27.05.08, 21:21
Witam!
Chcialbym poruszyc sprawe zakupow w sklepie RTV I AGD w Zielonej Gorze w
centrum handlowym Auchan.
Przymierzalem sie do zakupu na raty, zostalem potraktowany jak intruz, a
sprawa wygladala mniej wiecej tak:

Wybralem towar, cena byla zadowalajaca, wiec postanowilem sprobowac zakupow na
raty 0%.
Spisanie danych i juz mam umowe przed soba.
Niestety umowa na zakup ratalny nie byla tylko na towar lecz obejmowala takze
karte kretytowa.
Zaczalem dopytywac sie, dlaczego umowa jest laczona i ile to kosztuje.
Sprzedawca oznajmil, ze karta jest za darmo, nic nie kosztuje, nie ma zadnychj
oplat.
Karte moge otrzymac, lecz nie musze, poniewaz bank wybiera osoby, do ktorych
wysyla karty.
Oplata za karte jest naliczania tylko w przypadku aktywacji karty.

Po przeczytaniu umowy, w punkcie 1 i 2 znalazlem:

1. Bank zobowiazuje sie do udzielenia kredytu na zakup w/w sprzetu oraz
przyznania karty kredytowej i limitu kredytowego wedle warunkow przyznania
karty kredytowej.
2. Kupujacy zobowiazuje sie do splaty kredytu oraz odsetek oraz korzystania z
linii kredytowej.

Poprosilem o wglad w warunki korzystania z karty, tak jak w umowie, niestety
sklep nie posiadal takowych.
Poprosilem o jakis inny dokument, potwierdzajacy, ze karta jest darmowa i
bezplatna, tez nie otrzymalem
Poprosilem o pismo lub umowe, gdzie napisane bedzie jak wyglada aktywujacja
karty, oczywiscie tez nie ma.



Pytanie jest, dlaczego sprzedawca sprzedaje towar (umowa o kredyt ratalny) nie
majac zadnych warunkow umowy?
Ustne zapewnienie nie jest raczej wystarczajace.
Nikt w sklepie nie potrafil odpowiedziec na pytanie, skad wiedza, ze karte sie
aktywuje i jak to sie robi, czy przypadkiem z momentem podpisania umowy limit
juz nie jest aktywny?

Wiem, ze utrzymanie karty kredytowej nie jest bezplatne, niestety nie ma o tym
zadnej wzmianki.
Nie ma zadnych danych, prowizji oplat, czegokolwiek dolaczanego do umowy
ratalnej, a jednak umowa obejmuje tez limit kredytowy i karte kredytowa.

Nie mam mozliwosci otrzymania umowy i konsultacji np z prawnikiem, tak wiec
klient jest postawiony w sytuacji gdzie ma tylko zapewnienie sprzedawcy.
Niestety takie zapewnienie nie jest wystarczajace. Na moje uwagi co do tresci
umowy sprzedawca mnie wysmial, co uwazam za oburzajace.
Powtarzanie w kolko ze karta jest za darmo jest nieprofesjonalne i uwazam to
za nabijanie klienta w butelke.
Jesli sprzedaje sie jakis towar, powinno sie wiedziec co sie sprzedaje.

Oczywiscie umowy nie podpisalem, raczej sklepu tez tam juz nie odwiedze.
Prosze o odpowiedz, czy takie praktyki sa dozwolone?
Pozdrawiam
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka