Dodaj do ulubionych

Kuchenne rewolucje - nowa seria

19.02.11, 19:54
Pozwoliłam sobie założyć nowy wątek,bo stary już długi strasznie był.Mam nadzieję,że nie macie nic przeciwko.
A dzisiejszy odcinek dział się w moim mieście. Byłam w tym lokalu już po rewolucji i miło zaskoczyły mnie niskie ceny i wystrój - jest dużo przyjemniej.Ale nadal pusto.Może po dzisiejszym programie się zapełni.Niestety,nie dane mi było zjeść.Lokal mi się spodobał,ceny ok.Postanowiłam tam zrobić z koleżanką urodziny .I co ? rezerwacja stolika,potwierdzona na godzinę przed przybyciem.Przyprowadzamy gości i dowiadujemy się,że nie dostaniemy wybranego stolika,bo został wcześniej zarezerwowany.Jak wcześniej ? Wzruszenie ramion.I co ciekawe ? Michał,który podobno się wycofał stał obok.Odwrócony plecami,ręce w kieszeni,zagapiony w tv.Bez reakcji - przepraszam ,nieporozumienie,butelka wina na zgodę .Nic .Robi sabotaż siostrze ? Bo z knajpy,która ma podobno długi ,wyszło mu 12 osób.
Obserwuj wątek
    • buttergirl Re: Kuchenne rewolucje - nowa seria 21.02.11, 19:54
      Bardzo sztuczny odcinek, reżyser przesadził.
      Przesadził z podaniem pistacji w skorupkach, przesadził z podkowianą klątwą. Miało pewnie wyjść ciekawo, z dreszczykiem a wyszło kiepsko, bo nie wierzę, że ktoś dał się nabrać.

      Czy poprzedni odcinek z nowej serii to ten z baranem z 30kg masła? Pewnie wyjdzie moja poznańskość ale takie marnotrawienie 30kg masła wzbudza we mnie odrazę... Pomysł durny.
      • lykaena Re: Kuchenne rewolucje - nowa seria 21.02.11, 20:03
        buttergirl napisała:

        "........Czy poprzedni odcinek z nowej serii to ten z baranem z 30kg masła? Pewnie wyjdz
        > ie moja poznańskość ale takie marnotrawienie 30kg masła wzbudza we mnie odrazę.
        > .. Pomysł durny"

        Ja co prawda z miasta Łodzi, gdzie psom szczekanie szkodzi, ale miałam podobne uczucia.
        A Ty na dodatek buttergirl .... ;)
        • buttergirl Re: Kuchenne rewolucje - nowa seria 21.02.11, 20:15
          lykaena napisała:

          > A Ty na dodatek buttergirl .... ;)

          :D :D :D Zabiłaś mnie :D :D :D
          Bo kompletnie nie skojarzyłam. ;) Akurat wybierając nick miałam przed sobą puszkę ulubionych maślanych ciastek. ;)

          Dodatkowo Gesslerka chyba chciała, żeby ten maślany baran stal tam zawsze??? Bo coś mówiła, że to ma być symbol tego miejsca...
          Mam nadzieję, że nie stoi tam codziennie.
          • lykaena Re: Kuchenne rewolucje - nowa seria 21.02.11, 20:48
            No jeśli zamarzł to stoi ;)

            W ogóle ona często ma takie pomysły z dupy, niby resto na skraju bankructwa , a jej pierwsze rady to nakupić, nakupić ,nakupić.
            A już takie marnotrawstwo jak to z butterbaranem ;) to kuriozum
            • buttergirl Re: Kuchenne rewolucje - nowa seria 21.02.11, 21:06
              lykaena napisała:

              > No jeśli zamarzł to stoi ;)
              >
              > W ogóle ona często ma takie pomysły z dupy, niby resto na skraju bankructwa , a
              > jej pierwsze rady to nakupić, nakupić ,nakupić.

              Ale za to chyba płaci TVN? Te całe zmiany wystroju itd... Ta pierwsza kolacja chyba gratis...

              > A już takie marnotrawstwo jak to z butterbaranem ;) to kuriozum

              Debilizm... Kompletna durnota.
            • bene_gesserit Re: Kuchenne rewolucje - nowa seria 28.02.11, 16:17
              Mam podobne reflekcje.

              MG prowadzi czy tez raczej firmuje nazwiskiem knajpy z cenami duzo powyzej 20 zl za glowne danie, a 'doradza' glownie takim (no, moze zdarzylo sie pare takich, w ktorych ze trzy pozycje w menu kosztowaly do 35zl, ale tak na oko to wyjątki). Pewnie dlatego jej pomysly sprawiaja (na wlascicielach i widzach) wrazenie wziętych z innego kosmosu.
              • 0kruh Re: Kuchenne rewolucje - nowa seria 28.02.11, 19:07
                bene_gesserit napisała:

                > Mam podobne reflekcje.
                >
                > MG prowadzi czy tez raczej firmuje nazwiskiem knajpy z cenami duzo powyzej 20 z
                > l za glowne danie, a 'doradza' glownie takim (no, moze zdarzylo sie pare takich
                > , w ktorych ze trzy pozycje w menu kosztowaly do 35zl, ale tak na oko to wyjątk
                > i). Pewnie dlatego jej pomysly sprawiaja (na wlascicielach i widzach) wrazenie
                > wziętych z innego kosmosu.

                Mylisz się. Nie chodzi o cenę ale poziom abstrakcji.
      • pietnacha40 Re: Kuchenne rewolucje - nowa seria 21.02.11, 20:27
        Coś trzeba było zrobić,bo się okazało,że kuchnia całkiem smaczna i na dodatek czysta,a pokrzyczeć trzeba :D Nie do końca zrozumiałam o co chodziło z tym piekarnikiem ? Ktoś tam suszył grzyby ? I dlaczego kobieta usiłowała jeść te pistacje ze skorupką ????
        • wesola_wdoowka Re: Kuchenne rewolucje - nowa seria 21.02.11, 20:56
          pietnacha40 napisała:

          > Coś trzeba było zrobić,bo się okazało,że kuchnia całkiem smaczna i na dodatek c
          > zysta,a pokrzyczeć trzeba :D Nie do końca zrozumiałam o co chodziło z tym pieka
          > rnikiem ? Ktoś tam suszył grzyby ? I dlaczego kobieta usiłowała jeść te pistacj
          > e ze skorupką ????
          >

          Nie wiem o co chodzi z piekarnikiem, ten odcinek oglądałam dość wyrywkowo...
          Co do pistacji - nikt normalny by ich nie chciał jeść ze skorupką ale chyba też drugi inny normalny nie dawałby takich pistacji do ozdoby ;) Wyłożone jako przekąska - jak najbardziej. Ale takie umoczone w sosie? To równie dobrze można wrzucić do ozdoby orzechy włoskie w skorupach albo migdały w skorupkach - czy ktoś tak robi? Nie. Dlatego dla mnie pomysł absurdalny, zmyślony, głupi. Urozmaicanie odcinka na siłę.
      • Gość: GMK Re: Kuchenne rewolucje - nowa seria IP: *.centertel.pl 22.02.11, 12:06
        Coraz bardziej podoba mi się działalność Pani MG. Pomysł z restauracją w stylu "polskie tapas" w Krakowie, świetny, kwaśnica na gęsinie w Zakopcu takoż. Restauracja -disco jako mekka niedzielnych niedrogich obiadków z pieczonym prosiakiem też fajny pomysł. I rzeczywiście szkoda, że czasami przeginają z pomysłami realizatorskimi typu odwracanie podkowy czy maślany baran. Nie wiem czy wszechmocny format na to pozwala, ale chciałabym by realizatorzy
        pokazali nam restauracje z pierwszych odcinków po kilku sezonach, byłoby to pouczające. A może uczestnicy tego forum wymienią się uwagami co się dzisiaj dzieje w tych miejscach?
        • bene_gesserit Re: Kuchenne rewolucje - nowa seria 28.02.11, 16:19
          Wszechmocny format owszem pozwala na to. Ramsay caly odcinek pod koniec pierwszej serii w GB i caly pod koniec ktorejstam w USA poswiecil miejscom, ktore odwiedzil i smialo pokazal te, ktore sobie nie poradzily (i przepytal bylych pracownikow, czemu, co sie stalo) i te, ktore sie wykaraskaly z klopotow. Bardzo to bylo ciekawe.
    • Gość: genny Re: Kuchenne rewolucje - nowa seria IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.11, 12:56
      Nie oglądam tv, nie znam więc programów p. Gessler, ani żadnych innych. Ale właśnie wróciłam z Zakopanego, gdzie m.in. odwiedziłam polecaną Obrochtówkę. I, przykro mi stwierdzic, była to porazka na całej linii. Wprawdzie nie wybraliśmy specjalnosci zakładu, tj jagnięciny lecz tylko zwyczajnego pstrąga, ale:
      - miał być z grilla, był z patelni
      - zupełnie niedosmaczony, bez ziół, pieprzu, a nawet soli, taki dietetyczny
      - bardziej sparzony niż upieczony
      - masło było zwyczajne, żadne tam czosnkowe, odkrojone byle jak z kostki
      - całość podana na zupełnie zimnym talerzu
      - najlepszy był chrzan

