Dodaj do ulubionych

Koktajl z autami w egzaminach na prawo jazdy

11.05.07, 07:40
Jak to kupić podobne auta?? Nie mogą zdawać na Renault?? Po zdaniu prawa jazdy
będą mogli jeździć tylko Fiatami Punto?? Ktoś tu chyba na głowę upadł. Uczą
chyba jeździć ludzi samochodami, a nie tylko Fiatami Punto! I powinno być bez
różnicy czym jeżdżą na jazdach, na egzaminie, czy już w normalnym ruchu z
prawkiem w kieszeni.
Obserwuj wątek
    • Gość: Kierowca Po przeczytaniu tego artykułu .... IP: 81.15.171.* 11.05.07, 07:42
      ... to mi się nasuwają dwa wnioski

      Lubuskie szkoły jazdy reprezentują bardzo niski poziom nauczania, skoro kursant
      po kursie potrafi jeździć tylko jednym, jedynym modelem samochodu.

      Współcześni kursanci są beznadziejni, skoro nie potrafią opanować innego
      samochodu, niż ten na którym uczyli się jeździć.

      I na koniec wniosek. Rozumiem, że każdy, kto uczył się jeździć np. na Punto to
      jak już dostał prawo jazdy też tylko w Punto jeździ?
      • Gość: Maciey Re: Po przeczytaniu tego artykułu .... IP: *.zgora.dialog.net.pl 11.05.07, 09:52
        Kto powiedzial ze kursant potrafi jezdzic TYLKO JEDNYM modelem samochodu?

        Opanowac nowy samochod NA EGZAMINIE? Wolne zarty. Nie jest to problem dla
        kierowcy ktory juz troche czasu na drodze spedzil ale podejrzewam ze dla
        zdajacego egzamin ogromna trudnosc. I nie wynika to "beznadziejnosci" ale
        stresu i sytuacji (egzamin). Szkoda ze potrafisz tylko generalizowac zamiast
        myslec (choc troche) logicznie.

        Sam zdalem egzamin pare lat temu i tez nie chcialbym miec na egzaminie
        dodatkowa ruletke - Renault vs Fiat. Ale co tam..pewnie ja tez jestem
        beznadziejny
        • zenek_z_puszczy Re: Po przeczytaniu tego artykułu .... 11.05.07, 15:05
          > Sam zdalem egzamin pare lat temu i tez nie chcialbym miec na egzaminie
          > dodatkowa ruletke - Renault vs Fiat. Ale co tam..pewnie ja tez jestem
          > beznadziejny

          jestes.
          • Gość: Maciey Re: Po przeczytaniu tego artykułu .... IP: *.zgora.dialog.net.pl 12.05.07, 12:33
            Whatever mate...
        • Gość: Uowergn Re: Po przeczytaniu tego artykułu .... IP: *.bsb.vectranet.pl 14.05.07, 12:05
          Wiesz tak to jest, jak wół nie pamięta jak cielęciem był. Sam zdawał na F126p,
          bo na takim się uczył. Sam miał problem jak się przesiadł na Poloneza, nie
          mówiąc o samochodach dostawczych.
          A tutaj będzie będzie gieroja zgrywał. Dać takiemu samochód który odpowiada
          kategorii "B", na którym nie jeździł i proszę bardzo, jazda egzaminacyjna.
    • Gość: bartek Zgadzam się w 100%. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.05.07, 10:38
      Zgadzam się w 100%.
      • Gość: Uowergn Re: Zgadzam się w 100%. IP: *.bsb.vectranet.pl 14.05.07, 12:07
        Ty napewno jeździsz maluchem, gdyż uczyłeś się i zdawałeś na maluchu
    • bs75 Koktajl z autami w egzaminach na prawo jazdy 11.05.07, 13:20
      trudno sie dziwic instruktorom i szkolom, ale rzeczywiscie proawo jazdy zdaje
      sie na samochod osobowy a nie np na punto
      • julka_7 Re: Koktajl z autami w egzaminach na prawo jazdy 11.05.07, 14:46
        Zgadzam sie z Lukaszkiem w 100%. To nie jest taki egzamin jak sie zdawało
        kiedyś, pojeździło się 10 minut po mieście i każdy prawo jazdy dostawał. Teraz
        jest 40 minut po mieście, kamery w samochodzie, cisza grobowa podczas egzaminu,
        i czepianie się najmniejszych drobiazgów. Koleżanka zdając egzamin najechała na
        kamień bo akurat wszędzie teraz sa roboty na drodze i za to ja oblał, bo jego
        zdaniem "stworzyła zagrożenie dla ruchu". Natomiast druga koleżanka jadąc
        ominęła coś co leżało na drodze i też oblała, bo zdaniem egzaminatora powinna
        była jechac i nic nie omijać a omijając "stworzyła zagrożenie na drodze".
        Wiadomo, że po jakims czasie nabiera się umiejętności i doświadczenia i można
        jeździć każdym autem ale na początku jest trudno i taka zmiana auta wprowadza
        dodatkowy stres dla początkującego kierowcy. Poza tym jeżdżąc po mieście nie
        zastanwiasz sie na tym, że musisz zaparkowac precyzyjnie co do centymetra a na
        egzaminach należy zaparkowac co do centymetra i nie ma dyskusji.
      • Gość: Uowergn Re: Koktajl z autami w egzaminach na prawo jazdy IP: *.bsb.vectranet.pl 14.05.07, 12:10
        Aleś ty mądry, co jeden to mądrzejszy. Czemu wtedy nie byłeś taki mądry, ale
        wół nigdy nie pamięta jak cielęciem był.
    • Gość: Łukaszek No to spróbuj IP: *.ztpnet.pl 11.05.07, 13:24
      Cwaniaku przyjdź na plac manewrowy wybiorę ci samochód inny niż ten którym
      jeździsz na co dzień i wsiądziesz do niego pierwszy raz aby wykonać manewry na
      placu potem pojedziemy na miasto zrobisz zatoczkę między autami i pojeździsz
      zupełnie nowym autem po mieście przez główne ronda a jeśli gdziekolwiek się
      pomylisz nie włączysz migacza zaparkujesz 20 cm za blisko to zabiorę ci prawo
      jazdy. Idziesz na to cwaniaku sam pewnie mając 20 lat prawo jazdy będziesz się
      czuł niepewnie w nowym aucie a co dopiero ma powiedzieć taki kursant.
      • Gość: b Re: No to spróbuj IP: *.uz.zgora.pl 11.05.07, 13:46
        Łukaszku, troche mniej agresji - szkoda zdrowia
        to jest forum i kazdy ma prawo wyrazic swoja opinie ;)
        • chavez6 Re: No to spróbuj 12.05.07, 10:37
          Łukaszek ma racje, na placu musisz umieć znaleźć wszystkie światła w samochodzie
          i je sprawdzić, pod maską sprawdzić płyny i wskazać bagnet z olejem, a w mieście
          nie skupiać się na szukaniu.. "gdzie co jest", ale na stosowaniu się do
          przepisów i płynnej jazdy. ....
          Wyobraźcie sobie że macie znowu 18 lat, 140zł na egzamin to dla was dość dużo,
          następny egzamin (jeżeli oblejecie) będziecie mieli dopiero za miesiąc bo WORD-y
          są zapchane. ...
          Dostajecie samochód, w którym siedzicie po raz pierwszy, wszystko powinniście
          robić sprawnie i tylko kontrolować wyuczone odruchy... a tu taki zonk, uczycie
          się od nowa.

          Zrozumcie, że zdawanie egzaminu, a bezpieczna i "dynamiczna" jazda samochodem na
          codzień, a zdawanie egzaminu to 2 różne sytuacje, których nie wolno utożsamiać.
          Jeżdżąc po mieście 90% czynności w samochodzie powinno robić się odruchowo, a
          całą swoją uwagę skupiać na innych autach, znakach, liniach (ciągłych,
          nieciągłych), światłach, pieszych (wystarczy, że postawi nogę na pasach, jak
          przejeżdżacie i egzamin oblany).

          Jestem teraz na kursie, wszyscy instruktorzy uczą mnie, żebym:
          -jadąc przez pasy, nie zwalniał, bo pieszy postawi mi nogę na drodze i koniec (a
          jeżeli postawi to mam bezwzględnie rozpocząć hamowanie awaryjne, na egzaminie)
          --> to jest chore, bo pieszy ma pierszeństwo tylko wtedy, jeżeli samochód jadący
          przez pasy może jeszcze bezpiecznie wyhamować, często za to oblewają
          - jadąc kulturalnie 50km/h zbliżając się do skrzyżowania z zielonym światłem,
          trzeba być bardzo ostrożnym, bo jeżeli zapali się żółte w ostatniej chwili to w
          80% przypadków, jeżeli nie zahamije się awaryjnie to oblewają (ale już patrzeć w
          tylnie lusterko to nie karzą, a to może być przyczyną wypadku, najechania na tył)
          - nie jeździł zbyt wolno, bo jak przyjedziesz do ośrodka to ci powiedzą "zbyt
          mało dynamiczna jazda"
          - wjeżdżał we wszystkie dziury (nie oszczędzał WORD'owskiego auta), trzymając
          się zawsze prawej strony
          - nie używał klaksonu (aby go nie nadużyć, co z kolei może być przyczyną nie
          ostrzeżenia kogoś przed niebezpieczną sytuacją i wypadku)
          - nie omijał wybiegających na ulicę psów, a z hamowaniem, powinienem się
          wsytrzymać, zanim nie spojrzę w lusterko wsteczne (bo coś mi najedzie)

          niektóre z tych zachowań są chore --> wszystko zgodnie z przepisami, a dopiero
          potem bezpieczeństwo, na codzień tak się nie jeździ... a jeżeli tak pojedziesz
          tam, to czekasz miesiąc na nowy egzamin... ja jeszcze nie podchodziłem, ale
          niektórzy moi koledzy i koleżanki już pozdawali, jedni za 1 razem, innym nie
          udało się za 3, reguły nie ma, liczy się opanowanie, rozwaga i szczęście, a
          ponieważ egzamin jest dłuższy niż kiedyś to "doświadczeni kierowcy" chwalący się
          zdaniem za 1 razem widać nie mają pojęcia o zdawaniu egzaminu.
      • dipolzg Re: No to spróbuj 11.05.07, 16:26
        Popieram
      • Gość: Darek Re: No to spróbuj IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.05.07, 18:42
        ja bym chętnie podjął Twoje wyzwanie...

        jak kiedyś robiłem prawko, to jazdy miałem na maluchu a na egzaminie pierwszy
        raz wsiadłem w Cinquecento. I co? I nie było to dla mnie żadne wyzwanie. Jak
        się umie jeździć, wie gdzie jest gaz, hamulec, biegi, kierunkowskazy i lusterka
        to nie ma żadnej magii w zdawaniu.
        Teraz na coedzień mam do czynienia z trzema róznymi autami na których jeżdżę na
        zmianę i nie "uczę" się ich za każdym razem jak wsiadam.
        Z jednym mogę się zgodzić- egzamin to jest jakiś stres dla człowieka, no ale
        bez przesady, żeby zdać trzeba umieć jeździć a nie "umieć jeżdzić punto".
        • Gość: Łukaszek Re: No to spróbuj IP: *.ztpnet.pl 15.05.07, 08:48
          Ale wsiadając do tych nowych aut nie wsiadasz z przekonaniem że ktoś zabierze ci
          prawo jazdy.
    • Gość: ziutek Re: Koktajl z autami w egzaminach na prawo jazdy IP: *.ztpnet.pl 11.05.07, 16:10
      Nie zdawales ezgaminu na prawo jazdy, prawda?
    • Gość: Jaaaammmmm Re: Koktajl z autami w egzaminach na prawo jazdy IP: *.e-wro.net.pl 13.05.07, 13:33
      Wszystko wynika z tego, że na KURSIE prawa jazdy nie uczą jeździć ale uczą
      jeździć konkretnym modelem samochodu. Znam instruktorów, którzy przy robieniu
      zatoczki tłumaczą, że "masz skręcić jak tylna wycieraczka ustawi się w linii
      prostej z..." itd.
      Nie zauważyliście przypadkiem, że każdy samochód, nawet ten sam model, jest inny
      od drugiego? Że sprzęgło inaczej pracuje, że hamulce mogą być bardziej albo
      mniej czułe itp.?
      Ja zdawałem prawo jazdy w czasach, dla niektórych z tego forum, prehistorycznych
      i na dzień dobry samochód zgasł mi przy ruszaniu. Egzaminator dał mi do
      zrozumienia spojrzeniem, że już oblałem. Ale zdałem :) za pierwszym razem.
      Jeździłem po mieście prawie godzinę, bo chciał znaleźć coś żeby mnie udupić ale
      nie znalazł. Nie twierdzę, że jestem super kierowcą, który na egzaminie umiał
      jeździć samochodem. Miałem świetnego instruktora, który bardzo dobrze
      przygotował mnie do egzaminu. Dzisiaj po przejechaniu kilkudziesięciu (może
      kilkuset) tysięcy kilometrów też nie twierdzę, że jestem dobrym kierowcą - wciąż
      na drodze jest wiele sytuacji, które mnie mogą zaskoczyć!
      Zaraz ktoś napisze, że skoro nie jestem dobrym kierowcą to nie powinienem
      wsiadać do samochodu. Wali mi to. Wiem, że jestem lepszy od nich. A prawdziwym
      kierowcą nie jest ten, kto umie odsługiwać pojazd mechaniczny, ale ten kto wie
      jak się zachować w konkretnej sytuacji na drodze!
      • Gość: V;ad.H. Wszystko ok IP: 80.53.41.* 14.05.07, 20:51
        ale pamietajmy ze sam egzamin nie sprawdza tak naprawde umiejetnosci jazdy -
        raczej sprowadza wszystko do jakiegos tam bieglego wykonywania schematycznych
        czynnosci - tu kazda anomalia rozbija wyuczony schemat...
        Byc moze kursy zamiast 26 czy 30 godzin powinny trwac 120 czy 160 godzin...?
        moze - ja po swoim egzaminie wsiadlem z samochodu z napedem na przod, krotkiego
        kompaktu do tylnionapedowego duzego kombi - egzamin i kurs nei naucza mnie tak
        naprawde umiejtnosci jezdzenia... moze za 15 - 20 lat bede potrafi lzachowac sie
        w wiekszosci sytuacji na drodze... ale zawsze moze wydarzyc sie cos co mnie
        zaskoczy, z czym nigdy sie nie spotkalem wczsesniej... Moim zdaniem zmiana
        samochodow nie ulatwi samego egzaminu - alternatywa moze byc wprowadzenie
        zdawania egzaminu na samochodzie z szkoly - oczywiscie samochod powinien byc
        wyposazony tak by mogl sie w nim odbyc egzamin panstwowy, wtedy moglby poznac np
        charakterystyke sprzegla, skutecznosc hamulcow czy zwyczajne gabaryty.
    • Gość: janek Koktajl z autami w egzaminach na prawo jazdy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.07, 09:47
      tu nie chodzi o to czy kursant umie jeżdzić puntem czy innym samochodem. Chodzi
      o to ,że 70% osób wybierających ośrodek szkolenia pójdzie tam ,gdzie mają
      samochody identyczne jak na egzaminie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka