Gość: Liska
IP: 81.210.125.*
09.06.04, 10:42
Na fali nowego zajęcia, jakim jest macierzyństwo i z chęci przybliżenia mojej
córeczce tego, co mnie zachwycało, kiedy byłam dzieckiem, zaczęłam odkurzać
wspomnienia z dzieciństwa.
I przypomniało mi się, jak bardzo marzyłam o tym, żeby stać się pewnego dnia
posiadaczką maszyny do robienia waty cukrowej... Nigdy nie zapomnę pana w
białej czapce, który nawijał na drewniany patyczek wydobywające się z maszyny
nitki waty. Pachniało lekko stopionym cukrem...
I lizaki z odpustu. O różnych kształtach i kolorach - żółte spirale, czerwone
koła, a najpyszniejsze: białe cukrowe otoczone makiem. trochę mniejszym
sentymentem, ale jednak, darzę ciepłe lody, w których można było znaleźć żywe
mrówki...
Macie czasem takie wspomnienia?