      I zupełnie nie rozumiem idei nakrywania stołu nie obrusem, serwetami lecz kocami. Przyznam, że nie kojarzyło mi sie to dobrze i przeszkadzało. Nawet bardzo. Ale może sie czepiam. W każdym razie, nigdy więcej.
        • felinecaline Re: Kuchenne rewolucje - nowa seria 22.02.11, 13:23
          Wybacz, Mhr, ale jednaak to pomysl o tyle niezrozumialy, o ile nieapetycany.
          Latwiej jednak dokladnie uprac obrus lub bieznik niz koc.
          Koce, skory owszem, ale jako zabezpieczenie przed mrozem pasazerow san w czasie kuligu.
          Pod dachem - nieT!
          • mhr-cs Re: Kuchenne rewolucje - nowa seria 25.02.11, 15:41
            felinecaline napisała:

            > Wybacz, Mhr, ale jednaak to pomysl o tyle niezrozumialy, o ile nieapetycany.
            > Latwiej jednak dokladnie uprac obrus lub bieznik niz koc.
            > Koce, skory owszem, ale jako zabezpieczenie przed mrozem pasazerow san w czasie
            > kuligu.
            > Pod dachem - nieT!

            jestem paw?
            o co ci chodzi?
      • baba67 Re: Baran z masła 22.02.11, 19:32
        O ile ja dobrze zrozumialam, to ten baran miala byc zrobiony,obfotografowany, zdjecie powieszone w gablocie reklamowej (reklamowa gablooooota-kto pamieta Lesia ?:-), mial stac przed lokalem w czasie pierwszej kolacji a potem mial byc zwyczajnie zuzyty spozywczo.
        Idea wystawiania surowego miesa w upalne lato -zgoda, absurd, ale maslo w chlodna zime dobrze sie kojarzy.
        Odcinek z goralami bardzo mi sie podobal, Gesslerowa jakas taka mniej zaczepna, bardziej ciepla i rozumiejaca, nie bylo zadnej briuszczet czy innych fonetycznych kontrowersji, no i gory kurde, te gory ...
        Jesli chodzi o Tychy, pomysl dobry ale temu bratu to zle z oczu patrzylo, taki szyto kryto sabotazysta, on sie cos za latwo poddal , nieraz siostrze da popalic na zasadzie-jak ja nie moge to i jej niech sie nie uda.
        Wrednawy typek i niezle jej jeszcze zalezie za skore.
        • a74-7 Re: Baran z masła 22.02.11, 19:56
          Nie ogladalam tego odcinka , ale wtrace tylko ze bardzo popularne sa wystawy miesa ktore bedzie serwowane klientom , np w Hiszpanii. Ze wzgledu na klimat i higiene wystawia sie je w specjalnej chlodniczej gablocie i ma to sens.
          • z_plus_z Re: Baran z masła 24.02.11, 22:35
            > Nbardzo popularne sa wystawy miesa ktore bedzie serwowane
            > klientom , np w Hiszpanii.

            A w Chinach na straganach wystawiają martwe psy. A w Brazylii świnki morskie. A w Szwecji z kolei jedzą zgniłe śledzie. I tak dalej.

            Nie ma to znaczenia jak gdzieś tam się robi. Surowe mięso nie jest ani atrakcyjne, ani apetyczne - robienie więc z niego głównej ATRAKCJI WIZUALNEJ jest dziwaczne.

            I zalatuje totalną kalką scenariuszową, choć jak znam np. amerykańskie "Kitchen Nightmares" to tam nikt "światowej" wystawki surowego mięsa nie urządzał.

            Ponadto z tego mięsa i tak nie robiono by jedzenia dla gości; więc zmarnowane pieniądze. Pieniądze upadającej restauracji...
            • very.martini Re: Baran z masła 25.02.11, 15:23
              > Nie ma to znaczenia jak gdzieś tam się robi. Surowe mięso nie jest ani atrakcyj
              > ne, ani apetyczne

              Ja lubię popatrzeć, nie wrzucaj wszystkich do jednego wora.

              16%VOL
              22%VAT
              • mhr-cs Re: Baran z masła 25.02.11, 15:58
                very.martini napisała:

                > Nie ma to znaczenia jak gdzieś tam się robi. Surowe mięso nie jest ani at
                > rakcyj
                > > ne, ani apetyczne
                >
                zalezy dla kogo?
              • bene_gesserit Re: Baran z masła 28.02.11, 16:26
                Pokrojone mieso wystawione na ostre swiatlo szybko sie utlenia na nieapetyczny brazowo-szaro-zielonkawy kolorek. NIe mowiac o tym, ze zaden polski Sanepid za zadne pieniadze by nie zaakceptowal takiego rozwiazania, bo lodowka z surowym miesem przed wejsciem do lokalu to pogwalcenie kilkunastu zasad higieny.
                  • bene_gesserit Re: Baran z masła 28.02.11, 22:14
                    Yhyy. Szkoda tylko, ze nie skumales kontekstu watkowej odnogi - mowa byla o wszesniejszej, rownie absurdalnej inicjatywie MG, polegajacej na wystawieniu przed knajpe mielonego miesa w oszklonej witrynie.
                    • a74-7 Re: Baran z masła 01.03.11, 09:19
                      Sprawdzone wielokrotnie poza krajem w cieplejszyn klimacie :
                      nie ma w tym nic zlego jesli :
                      witryna jest nieskazitelnie czysta, chlodzona i serwuje sie z niej na biezaco wybrany przez klienta kawalek miesa. Wtedy mieso nie ma czasu sie utleniac ;-D
                      A to co sie nawet troche utleni leci do gara anyway ..
        • bene_gesserit Re: Baran z masła 28.02.11, 16:23
          > Odcinek z goralami bardzo mi sie podobal, Gesslerowa jakas taka mniej zaczep
          > na, bardziej ciepla i rozumiejaca, nie bylo zadnej briuszczet czy innych fonety
          > cznych kontrowersji, no i gory kurde, te gory ...

          Za to dla rownowagi w ostatnim odcinku bylo pare razy 'chile' zamiast 'chili' ('mieso doprawiamy chile', 'dobrze to chile czuc' itd), a w ramach 'ulepszenia' wystroju na kazdym stoliku postawiono kwiat w paskudnie mrugajacej lampkami led doniczce, ktora zmieniala kolorki co sekunde. Mam nadzieje, ze walscicielki je wywalily :/
          • lykaena Re: Baran z masła 28.02.11, 19:01
            Hahaha, mnie także to chile w ucho ukłuło.

            Poza tym odcinek wydał mi się sztuczny i na siłę z tym promowaniem frakcji meksykańskiej.
            Najpierw je zrąbała, wyśmiała, a później nagle okazało się, ze to matka nie umie gotować.
            No i już całkiem obok pani MG to nie spodobał mi się komentarz jednej z sióstr , że papużki są trzy tak jak i my - a mama to co?
            Najpierw jedna się do matki w ogóle nie przyznawała, później to - jakieś takie niezdrowe, nieładne.
          • baba67 Re: Baran z masła 28.02.11, 21:56
            Bylo, bylo, tez zauwazylam, lampki byly be, ale reszta odcinka podobala mi sie bardzo jak w innym poscie tu napisalam. Podobalo mi sie tez ze Gesslerowa nie uwaza sie za nieomylna-gosciom smakowala "meksykanska" kuchnia-ok,bedzie "meksykanska"-najwazniejsze zeby klientela dopisywala. I o to chodzi.
    • pietnacha40 Re: Kuchenne rewolucje - nowa seria 28.02.11, 16:06
      Ktoś tu już podał taki pomysłą,a ja ostatnio widziałam to w serii "Kuchennych koszmarów" czyli powrót po roku,dwóch latach.Powrót po dwóch tygodniach nie jest miarodajny,bo restauracja jeszcze w tedy nie zdąży zaistnieć w mediach.Co można ocenić po dwóch tygodniach ? Chętnie bym zobaczyła restauracje z pierwszej serii.
      Nie znam sięna meksykańskiej kuchni.Wiem o niej tyle ,ile opowiedziała mi przyjaciółka.I widzę jedno - nie ma u nas większości składników,a w szczególności ich mieszanek przypraw.Nie wspominając o różnorodności papryk.Uważam,że taką kuchnię może prowadzić ktoś ,kto tam długo mieszkał,wtedy to będzie wiarygodne.Bazowanie na przepisach i polskich składnikach,to namiastka.Też może być dobra,ale to zaledwie echo.
      • baba67 Re: Kuchenne rewolucje - nowa seria 28.02.11, 17:00
        Mnie sie ten odcinek podobal chyba najbardziej po goralskim (no bo co do Tatr to nieobiektywwna jestem).
        Pierwszy duzy plus-babeczki z prawdziwa klasa-zadnych placzow i ucieczek na zaplecze (gdzie kamerzysta zwykle biedaczki goni az do drzwi kibla). Zle wiesci na klate i pelna mobilizacja.
        Drugi plus ciekawe wnetrze ktoremu niewiele bylo trzeba, a pomysl z elementami polskiego folkloru naprawde super-nie sadzilam ze efekt moze byc az taki dobry-wybralabym sie tam tylko dla doznan widokowych.
        Trzeci plus-pomysl z drezyna-na to nawet Ramsay by nie wpadl.
        A co do autentycznosci kuchni-wszedzie kuchnie sie modyfikuje do miejscowych gustow, chyba ze restauracja jest w wielkim miescie gdzie mieszka wielu emigrantow , ale i wtedy sa wersje nieco lagodniejsze na przyklad. jesli bedzie smakowac to dobra i namiastka.
    • z_plus_z Re: Kuchenne rewolucje - nowa seria 06.03.11, 13:20
      Pani Gessler specjalizuje się w dość dziwnej "krytyce zapachowej". Moje ulubione cytaty to: "śmierdzi spoconą świnią", "zajeżdża padliną" i, od wczoraj, "pachnie starym piekarnikiem".

      Z akcji groteskowych - wczoraj był wyścig pracowników w brudnych workach po ziemniakach...
    • buttergirl Chłodnik ze śledzia 08.03.11, 12:57
      Zaciekawił mnie ten chłodnik ze śledzia ale okazuje się, że to mw zwykły śledź w śmietanie (wg wpisu MG na jej blogu) tylko bardziej w postaci zupy i z dodatkiem zarówno śledzi w kawałku jak i zmiksowanych ze śmietaną.
      Pamiętam to jako tradycyjną postną potrawę, podawaną z ziemniakami w mundurkach.
      (dodawało się też jabłko ale nie zawsze).

      Durne konkurencje jak bieg w workach czy wyścig drezynami. Lepiej by było urządzić jakąś rywalizację związaną z gotowaniem.
        • pietnacha40 Re: Chłodnik ze śledzia 13.03.11, 08:22
          A ja się zawsze zastanawiam,jak to z nią jest. No bo faktem jest,że ma te knajpy od lat i jakoś prosperują.Ale to nawet nie o to chodzi. Kończyła porządną szkołę kucharską,uczyła się w porządnych restauracjach.Bywa w świecie,na wielkich przyjęciach,zna języki .I często,gęsto padają jakieś bzdury z ekranu. Ten program jest kopią Kuchennych Koszmarów.Czy Ramsay też wali takie byki ? Też gada bzdury ,tylko po to,żeby stworzyć sztuczny problem ?
        • selica Re: Chłodnik ze śledzia 13.03.11, 11:14
          marghe_72 napisała:

          > Ja się zastanawiam gdzie MG jadła pizzę skoro z uporem maniaka twierdzi, że po
          > winna być .. sztywna.
          >
          A najgorsze jest to, że są osoby mniej z kuchnią obeznane, które terorie i nomenklaturę MG przyjmują bezkrytycznie - bruszczettę, karpaczo, sztywną pizzę i potem epatują puryzmem kuchennym by MG. Ta pizza się nie nadaje, bo nie trzyma poziomu, a MG mówiła...
          Mam do czynienia z takim jednym egzemplarzem i nie przetłumaczysz.

          A propos ostatniego odcinka, powalające były teorie kelnerko-barmanko-narzeczonej: ja robię dla ciebie wszystko, a co będzie to tylko bóg wie. Koszmarna kobieta.
          • maniaczytania Re: Chłodnik ze śledzia 13.03.11, 11:31
            selica napisała:
            > A propos ostatniego odcinka, powalające były teorie kelnerko-barmanko-narzeczonej: ja robię dla ciebie wszystko, a co będzie to tylko bóg wie. Koszmarna kobieta.

            Czy ja wiem - bardziej koszmarny to byl ten sierotka biedna wlasciciel. Gdyby on sie jasno wobec dziewczyny okreslil i postawil sprawe otwarcie rowniez wobec rodziny sytuacja bylaby ok.
          • felinecaline Re: Chłodnik ze śledzia 13.03.11, 11:35
            Uwaga poza-kuchenna: jednak "kowal zawinil a"...MG kelnerke skazala na zwolnienie.
            Przeciez na poczatku to wcale nie kelnerka byla winna nieukontentowaniu delikatnego podniebienia i kaleczenia rownie delikatnych uszu "rewolucjonistki" a...kucharz.
            Potem nagle i jakos niezauwazalnie MG zlienila front i na kelnerce skupila swoje zarzuty w sposob nie tyle niedelikatny co wrecz chamski nastajac na nader chetna zreszta "tesciowa in spe" co na samego wlasciciela - kochasia na wyjawienie szczegolow istniejacego pomiedzy nimi zwiazku.
            Uwaga kuchenna: instalowanie w sercu Polski, krainie kuligow amerykanskiego "OK-baru" ze skwapliwie dolewana przez "kelnerke z castingu"lurowata kawa to propozycja tylez karkolomna co nieapetyczna.
            Co do samego castingu i jego wynikow - wylonil rzeczywiscie "sily" nieslychanie fachowe - zreszta tylez, co fachowcami ( oprocz "papy pizzaiolo") byl klan wlascicieli.
            I jeszcze: ciekawa jestem jak madame MG widzi napiwki swojego personelu?
            A na koniec - jako estetce i kreatorce doradzilabym naprawde szczerze zmiane look'u osobistego i mowie tu nie tylko o "kuafiurze", ale o caloksztalcie, zwlaszcza o przyciasnych i przykusych w stosunku do "imponujacej" tuszy giezelkach wlascicielki.
            • japanunieprzerywalempanieposle Re: Chłodnik ze śledzia 13.03.11, 12:45
              dolewana przez "kelnerke z castingu"lurowata kawa to propozycja tylez karkolomna co nieapetyczna."

              czy MG mowila cos o dolewaniu lurowatej kawy ? czy moze sama dojzalas w tv co chcialas ?
              co do ubioru Gesslerowej to ubiera sie bardzo ok i adekwatnie do figury. pokazuje szczuple lydki a na gorne partie narzuca kilka luzniejsze warstwy. swietnie wyglada jak na swoje 57 lat. no chyba, ze wg ciebie powinna zlozyc worek po ziemniakach?
              • felinecaline Re: Chłodnik ze śledzia 13.03.11, 13:26
                Kobieto, zmien monitor.
                Te jej wszystkie giezla az kleja sie do nader obfitych "schabow" i okraglych plecow - twoja idolka ma niezly zaczatek "wdowiego garbu" i niemal nigdy nie podnosi calkowicie glowy .
                I wlasnie w tych swoich adekwatnych kreacjach wyglada jakby miala przywdziany worek .
                Jeszcze bardziej niechlujny niz taki po ziemniakach.
                A co do kawy - przegapilas chyba moment, w ktorym opowiadala o tym uroczym zwyczaju "dolewania klientowi na kazde zyczenie kawy, tak, jak robia to urocze i usluzne panie kelnerki w amerykanskich barach - gdybyz to jeszcze byla kawa swiezo parzona "na zyczenie a nie ustawicznie "doparzana", tak, jak to ma tam naprawde miejsce - stoi sobie ekspress przelewowy, jak dzbanek sie oprozni to sie...dolewa wody.
                Taka barowa amerykanska kawa ma wyglad naszej conajwyzej dosc mocnej herbaty.
                I takie standardy przenosic na polski grunt? To juz wole kawe w dawnym stylu "zalewajka".
                I wole poprosic a zeby mi taka usluzna pani kelnerka nie nadskakiwala przeszkadzajac w konsumpcji i rozmowie.
                • jop Re: Chłodnik ze śledzia 13.03.11, 15:22
                  Chyba inny program widziałyśmy.

                  Po pierwsze, to chyba nie Gesslerowa opowiadała o kelnerkach chodzących z dzbankami i dolewających kawy, tylko jeden z braci.

                  Po drugie, to nie było przedstawione jako pomysł do zrealizowania, tylko takie opowieści na temat wyobrażeń amerykańskiej knajpy typu diner, w ramach inspirującej burzy mózgów. Równie dobrze mogły to być czerwone siedzenia ze skaju.

                  Po trzecie, nic takiego mi się nie rzuciło w oczy - żadnej kelnerki z dzbankiem nie widziałam.

                  Po czwarte, gdyby nawet wprowadzili - na litość dowolnie rozumianej istoty wyższej, dlaczego z góry zakładasz, że miałoby wyglądać jak anegdotach o amerykańskiej kawie ("weź ziarenko kawy, obwiąż sznurkiem i zanurz na chwilę w litrze wody")?
                  • felinecaline Re: Chłodnik ze śledzia 13.03.11, 15:31
                    Mnie sie wydaje, ze te wszystkie opowiastki o hamerykanskich barach, usluznych kelnerkach (zwlaszcza), soczystych hamburgerach (potem i tak kucharz robil je po swojemu, czyli trocinowate :P) i w ogole cale to wzywanie na pomoc Gesslerowej byly wylacznie po to, zeby sie owej kelnerki pozbyc i czuc sie z tego "rozgrzeszonym".
                    Jej partner jakos wcale nie wydawal sie szczesliwszy i bardziej zaangazowany w rodzilny interes po rozstaniu.
                    Jego braciszek zreszta - o dziwo- tez nie.
                    A co do kelnerki - mam nadzieje, ze znalazla sobie prace adekwatna do swoich tak aspiracji jak i mozliwosci - oby z daleka od "Alchemikow". No i partnera tez - przynajmniej choc odrobine bardziej stanowczego.
                    • jop Re: Chłodnik ze śledzia 13.03.11, 15:47
                      Ponownie odnoszę wrażenie, że oglądałyśmy jakiś inny program.

                      Jakim rozstaniu?!! Kiedy Gesslerowa pojawiła się tam "na kontroli", kelnerko-barmanka rządziła sobie w najlepsze (np. zabierając kelnerkom napiwki). Ani nie wyrzucono jej z pracy, ani bezjajeczny koleś się z nią nie rozstał. A w każdym razie nic tego nie sugerowało.

                      Co do powodu wezwania Gesslerowej, to podejrzewam, że był taki, jak w większości przypadków - że wymyśli jakiś cudowny, nieomal niewymagający zmian, forsy ani kiwnięcia palcem sposób, który sprawi, że klienci pojawią się w knajpie.

                      Braciszek nie miał co być zaangażowany w knajpę, przecież powiedział otwartym tekstem, że w obliczu postawy pana kochasia barmanki wycofują się z tej zabawy całkowicie.

                      Dalsze losy panny roszczeniowej są mi obojętne (bo co do jej możliwości, to moja opinia jest taka, że nie nadaje się nawet do mycia kibli) - najlepsze, co ta nieporadna rodzina mogła zrobić, to albo zmusić pana kochasia barmanki, żeby pozbył się panienki (choćby z knajpy), a w razie oporu pozbyć się jego samego i zagonić do roboty brata z żoną, którzy wyglądali na przytomnych. To jedyna szansa nie nieprzepieprzenie rodzinnego biznesu założonego przez starszych państwa 20 lat temu.
                      • aqua48 Re: Chłodnik ze śledzia 13.03.11, 15:56
                        Na dodatek powiedział, że otwierają knajpę codziennie o dwunastej, kiedy wszyscy inni twierdzili, że pracę zaczynają od 15 -16, a i tak o tej porze często nie mieli zrobionego zaopatrzenia bo właściciel nie miał czasu. I też się nie dziwię, że w takiej sytuacji brat oświadczył, że nie identyfikuje się z tym co tam się dzieje.
            • selica Re: Chłodnik ze śledzia 13.03.11, 12:57
              felinecaline napisała:

              > A na koniec - jako estetce i kreatorce doradzilabym naprawde szczerze zmiane lo
              > ok'u osobistego i mowie tu nie tylko o "kuafiurze", ale o caloksztalcie, zwlasz
              > cza o przyciasnych i przykusych w stosunku do "imponujacej" tuszy giezelkach wl
              > ascicielki.

              Ale dyżurny szaliczek Burberry jest w każdym odcinku ;)
              • pietnacha40 Re: Chłodnik ze śledzia 13.03.11, 13:33
                Mnie się ta barmanka przestała podobać po tekście - ja nie jestem kelnerka, nie będę usługiwała,mam ambicję.Kelnerką byłam, teraz jestem barmanką. Dla mnie to wyglądało ,że sobie przygruchała właściciela,żeby status podnieść. Raz,na osobności mówi,że są parą ,przy wszystkich zaprzecza . Wiele razy widziałam żony prezesów bardziej prezesowe niż mężowie :D Pani barmanka li i jedynie z nazwy . Nieteściowa ,trzeba przyznać,też za ładnie nie zagbrzmiała. A co się okazało po 6 tygodniach ? Pani barmanka rządzi i kasuje napiwki kelnerek,kuchnia i dostawy leżą. Z drugiej strony,na co MG liczyła - że on ją zostawi ? Ale sporo racji miałą,jeśli chodzi o związki narzeczony - praca.
                • aqua48 Re: Chłodnik ze śledzia 13.03.11, 14:18
                  Mnie też się ta barmanka nie spodobała, ta histeria, lekceważenie gości, odstawianie damy i niegrzeczne komentarze, były poniżej wszelkiej krytyki, tak samo z resztą jak przekleństwa lecące z kuchni na całą salę. A już jej mina na kwintę w momencie, kiedy powinna być zadowolona, bo do knajpy walili goście to żenua. W końcu mieli jakieś problemy, czy nie? Jeśli tak dobrze im się powodziło, to po co zapraszali Magdę Gessler?
                  A co do samej Magdy, to też uważam, że przy jej gabarytach ubiera się całkiem nieźle. Komentarz o "wdowim garbie"i "boczkach" zupełnie niepotrzebny. Nikt nie jest idealny. Pewnie dla jej własnego zdrowia byłoby lepiej gdyby schudła, ale to jej problem. Osobiście nie sądzę, żeby miała jeszcze kiedykolwiek wyglądać jak Doda.
                  • felinecaline Re: Chłodnik ze śledzia 13.03.11, 14:25
                    Nikt nie jest idealny i dobrze jest zdawac sobie sprawe ze swoich defektow i je korygowac a w kazdym razie uwazac, by ich nie podkreslac.
                    Nawiasem mowiac i mnie jest daleko od idealu, ale ja wlasnie scisle sie do tej zasady stosuje a poza tym nie bryluje publicznie. I za to Ci Panie Boziu dzieki.
                    • aqua48 Re: Chłodnik ze śledzia 13.03.11, 14:52
                      felinecaline napisała:

                      > Nikt nie jest idealny i dobrze jest zdawac sobie sprawe ze swoich defektow i je
                      > korygowac a w kazdym razie uwazac, by ich nie podkreslac.

                      No właśnie MG, zakrywa swoją figurę, nosi szale, żeby ukryć brak talii, a eksponuje nogi, które ma akurat całkiem niezłe - zgrabne łydki i cienkie kostki. A włosy, cóż taka fura loków w tym wieku to raczej atut, miałaby mieć trzy żałosne strąki? Można jej nie lubić, ale w sumie prezentuje się nieźle i nie wygląda ciotkowato. Kolory ubrań też zawsze ładne i dobrane do koloru cery. A że nie jest szczupła to ma nie występować publicznie? No proszę...
                      • felinecaline Re: Chłodnik ze śledzia 13.03.11, 15:04
                        Moja droga, "trzy zalosne straki" nie sa absolutnie norma w tym wieku ani nawet znacznie pozniej, zwlaszcza przy dzisiejszych technikach fryzjerskich i mozliwosciach finansowych pani G :D - i swietnie.
                        Natomiast co do ukrywania lub eksponowania - czasami mam wrazenie, ze ekipa filmujaca "rewolucje" wyrzadza Jej mocno kiepska przysluge fotografujac ja pod swiatlo, co powoduje f, ze giezelka staja sie przezroczyste i uwydatniaja sie defekty sylwetki albo tez tak, ze spod jasnej sukienczyny przeswituja...czarne dessusy.
                        A zdarzylo sie to "ladne" pare razy.
                        Ogolnie poziom tego programu zdaje sie "pukac w podloge od spodu". I juz nie bede sie rozwodzic nad detalami np "dorozkarskim" jezyku "rewolucjonistki.
                        Moze pasuje to do Ramsay'a i formuly programu ale nie do eterycznej estetki.
                        • aqua48 Re: Chłodnik ze śledzia 13.03.11, 15:12
                          felinecaline napisała:
                          > Natomiast co do ukrywania lub eksponowania - czasami mam wrazenie, ze ekipa
                          > filmujaca "rewolucje" wyrzadza Jej mocno kiepska przysluge fotografujac ja p
                          > od swiatlo, co powoduje f, ze giezelka staja sie przezroczyste i uwydatniaja si
                          > e defekty sylwetki albo tez tak, ze spod jasnej sukienczyny przeswituja...cza
                          > rne dessusy.
                          > A zdarzylo sie to "ladne" pare razy.

                          Aj tam, aj tam, księżnej Di też się tak przytrafiło... Najważniejsze, że te dessousy były:)
                    • jop Re: Chłodnik ze śledzia 13.03.11, 15:34
                      Gesslerowa może i nie ma figury modelki, ale jeśli wziąć pod uwagę, hm, warunki naturalne, wygląda bardzo dobrze. Te krótkie sukieneczki akurat jej pasują, bo jest niska, a nogi ma niezłe. Dziwaczne swetry, pelerynki i szale maskują masywność góry, a burza włosów i biżuteria przyciągają uwagę (odwracając ją zarazem od elementów niekorzystnych). Jak Ty byś ją wystylizowała, jak rany? Włosy na jeża i garnitur? To by dopiero była katastrofa.

                      Poza tym - ludzie, rany, ona ma prawie 60 lat. Źle wy wygląda np. jak poniżej?

                      kultura.dziennik.pl/telewizja-i-seriale/galeria/321173,13,oto-gwiazdy-tvn-2011-galeria-zdjec.html
                    • Gość: mme Re: Chłodnik ze śledzia IP: *.icpnet.pl 14.03.11, 07:45
                      felinecaline napisała:

                      > Nikt nie jest idealny i dobrze jest zdawac sobie sprawe ze swoich defektow i je
                      > korygowac a w kazdym razie uwazac, by ich nie podkreslac.

                      To jakaś kolejna norma UE? Dajcie babie spokój z uwagami co do ubioru, tym bardziej, że to forum kuchnia a nie moda czy uroda.
                      Na swój wiek wygląda nieźle i mimo dużych krągłości wciąż ma powodzenie u facetów.
                      Czy wszyscy muszą wyglądać tak samo równo jak unijna marchewka czy banan?
                      Jak widać część ludzi uważa, że ubiera się dobrze, czyli nie jest źle, wciąż się różnimy gustami.
            • jop Re: Chłodnik ze śledzia 13.03.11, 15:16
              To obecność kelnerko-barmanki i nieudolność jej bezjajecznego kochasia były zasadniczym powodem panującego w tej knajpie bajzlu. Kochaś-właściciel zamiast zarządzać knajpą zajmował się ugłaskiwaniem i uspokajaniem skrajnie chamowatej, leniwej, niekompetentnej i roszczeniowej panienki. Panienka zamiast zrobić w knajpie cokolwiek zajmowała się opieprzaniem się, strzelaniem fochów i jakimiś akcjami z wychodzeniem i barykadowaniem się w kiblu. Egzemplarz idealnie nienadający się do niczego, jako kelnerka - nieuprzejma, niewychowana, wręcz szczycąca się tym, że nie wie, co się w tej knajpie podaje ("dziczyzna", my ass), ogółem tylko odstraszająca gości, jako barmanka - no ludzie, jak ktoś poproszony o wytrawnego, gorzkiego drinka robi go z krupniku, to powinien raczej przekwalifikować się na szorowanie kibli.

              Wskutek czego powstała sytuacja, w której w zasadzie nie wiadomo było, kto w tej knajpie rządzi, czy raczej nie rządził tam nikt, bo kochaś-właściciel był jakiś wycofany, a panienka tylko rządziła się. Co gorsza, status tej panny był mocno niejasny, niby wszyscy wiedzieli, że to panienka właściciela, ale to było mocno w podtekście - sama panna najpierw mówi, że są parą, a potem - że nie, bo są tylko dobrymi przyjaciółmi.

              Nie żebym była przekonana, że sytuacja, kiedy konkubinat wspólnie pracuje przy tym samym biznesie, jest z góry skazana na niepowodzenie, ale to się nie uda w sytuacji, kiedy jednym z członków tego konkubinatu jest kompletne, roszczeniowe zero, któremu się wydaje, że jak się jest panienką szefa, to można klientom nieomal rzucać łaskawie kartą po ladzie.

              Swoją drogą, ten odcinek wzbudził we mnie brzydkie podejrzenia - naprawdę są ludzie, którzy robią z siebie takich idiotów? Publicznie? Za darmo? A może to jednak byli aktorzy?
              • z_plus_z Re: Chłodnik ze śledzia 13.03.11, 16:54
                > Swoją drogą, ten odcinek wzbudził we mnie brzydkie podejrzenia - naprawdę są lu
                > dzie, którzy robią z siebie takich idiotów? Publicznie? Za darmo? A może to jed
                > nak byli aktorzy?

                No właśnie. A sama restauracja wyglądała jak tymczasowy budynek (zrobiony z takich cienkich, karonowo-gipsowych ścian), zbudowany od zera na potrzeby tego odcinka...
          • marghe_72 Re: Chłodnik ze śledzia 13.03.11, 23:01
            selica napisała:
            > A najgorsze jest to, że są osoby mniej z kuchnią obeznane, które terorie i nome
            > nklaturę MG przyjmują bezkrytycznie - bruszczettę, karpaczo, sztywną pizzę i po
            > tem epatują puryzmem kuchennym by MG. Ta pizza się nie nadaje, bo nie trzyma po
            > ziomu, a MG mówiła...
            > Mam do czynienia z takim jednym egzemplarzem i nie przetłumaczysz.
            >
            i ragu' bolognese, którego się nie miesza z makaronem
            Zadałam pytanie na FB, w odpowiedzi usłyszałam, że babcia pani MG pochodziła z Toskanii i ona wie lepiej (nb Bologna nie lezy w Toskanii ;-) )
        • Gość: rrr Re: Chłodnik ze śledzia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.11, 17:01
          marghe_72 napisała:

          > Ja się zastanawiam gdzie MG jadła pizzę skoro z uporem maniaka twierdzi, że po
          > winna być .. sztywna.

          w sensie ze nie powinna uginac sie pod tona składników, tak jak czesto ma to miejsce, ze bierzemy kawałek pizzy i nam wszystko leci..prawdziwa pizze powinnas własnie wziąć sobie do reki i ugryźć ..mam akurat pizzerie w swoim miescie, ktora prowadzi włoch tam jest własnie taka piza, a nie uguinajaca sie pod ciezarem tipowskich składników jak np w słynnej sieciowce da grasso
          • marghe_72 Re: Chłodnik ze śledzia 13.03.11, 23:06
            Gość portalu: rrr napisał(a):

            > w sensie ze nie powinna uginac sie pod tona składników, tak jak czesto ma to mi
            > ejsce, ze bierzemy kawałek pizzy i nam wszystko leci..prawdziwa pizze powinnas
            > własnie wziąć sobie do reki i ugryźć ..mam akurat pizzerie w swoim miescie, kto
            > ra prowadzi włoch tam jest własnie taka piza, a nie uguinajaca sie pod ciezare
            > m tipowskich składników jak np w słynnej sieciowce da grasso

            Wątpię, żeby MG o to chodziło.
            Wystarczy zajrzeć do jej pizzerii na warszawskiej Starówce..
            Masakra.
            Poza tym MG nie tylko w kwestii pizzy dała plamę..

            ps. uwagi odnośnie wyglądu bardzo nei na miejscu
    • kk345 Re: Chłodnik ze śledzia 13.03.11, 19:05
      A ja się zgadzam z felinecaline- jednego razu MG objawiła się w telewizorze w dopasowanej (nie obcisłej) sukience z niewielkim dekoltem i nieco podniesionym stanem- i wyglądała o jakieś 15 kg młodziej. Te powiewające dyrdony, warstwy i workowate sukienczyny robią z niej kwadrat, pozbawiają ją zupełnie sylwetki i postarzają, a szkoda, bo twarz ma niezłą i szkoda, że ubrania robią jej krzywdę. A co do czarnej bielizny- przyglądałam się temu czemuś w letnich odcinkach i mialam wrażenie, że to raczej jakiś pas jest, jak torebeczki na biodra, jakie nosili cinkciarze...Zdumiewający obiekt.
    • japanunieprzerywalempanieposle Re: Chłodnik ze śledzia 13.03.11, 19:07
      felinecaline chce tutaj bardzo pokazac jaka jest malostkowa plotkara. a moze jednak masochistka
      program objerzdza od 3 sezonow i nadal go oglada :D. jak mi sie cos nie podoba to nie widze sensu w ogladaniu tego. moze ze znajomymi tez tak ma tzn spotyka sie z nielubianymi a potem tylki im obrabia :P
      • felinecaline Re: Chłodnik ze śledzia 13.03.11, 19:19
        (tak kulinarna jak i estetyczna Pani G jeszcze wymysli.
        Widzisz, ja ten program ogladam nie na zasadzie masochizmu a dla rozrywki - na zasadzie co za ciekawostke Pani G nam tym razem zaserwuje - tak pod wzgledem kulinarnym (bywaja calkiem udane) jak i slownikowym (co nie tylko ja zauwazylam) czy tez estetycznym i to nie tylko w odniesieniu do prezencji samej "rewolucjonistki" co do wprowadzanych zmian w wystroju restauracji.
        Czesto - co przyznaje bez przykrosci sa one calkiem udane.
        Gorzej jednak wlasnie z prezencja - i to stwierdzenie wbrew temu, co sadzisz nie przynosi mi nijakiej satysfakcji.
        Gdyby to byl ktos z mojego bezposredniego otoczenia - nawet lubiany powiedzialabym mu to prosto w oczy.
        Nielubianemu ...chyba bym nie powiedziala nic :D
            • pawel_zet Re: dorzucam jeszcze "somosy" :))))) 19.03.11, 23:53
              Bo pani Magda, co od dawna można zauważyć, zna się tylko na restauracyjnej kuchni polskiej. To, że źle wymawia nazwy hinduskich dań, kiepsko jednak świadczy o jej profesjonalizmie. W końcu wie, gdzie jedzie, powinna sobie wcześniej poczytać to i owo o hinduskiej kuchni, np. w Internecie, nauczyć się prawidłowych nazw najpopularniejszych potraw.
              A co do jej rad... Hmmm, sam jestem miłośnikiem oryginalnych kuchni, a nie podróbek dla polskiego klienta, ale ostrość kuchni hinduskiej jest poza granicami wytrzymałości dla przeciętnego Polaka, zwłaszcza dotyczy to kuchni południowohinduskiej (ten pan z tego, co zrozumiałem, pochodzi właśnie z południowych Indii). Myślę, że żona tego Hindusa może nie myli się, starając się przystosować tę kuchnię do gustów polskich. Polak i tak nie zauważy różnicy.
              Ostatnio byłem w innej restauracji hinduskiej w Poznaniu, koło Malty. Kolaga entuzjazmował się, a dla mnie to było niezłe może jedzenie, ale totalnie niedoprawione, niehinduskie. Cóż, ja wiem, jak powinno smakować jedzenie hinduskie, a on nie. Ale który Polak niby wie, jak powinno smakować?
              • pietnacha40 Re: dorzucam jeszcze "somosy" :))))) 20.03.11, 10:45
                No właśnie niewielu wie i może by się chciało dowiedzieć ? Ja bym chciała .Lubię poznawać nowe kuchnie i chcę,żeby kuchnia hinduska smakowała jak hinduska,nawet gdyby miała być za ostra. Pamiętam ,jak grecką sałatkę przerabiała na polską modłę .Mam nadzieję,że ten Grek nie podaje jej według zmodyfikowanego "pod Polaków" przepisu.
    • selica Re: Kuchenne rewolucje - nowa seria 20.03.11, 09:19
      Nie rozumiem jednej rzeczy, którą zaobserwowałam już w którejś z poprzednich serii, kiedy pani Magda poucza cudzoziemca, jak smakować powinny potrawy z jego państwa.
      Pamiętacie Greka, też z Poznania?
      Magda: tak nie powinna smakować musaka.
      Grek: ale ja jestem Grekiem, tak smakuje musaka w Grecji i tak się ją właśnie robi.
      M.: w Grecji może i tak, ale jesteśmy w Polsce i Polacy nie lubią takich mdłych potraw, musisz bardziej przyprawić.
      G.: ale tak smakuje oryginalna, grecka tradycyjna musaka, taką chciałbym tutaj robić.
      M.: nie, nie, nie! w ogóle się nie znasz na greckiej kuchni!!!!!!!

      Teraz podobnie:
      Magda: to nie ma nic wspólnego z hinduską kuchnią.
      Hindus: ale jestem Hindusem, takie dania gotowała moja mama
      M. : nie, nie, nie! w ogóle się nie znasz na hinduskiej kuchni!!!!!!!
      Potem trochę zmieniła front, jak posterowała żoną, żeby nie przerabiała tych dań, na modłę kapuśniaku i pomidorówki.

      Ale nie wkurzylibyście się, jak jaka Nigella, albo inszy Anthony, powiedział do was: tak nie smakują pierogi, co z tego, że wasza mama, Polka w którymś tam pokoleniu, babka, prababka i trzy ciotki robiły takie pierogi, barszcz, schabowe, gołąbki i inne dania polskiej kuchni, skoro to ja, Anthony Bourdain, urodzony w Nowym Jorku wiem najlepiej jak takie dania powinny smakować, bo jestem Szefem Kuchni.

      Minus dla retauracji za ściemnioną gadkę o naturalnych składnikach. i granulowany czosnek.
      • coralin Re: Kuchenne rewolucje - nowa seria 20.03.11, 10:46
        Faktycznie jest to irytujące u Gessler. Wiadomo, że można dostosować kuchnię do podniebień Polaków, ale zarzucanie Hindusowi, że nie umie gotować po hindusku jest przesadą. Choć jak ktoś tu zauważył ciężko mówić o hinduskiej kuchni, różni się ona w zależności od regionu, a nawet domu.
        • pietnacha40 Re: Kuchenne rewolucje - nowa seria 20.03.11, 13:53
          Ale ona wcale mu nie narzucała. Dania były do niczego,bo żona paćkała koncentratem. Kazała jej się nie wtrącać i gotować kucharzowi całkowicie po swojemu. Padło nawet zdanie - raz ja się czegoś nauczę . Nawet się pytała o ilość przypraw i kolejne etapy.
          Za to baaaaaardzo mnie na końcu rozczarowała właścicielka :(
            • pietnacha40 Re: Kuchenne rewolucje - nowa seria 20.03.11, 14:21
              coralin napisała:

              > Może właścicielka bardziej zdaje sobie sprawę z realiów i gustu Polaków? Polacy
              > generalnie lubią obce kuchnie, ale w wersji po polsku:)

              a skąd taka opinia ? Ja osobiście nie lubię,ani nikt z moich znajomych. Dostaję wysypki czytając w menu skład sałatki greckiej ,zaczynający się od "kapusta pekińska" . No i gdyby pani właścicielka miała rację,to by lokal w szwach pękał. Te jej breje były obrzydliwe :(
              • coralin Re: Kuchenne rewolucje - nowa seria 20.03.11, 15:08
                Opinia stąd, że to forum nie jest miarodajne. "Ja osobiście" nie potrzebuję keczupu ani innego zimnego sosu do pizzy, ale większość Polaków tak, 99% pizzerii dodaje sosy zimne gratis do pizzy. Skąd to sie bierze jeśli nie z upodobań Polaków, którzy lubią sobie uciapać pizzę takim zimnym sosem czosnkowym, keczupem lub innym sosem?
                Większość je sałatkę grecką z pokrojonymi w kostkę warzywami i fetą , sztucznym sosem, a nie z warzywami pokrojonymi w ćwiartki i kawałkiem sera na wierzchu i oliwą. Pekińska też im nie przeszkadza, bo i tak sztuczny sos poprawi smak wszystkiego.
                • pietnacha40 Re: Kuchenne rewolucje - nowa seria 20.03.11, 15:55
                  a może tak jadają,bo knajpy,które ich powinny edukować,karmią właśnie daniami "pod" ? Dla mnie to spore nieporozumienie iść do restauracji z obcą kuchniąi oczekiwać ,że się dostanie coś swojskiego .Po co się chodzi do takiej knajpy ? Po żurek ? Chcę polskie smaki idę do polskiej jadłodajni. Otwieram Meksyk,to chcę Meksyk a nie Katowice.
                  • coralin Re: Kuchenne rewolucje - nowa seria 20.03.11, 16:27
                    Ale knajpy, które dają dania oryginalne, bez poprawiaczy smaku często upadają. Knajpy nie są od edukowania tylko od zarabiania. Sądzisz, że te 99% pizzerii uważa za stosowne dodawanie zimnych sosów , keczupu do pizzy? Połowa z nich dodaje, bo inaczej by upadła.
                    Wielką zaletą programu Gessler moim zdaniem jest zwracanie uwagi na poprawiacze. Ale ta edukacja musi zacząć się w domach i ten program daje szansę. Kiedy kubki smakowe odwykną od veget i kostek Polacy (powszechnie, a nie tylko ułamek procenta) docenią prawdziwe smaki i przyprawy.
                      • aqua48 Re: Kuchenne rewolucje - nowa seria 20.03.11, 18:36
                        pietnacha40 napisała:

                        > tu się zgadzam - ten program,to dobra rzecz,by uświadomić ludziom ,za jakie byl
                        > ejactwo, w większości przypadków, płacą . Nie wiem jednak , czy da się z narodu
                        > wytrzebić vegetę :D

                        Myślę, ze dużo ludzi wyjeżdża za granicę na wakacje, jedzą tam i niektórym nawet smakuje, (choć znam i inne przypadki) na tyle żeby trochę zmienić swoje przyzwyczajenia, ale to proces długotrwały. Jeszcze niedawno niedziela bez rosołu i w ogóle obiad bez mięsa to dla wielu Polaków nie był obiad, ale bez surówki owszem, to się trochę już zmieniło. Jednak pizza "hawajska" z ananasem z puszki i suszonym oregano o smaku trocin, posypana "wyrobem seropodobnym" (bo kosztuje mniej niż 10 zł za kg w hurcie) i zalana najtańszym keczupem króluje w wielu polskich pizzeriach, choć pomału przestaje być synonimem egzotyki kulinarnej. Mam taką nadzieję...
                          • aqua48 Re: Kuchenne rewolucje - nowa seria 20.03.11, 18:56
                            coralin napisała:

                            > Nie ma nic złego w niedzielnym rosole.
                            Jeśli nie jest podawany przez całe życie jako aksjomat niedzielnego obiadu :)

                            > Wyjazdy wakacyjne Polaków to na ogół wczasy w kurortach, w których podaje się r
                            > zeczy mające niewiele wspólnego z kuchnią danego kraju.

                            Nie mówiłam o ludziach, którzy leżą w kurorcie tydzień plackiem na plaży i mają ze sobą na wczasach tylko drobne pieniądze na toaletę na lotnisku. Oni i tak są przegrani jeśli chodzi o szukanie nowości.

                • z_plus_z Re: Kuchenne rewolucje - nowa seria 20.03.11, 16:48
                  > Skąd to sie bierze jeśli nie z upodobań Pola
                  > ków, którzy lubią sobie uciapać pizzę takim zimnym sosem czosnkowym, keczupem

                  Z pizzą chodzi o "poślizg" - ludzie potrzebują czegoś, co po prostu ułatwi połykanie. A że nie mamy w Polsce "kultury oliwnej" (za to przerośnietą "kulturę keczupową"), stąd też nieszczęsny sos pomidorowy do pizzy.

                  W Krakowie ostatnio jadłam tak genialną pizzę podaną z doskonałą oliwą. Da się. :)
          • marghe_72 Re: Pogubiłam się 25.03.11, 22:05
            pietnacha40 napisała:

            > Ale ona wcale mu nie narzucała. Dania były do niczego,bo żona paćkała koncentra
            > tem.

            Na samym poczatku Nick wyraźnie twierdził, że jego dania są jak najbardziej hinduskie / oryginalne, takie jadał w domu ("Wyślę to do mamy")..
            • pietnacha40 Re: Pogubiłam się 26.03.11, 10:50
              tak mówił . Ale póżniej wyszło na to,że ten nadmiar sosu pomidorowego,to zasługa żony . Przypuszczam,że gotował jak mu babcia kazała,a póżniej dopaćkiwał sosu,jak kazała żona,która stwierdziła ,że Polacy inaczej nie ruszą . A brał całość do siebie ,nie do końca wiedząc o co się czepia blond tornado :D Jak zaczął gotować sam,to wyszło zupełnie co innego . A to chyba był jedyny odcinek,gdzie Gesslerowa się pytała co i jak i w jakiej kolejności.
      • aqua48 Hindus 20.03.11, 14:05
        selica napisała:




        > Ale nie wkurzylibyście się, jak jaka Nigella, albo inszy Anthony, powiedział do
        > was: tak nie smakują pierogi, co z tego, że wasza mama, Polka w którymś tam po
        > koleniu, babka, prababka i trzy ciotki robiły takie pierogi, barszcz, schabowe,
        > gołąbki i inne dania polskiej kuchni, skoro to ja, Anthony Bourdain, urodzony
        > w Nowym Jorku wiem najlepiej jak takie dania powinny smakować, bo jestem Szefem
        > Kuchni.

        Wydaje mi się, że nie o pouczanie jak coś powinno smakować tu chodzi, tylko o znalezienie złotego środka między tym jak smakują te potrawy przyrządzane przez autochtona, a tym co będzie smakowało polskim klientom knajpy na tyle, żeby zechcieli do niej wrócić, albo polecić znajomym. A jednocześnie żeby było egzotycznie. I o to chodziło u Greka ze zbyt mdłą musaką. Większość Polaków ciągle nie lubi i nie jada jarzyn al dente, dań mało słonych, rosołu bez maggi i gulaszu bez vegety. Rozejrzyjcie się dookoła.
        Mogę otworzyć polską restaurację na krańcu świata, ale skoro podejrzewam, że pierogi ruskie byłyby dla miejscowych zbyt łagodne lub wręcz bez smaku, a np. takie flaki czy barszcz zupełnie niejadalne, to albo zmienię menu, albo doprawię inaczej. Mogę się upierać, że tak robiła te potrawy moja mama, i są one typowo polskie, ale jeśli chcę na knajpie zarobić i przyciągnąć klientelę, to muszę iść na jakiś kompromis, prawda? W tym programie nie chodzi o zrobienie jednej znakomitej kolacji dla znajomych, tylko o zdobycie klienta na co dzień.

        • pietnacha40 Re: Hindus 20.03.11, 14:17
          No właśnie nie wydaje mi się . Zakładając oczywiście ,że jest się dobrym kucharzem. Bo to ,że Grek był Grekiem,nie znaczy ,że potrafił gotować. Ja też nie potrafię zrobić naleśników,pomimo,że robię z przepisu mojej babci. To nie jest argument,że stary przepis,więc na pewno pyszne . Potrzebny jeszcze talent. Otwierając gdzieś knajpę z polskim jadłem,albo bym gotowała jak należy,albo kompromisem by była zmiana menu .Nie wyobrażam sobie,że mam zmieniać smak żurku pod meksykańskie gusta,przykładowo. Dobre gotowanie broni się samo i nie trzeba niczego robić "pod" . Dla mnie to brak profesjonalizmu i szacunku dla własnych tradycji. Jeśli chcę kogoś zaznajomić z polską kuchnią,dlaczego mam ją zmieniać i dawać fałszywy obraz ?
          • coralin Re: Hindus 20.03.11, 14:23
            pietnacha40 napisała:

            > Jeśli chcę kogoś zaznajomić z polską kuchnią,dlaczego mam ją zmieniać i da
            > wać fałszywy obraz ?

            Z tego co wczoraj wielokrotnie podkreślała właścicielka prowadzą knajpę nie nie idei czy pasji, ale dla utrzymania siebie.
          • aqua48 Re: Hindus 20.03.11, 14:56
            pietnacha40 napisała:
            Dla mnie to brak profesjonalizmu i szacunku dla własnych trady
            > cji. Jeśli chcę kogoś zaznajomić z polską kuchnią,dlaczego mam ją zmieniać i da
            > wać fałszywy obraz ?
            Dlatego, że wzięte kredyty nie spłacą się same, a pracownikom i dostawcom trzeba płacić ?
            A przypadku tego biznesu bardziej się liczy szacunek dla smaku i upodobań klientów niż prawdziwy, czy fałszywy obraz i tradycje? Są gatunki usług czy rzemiosła, w których sam klient sobie nie poradzi. Zęba sobie sami nie zaplombujemy, okularów nie zrobimy i butów nie naprawimy. Niestety w przypadku prowadzenia restauracji ma się do czynienia z klientem wymagającym, kapryśnym i zwykle mającym przeświadczenie, że sam też potrafi niezgorzej gotować.
            A tu poza tym nie tyle chodzi o zaznajomienie z kuchnią jakiegoś kraju (po to się do tego kraju jedzie i je na miejscu, albo korzysta z knajpek i barów dla emigrantów) ile o przekonanie ludzi, że w tym akurat miejscu można dobrze, niedrogo i zdrowo zjeść coś, czego nie ugotowałoby się w domu.
            • pietnacha40 Re: Hindus 20.03.11, 16:08
              No ,ale ona kurcze,popłynęła właśnie na tym gotowaniu pod polskiego klienta i jego smaki. Ludzie tam nie jadali ,bo dawała jakieś obrzydliwe pulpy pomidorowe,za niebotyczne pieniądze. Tam nie miał się kto przekonać do kuchni hinduskiej. Nie dała temu biednemu facetowi dobrze gotować .Jak się skończył odcinek ? Wraziła paluchy i zaczęła oszczędzać na czosnku. Oglądam taki program "Restauracja" .Była tam para Walijka i Wietnamczyk - małżeństwo. Wymyślili ,że otworzą knajpę wietnamską pod walijskich klientów . Wietnam z Walią na jednym talerzu .To była masakra. Nie da się połączyć dobrze dwóch tak odmiennych narodów. Dokładnie,jak nie da się połączyć kuchni hinduskiej z polską. Jeżeli się nie sprawdziła kuchnia hinduska ( a tego w sumie nie wiemy) to trzeba było zrobić dobre polskie jedzenie,choćby smaczne zapiekanki a nie taki miszung.
              Co do szacunku dla klienta. Jak idę do knajpy i znam smaki danego kraju,a dostaję jakieś mieszanki pod ciotkowe urodziny,to czuję się oszukana i mam wrażenie ,że mają mnie tam za głupca.
              • aqua48 Re: Hindus 20.03.11, 18:02
                pietnacha40 napisała:

                > No ,ale ona kurcze,popłynęła właśnie na tym gotowaniu pod polskiego klienta i j
                > ego smaki. Ludzie tam nie jadali ,bo dawała jakieś obrzydliwe pulpy pomidorowe,
                > za niebotyczne pieniądze. Tam nie miał się kto przekonać do kuchni hinduskiej.
                > Nie dała temu biednemu facetowi dobrze gotować .

                Popłynęła nie tylko na tym, także na fakcie, że jak stwierdził jeden młodych przychodziły starsze panie, pytały o gołąbki i żurek i wychodziły z kwitkiem. A co by szkodziło nagotować żurku, gołąbków i też podawać skoro było takie zapotrzebowanie, a jako np. czekadełko dawać te hinduskie pierożki. Może następnym razem taka babcia by się skusiła na ryż z kurczakiem? Dawno temu pracowałam w miejscu w którym kucharz wyśmienicie gotujący robił też dania na zamówienie poza menu, np. wystawna kolacja z pysznych rybek, a dla dzieci, które przyszły z rodzicami i nie lubiły ryb był kotlecik z kurczaka. I korona z głowy mu nie spadła, że zniża się do takiego prozaicznego dania i podaje pół porcji, a klienci byli zadowoleni.

                • pietnacha40 Re: Hindus 20.03.11, 18:12
                  a to już zupełnie co innego . Na pewno lepiej wymieszać menu i robić kilka dań hinduskich ,a kilka polskich,niż próbować przerabiać dania hinduskie na polskie. Samo by się okazało co lepsze i czego chcą goście.
              • jop Re: Hindus 20.03.11, 18:42
                Hm, wszyscy macie rację.

                1. Dania wyglądały na niejadalne, bo zalane sosem pomidorowym w ilościach hurtowych, ten butter chicken przypominał raczej krem pomidorowy z kawałkami kurczaka. Więc to nie było dobre same w sobie, wcale nie tanie i nie ma żadnego znaczenia, czy to było autentyczne, czy nie.

                2. Też wolę autentyki niż podróbki robione pod smak danej nacji, ale to się faktycznie może nie sprzedać, bo pewne potrawy mogą być niejadalne. Ale sądzę, że da się jakoś wyważyć poziom "kastomizacji" - czym innym jest jednak "jakby schabowy", "jakby kapuśniak" i "jakby kartoflana"*, a czym innym obniżenie ostrości dania o pół stopnia. O ile to pierwsze, czyli dostosowanie egzotycznych dań do podniebienia przeciętnego zjadacza schabowych i ruskich nie ma sensu, i tu się zgadzam, że lepiej zrobić budę z zapiekankami, to to drugie już prędzej.

                3. Może się mylę, ale pan Hindus nie wyglądał na gościa, który umie gotować. Pomysł z knajpą ewidentnie pachniał wymyśleniem dla niego jakiegokolwiek zajęcia, które mógłby tu wykonywać. Gdybym ja zaczęła gdzieś w knajpie gotować potrawy kuchni polskiej, to skończyłoby się katastrofą (nie przepadam, jadam okazjonalnie, i lepiej umiem zrobić tajską zupę kokosową niż schabowego, srsly).

                4. Oni od razu zaczęli strzałem w stopę, bo takie osiedle i taka formuła knajpy to nie jest patent na egzotykę. Dla misia z siłki, pożeracza pizzy, to będzie za egzotyczne, jeszcze Krysi nie podejdzie albo się będzie Krysia męczyć z ujmowaniem czapati w otipsione dłonie. Poszukiwacz nowych smaków, przedstawiciel klasy średniej, woli pojechać do centrum i nie będzie jadł na plastikowych talerzach. (No, może się utrzymać, jak jest najbardziej zajebista w województwie i ludzie zjeżdżają z daleka, ale chyba im to nie grozi.)

                *"-Co to jest? - zapytałem sympatycznej, bardzo polskiej