Gość: FL
IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl
26.09.02, 10:56
Pomysł, że autobusy szynowe powinny zastąpić potężne składy
pociągowe, zapełnione w 10-15 % jest jak najbardziej racjonalny
i godny upowszechnienia w skali kraju. Oszczędzanie bowiem jest
cnotąm, dzięki której ludzie się bogacą. Ten komunał na PKP nie
obowiązuje, tam marnotrawstwo dalej jest normą. I tyle dobrego o
autobusach na szynie. Przechodzimy do realizacji.
Urzędnikom z Urzedu Marszałkowskiego coś się chyba porąbało. Z
jakiej racji za pieniądze samorządowe, czyli pochodzące z moich
m.in. podatków: 1)mają być przeznaczone do finansowania
przedsięwzięcia z którego jako obywatel nigdy nie skorzystam,
ani ja, ani moja rodzina, ani nikt spośród znajomych;
2)autobusy trafią za darmochę do państwowej
instytucji "kolejorzy", gdzie kultura pracy jest na poziomie
barbarzyskim - dowód wystarczy isć na dworzec PKP w Zielonej
Górze i zobaczyć wnętrze pociągu (o WC nie wspomnę), czy
chociażby zarastanie zielskiem torowisk nawet na terenie w/w
dworca; zanim spłaconoby autobusy, już trzebaby kupować nowe,
gdyz te w tym czasie uległyby dewastacji; argumnety p.
Czesława -klasycznego lobbysty kolejowego graniczą z
beszczelnością, gadanie, że na całym świecie koleje są
deficytowe mijają się prawdą, są konfabulacją; zresztą co mnie
obchodzi świat, moim światem jest moja mała ojczyzna, w której
nie życzę sobie marnotrawstwa i beszczelnego wyciągania
pieniędzy pod pozorem "solidarności społecznej" czy "wspólnego
dobra" - pod żadną postacią; 3)życie nie znosi próżni,
miejsce hochsztplerów z PKP wejdzie inny przewoźnik ( mam na
myśli tanie, prywatne linie busowe; i jeżeli już Uriadniki tak
palą się do wydawania publicznych środków, to lepiej byłoby
dołożyć do prywatnych linii busowych (chociaż też nie jestem
zwolennikiem urzędniczego dokładania i przykład ten podaję jako
pewien sposób na rozwiązanie dowozu dzieci do szkół)niż ładować
pieniądze w zbankurtowanego hosztaplera tj. PKP.
Bardzo mi się podoba konkurencja małych busów jeżdżących na
linii Zielona Góra - Sulechów i Nowogród Bobrzański. Parę
miesięcy temu byłem w jednym z miast na Lubelszczyźnie. Ponieważ
mam dobrego znajomego w Lublinie, a miałem trochę czasu wolnego,
postanowiłem złożyć mu wizytę. Ze względu na to, ze obaj lubimy
piwo, zdecydowałem zamiast samochodem pojechać innym środkiem
lokomocji. Mój wybór padł na busa, z prywatnej linii. Pierwszy
raz korzystałem z tej formy przejazdu. O samym przejeździe muszę
powiedzieć w samych superlatywach - czysto, punktualnie,
grzecznie, tanio. "Newsweek" przedstawiał właściciela tego
przedsięwzięcia. Kilka lat wcześniej w podobnej sytuacji
korzystałem z podbnych usług PKS. Było akurat odwrotnie. Warto
sobie to uświadomić, że rzecz odbywała się na tzw. ścianie
wschodniej, gdzie wg. nas ludzi mieszkających 150 km od Berlina
rzekomo kończy się cywilizacja.
Zastal, PKP i cos tam jeszcze, każdy chce moich pieniędzy, za
nic, w imię zwalczania bezrobocia ja mam dokładać do
niedouczonych dyrektorów z bożej łaski, czy biznesmenów z psiego
nadania. Dalibóg.