cancro
22.07.05, 16:26
Tym razem chodzi o pociąg. Rzadko korzystam z usług PKP, ale ostatnio zostałem
do tego zmuszony. I co sie okazuje? Ano po kolei:
1 Tabor dość znacznie wyeksploatowany. W wagonie dla palących nie uświadczysz
popielniczek, choć nie widać po nich otworów - po prostupo remoncie ich nie
zamontowano. Ubikacje to odwieczny nierozwiązywalny problem na kolei. Nawet
wówczas gdy są wysprzątane odstraszają swoją "estetyką" rodem z bardzo
zamierzchłych czasów. Poza tym w oknie mojego przedziału była szyba tak
zmatowiona (nie przez "element"!), że właściwie nic nie było widać. Zresztą na
korytarzu było jeszcz klika takich.
2. Pomijam, że jadąc z Żagania do Wrocławia pociąg zatrzymuje sie nawet na
rozebranej stacji Studzianka. Po co jednak zatrzymuje sie na stacjach między
Legnicą i Wrocławiem? Przecierz im bliżej Wrocławia tym więcej możliwości
dojazdu do stolicy Ślaska?
3. Jednak mistrzostwem świata jest półgodzinny postój pociągu w Legnicy.
Zmiana lokomotywy na elektrowóz z zegarkiem w ręku trwa 5 minut. Czyżby
konieczność skomunikowania z innymi pociągami? Przeciez z Legnicy dość łatwo
dostaać się do Wrocławia.
Wszystko to sprawia, że z przyzwoitego połączenia Bóbr stał sie zwykłym
osobowym pociąiem, jadącym do Wrocławia prawie 3 godziny. Tylko czekać, jak
PKS uruchomi linię do Wrocławia przez A-18 i A-4. Wówczas Bobrem będą jeźdxić
tylko grzybiarze...