r770619
05.10.06, 13:33
Diało się to kilka lat temu.Byłem chory na schizofrenie a ponieważ nie miałem
pieniędzy na łapówki to trafiłem do wojska.Czułem się fatalnie jak tylko
człowiek z psychozą może się czuć.Postanowiłem wysłać list do bp.Głodzia
który wuwczas był generałem żeby mnie wypuścił bo oszaleje (co było kłamstwem
ponieważ już dawno oszalałem).Odzew był taki że do mojej jednostki (Żagań Las
2423)przybył ks.Kapelan przysłany przez biskupa z pytaniem czy jest żołnież
Waligórski (po stwierdzeniu żołnierz już wiedziałem że z wypuszczenia mnie z
wojska nic nie wyjdzie).Wzioł mnie na osobność do pokoju i powiedział że ma
kawałek mojego listu.Stwierdził że to że oszaleje to jest szantaż i wogóle
list został wysłany z pominięciem drogi służbowej ale mi wyświadczy tą łaske
że nie powiadomi o tym moich przełożonych (a szkoda bo przełożeni dowiedzieli
by się co za z niego anans).Poza ty wypuszczenie z wojska byłoby nie w
porządku do moich kolegów (fajni mi koledzy przez rok służby wyżywali się na
mnie, biednym schizofreniku),no i sobie poszedł.No to dawaj piszę list do
innego księdza żeby mnie odwiewdził a był nim nie kto inny jak słynny
przyjaciel papieża i pisarz ks.Miczysław Maliński.Otóż ten ksiądz zamiast
zainteresować się moją sprawą przypuszczalnie zadzwonił do ks.Kapelana i
naopowiadał mu że jestem człowiekiem przetrąconym który nigdy sam nic nie
zrobił.To więc ks.kapelan powiedział otwarcie na spotaniu wielkanocnym i po
za tym dożucił porównanie że jestem teki jak szatan.