mmmmmm000
21.07.12, 10:42
Drogi ekspresowe to "rynny" kanalizujące ruch tranzytowy. Jedyne co miasta dzięki nim zyskują to zmniejszenie ruchu na własnych ulicach. Ale trzeba pamiętać, że ani autostrady ani drogi szybkiego ruchu nie przyczyniają się bezpośrednio do rozwoju "prowincji" czyli miast i miasteczek w województwach.
Polakowa żałuje, że GDDKA nie ma pieniędzy na drogi krajowe w lubuskim. A ile ona sama wydała w ostatnich latach i ile zamierza w latach najbliższych wydać na drogi wojewódzkie??? Przecież są tutaj drogi, po których prawie nie da się już jechać, a prędkość maksymalna na nich wynosi 40-50 na godzinę! Często są to jedynie drogi pomiędzy wcale nie małymi miejscowościami. Alternatywy w postaci dróg lokalnych (gminnych) są, ale w jeszcze gorszym stanie. Nie mają szans na rozwój mniejsze miasta i miasteczka, jeśli się do nich nie da dojechać. W jako takiej sytuacji są jedynie te z miast, które leżą przy drogach krajowych np. Strzelce. Te leżące przy drogach wojewódzkich jak np. Drezdenko są z roku na rok coraz dalej od cywilizowanego świata.
Wielkiej pomocy trzeba też udzielić gminom, bo są w lubuskim drogi, na których nie przeprowadzono żadnych napraw do czasów wojny. Choćby popularna kiedyś droga, a dzisiaj praktycznie nie istniejąca z Murzynowa (koło Skwierzyny) do Santoka. Takich przykładów są dziesiątki (jeśli nie setki).
Władze kompletnie nie przejmują się infrastrukturą niezbędną zwykłym mieszkańcom do codziennego życia. Infrastrukturą, która tak naprawdę najsilniej wpływa na rozwój, bo przekłada się niemal wprost na jakość życia poszczególnych mieszkańców. Nie lotnisko, nie S3, nie KDP jest najbardziej potrzebna, bo z tego wszystkiego skorzysta dużo mniej mieszkańców lubuskiego niż ze zwykłe drogi prowadzącej do własnego domu, dzięki której można dojechać do pracy, do szkoły, albo by mógł dojechać klient jeśli rozpoczniemy działalność gospodarczą. To właśnie z tych dróg korzysta najwięcej "swoich" obywateli... Więc to na ich rozwój powinno się położyć największy nacisk.