Dodaj do ulubionych

Kieszonkowe dzieciaków idą na Caritas

22.02.07, 10:41
Na lekcjach religii siostrzyczki rozdały papierowe skarbonki.
Dzieciaki mają zbierać do nich a raczej oddawać część swojego kieszonkowego
na Caritas. Moj syn własnie poprosił mnie o podwyżke kieszonkowego z racji
tej że nie widzi mozliwości finansowania Caritasu z własnej bardzo skromnej
kasy.

Podwyżki nie dostał. Teraz chodzi zamyślony i kombinuje. Sam jestem ciekaw co
wykombinuje.

Właśnie zajrzałem do onetu, okazuje sie że akcja kleru jest ogólnopolska
Obserwuj wątek
    • kresen Caritas szlachetny cel zamiast lodów pomoc biednym 22.02.07, 11:33
      rob.in.hood napisał:

      > Na lekcjach religii siostrzyczki rozdały papierowe skarbonki.
      > Dzieciaki mają zbierać do nich a raczej oddawać część swojego kieszonkowego
      > na Caritas. Moj syn własnie poprosił mnie o podwyżke kieszonkowego z racji
      > tej że nie widzi mozliwości finansowania Caritasu z własnej bardzo skromnej
      > kasy.
      >
      > Podwyżki nie dostał. Teraz chodzi zamyślony i kombinuje. Sam jestem ciekaw co
      > wykombinuje.
      >
      > Właśnie zajrzałem do onetu, okazuje sie że akcja kleru jest ogólnopolska
      moze Twój syn zaplanuje skok na kasę albo wykombinuje jak załatwić starych
      zgredów chytrych i cwanych i taki on bedzie w przyszłosci
      • Gość: robin Re: Caritas szlachetny cel zamiast lodów pomoc bi IP: *.zgora.dialog.net.pl 22.02.07, 11:47
        > >Twój syn zaplanuje skok na kasę albo wykombinuje jak załatwić starych
        > zgredów chytrych i cwanych i taki on bedzie w przyszłosci

        Nie wiem czy tak zrobi czy nie. Na razie kombinuje.
        Jak to mowią - myslenie jeszcze nikomu nie zaszkodziło



        • hexella Re: Caritas szlachetny cel zamiast lodów pomoc bi 22.02.07, 12:25
          Ale to przymus taki, czy dobra wola ma być? Bo jak przymus, to ja bym sobie
          chętnie z siostrzyczkami pogadała...
          • Gość: robin Re: Caritas szlachetny cel zamiast lodów pomoc bi IP: *.zgora.dialog.net.pl 22.02.07, 13:57
            dobra wola pod przymusem (psychicznym oczywiscie)
            • Gość: hexella Re: Caritas szlachetny cel zamiast lodów pomoc bi IP: *.ztpnet.pl 22.02.07, 16:13
              Datki na karitas to szczytny dar ale pod warunkiem, że wypływa z potrzeby, a
              nie nacisku.
              Ja bym, pogadała z pomysłodawcami, no ale ja raczej nigdy w takiej sytuacji nie
              będę;)
              • Gość: krosia Re: Caritas szlachetny cel zamiast lodów pomoc bi IP: *.zgora.dialog.net.pl 22.02.07, 16:45
                Ludzie o czym wy mówicie !!!!! Jaki przymus !!!!!!!!! Najpierw poczytajcie
                sobie, albo idźcie do kościoła ( w kościele na mszy dla dzieci była o tym mowa
                i było wyjaśniane )i dowiedżcie się o co chodzi a dopiero potem piszcie bzdety
                jakie wam się podoba. Moje dzieciaki z wielką przyjemnością bez żadnego
                przymusu zbierały w tamtym roku pieniązki do skarbonki Caritasu. Nikt im nie
                kazał, nikt ich nie zmuszał i przede wszystkim nie kombinowały. To nie na tym
                polega!!!!!!!!
                • Gość: krosia Do rob.in.hooda IP: *.zgora.dialog.net.pl 22.02.07, 16:49
                  Skoro wysyłasz dziecko na religię to przejdż się z nim czasem do kościoła na
                  mszę dla dzieci
                  • Gość: robin Re: Do rob.in.hooda - odp do krosi IP: *.zgora.dialog.net.pl 22.02.07, 17:54
                    Może kiedys pójde na taka masze tylko nie wiem czy mój syn bedzie jeszcze
                    dzieckiem. Nie mam nic przeciwko zbieraniu pieniedzy. Niech daje kto ma i
                    dzieli sie tym co ma. Ciekaw jestem czy syn odmowi sobie loda czy też nie.
                    Jego problem, jego decyzja.

                  • Gość: Balbina Re: Do rob.in.hooda IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.02.07, 17:17
                    Zgadzam się moi synowie,po przyjściu z Kościoła mówią że będzię zbiórka lub
                    że mówiła pani katechetka na lekcji religii.Nie było takiego incydentu a żeby
                    ktoś przymuszał moje dzieci do przynoszenia kasy.Wręcz przeciwnie jeśli nauczy
                    się dzieci wrażliwości na cudzą krzywdę,to dzieci same odmawiają sobie tego
                    loda i wrzucają coś do puszki.U mnie tak jest.Pozdrawiam!:))))
                    • Gość: Deus.Ex.Machina do larw: balbinek, kros i innych mohair... IP: 80.53.41.* 24.02.07, 12:20
                      to jeszcze balbinka niech na religii powiedza o funduszach alimentacyjnych przy
                      kuriach, o takich zacnych funkcjonariuszach kosciola jak Paetz...
                      Pierdy mi tu mowisz ze nie ma nagonki - kiedys narod 1 maja i w rocznice
                      rewolucji pazdziernikowej dobrowolnie uczestniczyl w wiecach poparcia, marszach,
                      pochodach czy masowkach aktywu robotniczego - a zapomnialbym o czynach
                      spolecznych... a akcja wykopki...
                      ech wy z krosia to do reszty jestescie zlasowane - robin nazywa to naciskiem
                      psychicznym - zaden dzieciak sie nie wylamie bo bedzie napietnowany w grupie - w
                      grupie na ktorej mu zalezy, zalezy mu na akceptacji tej grupy - czlowiek to
                      zwierze stadne - tylko najsilniejsze jednostki moga ignorowac grupe czy
                      ostentacyjnie ja olac...

                      PS
                      Caritas nie ujawnia pelnych rozliczen swej dzialalnosci - dzieki istniejacemu
                      prawu egzystuje na obrzezach polskiego prawa podatkowego... W przeciwienstwie do
                      tak czesto oskarzanej o marnotrawienie zebranych pieniedzy WOSP... WOSP na swych
                      stronach publikuje pelny raport finasowy z dzialalnosci = poddaje sie publicznej
                      kontroli - czyli robi cos czego nie robi Caritas - Ile z pieniedzy dzieci trafi
                      rzeczywiscie na potrzeby osob potrzebujacych a ile na tzw dzialalnosc statutowa
                      Caritas?
                      • Gość: krosia Re: do larw: balbinek, kros i innych mohair... IP: *.zgora.dialog.net.pl 24.02.07, 14:08
                        Deus ex machina walnij ty się w dekiel!!!!!Jeśli myślisz że mi albo moim
                        dzieciom zależy na akceptacji w grupie to ......
                        Człowieku, moje dzieci nie chodzą jeszcze do szkoły, usłyszały o tej akcji w
                        kościele na mszy dla dzieci i ani ja ani nikt z mojej rodziny nie zachęcał ich
                        do tego,ku mojemu zaskoczeniu same podjeły decyzję (3,5 i 4,5 latka) . Tak samo
                        jak to że same dobrowolnie dają dadki ze swoich zarobionych pieniędzy na WOŚP.
                        To jak te pieniądze Caritas czy WOŚP wyda, czy płaci podatki czy przetrwoni to
                        sprawa ich sumienia. Ja i moje dzieci zawsze bardzo chętnie pomagamy i jesteśmy
                        z tego powodu szczęśliwi że mogliśmy zrobić coś dobrego dla drugiego człowieka.
                        Nie zależy nam na akceptacji grupy. Grupa to ja , mój mąż i moje dzieci i
                        akceptujemy się takimi jakimi jesteśmy i to co robimy, czyli pomagamy, robimy
                        to bezinteresownie i nie chcemy za to orderów. My sie czujemy wolni. Po twoich
                        wypowiedziach na Forum G.W. stwierdzam że jesteś cholernie nieszczęśliwym
                        człowiekiem. Smutne
                        • Gość: Deus.Ex.Machina Re: do larw: balbinek, kros i innych mohair... IP: 80.53.41.* 25.02.07, 01:31
                          Czemu mam sie walic w dekiel? I nawet nie zdajesz sobie sprawy jak desperacko i
                          zalosnie zachowujesz sie szukajac przynaleznosci do jakiejs grupy...
                          Indoktrynajca ma rozne oblicza, manipulowac mozna na roznych poziomach - idealem
                          manipulacji jest stworzyc wrazenie ze chce sie cos z wlasnej i nieprzymuszonej
                          woli...tyle w temacie ktoeego nei rozumiesz o czym swiadczy twoja wypowiedz a
                          propos glownego watku robina. Ja nie dziwe sie ze dzieci latwo angazuja sie w
                          piekne idee ale to rodzice musza byc podwojnie krytyczni - za siebie i za wlasne
                          potomstwo.
                          Ja nie stwierdzam czy jestes szczesliwa czy nie, zreszta po przeczytaniu
                          wiekszosci twoich wypowiedzi raczej odnosze wrazenie ze jestes katalocka
                          dresiara i nie jestes na szczescie ani moja kobieta ani matka moich dzieci wiec
                          oglednie mowiac zwisa mi to - co najwyzej moge wspolczuc twoim dzieciom i
                          spodziewac sie ze za 15 - 20 lat ktores z nich zlaczuje mnie dla 20 zl na chodniku.
                          Reszte twoich wypowiedzi zostawie bez komentarza...
                      • Gość: krosia Re: do larw: balbinek, kros i innych mohair... IP: *.zgora.dialog.net.pl 24.02.07, 19:01
                        A larwą nazywaj tą która urodziła takiego niewychowanego prostaka jak ty bo
                        sądząc po twoich postach żeczywiście była larwą której nie chciało się
                        wychowywać dziecka i wpajać podstawowych zasad dobrego wychowania
                        • Gość: tk Re: do larw: balbinek, kros i innych mohair... IP: *.backiel.com.pl 24.02.07, 19:06
                          pol katol - typowa polkatoliczka - jak miło i swojsko :)))
                        • Gość: kali Re: do larw: balbinek, kros i innych mohair... IP: *.ztpnet.pl 24.02.07, 19:16
                          Mam nadzieje, ze pani dzieci nie biora przykladu z mamy :)
                          • Gość: krosia Re: do larw: balbinek, kros i innych mohair... IP: *.zgora.dialog.net.pl 24.02.07, 19:44
                            To że jestem Katoliczką, nikogo nie upoważnia do obrażania mnie. Ja nie obrazam
                            wyznawców innych wyznań a wręcz przeciwnie szanuję ich. Nie uważam siebie za
                            pępek świata oraz za kogoś kto jest idealnym katolikiem, starałam się tu
                            wyjaśnić jaka jest idea skarbonek Caritasu i to, że uczę moje dzieci pomagania
                            innym i bycia dobrym. A zostałam nazwana Larwą nie wiadomo dlaczego.
                            Poczytajcie sobie inne wątki na forum Deus ex Machine a wtedy zobaczycie o czym
                            mówię. Obraża każdego kto ma inne zdanie. Przepraszam ale krew się we mnie
                            zagotowała jak mnie nazwano Larwą Świętego by wyprowadziło to z równowagi.I
                            nie oczekujcie od Katolików, że są idealni każdy człowiek ma jakieś słabości.
                            • Gość: kokon Re: do larw: balbinek, kros i innych mohair... IP: *.ztpnet.pl 24.02.07, 20:54
                              Droga Krosiu! Zabranie pieniędzy swojej rodzinie i brak zainteresowania
                              na co zostaly wydane Twoje i dzieci oszczędności świadczy o Twojej naiwności.
                              Wydaje Ci się, że jeżeli co jakis czas wrzucisz do skrzynki pare zlotych
                              jestes lepszym czlowiekiem, niż ja. Bo ja rzadko daję. Acha, czy Caritas
                              nie moglaby opublikowac sprawozdania finansowego? Ilu urzędników zatrudnia
                              ta instytucja? Zwlaszcza ilu jest dyrektorów?
                              Widzisz Krosiu,czekam na te informacje i jezeli bedą podane uczciwie i
                              zgodnie z prawdą, polece do kosciola zeby dac na tace. A moze nawet dwie!

                              • Gość: krosia Re: do larw: balbinek, kros i innych mohair... IP: *.zgora.dialog.net.pl 24.02.07, 21:28
                                Nie twierdzę że jestem leprzym człowiekiem i nie zabieram swojej rodzinie
                                pieniędzy. Być może że jestem naiwna, że wspieram róznego rodzaju akcje
                                Caritasu, WOŚP, dr Klown, Fundację Akogo, czy Unicef, ale mam małą nadzieję że
                                nie wszystkie te moje pieniądze czy moich dzieci zostaną zmarnowane na machinę
                                biurokratyczną tych fundacji. Pomagam też w inny sposób potrzebującym, chorym i
                                osobom starszym i to nie tylko finansowo. Nikt mi tego nie może zabronić i nie
                                chcę za to pochwał ani orderów robię to z przyjemnością to mi sprawia ogromną
                                radość
                                • Gość: robin Pytanie do krosi IP: *.zgora.dialog.net.pl 24.02.07, 21:46
                                  Droga Krosiu jesli pozwolisz mam pytanie do Ciebie.
                                  Z racji tego że podjelas sie dyskusji w watku który wywołałem (nie widze nic
                                  zdroznego w tym że bronisz swoich racji mimo iż Twój watek poszedł nieco w inna
                                  strone niz moja intencja) zapytam, czy twoje dzieci obdarowały kiedykolwiek
                                  pieniążkim żebraka pod kosciołem albo na na dworcu kolejowym?
                                  Jesli nie to dlaczego nie. Napisz szczerze.

                                  PS nie przejmuj sie ostrymi słowami. Forum to forum i trzeba je akceptowac
                                  takim jakie jest.
                                  • Gość: krosia Re: Pytanie do krosi IP: *.zgora.dialog.net.pl 24.02.07, 22:01
                                    Odpowiadam szczerze Nie. I już Ci tłumaczę dlaczego. Może to i śmieszne i
                                    dziwne ale nigdy nie spotkały kogoś pod kościołem kto wyciąga rekę. Na dworcu
                                    nie bywamy. Ale była sytuacja dla mnie niesamowita kiedy robiłam porządki w
                                    szafach dzieciaki spytały mnie co ja robię odpowiedziałam, że robię porzadki a
                                    te ciuchy sa nam juz niepotrzebne i oddam bardzo biednym osobom i ich dzieciom
                                    (w szafach dzieci też robiłam porządki)I wytłumaczyłam im, że są osoby biedne
                                    które nie mają pieniążków itd. po chwili moje dzieciaki przyniosły ogromny wór
                                    zabawek i powiedziały, że chcą te zabawki dać biednym dzieciom bo one już się
                                    nimi nie bawią. Do niczego ich nie zmuszam tylko tłumaczę i one same podejmują
                                    decyzję. I myślę, że gdyby spotkały taką osobę pod kościołem czy na dworcu też
                                    bym im wytłumaczyła co i jak i same niech zdecydują czy pomódz
                                    • Gość: robin Re: Pytanie do krosi IP: *.zgora.dialog.net.pl 24.02.07, 22:28
                                      Widze że jestes strasznie emocjonalnie zangazowana w dyskusje.
                                      Nie obraz sie prosze ale skoro poleciłas mi pojscie z dzieciakiem na msze dla
                                      dzieci to ja Ci polecam pójscie z dzieciakiem na dworzec PKP albo pod kościół.
                                      Jesli pod Twoim kosciołem nie ma żebraka to polecam w ZG pw NMP. Wytłumacz tez
                                      dziecku dlaczego ma dac pieniazka takiej osobie. Dlaczego warto dać pieniażka
                                      takiej osobie. Zaproś do siebie żebraka na obiad w niedzielę i pozwól
                                      skorzystac mu ze swojej łazienki. Zrób to a zobaczysz że swiat jest zupełnie
                                      inny niz myslisz.



                                      • Gość: krosia Re: Pytanie do krosi IP: *.zgora.dialog.net.pl 24.02.07, 23:16
                                        Emocje mnie poniosły jak mnie nazwano Larwą. Nie raz i nie dwa pukali do moich
                                        drzwi bezdomni pomogłam, jeśli tylko spotkamy na ulicy bezdomnego to wytłumaczę
                                        dzieciom w jaki sposób należy pomódz tej osobie i dlaczego. Daję pieniązki na
                                        Caritas bo wiem, że bezdomni mogą tam zjeść gorący posiłek. Nie jestem w stanie
                                        zaspokoić wszelkich potrzeb bezdomnych i biednych ale staram się jak mogę. Nie
                                        obrażam się na ciebie dzięki za wskazówki tylko nie mogę zdzierżyć obelg.
                                        Pozdrawiam
                                        • Gość: Deus.Ex.Machina Re: Pytanie do krosi IP: 80.53.41.* 25.02.07, 01:34
                                          obelga byl adresowana pod katem twoich mozliwosci intelektualnych a nie
                                          czynienia dobra czy zla - to reakcja na poziom argumentacji.
                                          Nigdy moim zamierzeniem nie bylo krytykowanie fakty czynienia dobra czy intencji
                                          jego czynienia - krytyka dotyczyla raczej malo-rozumnej podbudowy.
                                          • Gość: czech Do deus IP: *.zgora.dialog.net.pl 25.02.07, 11:16
                                            Jeśli uważasz się za taki autorytet z dziedziny Filozofi i Logiki to proszę
                                            wytłumacz mi czy jeśli kogoś np. ciebie nawyzywam od durni czy ograniczonych w
                                            rozwoju to nie obrażę jego osoby tylko sposób myślenia. Bardzo mnie to ciekawi
                                            i liczę na twoją odpowiedź
                                            • Gość: deus.ex.machine Re: Do deus IP: 80.53.41.* 25.02.07, 12:09
                                              nie jestem autorytetem w dziedzinie Filozofi i Logiki. Rozumiem o co ci chodzi,
                                              ale proponuje bys przeczytal pierwsza wypowiedz balbiny i krosi w temacie
                                              poruszonym przez Robina, nastepnie przeczytal pozostale wypowiedzi krosi.
                                              a co do durni...jakos nie przypominam sobie bym uzyl takiego okreslenia pod
                                              adresem balbiny czy krosi...
                                              Wspominam tylko o poziomie intelektualnym w kontekscie roli spolecznej pelnionej
                                              przez krosie (matka) i w nawiazaniu do tego ze sama wspomina o poszukiwaniu
                                              pracy jako nauczycielka etyki... przepraszam ze byc moze moje wyobrazenie matki
                                              i nauczycielki etyki zaklada posiadanie pewnego poziomu intelektualnego tak by
                                              mogla pelnic obie te role...
                                              Jako podatnik tez wolabym by nauczyciel w szkole posiadal ponadprzecietna
                                              inteligencje i sprawnosc intelektualna tak by mogl byc wzorem dla uczniow...
                                              I ogolnie obawiam sie ze moja odpowiedz bedzie dalece niesatyfakcjonujaca CIE
                                              kimkolwiek jestes...
                                              • Gość: czech Re: Do deus IP: *.zgora.dialog.net.pl 25.02.07, 12:16
                                                Olej krosie i ten temat . Nazwałeś te panienki Larwami odnosząc się do ich
                                                poziomu intelektu. Czy w takim razie mogę kogoś nazwać np leniwą świnią, czy
                                                durniem, skó..elem nie obrazając osoby tylko wypowiadając się o ich poziomie
                                                intelekt.? Tylko to mnie ciekawi
                                                • bystra2000 Re: Do deus 25.02.07, 12:26
                                                  Zapraszam balbinę i krosię :):):)
                                                  kliknijcie w linki ponizej i zobaczymy
                                                  czy jesteście takimi wielkodusznymi filantropkami !
                                                • Gość: deus.ex.machina Re: Do deus IP: 80.53.41.* 25.02.07, 14:10
                                                  larwa to osoba bezrozumnie konsumujaca swiat - zainteresowana wylacznie wlasnym
                                                  kokonem - to czy ten kokon to ona czy jej rodzina - interakcje na wyzszym
                                                  poziomie sa dla larwy niedostepne - brak refleksji, autonomii w mysleniu - tak
                                                  wygodnie, tak latwiej. Taki model zycia. I nie wiem jak dla ciebie ale dla mnie
                                                  jednak duren to zupelnie co innego - np jak umarl papiez facet ze wstazka w
                                                  zalobie i wstazka na samochodzie zaparkowal na chodniku - matka z wzokiem miala
                                                  klopot by przejechac - wiec facet wyrazal zal po smierci papieza, obnosil sie ze
                                                  swym cierpieniem ale zapomnial o bliznich w takiej chwili - klasyczne - larwalne
                                                  studium przypadku - KATOLACTWO - KATOLAK nie rozumie wielu rzeczy - np tego ze
                                                  krzyz lub sam fakt glosnego manifestowania swej wiary moze byc obrazliwy dla
                                                  innowiercy - po prostu w glowie mu sie to nie miesci i to nie mieszczenie w
                                                  glowie propaguje na inne obszary zycia... Stad moje ostre reakcje - zyczliwosc
                                                  musi wyplywac z wewnetrznej potrzeby czlowieka a nie byc wyuczonym lub
                                                  wyindukowanym odruchem pawlowa.
                                                  • Gość: czech Re: Do deus IP: *.zgora.dialog.net.pl 25.02.07, 19:16
                                                    Widzę, że najprostrze pytanie sprawia ci najwięcej problemów. Nie potrafisz
                                                    odpowiedzieć krótko i na temat. Neurony się zapętliły?
                                                  • Gość: deusexmachina Re: Do deus IP: 80.53.41.* 26.02.07, 00:37
                                                    co bylo pierwsze - jajko czy kura?
                                                    proste pytanie - znasz odpowiedz?
                                                    Jesli tak to poprosze krotko i na temat - czasem sie nie da krotko i na temat
                                                    poniewaz pozornie proste pytanie zawiera wewnetrzna sprzecznosc - ty zas zadajac
                                                    pytanie chciales usykac jedynie sluszna odpowiedz ktora pasowalaby do tak
                                                    zadanego pytanie - przykro mi ze tak sie nie stalo...
                                                  • Gość: czech Re: Do deus IP: *.zgora.dialog.net.pl 26.02.07, 07:24
                                                    Przeczytaj jeszcze raz co napisałeś i się nad tym zastanów. Zaprzeczasz sam
                                                    sobie.Żeczywiście z logiką u ciebie cieniutko. Nazwałeś Krosie i Balbimę
                                                    Larwami a przynajmiej ich intelekt- spoko. Na moje pytanie czy mogę kogoś
                                                    nawyzywać od bydlaków etc. zrobiłeś jakiś wywód no i niestety neurony ci się
                                                    zapętliły. Nie pytam się co było pierwsze Krosia czy jej głópota.
                                                    Z ogromnym żalem i ubolewaniem stwierdzam, że co do ciebie Krosia się nie
                                                    myliła. Liznąłeś troszeczkę filozofi i logiki (Polecam komedię E=mc2)i
                                                    niestety ta słoma wystaje ci jeszcze z butów.
                                                  • Gość: deusexmachine Re: Do deus IP: 80.53.41.* 26.02.07, 19:34
                                                    czesiu - moze sloma mi wystaje z butow - trudno - nie ukrywam tego, nie robie
                                                    sie slodkopierdzacy, nie kreuje na zbawce ludzkosci, nie zajmuje naprawianiem
                                                    swiata.
                                                    ja mam klopoty z zapetleniem neuronow (czymkolwiek by to nie bylo), ty jestes
                                                    mitomanem - kazdy ma jakis defekt, feler - trudno.
                                                    A co moich ocen - mowie wprost co mysle i juz - nie podoba sie trudno, raczej
                                                    sie nie zmienie - mam ten komfort ze nie zalezy mi na tym by zyskac np twoja
                                                    akceptacje.
                                                    Pytasz sie mnie o to czy mozesz "nawyzywac"(sic) kogos od bydlakow - a czy ja
                                                    jestem wyrocznia w sprawach o ktore pytasz?
                                                    I tyle w temacie...
                                                    PS
                                                    stawiasz pytania wewnetrznie sprzeczne - pytanie co bvylo pierwsze - jajko czy
                                                    kura jest syntetycznym ujeciem tej sprzecznosci - nic wiecej - nie pytaniem czy
                                                    pierwsza byla krosia czy jej glupota...
                                                    tak wiec reasumujac:
                                                    sloma wylazi mi z butow i zapetlaja mi sie neurony ale to nie powoduje ze po
                                                    wypowiedzi balbiny i krosi nazwalem je larwami ze wzgledu na sposob wypowiedzi -
                                                    tak w moim skromnym i uposledzonym swiecie mowia larwy.
                                                    PS2
                                                    Z Twojej wypowiedzi wnosze ze Tobie sloma z butow nie wystaje - ciesze sie
                                                    bardzo bo dzieki temu zawyzasz poziom forum (ja go zanizam) wychodzi w
                                                    przyblizeniu zero.
                                      • Gość: krosia Re: Pytanie do krosi IP: *.zgora.dialog.net.pl 24.02.07, 23:19
                                        moje dzieci nie dostają kieszonkowego, same uczą się pracować na pieniążki i na
                                        przyjemności. Zbierają puszki, butelki, makulaturę a potem to przy mojej pomocy
                                        sprzedają i doceniają każdy grosik ale jestem szcęśliwa bo potrafią też się
                                        dzielić.
                                        • cembe sialala 24.02.07, 23:35
                                          Tak na marginesie - są jeszcze bezwyznaniowcy i ateiści ... ale do meritum

                                          CIekawe jest to co piszesz, aby dzieciaki same pomyślały co teraz zrobić. Masz
                                          racje myślenie nie boli, a tu mamy przykład konkretnego zadania. Sam jestem
                                          ciekaw jak sobie z tym poradzą, wiec daj znak!

                                          dalej
                                          w życiu nie dałem i nie dam złamanego grosza na rzecz KKa tym bardziej Caritasu!
                                          Moim zdaniem ich nadęta na potęgę administracja i struktura organizacyjna
                                          powoduje, że duża część strumienia finansowego zostaje najzwyczajniej w świecie
                                          zmarnotrawiona ... no cóż cybernetyka się kłania
                                          ale do meritum, z punktu widzenia państwa, oraz samodzielnego myślenia i
                                          lewiowych pogladów uważam, że nad Caritasem jest zbyt mała kontrola co do
                                          pozyskiwanych i wydawanych środków. Kwestia tego czy ktoś te pieniadze kradnie
                                          czy nie, czy wydaje je zgodnie z celem, na jakie środki te są zbierane, lub nie
                                          nie interesuje mnie w zupełności. TO kwestia "sumienia" tych co dają i co biorą.
                                          Nie mam dowodów na to, że ktoś np kradnie te pieniadze, a przez to mniemam, że
                                          wszystko w kwestach KK i Caritasu jest uczciwe, i niemając dowodów tak też będę
                                          sądził ... (mając swoje zdanie na temat kwest kościelnych)...
                                          Sprawą podstawową jest natomiast sprawa stosunku KK i jego organów, w tym
                                          Caritasu, w relacji z państwem. Jako ateista nie mam nic przeciwko katolikom,
                                          religii i wierze, bo nie jest to moja sprawa. Natomiast sprzeciw mój budzi
                                          monopolizacja i totalizacja życia w ramach miłościwie panującego nam ducha
                                          katolicyzmu. Państwo świeckie jest mitem. Nikt w szkołach nie przestrzega zapisu
                                          wprowadzającego religię do szkół, który mówi o tym, że rodzic ma pisemnie
                                          wyrazić zgodę na to, by jego potomek uczęszczał na ten przedmiot, a nie odwrotnie.

                                          Ja z wielkim uśmiechem na swoim świeckim pysku czytam o wielkim oburzeniu
                                          radnych prawicy w sprawie braku krzyża w sali obrad. Bogu co boskie, cesarzowi
                                          co cesarskie ... ale co tam, musimy zawsze być bardziej papiescy od papieża ...
                                          przynajmniej ci, którym racjonalizm dawno przesłoniła wizja prawdziwego przedmurza!
                                          Rozumiem, że gorliwość jest stopniowalna, ale jeśli zaczyna ona graniczyć z
                                          fanatyzmem to zaczynam obawiać sie o swoje łóżko, małego i płacenie bykowego.
                                          Dyskusja ta dotyka więc w swej istocie pytania o stosunki państwo-kościół i
                                          pytanie o kształt naszego kraju.
                                          • Gość: krosia Re: sialala IP: *.zgora.dialog.net.pl 25.02.07, 00:21
                                            Życie samo pokaże jak sobie z tym problemem poradzę, mam nadzieję że dobrze.
                                            Nie przejmuj się tym, że nie dajesz pieniędzy na Caritas to jest naprawdę
                                            indywidualna sprawa, chcesz to dajesz, nie chcesz to nie.
                                            Co do religi w szkole to się z tobą zgadzam, jestem etykiem i wyobraź sobie, że
                                            dziecko ma wybór albo religia albo etyka tylko starając się o pracę w szkole
                                            zaawsze słyszałam ten sam tekst brak etatów. Smutne ale prawdziwe
                                            • Gość: Deus.Ex.Machina Re: sialala IP: 80.53.41.* 25.02.07, 01:37
                                              jako agnostyk napisze tak - BOGU DZIEKI ZE NIE UCZYSZ! - nie obraz sie ale
                                              intelektualnie troche dolujesz.
                                              Mialas logike? - jesli tak to jak dlugo?
                                        • Gość: robin Re: Pytanie do krosi - smietniczek petliczek IP: *.zgora.dialog.net.pl 25.02.07, 10:49
                                          Moj syn nie zbiera puszek, makulatury itp. Dostaje kieszonkowe (skromne). Jego
                                          zadanie to uczyc sie i zdobywać wiedze a nie chodzic po smietnikach i marnować
                                          czas. Na wolontariat przyjdzie czas jak dorosnie.
                                          Bedzie zarabiał, będzie się dzielił pieniadzem.
                                          Nie zabraniam jednak dzielic sie mu kieszonkowym z Caritasem tylko odmówiłem
                                          dotacji - a to jest róznica. Wytłumaczyłem też dlaczego odmówiłem. Na razie
                                          dzieli sie słodyczami z kolegami i kolezankami i uwazam ze to wystarczy. Od
                                          naprawiania swiata są dorośli a nie dzieci.



                                          • deus.ex.machina Re: Pytanie do krosi - smietniczek petliczek 25.02.07, 11:09
                                            Robin... a moze popelniasz kardynalny blad ? moze to wlasnie metody wychowawcze
                                            kros i balbin tworza nowego, jakosciowo lepszego czlowieka... moze dobra stal
                                            powinna hartowac sie od poczatku w trudzie i znoju...
                                            Czasem tak patrze na ludzi i widze ze najszczesliwsi sa ci zyja prostym
                                            zyciem... takim prostym zyciem jak zycie kros, balbin, zycie bez zbednych
                                            zawirowan intelektualnych. Moze to jest to???
                                            • Gość: robin Re: Pytanie do krosi - smietniczek petliczek IP: *.zgora.dialog.net.pl 25.02.07, 13:49
                                              hehehe :)))
                                              czyzby chwilowa depresja?
                                          • Gość: krosia Re: Pytanie do krosi - smietniczek petliczek IP: *.zgora.dialog.net.pl 25.02.07, 12:28
                                            Robin nic nie mam przeciwko twoim metodom wychowawczym. Nie twierdzę że moja
                                            metoda uczenia dzieci gospodarności jest najleprza, ale zanim moje dziecko kupi
                                            sobie jakąś duperele to dziesięć razy pomyśli, bo wie że pieniądze nie spadają
                                            z nieba. Jak sama wspomniałaś twoję dzięcię zaczęło kombinować jak dołożyć
                                            pieniążków do skarbonki. Albo źle został wytłumaczony sposób i cel zbierania
                                            tych pieniążków albo dziecko żle usłyszało. Ta akcja Caritasu nie polega na
                                            kombinowaniu.I miałaś racje, że odmówiłaś. Napisałam o tym w jaki sposób moje
                                            dzieci wchodzą w posiadanie pieniedzy bo ktoś mi wmawiał że zabieram swojej
                                            rodzinie pieniądze na cele dobroczynne
                                            • Gość: robin Re: Pytanie do krosi - smietniczek petliczek IP: *.zgora.dialog.net.pl 25.02.07, 13:45
                                              1. Moj nie kupuje dupereli bo jego kieszonkowe na to nie wystarcza dlatego tez
                                              jest i skromne
                                              2. Syn nie kominuje w sensie że musi na siłe zdobyc szmal tylko "walczy ze
                                              sobą" w sensie czy odpalic cos ze swojej skromnej kasy czy nie.
                                              3. Dzieci nie powinny zarabiac pieniędzy. Wspołczuje jesli u Ciebie muszą
                                              • bystra2000 Re: Pytanie do krosi - smietniczek petliczek 25.02.07, 13:47
                                                Robin- popieram wychowanie poprzez pracę !
                                                dziecko uczy się szacunku dla pieniędzy i pracy
                                                :):):)
                                                • rob.in.hood Re: Pytanie do krosi - smietniczek petliczek 25.02.07, 14:14

                                                  ...a ja nie.
                                                  Za to popieram wychownie dziecka poprzez zabawe i nauke.
                                                  Na prace i pieniądze przyjdzie czas.
                        • Gość: Maraczek Re: do larw: balbinek, kros i innych mohair... IP: *.zgora.dialog.net.pl 25.02.07, 13:45
                          Oj grzeszysz siostro grzeszysz.
    • Gość: Pisarka Re: Kieszonkowe dzieciaków idą na Caritas IP: *.ztpnet.pl 25.02.07, 17:02
      Rząd i instytucje samorządowe zajmują sie administrowaniem biedy.
      Instytucje charytatywne z kolei pielęgnują biedę i przypinają sobie
      odznakę cnoty. A bieda ma się coraz lepiej. Zwłaszcza dwa razy w roku -
      przed świetami. Bieda wyposażona w kg mąki i litr oleju, czasami cukru
      będzie dogadzac sobie przez dwa dni. Przez 360 dni będzie żyła wspomnieniami,
      chyba że...
      Kim bylaby E.Szymkowiak, albo Z. Bartkowiak, gdyby nie ich fundacje?
      Prawdą jest, że dzieki biedzie funkcjonują nie tylko rozmaite fundacje
      charytatywne, ale równiez instytucje finansowe (np.piramidy), i inne
      uczynne jednostki spoleczne - "Co jeszcze możemy dla ciebie zrobić?" :)))
      Uważam, że system oparty na administrowaniu i pielegnowaniu biedy jest
      systemem chorym, którego nie trzeba leczyc, lecz po prostu wyciąć!
      Polsce potrzebny jest ktoś taki, jak "Bankier ubogich", by ludziom dać
      wędkę a nie ryby!!! A uczenie dzieci pielęgnowania biedy oznacza zgodę
      na istniejącą chorą rzeczywistość.



      • bystra2000 Re: Kieszonkowe dzieciaków idą na Caritas 25.02.07, 17:20
        No to zależy o jakim przedziale
        wiekowym rozmawiamy !
        nie zagonisz do pracy 3-4 latka ,ale 10 i powyżej
        jak najbardziej . Praca ,w przypadku dzieci ,to nie
        tylko forma praca-płaca ,ale obowiązek -uczestnictwo
        w pracach domowych .No chyba że podcierasz nawet pupę
        swemu dziecku ,aby się nie przemęczyło :):):)
        • Gość: mak Re: Kieszonkowe dzieciaków idą na Caritas IP: *.zgora.dialog.net.pl 25.02.07, 18:58
          Deus ex Machina twierdzi, że Caritas bytuje poza systemem podatkowym. Ja płacę
          na Caritas w mojej parafii składkę comiesięczną i dostaję od grupy ludzi, którzy
          się tym zajmują bezinteresownie, sprawozdanie coroczne z wyliczeniami co do grosza.
          • Gość: deusexmachine Re: Kieszonkowe dzieciaków idą na Caritas IP: 80.53.41.* 26.02.07, 00:44
            Ja twierdze ze nie udalo mi sie dostac do tak przygotowanego sprawozdania jak
            jest na stronie WOSP. Twierdze ze instytucje koscielne korzystaja z faktu ze
            moga wpuszczac pewna kase poza systemem podatkowym jako jedna z organizacji KK.
            Twierdze ze przywileje niejawnego finasowania KK powoduja patologie - jak chocby
            sprawa przewalow w fundacji "Stela Maris".
            Niejasna sytuacja KK powoduje ze panstwo staje sie bezbronne tam gdzie pojawia
            sie koscielny biznes.
            Przywileje po prostu rodza patologie i tyle.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka