Dodaj do ulubionych

Raport ONZ

IP: *.kalisz.dialup.inetia.pl 08.10.03, 21:04
Dość lekko i łatwo szafuje się w raporcie ONZ oskarżeniami pod
adresem rodziny czy systemu prawa polskiego. Nie jestem pewien
czy można się zgodzić ze stwierdzeniem, iż polskie prawo jest
słabe - fakt stopniowej jego liberalizacji jest niezaprzeczalny
jednak jeszcze dwadzieścia czy trzydzieści lat temu nie było tak
powszechną praktyką sprawdzanie nieprzekraczalności wytyczonych
przez nie granic. Nie chodzi o to by prawo jako takie stanowiło
instrukcję mówiącą o tym co wolno i czego nie można zrobić.
Myślę, że powinno ono być jedynie wykładnikiem co do
postępowania z osobami, które już pewne normy życia społecznego
złamały. W każdym razie Kodeks Karny.
Istnienie pewnych przepisów bez możliwości ich egzekwowania ale
też wobec braku chęci ich przestrzegania jest równie daremne co
czerwone światło na przejściu puste ulicy zatłoczonego miasta...
Rodzina zawsze pełniła rolę wychowawczą, wskazywała drogi
postępowania, które są słuszne i wiodą do samozadowolenia nie
tylko z powodu osągnięć materialnych ale i moralnych. Cóż ma
obecnie wskazać mama swemu dziecku skoro sama czuje się oszukana
przez świat, który ją otacza, który jest drapieżny i nie wybacza
pomyłek? Czy można czuć się autorytetem w dziedzinie etyki,
moralności, tego jak się żyć powinno skoro sami czujemy się
anachronicznym dinozaurem - ze swoimi zasadami wobec oczywistego
faktu, że dziś dobrze wiedzie się osobom takich zasad
pozbawionym, że nikt ze średnio zarabiającej większości nie może
być pewnym swej stabilizacji życiowej? Wszak wystarczy być przez
krótki okres bez pracy i wszystkie oszczędności życia, cały
spokój o przyszłość własną i rodziny obracają się w niwecz.
Jeżeli dziecko zwątpi we właściwość wyborów podjętych przez
rodziców bo widzi, że w razie przejścia na emeryturę pozostaną
bez środków do życia to co mu odpowiedzieć?
Nie można tak prosto określić kto tu jest winny a kto nie.
Mnóstwo zjawisk i okoliczności wiąże się w szalenie
skomplikowany sposób dając w efekcie wzrost agresji młodzieży i
całkowity upadek systemu wartości. Zarówno wzrost zamożności
społeczeńswa i tym samym znaczenia przypisywanego wartościom
materialnym jak i zrobaczywienie klasy politycznej, która w
szalenie ostentacyjny sposób wykorzystując swą pozycję do
załatwiania własnych interesów uważa, że społeczeństwo nic nie
pojmuje gdy się do niego mówi. Przecież korupcja, o której tak
głośno ostatnimi czasy nie wzięła się znikąd - jest innym
obliczem i zarazem jedną z przyczyn demoralizacji ( młodzież
jest tylko tą częścią społeczeństwa, w której te patologiczne
zjawiska uwidaczniają się w sposób najbardziej spektakularny
jednakże dotyczą one wszystkich grup wiekowych ). Dokłada się
jeszcze przykład ze strony naszych rządzących - całkowita
bezkarność za przestępstwa, pomyłki, brak profesjonalizmu. Brak
mechanizmów społecznej kontroli klasy rządzącej ( obietnice
przedwyborcze już dawno przestały być traktowane przez
wybieranych poważnie - wybierający i tak nic nie są w stanie
zdziałać wobec braku realizacji tychże ). Polski obraz
demokracji jest przygnębiający, obrzydliwy i nic w nim
wzniosłego. Skąd mają się brać postawy patriotyczne? Spotkałem
się nawet z tezą, że może byłoby lepiej przegrać tę Drugą Wojnę
Światową - mówilibyśmy co prawda po Niemiecku ale za to
mielibyśmy sensownych rządzących, wyższy poziom zamożności,
stabilną walutę i wogóle - Niemcy...
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka