Dodaj do ulubionych

warto przeczytać

13.07.04, 09:59
serwisy.gazeta.pl/df/1,34467,2172844.html
Kilka wyimków

[...]Przyczyny otyłości Amerykanów to nie żadna tajemnica - tania żywność zawierająca bardzo dużo kalorii, a mało zdrowych składników, dużo tłuszczu, soli i bardzo, bardzo dużo cukru.

25 procent spożywanych w Ameryce warzyw to frytki. Czego trzeba więcej? Poza tym siedzący tryb życia - za biurkiem w pracy, samochodem do domu i przed telewizor. Mało sportu, rzadkością jest nawet zwykły spacer.[...]

[...]Właśnie słodkie napoje - głównie gazowane - są uważane za jedną z głównych przyczyn amerykańskiej epidemii otyłości. Każdy zawiera ogromną ilość cukru. Amerykańskie dziecko 10-15 procent swojej dziennej dawki kalorii czerpie właśnie z gazowanych napojów. - Duża cola to 275 kalorii - mówi prof. Marion Nestle. - Żeby tyle spalić, trzeba prawie trzy mile marszu. Kto dziś tyle chodzi?[...]

[...]Pepsi zapłaciło szkole 100 tysięcy dolarów za wyłączność na sprzedaż swoich napojów. Wszędzie więc stoją automaty z puszkami, a reklamy umieszczane są podczas szkolnych meczów i na autokarach. Oni to nazywają "budowaniem lojalności wobec marki". Gdyby mogli, to wstawiliby te automaty do żłobka! - mówi z pogardą Tober.[...] (a propos polecam No Logo - Naomi Klein)

[...]Sam od początku pobytu w Ameryce, chcąc dbać o wagę, kupowałem tylko lody "beztłuszczowe". Dopiero za którymś razem zorientowałem się, że lody te, choć rzeczywiście nie mają tłuszczu, zawierają tyle cukru, że w sumie mają więcej kalorii niż przeciętne lody.[...]

[...]Ludzie pójdą raz na tydzień na spacer albo zaczynają używać słodzika zamiast cukru do kawy i już się pocieszają, że prowadzą zdrowy tryb życia - zauważa jeden z ekspertów. - A potem w pracy wypiją jedną colę i zagryzą pączkiem. To gorsze niż tydzień słodzenia kawy cukrem.[...]
Obserwuj wątek
    • hania55 Re: warto przeczytać 13.07.04, 10:21
      Może dodam coś z własnych obserwacji:

      1. W znakomitej większości amerykańskich domów, w których gościłam, warzywa i
      owoce traktowane są z wielką pogardą. Uczestniczyłam w posiłkach, do których
      podawano np. puszkę warzyw odgrzanych w mikrofali, tonących w maśle i soli.
      Dzieci nie lubią warzyw ani owoców, bo nie są przyzwyczajone do ich jedzenia w
      domach.

      2. Przygotowywanie posiłków z półproduktów - kolejna zmora. Wyciąga się z
      lodówki różne puszki, pudełka, tubki i obiad gotowy w 15 minut.

      3. Wielkie napisy "enriched" na płatkach śniadaniowych, mące, ryżu, itd. Co to
      oznacza? Że to i tak pożywnych produktów dodaje się więcej witamin, więcej
      substancji odżywczych, co powoduje, że stają się one paszą dla tuczników.

      4. Propozycja pójścia na spacer wzbudza popłoch i prowadzi do snucia
      niekończących się opowieści o morderstwach i porwaniach osób błąkających się
      poza płotem własnego ogródka.

      5. Można spędzić pół godziny w samochodzie, szukając miejsca jak najbliższego
      wejśćia do centrum handlowego, byle tylko nie przejść tych 50 czy 60 metrów
      ponad program.

      6. Kino czy telewizja bez popcornu (double butter, triple butter, double salt,
      tripple salt) i słodkiego, gazowanego napoju nie stanowi pełnowartościowej
      rozrywki.

      7. W szkołach, w szpitalach, w bibliotekach publicznych - wszędzie - są
      automaty ze słodkimi napojami, batonikami i rozmaitymi chipsami.

      8. Wielką popularnością cieszą się restauracje serwujące all you can eat menu.
      Oznacza to, że za ileś tam USD możesz jeść, jeść, jeść, jeść dopóki nie
      pękniesz. Wytaczasz się z przepełnionym żołądkiem i miłym wrażeniem
      zaoszczędzonych pieniędzy.

      Podsumowanie: moje tamtejsze koleżanki przysyłają mi czasem swoje rodzinne
      zdjęcia. Nie ma takiej, która nie byłaby co najmniej o 20 kg grubsza.
    • brunosch Re: warto przeczytać 13.07.04, 10:49
      Niestety, niektóre zachowania podpełzły i do nas - chyba całkiem zniknęły kina,
      w których nie ma piecyka do kukurydzy i saturatora z coca colą, jakby oglądanie
      filmu było dodatkiem do "łasuchowania". Cudzysłów dlatego, że ja nie potrafię
      doszukać się jakiegokolwiek smaku w styropianie.
      Kompulsywne jedzenie to zachowanie charakterystyczne dla osobników bojących się
      klęski głodu. Ciekawe, skąd im się to wzięło? ;)
      • giezik Re: warto przeczytać 13.07.04, 11:06
        u nich to sie chyba wzielo z koniecznosci afirmacji dobrobytu.
        • brunosch Re: warto przeczytać 13.07.04, 11:18
          dobrobyt afirmowany śmieciożarciem?
          Przecież nie obżerają się ostrygami i truflami, tylko styropianem i pizzą na
          wynos.
          • giezik Re: warto przeczytać 13.07.04, 11:21
            no wiesz, oni maja wiele wspolnego z Krajem Rad. Wszystko musi byc najwieksze.

            A tak a propos w tym wzgledzie przemyslenia pani Mayes dotyczacej kultury jedzenia we Włoszech w porównaniu za hameryką coś tam mówią.
            • brunosch Re: warto przeczytać 13.07.04, 11:30
              taka krótka refleksja nad pizzą:
              najprostszy podpłomyk, posmarowany sosem pomidorowym i obsypany tym co rośnie
              we własnym ogrodzie był jedzeniem ubogich, którzy po zjedzeniu tegoż biegli co
              tchu do roboty w winnicach, czy innych uprawach. Dlatego piękni byli i smukli.
              A ten sam twór pizzopodobny, oblany tłuszczami jedzony przed TV to widmo
              otyłości. Przecież nawet ciasta nie wyrabiają w domu (!?) tylko każą sobie
              przywieźć gotowe.
              Wiesz co, giezik - my to chociaż jeszcze potrafimy się krzątać w kuchni. Jakieś
              kalorie przy tym spalamy...
              • hania55 Anegdota (nie o pizzy) 13.07.04, 11:43
                Moja amerykańska koleżanka postanowiła się odchudzić (w wieku lat 32 wyglądała
                jak nadmuchany wieloryb). Obkupiła się w książki o dietach i odkryła, że
                największym wrogiem człowieka jest tłuszcz. Postanowiła zatem wyeliminować
                tłuszcz z diety. Umawiamy się do kina, sadowimy wygodnie, a ona z torby wyciąga
                puszkę Dr Peppera i... torebkę landrynek. Oczy mi wyszły z orbit i pytam, czy
                już przestała się odchudzać. Nie, po prostu Dr Pepper i landrynki nie mają
                tłuszczu, więc są mniej tuczące od popcornu, a w kinie ruszać szczęką musowo
                trzeba.
                • omango Re: ach te puste kalorie... :-P 13.07.04, 11:50
                  ech, a swoja droga to napilabym sie Dr Peppera, szkoda ze w Polsce nie ma... :-)
                  • hania55 Re: ach te puste kalorie... :-P 13.07.04, 11:51
                    Błeeeeeeeeeee... Dr Pepper to wybitna ohyda.
    • Gość: nancy Re: warto przeczytać IP: 193.111.166.* 13.07.04, 11:29
      W mojej firmie pracują Amerykanie. Bez przerwy chrupią jakieś chipsy, ostatnio
      zasmakowali w sezamkach i kiedy widzę, ile jeden potrafi tego zjeść naraz to mi
      zęby cierpną. Na obiad zamawiają pizzę albo inne KFC, a w bufecie biorą tylko
      mięso i ziemniaki (albo fasolkę po bretońsku), żadnych surówek ani innych
      warzyw. Truskawki i czereśnie, którymi my zażeraliśmy się ostatnio (codziennie
      ktoś przynosił łubiankę albo dwie) nie miały u nich żadnego powodzenia. Mimo
      namów z naszej strony nie tknęli ani jednego owocu. Wszyscy są co najmniej XL.
      • brunosch Re: warto przeczytać 13.07.04, 11:36
        Ale dlaczego? Dlaczego? Boją sie owoców, czy jak?
        Straszno i śmieszno robi się widząc w Discovery "cudowne recepty" na zwalczanie
        otyłości. Matki w skupieniu wysłuchują wykładu o konieczności dawania warzyw
        grubemu dzieciakowi, a potem w czasie obiadu, widząc jak się spaślak męczy nad
        sałatą, wsuwają pizzę z papieru.
        • hania55 Re: warto przeczytać 13.07.04, 11:45
          Brunosch, przeczytaj mój post o nawykach warzywno-owocowych. W domach nie je
          się warzyw ani owoców, a czym skorupka za młodu nasiąknie.... Dzieciak w
          zaprzyjaźnionej rodzinie, jak był niegrzeczny, dostawał za karę na obiad
          brokuły. Nic innego tylko brokuły i musiał je zjeść. Nawet nie wiecie, co się
          przy tym obiedzie działo (z pawiem na stół włącznie).
        • Gość: nancy Re: warto przeczytać IP: 193.111.166.* 13.07.04, 11:51
          To chyba tak, że totalnie odzwyczaili się (albo nigdy nie umieli) jeść rzeczy
          naturalne nie przetworzone. Taki owoc, goły, nie posypany cukrem, nie oblany
          czekoladą, nie przesmażony, ani nie otoczony lukrem po prostu im nie przechodzi
          przez gardło.
      • giezik Re: warto przeczytać 13.07.04, 11:38
        ciekawe czy ktoś robił badania, na ile długotrwałe jedzenie śmieciowego żarcia zaburza zmysł smaku. Wydaje mi sie, ze to nie jest bez sensu, bo przeciez można powiedzieć, ze taka pizza hut (nie jadlem ze 4 lata) jest bardzo "wyrazista" w porównaniu z sałatką z mozarelli i pomidorów.
        Znaczy te wszystkie polepszacze czynią ją wyrazistą.
        • Gość: monia Re: warto przeczytać IP: *.tele2.pl 13.07.04, 12:46
          Znam realia amerykanskie tylko z opowiadan swoich klientow, ktorych wysylam na
          roczne i polroczne stypendia do USA. Opisy ktore podaliscie to przewaznie
          sposob zycia ludzi prostych zyjacych w malych miejscowosciach badz
          pochadzacych z malych miasteczek, tak mi sie przynajmniej wydaje. Rzeczywiscie
          klienci ktorzy mieszkali w malych miejscowosciach przyjmowaly zapodany przez
          Giezika i Hanie sposob jedzenia, ale po przeniesieniu np. na Zachodnie wybrzeze
          gdzie jest mnostwo owocow i warzyw, a rodzina byla wyedukowana i dosc zamozna,
          wtedy dany klient dopiero tam dochodzil do swojej prawidlowej wagi.

          Rozmawialam z jedna klientka na ten tamat gdzy widzialam jej zdjecia z poczatku
          pobytu w USA, w polowie pobytu i oczywiscie ja sama juz po powrocie. Ta
          dziewczyna utyla po 3 miesiach az 14 kg, ale po zmianie miejsca zamieszkania
          waga jej spadla.

          Opowiedziala mi sposob zywienia w pierwszej rodzinie:
          Sniadanie
          - mleko i cornflakes - mleko smakowalo jak mieszanka witaminowa

          Lunch:
          - 4 pajdy obrzydliwego watowatego chleba tostowego posmarowanego maslem
          orzechowym i strasznie slodka konfitura, badz posmarowanego grubo majonezem i
          przelozone piklami oraz plastrami mortadeli lub tunczykiem z puszki

          Obiad:
          - puree z torebki, fasolka z puszki, gotowe hamburgery badz udka kurczaka
          podgrzane w piekarniku

          W miedzyczasie oczywiscie przed TV wspominane popcorny i chipsy ale tez bardzo
          duze ilosci lodow i slodyczy.

          Po zmianie miejsca zamieszkania na Kalifornie, dieta wrocila do normy.

          Do diety doszly owoce, jogurty, duzo warzyw i glownie dieta uboga w drob i
          mieso czerwone, bardzo malo slodyczy i mania sportu. Amerykanie sa przeciez
          takze maniakami sportu i jest duza liczba mieszkancow ktorzy wrecz obsesyjnie
          podchodza do swojego zywienia i zdrowia.

          Mam tez znajomego ktory po poltorarocznym kontrakcie w USA wrocil z wlosami na
          plecach!!! Twierdzil ze to na pewno za sprawa zywnosci bo tam wszystko jest
          naszprycowane hormonami i ulepszaczami np. zwykly kurczak.

          Mysle sobie ze te potwory amerykanskie ktore zalewaja ulice w USA oraz wszelkie
          programy o ludziach zapasionych jak wieloryby nie pomagaja ksztalowac
          swiadomosci zywienia. Tam powinno sie wprowadzic obowiazkowy przedmiot pt.
          dietetyka i juz od szkol podstawowych edukowac dzieci i bedzie to chyba jakis
          ratunek. Z tym ze biznes jest biznes a producenci zywnosci beda robic co chca
          byle tylko sprzedac swoje produkty.

          Nie wiem czy zauwazyliscie ale nasze dzieci tez zaczynaja wygladac jak
          potworki. Uczeszczam w Warszawie na popularna plywalnie i ciagle jestem w szoku
          ze tak duzo jest otylych dzieci.

          Otylosc to choroba cywilizacyjna i my jako uczestnicy tego forum musimy
          koniecznie propagowac zdrowa a do tego pyszna kuchnie i styl zycia.

          Ja w kazdym razie chcialabym Wam bardzo podziekowac za pomysly na gotowanie!!


    • cuchara Re: warto przeczytać 13.07.04, 14:09
      Będąc tam, zauważyłam, że znajomi (otyli) Amerykanie uspokajają swoje sumienie
      tym, że do monstrualnie dużych porcji jedzenia zamawiają np. Colę Light. Według
      nich to załatwia sprawę kaloryczności posiłków.
      Poza tym w niektórych miastach nie ma w ogóle chodników, a nawet sklepy z
      alkoholem robią typu Drive In, co by nie trzeba było się niepotrzebnie ruszać i
      przejść z 5 metrów do sklepu. Sama, prowadząc taki tryb życia, szybko przybrałam
      na wadze, ale na szczęście po powrocie do Polski, udało się te pare kilo zrzucić
      i to nie pijąc napojów w wersji Light:-)
      • Gość: giezik Re: warto przeczytać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.04, 14:13
        z drugiej strony to podatna gleba (w końcu żyzna bardzo ;) dla wszelkich szarlatanów sprzedajacych super cudowne diety. W wiekszosci mowi sie o tym, by jest to, albo nie jest tamtego, albo łączyć, albo nie łączyć. A gdzies tam we wstpeie pojawiaja sie ze dwa zdania o wysiłku fizycznym.
        Ale przeciez nie tego oczekuje ktoś, kto chce sie odchudzic, by mu kazać jak ma żyć. On chce jeść, tylko tak by nie przybierać na wadze.
        • Gość: k Re: warto przeczytać IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 13.07.04, 21:04

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka