baco7
14.10.06, 21:16
...Tę kobietę należało natychmiast pozbawić dostępu do dziecka - uważa
Mirosława Kątna, przewodnicząca Komitetu Ochrony Praw Dziecka. - Matką jest
matką, ale to dziecko jako istota całkowicie bezbronna jest najważniejsze.
Dopiero gdy dziecko będzie bezpieczne, można się zastanawiać, jak pomóc
matce, resocjalizować ją, wyciągać z nałogu.
No nie do końca jestem pewna. Rozumiem sprawę zagrożenia, jakie takie matki
stwarzają dzieciom, ale też wszyscy wiemy, jaki los czeka te biedne dzieci w
rozmaitych ośrodkach.
Może tak postarać się o takie ośrodki, do których trafaiałyby na
resocjalizację i walkę z nałogiem matki ze swoimi dziećmi. Wtedy kiedy matki
mają terapię opiekunki zajmują sie dziećmi itp. Wtedy byłaby szansa na
uratowanie dzieci przy matkach. A takie zabieranie dzieci, nic nie daje,
takim matkom niejednokrotnie jest to długo na rękę, a jak już sie wyszaleją,
dojrzeją to odzyskanie dziecka nie jest łatwe, tym bardziej że i dziecko
mogło już także zostać okaleczone przez suchą instytucję.
Sprawa jest złożona. Tu nie ma tak prostych rozwiązń, jak wydaje się p.
Kątnej czy Policji.