z2006
30.07.09, 14:54
mateusz.pl/czytania/2009/20090729.htm
"„My miłujemy Boga, ponieważ Bóg sam pierwszy nas umiłował” (1, J
4,19). Człowiek jako zwykłe stworzenie jest zdolny tylko do miłości
ludzkiej, która może być afektem, sympatią, uczuciem, a także
namiętnością, i może nawet oddać się całkowicie osobie ukochanej,
jak to czyni matka względem dziecka. Wszystko to jest szlachetne i
piękne, lecz jest nieskończenie dalekie od miłości, która
jest „uczestnictwem w nieskończonej miłości, jaką jest Duch Święty”
(św. Tomasz: II-a II-ae, 24, 7), a więc miłości samego Boga.
W zakresie miłości człowiek nie może podjąć żadnej inicjatywy; ona
może przyjść tylko od Boga. Istotnie, Bóg umiłował
człowieka „pierwszy”, a miłując go rozlał w nim swoją boską miłość,
aby człowiek mógł Go miłować Jego własną miłością. Zdolność
afektywna człowieka, choćby była wielka, nie może dosięgnąć ani
zdradzić najmniejszego nawet stopnia miłości Bożej. „Miłość — naucza
św. Tomasz — nie może być w nas z natury ani też zostać nabyta
siłami przyrodzonymi, lecz jest rozlana przez Ducha Świętego, który
jest miłością Ojca i Syna, a uczestnictwo w niej udzielone nam, jest
właśnie miłością stworzoną” (tamże 2). Święty Doktor wyjaśnia i
rozszerza słynne stwierdzenie św. Pawła: „Miłość Boża rozlana jest w
sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany” (Rz 5,
5).
Miłość Boga uprzedziła człowieka i nie czekała aż on będzie jej
godnym, lecz miłując go, już tym samym nadała mu godność. „W tym —
wyjaśnia św. Jan — przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy
Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę
przebłagalną za nasze grzechy” (1 J 4, 10). Aby miłość boska mogła
dosięgnąć człowieka, Bóg musiał obalić zaporę, jaką postawił grzech,
a uczynił to nie przez pośrednictwo patriarchów czy proroków, lecz
przez swojego Boskiego Syna. To jest największa inicjatywa, a
równocześnie największy dowód miłości Boga ku człowiekowi."
O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. II, str. 461