Gość: Endy
IP: *.gdynia.mm.pl
07.01.13, 01:43
przy okazji wąku o profanacji mielonych, założę, a co tam!
chodzi o takie smaki, potrawy, które jako dzieci były niezrozumiałe,a teraz sa takimi smakami przywracajacymi wspomnienia, a czesto smakami, ktore polubilismy, doceniami, uwielbiamy, probujemy odtworzyc...takie perełki
i to sa dla mnie np pierogi z soczewica, jak pisalam w innym watku, glownie sa to potrawy mojego ojca, ktory korzenie mial kresowe...pierogow z soczewica sie u nas nie jadalo, nikt do tej pory nie lubi, oprocz mnie (taty juz nie ma z nami..) pierwszy raz jadalam wlasnie u ojca rodziny na wschodzie..potem, po parunastu latach probowalam je odtowrzyc, smaku do tej pory nie moge zlapac, taty juz nie ma, ciotek juz nie ma, nie mam skad zaczerpnac porad, pewnie to kwestia przypraw dodawanych...ale byly boskie...
druga potrawa jest chlodnik...tak, chlodnik, ktory w wydaniu mojego taty byl woda z octem, ogorkiem (swiezym z pola) z koperkiem, do tego sol, pieprz, chyba cebula? jadlo, a wlasciwie popilajo sie to do drugiego dania do obiadu..ale tez nikt z rodziny nie wie jak dokladnie tata to robil, mi robil jak bylam juz duza, ale nie zapytalam nigdy dokladnie co i jak...celem tego dodatku do obiadu, bylo oczywiscie chlodzenie bo ow chlodnik lezakowal do schlodzenia w ldoowce w upalne letnie dni ;)
trzecim smakiem sa kluski z kielbasa...to juz wynalazek mojej babci:) sa to kluski z surowych tartych ziemniakow (jak na szare kluseczki), a farszem jest mielona kielbasa, dobra swojska kielbasa, zmielona w maszynce, z podsmazana cebulka...formuje sie z tego duze, podluzne kluchy, i gotuje, okrasza skwarkami...ale najlepiej smakuja pokrojone w talarki odsmazane na chrupko na patelni...poezja...
z takich smakow sa tez sledzie, chrzan, musztarda i...nozki w galarecie z octem...matko, wychodzilam w pokoju albo uciekalam w najdalszy kat, tak mi wszystko to "smierdzialo"...teraz uwielbiam:)
ech...jadlam tez rosól z gotowanymi zmieniakami, zamiast makaronu...dziadek tak jadał, a ja jako najukochansza wnusia zawsze mu towarzyszylam, szczerze, smakowal super, nie wiem czy teraz bym miala odwage, ale na pewno jako siedmiolatka bylo pyszne;)swoja droga, nie wiem skad u dziadka takie polaczenia...moze i w czasach wojny sie tak jadlo?
moze watek juz był, nie wiem, nie zagladam czesto...ale przynajmniej sie wygadalam, powspominalam, pojde spac z rozkosza na podniebieniu:)
pozdrowienia!