Gość: Gosia
IP: *.nyc.rr.com
26.01.04, 00:12
Jestem od paru tygodni w NY, u przyjaciolki, ktora zaczynala od kelnerowania w
knajpie w ekskluzywnym hotelu. Podgladala kucharzy i zaczela sama tak gotowac,
gdyby nie to, ze robi kariere w czyms innym, moglaby smialo konkurowac z
najlepszymi kucharzami. Ale ja nie o tym....:-) Otoz mam okazje ostatnio
codziennie podziwiac jej talenty kulinarne, i jestem zaskoczona, ze wszystko
jest tak pyszne, a ona nawet nie wie, co to jest vegeta czy maggi! Uzywa tylko
soli, pieprzu, czosnku i swiezych ziol. Poezja smaku! A przede wszystkim kazda
potrawa jest totalnie rozna od innej, i nie mam tu na mysli skladnikow.....
Wiem jedno, jak wroce, wyrzuce przyprawy do gulaszu i tym podobne wynalazki, a
na moim parapecie postawie doniczki ze swiezymi ziolami, i przez caly rok bede
sie cieszyla nowymi smakami, ktore odkrylam. Pozdrawiam!