pklark
30.07.04, 10:11
Wczoraj po poludniu jezdzilem po naszym pieknym miescie z max.dozwolona
predkoscia czyli 50 km/h .Reakcje innych kierowców byly wspaniale,wiekszosc
byla gotowa mnie zabić,szczególnie w momencie gdy nie mogli wyprzedzic(np.
wjazd do miasta ul.Wroclawską a z naprzeciwka duzy ruch).A najbardziej sie
ubawilem ogladajac we wstecznym lusterku miny kierowców za mna- kino przy tym
to nic.A przy okazji pozdrawiwam panów policjantow w polonezie na
ul.Lwowskiej wyprzedzajac mnie patrzyli jak na nienormalnego i widac bylo ,ze
zastanawiają sie czy mnie nie zatrzymac,sami oczywiscie tez jechali ok.70
km/h.A na koniec poważne pytanie czy ustanawiajac prawo ,którego nikt nie
przestrzega i na etapie jego tworzenia wiadomo,że nikt danego przepisu
przestrzegać nie bedzie,nie obniza sie rangi prawa ?Czy nasi kochani poslowie
o tym nie pomysleli?A przy okazji apel do policjantów i urzedników (mialem
np.przyjemnosc jechac za Mitsubishi pani prezydent po miescie tez tak ok.80-
tki)-NIC TAK NIE DEPRAWUJE KIEROWCÓW JAK TO ZE WY NIE PRZESTRZEGACIE
OBOWIĄZUJĄCYCH PRZEPISÓW.