Dodaj do ulubionych

Ptysie - masa do nich

21.11.11, 22:20
Chciałam zrobić ptysie, nie wiem tylko jak zrobić taką prawdziwą masę ptysiową?
Obserwuj wątek
    • beata_ Re: Ptysie - masa do nich 21.11.11, 22:35
      To chyba zależy, co dla kogo jest prawdziwą masą :-))

      Pierwsze ptysie, jakie poznałam w dzieciństwie miały w środku lekką bitą śmietanę - najprawdziwszą w świecie, bo sztucznych wtedy nie było... I dla mnie tylko bita śmietana jest "prawdziwą masą" do ptysiów :-)
      • bombastycznie Re: Ptysie - masa do nich 21.11.11, 22:39
        ja też uważam że ptysie powinny być z bitą śmietaną, są wtedy lekkie i smaczne, oprócz tego koniecznie posmarowane polewą czekoladową, ale jeśli koniecznie chcesz mieć krem a nie śmietanę, to ja bym zrobiła taką samą masę jak na karpatkę.
        • beata_ Re: Ptysie - masa do nich 21.11.11, 22:47
          Z polewą czekoladową, to raczej eklerki - inny kształt i polewa różni je od ptysiów.
          Też oczywiście z doświadczenia tego samego, co przy ptysiach mówię, więc nie roszczę sobie prawa do jedynej słuszności mojego zdania :-)
          A z racji kształtu, w domu nazywaliśmy je "trumienkami"... mam nadzieję, że nikogo tym nie uraziłam...
          • bombastycznie Re: Ptysie - masa do nich 22.11.11, 00:42
            tak na prawdę eklery od ptysi różnią się tylko kształtem, dlatego ja mimo tego i tak polewam ptysie polewą, to istna rozpusta:D
            • beata_ Re: Ptysie - masa do nich 22.11.11, 00:48
              Iiiii tam! Nie wiedziałabym, co jem przez tę rozpustę :-)))

              No i prawdę mówiąc, wolę ptysie właśnie dlatego, że bez czekolady one i mniej słodkie dzięki temu... Bo ja właściwie nie lubię słodyczy, a już zwłaszcza tzw. "niebiańskiej"

              Dobra, już nic nie mówię, bo się wątek chyba rozmywa zanadto :-)
              • asiak44 Re: Ptysie - masa do nich 22.11.11, 07:41
                nie, nie chodzi mi o bitą śmietanę (chociaż jest smaczne), ani krem karpatkowy, nadzienie to miało zupełnie inną konsystencję i było białe (może coś z ubitych białek - nie wiem)
                • hd_vision Re: Ptysie krem z zaparzanych bialek 22.11.11, 08:23

                  Ptysie krem z zaparzanych bialek
                  Piana:
                  3 białka
                  20 dag cukru
                  1/8 l wody
                  kwasek cytrynowy i aromat dla smaku i zapachu
                  Białka ubić na sztywno, z wody i cukru ugotować syrop ("do nitki" )
                  Białka ubijać ok.7 minut na parze wlewając pomału syrop, dodać kwasek i aromat.

                  To samo po ang.
                  Krem 7 minutowy link do stron z przepisem po ang wg Marthy Steward
                  link do zdjec zobacz koniecznie
                  • Gość: senin no i to sa prawdziwe ptysie IP: *.dyn.iinet.net.au 22.11.11, 08:46
                    prawdziwe, bo takie kupic mozna bylo w cukierniach 'za PRL-u" i , bo takie nauczylam sie odtwarzac jak mialam jakies 10? lat. oczywiscie w tajemniecy przed mama, bo nie lubila jak jej sie dzieciaki wtracaja do kuchni

                    nigdy nie jadlam ptysi z bita smietana i nie zaluja

                    jadalam eklery i cale inne takie tam, ale te zaparzane bialka to do dzis pamietam, chyba dlatego ze robione wlasnorecznie - na poczatku wychodzily troche za slodkie, albo troche za kwasne...az wreszcie udalo sie uzyskac taki smak jak w cukierni!!! bardzo dumna z siebie 12-latka bylam wtedy...

                    nie jadam teraz slodyczy, poza sporadycznymi deserami, ale gdybym miala okazje to takie aparzane bialka...jak najbardziej ;)))
                    • beata_ Re: no i to sa prawdziwe ptysie 22.11.11, 10:34
                      Gość portalu: senin napisał(a):

                      > prawdziwe, bo takie kupic mozna bylo w cukierniach 'za PRL-u" i , bo takie
                      > nauczylam sie odtwarzac jak mialam jakies 10? lat. oczywiscie w tajemniecy przed
                      > mama, bo nie lubila jak jej sie dzieciaki wtracaja do kuchni

                      To musiał być późny PRL, bo w połowie lat 60-tych ptysie i eklery miały bitą śmietanę, a nie zamiennik :-)) Przynajmniej w każdej szanującej się cukierni z tradycjami...

                      > nigdy nie jadlam ptysi z bita smietana i nie zaluja

                      Jak nie jadłaś(eś), to powinnaś(eś) właśnie żałować :-)) Śmietana była lekka (zapewne z białkami), nie przesłodzona i ciut kwaskowa...

                      > jadalam eklery i cale inne takie tam, ale te zaparzane bialka to do dzis pamiet
                      > am, chyba dlatego ze robione wlasnorecznie - na poczatku wychodzily troche za s
                      > lodkie, albo troche za kwasne...az wreszcie udalo sie uzyskac taki smak jak w
                      > cukierni!!! bardzo dumna z siebie 12-latka bylam wtedy...

                      To potwierdza tylko, że "prawdziwe" dla każdego oznacza co innego - to właśnie powiedziałam w swoim pierwszym poście :-)
                      • amaroola Re: no i to sa prawdziwe ptysie 22.11.11, 10:46
                        > To musiał być późny PRL, bo w połowie lat 60-tych ptysie i eklery miały bitą śm
                        > ietanę, a nie zamiennik :-)) Przynajmniej w każdej szanującej się cukierni z tr
                        > adycjami...

                        no nie wiem jak to rozszyfrowac - pamietam te ptysie z zaparzana piana i "kuchnie Polska" z lat chyba wczesnych 60-tuch, ktora odzidiczylam po mamie i mam ja nawet tutaj, w Australii - wydanie dosc archaiczne, ale wlasnie z niego korzystalam robiac owe ptysie

                        wyglada na to, ze duuuzo starsza jestes ode mnie Beato, skoro pamietasz te z bita smietana... (albo z Warszawy jestes)... za moich dzieciecych czasow to nawet eklerow nie bylo...owszem bywaly "napoleonki" ale wu-zetki to byl rarytas cukierni miasta wojewodzkiego w latach 70-tych, byly tez bajaderki, paczki itzw. castka kremowe ;)))
                        • beata_ Re: no i to sa prawdziwe ptysie 22.11.11, 11:06
                          Chyba wyjaśnieniem będzie tu region jednak, a nie wiek :-)
                          W połowie lat 60-tych byłam dziecięciem przedszkolnym... dobrze zgadłaś, że warszawskim...
                          • amaroola wiadoma rzecz, stolyca, i kazde slowo zbedne 22.11.11, 11:18
                            i w ogole i w szcegole i pod kazdem innem wzglendem ;DDD
                            • amaroola ale wychodzi na to, ze prowincja byla prekusorem.. 22.11.11, 11:23
                              ...tych nowych bialkowo zaparzanych mas do ptysiow,,??

                              no jak to bc moze???!!

                              osobiscie za bita smietana nie przepadam, a bialka mi nie wadza, wiec chyba dumna z tej przekursorskiej tworczej roli prowincji byc powinnam :DD
                              • beata_ Aj, tam! Zaraz "prowincja"... :-))) 22.11.11, 11:30
                                W życiu nie miałam poczucia "wyższości" z racji miejsca zamieszkania, na szczęście chyba.... :-)

                                Co do masy - znałam takową, ale jak ktoś już wyżej powiedział - z tzw. "ciepłych lodów", kupowanych namiętnie w zieleniaku "u dziadka", a potem w sklepiku szkolnym... A potem, to te lody spaprali czekoladą i już nie kupowałam i nie jadłam :-))
                                • amaroola Re: Aj, tam! Zaraz "prowincja"... :-))) 22.11.11, 11:42

                                  > W życiu nie miałam poczucia "wyższości" z racji miejsca zamieszkania, na szczęś
                                  > cie chyba.... :-)


                                  bo i chyba nie ma najmniejszego powodu do jakiegokolwiek poczucia wyzszosci z jakiejkolwiek racji :)


                                  >
                                  > Co do masy - znałam takową, ale jak ktoś już wyżej powiedział - z tzw. "ciepłyc
                                  > h lodów", kupowanych namiętnie w zieleniaku "u dziadka", a potem w sklepiku szk
                                  > olnym... A potem, to te lody spaprali czekoladą i już nie kupowałam i nie jadła
                                  > m :-))
                                  • beata_ Re: Aj, tam! Zaraz "prowincja"... :-))) 22.11.11, 11:48
                                    Na pewno nie ma najmniejszego powodu... tylko niektórzy o tym nie wiedzą :-))))
                                • amaroola Re: Aj, tam! Zaraz "prowincja"... :-))) 22.11.11, 11:57
                                  > Co do masy - znałam takową, ale jak ktoś już wyżej powiedział - z tzw. "ciepłyc
                                  > h lodów", kupowanych namiętnie w zieleniaku "u dziadka",

                                  te cieple lody, to chyba cos w rodzaju amerykanskich "marsh,allow" w supie podobne troche do masy bialkowo ptysiowej ale smakowo nie ma porownania ;))
                  • asiak44 Re: Ptysie krem z zaparzanych bialek 22.11.11, 11:59
                    chyba to będzie to dziękuję
                • ania_m66 Re: Ptysie - masa do nich 22.11.11, 08:24
                  aaaa, to wiem o co chodzi.
                  w 3miescie w czasach kryzysu i ogolnych brakow w latach 80tych sprzedawali takie.
                  poguglaj przepis na "cieple lody". po sieci krazy w sumie jeden sprawdzony, chyba z "kuchni polskiej".
                  w oryginale nazywa sie "zaparzana masa z bialek", czy jakos tak.
            • Gość: kkk Re: Ptysie - masa do nich IP: *.dclient.hispeed.ch 22.11.11, 14:39
              z tego co wiem, eklery mialy mase budyniowa, a ptysie taka dziwna bialusienka, jakby cukrowa. ja nie wiem, gdzie wam eklery identyczne z ptysiami podawali.
              • beata_ Re: Ptysie - masa do nich 22.11.11, 14:57
                W cukierni na Mokotowie np - w tzw. "w bramie" (nazwiska właściciela nie pomnę), tudzież w innych warszawskich :-)
                Ptysie od eklerek różniły się tylko kształtem + polewą czekoladową i jej brakiem (na ptysiach był puder)

                Budyń żółty miały napoleonki, a z czasem (do wyboru) coś białego, mniej budyniowatego :-)
                • Gość: kkk Re: Ptysie - masa do nich IP: *.dclient.hispeed.ch 22.11.11, 15:23
                  no popatrz, a na pomorzu eklerek byl z budyniem, ptys z ta biala masa (bialkowa, jak napisali poprzednicy) i cukrem pudrem. a ptysia z bita smietana nie widzialam chyba nigdy. :)
                  • horpyna4 Re: Ptysie - masa do nich 22.11.11, 15:44
                    W Warszawie zarówno ptysie, jak i eklery robiono pół wieku temu z bitą śmietaną. Ale tłusta śmietana w tamtych czasach była towarem deficytowym, więc niektóre cukiernie produkowały ptysie z pianą, zresztą bardziej efektowne. Zetknęłam się też w tamtych czasach z kremem maślano-budyniowym w ptysiach, ale tylko raz.
                    • Gość: kkk Re: Ptysie - masa do nich IP: *.dclient.hispeed.ch 22.11.11, 15:56
                      pol wieku temu nie bylo mnie na swiecie, ale mialam przyjemnosc jesc czasami ptysie od polowy lat 80 i jeszcze nigdy nie spotkalam czegos innego niz ta masa bialkowa. chyba bym sie nawet obrazila jakby mi ptysia z bita smietana dali :)
                      • beata_ Re: Ptysie - masa do nich 22.11.11, 16:22
                        Coś Ty! :-))
                        Dobry jest, lekuchny i nie za słodki - caaaaały delikatnie "nadmuchany"! Poezja...

                        ps
                        oczywiście dla mnie, ale jak będziesz miał(a) okazję, to spróbuj :-)
                      • horpyna4 Re: Ptysie - masa do nich 25.11.11, 09:57
                        Ano właśnie, połowa lat 80 to niedobory rynkowe. Brak śmietany, więc ptysie napełniano pianą. Dawniej to szanujący się amator ptysiów nie brał tego do gęby, traktując jak marny erzac. Pamiętam takie upewnianie się klientów w cukierniach, czy ptysie aby na pewno ze śmietaną.
                    • beata_ Re: Ptysie - masa do nich 22.11.11, 16:23
                      Trochę mniej niż pół wieku temu też :-))
                      • aqua48 Re: Ptysie - masa do nich 22.11.11, 18:59
                        W Krakowie ptysie zawsze z bitą śmietaną, a eklery z masą budyniową. Nie jadłam nigdy ptysia z masą z białek. Z taką masą (obowiązkowo w kolorze różowym) u nas zawsze były i są napoleonki z ciasta francuskiego. W ciężkich czasach apetyt na bitą śmietanę można było zaspokoić jedynie kupując ptysia. Ponieważ śmietanę cukiernie dostawały na "przydział" to na te ptysie trzeba było polować.
                        • beata_ Re: Ptysie - masa do nich 22.11.11, 19:07
                          No proszę! O różowych napoleonkach nie wiedziałam :-)
                          Znam tylko żółte budyniowe i ew. białe (zbliżone trochę do kremówki) - francuskie ciasto oczywiście obowiązkowo :-)
                          • aqua48 Re: Ptysie - masa do nich 22.11.11, 19:20
                            U nas te z żółtą masą budyniowo- śmietanową to kremówki, napoleonki z różową masą z białek są dwa- trzy razy wyższe :) z endemicznych wypieków posiadamy jeszcze pischingera, który już chyba się rozpowszechnił i obwarzanki.
                            • beata_ Re: Ptysie - masa do nich 22.11.11, 20:06
                              Hi, hiiii - no to u nas kremówki są białe, z masą śmietanowo-niewiemjaką - nie wnikałam.
                              Kurczę, jaki to człek jednak zaściankowy...
                              O sobie mówię! Żeby nie było nieporozumień! :-)

                              Tyle razy byłam w Krakowie, a na te różowości nie trafiłam... ale to może dlatego, że ze słodyczy, to ja głównie schabowy i śledź (już o tym gdzieś wspominałam, zresztą), więc do cukierni nie zaglądam :-)
    • amaroola Re: no i to sa prawdziwe ptysie 22.11.11, 10:37
      ania_m66 napisała:

      > wow,
      > w wieku 10 lat potrafilas samodzielnie odtworzyc przepis,

      no moze nie 10-cu a 12-stu, w podstawowce to bylo, pamietam

      ugotowac syrop "do nitki", zaparzyc ubite bialka i to jeszcze w tajemnicy i cichaczem......
      > szczerze podziwiam

      bo ja bardzo zdolan jestem ;PPPP

      w wieku lat 12-tu gotowalam obiady dla rodziny(glownie zupy), bo mama pracowala od 8 rano do wieczorem, a ja dobra coreczka chcialam byc

      tworzylam tez wiele innych rzeczy, ale dzielic sie tym nie bede, bo pare sepow tylko czeka by sie do kogos ( mnie?) przypiac, wiec wybacz, aniu ;))
      • ania_m66 Re: no i to sa prawdziwe ptysie 22.11.11, 14:29
        amaroola napisała:

        > ania_m66 napisała:
        >
        > > wow,
        > > w wieku 10 lat potrafilas samodzielnie odtworzyc przepis,
        >
        > no moze nie 10-cu a 12-stu, w podstawowce to bylo, pamietam
        >
        > ugotowac syrop "do nitki", zaparzyc ubite bialka i to jeszcze w tajemnicy i cic
        > haczem......
        > > szczerze podziwiam
        >
        > bo ja bardzo zdolan jestem ;PPPP
        >
        > w wieku lat 12-tu gotowalam obiady dla rodziny(glownie zupy), bo mama pracowala
        > od 8 rano do wieczorem, a ja dobra coreczka chcialam byc
        >
        zupe badz nawet jakistam obiad w wieku 10-12 lat potrafilam rowniez ugotowac, ale raczej bardziej bo mnie gotowanie interesowalo. jak rowniez np zrobic perfekcyjny omlet.
        sniadania w niedziele produkowalam juz w wieku bardzo wczesnoszkolnym.
        nagabnieta o to przed chwila przez skyp'a mama stwierdzila, ze nawet majac 5lat, ale sama w to raczej watpie.
        natomiast mialam absolutnie zabronione babranie sie karmelem bez obecnosci osoby doroslej w kuchni z uwagi na b. ciezkie poparzenia, ktorych mozna sie przy tym nabawic.
        dlatego wybacz, ale zaparzanie ubitych bialek perfekcyjnie wykonanym syropem IIgo stopnia (i to chyba jest najtrudniejsza czesc imprezy ktora nawet do tej pory nie zawsze udaje sie mojej rodzicielce) uwazam osobiscie za absolutnie niewykonalne nawet dla niezwykle wprawionej i neprzecietnie utalentowanej kulinarnie nastolatki.
        natomiast namiastke w postaci zwyklej piany z bialek ubitej z cukrem na blyszczaco i b.gesto uwazam za jak najbardziej wykonalna, nawet dla 9cio latki i mysle, ze raczej taka mase sama robilas.
    • Gość: sonia Re: no i to sa prawdziwe ptysie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.11, 13:21
      a ja robiłam wczoraj ptysie z masą Jamesa Martina: bita śmietana + custard waniliowy, do tego zamiast polewy czekoladowej-nie lubie na ptysiach;-(, zanurzałam je w karmelu. niesamowicie pyszne! chrupki karmel, delikatne nadzienie-polecam!
      z uczciwości dodam, że mam poparzone dwa palce! radzę ostrozność z karmelem i absolutnie brak dzieci w pobliżu!
    • linn_linn Re: Ptysie - masa do nich 22.11.11, 20:12
      Beazapelacyjnie tzw. krem cukierniczy. Marghe podawala przepis:
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,57392019,57392019,0,2.html?v=2
      Tak wygladaja:
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,23309822,40108074.html
      Krem jest w srodku i na wierzchu. Jedna z moich wloskich slabosci kulinarnych.
      • ania_m66 Re: Ptysie - masa do nich 22.11.11, 20:22
        bezapelacyjnie zaden krem cukierniczy.
        bita smietana. ewentualnie ta nieszczesna masa a la cieple lody ktorej nigdy nie cierpialam.
        w mojej cukierni sprzedawano z nia na szczescie glownie labedzie
        ptysie byly zawsze z bita smietana (moze poza najgorszym kryzysem w stanie wojennym), eklerki z masa budyniowa a napolenki z masa budyniowo-smietankowa.
        3miasto cukiernia pana pudlisa, "perelka" sie chyba nazywala. niestety daaaawno jej nie ma.
        a jakie paluchy z ciasta parzonego w nej mieli, a lody..... niech sie wszytkie haagen dazsy chowaja.
    • mysiulek08 Re: Ptysie - masa do nich 25.11.11, 00:39
      Co region to inny zwyczaj :) Dla mnie ptysie wylacznie z rozowa pianka a eklery i napoleonka z kremem budyniowym.

      fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,35393263,35393263.html
      • Gość: damiri Re: Ptysie - masa do nich IP: *.sctnpa.east.verizon.net 25.11.11, 04:16
        mysiulek08, dokladnie takie ptysie pamietam i uwielbiam!! Nidgy nie probowalam sama zrobic, bo to chyba ponad moje skromne kuchenne umiejetnosci ale teraz mam ogromnego smaka!
        • mysiulek08 Re: Ptysie - masa do nich 26.11.11, 01:02
          Ciesze sie :) moje tez wyrosly z nostalgii

          Zrob, to naprawde nie jest wielki wyczyn, krem proscizna, im dluzej ubijasz na parze tym lepszy wyjdzie a ciasto ptysiowe tez nie wymaga wielkich kulinarnych umiejetnosci. W najgorszym razie krem nalozysz do gotowych rozkow waflowych i bedziesz miala cieple lody :)

          Wazne jest przesuszenie gotowych ptysi w piekarniku, wtedy robie wlasnie ta scukrzona 'skorka'.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka