ... 23.11.03, 14:14
              kochanica29 napisała:

              > I wzajemnie!
              > Ja moge dodatkowo zadeklarowac uznanie dla esprit i poczucia humoru Kory.
              > zwlaszcza powyższa wypowiedz...

              Podwójne dzięki kochana Kochanico ...:)
              A czytajac poniższą wypowiedź O. Mariusza oderwanego od "materialnego życia "
              (ciekawe, czy też z ambicjami do bycia "niejedzącym" :)) widać okiem
              nieuzbrojonym iż człek ten ma już swoje poglady o kobietach ...bardzo utrwalone
              (nie wnikam nawet jakie to przyczyny uczyniły zeń feminofoba - pogardliwca, ale
              musoały to być traumatyczne i ciężkie sprawy )
              tak czy owak miło mi się z Tobą "kłóci" Kochanico :) Kłóćmy się dalej :)
          • o.mariusz Re: Kłótnia Kochanicy & Kory ... 23.11.03, 13:09

            > (...) ja Cię nie zrozumiałam, Ty mi wyjaśniasz, a on, że kobitki oczywiście
            > się kłócą. Niniejszym oświadczamy z Kochanica, ze się nie kłócimy !!! A nawet
            > ze swej strony mogę zadeklarować sympatię do tejże Kochanicy...

            Miłość bliźniego to bardzo piękna rzecz. Ale musicie uważać, żeby podczas tego
            przepełnionego wzajemną sympatią "wyjaśniania sobie" nie porysować zbytnio
            ekranu, bo i monitora szkoda, i paznokci... ;-)))

            > może żona o. mariusza kłótliwa i już się utrwalił stereotypik :)

            Pudło! Tatko Mariusz to prawdziwy klecha - nie z przypadku, ale z powołania.
            Wymaga to posiadania specjalnego charakteru, a ten ze swej istoty wyklucza
            możliwość "zakorzenienia się" w świecie materialnym. I chwalę Boga, że tak się
            właśnie stało...


            Pzdr. o. Mariusz
            ___________________________
            Kościół Uniwersalny - forum , www
            • kora3 Re: Kłótnia Kochanicy & Kory ... 23.11.03, 13:41
              o.mariusz napisał:

              >
              > > (...) ja Cię nie zrozumiałam, Ty mi wyjaśniasz, a on, że kobitki oczywiści
              > e
              > > się kłócą. Niniejszym oświadczamy z Kochanica, ze się nie kłócimy !!! A na
              > wet
              > > ze swej strony mogę zadeklarować sympatię do tejże Kochanicy...
              >
              > Miłość bliźniego to bardzo piękna rzecz. Ale musicie uważać, żeby podczas
              tego
              > przepełnionego wzajemną sympatią "wyjaśniania sobie" nie porysować zbytnio
              > ekranu, bo i monitora szkoda, i paznokci... ;-)))

              Nie martw się o moje paznokcie drogi O. Mariuszu ...mają się naprawde dobrze :)
              Od dziecka mam zdrowe i niełamliwe to teraz bez wysiłku mogę "szpanować" takimi
              po 1,5 cm :) własnymi !!! nie sztucznymi :)
              Ale od nich to raczej niszczy się klawiatura bardziej niż monitor ...:)
              Myslałm ,ze to wiesz :)

              > > może żona o. mariusza kłótliwa i już się utrwalił stereotypik :)
              >
              > Pudło! Tatko Mariusz to prawdziwy klecha - nie z przypadku, ale z powołania.
              > Wymaga to posiadania specjalnego charakteru, a ten ze swej istoty wyklucza
              > możliwość "zakorzenienia się" w świecie materialnym. I chwalę Boga, że tak
              się
              > właśnie stało...
              >
              To dobrze, ze tak się stało, bo masz wypaczone poglądy na temat kobiet i ich
              wzajemnych relacji oraz jakieś chyba kompleksy związane z kobietami to i
              lepiej, ześ żadnej nie "uszczęśliwił" :)
              > Pzdr. o. Mariusz
              > ___________________________
              > Kościół Uniwersalny - forum , www
              • kochanica29 Za to jak klecha to opiniotwórczy... 23.11.03, 20:26
                kora3 napisała:

                > o.mariusz napisał:
                >
                > >
                > > > (...) ja Cię nie zrozumiałam, Ty mi wyjaśniasz, a on, że kobitki oczy
                > wiści
                > > e
                > > > się kłócą. Niniejszym oświadczamy z Kochanica, ze się nie kłócimy !!!
                > A na
                > > wet
                > > > ze swej strony mogę zadeklarować sympatię do tejże Kochanicy...
                > >
                > > Miłość bliźniego to bardzo piękna rzecz. Ale musicie uważać, żeby podczas
                > tego
                > > przepełnionego wzajemną sympatią "wyjaśniania sobie" nie porysować zbytnio
                >
                > > ekranu, bo i monitora szkoda, i paznokci... ;-)))
                >
                > Nie martw się o moje paznokcie drogi O. Mariuszu ...mają się naprawde
                dobrze :)
                >
                > Od dziecka mam zdrowe i niełamliwe to teraz bez wysiłku mogę "szpanować"
                takimi
                >
                > po 1,5 cm :) własnymi !!! nie sztucznymi :)
                > Ale od nich to raczej niszczy się klawiatura bardziej niż monitor ...:)
                > Myslałm ,ze to wiesz :)
                >
                > > > może żona o. mariusza kłótliwa i już się utrwalił stereotypik :)
                > >
                > > Pudło! Tatko Mariusz to prawdziwy klecha - nie z przypadku, ale z powołani
                > a.
                > > Wymaga to posiadania specjalnego charakteru, a ten ze swej istoty wyklucza
                >
                > > możliwość "zakorzenienia się" w świecie materialnym. I chwalę Boga, że tak
                >
                > się
                > > właśnie stało...
                > >
                > To dobrze, ze tak się stało, bo masz wypaczone poglądy na temat kobiet i ich
                > wzajemnych relacji oraz jakieś chyba kompleksy związane z kobietami to i
                > lepiej, ześ żadnej nie "uszczęśliwił" :)
                > > Pzdr. o. Mariusz
                > > ___________________________
                > > Kościół Uniwersalny - forum , www
                >
                >
                i moze ludziom robic H2O z mózgu.
                Ja paznokcie piluję na zero.
            • arcykr Re: Kłótnia Kochanicy & Kory ... 24.11.03, 09:05
              o.mariusz napisał:

              > Pudło! Tatko Mariusz to prawdziwy klecha - nie z przypadku, ale z powołania.
              > Wymaga to posiadania specjalnego charakteru, a ten ze swej istoty wyklucza
              > możliwość "zakorzenienia się" w świecie materialnym.
              O możesz dokładniej opisać, na czym ten twój brak "zakorzenienia się" właściwie polega?
              • psychoguru Arcydobra 24.11.03, 11:35
                arcykr napisał:

                > > Wymaga to posiadania specjalnego charakteru, a ten ze swej istoty wyklucza
                > > możliwość "zakorzenienia się" w świecie materialnym.
                > O możesz dokładniej opisać, na czym ten twój brak "zakorzenienia się"
                > właściwie polega?

                Sluzymy pomoca:

                W hierarchii wartosci swiat materialny jest kwalifikowany znacznie ponizej
                swiata duchowego. Swiat duchowy ma co najmniej czesciowa realnosc i dostarcza
                przezyc odczuwanych jako (prawie) realne. Czesc swiata duchowego to raj czyli
                ideal godny zdobywania.

                Swiat materialny jest z kolei pelen grozy, syfu i malarii, w najlepszym razie
                jest postrzegany jako NIEdoskonaly z naciskiem na NIE.

                W wielu przypadkach zwrocenie ku swiatu duchowemu i brak korzeni w swiecie
                materialnym ma podloze lekowe: wycofanie sie ze swiata zmniejsza mozliwosc
                narazania sie na niedoskonalosci zwiazane z zyciem materialnym. Swiat duchowy
                oferuje zas pelen ideal bez niedoskonalosci.
                • arcykr Re: Arcydobra 24.11.03, 11:45
                  psychoguru napisała:

                  > W wielu przypadkach zwrocenie ku swiatu duchowemu i brak korzeni w swiecie
                  > materialnym ma podloze lekowe: wycofanie sie ze swiata zmniejsza mozliwosc
                  > narazania sie na niedoskonalosci zwiazane z zyciem materialnym.
                  www.list.media.pl/articles.php?lng=pl&pg=415
                  www.list.media.pl/articles.php?lng=pl&pg=399
                  > Swiat duchowy
                  > oferuje zas pelen ideal bez niedoskonalosci.
                  Zgadzam się. Bywa i tak.
                  Ale czasem zdarza się tak, że sprzątam dokładniej pokój, kiedy chcę
                  • arcykr Re: Arcydobra 24.11.03, 11:47
                    arcykr napisał:
                    > Ale czasem zdarza się tak, że sprzątam dokładniej pokój, kiedy chcę

                    i dodał:
                    posłuchać muzyki sakralnej.
                • o.mariusz Re: Arcydobra 24.11.03, 12:45

                  W zasadzie powyższy opis jest prawie doskonały. Dodać tylko mogę, że świat idei
                  jest pierwotny w stosunku do materialnego (jest oryginałem) i to on właśnie
                  jest przyczyną wszystkich zjawisk i rzeczy zachodzących w naszym świecie.

                  Jeśli zaś chodzi o optymalny kierunek dążeń ludzkich to zależny on jest wg mnie
                  od stopnia rozwoju osobniczego danego człowieka. W pierwszej kolejności
                  poznajemy i zdobywamy materialny świat, jednak po pewnym czasie doświadczamy
                  jego ułomność i ograniczoność. I wtedy właśnie następuje zwrot ku duchowości.

                  P.S. Nie jesteś czasem z zawodu psychologiem/psychiatrą?


                  Pzdr. o. Mariusz
                  ___________________________
                  Kościół Uniwersalny - forum , www
                  • arcykr Re: Arcydobra 24.11.03, 15:03
                    o.mariusz napisał:

                    > W pierwszej kolejności
                    > poznajemy i zdobywamy materialny świat, jednak po pewnym czasie doświadczamy
                    > jego ułomność i ograniczoność. I wtedy właśnie następuje zwrot ku duchowości.
                    www.mateusz.pl/ksiazki/js-pn/js-pn_05.htm
                    Szczególnie polecam cytat:
                    "Toteż pisma mistyków
                    • o.mariusz Re: Arcydobra 24.11.03, 17:53
                      arcykr napisał:

                      > O. Mariuszu, czy ty wierzysz w ciała zmartwychwstanie?

                      Oczywiście, że nie wierzę! Ciekaw jestem bardzo, skąd też wywiedziono taki
                      dziwoląg. Czy z faktu zmartwychwstania po trzech dniach Chrystusa (trzydniowa
                      mistyczna śmierć), czy też jest to nawiązanie do dnia sądu, gdy umarli powstaną
                      z grobów (jeśli nawet, to nie znaczy to przecież wcale, że będą żyć dalej)?


                      Pzdr. o. Mariusz
                      ___________________________
                      Kościół Uniwersalny - forum , www
                      • a000000 Re: Arcydobra 24.11.03, 18:40
                        o.mariusz napisał:

                        czy też jest to nawiązanie do dnia sądu, gdy umarli powstaną
                        > z grobów (jeśli nawet, to nie znaczy to przecież wcale, że będą żyć dalej)?

                        Żyć to oni będą na pewno, tylko raczej w postaci niematerialnego ducha, a nie w
                        swoich ziemskich powłokach.
                        >
                        >
                        • o.mariusz Re: Arcydobra 24.11.03, 20:44
                          a000000 napisała:

                          > Żyć to oni będą na pewno, tylko raczej w postaci niematerialnego ducha, a nie
                          > w swoich ziemskich powłokach.

                          No pięknie, tylko czemu nazywa się to zmartwychwstaniem CIAŁ?


                          Pzdr. o. Mariusz
                          ___________________________
                          Kościół Uniwersalny - forum , www
                          • arcykr Re: Arcydobra 24.11.03, 21:49
                            o.mariusz napisał:

                            > No pięknie, tylko czemu nazywa się to zmartwychwstaniem CIAŁ?
                            To będzie zmartwychwstanie ciał. Bóg chciał stworzyć człowiekajako istotę cielesno-duchową i także zbawić chce duszę i ciało.
                            • a000000 Re: Arcydobra 24.11.03, 23:59
                              arcykr napisał:

                              > o.mariusz napisał:
                              >
                              > > No pięknie, tylko czemu nazywa się to zmartwychwstaniem CIAŁ?
                              > To będzie zmartwychwstanie ciał. Bóg chciał stworzyć człowiekajako istotę
                              ciele
                              > sno-duchową i także zbawić chce duszę i ciało.

                              Jest to wielce prawdopodobne, tylko nie mogę pojąć, po co komu po smierci
                              ciało, no i jakie ciało, przecież nie to stare, bo ono w proch się obróciło,
                              nowe ciało młode, stare, podobne...pytań byłoby więcej. Myślę, że nie chodzi o
                              ciało fizyczne tylko jakąś nieznaną nam formę energii. Ciało materialne stwarza
                              same ograniczenia w świecie duchowym.
                              • arcykr Re: Arcydobra 25.11.03, 10:04
                                a000000 napisała:

                                > Jest to wielce prawdopodobne, tylko nie mogę pojąć, po co komu po smierci
                                > ciało,
                                Żeby i ciałem swoim wielbił dobrego Boga.

                                no i jakie ciało, przecież nie to stare, bo ono w proch się obróciło,
                                > nowe ciało młode, stare, podobne...pytań byłoby więcej.
                                (39) Nie wszystki ciała są takie same: inne są ciała ludzi, inne zwierząt, inne wreszcie ptaków i ryb. (40) Są ciała niebieskie i ziemskie, lecz inne jest piękno ciał niebieskich, inne - ziemskich. (41) Inny jest blask słońca, a inny - księżyca i gwiazd. Jedna gwiazda różni się jasnością od drugiej. (42) Podobnie rzecz się ma ze zmartwychwstaniem. Zasiewa się zniszczalne - powstaje zaś niezniszczalne; (43) sieje się niechwalebne - powstaje chwalebne; sieje się słabe - powstaje mocne; (44) zasiewa się ciało zmysłowe - powstaje ciało duchowe. Jeżeli jest ciało ziemskie powstanie też ciało niebieskie. (45) Tak też jest napisane: Stał się pierwszy człowiek, Adam, duszą żyjącą, a ostatni Adam duchem ożywiającym.
                                (1 list do Koryntian 15:39-45)

                                > Ciało materialne stwarza same ograniczenia w świecie duchowym.
                                Materia będzie przebóstwiona.
                          • a000000 Re: Arcydobra 25.11.03, 00:02
                            o.mariusz napisał:

                            > a000000 napisała:
                            >
                            > > Żyć to oni będą na pewno, tylko raczej w postaci niematerialnego ducha, a
                            > nie
                            > > w swoich ziemskich powłokach.
                            >
                            > No pięknie, tylko czemu nazywa się to zmartwychwstaniem CIAŁ?


                            Mnie o to ,kolego, nie pytaj. Za mała moja wiedza na ten temat. Wiem, że o tym
                            mówi Credo in unuum Deum. A to ma z 1700 lat?
                            >
                            >

                            > ___________________________
                            • arcykr Re: Arcydobra 25.11.03, 10:08
                              a000000 napisała:

                              > Wiem, że o tym
                              > mówi Credo in unum Deum.
                              w tym tekście jest o zmartwychwstaniu umarłych. O zmartwychwstaniu ciałjest w Składzie Apostolskim.
                      • arcykr Re: Arcydobra 24.11.03, 21:57
                        o.mariusz napisał:

                        > arcykr napisał:
                        >
                        > > O. Mariuszu, czy ty wierzysz w ciała zmartwychwstanie?
                        >
                        > Oczywiście, że nie wierzę! Ciekaw jestem bardzo, skąd też wywiedziono taki
                        > dziwoląg.
                        Co nazywasz dziwolągiem?

                        Czy z faktu zmartwychwstania po trzech dniach Chrystusa (trzydniowa
                        > mistyczna śmierć),
                        Jak kogoś przybije do krzyża i na dodatek przebije włócznią, to nie żyje jak najbardziej realnie.

                        > czy też jest to nawiązanie do dnia sądu, gdy umarli powstaną> z grobów (jeśli > nawet, to nie znaczy to przecież wcale, że będą żyć dalej)?
                        Jedni powstaną do życia wiecznego a inni do wiecznej kary.
                        (46) I pójdą ci na mękę wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego.
                        (Ew.Mateusza 25:46)
                        A jaki jest twój stosunek do słów zawartych w Biblii?
                        • o.mariusz Re: Arcydobra 24.11.03, 22:39
                          arcykr napisał:

                          > A jaki jest twój stosunek do słów zawartych w Biblii?

                          Traktuje je czysto symbolicznie. Dla mnie śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa
                          symbolizuje śmierć jednego elementu w człowieku i narodziny innego
                          (transfiguracja osobowości). Jest to bardzo wyraźne nawiązanie do tzw.
                          trzydniowej śmierci mistycznej znanej już Hierofantom i ich uczniom w
                          staroegipskich szkołach misteryjnych. Ja tam w przypadki nie wierzę - bo niby
                          dlaczego nie zmartwychwstał po dwóch albo czterech czy pięciu dniach?


                          Pzdr. o. Mariusz
                          ___________________________
                          Kościół Uniwersalny - forum , www
                          • arcykr Re: Arcydobra 25.11.03, 10:06
                            o.mariusz napisał:

                            > Ja tam w przypadki nie wierzę - bo niby
                            > dlaczego nie zmartwychwstał po dwóch albo czterech czy pięciu dniach?
                            To, że czegoś nie rozumiesz, nie znaczy, że nie jest prawdą.
                • arcykr Re: Arcydobra 24.11.03, 15:06
                  W pewnym sensie wszystko jest dobre, co istnieje. (A co dobre, to istnieje).
                  www.newadvent.org/summa/100501.htm
                  www.newadvent.org/summa/100502.htm
    • psychoguru Arcyinformacja 22.11.03, 07:07

      Arcy nie bardzo nadaje sie do ruchow katolickich bo:

      - nic chodzi na pielgrzymki
      - ma problemy z kultem swietych obrazow
      (i jak sie zdaje relikwi)
      - nie ma swojego spowiednika
      - nie przepada za bliskoscia mlodych kobiet
      (a w ruchach sie kreca przeboskie stworzenia)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka