Gość: marek
IP: *.zgora.dialog.net.pl
11.12.03, 23:32
Spacerując po ul. Niepodległości zaszedłem (lubię tam zachodzić) do
Antykwariatu mieszczącego się w budynku TWP. Budynek ten będący własnością
miasta przejęła parafia Ewangelicko-Augsburska w ramach rozliczeń za grunt pod
parking wielopoziomowy (swoja drogą to jeden z lepszych majstersztyków spółki
Listowski-Jarząbek ) .Skutek jest taki że nowy właściciel wypowiedział tym
miłym antykwariuszom umowę najmu i z tąd konieczna wyprowadzka.
Zastałem ich w wielkiej desperacji i utrapieniu z powodu jak wyżej. I tak
zamiast jak zwykle rozmawiać o literaturze nasza rozmowa zeszła na temat co w
tej sytuacji robić ? Miejsce na prowadzenie takiej działalności co prawda nie
musi być duże ale warunkiem koniecznym jest by było w centrum miasta (patrz
bankructwo księgarni przy rondzie). Jak je znaleźć ?
Druga poważna przeszkoda to brak u tych miłych księgarzy tzw. zaradności. Na
książkach się znają, ale w innych sprawach są raczej mało zaradni .
Antykwariat jest ważnym miejscem na mapie kulturalnej miasta (i nie trzeba
wspierać go dotacjami), i to miasta mającego być miastem Uniwersyteckim.
Apeluję do pani prezydent Ronowicz by zajęła się tą dla urzędu drobną, a dla
tych ludzi jak i mieszkańców jakże istotną sprawą. Szkoda by było by ta
placówka (i punkt zaopatrzenia w tania i dobra książkę ) zniknęła z mapy miasta.