Dodaj do ulubionych

Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów

12.02.07, 07:35
tylko że nauczyciel pracuje 18 godzin w tygodniu, a murarzy czy kierowca 12
godzin dziennie bez wolnych sobót.
Obserwuj wątek
    • maxxximus31 Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów 12.02.07, 07:44
      Tak, tylko że mało kto wie, że polonista wyrabia pozostałe godziny pracy w domu, bo jeśli chcesz sprawdzić 70 prac klasowych, to siedzisz parę dni do nocy. Widać, że nie za bardzo się orientujesz w temacie... jak większość społeczeństwa. Ja mam żonę polonistkę, więc wiem ile pracuje w domu. Pozdrawiam
      • Gość: chichot Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: *.acn.waw.pl 12.02.07, 08:33
        A nauczyciele WF, WT, WOS ? Co oni psrawdzają ? A klasówki z chemii, biologii,
        matematyki - to sprawdza się migiem. I nie powiedz mi, że Towja żona cokolwiek
        sprawdza w ciągu 2-tyg. ferii zimowych czy dwu i pół miesięcznych płatnych
        wakacji.
        • Gość: aga Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: *.man.bydgoszcz.pl 12.02.07, 08:42
          Kto mówi, że sprawdziany z matematyki sprawdza się migiem widać,że nie jest w
          temacie. Moja mam uczy matematyki i wiem jak dużo czasu poświęca w domu na
          sprawdzanie prac, bo sama jej czasami pomagam. Niestety to bardzo ciężka praca
          za marne pieniądze, a dzieciaki w szkołach są coraz gorsze pod względem
          zachowania.
          • myrdin Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów 12.02.07, 08:57
            Nie jestem nauczycielem ale co nieco wiem o pracy nauczycieli. Twierdzenie że
            poprawianie prac zajmuje mnóstwo czasu jest śmieszne. Zajmuje tym którzy są
            albo totalnie niezorganizowani albo marnie przygotowani do zawodu.
            Oczywiście nauczyciele poza lekcjami mają sporo pracy: konspekty, ścieżki
            dydaktyczne itp. Żałosne jednak jest jeśli poprawienie 70 prac klasowych
            zajmuje nauczycielowi kilka dni siedzenia do nocy – wtedy to (za
            przeproszeniem) d..a a nie nauczyciel.
            • Gość: no name Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: *.4web.pl 12.02.07, 09:08
              Koleś , a próbowaleś kiedyś przeczytać pismo np. straszliwie zbuntowanego
              licealisty z II klasy liceum? I wyobraz sobie , ze masz takich około 20w kazdej
              klasie, a sprawdzasz w wyopracowaniu ortogragię i interpunkcję, nei mogac w
              ogóle odczytać, co ten człowiek nabazgrał. sugeruję ci kiedyś posiedziec nad
              wypracowaniami dwóch klas - czli 60 wypracowaniami na 4-6stron A4 - wtedy
              pogadamy, ile to zajmuje i kto jest dupą.
              • kszynka Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów 12.02.07, 09:21
                uwielbiam jak wiele do powiedzenia o pracy nauczyciela mają ludzie którzy nawet
                godziny nie spędzili po drugiej stronie biurka
                • baby1 Zrozumiałe jest, że "magistrowie" zarządzania i 12.02.07, 10:10
                  marketingu nie mogą znaleźć pracy, ale polonistka, w to nie wierzę.
                  • mario-radyja Zmarnowane miliardy złotych 12.02.07, 15:02
                    Lewacy kierując się zasadą sprawiedliwości społecznej chcieli wszystkim dać
                    wyższe wykształcenie. Ja ich rozumiem, dobrze chcieli, ale wyszło tak jak zawsze.

                    A realia są takie, że rynku nie oszukasz. Jak nie ma popytu to magistrów
                    historii i polonistyki, to wydawanie z budżetu dziesiątek tysięcy złotych na
                    wyszkolenie jednego z nich sytuacji nie odwróci!

                    I ci ludzie teraz sami rezygnują z pracy związanej z wykształceniem, bo pracując
                    w mniej "wykształciuchowym" zawodzie zarobią więcej, bo tam jest popyt.

                    Ale ci młodzi i tak dostali od lewaków kopa w dupę. Przez te 5 lat studiów
                    zarobiliby w najgorszej nawet pracy przynajmniej 60 tysięcy złotych. A tak
                    jeszcze na przykład wydali 10-20 tysięcy na zaoczne, albo my, pozostali
                    podatnicy za nich te pieniądze wydaliśmy.

                    Społecznie więc na takim lewackim społecznie sprawiedliwym interesie jesteśmy
                    jakieś 70-80 tysięcy złotych do tyłu.
                    • Gość: inż. Re: Zmarnowane miliardy złotych IP: *.adsl.inetia.pl 12.02.07, 19:47
                      Ci ludzie sami się oszukali. Nie od dziś wiadomo, że takie niby studia (najlepiej z prywatnych szkólek) są nic nie warte. Mają nauczkę na przyszłość. Wszystkim się nagle wydaje, że będą wilekimi magistrami i każdy powinien im się w pas kłaniać i rzucać kasą w ich stronę. Dyplom dyplomowi nie równy. Przykro mi bardzo. A tak na marginesie to może czas zacząć uczyć społeczeństwo matematyki - inżynierowie jeszcze jako tako sobie radzą...
                      • Gość: Humanista Re: Zmarnowane miliardy złotych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.07, 20:14
                        Inżynierowie sobie społecznie nie radzą. Jesteście za wąsko wykształceni,
                        nieświadomi wielu procesów społecznych, politycznych i psychologicznych. Gdyby
                        wszyscy mieli takie wąskie wykształcenie, nasza kultura bardzo by zubożała, co
                        i tak się już dzieje.
                        • poszeklu Urban Polakom radzil 12.02.07, 21:24
                          "Jak chcecie zeby wasze dzieci dobrze zarabialy, to ich
                          nie ksztalccie na lekarzy tylko na hydraulikow."

                          Nasze dzieci beda Polakami rzadzily i w przyszlosci decydowaly
                          o ich losie. Polacy beda mogli jezdzic wozkami widlowymi,
                          a MY MERCEDESAMI.
                          • plodej jestem murarzem - mężem nauczyciela 12.02.07, 22:00
                            witam, jestem murarzem, moja zona to nauczyciel w gimnazjum. jesli beda jakies
                            bledy to przepraszam. jak pisalem jestem murarzem.
                            mam jakies pojecie i o swojej pracy fizycznej (budowanie) i o pracy w szkole
                            mojej zony (umyslowej). rzeczywiscie zona w szkole pracuje okolo 18 godzin. i z
                            tego co widze... drugie tyle w domu (w domu moze nawet wiecej). plus konferencje
                            i spotkania z rodzicami. od jakichs paru lat przerwa z szkole nie istnieje -
                            zamiast tego zona musi 'dyzurowac'. 18 godzin pracy w szkole to ciagle mowienie.
                            do tego dochodzi uzeranie sie z niektorymi uczniami, a co gorsza z rodzicami.
                            wydaje mi sie ze rozmowa z niedojrzalym rodzicem jest trudniejsza niz rozmowa z
                            niedojrzalym uczniem. do tego dochodzi moim zdaniem bezsensowne zaprowadzanie
                            dzieci wszedzie gdzie tylko sie da (podczas rekolekcji ze szkoly do kosciola i z
                            kosciola do szkoly, na konkursy, dyskoteki klasowe, dni ziemi i inne).

                            teraz co do mojej pracy. może 12 godzin dziennie to przesada. murarz, który
                            pracuje tak długo dziennie, to żaden murarz. szanujący się fachowiec pracuje
                            krócej. jak ktoś napisał wcześniej d... a nie murarz. 8-9 godzin to norma
                            dzienna. mimo to wydaje mi się, że nie chciałbym być nauczycielem. za dużo
                            hałasu. mało kto w to uwierzy, ale wolę pracować przy mielącej betoniarce 8
                            godzin niż 4 w szkole. próbowaliśmy porozmawiać kiedyś na przerwie 20-minutowej.
                            niestety od przekrzykiwania biegających i dzwoniących komórkami uczniów złapałem
                            chrypkę. a co dopiero mówić tak przez kilka godzin... po to właśnie są
                            2-miesięczne wakacje, aby głos i gardło i słuch doszły do siebie przed następnym
                            rokiem. wierzcie mi nie piszę tak dlatego bo żona mi mózg wyprała. widzę co się
                            dzieje, mamy wspólnych znajomych z pracy mojej i żony. po głosie można poznać
                            kto gdzie pracuje. moja żona lubi swoją pracę, ja lubię swoją, ona się nie
                            zamieni, bo nie ma wprawy fizycznej, ja się nie zamienię, bo w szkole nie
                            wytrzymam, a poza tym nauczyć trzeba umieć. szanujemy swoje zajęcia.
                            przyzwyczaiłem się do pracy fizycznej. oszczędzam gardło. często mam świeże
                            powietrze. nikt mi nie każe organizować przedstawień szkolnych i apeli. nikt mi
                            nie każe robić awansu zawodowego... to jest dopiero bzdura (przepraszam
                            nauczycieli ale tak uważam). murowanie było trudne tylko z początku.
                            nieprzyzwyczajony organizm. zakwasy. bóle kręgosłupa. po jakimś czasie dało się
                            przyzwyczaić. teraz wydaje mi się że to dobre ćwiczenia zamiast siłowni. a co do
                            wakacji. żal oczywiście że żona ma je dłuższe niż ja. oczywiście 5 miesięcy to
                            by były wakacje. albo w ogóle bez pracy. sam relaks. wracając do tematu.
                            murarzom się narażę może ale niektórym te wakacje są po prostu potrzebne a innym
                            nie.
                            pozdrawiam,
                            p
                            • Gość: Ma Re: jestem murarzem - mężem nauczyciela IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.02.07, 08:38
                              I to jest dobra, wartościowa wypowiedź.
                              Mam 3 tytuły mgr i chwalic Boga nie wiedzie mi sie zle. Gdyby jednak zmienilo
                              sie cos na rynku i interes by podupadł to kto wie... moze przekwalifikowalbym
                              sie na murarza... i oczywiscie wyjechal...
                        • Gość: adamp Re: Zmarnowane miliardy złotych IP: *.tychy.us 12.02.07, 22:19
                          hahahhahaha dobre humanisto hahahaha tylko idiota mogl to wymyslec. Waka
                          specjalizacja, co za tym idzie wysokiej jakosci ma szanse. Nie ma chetnych na
                          studia inzynierskie, bo trzeba sie uczyc, myslec logicznie. A to juz za trudne
                          dla polonistow, marketingowcow, psychologow, czy innych o dupe
                          roztrzasnac "fachowcow" a pozniej mamy operatora koparki mgr geografa hahaha.
                          Do nauki, a nie na studia isc by balangi uskuteczniac
                          • Gość: Humanista Re: Zmarnowane miliardy złotych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.07, 22:47
                            O moją logikę się nie martw. Na pewno uczyłem sie jej więcej, niż Ty. Z koparką
                            też sobie poradzę, jka trzeba bedzie. Mam też wykształcenie techniczne i
                            uprawnienia na wózek. Najbardziej cenię tzw. "umysł oświeceniowy". Faktycznie
                            żadne studia nie dadzą gwarancji dobrego wykształcenia, jeśli ktoś jest odporny
                            na wiedzę :) Zgadzam się z tym, że ani politechnika ani uniwersytet, ani
                            medycyna nie zagwarantują odpowiedniej wiedzy, jeśli komuś na niej nie zależy,
                            papier o niczym nie świadczy. A i inżynier może mieć bogatą wiedzę ogólną.
                        • Gość: mgr inż. Re: Zmarnowane miliardy złotych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.07, 10:27
                          Pisz za siebie i swoje najbliższe otoczenie. Jesteś takim wielkim humanistą a
                          nie dostrzegasz jaką wielką rolę odgrywają w kulturze tak 'wąsko' lecz
                          nie 'płytko' (jak humaniści) wykształceni ludzie. Prawdopodobnie wieża Eiffla
                          została zbudowana przez humanistów. A energia elektryczna i żarówka, która tak
                          bardzo się przysporzyła rozwojowi kultury, została wymyślona przez historyka.
                          Ja osobiście znam wielu inżynierów o zainteresowaniach 'humanistycznych' jednak
                          różnica między inżynierem a humanistą polega na tym, że inżynier swoje
                          zainteresowania traktuje poważnie a humaniści coś tam wiedzą
                          • Gość: no name Re: Zmarnowane miliardy złotych IP: *.4web.pl 13.02.07, 10:56
                            Wiesz ze twój argument ma bolesny kontrargument? Co z tego wszystkiego co
                            wymieniłes zrobili i wymyslili POLSCY inzynierowie? Nic. Jedyna kobieta, która
                            wniosła gigantyczny wkład w naukę , musiała stad wyjechac i uwazana jest
                            niestety -raczej za Francuzkę niż Polke... I tutaj zaczyna sie podstawowy
                            problem, czy to polscy inzynierowie i naukowcy nie sa ogonem ogonów...
                    • Gość: Student Re: Zmarnowane miliardy złotych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.07, 20:08
                      Nie jesteśmy do tyłu. Są to bardziej świadomi ludzie. Przez to rośnie nam
                      społeczeństwo obywatelskie w większym wymiarze. Budzi to nadzieję, że będziemy
                      bardziej świadomie decydować o jego (społeczeństwa) kształcie, bez względu na
                      to, gdzie będziemy pracować - jeździć koparką, myć podłogi, czy kelnerować.
                      Studiuję dla siebie a nie dla pracodawcy, który intelektualnie i tak,
                      prawdopodobnie, nawet do pięt mi nie będzie dorastał.
                      • Gość: vortex Re: Zmarnowane miliardy złotych IP: *.cable.ubr05.perr.blueyonder.co.uk 13.02.07, 07:49
                        no jasne kolego Studencie (z dużej litery "student" się pisze, prawda? z dużej.), wiadomo ze ci nikt do piet nie dorośnie. już teraz ci wszyscy pracodawcy ci nie dorastają do pięt jak jesteś na studiach i czytasz tyle mądrych książek a co dopiero jak obronisz dyplom.

                        tylko właściwie.... w czym ci pracodawcy mają ci do pięt nie dorastać?
                        • Gość: studentka Re: Zmarnowane miliardy złotych IP: *.chello.pl 14.02.07, 16:50
                          "Gość portalu: vortex napisał(a):

                          > no jasne kolego Studencie (z dużej litery "student" się pisze, prawda? z dużej."


                          nie z dużej. Wielką.tak jest poprawnie.

                          pozdrawiam,studentka :]
                • Gość: agnieszka Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: 82.139.11.* 12.02.07, 10:31
                  Ja spędziłam już prawie 15 lat "po drugiej stronie biurka" i zgadzam się z
                  wypowiedzią "myrkina"; powiem więcej, niektórzy nauczyciele mają problem nie
                  tylko z organizacją pracy, ale przede wszystkim z wiedzą przedmiotową; ostatnio
                  miałam okazję uczestniczyć w kursie dla egzaminatorów maturalnych (j.
                  angielski), żałosnym było to, że zadania egzaminacyjne, których sprawdzenie
                  zajęło mi mniej więcej 45 minut, niektórzy poprawiali kilka godzin; szkoda
                  również, że wciąż tak niewielu nauczycieli potrafi korzystać z komputera i
                  najnowszej technologii, gdyż to mogłoby znacząco ułatwić im pracę;

                  Natomiast nie zgadzam się z wcześniejszą wypowiedzią co do wakacji i ferii
                  zimowych - to akurat zarówno nauczycielom i uczniom jest potrzebne, przede
                  wszystkim po to, żeby nikt nie zwariował w naszej i tak już chorej
                  rzeczywistości. część nauczycieli odkłada zabiegi operacyjne i leczenie do
                  wakacji właśnie, ale ja od tej pory będę podle leczyć się w czasie roku
                  szkolnego, w sumie to przecież mogę - w innych zawodach urlop wykorzystuje się
                  na wypoczynek, a nie na pobyt w szpitalu;

                  i jeszcze jedno: nauczyciel ma wakacji i ferii 35 dni roboczych; a dyrektor
                  może nauczyciela wezwać do szkoły w wakacje, żeby uczestniczył w pracach
                  komisji rekrutacyjnej na przykład.
                  • Gość: Nie-nauczyciel Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: *.biblioteka.tarman.pl 12.02.07, 13:08
                    > Natomiast nie zgadzam się z wcześniejszą wypowiedzią co do wakacji i ferii
                    > zimowych - to akurat zarówno nauczycielom i uczniom jest potrzebne, przede
                    > wszystkim po to, żeby nikt nie zwariował w naszej i tak już chorej
                    > rzeczywistości. część nauczycieli odkłada zabiegi operacyjne i leczenie do
                    > wakacji właśnie, ale ja od tej pory będę podle leczyć się w czasie roku
                    > szkolnego, w sumie to przecież mogę - w innych zawodach urlop wykorzystuje
                    się na wypoczynek, a nie na pobyt w szpitalu;


                    JASNE!! W każdej innej pracy każdy kładzie się do łóżka z byle katarkiem, bo MA
                    URLOP KIEDY CHCE I ILE CHCE... Życzę trochę większej spostrzegawczości. A tak w
                    ogóle, to gdy ktoś jest chory, to idzie do lekarza i dostaje L-4 bez względu na
                    porę roku, nieprawdaż??
                  • Gość: Bajdy z Kaczolandu Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: *.natpool7.outside.ucf.edu 12.02.07, 19:19
                    Poza tym - zazwyczaj nauczyciel (podobnie jak aktor)
                    operuje glosem... Dlaczego jakos nikt nie domaga sie,
                    by aktorzy grali po cztery spektakle dziennie?
                    • iluminacja256 Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów 12.02.07, 20:37
                      Daj spokój, nikt kto nie mówi po kilka godzin dziennie do dużego gremium bez
                      mikrofonu nie zrozumie, o czym piszesz:) Ale przyznam, że to bardzo trafna
                      uwaga .
              • myrdin Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów 12.02.07, 09:22
                Nie próbowałem czytać bo nie miałem okazji pracować jako nauczyciel. Gdybym
                jednak znalazł się w takiej sytuacji to (o ile uczeń nie byłby wredny)
                postawiłbym mu w ciemno mierną (teraz to jest dopuszczająca?).
                Wiadomo że i tak przepuścisz ucznia do następnej klasy (bowiem jego zostawienie
                na drugi rok jest „nieco” kłopotliwe) – więc dawanie ocen niedostatecznych nie
                wchodzi w grę, jeżeli uczniowi zależy na lepszej ocenie to postara się pisać
                wyraźniej.
                • Gość: no name Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: *.4web.pl 12.02.07, 09:34
                  Jesli postawisz mu mierną, za brak mozliwości odczytania jego pracy, to za
                  chwile lądujesz z jego rodzicami u dyrektora, z powody krzywdy jaką wyrządziłes
                  ich dziecku cierpiącemu na dysleksje, dysgrafię, dyskalkulię i bazgrotę - a
                  takich uczniow jest około 15-20 w kazdej klasie - zyczę powodzenia w
                  reformowaniu systemu, którego nie znasz.
                  • myrdin Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów 12.02.07, 09:40
                    Czy dysleksja nie musi być potwierdzona (wiem, papier to żaden problem)? Jeżeli
                    nie jest, to obniżam ocenę za bazgroły, jeżeli jest to pozwalam pisać
                    wypracowania na komputerze.
                    A tak na marginesie, jeżeli dziecko ma dysleksje to odpada mi problem oceniania
                    ortografii.
                    • Gość: no name Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: *.4web.pl 12.02.07, 09:49
                      Wypracowanie czyli po prostu dwugodzina pracę klasową w szkole pozwalasz pisac
                      na komputerze? dalibóg, ciekawe masz pojęcie o polskiej szkole...

                      A tak na marginesie, jeżeli dziecko ma dysleksje to odpada mi problem oceniania
                      >
                      > ortografii.

                      Mylisz sie - doskonała większość dzieciaków kupuje te zaswiadczenia, albo
                      załatwiaja je rodzice - własnie masz problem znalezienie osoby, która
                      autentycznie ma dysleksje i dysgrafię i zajęcia się nią - to bardzo
                      charakterystyczne błędy, a nie "rz" zamiast "ż".

                      I jeszcze jedno - gdyby obniżało sie ocenę za niemożnośc odczytania pracy, to
                      tzreba by ją obniżać co drugiemu uczniowi - jesli masz zatargi z dyrektorem ,
                      wystarczy, z enie spodoba sie to kilku rodzicom i to już tój ostatni rok w tej
                      szkole, bo dyrektor po prostu nie przedłuży z toba umowy - zbyt wymagający
                      jesteś i generujesz konflikty. To sa realia.

                      • myrdin Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów 12.02.07, 10:16
                        Wypracowanie zadałbym do napisania w domu. ;-) Te które muszą być napisane na
                        lekcji starałbym się tak rozłożyć żeby nie zbiegły mi się w jednym tygodniu z
                        kilku klas.
                        Co do zaś oceniania i interwencji rodziców to nie mów mi że masz jakiekolwiek
                        problemy z oceną jakie są ambicje dziecka i jego rodziców. Jeżeli wiesz że
                        rodzice będą protestować i nie chcesz się szarpać by dowodzić że słusznie
                        oceniłeś(aś) to po prostu wystaw taką ocenę jakiej oczekują (ewentualnie o
                        minus niższą).
                        Albo chcesz oceniać uczciwie (a przynajmniej moim zdaniem nieczytelna praca z
                        języka polskiego nie zasługuje na więcej niż 2, ale też samo jej napisanie
                        pozwala nie postawić 1), albo chcesz oceniać wygodnie i wtedy już nie ma
                        znaczenia jaką ocenę i za co wystawisz.
                        Z Twojej wypowiedzi widać że z jednej strony chcesz spokojnie pracować i nie
                        kłócić się z rodzicami i dyrekcją a z drugiej strony chcesz (przed sobą)
                        zachować pozory sprawiedliwości. To nie ma sensu!
                        • q_vw Re: myrdin 12.02.07, 10:34
                          Proszę, daruj sobie, mam żonę, ktora uczy polskiego i historii... Pewnie sobie
                          żartujesz, bo realiów polskiej szkoły na pewno nie znasz. Póki co, fundujesz
                          znającym temat, dobra okazje do śmiechu, jesteś jak najdalej od rzeczywistości
                          szkolnej...
                          • myrdin Re: myrdin 12.02.07, 11:06
                            Faktycznie, trochę żartuję. Nie da się jednak poważnie skomentować
                            kilkudziesięciogodzinnego poprawiania 70 prac.
                            Nie twierdzę że nauczyciele mają mało pracy, mają jej bardzo dużo ale nie
                            należy przesadzać.
                            • Gość: ella Re: myrdin IP: 83.238.72.* 12.02.07, 12:55
                              Mam wielu znajomych nauczycieli i takich, których rodzice są nauczycielami.Wiem
                              jak jest wam cieżko, ale z drugiej strony...
                              Wakacje i ferie to świetna sprawa i dla informacji nauczycieli-pod tym względem
                              macie raj, możecie spędzać całe wakacje z dziećmi, łatwiej Wam dopasować się
                              urlopami z mężami i żonami, urlop macie bardzo długi. W zamian za wakacje macie
                              kiepskie płace i musicie użerać się z dzieciakami, które faktycznie są coraz
                              bezczelniejsze. Ale nie macie co narzekać, naprawdę, mało kto ma łatwą i
                              przyjemną, bezstresową pracę i mało kto ma możliwość nie zostawania po godzinach.
                              Nie jesteście jedyni zapracowani. A inni nie mają do tego wakacji...
                              A co do użerania się z dziećmi...
                              Nasza polonistka za niewyraźną pracę kazała zostawać po lekacjach i pisać
                              powtórnie klasówkę. Jak znów było niewyraźnie, stawiała pałę,nie było przebacz.
                              Kiedyś jak rodzice zaczęli się buntować pokazała im ich pociech prace. Rodzice
                              zaczęli o dolegliwościach dzieci, więc polonistka zaproponowała, ze ze
                              wszystkimi dziećmi z dys... różnymi dys... będzie siedzieć każdą sobotę od 8.00
                              do 14.00.Stwierdziła też, że niektórych trzeba nauczyć od poczatku pisać i
                              kazała wycinanki robić, co by rękę ćwiczyć...
                              Rodzice oniemieli jak ich pociechy w ciagu tygodnia wyleczyły się z różnych
                              dys..., a Ci, którzy pisali niewyraźnie (w tym ja) po jednej klasówce stali się
                              niemal mistrzami kaligrafii...Trzeba mieć podejście i fantazję...
                          • Gość: kier Re: myrdin IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.07, 13:57
                            Jak najdalej od rzeczewistości to chyba ty jesteś,daruj sobie udawadnianie nam
                            jacy to nauczyciele są biedni.Prawda jest taka że szkolnictwo u nas działa jak
                            za króla Ćwieczka a nauczycielą z tym dobrze,nie robią z tym nic ponieważ mają
                            liczne przywileje,premie,szkolenia za darmo,wyjazdy okolicznościowe(dzień
                            nauczyciela).Nikt ich też praktycznie nie rozlicza ze sposobu prowadzenia
                            lekcji,przygotowania,klasówki i kartkówki robią kiedy chcą i jak chcą,każdy z
                            nich ma inną skalę oceniania ucznia niezrozumiała dla ucznia tymbardziej dla
                            rodzica.Mam dzieci w szkole podst.nr 11 i wiem co mówię szkoła ta ma bardzo
                            wysoki poziom nauczania,co oczewiści samo w sobie nie jest złe ale trzeba
                            pamiętać że szkoły nie tworzą sami uczniowie od których wymaga się dobrego
                            zachowania(stop agresii)a nauczyciele sami nie grzeszą kultórą odnoszą się do
                            ucznia z wyższościa pozwalają sobie na bezpośrednie wytykanie rodzicą ich
                            błedów wychowawczych ,ale mało który rodzic zdaje sobię sprawę że tak naprawdę
                            to MY RODZICE powinniśmy rozliczać nauczyciela z jego pracy,to nauczyciel
                            pobiera za coś pobory nie pracuje społecznie ,to MY RODZICE powinniśmy
                            decydować czy taka osoba będzie czy nie będzie nauczać NASZE DZIECI!W szkole
                            nr.11 jest 950 uczni przykładowo:Kl od 4-6 kl są od A do G uczy JEDNA
                            NAUCZYCIELKA HISTORII !!!! Historia jest raz w tygodniu!!! Pani jest
                            niesamowićie wymagająca,ale tylko dla uczni dla siebie broń Boże,mam wrażenie
                            że to ja rodzic uczęszczam do szkoły zadaje wiecznie coś do domu,masę
                            materiału,wymaga wyposażenia ucznia w komputer i drukarkę Mam wrażenie że na
                            okrągło produkjemy stosy niepotrzebnych portfolii których i tak nie sprawdza
                            jak i zadań domowych .Mam wrażenie ze naucznie w tej szkole odbywa się
                            ekstrenistycznie,najlepiej dla nauczyciela jest zadać do domu i z głowy!
                            póżniej PALA,siadaj bo się nie nauczyłeś,ale to nic że nauczyciel nie
                            wytłumaczył co było jego z....m obowiązkiem.Do tego nauczyciele tracą mnóstwo
                            czasu na potyczki słowne z uczniami,uwagi do zeszytu,szczycą się że prowadzą
                            kółka,jakieś konkursy i strasznie się poświęcają,kochani nie dajmy się na to
                            nabrać to nie praca społeczna oni BIORĄ ZA TO KASE widocznie mają na to
                            czas.Reasumując NAUCZYCIELE! nie narzekajcie i nauczcie się sami
                            kultury,wymagajcie też od siebie bo też macie zwykłe ludzkie przywary do kórych
                            się nie przyznajecie! POZDRAWIAM! Mama LEGALNEGO DYSLEKTYKA(i tak mają to
                            gdzieś)
                            • iluminacja256 Re: myrdin 12.02.07, 14:24
                              O kurcze! Po przeczytaniu Twego postu stwierdzam definitywnie - moment, w
                              którym rodzice zaczną decydować kto i jak ma uczyć w szkole ich dzieci, będzie
                              polskim gwoździem do trumny...Gdybym miała dzieci, wolałabym się własną reką
                              zabić, niż dopuścić do sytuacji, w której osoba popełniająca takie błędy jak ty
                              w swym, ojczystym języku, miałaby współdecydować ze mną i innymi rodzicami o
                              tym, jak ktoś ma uczyć tego przysłowiowego polskiego...

                              Może twoje dziecko ma, ale ty nie masz dysleksji - ty po prostu nie znasz
                              podstaw języka, którego używasz!
                              • Gość: kier Re: myrdin IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.07, 18:22
                                Na początek to Ci powiem żebyś trzepła się ręka ale w łep!Jeśli chociaż trochę
                                odchylisz swoje klapki na oczach i odetkasz uszy oraz skłonisz trochę niżej
                                swoją ważną główkę,to będziesz wiedziała że w Polsce już w ponad 80 szkołach
                                nauczyciele nie odpowiadają z karty nauczyciela tylko ze zwykłego kodeksu
                                pracy, i tam właśnie "takie głąby jak my rodzice"mogą decydować o losie
                                nauczyciela.Jeszcze jedno,nie masz dzieci to się nie wypowiadaj.Może przyjdzie
                                kiedyś taki dzień i zrozumiesz co to jest być matką ucznia który płacze że nie
                                pójdzie do szkoły bo nauczyciel jest złośliwy,bije po głowie,poniża przed
                                klasą.A jeśli chodzi o mój polski,jeśli jesteś taka mądra to powinnaś wiedzieć
                                skąd bierze się dyslekcja,otóż jest przekazywana genetycznie jak i są to
                                mikrouszkodzenia w mózgu.Duże znaczenie ma też nauczanie,jeśli uczą nas tacy
                                wspaniali poloniści to widać efekty,bo brak poprawnej polszczyzny nie do końca
                                jest winą rodzicó TYLKO PORAŻKA NAUCZYCIELA !!!!!!
                                • iluminacja256 Re: myrdin 12.02.07, 18:40
                                  Współczuję dzieciom matki, która pisze łep przez p na końcu i chce decydować o
                                  nauczaniu polskiego...Równiez pozdrawiam serdecznie i sugeruję jednak coś w
                                  ten łeB włozyć, zanim zacznie pani pisać o tym, co ma robić nauczyciel - moze
                                  np. powtórka podstawówki?
                                  • Gość: Kier Re: myrdin IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.07, 19:01
                                    Ugryzło,co? Jak już wspomniałam pobierałam nauki u takich jak ty które zajęte
                                    były zbieraniem funduszy u starszych panów na studia zamiast przygotowywać się
                                    porządnie do egzaminów.Mój kolega powiedział kiedyś że w pabie nie zdarzyło mu
                                    się żeby studentka mu odmówiła...A póóżniej mamy wielkie panie nauczycielki!!!
                                    Ha,ha
                                    • iluminacja256 Re: myrdin 12.02.07, 20:32
                                      Przykro mi, ale ja nie jestem nauczycielką, więc raczej nie mogłam cię uczyć.

                                      Widzę zresztą, czego się nauczyłaś, skoro uczyły cię prostytutki z pubów, jak
                                      twierdzi twój kolega:)))) Cóż, wolę nie mysleć czego te prostytutki nauczą
                                      twoje dziecko - najlepiej od razu zabierz je ze szkoły i sama zajmij sie
                                      edukacją, skoro w szkole podstawowej powszechnie wykładana jest teoria
                                      prostytucji i sponsoringu w pubach :)
                                      • Gość: kier Re: myrdin IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.07, 21:15
                                        widzę że poruszyłam czułe miejsce...Jeśli nazywasz to prostytucją to widocznie
                                        dobrze orientujesz się w temacie...Nie czepiaj się dzieci bo one nie mają nic
                                        wspólnego z takimi jak ty.A jeśli chodzi o kolegę to fajny gość i interesuje
                                        się tylko takimi jak ty...Wiadomo dlaczego.Kto wie może się spotkaliście.Pa,pa
                                        nie przeszkadzam bo pewnie szykujesz się do pracy!
                                        • iluminacja256 Re: myrdin 12.02.07, 21:31
                                          Wypisujac to wszystko pod moim adresem wcale nie sprawiłaś , ze stałam się
                                          prostytutką - pokazałaś tylko siebie samą - swoją kulturę, a raczej jej
                                          brak,srodowisko, w którym się obracasz i czystej wody wulgarność . Mogłabys
                                          równie dobrze nazywać mnie lesbijką, złodziejką albo narkomanką - nie stanę się
                                          nią jednak od twoich słów.

                                          Problem ludzi twojego pokroju tkwi w tym, ze nie zdajesz sobie z tego sprawy i
                                          przez nastepnych 100 postów zyczyłabyś mi udanych klientow itp, nie pojmując,
                                          że to co piszesz obnaza tylko ciebie i twoje srodowisko, nie mnie.

                                          Cóż granice mojego języka są granicami mojego swiata - twój język i twoje
                                          argmenty, nie pokazują niczego innego jak twój swiat - załosny swiat.
                                          • Gość: kier Re: myrdin IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.07, 22:12
                                            Chciałabyś żyć tak jak ja ale nigdy nie będziesz mieć tego co ja bo jesteś
                                            zgryżliwa i śmieszna.Ja mam wspaniałą rodzinę jakiej ty nigdy nie będziesz
                                            potrafiła zbudować z takim podejściem jakie reprezentujesz.Jak będziesz każdego
                                            faceta rozliczała z pisowni j.pol.to zostaniesz sama jak palec.Niezłe motto
                                            życiowe.Nie ma co,sama żyjesz w żałosnym świecie gdzie ludzi bierzesz jedną
                                            miarą.A wulgarnością sama nie grzeszysz.POWODZENIA!
                                    • Gość: Student pedagog. Re: myrdin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.07, 20:46
                                      A co pani odpowie mężczyźnie? Też zbieram fundusze od starszych panów czy pań w
                                      pub'ach, zamiast zdawać egzaminy. Jak sądzę, Pani niewiele może powiedzieć o
                                      zdawaniu egzaminów? Ja mam doskonałe wyniki na studiach i wiele chęci do
                                      nauczania dzieci i młodzieży poprawnego wypowiadania się: formalnie,
                                      merytorycznie i moralnie, żeby przełamać złą passę, jaką Pani reprezentuje.
                                      Proszę uważać na poprawność językową i obelgi.
                                      • Gość: kier Re: myrdin IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.07, 21:24
                                        W żadnym razie nie mam zamiaru kogokolwiek urazić.Jeśli pozostali goście
                                        portalu poczuli się urażeni PRZEPRASZAM !nie lubię jak jedna osoba ustawia
                                        wszystkich po kolei t.j IlLUMINACJA ;))
                                    • Gość: Nauczyciel Re: myrdin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.07, 20:49
                                      Chyba bardzo szybko pani zrezygnowała z tych nauk. Na podstawie kolegi widać w
                                      jakim środowisku się pani obraca. Radzę zrezygnować z dyskusji z lepszymi od
                                      siebie :)
                                    • Gość: Spartanita Re: myrdin IP: *.chello.pl 12.02.07, 22:29
                                      Mi kolega kiedyś powiedział, że uczennice szkoły zawodowej można mieć za paczkę
                                      fajek i tanie wino. Te z technikum są podobno droższe bo bo trzeba im jeszcze
                                      jakiś ciuch kupić.
                                      Nie wiem, nie sprawdzałem, ale skoro kolega tak mówił to pewnie miał rację.
                                • Gość: Polonista Re: myrdin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.07, 20:39
                                  Nauczyć można tego, kto chce się nauczyć. Pani jak widać jest odporna na wiedzę.
                                • Gość: Kuba Re: myrdin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.07, 23:05
                                  Ucz się polskiego kapuściany głąbie
                            • Gość: ella Re: myrdin IP: 83.238.72.* 12.02.07, 15:24
                              odnoszą się do
                              > ucznia z wyższościa pozwalają sobie na bezpośrednie wytykanie rodzicą ich
                              > błedów wychowawczych

                              Nauczyciel ma prawo odnosić się do ucznia z wyższoscią- jest nauczycielem, jest
                              dorosłym, jest mentorem. Trudno, aby się przed uczniami poniżał... Ma prawo
                              bronić się przed często bezczelnymi uczniami. Najważniejsze, zeby nie
                              przekraczał pewnej granicy-szacunku i kUltury.
                              Ale jeżeli uczeń powiedział o nauczycielce per "kur..a", a matka broni swego
                              pupila, zamiast wziąć sie za jego wychowanie, to ma prawo wytykać błędy, bo
                              została ofiarą tych błędów.

                              I prosta sprawa, jak sie szkoła nie podoba, to proszę przenieść do innej, tym
                              bardziej, jeśli Pańskie dziecko nie radzi sobie z poziomem tej szkoły...
                            • Gość: Artur Re: myrdin IP: 195.85.249.* 12.02.07, 15:39
                              Też mam takich paru agentów w klasie. Takich jak Ty. Takim którym się wydaje że
                              za samo uczestnictwo w szkole należą się piątki. Takim którym się wydaje że jak
                              dziecko ma dysleksję to może mieć część obowiązków w dupie. U mnie też
                              nauczyciele wymagają od dzieci. I też mam czasami pretensje o to. Ale prawda
                              jest taka że nauczyciel w 24 osobowej klasie nie ma szans na zajęcie się każdym
                              uczniem z osobna. Na wytłumaczenie muszą niestety poświęcić czas rodzice.
                              Nauczycieli będę bronił zawsze i wszędzie. I nie zazdroszczę im tych ferii,
                              wakacji tudzież jak tu jeden mądruś zauważył wyjazdów okolicznościowych z
                              okazji dnia nauczyciela. Prawda jest taka że niektórym rodzicom się niestety
                              nie chce siedzieć i pracować z własnymi dziećmi. Zwalają w ten sposób wszystko
                              na szkołę. przy okazji wymyślając różne brednie pt dysleksja. Szkoda mi takich
                              dzieci. Nie będą miały szacunku do niczego.
                              • Gość: ella Re: myrdin IP: 83.238.72.* 12.02.07, 15:48
                                Mam nadzieję, ze to z tymi agentami to nie do mnie...
                                Miałam na myśli błedy matek...

                                Ale Ty też przesadzasz, są nauczyciele, którzy potrafią komuś złamać życie, na
                                szczęscie nie wszyscy...
                                Więc może podsumuję swoje zdanie:
                                Obowiazkiem nauczyciela jest nauczanie, rodziców-wychowanie.
                                Nauczyciele mają cieżką pracę i mało płatną, ale za to mają różne przywileje,
                                dlatego nie powinni aż tak narzekać. Wielu ma ciażką pracę: pielęgniarki,
                                choćby...A pracuja nawet w niedzielę i świeta...
                                Jak nauczyciel nie umie pogodzić się z rzeczywistością powinien odejść, zmienić
                                zawód. Jak zabraknie nauczycieli-pewnie wzrosną pensję...Smutna to
                                rzeczywistość, że ludzie zarabiają poniżej 1500, ale tak to jest w tym kraju...
                                • Gość: Artur Re: myrdin IP: 195.85.249.* 12.02.07, 16:09
                                  Heh. To nie było do Ciebie. Gdybyśmy mieli wymieniać komu tu jeszcze jest
                                  źle... to nie skończylibyśmy do jutra rana. A propos. Mam kuzynkę pielęgniarkę.
                                  Długo by można opowiadać ;-). No cóż, na swojej drodze nie spotkałem
                                  nauczyciela który narzekał. Za to spotkałem takich którym zależało na uczniach.
                                  Zwłaszcza w szkole średniej. Teraz kiedy moje dziecko chodzi do szkoły, też
                                  nauczyciele nienarzekają. Mam tylko nadzieję że moje dziecko nauczy się
                                  szanować nauczycieli. I ich pracę. Bo warto.
                            • Gość: belfer Re: myrdin IP: *.elsat.net.pl 12.02.07, 18:03
                              błagam powiedz gdzie jest to miejsce gdzie szkolenia sa za darmo, wyjazdy
                              okolicznosciowe itp ?!?!?!?!?!? zaraz sie przeprowadzam

                              acha i blagam nie piszcie o 2,5 miesiecznych wakacjach, wolnego w wakacje jest
                              miesiac(reszta czasu -> nauczyciel do dyspozycji dyrektora) , moze sa szkoly w
                              ktorych sie w lecie nic nie dzieje, ale ja takich nie znam
                            • Gość: Polonista Re: myrdin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.07, 20:36
                              My, nauczyciele, mamy wychowywać Wasze dzieci. Powinno Wam zależeć, żebyśmy
                              byli wypoczęci i w pełni sił intelektualnych, żeby lepiej się wypowiadały - na
                              przykład pisemnie, bo, jak widzę po tekście, dysleksja dziecka jest dziedziczna.
                        • Gość: cuilwen1 Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: *.eranet.pl 12.02.07, 13:35
                          Nawet nie wiesz o czym mówisz. Jestem nauczycielką dopiero drugi rok, ale już
                          teraz widzę jak to jest w tej szkole naszej polskiej. Dlatego już zdecydowałam i
                          od września nie będę wykonywała tak łatwego według was zawodu. Wolałabym iść i
                          zamiatać ulice niż męczyć się dzień w dzień z tym wszystkim nie tylko w szkole
                          ale i po zajęciach, kiedy muszę się przygotować na następny dzień, sprawdzić
                          kartkówki, klasówki, zeszyty, może jakieś wypracowania. Wyjeżdżam wkrótce do
                          Anglii i wam wszystkim w szkole, uczniom i gronu pedagogicznemu powiem z
                          wdzięcznością "Żegnam!"
                          • myrdin Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów 12.02.07, 13:44
                            Na zmywak?
                            Właśnie o tym piszę. Po co było się uczyć i robić studia skoro ostatecznie nie
                            zamierzasz pracować w zawodzie??? Straciłaś czas i pieniądze podatników.
                            Należało od razu sprzątać ulice, przypuszczalnie zarabiałabyś lepiej, przez
                            lata studiów (których by nie było) odłożyłabyś sobie już jakąś sumkę i nie
                            miałabyś poczucia straconego czasu.
                            • Gość: cuilwen1 Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: *.eranet.pl 12.02.07, 14:25
                              myrdin napisał:

                              > Na zmywak?
                              > Właśnie o tym piszę. Po co było się uczyć i robić studia skoro ostatecznie nie
                              > zamierzasz pracować w zawodzie??? Straciłaś czas i pieniądze podatników.
                              > Należało od razu sprzątać ulice, przypuszczalnie zarabiałabyś lepiej, przez
                              > lata studiów (których by nie było) odłożyłabyś sobie już jakąś sumkę i nie
                              > miałabyś poczucia straconego czasu.

                              I tu się mylisz Panie/Pani myrdin. Nie uważam mojego czasu na studiach za
                              stracony gdyż studiowałam anglistykę właśnie. I tak sobie myślę że nawet jeśli
                              nie znajdę pracy w biurze to nawet na zmywaku będę lepiej traktowana niż przez
                              20 rozwydrzonych i rozpieszczonych uczniów w klasie i ich rodziców. Może
                              niektórzy o tym nie wiedzą ale nauczyciel w szkole nie ma poważania ani
                              szacunku. Traktowany jest jak śmieć i w razie jakichś sporów zawsze uczeń ma
                              rację gdyż ma więcej praw niż nauczyciel.
                              • myrdin Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów 12.02.07, 14:46
                                Teraz rozumiem. Do pracy na zmywaku nie starczy podstawowa znajomość
                                angielskiego (np. na poziomie FC), trzeba skończyć studia!
                                Faktycznie, będzie można ze współpracownikiem porozmawiać o literaturze.
                                • Gość: cuilwen1 Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: *.eranet.pl 12.02.07, 14:56
                                  Mylisz pojęcia i czepiasz się szczegółów. Wcale nie powiedziałam że jadę na
                                  zmywak, to ty tak powiedziałaś/łeś. Powiedziałam tylko, że na pewno byłabym tam
                                  lepiej traktowana. A poza tym jak wam tak niedobrze a nauczycielom dobrze, to
                                  czemu nie zostaniecie nauczycielami właśnie? Ja nie stoję ani po tej stronie ani
                                  po tej. Stwierdzam tylko po prawie dwuletnim stażu nauczycielskim, iż zawiodłam
                                  się na tej pracy i dlatego ją zmieniam, a fakt, iż wyjeżdżam w tym celu do
                                  Anglii potwierdza tylko mój wybór studiów. Trochę radości od życia Panie/Pani
                                  myrdin. Ataki na tę czy inną grupę pracowniczą i tak nie zmienią tego chorego
                                  systemu. Ciekawa jestem czy Ty jesteś zadowolona/ny ze swojej pracy. jeśli tak
                                  to gratuluję wyboru i życzę tego innym.
                                  • myrdin Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów 12.02.07, 15:00
                                    Czy jestem zadowolony? Oczywiście że nie! Przecież jestem Polakiem!
                                    A na poważnie, mogłoby być lepiej ale nie narzekam. Zarówno technikum, studia,
                                    uprawnienia jak i drugie studia związane są z moją pracą. Realizuję się i to
                                    jest najważniejsze. Pomimo lekkiej złośliwości w moich postach tego zarówno
                                    Tobie jak i wszystkim innym życzę.
                                    Pozdrawiam
                                    Tomasz Myrdin
                                    • Gość: cuilwen1 Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: *.eranet.pl 12.02.07, 15:15
                                      Zazdroszczę Ci tego, że możesz się spełniać w Polsce mimo wielu trudności. Po
                                      studiach tak świetnie sobie wyobrażałam pracę w szkole. Uśmiechnięte dzieciaki
                                      chętne do nauki języka obcego. To z czym się zderzyłam w rzeczywistości od razu
                                      podcięło mi skrzydła. Sama byłam uczennicą i powinnam dobrze wiedzieć, że to co
                                      sobie wmawiam to fikcja. Rzadko zdarza się aby uczeń w dzisiejszej szkole
                                      zainteresowany był czymś więcej niż własnym telefonem komórkowym i Internetem.
                                      Jednak te dwa lata w szkole nauczyły mnie szacunku do tego zawodu. Jak już
                                      mówiłam zawiodłam się i wiedząc że w każdej szkole tak będzie wyjeżdżam do
                                      Anglii gdzie chcę w praktyce doszlifować angielski. Marzy mi się własne biuro
                                      tłumaczeń i dlatego postanowiłam zacząć jeszcze raz od zera. Pozdrawiam również
                                      Ewa Adamska
                                    • Gość: Polonista Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.07, 21:14
                                      Przepraszam pana Tomasza Myrdina. Kilka postów do "Kier" poszło pod Pański
                                      adres.
                                • Gość: Wykształciuch Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.07, 21:05
                                  Jak sądzę dla Pani rozmowy o literaturze niewiele są warte? Wyczuwam nutę
                                  pogardy? Wiedz zatem, że i Ty jesteś pogardzana. Ja mogę pogadać na każdy
                                  z "Twoich tematów", natomiast Ty mogłabyś zabrać głos najwyżej tylko w 10%
                                  moich rozmów :)))
                                  • myrdin Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów 13.02.07, 09:20
                                    Nie uważam że rozmowy o literaturze są niewiele warte. Wręcz przeciwnie!
                                    A jeśli chcesz sprawdzić się w rozmowach na moje tematy to proszę. ;-)
                                    Czy możemy porozmawiać na temat wymurówki ogniotrwałej – właściwości
                                    materiałów – w piecach obrotowych (w poszczególnych strefach)? OK, to było
                                    nieuczciwe z mojej strony, bez technologii.
                                    Czy wiesz może co to jest BAEL? Jeśli tak to chętnie porozmawiam na temat
                                    wyników za ostatnie lata w ujęciu kwartalnym.
                                    Może chcesz pogadać o poglądach Kropotkina lub Beccarii?
                                    Ciekawym tematem są despotie wschodnie.
                                    Czy możemy porozmawiać o międzynarodowych regulacjach prawnych normujących
                                    przewóz towarów niebezpiecznych? Np. o różnicach między RID a Zał. 2 do SMGS?
                                    A skoro już jesteśmy przy prawie to może humorystycznie wskażesz jak posługując
                                    się polskim prawem można kogoś postawić przed sądem z oskarżeniem o czary?
                                    Nie chce m się już wymyślać więcej tematów. Przypuszczalnie w paru się
                                    odnajdziesz ale wątpię by we wszystkich. Przypuszczalnie podobnie będzie w
                                    drugą stronę. ;-)
                                    • Gość: no name Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: *.4web.pl 13.02.07, 11:03
                                      O poglądach geograficznych czy społecznych Kropotkina?:P
                                      • myrdin Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów 13.02.07, 11:08
                                        Społecznych. Jego geograficzną i geologiczną twórczością (bodajże na Syberii)
                                        nie zajmowałem się. ;-) A nie będę oszukiwał i szukał w Google. ;-)
                                        Pozdrawiam
                                        Tomasz Myrdin
                    • Gość: borygo Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: *.olsztyn.mm.pl 12.02.07, 12:30
                      Nie myl pojęć baranie magistrze inne magistry barany także.
              • Gość: zee Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.07, 18:23
                to po kiego ch... karza pisac na 4-6 stron a4, skoro na maturze i tak musza
                napisac na dwie? i kto karze im to sprawdzac? u mnie w liceum byla zasada
                nieczytelne pismo = niedostateczny, wiec nie mow, ze nauczyciel ma zle i w ogole
                z nich sierotki. gdyby mieli tyle pracy nie dorabialiby na kursach
                przygotowawczych czy szkolach jezykow obcych, wiec bez bajek prosze.
            • Gość: szara Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.07, 09:15
              bardzo chętnie podeślę na maila przykładowe sfotografowane prace klasowe, czy
              chociażby kartkówki - ciekawe ile czasu zajmie odszyfrowanie tego, zwłaszcza, że
              oni się pismem i nie czują potrzeby pracy nad nim
            • walek_z_lasu Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów 12.02.07, 11:04
              Panie myrdin... Chwała Panu, iż wiesz Pan co nieco o pracy nauczyciela. Ale -
              wierz mi Pan - jeszcze za mało...
            • Gość: hardy Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: *.mst.gov.pl 12.02.07, 11:45
              Jesteś śmieszny i w ogóle dyskusja z Tobą chyba nie ma sensu. Nie szkaluj
              nauczycieli.

              Muszą sobie radzić częscto z rozwydrzonymi uczniami i równie rozwydrzonymi
              rodzicami. Dodatkowo - każdy normalny pracownik przychodzi do pracy, pracuje
              8-10 godzin, idzie do domu i zapomina o wszystkim do dnia kolejnego. A tymczasem
              nauczyciel musi sprawdzić prace i przygotować się na jutrzejsze lekcje - tak jak
              aktor, dziennikarz, konferansjer. Tu nie ma pracy zleconej - tu trzeba samemu
              popracować twórczo.

              Ale nikt o tym nie pamięta...
              • myrdin Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów 12.02.07, 12:22
                Tak, to jest właśnie to.
                Nie dziwię się, że niektórym zajmuję kilka dni siedzenia do wieczora,
                poprawienie 70 prac, jeśli mają problemy ze zrozumieniem prostego tekstu.

                Czy możesz wskazać w którym miejscu szkaluję nauczycieli???
            • Gość: Student pedag. Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.07, 19:57
              Twój nauczyciel na pewno był niedojdą, skoro piszesz takie głupoty. Nie
              chciałbym, żeby moi belfrzy poświęcali mało czasu moim pracom.
              Dyskutujecie zresztą nie na temat dzieciaki, to jakieś nieproduktywne kłótnie.
            • wikal Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów 12.02.07, 20:24
              Nie jesteś nauczycielem i nic nie wiesz o pracy nauczycieli. Jak
              wielu "fachowców", którzy są od wymądrzania, ale nie od roboty. Większość
              nauczycieli ok. 40 roku życia chętnie uciekłaby na 40-godzinne etaty (albo i
              więcej) od tej 18-godzinnej laby, ale nie ma dokąd. Skoro jest tak dobrze, to
              czemu brak chętnych na te świetne stanowiska? Prawie każdego roku miewam
              praktykantów i niewielu z nich w ogóle rozważa możliwośc pracy w szkole.
              Przyznają, że się nie nadają. Obecnie trwa w Polsce opluwanie nauczycieli
              pomiędzy 40-50 rokiem życia. Poczekajcie, już niedługo duża grupa przejdzie na
              emerytury, a waszymi dziećmi zajmą się ci tak wyczekiwani młodzi, prężni i
              chętni. Jeszcze zatęsknicie za tymi staruchami, co to nic nie robili, nie
              umieli sprawdzać klasówek, byli powolni i mało postępowi. Nie chcę ubliżać
              młodym ludziom, bo trafiają się wśród nich talenty, prawdziwe perły, pełne
              zapału jednostki, które zrobią wiele dobrego, mimo że rodzice i biurokratyczne
              władze szybko sprowadzą ich na ziemię. Ale naprawdę "trafiają się" to właściwe
              słowa... W zawodzie nauczyciela, tak jak w każdym, liczy się prawdziwy
              profesjonalizm, profesjonalista zaś uczy się całe życie. Nie na marnych
              kursach, ale naprawdę. Można oczywiście klasówki sprawdzać migiem, zrobić byle
              jaką punktację, oceny i tak mało kto zakwestionuje. Ale ja tak nie postępuję,
              mnie jest naprawdę szkoda dzieci. Oczywiście nie siedzę nad wypracowaniami trzy
              noce, ale solidne sprawdzenie porządnej klasówki 25 uczniów zajmuje mi około 3-
              4 godzin (zależy od klasy, ilości dyslektyków, błędów itp). Uważam, że to
              sporo, ale krócej naprawdę się nie da. W godzinę, pół - to można sprawdzić
              kartkówkę. Polonista uczy zazwyczaj 4 klasy i różnych sprawdzianów ma naprawdę
              sporo. Do tego dochodzi biurokracja, papierki, podliczenia, konsulatacje,
              wielogodzinne rady pedagogiczne, szkolenia, wywiadówki, wycieczki, dyskoteki,
              bezpłatne douczania, ... I nie są one wcale rzadkie, jak sie niektórym wydaje.
              Rada pedagogiczna raz, dwa razy w tygodniu - to nie jest sporadyczny wypadek.
              Zawsze bardzo łatwo i krytycznie wypowiadają się ludzie nie mający o naszej
              pracy zielonego pojęcia, a może mający do czynienia z nierzetelnymi
              nauczycielami!? Długi urlop to faktycznie duży plus naszej pracy, ale bez
              niego naprawdę większość nas brałaby urlopy zdrowotne co drugi rok.
              Popracujcie, a potem się wypowiadajcie.
            • pocztakamila Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów 13.02.07, 07:38
              Tylko ,że jego żona musiała cały ogólniak (4 lata) , a potem 5 lat studiów uczyć
              się. Pomyśl o tym. Kierowca czy murarz w tym czsie już zarabiali (3 lata
              zawodówki) to chyba robi różnicę prawda?? Jeżeli ktoś jest słaby lub leniwy sam
              kreuje sobie przyszłość...
            • Gość: BB Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: *.autocom.pl 17.02.07, 18:11
              Jak nnie masz pojecia o pracy w szkole to po co piszesz takie pierdoly.Ja jak
              nie mam pojecia o jakiejs pracy to sie nie odzywam, a ty udajesz greckiego
              filozofa i piszesz glupoty!!!!!
              • myrdin Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów 19.02.07, 08:02
                Prawdziwie merytoryczna wypowiedź. ;-)
          • Gość: coś takiego Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.07, 10:51
            Skoro dzieciaki w szkołach są coraz gorsze jak piszesz to należy zapomnieć o
            zawodzie nauczyciela. Dzieciaki nie sa złe tylko trzeba je lubić to one
            odwzajemnią tym samym.Już mam dosyć tego ciagłego biadolenia jaki to ciężki
            zawód.Przecież to nie jest zesłanie a własny świadomy wybór.
          • Gość: ka Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: *.zgora.dialog.net.pl 13.02.07, 17:35
            Gościu masz pojęcie o oświacie jak o dojeniu krów
            • Gość: szlag mnie trafia Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.02.07, 17:53
              Szlag mnie trafia jak to czytam....

              1. Ilu murarzy wykształci jeden nauczyciel? - Wielu...
              2. Ilu nauczycieli wykształci jeden murarz? - Zero...

              Wszędzie w cywilizowanym świecie jest to poukładane - murarzy,dekarzy itp. może
              być wielu - ale skądś się oni wzięli...

              Dlatego jeżeli ten facet (kobieta) przekazuje swoją wiedzę i umiejętności to
              powinien odpowiednio zarabiać - kilka razy tyle co pojedynczy murarz, bo co
              roku szkóły opuszcza cała masa wykształconych murarzy, dekarzy itd.

              Jak pojadę do cywilizowanego kraju i tam skończę studia mam na starcie 2 razy
              tyle ile ktoś kto skończył zawodówkę. Istnieje coś takiego jak szacunek dla
              wiedzy. U nas istnieje szacunek dla tego co widać - wiedzy niestety nie
              widać... przyręcenie rury - widać, dach - widać. Przekazanej wiedzy - nie
              widać. Tylko skąd ci murarze i dekrze się biorą - z nieba?
              • myrdin Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów 14.02.07, 07:48
                „Jeśli ktoś umie to robi, jeśli nie umie to kontroluje, jeśli nie umie nawet
                kontrolować to uczy.” ;-)

                W cywilizowanym kraju to rynek a nie czyjeś chciejstwo decyduje o wysokości
                wynagrodzeń. Jeśli chętnych do pracy w oświacie jest dużo a chętnych do pracy
                fizycznej jest mało to fizyczni będą zarabiać dużo a nauczyciele dostaną marne
                grosze. Nie jest ważne to jaką kto ma wiedze! Istotne jest to czy posiadana
                wiedza jest użyteczna i to ile osób (stosunek podaży do popytu) dysponuje taką
                wiedzą.

                Szacunek do wiedzy występuje wyłącznie w dzikich krajach, tam bowiem każdy kto
                ma jakąkolwiek wiedzę jest taką rzadkością że należy na niego chuchać i
                dmuchać. ;-)
                W cywilizowanych i dobrze wykształconych społeczeństwach o szacunku decyduje
                nie wiedza – bowiem tę ma większość – ale to jak bardzo jesteś użyteczny i jak
                bardzo wyróżniasz się od tysięcy innych dysponujących taką samą wiedzą.
                • Gość: szlag mnie trafia Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.02.07, 12:11
                  Do mydrina:

                  Ile średnio zarabia w Wlk.Brytani nauczyciel w "podstawówce"? Ile średnio
                  zarabia dekarz lub murarz?

                  Pytanie pomocnicze - Czy Wlk.Brytania to dziki kraj?
                  • myrdin Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów 14.02.07, 12:59
                    Przypuszczalnie w Wielkiej Brytanii (której nie uważam za dziki kraj)
                    nauczyciel w podstawówce zarabia trochę więcej niż murarz (mogę się jednak
                    mylić).

                    Nie o to jednak chodziło ile kto zarabia. Istotne jest to dlaczego akurat tyle.
                    Nie tyle sam fakt co jego uzasadnienie.
                    Zgodzisz się chyba że zupełnie inna sytuacja jest gdy nauczyciel zarabia 2 razy
                    więcej od murarza ponieważ takie są stawki na rynku pracy a zupełnie inna gdy
                    nauczyciel zarabia 2 razy więcej od murarza tylko dlatego że ma wyższe
                    wykształcenie.

                    Żeby łatwiej można zrozumieć spróbuję jeszcze prościej.

                    W cywilizowanym kraju jeśli dużo osób będzie chciało pracować jako nauczyciele
                    a mało jako murarze to murarze będą tam zarabiać znacznie więcej niż
                    nauczyciele.
                    W dzikim kraju tak nie będzie ponieważ wykształcenie potrzebne do nauczania
                    zamknie zdecydowanej większości drogę do zawodu nauczyciela.

                    Wracając do Wielkiej Brytanii. Jeśli 99% tamtejszych murarzy postanowi się
                    przekwalifikować i zostać nauczycielami (uzupełniwszy pierwej wykształcenie) i
                    nie pojawią się nowi murarze z zagranicy to wierz mi że pozostałemu 1% murarzy
                    gwałtownie podniosą płace – znacznie powyżej nauczycielskich.
        • Gość: PN Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.07, 13:15
          ... czy dwu i pół miesięcznych płatnych ...

          ciekawe wyliczenia, raczej 1.5 miesiąca. Po zakończeniu roku jest nabór do 10
          lipca, a ostatnie dwa tygodnie sierpnia są egzaminy poprqawkowe i rady.

          W dodatko 18 godzin to jest tylko spedone w szkole (nie licząc okienek).

          Dochodzi do tego wypełnianie dzienników, świadectw, arkuszy ocen, comiesięczne
          karty ocen z wypisanymi wszystkimi ocenami dla rodziców.

          Dodatkowo przygotowanie sprawdzianów, sprawdzenie potem tego, przygotowanie
          materiałów do lekcji (abyb były ciekawe, jakies filmy prezentacje pomoce).
          Bezpłatne konsultacje, pomoc uczniom. Wychodzi tego tyle, że wakacja są
          potrzebne do normalnego fukcjonowania w kolejnym roku szkolnym.

          Ferie można odliczyć gdyż są dyzury w szkołach.

          Opórcz tego przygotowanie uroczystości, wycieczek, targów, preorientacji.

          ...
          Ale kto nie pracował w tym zawodzie to tego nie zrozumie.
        • Gość: Grendel Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: *.stk.vectranet.pl 12.02.07, 16:10
          Jakich dwuipółmiesięcznych wakacji? Coś ty ćpał???

          Załamuje mnie to, jak Polacy brylują na fotach wiedzą wyssaną z palca.
          Popracuj chłopie w szkole (ale nie takiej elitarnej, tylko zwykłej hilwie z
          młodocianymi bandziorami i dresiarzami) z pół roku to pogadamy o lekkości pracy
          nauczyciela.
      • Gość: deis nauczyciel ma w wakacje wolne IP: *.3.15.vie.surfer.at 12.02.07, 09:01
        nauczyciel ma mnostwo ferii , w wakacje 2 miesiace nie musi pracowac to moze
        sobie gdzies dorobic np korepetycjami .
        • Gość: a Re: nauczyciel ma w wakacje wolne IP: 80.48.73.* 12.02.07, 09:31
          Korepetycjami w wakacje? A kto pójdzie w wakacje na korepetycje??
          • Gość: no name Re: nauczyciel ma w wakacje wolne IP: *.4web.pl 12.02.07, 09:38
            hehehe, chyba, ze sie zgadasz z kolegą z innej szkoły - on usadza na poprawke
            we wrzesniu, a ty dajesz korepetycje:))))))))))))
      • Gość: mąż-historyczki Skoro wg was nauczyciele mają tak dobrze... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.07, 09:39
        ...to dlaczego nie chcecie się masowo przekwalifikować na nauczycieli?
        Hydraulicy, płytkarze, szpachlarze, itp. (ci którzy potrafią napisac dłuższy
        tekst bez błędów ortograficznych) - dalej jazda do szkoły uczyć polskiego! A ci
        co dodatkowo znają daty bitwy pod Grunwaldem i Wiedniem - uczyć historii! Tym,
        którzy na podwórku dobrze grali w nogę, pozostaje posada nauczyciela WF...

        maxxximus31 napisał:

        > Ja mam żonę polonistkę, więc wiem ile pracuje w domu.

        Witaj bracie w niedoli :) Tobie też przy każdym otwarciu jakiejkolwiek szafki w
        regale lecą na głowę stosy podręczników i "materiałów pomocniczych"?
        • mlody-inwestor Studia powinny byc PLATNE ! 12.02.07, 11:44
          Zgadzam sie z opinia kolegi. Darmowe i szalenie powszechne studia dzienne (W Polsce ponoc 40% osob ktore skonczyly szkole srednia
          !) wytowrzyly patologiczny stan rzeczy:

          1. Tak duzo osob studiuje iz studia nie sa zadnym wyznacznikiem "elitarnosci" i wiedzy studenta, lecz staja sie one kolejnym
          normalnym krokiem w zyciu mlodej osoby. Dodatkowo na studia wtrafiaja uczniowie wyjatkowo przecietni czy slabi.

          2. Duza liczba studentow = kiepski (A napewno nizszy) poziom ksztalcenia przyszlej inteligencji.

          Daje to nastepujacy efekt: Bycie absolwentem wyzszej uczelni nie jest w Polsce NICZYM niezwyklym - z tego tez powodu pracodawcy na
          rynku pracy traktuja absolwenta jako zwyklego przecietnego czlowieka ktory (jak 40% pozostalych) po prostu dluzej sie uczyli...

          Skoro absolwent postrzegany jest jako ktos przecietny, to i placa rowniez jest PRZECIETNA - czyli slaba.

          A wystarczyloby wprowadzic platne studia - tak jak jest to np. w UK:
          - koszt studiow odstrasza wszelkich "obibokow" i leniwe jednostki
          - na studia zamiast 40% mlodych ludzi, wybiera sie tylko 5%...
          - mniejszy tlok = lepsze warunki do nauki
          - platne studia = pieniadze na rozwoj placowek i lepsze ksztalcenie przyszlej inteligencji
          - Podatnik nie placi skladek na Uczelnie wyzsze ktore produkuja 1. bezrobotnych 2. emigrantow - ktorzy nic nie wnosza do Polskiego
          PKB.

          A do tych bojacych sie aspektu platnosci studiow:
          1. studia maja byc czyms elitarnym - a za jakosc sie placi
          2. W Polsce nie ma darmowych restauracji - obywatel musi sam kupowac jedzenie - mimo to ludzie nie umieraja z glodu. (ulubiony
          argument lewakow)
          3. W UK istnieja bardzo oplacalne pozyczki studenckie pozwalajace sfinansowac studia (zwraca sie po zakonczeniu studiow, gdy sie
          juz pracuje).


          Platne studia to pomysl ktory prozaicznie najbardziej przysluzy sie wlasnie STUDENTOM i przyszlym absolwentom ! Beda oni elitarna
          inteligencja, za ktora pracodawca bedzie placil BARDZO godziwe stawki - jak na elitarnych specjalistow przystalo.


          Pozdrawiam.
        • Gość: japetus Re: Skoro wg was nauczyciele mają tak dobrze... IP: 212.160.172.* 12.02.07, 13:53
          To bardzo proste. Nauczycieli jest za dużo i w tym zawodzie panuje bezrobocie.
          Natomiast hydraulików, płytkarzy, dekarzy, itd. jest za mało i ludzie ci są
          poszukiwani na rynku pracy.
        • Gość: Balbina Re: Skoro wg was nauczyciele mają tak dobrze... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.07, 14:28
          TY nie bądż taki mądry mój mąż ma firmę dekarską i nie wisz chyba co mówisz
          PISZPANIE z kajecikiem,gwarantuję że nie nie wytrzymał byś na dachu jednej
          godziny bo to nie na twoje warunki fizyczne ci ludzie pracują tak ciężko ze
          tobie się nawet nie śni,często w temperaturze ponad 50 stopni do tego dochodzą
          gazy wydobywające się ze zrywanej starej połaci dachowej,tak że cała twarz
          wygląda jak jeden strup,dżwiganie ponad siły,najwyższy stopień
          niebezpieczeństwa pracy na wysokości,pył,kurz,eternit(pylica)czyt.RAK,minusowe
          temperatury,wiatr,deszcz i.t.p i.t.d Nikt mojego męża nie zmuszał żeby to robił
          a wykonuje ten zawód czynnie ŻEBY TAKIM JAK TWOJA ZONA POLONISTKA NIE LAŁA SIE
          WODA Z DACHU NA ŁEB !!!!!!
          • Gość: Balbina Re: Skoro wg was nauczyciele mają tak dobrze... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.07, 14:34
            TO było do męża polonistki
            • Gość: Balbina Re: Skoro wg was nauczyciele mają tak dobrze... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.07, 14:35
              Sorry mąż historyczki
              • Gość: baddi Re: Skoro wg was nauczyciele mają tak dobrze... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.07, 21:27
                No to można powiedziec za którymś z przedmówców: "skoro taka ciężka jest praca
                niech się przekwalifikuje"(on mówił o nauczycielach)np. na nauczyciela:)
          • Gość: baddi Re: Skoro wg was nauczyciele mają tak dobrze... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.07, 21:29
            No i jeszcze oczywiście doceniam bezinteresowne poświęcenie twojego męża dla
            ludzkości, który bohatersko naprawia dachy (pewnie za darmmo):)))
            • Gość: Balbina Re: Skoro wg was nauczyciele mają tak dobrze... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.07, 22:28
              Tak w skrytości powiem CI że czasem za darmo też(tylko nie mów nikomu bo nie
              dadzą nam żyć,muszę mieć też coś na chleb)A tak na serio to zdarza się że
              ludzie chcą remontu dachu,na raty i jeszcze za darmo,lub cwaniaczki naciągacze
              (POZDRAWIAM!);)))TYCH PANóW Mają na wszystko tylko nie na robociznę którą sami
              zlecili! a daszek zrobiony.To też się nazywa czyn charytatywny,prawda.Więc za
              darmo coś robimy.Pa,pa Pozdrawiam!
      • Gość: Neon Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: 206.19.210.* 12.02.07, 10:06
        Witam.
        To moze twoja zona powinna sprawdzac prace ucznoiw siedzac w szkole?
        Wtedy byloby jasne za ile przepracowanych godzin trzeba jej zaplacic.
        • Gość: maż-historyczki Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.07, 12:03
          Gość portalu: Neon napisał(a):

          > To moze twoja zona powinna sprawdzac prace ucznoiw siedzac w szkole?
          > Wtedy byloby jasne za ile przepracowanych godzin trzeba jej zaplacic.

          W wielu krajach tak jest. Nauczyciele są obowiązkowo obecni w szkole po lekcjach
          do którejś tam godziny, wiele swych prac wykonują też w szkole, mogą się tam
          spotkać z rodzicami niekoniecznie wyłącznie na zebraniu... Ale tam uczniowie też
          nie taszczą ciężkich toreb i tornistrów, bo wiele swych książek mają w szafkach
          w szkole.

          Tylko jak zapytałem o to żonę, to zapytała mnie, czy przeniosę jej wszystkie
          książki z których korzysta przy sprawdzaniu prac i/lub przygotowywaniu się
          dolekcji, tudzież komputer + programy, i czy będe tego wszystkiego pilnował tam
          na miejscu.

          I dostałem jeszcze prikaz, żebym kupił ksero do domu bo żona musi na czymś
          odbijać klasówki, a na odbijanie na ksero szkolnym trzeba się zapisać trzy dni
          wcześniej, a i to bez gwarancji, że będzie to możliwe. (Odmówiłem)
      • Gość: xxx Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: *.kronopol.com.pl 12.02.07, 17:23
        Ja tez mam żonę polonistkę i doskonale wiem ile godzin dziennie pracuje. A etat
        nauczyciela to nie 18 godzin tylko 36 w tygodniu. A skoro jest tak dobrze to
        proponuje zostać nauczycielem!!!
      • Gość: slawigor Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.02.07, 09:50
        to ze twoja żona pracę przynosi do domu to jest juz tylko jej wina , jak nie potrafią nauczyciele z dyrekcją wynegocjować dodatkowych odpłatnych godz. to już ich sprawa , ja o 16,00 bo tak kończę pracę wychodzę do domu i o pracy zapominam ,a jeżeli mam coś pilnego do zrobienia z szefem zawsze załatwię sobie nadgodziny ,po za tym jak ktoś wspomniał nauczyciel praca 16-18 h w tygodniu LOL i do tego 2 m-ce płatnego urlopu latem , 2 tyg. ferii zimą , jak byś dobrze godziny pracy policzył pewnie by wyszło śmieszne porównanie zakładając że normalny robol pracuje 40h w tygodniu nauczyciel 16-18 h jak dodamy nauczycielowi dni wolne (ferie wakacje itp) że twoja żona przepracowuje w szkole mniej niż 1/2 po 40 h( porównując do stand. robola) i za co przepraszam nauczyciele chcieliby mieć wyższe pensje ???
        • Gość: rafau Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.07, 13:53
          slawigor gratuluję poziomu intelektualnego... Może popracuj przez rok w szkole i
          przekonaj się, jak nauczyciel ma dobrze... Pracowałem w szkole i dwóch miesięcy
          wakacji nie miałem nigdy... Po 3 latach dałem sobie spokój z ambitnym zawodem
          nauczyciela i pracuję teraz w przemyśle - przydało sie wykształcenie
          niehumanistyczne... Muszę nadmienić, że mam teraz mniej pracy, więcej wolnego
          czasu, psychicznie nikt mnie nie nęka - pomimo tego, że praca moja jest
          obarczona sporym ciężarem odpowiedzialności... A do szkoły na pewno nie wrócę i
          współczuję tym, kórzy tam pracują...
          Przypomnij sobie czasy szkoły i pomyśl, co nauczyciel robil na
          lekcjach...Spradzał wtedy prace, czy starał się wbić dzieciom coś do głowy...
          Teraz uważa się, że dziecko ma sie uczyć tylko w szkole, w domu odpoczywa sie i
          bawi... Może trzeba zająć się dziećmi w domu?
          Nie zapomnijamy, że MENIS skrócił czas edukacji w szkole średniej o rok, nie
          przerzucając materiału do gimnzjum... Przy przedmiotach echnicznych sytuacja
          jest jeszcze gorsza... Niektóre przedmioty okrojono o 2 godziny tygodniowo
          pozostając przy taim samym zakresie materialu...
          Nie znam nauczyciela, który pracuje 18 godzin w tygodniu... no chyba, że jest
          gościem, który ma wszystko "gdzieś", ale tacy ludzie zdarzają się w każdej
          profesji...
          Dodam, ze posiadając niepedagogiczne wykształcenie wyższe zarabiałem początkowo
          mniej niż sprzątaczka - zadawałem sobie wtedy pytanie, w jakim celu studiowałem?

          Pozdrawiam ludzi, którzy wypowiadają sie na tematy, o których nie mają zielonego
          pojęcia... Ale większość była w wojsku, więc zna sie na wszystkim...
      • Gość: Basia Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: *.autocom.pl 17.02.07, 18:02
        Masz racje, wiecej niz drugi etat trzeba przesiedziec w domu nad praca zwiazana
        ze szkola. Jesli ktos nie ma pojecia o tym zawodzie to niech glupot tutaj nie
        pisze!
      • Gość: Komodus Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: *.ztpnet.pl 18.06.07, 14:36
        maxxximus31, co to za nick? Jakieś kompleksy?
        Zmień żonę. Najlepiej na lekarkę ;)
    • Gość: janek Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: 62.29.138.* 12.02.07, 07:44
      taka jest smutna dziadowska rzeczywistosć. Płace niskie a ceny mieszkań
      gigantyczne. Słuszynie powiedział minister Dorn(baun) "wykształciuchy", a
      Prezydenciulo "łże elity". Czyja to wina? Moze tych ludzi ze wybrali sobie złe
      kierunki studiów. Tylko pewnia taka sama wina jest tych którzy poginają na
      budowach i zmywakach GB.
      • fruz3 Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów 12.02.07, 08:25
        jaka to różnica -gdzie"sie pogina",jeśli zarobi sie wiecej, panom magistrom
        domki same nie urosną.
      • myrdin Nie każdy musi mieć wyższe wykształcenie! 12.02.07, 08:38
        Rozwiązanie jest bardzo proste. Studia powinny być wyłącznie płatne, w dodatku
        płatne w 100%. Oczywiście powinny być kredyty na studia, mogą to nawet być
        preferencyjne kredyty (tzn. oprocentowanie równe inflacji) ale winny być
        bezwzględnie spłacane (lub odpracowywane np. w wojsku).
        Jeśli studia będą płatne to studiować będą tylko ci którzy będą widzieli w tym
        sens i będą przekonani że zdobyta wiedza przyda im się w życiu.
        Jak słyszę o magistrach którzy robią uprawnienia na obsługę wózków widłowych
        (czy jakieś podobne) to mnie krew zalewa. Po kiego czorta leźli na studia?!?
        Stracili swój czas i pieniądze podatników!
        • Gość: Wyksztalciuch Re: Nie każdy musi mieć wyższe wykształcenie! IP: 212.14.17.* 12.02.07, 09:02
          Platne studia, to znaczy studia tylko dla elity pieniadza. Problem nie jest w
          odplatnosci za studia, ale w tym, ze uczelnie nie przygotowuja swych
          absolwentow do pracy. Za duzo np. ksztalaca w zbyt szczegolowych kierunkach.
          Winni sa tez studenci, ktorzy wybieraja latwe, humanistyczne kierunki, po
          ktorych nie ma pracy. Ale skandalem sa tez niskie place nauczycieli!
          • Gość: no name Re: Nie każdy musi mieć wyższe wykształcenie! IP: *.4web.pl 12.02.07, 09:16
            Nie powiedziałabym, zeby studiowanie np. historii było łatwiejsze niz
            studiowanie np. prawa, albo, zeby geografia była łatwiejsza niż informatyka...
            • myrdin Re: Nie każdy musi mieć wyższe wykształcenie! 12.02.07, 09:34
              Wydaje mi się że jednak na historii jest łatwiej niż na prawie a na geografii
              łatwiej niż na informatyce. Wystarczy porównać ile proporcjonalnie osób odpada
              po pierwszym semestrze i ile kończy studia na danym kierunku.
              • Gość: no name Re: Nie każdy musi mieć wyższe wykształcenie! IP: *.4web.pl 12.02.07, 09:43
                No właśnie - wydaje. Zapraszam na geografię , mam, a raczej miałam tam tzrech
                znajomych - cały pierwszy rok to własciwie czysta matematyka z astronomią - nei
                ejst łatwiej ni na informatyce - to studia z najwiekszą siatka godzin na
                wszystkich uniwersyteckich kierunkach. Od geodezji po chemię, od matematyki po
                wspolczesne kierunki polityczne ...
                • Gość: kasia Re: Nie każdy musi mieć wyższe wykształcenie! IP: *.sds.uw.edu.pl 12.02.07, 11:45
                  > No właśnie - wydaje. Zapraszam na geografię , mam, a raczej miałam tam tzrech
                  > znajomych - cały pierwszy rok to własciwie czysta matematyka z astronomią -

                  To może z drugiej strony - moi znajomi w tym roku uczyli geografów właśnie
                  matematyki. Sorry, toż to banalna statystyka z podstawami trygonometrii. A
                  ludzie rozwydrzeni i połowa wzięła się tam tylko dlatego, że nigdzie indziej się
                  nie dostali. Nad 15 osobami z geografii ponoć dużo trudniej zapanować niż nad 30
                  ekonomistów...

                  > nei ejst łatwiej ni na informatyce

                  Jeżeli chodzi o poziom przedmiotów matematycznych - to niebo a ziemia. Jeśli nie
                  wiesz, jak wyglądają studia informatyczne i (szczególnie) przedmioty
                  matematyczne na nich, to proszę o niewypowiadanie się. No bo porównujemy chyba
                  jednak geografię uniwersytecką z informatyką na tej samej uczelni, a nie Wyższej
                  Szkole Czegoś Tam, prawda?
                  • Gość: ella Re: Nie każdy musi mieć wyższe wykształcenie! IP: 83.238.72.* 12.02.07, 13:23

                    To, ze jacyś znajomi z geografii nie dawali sobie rady, nie oznacza, ze są
                    głupsi czy gorsi od osoby, która studiuje informatykę. Zdarzają sie nawet tacy
                    informatycy, którzy potrafia się zgubić na mapie własnej mieściny.
                    To są po prostu rózne umiejętnośći i takie wartościowanie jest poniżej pasa.
                    Moze znajomi Kasi ubarwili nieco tę historyjkę, a może trafili na ludzi, który
                    mają z matmą trudności, co nie jest powodem, aby ich nazywać rozwydrzonymi a w
                    domyśle głupimi.Może po prostu jak ja kiedyś mieli kiepską matematykę w LO i z
                    tego powodu trudnosci na studiach...
                    I wiesz Kasiu, nie we wszystkich liceach (nawet dobrych) uczą statystki.
                    "Trzeba było iść na ścisły kierunek"-wcale nie.
                    Nie każdy ma do tego zdolności.
                    I nie każdy moze iść na matmę, co nie oznacza, ze nie jest dociekliwym badaczem,
                    a w przyszłości wspaniałym humanistą i naukowcem.

                    A tak na marginesie...
                    Studiowałam uważany za humanistyczny kierunek, na którym poziom statystyki był
                    na tyle wysoki, że oblewli go takze równolegli studenci z SGH i ekonomii...

                    Problem polega na tym, że licea źle kształcą dzieciaki-za mało matmy, za mało
                    językó obcych.
              • ylemai Re: Nie każdy musi mieć wyższe wykształcenie! 12.02.07, 10:09
                Zauważ, że na prawie, niezwykle komercyjnym kierunku jest interes by usadzać
                ludzi i zarabiać na ich poprawkach. Na historii, dyscyplinie studiowanej przez
                pasjonatów nie ma takiej presji.

                Bo może nie o papierek chodzi, ale o badania i wiedzę.
          • myrdin Re: Nie każdy musi mieć wyższe wykształcenie! 12.02.07, 09:29
            Wczuj się w sytuację maturzysty.
            Jeśli masz możliwość studiować za darmo to co Cię obchodzi jaki kierunek
            wybierzesz i czy on Ci się do czegoś przyda. Studiujesz bo nie masz nic innego
            do roboty. Jeśli jednak masz za swoje studia zapłacić to jest większe
            prawdopodobieństwo że zastanowisz się czy Ci te studia są do czegoś potrzebne
            (i czy wybierasz przyszłościowy kierunek).
            Nieprawdą jest że w takiej sytuacji studiować będą jedynie „elity pieniądza”.
            Jeżeli będą ogólnie dostępne kredyty dla studentów to każdy będzie miał szansę.
            • baby1 Re: Nie każdy musi mieć wyższe wykształcenie! 12.02.07, 10:23
              A jakie są przyszłościowe kierunki?
              To co w tej chwili wydaje się przyszłościowe, po 5 latach studiów już nie
              będzie przyszłościowe.
              Prawo? Jak masz koneksje rodzinne wśród prawników.
              Medycyna? Lata studiów, specjalizacji i wcale nie najlepsze płace.
              Informatyka? Jeśli się dostaniesz na odpowiednią uczelnię. Za pare lat
              będzie "nadprodukcja" informatyków.
              Marketing i zarządzanie - jak twój tatuś ma dużą firmę i pozwoli ci pozarządzać.
              ....
              No mondralo wymień kilka kierunków.

              Żeby spłacić kredyt, to w momencie startu na studia musisz mieć zapewnioną
              pracę. Na przykład kredyt jest sponsorowany przez firmę która cię zatrudni.


              myrdin napisał:

              > Wczuj się w sytuację maturzysty.
              > Jeśli masz możliwość studiować za darmo to co Cię obchodzi jaki kierunek
              > wybierzesz i czy on Ci się do czegoś przyda. Studiujesz bo nie masz nic
              innego
              > do roboty. Jeśli jednak masz za swoje studia zapłacić to jest większe
              > prawdopodobieństwo że zastanowisz się czy Ci te studia są do czegoś potrzebne
              > (i czy wybierasz przyszłościowy kierunek).
              > Nieprawdą jest że w takiej sytuacji studiować będą jedynie „elity pieniąd
              > za”.
              > Jeżeli będą ogólnie dostępne kredyty dla studentów to każdy będzie miał
              szansę.
              >
              • myrdin Re: Nie każdy musi mieć wyższe wykształcenie! 12.02.07, 11:04
                Jakie są przyszłościowe kierunki? Wszystkie te na które nie ma chętnych a
                specjaliści są poszukiwani.
                Medycyna – zależy co wybierzesz, z całą pewnością nie zginiesz.
                Informatyka – nie bój się, żadnej nadprodukcji nie będzie, wręcz przeciwnie,
                informatyków będzie coraz bardziej brakować (informatyków, nie ludzi którzy
                mają tylko skończone studia).
                Prawo – najprawdopodobniej będziesz mógł zostać doradcą prawnym i nie musisz
                się przejmować korporacjami. Poza tym na aplikacje sędziowską czy prokuratorską
                nie jest aż tak trudno się dostać (owszem, nie te zarobki co dobry adwokat,
                radca prawny czy notariusz ale i tak lepiej niż nauczyciel).
                Zarządzanie i marketing – bardzo przydatne jako drugie studia, jako pierwsze
                tylko dla tych którzy nie traktują ich jako kierunku zastępczego.
                Poza tym wiele kierunków technicznych.
              • Gość: Ma-ryja Re: Nie każdy musi mieć wyższe wykształcenie! IP: *.dip.t-dialin.net 12.02.07, 11:16
                baby 1 napisala: "A jakie są przyszłościowe kierunki?
                To co w tej chwili wydaje się przyszłościowe, po 5 latach studiów już nie
                będzie przyszłościowe.
                Prawo? Jak masz koneksje rodzinne wśród prawników.
                Medycyna? Lata studiów, specjalizacji i wcale nie najlepsze płace.
                Informatyka? Jeśli się dostaniesz na odpowiednią uczelnię. Za pare lat
                będzie "nadprodukcja" informatyków.
                Marketing i zarządzanie - jak twój tatuś ma dużą firmę i pozwoli ci pozarządzać"
                Jak dziecko (baby) nadal uwazasz, ze skonczenie jakigokolwiek modnego czyli tzw.
                przyszlosciowego kierunku gwarantuje ciepla posadke i urzadzenie sie na cale
                zycie, to spij dalej i czekaj az ci cos sie przysni. Te tabuny magistrow od
                siedmiu bolesci tez wychodza z takiego zalozenia i dlatego twierdza - jak ty, ze
                trzeba miec uklady, znajomosci itp cuda na patyku. Jest jedna recepta na sukces
                - byc dobrym w tym, co sie robi i trzeba to udowodnic i przekonac innych, ze sie
                jest rzeczywiscie dobrym. Sam dyplom stworzy najwyzej BMW z ukladow, jakich mamy
                obecnie w Polsce bez liku. To bycie dobrym stwarza niezaleznosc od ukladow, bo
                inaczej zawsze bedziesz skazany na bycie cichodajka i zalezna od innych,
                mocniejszych, ktorzy cie wykorzystaja. Ty masz swoja przyszlosc w rekach, nie
                rodzice, uczelnia i znajomosci i dlatego zrob cos dla siebie! Przejmij
                odpowiedzialnosc za siebie i za twoje zycie i przyszlosc, bo nikt inny za cieb
                ie tego nie zrobi. Inaczej bedziesz zawsze ofiara. Ty decydujesz o swojej roli w
                zyciu. Zycze ci samych sukcesow
            • Gość: annn Re: Nie każdy musi mieć wyższe wykształcenie! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.07, 13:58
              Gdzie na darmowych studiach studiuje się za darmo??? Mam 2 studiujących dzieci
              (Gdańsk i Wrocław) na studiach dziennych (darmowych:)i bardzo lekko licząc
              kosztują mnie te darmowe studia moich dzieci 25.000 zł rocznie. Studia zaoczne
              choć płatne są jednak w ogólnym rozrachunku dużo tańsze. A i przy okazji,
              jestem nauczycielką matematyki, ale komentowanie pracy nauczycieli zostawiam
              tym co lepiej wiedzą.
              • myrdin Re: Nie każdy musi mieć wyższe wykształcenie! 12.02.07, 14:05
                Jeżeli studia byłyby płatne to prawdopodobnie łącznie kosztowałyby za dwie
                osoby więcej niż 25000 zł rocznie.
                Nie chodziło mi jednak o takie sprawy jak mieszkanie, wyżywienie, podręczniki
                etc., to bowiem jest oczywiste. Same studia mają być płatne!
                Odnośnie komentowania, z boku lepiej widać. ;-)
              • Gość: slawa Re: Nie każdy musi mieć wyższe wykształcenie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.07, 14:20
                Witam,na szczęście jestem byłą już nauczycielką matematyki.Czytam te wszystkie
                wypowiedzi i nie wiem czy Pani się ze mną zgodzi ale niektórzy nie wiedzą sami
                co piszą.
          • Gość: mgr inż. magia mgr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.07, 10:19
            Byle gekon ma teraz mgr i myśli, że to coś znaczy. Często ledwo się przeczołgał
            przez studia i mając mgr nic nie wie ale mniemanie o sobie ma nadzwyczajne i
            gardzi kimś kto odkręca jakąś śrubkę. Pomijam, że ten, kto tę śrubkę odkręca
            często zarabia 5x więcej - jednak zdaniem tego 'mgr' jest nikim. Robol
            następnie daje do do prasy ogłoszenie, bo potrzebuje jakiegoś głupka z mgr,
            żeby mu kwity przekładał i układał w segregatorze i tak się sprawy często mają
          • xaliemorph Re: Nie każdy musi mieć wyższe wykształcenie! 12.02.07, 11:27
            Częściowo się zgodzę. Gdyż odpłatność za studia nie zwiększy automatycznie jakości studentów gdyż szanse dostaną głównie bogaci. Biedni nawet nie spróbują z obawy przed niespłaceniem kredytu w dzisiejszych perspektywach rynku pracy dla absolwenta z dyplomem. Owszem sytuacja by się unormowała ale nie wcześniej niż po 7-8 latach gdy uczelnie państwowe wreszcie by zrozumiały że kształcenie studentów to też strategia i trzeba kształcić w potrzebnych kierunkach, a tak w więkoszości polscy naukowcy "robią dym" czyli ściemniają (znam sytuację z uczelni i widzę że 70% kadry tylko coś improwizuje). Problemem jest kompletne oderwanie uczelni państwowych (bo prywatne mogą robić co chcą) od rynku pracy. Dlaczego mimo żę zarzynanie i marketing jest tak bezrobotnym kierunkiem nadal się przyjmuje tyle chętnych maturzystów? Bo uczelnia widzi w tym własny interes. Tylko dlaczego państwo finansuje produkcję bezrobotnych? Innymi słowy zmiana na zupełnie płatny system jak piszesz, nie może być skokowa tylko płynna. Dzięki temu zarówno nie będzie nagłego odpływu maturzystów ze względu na drastycznie podniesione koszty, a i uczelnie zaczną się znacznie chętniej interesować rynkiem pracy. Tylko taka zmiana powinna być już zaplanowana/wprowadzana już dziś by po 10 latach zmienić tryb płatności. No ale u nas to się tylko albo dyskutuje albo wypisuje dekrety patrząc na naszą kadrę polityczną.
            • myrdin Re: Nie każdy musi mieć wyższe wykształcenie! 12.02.07, 11:37
              Nie jest prawdą że biedniejsi zrezygnują ze studiów. Znam mnóstwo osób które
              nie było stać nawet na darmowe studia. Rozpoczęły pracę i studiowały zaocznie.
              Studiowały mając świadomość tego że uczą się dla siebie i że zdobywana wiedza
              przyda się im w życiu. W tej chwili studiuję zaocznie drugi kierunek – z
              obserwacji tych dla których jest on pierwszym wiem że mają zupełnie inną
              motywację niż studenci studiów dziennych. Warunki mają gorsze, mniej zyskają na
              wykładach i ćwiczeniach (bo mają ich znacznie mniej) ale przypuszczalnie będą
              znacznie lepiej przygotowani do pracy (pomijam oczywiście te kierunki które nie
              da się sprawnie studiować zaocznie).
              Wprowadzenie odpłatności studiów zniechęci sporo osób do studiowania,
              przypuszczam jednak że zrezygnują głównie ci którzy później z tytułem magistra
              siądą za kasą w hipermarkecie.
              • Gość: no name Re: Nie każdy musi mieć wyższe wykształcenie! IP: *.4web.pl 12.02.07, 14:18
                Znam mnóstwo osób które
                > nie było stać nawet na darmowe studia. Rozpoczęły pracę i studiowały
                zaocznie...

                ależ oczywiscie - dodaj jeszcze, z e przyjechały do Warszawy czy Krakowa z
                bieszczackiej wsi mając 18 lat, wynajęly mieszkanie, zaczeły z pracy na stacji
                benzynowej płacić za mieszkanie, studia i jeszcze się utrzymywać , a noca
                uczyły się przy kaganku...oświaty...Brawo , polonisci maja za mała wiedzę na
                dziennikarza, ale ty za to masz fantazję wręcz nieograniczoną - w sam raz jak
                na dzinnikarza "Faktu"...

                >Wprowadzenie odpłatności studiów zniechęci sporo osób do studiowania...

                Tak, zniechęci mniej wiecej kazdego, kto miał nieszczęscie urodzić sie na wsi w
                Polsce, być zdolny i dostać sie na wymarzony wydział, na którym i tak
                jegomiejsce zajmie bogaty synuś pana z miasta.

                • myrdin Re: Nie każdy musi mieć wyższe wykształcenie! 12.02.07, 14:38
                  Nie żebym się czepiał ale od polonisty (jesteś nim, prawda?) można wymagać. Ty,
                  powinno się pisać z dużej litery. ;-)
                  A wracając do meritum.
                  Nie wiem czy wiesz ale w Polsce jest jeszcze parę miast poza Warszawą i
                  Krakowem. W paru z tych miast są też wyższe uczelnie, naprawdę!
                  Nie musisz wynajmować mieszkania (tym bardziej sam), możesz dojeżdżać. Poza tym
                  chyba pisałem o tym że powinny być kredyty na studia.
                  A że nie ma równości a pieniądze pomagają w życiu – przecież to oczywiste.
                  Naprawdę nie odkrywasz Ameryki.
                  • Gość: ella Re: Nie każdy musi mieć wyższe wykształcenie! IP: 83.238.72.* 12.02.07, 15:40
                    Hola, hola...
                    Nie każdy kto z miasta ten bogaty!

                    Wolne żarty...

                    Po przeczytaniu całej dyskusji stwierdzam, że Polacy to bardzo nieszczęsliwy
                    naród- każdy z nas ma najbardziej stresującą pracę, i każdy narzeka...
                    Wniosek jest prosty-lekko jest tylko tym , co nie pracują, a mają.
                    A tych jest mało...

                    Moze więc szanujmy się troche nawzajem?
                    A jak z zazdrością patrzymy na tą czy inną grupę zawodową...zawsze mozemy się
                    przekwalifikować...
                  • iluminacja256 Re: Nie każdy musi mieć wyższe wykształcenie! 12.02.07, 18:52
                    Niestety Myrdin, widzę, ze coś z tym polskim nie bardzo . Ty - nie jest nazwą
                    własną i tylko od piszacego zalezy czy ma ochotę czy nie wyrazać szacunek i
                    pisać to wielką litera ( bo duza litera to t, T - to wielka litera) . Ta osoba
                    widac nie ma zamiaru okazywać ci szacunku i tyle. A swoją drogą najblizsze
                    miasto uniwersyteckie w okolicy Bieszczad to chyba Lublin- nie bardzo widze
                    mozliwość studiowania dziennie płacąc - jak sie tego domagasz i codziennego
                    dojazdu na studia do Lublina...chyba jakąś ciezarówką, albo czymś... a kredyty
                    studenckie sa już teraz - kupa ludzi wyjedza potem do anglii, zeby spłacić
                    kredyt ze studiów , wiec to pomylona sprawa...Zycie jest trudniejsze niż
                    konstrukcja cepa i twoje doskonałe metody pracy ze wszystkim i wszystkimi -
                    typu codzinny dojazd na studia, w miejscu , gdzie prawie nie ma dróg przez pl
                    roku...
                    • Gość: kier Re: Nie każdy musi mieć wyższe wykształcenie! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.07, 20:11
                      U........ współczuję CI Myrdin,widzę że miałeś starcie z córką profesora Miodka
                      (czyt.ILUMINACJA NA 102 jak ILUZJA NA PONIŻEJ ZERA) Pozdrawiam i nie zwracaj
                      uwagi na TĄ pseudo polonistkę.
                      • iluminacja256 Re: Nie każdy musi mieć wyższe wykształcenie! 12.02.07, 20:27
                        A moze tak coś na temat, słoneczko? :))

                        Przykro mi, nie jestem polonistką, a poza tym, jeśli już ma to mieć coś
                        wspólnego z polską gramatyką - to na "TĘ POLONISTKĘ", a nie "TĄ polonistkę" .
                        A co do iluzji - to może być co najwyżej iluzja czegoś, a nie iluzja na coś :)
                        Gdzie ty się uczyłaś języka, którym się posługujesz, hę ? Nad Amazonką ?
                        Zrozumiałabym dyslektyka, ale ty nie znasz podstawowych zasad polskiej
                        gramatyki, które nic wspólnego z dysleksją nie mają...

                        • Gość: kier Re: Nie każdy musi mieć wyższe wykształcenie! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.07, 20:44
                          A mi wcale nie jest przykro mam ubaw jak diabli podyskutować z TAKĄ mądralą i
                          naprawdę to raduje się moje serce że ktoś taki nie będzie uczyć dzieci.Wybierz
                          się na spław nad Amazonkę może wszyscy odetchniemy od twich polonistycznych
                          wypocin,hę.
                          • iluminacja256 Re: Nie każdy musi mieć wyższe wykształcenie! 12.02.07, 20:55
                            Mnie też raduje fakt, ze to nie ja, ale jakaś "prostytutka z pubu" ma wątpliwą
                            przyjemność nauczania dziecięcia takiego troglodyty jak ty:) I jeszcze coś -
                            czyżby chodziło ci o spływ nad Amazonką ? :))))) Bo nie wiem dlaczego miałabym
                            się zajmować spławem towarów tamze:P
                            • Gość: Kier Re: Nie każdy musi mieć wyższe wykształcenie! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.07, 21:46
                              Jesteś zwykłą prowokatorką nie wiem czy zauważyłaś że ta rozmowa nie podoba się
                              innym gością portalu.Jeśli podobno masz rozum to nie czepiaj się wszystkich i
                              nie pouczaj bo sama powinnaś nauczyć się wiele i nie wyciągaj pochopnych
                              wniosków co do wykształcenia bo jesteś cwana po drugiej stronie a tak naprawdę
                              widzę że jesteś słaba jeśli wdajesz się w takie gadki.
                              • Gość: Polonista Re: Nie każdy musi mieć wyższe wykształcenie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.07, 22:35
                                Faktycznie, z Tobą to nie ma co się wdawać w gadki. Jak to mówił
                                Sokrates: "...przecież nie będę się kopał z koniem".
                          • Gość: Polonista Re: Nie każdy musi mieć wyższe wykształcenie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.07, 21:29
                            A co pani odpowie mężczyźnie? Też zbieram fundusze od starszych panów czy pań w
                            pub'ach, zamiast zdawać egzaminy. Jak sądzę, Pani niewiele może powiedzieć o
                            zdawaniu egzaminów? Ja mam doskonałe wyniki na studiach i wiele chęci do
                            nauczania dzieci i młodzieży poprawnego wypowiadania się: formalnie,
                            merytorycznie i moralnie, żeby przełamać złą passę, jaką Pani reprezentuje.
                            Proszę uważać na poprawność językową i obelgi.
        • ylemai jest coś więcej w życiu niż praca i kariera 12.02.07, 09:58
          nawet przeciętni ludzie, dzięki studiom mogą trochę rozwinąć swe horyzonty
          umysłowe. Wolę operatora wózka widłowego, który studiował kiedyś geografię i
          skończył ją na 4, niż Przeklętego Karierowicza który ma zaplanowaną karierę
          wózkarza: zawodówka-technikum samochodowe-kursoperatora-praca. I koniec.

          Oczywiście, im lud ciemniejszy tym łatwiej nim rządzić.
          • a.k.traper Rynek sam reguluje zapotrzebowanie 12.02.07, 11:21
            Karierowiczów jest nadmiar zawsze, a do uczciwej pracy niewielu. Wystarczy
            popatrzec na nasze środowisko parlamentarno-rządowe.
          • myrdin Re: jest coś więcej w życiu niż praca i kariera 12.02.07, 11:28
            Wysyłanie magistrów do pracy na wózkach widłowych to głupota i barbarzyństwo!
            Jaki widzisz cel w tym by najpierw płacić za to by ktoś skończył studia a
            następnie poniżyć go i skazać na prymitywną pracę nijak nie związaną z jego
            wykształceniem???
            Dlaczego uważasz że jak ktoś chce zostać wózkarzem i w tym kierunku się
            kształci to jest przeklętym karierowiczem??? Przecież oczywiste jest że każdy
            zakłada sobie jakiś cel i do niego dąży. Wymagasz by ludzie dążyli do jakiś
            absurdalnych celów a następnie je porzucali na rzecz tych które ich nie
            satysfakcjonują??? Gdzie tu logika???
            • Gość: robol A w jaki sposób chcesz dac prace wszystkim mgr? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.07, 11:55
              Pomijam jakość co niektórych dyplomów, ale mam pytanie, czy masz sensowne
              rozwiązanie tego problemu? Tylko nie mów co kto powinien. Pracowałem jako fizol
              i nic mi się nie stało, mam większe doswiadczenie.
              • myrdin Re: A w jaki sposób chcesz dac prace wszystkim mg 12.02.07, 12:04
                Gość portalu: robol napisał(a):
                > czy masz sensowne rozwiązanie tego problemu?

                Oczywiście, od rana o tym tu piszę.
                Wprowadzić 100% odpłatność za studia. Wtedy będą studiować wyłącznie ci którzy
                widzą w tym sens. W ten sposób zmniejszy się ilość osób z wyższym
                wykształceniem i te znajdą dla siebie godną pracę.
                W dawnych czasach – gdy mi zabrakło pieniędzy w czasie studiów – również
                pracowałem fizycznie. Korona mi z głowy nie spadła, nie po to jednak kończyłem
                studia i robię następne by teraz pracować fizycznie. Gdybym miał pracować
                fizycznie to szkoda byłoby tego czasu który okazałby się zmarnowany.
                • Gość: robol Czy jestes pewny tego sposobu? Bo ja nie. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.07, 12:26
                  W tej chwili spora część studentów to ludzie pracujący i płacący za studia.W
                  urzędach administracji państwowej wręcz wymusza sie zdobycie co najmniej
                  licencjatu. Pomijam pytanie o jakość, chodzi głównie by wykazać jak to my
                  zawzięcie się szkolimy, podobnie jest z kursami językowymi i innymi. Papierek
                  jest, jakosci brak. Spotkałem się z tym problemem. Także z problemem ludzi po
                  studiach którzy nie sa przygotowani do wykonywania zadań przed nimi stojacych,
                  głównie chodzi o spółki skarbu państwa, papierek daje wyższą pensję, i tylko.
                  Ba, np. na kolei słyszę ze nie opłaca się pracowac bo mało płacą, i czegos tu
                  nie rozumiem. Mamy płacić wszyscy bo ktos ma mgr. i dziadostwo tez dzielic
                  wszyscy? To moze dzielmy to w zależnosci od efektów, tak jak w prywatnych
                  firmach często bywa. stanowisko wycenione, wymagania określone i zaczynamy
                  pracę.Podobnie jest w wojsku, sa stopnie za wysługe lat a nie w zalezności od
                  sprawowania stanowiska. Sorry, ale zdarzaja sie ludzie sprawniejsi
                  organizacyjnie i pracujacy nad soba ciagle po technikum, sa po zawodówkach i sa
                  nieudacznicy po studiach. Ten problem raczej dotyczy jak sądzę zatrudnienia w
                  spółkach skarbu państwa i budżetowych, bo prywatni pracodawcy wiedza kogo
                  szukaja i za co komu płacą. Część ludzi niestety, pracy miała nie będzie.
                  • myrdin Re: Czy jestes pewny tego sposobu? Bo ja nie. 12.02.07, 12:44
                    Jestem pewien tego sposobu.
                    W ten sposób wyeliminujemy tych którzy nie powinni trafić na studia – bo nie
                    widzą w tym żadnego sensu. To już dużo.
                    Następną sprawą jest to że nie należy mieć absurdalnych oczekiwań. Operator
                    wózka widłowego nie musi mieć skończonych studiów.
                    Należy urealnić wymagania odnośnie wykształcenia i w żadnym wypadku nie płacić
                    żadnych dodatków za wykształcenie. Owszem, wykształcenie powinno być przepustką
                    do awansu (conditio sine qua non) ale nie powinno być równoznaczne z awansem
                    (również płacowym). O awansie powinny decydować kompetencje.
                    Pozdrawiam
                    • a.k.traper Mam nadzieje ze tak bedzie, ale tylko nadzieję. 12.02.07, 12:59
                      Operator wózka to może byc po zaocznym muzycznym OHP.Podoba mi sie to
                      urealnienie wymagań, poruszaliśmy te tematy i sposób wynagradzania w latach 80-
                      tych na forum samorządów pracowniczych, wtedy to było rewolucyjne i dla spółekm
                      skarbu państwa takie zostało. Jak słysze opowieść zaczynająca się od: bo ja po
                      tylu latach pracy, albo bo ja to po studiach mam tyle a tamten tyle to mnie
                      smiech ogarnia. Pracowałem w takim srodowisku i wiem ze promuuje sie tam
                      lenistwo, wszelkie zmiany niemile widziane i skomplikowane.W prywatnej firmie
                      podobne zadania wykonuje się szybciej i bardziej profesjonalnie mimo ze tam
                      maja teoretycznie większe mozliwosci. Wiem tez że maja wielka obawe przed
                      ewentualnym nowym pracodawcą i maja rację. Ja to wiem. Takze pozdrawiam.
                      • myrdin Re: Mam nadzieje ze tak bedzie, ale tylko nadziej 12.02.07, 13:19
                        Urealnienie wymagań jest koniecznością. W miarę poprawy sytuacji w kraju
                        zacznie brakować wykwalifikowanych pracowników (odróżniam wykwalifikowanych od
                        wyłącznie wykształconych). Ci którzy będą mieli poszukiwane umiejętności nie
                        trafią na jakieś absurdalne stanowiska ponieważ natychmiast zostaną podkupieni.
                        W konsekwencji pracodawcy staną przed wyborem: urealnić wymagania albo pozostać
                        bez pracownika.
                        Niestety gorzej jest z budżetówką i powiązanymi. Zauważyłem tam ciekawy podział
                        pracowników. Przyjmuje się (na wszystkich szczeblach organizacji) pracowników
                        merytorycznych (od roboty) i pracowników powiązanych (od układów).
                        Nie wiem jak można byłoby coś zrobić z pracownikami powiązanymi, z
                        merytorycznymi jest jednak już bardzo dobrze (tu o wszystkim decydują wyłącznie
                        kompetencje).
                        Pozdrawiam
                        • a.k.traper Krótko mówiąc, zgadzamy się co do istoty sprawy. 12.02.07, 13:42
                          Budżetówki i spółek nie ruszymy póki prywatyzacja wstrzymana, wtedy dopiero
                          przez lata nastąpi wymuszenie innej jakosci pracy. My na razie z doswiadczeń
                          zachodnich przyswoiliśmy tytuły i marzenia o pensjach, organizacja pracy i
                          porocedury nas nie interesują a szkoda, pewne rozwiązania organizacyjne warto
                          by wprowadzić. I tu znów moja niewiara w chęc zmian i szczera wiara w opór
                          materii.
                    • Gość: ella Re: Czy jestes pewny tego sposobu? Bo ja nie. IP: 83.238.72.* 12.02.07, 15:06
                      Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
                      Żeby nie było niedomówień, nie jestem zwolennikiem rozdawnictwa, wręcz
                      przeciwnie, jestem zwolennikczą odebrania kasy wszystkim, którzy nie są starcami
                      i kalekami (prawdziwymi).
                      Ale o jakich ty kompetencjach mówisz?
                      Weź pod uwagę osobę po studiach.
                      Jeśli jest mobilna i dobrze zorganizowana, w ciagu 5 letnich studiów powinna:
                      studiować z zaciętośćią i całą mocą na samych piątkach, najlepiej dziennie, w
                      latach 1-3 przejść kilka staży, nauczyć się 2 jezyków obcych, pracować dorywczo,
                      wyjechać na stypendium. W latach 4-5 znaleźć przacę, najlepiej w dobrej firmie,
                      z roku na rok awansować. POnieważ ta osoba ma powiedzmy 25 lat, aby wypełnić
                      standardy PIS powinna zacząć też w tym wieku reprodukcję, żeby zdążyć z tą 4 czy
                      6 dzieci. Ponieważ młoda,więc cały cieżar wchodzenia w życie (kupno mieszkania,
                      ślub, małe dzieci itd) spoczywa na jej barkach. Nie ma co liczyć na wysoką
                      pensję, bo przecież nie ma kompetencji.
                      Można dać 1200 brutto, zdaży się nachapać, a jak po 10 latach nabierze
                      doświadczenia, pomyślimy o podwyżce.
                      Uwielbiam takie myślenie...
        • mlody-inwestor Potwierdzam ! Studia powinny byc platne 12.02.07, 11:43
          Zgadzam sie z opinia kolegi. Darmowe i szalenie powszechne studia dzienne (W Polsce ponoc 40% osob ktore skonczyly szkole srednia !) wytowrzyly patologiczny stan rzeczy:

          1. Tak duzo osob studiuje iz studia nie sa zadnym wyznacznikiem "elitarnosci" i wiedzy studenta, lecz staja sie one kolejnym normalnym krokiem w zyciu mlodej osoby. Dodatkowo na studia wtrafiaja uczniowie wyjatkowo przecietni czy slabi.

          2. Duza liczba studentow = kiepski (A napewno nizszy) poziom ksztalcenia przyszlej inteligencji.

          Daje to nastepujacy efekt: Bycie absolwentem wyzszej uczelni nie jest w Polsce NICZYM niezwyklym - z tego tez powodu pracodawcy na rynku pracy traktuja absolwenta jako zwyklego przecietnego czlowieka ktory (jak 40% pozostalych) po prostu dluzej sie uczyli...

          Skoro absolwent postrzegany jest jako ktos przecietny, to i placa rowniez jest PRZECIETNA - czyli slaba.

          A wystarczyloby wprowadzic platne studia - tak jak jest to np. w UK:
          - koszt studiow odstrasza wszelkich "obibokow" i leniwe jednostki
          - na studia zamiast 40% mlodych ludzi, wybiera sie tylko 5%...
          - mniejszy tlok = lepsze warunki do nauki
          - platne studia = pieniadze na rozwoj placowek i lepsze ksztalcenie przyszlej inteligencji
          - Podatnik nie placi skladek na Uczelnie wyzsze ktore produkuja 1. bezrobotnych 2. emigrantow - ktorzy nic nie wnosza do Polskiego PKB.

          A do tych bojacych sie aspektu platnosci studiow:
          1. studia maja byc czyms elitarnym - a za jakosc sie placi
          2. W Polsce nie ma darmowych restauracji - obywatel musi sam kupowac jedzenie - mimo to ludzie nie umieraja z glodu. (ulubiony argument lewakow)
          3. W UK istnieja bardzo oplacalne pozyczki studenckie pozwalajace sfinansowac studia (zwraca sie po zakonczeniu studiow, gdy sie juz pracuje).


          Platne studia to pomysl ktory prozaicznie najbardziej przysluzy sie wlasnie STUDENTOM i przyszlym absolwentom ! Beda oni elitarna inteligencja, za ktora pracodawca bedzie placil BARDZO godziwe stawki - jak na elitarnych specjalistow przystalo.


          Pozdrawiam.
          • Gość: ZygZag Racja IP: *.gprspla.plusgsm.pl 12.02.07, 18:49
            Ilu profesorów nieudaczników popłynie z braku pensum!
          • mini_c Re: Potwierdzam ! Studia powinny byc platne 26.08.08, 22:30
            Za studia niestacjonarne na różnych kierunkach różnie się płaci. Dla studenta
            socjologii opłata wynosi kilka tysięcy rocznie. To jeszcze może znieść
            przeciętny Polak. Student np. medycyny natomiast płaci w zależności od roku
            około 15-20 tysięcy, co przez 5 lat daje 100tysięcy. Do tego dochodzi
            oczywiście utrzymanie. Jeżeli rodzice mają pieniądze to nie ma sprawy ale w ten
            sposób blokuje się miejsca dla biedniejszych, ale mądrzejszych kandydatów.
            Kredyt wcale wszystkiego nie załatwi. Jak lekarzowi się uda, to zarabia duże
            pieniądze ale zarobki większości wcale nie różnią się od pozostałych ludzi.
            Powiedz, jak przy niecałych 2 tysiącach zł miesięcznie spłacać kredyt za studia,
            a do tego zarabiać na życie, mieszkanie, samochód? Może sprawdza się to w
            Wielkiej Brytanii, gdzie normalnie się zarabia ale w Polsce wątpię. Poza tym,
            człowiek może zaciągnąć kredyt na 100 tys zł, skończyć studia, popracować parę
            lat i zachorować... wtedy nie dość, że nie może zarabiać, to nie wiadomo za co
            spłacać pożyczkę.
        • Gość: ella Re: Nie każdy musi mieć wyższe wykształcenie! IP: 83.238.72.* 12.02.07, 13:09
          Zgadzam się, ze studia powinny być płatne, ale nie zgadzam się, żeby kosztowały
          majatek.I bynajmniej nie dlatego, aby jak sugeruje młody inwestor ograniczyć ich
          dostępność, ale aby poprawić jakość kształcenia.

          Po kiego czorta leźli na studia?!?
          > Stracili swój czas i pieniądze podatników!

          Mam do Ciebie pytanie, myślisz, że oni naprawdę są z tego zadowoleni?
          W czasie wyżu demograficznego pozwolono, aby powstawało tysiące miernych szkół
          pseudowyższych, które wypluły dziesiatki tysięcy źle wykszatłconych magistrów.
          Dyplom się przestał liczyć.
          Ja myślę, ze ci ludzie to ofiary głupoty polityków i własnych rodziców...

          • myrdin Re: Nie każdy musi mieć wyższe wykształcenie! 12.02.07, 13:29
            Ależ nie mają kosztować majątku. Mają kosztować tyle i tylko tyle by opłaty
            pokryły koszty uczelni (pomijam uczelnie prywatne). Na studia mają być
            preferencyjne kredyty (preferencyjne w tym sensie że nikt nie ma na nich
            zarabiać, oprocentowanie tylko takie jak inflacja), z możliwością wieloletniej
            (np. 20) spłaty bądź odpracowania (np. w wojsku). Dodatkowo kredyty winny być
            bezpłatnie ubezpieczone (ale na tym dość).
            Nie chodzi mi – tak jak inwestorowi – o to by ograniczać ilość studentów, chcę
            tylko by na studia nie trafiały przypadkowe osoby (ograniczenie ilości
            studentów jest skutkiem ubocznym).
            Pytasz czy moim zdaniem przypadkowi magistrzy są zadowoleni. Nie!!! Oczywiście
            nie!!! Zrobiono im straszną krzywdę!
            Należało ich wysłać do zawodówek, techników i na tym poprzestać. Oszczędzone
            pieniądze dałoby się lepiej wykorzystać a ludzie ci szybciej odnaleźliby się w
            życiu.
            • Gość: ella Re: Nie każdy musi mieć wyższe wykształcenie! IP: 83.238.72.* 12.02.07, 15:58
              Prawie w całosci sie zgadzam, jestem jeszcze za zwolnienim z opłat
              najzdolniejszych studentów...

              Ale co do przypadkowych osób, weź pod uwagę, ze ludzie mają prawo się kształcić
              dla siebie, dla własnej wiedzy. Czasami nie są w stanie przewidzieć, że rynek
              ich zawodu został nasycony. Człowiek to nie jest wykalkulowana mrówka społeczna.
              Ma aspiracje i ambicje. Najlepszy student najlepszych kierunków powinien mieć
              najlepszą pracę, przecietny-przecietną pracę urzędnika, pani w ksiegowości,
              najgorszy musi się liczyć z tym, że musi chwytać jakiejkolwiek pracy- tak
              powinno być, a nie jest!
              I to jest straszne!
              Twoje pomysły nie rozwiązują tego problemu...
              • mlody-inwestor Re: Nie każdy musi mieć wyższe wykształcenie! 12.02.07, 16:41
                > Prawie w całosci sie zgadzam, jestem jeszcze za zwolnienim z opłat
                > najzdolniejszych studentów...
                >
                > Ale co do przypadkowych osób, weź pod uwagę, ze ludzie mają prawo się kształcić
                > dla siebie, dla własnej wiedzy. Czasami nie są w stanie przewidzieć, że rynek
                > ich zawodu został nasycony. Człowiek to nie jest wykalkulowana mrówka społeczna
                > .
                > Ma aspiracje i ambicje. Najlepszy student najlepszych kierunków powinien mieć
                > najlepszą pracę, przecietny-przecietną pracę urzędnika, pani w ksiegowości,
                > najgorszy musi się liczyć z tym, że musi chwytać jakiejkolwiek pracy- tak
                > powinno być, a nie jest!
                > I to jest straszne!
                > Twoje pomysły nie rozwiązują tego problemu...

                Jak to nie rozwiazuja ?!
                Czy znasz jakiegokolwiek absolwenta uczelni wyzszej w UK ktory smazylby przyslowiowe "frytki" albo zamiatal ulice ?

                Bo ja o takowych nie slyszalem. Platne studia to rozwiazanie wszystkich problemow studentow i absolwentow. Czas by byli elita, elita doceniana i dobrze oplacana - na odpowiednich stanowiskach.

                Analogicznie z uczelniami w USA. MIT - prestizowa prywatna uczelnia techniczna. DROGA, BARDZO WYMAGAJACA - nie slyszalem nigdy historii o tym by jakis absolwent nie mogl znalezsc pracy w swym zawodzie przy bardzo korzystnej placy.

                Trzeba placic za jakosc. Skonczmy z socjalistycznymi rozwiazaniami w naszym kraju wywadzacymi sie jeszcze z PRL czy Zwiazku Radzieckiego.
        • Gość: Student Re: Nie każdy musi mieć wyższe wykształcenie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.07, 21:23
          Studiuję dla siebie a nie dla pracodawcy, który intelektualnie i tak,
          prawdopodobnie, nawet do pięt mi nie będzie dorastał. Nawet, jeśli ludzie nie
          pracują w zawodzie, którego uczyli się na studiach, to i tak przez to, że mają
          wyższe wykształcenie, rośnie nam społeczeństwo obywatelskie w większym
          wymiarze. Budzi to nadzieję, że będziemy bardziej świadomie decydować o jego
          (społeczeństwa) kształcie, bez względu na to, gdzie będziemy pracować - jeździć
          koparką, myć podłogi, czy kelnerować. Podejście wyłącznie pragmatyczne ze
          względu na pracę i zarobki jest niewłaściwe z moralnego punktu widzenia.
          Podatki nie idą na marne, rośnie kultura i samoświadomość.
          • myrdin Re: Nie każdy musi mieć wyższe wykształcenie! 13.02.07, 09:39
            Państwo nie jest instytucją charytatywną!
            Jeżeli zabiera społeczeństwu podatkiem pieniądze to społeczeństwo ma prawo
            oczekiwać że z wydatkowania tych pieniędzy będzie miało jakiś pożytek.
            Czy jest jakikolwiek pożytek z tego że operator wózka widłowego skończył
            studia???
            Oczywiście, rozumiem że można studiować wyłącznie w celu zaspokojenia potrzeby
            samorealizacji, uważam jednak że za zaspokajanie swoich potrzeb każdy powinien
            płacić sam.

            A tak na marginesie współczuję Ci. Jeśli zakładasz że Twój pracodawca do pięt
            Ci nie będzie dorastał (a istnieje takie prawdopodobieństwo) to czeka Cię
            strasznie frustrujące życie.
        • Gość: TRV Re: Nie każdy musi mieć wyższe wykształcenie! IP: *.chello.pl 12.02.07, 22:05
          Przede wszystkim spora większość maturzystów (zdecydowana większość płci
          męskiej) ma do wyboru w najbliższej przyszłości albo pójść na dowolne studia
          albo pójść do armii, z czego to drugie rozwiązanie jest dla nich nieporównanie
          mniej atrakcyjne. Biorąc także pod uwagę (chociaż mało kto patrzy na to
          zagadnienie w wieku przedpoborowym) to, że nie opłaca się mieć kategorii innej
          niż A bo z tego może być więcej szkody niż pożytku, to korzyści wynikając z tego
          że idzie się na studia które nie dają możliwości zatrudnienia ale zwalniają z
          obowiązku służby wojskowej (albo jak obecnie umożliwiają uregulowania sobie
          stosunku do służby wojskowej już na studiach) są już oczywiste. Szkoda, że
          odbywa się to jednak z naszych tj. podatników pieniędzy. Z drugiej strony nie ma
          co zmuszać ludzi do służby wojskowej jeśli tą są niezainteresowani (wojsko
          poborowe jest tylko tanią siłą roboczą niezbędną do prawidłowego funkcjonowania
          naszej armii w obecnym jej kształcie, nie jest natomiast realną siła
          umożliwiającą obronę państwa w przypadku konfliktu zbrojnego). Przede wszystkim
          więc wprowadzenie tylko zawodowej służby wojskowej (a więc i dobrze płatnej na
          każdym szczeblu) a dopiero później odpłatnych studiów.
          Idąc za ciosem: w przypadku braków chętnych na szeregowych wojskowych (wiadomo,
          że łatwy żywot to nie jest) państwo może zagwarantować stypendia na studia
          żołnierzom którym skończą się np. trwające 3 lata kontrakty. Albo przedłużyć
          kontrakt na prośbę zainteresowanego.
          Oczywiście to tylko propozycja.
          Co do bez przyszłościowych czyli takich które nie dają pewnego zatrudnienia
          studiów: wszelkiego rodzaju poloniści czy filozofowie, czy też inni absolwenci
          studiów humanistycznych są niezbędni do prawidłowego działania społeczeństwa,
          ponieważ oni są ludźmi którzy bezpośrednio tworzą kulturę - a kultura jako taka
          jest niemożliwa do opisania z ekonomicznego punktu widzenia, czyli jako wartość
          nie posiada przelicznika na gotówkę. Można się z tym nie zgodzić - w końcu na
          kulturze też można zarobić, ale z drugiej strony mnóstwo wydarzeń kulturalnych
          jest przedsięwzięciem dochodowym dla organizatorów, ale w które zaangażowani są
          ludzie którzy z takowego przedsięwzięcia nie mają zysków a wręcz przeciwnie
          dokładają ze swoich pieniędzy (przykładem tutaj mogą być wszelkiego rodzaju
          pasjonaci zajmujący się rekonstrukcją historyczną itd)
          Inna sprawa, że ludzi odpowiedzialnych za tworzenie kultury powinno być
          nieporównywalnie mniej od robotników, ludzi pracujących w sferze usług,
          inżynierów, lekarzy, prawników itd.
        • Gość: ps Ale może lepiej jak ma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.07, 02:16
          Wyższe wykształcenie nie zawsze przynosi efekty bezpośrednie.

          Ostatecznie co zdobywa się podczas studiów? Przecież wiedza pojawia się przed
          egzaminem, a potem paruje. Na dodatek starzeje się (zwłaszcza wiedza
          techniczna). Czasem zdobywa się umiejetności praktyczne, ale też można je
          posiąść samodzielnie.

          Wyzsze studia to jakieś 20-30 egzaminów do zdania, przy okazji można się
          nauczyć jak radzić sobie ze stresem, jak szukać informacji (i jak ściągać).
          Studia kończą się pracą dyplomową, która jest zapewne pierwszym większym
          samodzielnie przygotowanym tekstem. Każdy kończący studia w miarę sprawnie
          posługuje się komputerem, a przy okazji lepiej mówi, pisze, łatwiej chłonie
          wiedzę, umie posłużyć się instrukcją, zrozumie projekt.

          Nawet jeżeli absolwent studiów w skutek zrządzenia losu będzie wykonywał pracę
          robotnika, jeśli to będzie przynosiło dochody, być może odnajdzie w tym
          satysfakcję i będzie przynosiło to znacznie lepsze efekty, niż gdyby robił to
          absolwent szkoły zawodowej.

          Koszty społeczne kształcenia "niepotrzebnych" absolwentów studiów są
          dyskusyjne. Często zdobywają wykształcenie za własne pieniądze, rzadziej są
          bezrobotni, dłużej pracują, rzadziej popadają w alkoholizm, stają się
          przestępcami, tworzą patologiczne rodziny, itd. Trudno to ocenić bez
          szczegółowych statystyk, ale twierdzenie, że społeczeństwo wyrzuca pieniądze w
          błoto kształcąc niepotrzebnych absolwentów jest równie uzasadnione, jak
          pochwała dziewiętnastowieczngo kapitalizmu. Jest niby najbardziej racjonalny,
          ale jakoś nie przetrwał, bo po prostu w dłuższej perspektywie okazał się
          nieopłacalny dla kapitalistów.

          W tamtym roku korzystałem z usług dekarza. 3.5 dnia pracy dwuosobowej ekipy
          kosztowało 2200 zł. Trudno oczekiwać, aby przyuczony absolwent był na początku
          kimś więcej niż pomocnikiem, ale jeśli nawet pomocnik z tego otrzymał 200
          zł/dzień to całkiem nieźle. Zainteresowanie tego typu zawodami nie dziwi.



          • myrdin Re: Ale może lepiej jak ma 13.02.07, 09:51
            Przeczytaj proszę parę postów wyżej wypowiedź Studenta. Czy naprawdę uważasz że
            ktoś po studiach odnajdzie satysfakcję z prymitywnej pracy? Student już jest
            sfrustrowany tym że jego przyszły pracodawca do pięt mu nie będzie dorastał.
            A poza tym oczekuję że wysłowić się jak również zrozumieć instrukcję będzie
            umiał maturzysta – do tego nie trzeba studiów.
          • Gość: Balbina Re: Ale może lepiej jak ma IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.02.07, 10:34
            A pomyślałeś złociutki o tym że ten dekarz z tych 2200 musi zapłacić
            podatki,dojazdy,wyłożyć często na materiały,gaz do grzania papy,często dla tego
            tylko by złapać klienta udziela mu swich własnych wyrobionych rabatów i
            terminów w hurtowniach,zrobić kosztorys który też powinien być płatny,bo to też
            roboczogodziny jego pracy.Nie myślcie że to takie łatwe i słodkie pieniądze.To
            nie te czasy gdzie dekarz wchodz na dach z wiadrem lepiku i miotłą,jeśli się
            szanuje(i klienta teże to cały czas też się szkoli w nowych technologiach).I
            niech mi nikt nie mów że to zwykły robol,on też nocami spędza czas przy
            komputerze.Musi robić kosztorysy,oferty,umieć korzystać z kanerów bud.Nie
            wspomnę już o specyfice tej pracy.Ale ktoś to musi robić...Mogę tylko
            rostrzygnąć ten spór ROBOL i MYŚLICIEL-Ja mam 2 w 1 Każdy z nas ciężko pracuje
            i nauczyciele i dekarze,doktorzy,malarze! Bądżmy dla siebie mili bo i tak
            potrzebujemy się nawzajem! POZDRAWIAM SERDECZNIE! ;)))))))))))
            • myrdin Re: Ale może lepiej jak ma 13.02.07, 10:39
              Tylko jedno pytanie.
              Czy uważasz że lepiej żeby dekarz (przy całym szacunku dla wykonujących ten
              zawód) uczył się od początku na dekarza (i ewentualnie dokształcał z tego co
              jest mu przydatne w pracy) czy lepiej jest gdy uczy się na polonistę a później
              na wieczorowych kursach uczy się na dekarza???
              Pozdrawiam
              Tomasz Myrdin
              • Gość: Balbina Re: Ale może lepiej jak ma IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.02.07, 10:57
                Oczewiście że nie ma co zaczynać od (przepraszam)d..y strony.Na dekarza zawsze
                można mieć kaprys.Fachowiec Przez duże F potrzebuje ok.10 lat doświadczeń aby
                zadowolić zleceniodawcę.I masz rację studia też są potrzebne.Pozdrawiam!;))
                • myrdin Re: Ale może lepiej jak ma 13.02.07, 11:03
                  Tak, a cała batalia tu jest o to że najlepszymi dekarzami będą poloniści którzy
                  skończyli kursy wieczorowe. :-)
                  Wiesz dlaczego? Bo zdaniem niektórych będą mieli szersze horyzonty myślowe. ;-)
                  Pocieszające jest że nie wszyscy wypisują tu takie bzdury.
                  Pozdrawiam
                  Tomasz Myrdin
                  • Gość: Balbina Re: Ale może lepiej jak ma IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.02.07, 11:20
                    A co mi tam...niech posmakują tego miodu.Zapraszam na szkolenie wszystkich po
                    polonistyce.
    • magia_sieci Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów 12.02.07, 07:54
      A jak zrrobią rzeczone kursy to wyjadą do Irlandii..:)..A za parę lat..ostatni z
      nich zgasi światło.I nazawsze w Polsce zapanuje ciemnogród.
    • Gość: Ciecin Jak za Niemca IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.07, 07:57
      Za okupacji Polacy też mieli być jedynie tępą siłą roboczą.
      Przykre tylko że to dzięki polityce naszych władz pieniądze wydane na wykształcenie tych magistrów możemy sobie jako naród wsadzić psu w dupę.

      Ciekawe czy byłyby jakieś szanse postawić przed sądem wszystkich tych dowcipnisiów którzy ileś lat temu trabili, że trzeba iść na studia, bo to gwarantuje lepszą pracę. Żeby to dzisiaj w ogóle gwarantowało jakąś pracę, cholera.
      • Gość: kazek Re: Jak za Niemca IP: *.hsd1.il.comcast.net 12.02.07, 08:17
        wszystko jasne i niech nikt juz nie wciska ciemnoty jak to Polska sie szybko
        rozwija gospodarczo. ludzie z wyksztalceniem, pracujacy jako dekarze czy
        fryzjerzy to jak wbijanie gwozdzi komputerem. idac taka droga nigdzie sie nie
        zajdzie no chyba ze w strone 3go swiata. a moze by tak szanowna wladzo OBNIZYC
        PODATKI i dac szanse absolwentom wykazac sie jako wlasciciele salonow
        fryzjerskich ? z dzisiejszymi zus-ami, podatkami i reszta oplat tylko
        kamikadze zalozy biznes w Polsce za pieniadze zarobione w Anglii lub USA
        • myrdin Co Ci da obniżenie podatków? 12.02.07, 08:50
          Na biznes decydujesz się gdy umiesz i gdy możesz pokonać konkurencję. Jeżeli
          nie umiesz (zaliczam do tego również umiejętność zdobycia kapitału) to żadne
          obniżenie podatków nic Ci nie da, nadal nie będziesz umiał.
          Jeżeli chcesz obniżenia podatków bo nie radzisz sobie z konkurencją ("jak mam
          obniżyć ceny by być konkurencyjny skoro podatki są tak wysokie") to pamiętaj że
          Twoja konkurencja płaci takie same podatki i ich obniżenie nic Ci nie da (im
          też obniżą).
          A co do wbijania gwoździ komputerem. W przypadku wielu polskich magistrów jest
          to w najlepszym razie ZX Spectrum (jeśli nie Odra). Faktycznie, gwoździe ciężko
          by się nimi wbijało ale do czego innego też specjalne się nie nadają.
          • Gość: kazek Re: Co Ci da obniżenie podatków? IP: *.hsd1.il.comcast.net 12.02.07, 09:11
            jezeli podatki beda nizsze to w mojej kieszeni zostaje suma ktorej nie musze
            placic panstwu(bo i tak panstwo odda bezrobotnym albo inny zbozny cel) a moge
            cos z nia zrobic: zatrudnic pracownika lub zainwestowac w rozwoj. co do
            kapitalu to uwazam ze pozyskanie go w Polsce graniczy z cudem (no chyba ze
            znasz kogos kto Ci pozyczy bo z bankiem wolalbym nie zaczynac) no i mowie caly
            czas o small biznesie jako szansy dla absolwenta ktory wyslal 100 aplikacji i
            nie dostal pracy. znam wlascicieli small biznesow (glownie z malych miast a nie
            np Warszawy) ktorzy dzieki tym dodatkowym srodkom (z obnizenia podatkow)
            dostaliby dzwignie do rozwiniecia swojej dzialalnosci.
            • myrdin Re: Co Ci da obniżenie podatków? 12.02.07, 09:55
              Jeżeli podatki będą niższe to w Twojej kieszeni nie zostaną żadne dodatkowe
              pieniądze!!!
              Jeśli nie masz w kieszeni pieniędzy to jest proste rozwiązanie – podnieś cenę.
              Jeśli będziesz sprzedawać drożej to więcej zarobisz i kieszeń się zapełni. ;-)
              Problemem jest jednak konkurencja. Nie możesz podnieść ceny ponieważ niczego
              nie sprzedasz – konkurencja przejmie Twoich klientów.
              Wyjaśnij mi dlaczego uważasz że jak obniżą się podatki to Twoja konkurencja nie
              zareaguje na zmianę warunków?
              Twoja konkurencja natychmiast obniży ceny – zmusi ją do tego rynek. W
              konsekwencji też będziesz musiał obniżyć ceny i cały Twój zarobek na podatku
              diabli wezmą. ;-)
              • Gość: kazek Re: Co Ci da obniżenie podatków? IP: *.hsd1.il.comcast.net 12.02.07, 10:08
                wiec uwazasz ze cud gospodarczy w irlandii nie mial nic wspolnego z obnizaniem
                podatkow ?
              • Gość: ilkuszanin Re: Co Ci da obniżenie podatków? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.07, 10:09
                a nie wziąłeś pod uwagę tego, że jak obniżysz ceny to będziesz miał więcej
                klientów i więcej zarobisz? z moich obserwacji wynika, że obecność zdrowej
                konkurencji wplywa dodatnio na rozwój rynku. to nie tylko plus dla nabywających
                dany towar lub usługę. to także motywacja do polepszenia jakości. To tylko w
                Polsce wśród niedouczonych malych "pseudoprzedsiębiorców" panuje przekonanie:
                że jak obniże cenę to mniej zarobie.
                • myrdin Re: Co Ci da obniżenie podatków? 12.02.07, 10:33
                  Obniżając ceny i zwiększając sprzedaż wcale nie muszę więcej zarobić. Nie
                  chodzi o to by maksymalizować sprzedaż tylko zysk (to niekoniecznie to samo).
                  Jeżeli optymalne wyniki osiągasz przy niższej sprzedaży a wyższych cenach to
                  absurdem byłoby odchodzić od optimum. Ale to tak na marginesie.
                  Zastanów się nad tym czy obniżenie podatków i w konsekwencji cen wpłynie
                  korzystnie na rynek. (Oczywiście liberalny beton zaraz zacznie krzyczeć że tak
                  właśnie będzie i trzeba przyznać że czasami będą mieli rację, czasami jednak
                  zdecydowanie nie będą mieli racji.)
                  Czy trudno sobie wyobrazić że obniżenie podatków powoduje redukcję wydatków
                  państwa? Czy trudno sobie wyobrazić że w ten sposób spada ogólny popyt (państwo
                  mniej kupuje)? Czy trudno sobie wyobrazić że zmniejszenie wydatków państwa
                  wpłynie na rynek pracy (więcej osób będzie szukać pracy)? Czy trudno sobie
                  wyobrazić że przy mniejszym popycie przedsiębiorcy zaczną szukać dalszych
                  oszczędności również na płacach a zachwianie równowagi na rynku pracy umożliwi
                  im to? Czy trudno sobie wyobrazić że w konsekwencji ogólny popyt jeszcze
                  bardziej spadnie i mamy prostą drogę do kryzysu?
                  Oczywiście tak być nie musi, wszystko zależy od sytuacji. Czasami warto pójść
                  za Friedmanem ale czasami lepiej posłuchać tego co ma do powiedzenie Keynes.
                  • Gość: kazek Re: Co Ci da obniżenie podatków? IP: *.hsd1.il.comcast.net 12.02.07, 10:57
                    uwazam ze, panstwo(politycy) przez ostatnie 15 lat, ustanawiajac wysokie
                    podatki i majac do dyspozycji wszystkie inne instrumenty ekonomiczne nie
                    stworzylo odpowiedniego "otoczenia" dla ludzi mlodych (absolwentow i nie tylko)
                    rozpoczynajacych kariere zawodowa. wiem tez ze taki okres czasu potrzebowala
                    irlandia (wiadomo maly kraj -mniejszy problem ) aby wybic sie na "tygrysa
                    europy" najbardziej niepokojace jest jednak to ze, nawet dzisiaj nie ma
                    zadnych dzialan ("inwestycji") ktore w przewidywalnym okresie doprowadzilyby do
                    zmiany tej sytuacji. dotyczy to wszystkich: nauczycieli, informatykow czy inz.
                    • myrdin Re: Co Ci da obniżenie podatków? 12.02.07, 11:18
                      W przypadku Irlandii jest to trochę bardziej skomplikowana sprawa. Niemniej
                      faktycznie, w tamtych warunkach przyniosło to dobre efekty.
                      Nie chciałbym żebyś mnie źle zrozumiał. Nie jestem przeciwnikiem obniżania
                      podatków – uważam że czasami jest to słuszne. Czasami jednak obniżanie podatków
                      nie jest słuszne. Istotna jest diagnoza, później już łatwo dobrać metodę
                      leczenia.
                      W Irlandii diagnoza była poprawna i w konsekwencji terapia przyniosła pożądane
                      efekty. Czy w Polsce dziś jest taka sama sytuacja jak w Irlandii? Nie wiem. Być
                      może tak jest, oczekuję jednak że ten kto domaga się obniżenia podatków wykaże
                      słuszność zastosowania tej metody. Tu nie można kierować się intuicją!

                      Co do braku działań i inwestycji to proszę byś rozwinął tę myśl. Specjalistów
                      po kierunkach technicznych już dawno nie ma (i nie jest to związane tylko z
                      emigracją bowiem zatrudnienie w Polsce bardzo szybko rośnie).
          • Gość: orient Re: Co Ci da obniżenie podatków? IP: *.ichf.edu.pl 12.02.07, 10:05
            > A co do wbijania gwoździ komputerem. W przypadku wielu polskich magistrów jest
            > to w najlepszym razie ZX Spectrum (jeśli nie Odra). Faktycznie, gwoździe ciężko
            >
            > by się nimi wbijało ale do czego innego też specjalne się nie nadają.

            Że też zawsze znajdzie się jakiś matoł gotów pokazać swoją indolencję. ZX
            Spectrum nawet byś gwoździa nie wbił (za lekki, może ZX Spectrum+) a Odry byś
            nawet z miejsca nie ruszył. Dla twojej informacji - wykorzystując jednostykę
            centralną ze Spectrum (ZX80) latają obecnie promy kosmiczne i porusza się łazik
            marsjański. Taka jest niestety prawda, że jednostce inteligentnej wystarczy
            Spectrum (napisałem na nim doktorat) czy Odra (cała statystyka kraju kiedyś na
            tym latała) a idiocie nie wystarczy Pentium LVII. Chyba, ze do odpalenia Dooma 32.
            • myrdin Re: Co Ci da obniżenie podatków? 12.02.07, 10:49
              Wiedza może czyni z kogoś człowieka wykształconego, by być inteligentem
              przydałoby się jeszcze trochę kultury. Nazywanie interlokutora matołem dowodzi
              strasznie niskiego poziomu. No cóż, dziatwa dobrała się do neostrady. ;-)

              A co od wbijania gwoździ. Przecież napisałem że ciężko by się te gwoździe
              wbijało? Czy mam rozumieć że udało się zrobić doktorat bez umiejętności
              czytania ze zrozumieniem?

              Twierdzisz że Spectrum i Odra to dobre komputery które inteligentnym wystarczą.
              No cóż, zapewne masz rację, jeśli ktoś jest inteligentny to poradzi sobie przy
              pomocy ZX Spectrum, czy jednak inteligencja nie przejawia się między innymi w
              tym, że potrafimy znaleźć prostsze, wygodniejsze rozwiązania?
              Możemy przyjąć że inteligent lepiej posłuży się suwakiem logarytmicznym niż
              idiota komputerem, czy jednak upoważnia nas to do twierdzenia że należy
              zrezygnować z komputerów na rzecz suwaków?
        • Gość: deis wiadomo ze sa zawody poplatne o malo poplatne IP: *.3.15.vie.surfer.at 12.02.07, 09:08
          na calym swiecie sa zawody malo i dobrze platne.Jesli sie ma zawod polonisty to
          tylko zosatja szkola , chyba ze sie zna jezyki , a po historii trzeba sie z
          tym liczyc ze tylko wybitne jednostki z tych zawodow moga zyc. Zupelnie nie ma
          to nic wspolnego z polityka.
          • Gość: no name Re: wiadomo ze sa zawody poplatne o malo poplatne IP: *.4web.pl 12.02.07, 09:19
            Ku twemu zdziwiniu polonistyka ma też takie specjalizacje - jak edyrostwo
            wydawnicze, niekiedy dziennikartwo, kody komunikacji społecznej czyli pijar
            itp -----------> jesli myslisz, ze po polonistyce to tylko szkoła, to myslisz
            tak samo jak dziekani, którzy nie dbają o swoje kierunki i produkują armię
            bezrobotnych nie inwestując w otworzenie się w jakikolwiek sposób na swiat. i
            juz - typowe polskei myslenie ----> dopóki tok kształcenia sie nei zmieni bedą
            tabuny takich ludzi.
            • myrdin Vox populi vox dei 12.02.07, 12:30
              Zawsze mi się wydawało, że żeby zostać dziennikarzem, to należy nie tylko umieć
              pisać, ale trzeba jeszcze wiedzieć co pisać. Moim skromnym zdaniem polonista
              nie ma wystarczającej wiedzy do pracy w dziennikarstwie.
              Oceniając jednak poziom merytoryczny wielu artykułów, w wielu gazetach widzę,
              że życie Tobie a nie mi przyznało rację.

              • Gość: no name Re: Vox populi vox dei IP: *.4web.pl 12.02.07, 14:11
                Intrygująca teza - zatem polonista to cżłowiek, który umie pisać, ale nie wie,
                co ma pisać- bardzo intrygujące...

                Widzisz , problem polega na tym, ze w więksozści gazet piszą właśnie
                dziennikarze, którzy nie znaja nawet własnego języka - moze dlatego też co
                zdanie to błąd. To tak na marginesie tego, komu zycie przyznało rację...Obawiam
                sie, ze gdyby doskonała większość wydziałów dziennikarstw była związana z
                polonistyka, a nie z politologia , poziom dziennikarstwa znacznie by się
                poprawił ...Bo niestety, to dziennikarstwo wypuszcza ludzi, którzy nie maja
                wystarczającej wiedzy i to na zaden temat ...Przykre, ale boleśnie prawdziwe
                • myrdin Re: Vox populi vox dei 12.02.07, 14:32
                  Zgadzam się że studia politologiczne nie najlepiej przygotowują dziennikarzy do
                  pracy. Przypuszczam jednak że są oni lepiej przygotowani niż byliby po
                  polonistyce.
                  Wybacz ale nie jestem zwolennikiem przerostu formy nad treścią. Wolę
                  dziennikarza który może nie najlepiej (ale wciąż znośnie) posługuje się własnym
                  językiem ale przynajmniej ogólnie orientuje się w polityce, ekonomii, prawie
                  itd., od takiego który pisze piękną czystą polszczyzną bzdury.
                  Nie do obrony jest twierdzenie że poloniści lepiej orientują się w prawie od
                  prawników, w polityce od politologów a w ekonomii od ekonomistów. Nie da się
                  obronić również twierdzenie że poloniści są lepiej przygotowani merytorycznie
                  od osób po dziennikarstwie (chociaż akurat absolwentów dziennikarstwa bardzo
                  nisko oceniam). Nie kształciliście się w tym kierunku!

                  Oczywiście, w wielu sprawach poloniści będą mogli powiedzieć więcej od innych,
                  ale akurat dziennikarstwo (chodzi mi o dziennikarstwo przez duże R) wymaga
                  jeszcze wiedzy merytorycznej, której polonistom brakuje.
                  • iluminacja256 Re: Vox populi vox dei 12.02.07, 19:03
                    Tragedia, Olejnik skonczyła zootechnike czy coś takiego - ta to dopeiro musi
                    byc głupia, bo nie kształciła sie w tym kierunku...Pytanie tylko w jakim? Co
                    przeciętny dziennikarz wie o prawie cywilnym np. ? Nic. Taki polonista chcąc
                    nie chcac opanuje chociaż prawo autorskie i prawo prasowe, bo ma z tego
                    zajęcia...Takze nie jestem zwolenniczką przerostu formy nad trescią, ale jestem
                    zwolennikiem zdanie sobie sprawy , ze tzw. PRAWDZIWE dziennikarstwo przez duże
                    R , nie dotyczy tylko polityki, ale również socjologii, kultury i szeregu
                    inych, a do tego akurat niestety polonisxci nadają się bardziej. Nie wiem, co
                    ty w ogóle wiesz o polonistyce, ale z tego co piszesz wynika mi jedno - nie
                    masz pojęcia o tych studiach, co nie przeszkadza ci twierdzić, że absolwenci
                    tego kierunku to funkcjonalni idioci. Gratuluję myslenia abstrkcyjnego -
                    posługujesz sie czysta abstrakcją dowodząc tezy, której nie da się obalić, bo
                    tak:)))))))))))))))))))))))))))))))))))

                    Logiki to chyba nie miałeś po drodze nigdzie:0
                    • myrdin Re: Vox populi vox dei 13.02.07, 10:11
                      Repetitio mater studiorum est ;-)
                      Pamiętam jeszcze początki Moniki Olejnik, fakt z czasem się wyrobiła ale w
                      końcu po tylu latach pracy trudno żeby nadal była na tak niskim poziomie.
                      Jakiś czas temu czytałem artykuł w którym dziennikarz zachwycał się pewną firmą
                      której majątek miał wartość kilkudziesięciu bilionów dolarów. Twierdził że to
                      znacznie więcej niż zadłużenie Polski. Zapomniał biedaczek że bilion np. w USA
                      to coś innego niż w Polsce. ;-) Technicznie artykuł był bardzo dobrze napisany,
                      co jednak z tego gdy były to same bzdury.

                      Na koniec jeszcze jedna uwaga. Nigdy nie twierdziłem że absolwenci polonistyki
                      to funkcjonalni idioci! Nie dało się też tego wywnioskować z moich wypowiedzi.
                      Twierdziłem że poloniści moim zdaniem najczęściej nie mają kwalifikacji do
                      pracy dziennikarskiej. Podobnie uważam że np. biolog raczej nie ma kwalifikacji
                      by leczyć ludzi a internista by operować.
                      Uważam że dziennikarz powinien w pewnych sprawach wiedzieć trochę więcej (a
                      trochę wiedzy polonistów jest mu zbędne). Oczywiście dotyczy to stanu
                      idealnego – dziennikarze niestety są często strasznie niekompetentni.
    • Gość: zzz toz to esencja mafiokapitalizmu IP: *.aster.pl 12.02.07, 08:03
    • wesoly_siewca_pesymizmu Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów 12.02.07, 08:06
      aron2004 napisał:

      > tylko że nauczyciel pracuje 18 godzin w tygodniu, a murarzy czy kierowca 12
      > godzin dziennie bez wolnych sobót.

      Zrób z tego 16h dziennie łącznie z niedzielami w błocie, pocie, ulewie i
      gradobiciu ku chwale IV RP. Zasłużyłeś na order przodownika propagandy
      proletariatu.
      • Gość: margusia Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.07, 08:20
        Sluchaj ,widzę ,że nie masz pojęcia o tym co mówisz,jeśli chodzi o nauczycieli .
        Przygotowania do zajęć ,lekcji, sprawdzanie prac ,zajęcia pozaszkolne i ten
        czas , za który Ci nikt tak naprawdę nie zapłaci ,bo jest nienormowany , wg
        potrzeb, to co lipa ? W ogóle to trudno tu porównywać uciążliwe warunki ,bo
        zdiwiłbyś się.
        • Gość: A_von_F Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: 193.130.97.* 12.02.07, 08:50
          A inne zawody to niby sie w domu do pracy nie przygotowuja??? Tylko
          nauczyciele???
          • Gość: Jimi Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: 195.85.249.* 12.02.07, 09:38
            Hehe. Np. jakie? Pytam z ciekawości.
            • Gość: mąż-historyczki Wieczorne podnoszenie kwalifikacji... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.07, 09:41
              Gość portalu: Jimi napisał(a):

              > Hehe. Np. jakie? Pytam z ciekawości.

              Np. hydraulicy.
              Po pracy wieczorem obowiązkowo oglądają skecz kabaretu 'Dudek' o hydraulikach -
              ten z tekstem "Dana rura jest do niczego, panie majster" :)
    • Gość: inzynier Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: *.elblag.dialog.net.pl 12.02.07, 08:07
      Jak się idzie na studia dla przyjemności to takie są efekty. Ja też chętniej
      studiowałbym geografię lub inne nauki przyrodnicze, od zawsze bardzo mnie
      interesowały, jednak zostałem inżynierem elektrotechniki (też mnie to
      interesowało, nie powiem) i z tego co wiem to na inżynierów raczej jest
      zapotrzebowanie na rynku. Pamiętam jak szukałem pracy, praktycznie na 5 firm,
      które odwiedzałem, tylko 2 nie były zainteresowane moją ofertą.

      Ale też trzeba powiedzieć, że studia na politechnice były ciężkie, ludzie z
      uniwersytetu, często koledzy, znajomi, mieli autentyczny luz. Po 18 - 20 godzin
      zajęć w tygodniu, gdzie w tym samym czasie na polibudzie miało się 45 godzin +
      intensywna nauka. O tym jak było świadczy, że ze 150 osób rozpoczynających
      dyplom zdobyło 50 osób, często po 6 latach studiów, a nie regulaminowych pięciu.

      Pozdrawiam
      • almamag Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów 12.02.07, 08:41
        tyle że studia uniwersyteckie nie wszystkie sa dla przyjemności i tez trzeba
        ciężko pracować,
        potrzebni są wszyscy i dobrzy świetnie wykształceni nauczyciele (bo kto będzie
        uczył Twoje dzieci, nieudacznicy, którzy się na polibude nie dostali?) i
        pedagodzy (to niejset tak, że nie ma dla nich pracy - ciągle brakuje świetlic
        dla dzieci, domów spokojnej starości z prawdziwego zdarzenia, dobrze
        przygotowanych pracowników socjalnych w szpitalach itp. - tak ich tez kiedys
        bęziesz potrzebował), gdzie ktos widział w polskiej indywidualną pomoc w czasie
        lekcji dla dzieci z trudnościami (to europejski standard)?

        to panstwo jest chore bo za powód do dumy uważą się w nim dryfowanie w kierunku
        krajów trzeiego świata gdzie wystarczy mieć szkołę podstawową zeby np. uczyc
        inne dzieci bo nauczycieli brakuje

        każdy zawód jest potzrebny a poziom korzystania z usług wyznacza poziom
        ekonomiczny kraju - czyli pl cofa sie w zastraszającym tempie
        • Gość: Wyksztalciuch Za PiSuarow jak za Hansa Franka w GG IP: 212.14.17.* 12.02.07, 09:09
          Cos mi sie wydaje, ze ktos robi Polsce i Polakom niemila niespodzianke. Jak za
          niemieckiej okupacji, Polak ma miec gora wyksztelcenie techniczne czy inne
          zawodowe (za Niemca w Generlanej Guberni dzialaly przeciez w Polsce i to w 100%
          oficjalnie wyzsze szkoly zawodowe, kstalcace np. inzynierow i ksiegowych,
          zakazane byly zas studia humanistyczne), aby byl w miare tania i w miare
          sprawna sila robocza dla zagranicznych (znow glownie niemiekich firm). Dobry
          pracownik w kapitalizmie nie moze byc bowiem zbyt wyksztalcony, bo by za duzo
          myslal a za malo pracowal, i jeszcze by mu sie podwyzki zachcialo... :(
      • myrdin Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów 12.02.07, 09:09
        Nie przesadzaj. Jestem po politechnice, teraz robię drugie studia na uniwerku i
        poziom jest mniej więcej podobny (fakt, nie wybrałem pedagogiki czy historii),
        na 300 osób które zaczęło po pierwszym roku było już tylko 120, po drugim 80.
        Inna sprawa że ze znalezieniem pracy nie miałem najmniejszych problemów i po
        kilku latach jestem w zarządzie sporej firmy.
        Pozdrawiam
    • Gość: tsu a ja zdaje na poczatku marca kat. c IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.07, 08:10
      i bede kolejna kobieta za kierownica ciezarowki ;)
    • Gość: MAXX Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: *.zgora.dialog.net.pl 12.02.07, 08:14
      Prawdziwym problem jest to iż szkola nie uczy praktycznych umiejetnosci ,taki
      magister po uzyskaniu dyplomu nie umie NIC .....i nie ma tu zadnego znaczenia
      kierunek wyksztalcenia ......programy nauczania są po prostu GLUPIE i to na
      wszystkich poziomach nauczania( no moze poza podstawówką).....trzeba wrócic do
      porządnych szkól zawodowych i porzadnych kierunkowych wyzszych studiów na
      których będą uczyc praktycy z wielolotnim doswiadczeniem zawodowym a nie
      nieudane osobniki co do niczego się nie nadawaly -to na uczelniach
      pozostawaly ,bo nikt nigdzie ich nie chcial ,...a teraz uczą bezsensownej
      teorii z przed 30 lat ,a studenci kuja i zdaja te bezsensowne egzaminy aby
      tylko zaliczenie uzyskac ,a wiedzy praktycznej którą mozna wykorzystac w pracy
      w tym zamieszaniu WCALE......
      • Gość: gre Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: *.chello.pl 12.02.07, 08:39
        po pierwsze- wyższe wykształcenie daje tyutuł magistra - czyli stopień naukowy -
        i błedem jest to, że obecnie prawie wszyscy uzyskuja ten tytuł- celem
        kształcenia nie jest nauczenie jak wypełnić PIT, czy sporządzić konkretny
        wniose o dotacje, czy jak obsługiwać tokarkę (od tego są kursy), tylko
        wykształcenie sposobu myślenia ( wiec twierdzenie, ze uczelnie wyższe maja być
        zawodówkami jest durne- po prostu powinna tam isć tylko elita intelektualn
        spośród młodzieży). No ale z skoro tytuł ten sie przeważnie "kupuje" w
        uczelniach.... Po drugie- zawód (w normalnych krajach) zmienia sie parę razy w
        życiu- w związku z tym nie widzę nic dziwnego, ze historyk zajmuje się czymś
        innym- jest to raczej objaw tego, ze studia nauczyły go jednak czegoś.
        Problemem natomiast jest wysokość wynagrodzeń i to co Państwo robi z naszymi
        pieniędzmi. Po trzecie, wiedzę praktyczną i doświadzcenie mozna zdobyć tylko i
        wyłącznie będąc akywnym zawodowo- - tego nie nauczy nikt w żadnej szkole.
        • Gość: LZ Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.07, 10:04
          BZDURA. Magister jest stopniem ZAWODOWYM a nie NAUKOWYM. Tym ostatnim jest
          dopiero doktor.
          • Gość: gre Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: *.chello.pl 12.02.07, 16:39
            Mój drogi: stpoień zawodowy to licencjat!
        • ryba_82 Problem - brak praktyki 12.02.07, 10:23
          Zgadzam się z przedmówcą, głównym problemem jest w Polsce brak możliwości
          doświadczenia, zaraz po studiach. Skończyłem mikroelektronikę, miałem po 45
          godzin zajęć w tygodniu + opracowania laborków, itp., i nie miałem czasu
          zdobywać praktyki. Fakt, firmy chętnie odpowiadają na moje CV, ale co z tego ,
          skoro każda rozmowa kończy się "no ale pan nie ma doświadczenia, a my nie mamy
          czasu szkolić". Brakuje w polskich firmach stanowisk gdzie za niewielką pensję,
          żeby ludzie tacy jak ja mogli zdobyć doświadczenie, wszędzie oczekuje się
          doświadczenia. Dziwne jest że np. na Wyspach, o dziwo, są takie stanowiska,
          często w ogłoszeniach np. na young project engeenier są mile widziani
          absolwenci. W Polsce takich ogłoszeń znalazłem kilka.
          • xaliemorph Re: Problem - brak praktyki 12.02.07, 11:58
            A to dokładnie. Za granicą zarówno young project engeenier jak choćby popularność tzw. part time jobs czyli prac w częściowym wymiarze godzin sprzyja zdobywaniu doświaczenia. U nas to nie istnieje. Wobec tego pracodawcy z buraczlandii sami sobie kręcą na siebie bicz bo nowych świeżych pracowników im nie przybędzie skoro nie chcą ich przeszkolić a od razu chcą mieć kogoś z doświadczeniem. Z nieba mają przylecieć?
    • Gość: ela Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.07, 08:16
      i to jest sluszne podejście do życia, fach i własna firma i interesy
      • Gość: Wyksztalciuch Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: 212.14.17.* 12.02.07, 09:11
        Nie kazdy sie nadaje aby prowadzic interesy. Uczciwi ludzie sie do biznesu nie
        nadaja. I skad wziac pocztakowy kapital? Ukrasc?
    • Gość: yelonek No i super IP: 193.108.78.* 12.02.07, 08:24
      Primo, swiat bylby duzo lepszy gdyby wszyscy mieli wyzsze wyksztalcenie, a
      secundo, to na prawde zbawienie miec hydraulika, z ktorym mozna sie dogadac, bo
      ci z ktorymi mialem do tej pory doczynienia to calkiem mi obca grupa etniczna.

      Studia maja po pierwsze budowac osobowosc i poszerzac horyzonty, a nie
      gwarantowac prace.
      • Gość: raGe82 Re: No i super IP: *.chello.pl 12.02.07, 08:36
        Tak, tyle, że studia sporo kosztują wszystkich podatników, a efektem kształcenia
        się na kierunkach "nauczycielskich" czy zarządzaniu jest jedynie dyplom, który
        nic nie daje. Już jakiś czas temu trzeba było zmniejszyć liczbę kierunków, na
        których kształci się polonistów, biologów itp., bo to jedynie przynosi straty -
        absolwentów trzeba kształcić jeszcze raz, żeby stali się np. hydraulikami.
        • ylemai straty pieniędzy. zyski kultury. 12.02.07, 10:12
          ostatecznie w zmaganiach cywilizacji zwyciężają nie pieniądze, lecz kultury.
          • Gość: dazza Re: straty pieniędzy. zyski kultury. IP: *.multicon.pl 12.02.07, 13:42
            Szczegolnie widac to na przykladzie kultury starozytnej np. Grecji...

            Cywilizacje upadaja nie dlatgo ze ludowi jest zle, nie dlatego ze nie ma w nich demokracji, nie dlatego ze polowa obywateli to idioci - cywilizacje upadaja zawsze w momencie gdy skarbiec swieci pustkami...

    • Gość: zbyszek Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: 212.175.53.* 12.02.07, 08:28
      GLOWA DO GORY- JUTRO MOZE ZASWIECIC SLONCE!!!!
      SZKLY, UNIWERSYTETY I WYZSZE I UCZELNIE W POLSCE SA GLOWNIE PO TO ABY JEJ
      PRACOWNICY MIELI PRACE A ABSOLWENCI UCZELNI MUSZA SOBIE PORADZIC. JEST TO
      DOWOD NA NIEEFEKTYWNOSC NABORU STUDENTOW NA POLSKICH UCZELNIACH NA KIERUNKI PO
      KTORYCH NIE MA SZNS LUB BARDZO TRUDNO ZNALEZC PRACE.

      POLECAM KURSY ZAWODOWE ZBLIZONE DO KIERUNKOW STUDIOW, TO BARDZO WAZNE, PO
      KTORYCH MOZNA DOSTAC PRACE. MOIM ZDANIEM ZADNA PRACA FIZYCZNA NIE HANBI A WRECZ
      POMAGA W POZNIEJSZEJ KARIERZE ZAWODOWEJ.

    • k_r_m Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów 12.02.07, 08:28
      aron2004 napisał:

      > tylko że nauczyciel pracuje 18 godzin w tygodniu, a murarzy czy kierowca 12
      > godzin dziennie bez wolnych sobót.

      tylko, że nauczyciel prowadzi lekcje 18 godzin w tygodniu, a oprócz tego musi
      sie przygotować do lekcji, czyli się sam nauczyć tego co ma przekazać, sprawdzać
      prace domowe, przygotowywać sprawdziany, pełnic dyżury w szkole i do tego ciągle
      się użerać z młodzieżą,
      tak więc jest to praca cięższa niż ci się może wydawać

      no i pada mit jakie to wielkie pensje dostaja nauczyciele
      18*4=72
      850/72=11,8zł/godz ilu z was ma duuuzo więcej na godzinę niż taki nauczyciel?
      • Gość: er Odczepcie sie od nauczycieli !!!! IP: 89.174.66.* 12.02.07, 10:32
        Nauczyciele to grupa zawodowa przesladowana przez rodziców , niedoceniana przez
        władzę i napietnowana przez nieuków . Zawsze nieuk mówił co to znaczy
        nauczyciel jak zarabia 800zł , a komunista tyle mu wystarczy
    • Gość: andrzej Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.07, 08:29
      to zostań nauczycielem a zatęsknisz za wózkiem widłowym
    • Gość: PolakDuzy Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: *.computerland.pl 12.02.07, 08:33
      A co znaczy teraz magister? Niby tytuł naukowy a robi go byle kto w byle jakiej
      szkółce!! Poziom wiedzy i inteligencji niektórych magistrów jest żałosny!!
    • Gość: asparagus Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.07, 08:38
      Krew mnie zalewa, gdy słyszę chrzanienie o 18h pracy nauczyciela:/ Szczególnie
      nauczyciele polskiego i języków to mają pieskie życie...
      Trudno mi nawet przeliczyć na godziny czas spędzony na przygotowaniu lekcji,
      pisaniu sprawdzianów i przede wszysstkim ton wypracowań. To raz.
      Dwa, przy 22 h zajęć siedzę w szkole codziennie 7-9 h, taki atracyjny plan mamy.
      A trzy, moja motywacja gwałtownie spada przez darmowe godziny odrabiane w
      szkole. Obowiązkowe dodatkowe zajęcia, niepłatne zastępstwa, wyjazd z uczniami
      na olimpady, kółka wyrównawcze, wysyłanie uczniów na konkursy za własne
      pieniądze. Murarzowi czy kierowcy przynajmniej ktoś płaci za wykonaną pracę.
      Praca nauczyciela jest świetna i może dawać dużo satyfakcji. Ale nigdy nic mnie
      tak nie frustrowało.
      Nawet walka z urzędami... tak, kiedyś miałam własną firmę, ale ZUS skutecznie ją
      wykończył.
      To jest mój ostatni rok w szkole. W kraju. Nie po to spędziłam 5 ciężkich lat na
      uniwersytecie, by teraz obcinać ludziom włosy.
      • Gość: szara Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.07, 09:12
        zastanawiam się powoli nad tym samym..... zwłaszcza, ze wszyscy znajomi co mają
        normalną pracę nie mogą zrozumieć, ze nie mam wolnych wieczorów tylko siedzę nad
        książkami, bo to przecież "przesada", jak się studiowało to nie trzeba sobie
        powtarzać
    • arawicz czyli... 12.02.07, 08:39
      ... sprawniejsze wydzialy i uczelnie powinny zweryfikować swoje "toki"
      nauczania:)
    • Gość: shedows Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.07, 08:44
      No niestety takie czasy. Jak się wywalało roboli z pracy to ta cała
      Inteligencja (nie generalizując)niezauważyła że i dla niej nie będzie roboty,
      bo widział ktoś generałów bez wojska. Dobra strona zatrudniania na stanowiskach
      robotniczych mgr. i inż.jest taka że w przyszłości awansujecie (bo jesteście
      zdolni i wyuczeni)i będziecie normalnymi kierownikami, a nie karbowymi i
      poganiaczami.Uszanujecie pracę podwładnych
    • Gość: ep Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: *.media4.pl 12.02.07, 08:44
      bo teraz kazdy musi miec wyzsze wyksztalcenie. czy ma potencjal intelekualny
      czy go nie ma.
      • kileryk Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów 12.02.07, 08:59
        to akurat święta prawda
      • Gość: graf Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: *.chello.pl 12.02.07, 08:59
        > bo teraz kazdy musi miec wyzsze wyksztalcenie. czy ma potencjal intelekualny
        > czy go nie ma.

        Dokładnie tak!
        W każdym kraju potrzeba zarówno ludzi po studiach jak i po zawodówce - tylko w
        Polsce studentów przybyło przez 10 lat jakieś 17 razy.
        I w chwili obecnej magistrów ekonomii nie brakuje, czego nie można powiedzieć o
        spawaczach czy dobrych murarzach.
    • kileryk No i bardzo dobrze! 12.02.07, 08:58
      Czy nie jest fajnie wpaść do fryzjera po studiach o szerokich horyzontach z
      którym można pogadać na poziomie. Poza tym nie wszyscy, co 'przebrnęli' przez
      studia powinni zaraz uczyć. To co się dzieje, to zwykły mechanizm rynkowy -
      jest praca w płatnych zawodach a na rynku jest nadmiar ludzi 'brzydzących' się
      fizyczną pracą więc należy szybko się dostosować i zostać np. stolarzem. Dla
      inteligentnej bestii to oznacza poczytać parę książek, wbić się gdzieś na
      chwilę, rozeznać sie na rynku i można zarabiać nawet 200 zł na h
    • svetomir Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów 12.02.07, 08:58
      Jeśli historyk, czy geograf musi pracować fizycznie, zeby zarobić na zycie, to
      jest dziadowskim historykiem, czy geografem. Dobry zarobi chociażby pisaniem
      książek i artykułów.
      • Gość: Wyksztalciuch Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: 212.14.17.* 12.02.07, 09:14
        Jakie jest zainteresowanie i popyt na nowe ksiazki i artykuly i to nieznanych
        autorow z zakresu historii czy geografii? Jak wytrzymac konkurencje z Arkadym
        Fidlerem, Pawlem Jasienica czy Ryszardem Kapuscinskim? Rynek jest tu nasycony
        praktycznie w 100%. Ktos nowy ma wiec bardzo male (praktycznie zerowe) szanse
        tam wejsc...
        • svetomir Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów 12.02.07, 09:37
          Jak ktoś jest naprawde dobry, to wymysli temat, którym zainteresuje czytelników
          i sie przebije. Oczywiscie, najpierw trzeba przez jakiś czas publikowac
          artykuły w pismach, które nie płaca i w internecie, zeby wyrobić sobie
          nazwisko, ale to oczywiste. Łatwiej sie przebić w literaturze pieknej, jeśli
          ktoś potrafi konstruować fabułę. Wśród polskich pisarzy-fantastów wiekszość
          jest po studiach humanistycznycn na przykład.
          • Gość: LZ Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.07, 10:20
            To ABSOLUTNA NIEPRAWDA !!! Sam jestem naukowcem-freelancerem (nie interesuje
            mnie etat na uczelni, natomiast utrzymuje ścisłe kontakty ze środowiskiem,
            jestem w trakcie habilitacji) i bardzo dużo publikuję. Mój dorobek liczony
            publikacjami jest większy, aniżeli kolegów - "pracowników naukowych" na
            uniwersytecie.

            Otóż na książce ściśle naukowej, nawet gdy ma się "nazwisko" zarabia się tyle,
            co nic (dostaje się egzemplarze autorskie). Książki są wartościowe
            merytorycznie (mówię to bez skromności fałszywej, gdyż z reguły łatwo znajduję
            sponsorów - finansuje to jednak wyłącznie koszty wydawnicze). Za książkę
            popularnonaukową, dobrze się sprzedającą, autor dostaje najwyżej do kilkunastu
            tysięcy. Przygotowywać tekst trzeba wiele miesięcy, podróżować, siedzieć w
            bibliotekach itp. Wypada po paręset złotych za miesiąc - i to nie może w żadnym
            razie sfinansować normalnego życia + podróży naukowych. Dlatego z założenia
            traktuję naukę jako hobby i nie mam żalu do świata. Zarabiam w inny sposób a
            moim głównym problemem jest brak czasu.
            • svetomir Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów 12.02.07, 12:05
              Wiec właśnie o popularnonaukowych tekstach mówiłem.
              Nie każda parca naukowa wymaga podróży, często wystarczy śleczenie po
              bibliotekach. Jeśli co roku wyda sie taka książke i zarobi kilkanascie tysiecy
              plus ze dwa artykuły miesięcznie po pare setek złtych to mozna wyzyć.
              Choć ja również żyje z czego innego, pisze dla przyjemności i jak na razie
              tylko raz zapłacono mi za artykuł. Pozostałe opublikowałem za darmo lub za
              egzemplarze autorskie. Składam to jednak na karb braku czasu. Gdybym miał go
              wiecej, pisałbym więcej i lepiej i być moze zarobiłbym na życie
              • zdanka1 Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów 12.02.07, 12:45
                >Jeśli co roku wyda sie taka książke i zarobi kilkanascie tysiecy
                > plus ze dwa artykuły miesięcznie po pare setek złtych to mozna wyzyć

                Chłopie, ale zastanów sie przez chwilę - kto cie będzie czytał i kto kupi twoją
                ksiazkę, aby spzredała sie w kilkunastu tysiacach egemplarzy? skoro:

                - nauczyciel zarabia grosze, wiec jesli go stać na 1 ksiązkę miesięcznie w
                cenie 30-40 zł i to juz jest dobrze

                - ci wszyscy, którzy pokończyli studia, o których tu pisza w artykule - własnie
                sa bezrobotni i szukaja pracy jako operator wózków widłowych - kto z nich
                utyrany bedzie w ogole mial czas i chęc czytać, o ile nei wyjedzie za rok, czy
                dwa?

                A prawda jest taka, ze czytaja u nas głownei licealisci i studenci - potem
                zaczyna sie wielki zjazd czytlenictwa czegokolwiek - z braku czasu i z braku
                chęci, aż osiąga sie stopien 1 ksiązki rocznie:) A jakoś nei podejrzewam, zeby
                to kilkanascie tysięcy Polaków chcialo przeczytać własnie twoją ksiązkę ,
                wybacz:)

                Problem takeij ilosci bezrobotnych wynika jasno z tego, ze system kształcenia
                jest kompletnie neidostosowany do rynku pracy i do rzeczywistosci - nie ma
                zawodówek za to kazdy ma jakiś licencjat - np. w dziedzinie tak fascynujacej
                jak pedagogika zdrowia albo dziennikarstwo mulimedialne w Pcimiu Górnym.
                wieczorowe prawo przyjeło dwa lata temu na 1 rok 1200 studentów przy 90 na
                dziennym - to jest wg ciebie normalne?
    • Gość: szara Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.07, 09:06
      jestem właśnie takim nauczycielem stażystą, co to po 18 h pracuje. Do każdej
      przeprowadzonej godziny muszę mieć konspekt (minimum 30 min na jeden), uczę w 6
      klasach, każda jest inaczej z materiałem, co tydzień mam z minimum 3 klas prace
      pisemne do sprawdzania (zadaję w klasach na zmianę), co około miesiąc prace z
      epok (łatwo policzyć 6 klas*30 uczniów = 180 prac klasowych). Ferie płatne??
      prawie całe przesiedziałam w szkole na bezpłatnych zajęciach. W tygodniu
      prowadzę kółka zainteresowań - 4 h. Do tego dochodzą popołudniowe kursy w ODN
      (za które płacę sama), zabawy szkolne, w których bierzemy udział, organizacja
      przedstawień itp - w sumie po przeliczeniu wyszedł mi grubo ponad 40godzinny
      tydzień pracy. Murarz czy kierowca to ciężki zawód, nie przeczę, ale nie ma co
      uwłaczać nauczycielom, którzy pracują dużo więcej niż te 18 h, a problemy
      przychodzą za nimi do domu (chociażby telefony sfrustrowanych rodziców po 22).
      Moja szkoła nie jest jakimś wyjątkiem, sporo osób z mojego byłego roku pracuje w
      oświacie i jest dokładnie tak samo. zarabiam 800 zł z groszami i cieszę się, że
      mam pracę.
      i na marginesie - nikogo z młodej kadry w szkole nie stać na kupienie mieszkania
      czy samodzielne wynajęcie - większość mieszka przy rodzicach.
      • Gość: ptasiek Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: 212.160.172.* 12.02.07, 12:00
        zgadzam się w 1000000000000000000%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%% trzeba było dodać
        jeszcze rady nauczycielskie i inne zebrania ! To naprawdę ciężki zawód, wiele
        nauczycieli stażystów rezygnuje po pierwszym roku. Taka kasa (te 800 zeta) to
        kpina !! ale co poradzić
      • Gość: wzdychajacy Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: 212.188.140.* 12.02.07, 12:22
        Dokladnie jest tak jak mowisz. Kiedys myslalem o zawodzie nauczyciela jak wielu
        sadzac, ze 18 godzin pracuje i nic wiecej robic nie musi. Guzik z petelka! Na
        przykladzie swojej dziewczyny widze, jak duzo pracy trzeba wlozyc w
        przygotowywanie konspektow, lekcji, sprawdzanie prac, organizowaniu dodatkowych
        zajec, uczestniczeniu w pracach komisji. Moze po 10 latach pracy konspekty i
        program bedzie wypracowany tak, by nie tworzyc na kazdy semestr czegos nowego,
        ale i tak zostaje duzo zajec dotyczacych zycia szkoly. Dochodzi do tego presja
        dzieci i ich rodzicow, ktorzy nagabuja za kazdym razem nauczycieli, by
        podwyzszyc ocene swych pociech.
    • Gość: sd polaczki IP: *.aster.pl 12.02.07, 09:09
      typowo polskie myslenie - 'skonczylem historie/polonistyke i nie mam pracy..
      buhuhu.. a przeciez jestem magistrem'

      a komu potrzebny polonista albo historyk? o tym jak wygladaja w polsce studia
      nawet nie wspomne..

      poza tym, kto powiedzial, ze na wozku widlowym musi jezdzic 'robol'?
      • meg303 Re: polaczki 12.02.07, 09:14
        A jeszcze niedawno o murarzach czy fryzjerach mówili "zwykli robole"...
      • Gość: n-l Re: polaczki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.07, 09:31
        Ciekawa jestem co powiesz, gdy Twoje dziecko będzie chciało pójść np. na studia
        prawnicze. Też powiesz, że historycy, polonisci nie są potrzebni?
        Ty jesteś pewnie z tych statystycznych Polaków, co czytają jedną książkę na rok.
        • Gość: kileryk Re: polaczki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.07, 09:44
          Powiesz synkowi: Idź synku na studia prawnicze - będziesz dobrze zamiatał ulice
      • ylemai triumf społecznej bezmyślności 12.02.07, 10:05
        a komu potrzebny urzędnik po "studiach" o nazwie bankowość?
        albo kolejny "informatyk" po studiach "informatyka"?

        (pisząc "informatyk" nie mam na myśli oczywiście matematyka tworzącego nowe
        algorytmy i twórczo pracującego w dziedzinie teorii informacji, ale np ciecia od
        unixów albo skręcacza blaszanych pc :)).

        Nędza polskiej humanistyki przekłada się bezpośrednio na nędzę polskiej
        rzeczywistości społecznej. Jak to jest, że w kraju tak pełnym światłych
        pro-kapitalistycznych inżynierów informatyków, gdzie celem życia jest mieć ładne
        CV, jest tak c.ujowo?

        Nie wiecie? To porozmawiajcie z typowymi inżynierami o społeczeństwie. Poziom
        ich refleksji nad problemami jest akurat taki, by w przestrzeni politycznej było
        miejsce dla buraków z PiS, PO, czy innych SLD.
    • aagnes Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów 12.02.07, 09:15
      Swietnie - latwiej sie zarzadza panstwem dekarzy, florystek i hydraulikow - im
      mniej ludzi po wyzszych studiach, myslacych tym lepiej dla jaśnie państwa na
      gorze... filozofia znana nie od dzis.
      • Gość: kileryk Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.07, 09:50
        a od kursu przestaje się być magistrem? Łatwiej twoim zdaniem zarząda się
        inżynierem - stolarzem czy magistrem-hydraulikiem? Ja ostatnio poznałem byłego
        wykładowcę UG - taksówkarza i znam doskonale dr stolarza posiadającego własną
        firmę i zarabiającego aktualnie potężne pieniądze
        • aagnes Re: Magistrowie robią kursy dekarzy i fryzjerów 12.02.07, 12:35
          Niedokladnie to mialam na mysli, raczej to, ze wielu mlodych ludzi machnie reką
          na wyksztalcenie: tyle wysilku trzeba wlozyc, a potem zarabiac 1000/miesiecznie
          i byc nędzynym wykształciuchem? Przykre to i tyle. ale kogo to obchodzi?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka