Złe/głupie/niepoprawne nazwy dań

19.04.13, 15:49
Wątek inspirowany małą aferą na GP :) - ale temat co jakiś czas się pojawia.
Generalnie jestem za brakiem skrępowania w kuchni (do granic bezwstydu), łamaniem przyzwyczajeń i nietrzymania się zasady 'bo tak zawsze się robiło, więc jak coś jest inaczej, to jest źle'. Ale czy tego typu anarchistyczne podejście powinno dotyczyć także nazewnictwa potraw? Kierunki dotyczą nie tylko Stroganowa z GP (bez wołowiny, ale z kurczakiem, z grzybami, ale i z cytryną itd), ale również nazw, których z tajemniczych powodów wolimy używać w innym języku, neologizmów albo rozszerzenia znaczeń. Więc:

Czy można 'pestem' nazywać wszystko, co zmielone w malakserze i dodane do makaronu?
Czy zamiast 'Pavlovej' zaczniemy robić 'Pawłową'?
Czy biszkopt przestaje być biszkoptem po dodaniu proszku do pieczenia?
Czy możemy używać nazwy kaszotto?

Itd itd, bo garść powyższych pytań wcale nie wyczerpuje tematu.
    • corrina_f1 Re: Złe/głupie/niepoprawne nazwy dań 19.04.13, 16:13
      Nie wiem, czy nazwa "kaszotto" powstała na tym forum lub w GP, ale ostatnio bodajże w "Kuchni" lub (chyba bardziej prawdopodobne) w "Moim Gotowaniu" było zdjęcie z przepisem na kaszotto. Ciekawe, kto ich zainspirował ;)
      • bene_gesserit Re: Złe/głupie/niepoprawne nazwy dań 19.04.13, 16:21
        Myślę, ze ta nazwa powstała w wielu miejscach naraz, bo jest logiczna i treściwa. Ale wielu się krzywi, jak ją słyszy.
    • roseanne Re: Złe/głupie/niepoprawne nazwy dań 19.04.13, 16:30
      jestem na kaszotem :), w kuchni anglojezycznej jak najbardziej istnieje barleyotto - czyli wlasnie kaszotto z pecaku
      pesto z innych zielenin tez zreszta

      risotto zrobione z marchewki z przyprawami, w jakims probramie kulinarnym jednak nie przeszlo :) , musi byc element skrobiowy

      ale stroganof to jednak nie, bo to byl konkretny przepis konkretnej osoby, ktrora go wymyslila i wprowadzila, wiec podrobki mogly by byc raczej "danie w stylu"
      • Gość: marbor1 Re: Złe/głupie/niepoprawne nazwy dań IP: *.dynamic.chello.pl 19.04.13, 16:57
        > ale stroganof to jednak nie, bo to byl konkretny przepis konkretnej osoby, ktrora go wymyslila i wprowadzila, wiec podrobki mogly by byc raczej "danie w stylu"

        I właśnie o to chodzi, To jest konkretna potrawa o konkretnym składzie i tego się trzymamy.
        Czy placki ziemniaczane nazwiemy racuchami, tylko dlatego że jedne i drugie smażymy na patelni?
        • vandikia Re: Złe/głupie/niepoprawne nazwy dań 19.04.13, 21:40
          no to powiem Ci, że w mojej rodzinie (u mamy, babci, prababci, ciotkach itd..) racuchy zawsze oznaczały placki ziemniaczane, zaczęłam używać nazwy placki ziemniaczane jak miałam chyba 20 lat
          dla mnie racuchy to były placuszki z jabłkami
          a placki ziemniaczane to były racuchy
          • Gość: kim Re: Złe/głupie/niepoprawne nazwy dań IP: *.free.aero2.net.pl 19.04.13, 22:54
            dla mnie racuchy to były placuszki z jabłkami
            a placki ziemniaczane to były racuchy

            ??? ;)
            • vandikia Re: Złe/głupie/niepoprawne nazwy dań 19.04.13, 23:05
              sama jak przeczytałam... wiem, zapętliłam się i napisałam bzdurę :)

              w moim domu rodzinnym określeniem racuchy czyli poprawnie placki drożdżowe z jabłkami mianowano placki ziemniaczane
              pamiętam, że się dość długo przestawiałam na to, że racuchy nie mają nic wspólnego z ziemniakami i że to są "zwykłe placki jabłuszkowe"
              • wadera3 Re: Złe/głupie/niepoprawne nazwy dań 19.04.13, 23:56
                No to ja powiem coś jeszcze innego;)
                W rodzinnym domu placki z drożdżami to były racuchy, oczywiście bez jabłek, placki z jabłkami i odrobiną(albo nie) proszku do pieczenia, to były placki jabłkami, placki ziemniaczane czyli kartoflane, to były placki kartoflane, zaś u moich byłych teściów było inaczej: racuchy nazywały się pempuchy lub pampuchy, placki z jabłkami to były naleśniki z jabłkami, zaś placki ziemniaczane to były....raczuchy.
                • Gość: beata_ Re: Złe/głupie/niepoprawne nazwy dań IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.13, 03:01
                  wadera3 napisała:

                  > No to ja powiem coś jeszcze innego;)
                  > W rodzinnym domu placki z drożdżami to były racuchy, oczywiście bez jabłek, placki
                  > z jabłkami i odrobiną (albo nie) proszku do pieczenia, to były placki jabłkami,
                  > placki ziemniaczane czyli kartoflane, to były placki kartoflane [...]

                  Dokładnie tak samo było u mnie - żadne tam "odwyrtki" :-)
                  No i jeszcze bez proszku do pieczenia było przy plackach z jabłkami, ale to już taka nasza lokalno-rodzinna tradycja: "proszku" mówimy nasze zdecydowane nie! :-)
                • default Re: Złe/głupie/niepoprawne nazwy dań 24.04.13, 14:38
                  wadera3 napisała:

                  > placki z jabłkami i odrobiną(albo nie) proszku do pieczenia, to były placki jabłkami,

                  U nas w domu mąż wylansował nazwę "kotlety jabłkowe" :)
    • pietnacha40 Re: Złe/głupie/niepoprawne nazwy dań 19.04.13, 21:01
      dla mnie jest różnica pomiędzy brakiem skrępowania w kuchni, łamaniem przyzwyczajeń i zasad "bo zawsze tak się robiło", a zupełną zmianą klasycznego, "przyklepanego" dania i nadawania im klasycznej nazwy. Przepis z GP byłby dla mnie bardziej do przyjęcia pod tą nazwą, gdyby zamiast wołowiny był kurczak, a reszta jak w oryginale. Można by poszaleć z pomidorami i dodać świeże, a nie koncentrat i w ten deseń. A to było zrobione jak tort sachera przełożony bitą śmietaną z galaretką owocową na wierzchu. I jedyne co by go łączyło z oryginałem to kolor ciasta i kleks śmietany na wierzchu.
      Dla mnie klasyka, to klasyka. Mogą być do niej inne dodatki, mogą być wariacje na temat składników i kształtów. Pavlova w postaci bezy na dwa kęsy? Owszem. Ale już nie na drożdżowym cieście i tylko dlatego, że owoce na górze, to Pavlova.
    • vandikia Re: Złe/głupie/niepoprawne nazwy dań 19.04.13, 21:38
      cóż wątek ciekawy
      ja się nigdy nie nauczę czy trzeba pisać strogonoff, strogonow, stroganov etc.. to tak jak niektórzy nigdy się nie nauczą, że wc damskie ma kółeczko, a męskie trójkąt :>
      kaszotto - czemu nie?
      na biszkoptach się nie znam, Pawłową osobiście bym zaakceptowała, pesto.. bo ja wiem?

      dodałabym za to do listy hamburgera - bo widziałam niedawno na GP hamburgera z wieprzowiny ale to kwestia mojej osobistej kulinarnej ewolucji, która ciągle trwa :)
      a na aferę pędzę, bo afery lubię, szczególnie kulinarne ;)
      • Gość: marbor1 Re: Złe/głupie/niepoprawne nazwy dań IP: *.dynamic.chello.pl 19.04.13, 22:13
        Prawidłowa nazwa: boeuf stroganow. Potrawa wymyślona była przez kucharza Careme dla hrabiego Pawła Aleksandrowicza Stroganowa, ówczesnego rosyjskiego dowódcy wojskowego i polityka w czasach napoleońskich.
        • Gość: en Re: Złe/głupie/niepoprawne nazwy dań IP: *.dynamic.chello.pl 19.04.13, 22:29
          Czemu nie Pawłowa? O ile pamiętam, deser ten został nazwany na cześć słynnej tancerki rosyjskiej Anny Pawłowej (w angielskiej transkrypcji Pavlova). Bo taki lekki jak ona;)
          A pesto pochodzi od pestare, czyli zgniatać, pesto bazyliowe z parmezanem, orzeszkami piniowymi itp. to pesto alla genovese. Zgniatać można różne zielska i kręcić z nich pesto.
          Wariacje na temat stroganowa wynikają chyba z tego, że oryginalnie robi sie go z wołowej polędwicy, a ta jest droga. Stąd sztukowanie pieczarkami, zastępowanie kurczakiem itp.
        • annjen Re: Złe/głupie/niepoprawne nazwy dań 20.04.13, 00:01
          A mnie jakiś nadgorliwy moderator na gastronautach poprawił na "strogonow":) Od tej pory jakoś odechciało mi się korzystać z tego serwisu.
          • disco-ball Re: Złe/głupie/niepoprawne nazwy dań 21.04.13, 13:16
            to jestem pod wrażeniem. Odechciewa się czytać, jak widzę te wszystkie "przepuszczone" literówki... coraz bardziej niechlujni się robią. Mi nigdy nic nie poprawiają, zawsze się sama zgłaszam, jak coś wyhaczę...
          • vandikia Re: Złe/głupie/niepoprawne nazwy dań 22.04.13, 11:09
            to dzisiaj w restauracji na Saskiej Kepie przy jednej z głównych ulic podają:
            "STROGONOFF Z INDYKA Z RYŻEM lub DOMOWYMI KOPYTKAMI"
    • bucefal_macedonski Re: Złe/głupie/niepoprawne nazwy dań 19.04.13, 22:26
      To jako wszczynacz galeriowej afery się wypowiem, być może ostatecznie w tej kwestii, starając się przy tym wypaść na tyle jasno i wyraźnie, żeby każdy z góry znał moje stanowisko i po prostu uznał, sine ire et studio, że ten typ tak już ma.

      Choć doceniam twórczość i swobodę wypowiedzi, to samemu będąc dość skromnie obdarzonym talentem w tym względzie prezentuję dość konserwatywne podejście, przynajmniej w dwóch z moich namiętności - jedzeniu i języku - które się obie w tym wypadku ściśle splatają. Jasne jest, że nazwa na smak wpływu nie ma - chyba, że ktoś ma nadwrażliwą wyobraźnię i jak mu/jej coś niesmacznie zabrzmi, to cofka gwarantowana - ale...

      1. Odpowiednie rzeczy dać słowo. Być może ze względu na pozorną jak powietrze oczywistość, nie każdy zdaje sobie z tego sprawę, ale jednym z warunków koniecznych aktu komunikacyjnego jest możliwie jak największa zbieżność znaczeń i interpretacji komunikatu pośród wszystkich stron przekazu. Innymi słowy, trudno się dogadać, kiedy baba o ziemniakach a chłop o burakach, jeśli wybaczycie to seksistowskie i zarazem klasowo szydzące porównanie. Istnieć muszą z punktu widzenia danego aktu komunikacyjnego predefiniowane terminy, znaczenie których zakłada się, że jest na tyle jasne, iż nie ma potrzeby dopytywania się co chwilę, czy rozumiemy się. To jest wręcz standard wymagany przy każdej rozmowie, dlatego nawykowo grzecznościowo potakujemy rozmówcy, nawet jeśli nie do końca jarzymy, o co mu właściwie chodzi. Rozumiemy się?

      Jest oczywiście kuchnia domowa, intymna, pozbawiona czasem słów, no może poza jakże pojemnym znaczeniowo "Obiad!". Ale jest też kuchnia o wiele bardziej rozwinięta językowo, gdzie lingwistyczne bogactwo sprzężone jest z technicznym wyrafinowaniem i różnorodnością repertuaru. Co jak co, ale francuska kuchnia, zarówno klasyczna, jak i nowoczesna dzierży w tym zakresie, przynajmniej w euroatlantyckim kręgu kulturowym, zdecydowaną palmę pierwszeństwa. To jest, ze wszystkich chyba kuchni świata, kuchnia jak najbardziej sformalizowana i przy tym jak najbardziej słowotwórcza. Szarlotka, kotlet, pjure, sos, boeuf strogonoff, budyń, majonez, beszamel, frytka, coulis, jus, tarte tatine, krem, panierka, rokpol, kokilka, krokiet, ptyś, eklerka, bagietka, a la, akurat, alarm, budżet... to są wszystko francuskiej proweniencji terminy. I tak mi się wydaje, że stosowne jest ich używanie jak najbardziej w zgodzie z oryginalnym znaczeniem. Oczywiście bez przesady, bo nikt prawie już dziś musztady z winnego moszczu nie robi, ale... zachowawczość ma też swoje dobre strony. Chroni przed niszczycielskim upływem czasu to raz, a dwa stara się nie zapomnieć o istocie, o sensie, o przyczynie tego, co konserwuje. Cotelette to stek z żeberkiem, nie dowolna siekanka obtoczona w skrobiowym nośniku i usmażona. Nie. Po prostu. Jeśli tak, to falafel to też kotlet, taki z ciecierzycy i innej fasoli. A jeśli już o ciecierzycy mowa, to hummous nie może z ciecierzycy nie być. Nie. Po prostu. Jeśli tak, to twarożek homo to też ciecierzyca.

      2. To powiedziawszy, obwieszczę teraz swoją opinię na temat standaryzacji i standardów przestrzegania. Trochę już sobie pichcę, z różnym powodzeniem, jednak na tyle długo, żeby bez zażenowania uznać siebie za pichciarza konserwatywnego. Jak wcześniej nadmieniłem, doceniam twórcze podejście, geniusz w najczystszej postaci, artystyczny polot i przełamywanie zastanego stanu rzeczy - choć pewnie rzadko to pokazuję - ale mam tych zdolności bardzo mało, więc przez życie brnę mocno trzymając się poręczy rękoma obiema. W każdym jednak działaniu, jakkolwiek niebanalnym czy zgoła codziennym, pragnę się dopatrzyć rozumu. Co mnie fascynuje najbardziej w starych, sprawdzonych, dopracowanych do ostatniego guzika recepturach, czym dość rzadko raczą mnie wzajemnie przekrzykujące się, kolorowe, egzotyczne za wszelką cenę rewelacje dzisiejszych kulinarnych celebrytów (nota Bene, że tytuły pozycji kulinarnych od pewnego czasu środek ciężkości niebezpiecznie przesunięty mają w stronę autora, a nie tematu - to jest "Jamie's Food Revolution", "Nigellissima", "Gordon's Great Escape", czy "Moje Wypieki" ;o)), to swoista ekonomia, zarówno składników, jak i procesu przygotowania. Z pozoru wydać się może, że jak to? Przecież stare przepisy są pracochłonne i zniechęcająco ciężkie. Hmm, pewnie tak, z punktu widzenia dzisiejszego konsumenta, masowo zaopatrującego się w sklepie w półprodukty, które są półproduktami nawet, kiedy opatrzone są nalepką "organic" i "natural". Tylko, fani i fanki dań w dwadzieścia minut, pamiętajcie, że te filety z kurczaka, ktoś/coś za was wyfiletował/o i pomidory w puszce same też nie wylądowały.

      Ale zjechałem na pobocze... Za twórcze, genialne i artystycznie poleciane trudno mi będzie uznać przemianowanie poulet fricassee na stroganoff. I jeszcze wydanie tego w książce z rewolucją w tytule. Niby drobnostka, ale... Tak już mam, że dostrzegam w tym wyważanie otwartych drzwi.

      3. To się oczywiście nie tyczy wyłącznie nieszczęsnego Dżejmiego, żeby nie było, że się nad nim akurat chorobliwie znęcam. Nie oceniam wysoko podobnych twórczych działań w wykonaniu innych aktorów (tak, tak, aktorów) na publicznej, bądź co bądź, scenie gotowania. I małej i dużej. Dodanie cynamonu do przyprawy do piernika i oznajmianie, że się zrobiło fajną babkę cynamonowo-piernikową poniekąd świadczy o niewiedzy odnośnie kompozycji przypraw do pierników. Pisałem już o rozumie w działaniu? Tym samym będzie niemożność udzielenia jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, jaka właściwie jest różnica pomiędzy ciastem półfrancuskim drożdżowym, a ciastem na "danisze". Ale spoko. Przecież się kręci.

      A biszkopt nie będzie biszkoptem, jeśli nie zostanie dwukrotnie upieczony, o!

      Być może moja postawa zrażać będzie wiele osób, ale tym już się przestałem przejmować. W całym tym szeroko rozumianym forum wymiany kulinarnych doświadczeń o wiele bardziej cenię sobie gorącą dyskusję i wymądrzanie się aż do poziomu rzucania inwektyw, niż słitaśne komcie i rozbrajające pochwały typu "też bym tak chciała umieć". Z besztanek i pokazywania jeden drugiemu, kto się lepiej zna wiedzę wyciągnąć się da. Z braw i uprzejmości za bardzo nie umiem. A wiedzy jestem i zawsze byłem głodny najbardziej. I od pewnego czasu kulinarną wiedzę zgłębiam, nieustannie, już jak automat. Najlepiej się wiedzę przyswaja w formie konkretnej, zastygłej i uporządkowanej. Natura, jeśli obiektywnie istnieje, sama w sobie zmienna jest do poziomu nieokreśloności, ale ludzki rozum pojąć jest ją w stanie tylko poprzez nienaturalny akt nazwania i to najlepiej nazwania wykrawającego obiekty z ogółu ostro i po żołniersku jednoznacznie. A jest A, a cała reszta to nie-A.

      --
      IHAHAHA!!!
      • bene_gesserit Re: Złe/głupie/niepoprawne nazwy dań 19.04.13, 22:46
        Przyznam, ze przebrnęłam przez cały twój post po łebkach, bo jestem za leniwa, ale chyba się zgadzam.
        1 - z grubsza zgoda. Wolność, ale w granicach, bo inaczej zrobi się bałagan, zeby nie powiedzieć gorzej. Czytałam ostatnio o menu modnej knajpy, w którym były frytki z surowej rzepy, których frytczość polegała na tym, ze były pokrojone w słupki o_O. Nadużycie. Ale humus z brokułów już mi się mieści w głowie, bo chodzi już nie o potrawę, ale konsystencję - naturalny proces leksykalizacji. A np kuskus z pieczonego kalafiora (skąinąd bdb) imo mniej ok - ja bym to raczej zatytułowała '>kaszka< z kalafiora', bo niby czemu kuskus akurat.

        2 - nie rozumiem, co autor miał na myśli, he he he.

        3 wymienioney przez ciebie autor akurat jest małą fabryką i mam wrażenie, ze stracił kontrolę nad tym, co robi, tzn nad rzeszą jednak ghost writerów. Jakoś mi trudno uwierzyć, ze te wszystkie receptury to on sam, gołymi rencami wymyślił, wypróbował osiem razy i napisał - to samo dotyczy całej rzeszy innych kuchennych celebrytów. Wziął się i zgubił, a że jest autorytetem, to ludzie to kupują dość bezkrytycznie, stety czy nie. Inna sprawa, że w polskich programach błędów wołających o pomstę do nieba jest o tryliard więcej. Nie pieklę się oglądając wiadomości, ale polskie programy kuchenne :( Do książek polskich kuchennych celebrytów na ogól nie zaglądam, bo i po co.

        A wracając do 'afery': chyba chodzi o błąd tłumacza po prostu. Ktoś fajnie w wątku wyjaśnił, ze w GB 'stroganowem' nazywa się to, co u nas określa się mianem gulaszu albo potrawki. I tłumacz tego nie załapał, po prostu. Nie pierwszy to i nie ostatni tłumacz literatury kulinarnej, który nie wie, ze nie tlumaczy się dosłownie. Nagminne jest np tłumaczenie włoskiej/hiszpańskiej 'torty' jako 'tortu'. Itd itd itd, że się podeprę oliwą z oliwek albo nagminnym określaniem prawdziwków 'grzybami porcini' - temat na osobny lament.
        • bucefal_macedonski Re: Złe/głupie/niepoprawne nazwy dań 19.04.13, 23:56
          Z tym hummusem to widzisz ostrożnym trzeba być, jak z pesto z oliwek, bo się może okazać, że coś, co wydaje się kulinarnym odkryciem od dawna już istnieje i nawet ma swoją nazwę. Dlatego nie zgodzę się na nazywanie każdego przecieru czy dipu w bliskowschodnim stylu mianem hummusu. Ciecierzyca roztarta z tahiną, oliwą i cytryną to nie jest wszystko, co do powiedzenia w temacie mają tamtejsi mezze'estros. Jest prażona papryka starta z włoskimi orzechami i się nazywa muhammara, jest papka z bakłażana, pomidorów i czosnku i to jest zaaluk. Jest i bardzo podobny do tego baba ganusz czy moutabal.

          Skojarzenia skojarzeniami, skróty myślowe skrótami myślowymi, ale jak się nie będzie pilnować, to potem będzie się surowe frytki jeść, bo radosny twórca uznał, że frytka to cokolwiek w najpopularniejszym, choć nie jedynym kształcie smażonych w głębokim tłuszczu ziemniaków. Dobrze, że to rzepa była, a nie ziemniaki, bo to nawet dla rawfoodystów mogłaby być ciężkostrawna sprawa.

          O kuskusie też możnaby godzinami jak to się stało, że z dość pracochłonnie obrabianej na parze półzmielonej pszenicy zrobił się błyskawicznyzalejwrzątkiem wsad skrobiowy do sałatek, no takie śmieszne kuleczki. Something's lost here.

          No i głupio jakoś wyszło, że mimo iż zbaczała z tematu wycięta została dyskusja na GP. W tym miejscu zatem zwrócę się do Sznupków i uspokoję, że na niefortunne zniekształcenie nicka się nie obraziłem, bo umyślnie zastawiona jest w nim pułapka na takie właśnie wpadki. Zresztą to nie moje prawdziwe imię, a nawet jeśli to sticks and stones... right? (Tylko nie kończ w głowie Rihanną, plizz...)

          No i narzekając na rzekomo polską przypadłość kulinarnej hiperpoprawności nie mów, że nie oglądasz na BBC Masteszefa Profeszonals i Misia Zasmażki Młodszego, co chwila testującego pretendentów z klasycznych receptur i straszącego tym swoim orlim spojrzeniem, że selle de lapin farci aux pruneaux ma smakować tak, a nie inaczej, sos wyszedł za rzadki, balotyna z combra przesuszona, ale za to skwarki z szalotek smaczne. Jasne, że to tv szoł tylko, i dramat rozdygotanego kucharza być musi, ale tak mniej więcej wygląda restauracja od kuchni. Jest przepis w sensie ścisłym, jest zdjęcie wzorcowe talerza i jest pedantyczny szef kuchni.
          • bene_gesserit Re: Złe/głupie/niepoprawne nazwy dań 20.04.13, 01:37
            bucefal_macedonski napisał:

            > Z tym hummusem to widzisz ostrożnym trzeba być, jak z pesto z oliwek, bo się mo
            > że okazać, że coś, co wydaje się kulinarnym odkryciem od dawna już istnieje i n
            > awet ma swoją nazwę. Dlatego nie zgodzę się na nazywanie każdego przecieru czy
            > dipu w bliskowschodnim stylu mianem hummusu. Ciecierzyca roztarta z tahiną, oli
            > wą i cytryną to nie jest wszystko,

            Ale jesteśmy w Polsce! Mało kto ma pojęcie, co to muhammara, natomiast wiele osób ma pojęcie, co co humus (w moim mieście puszki z tanią cieciorką wyłuskiwane są z półek najszybciej, dlatego często zostaje fasola i cieciorka po 5 zeta/szt).
            I mam w nosid tahinę, wolę całe ziarno sezamowe, które czasem wymieniam na czarne, bo czemu nie. I to nadal jest humus, tak jak biszkopt z proszkiem to biszkopt. !.

            > Jasne, że to tv szoł tylko, i dramat rozdygotanego kuc
            > harza być musi, ale tak mniej więcej wygląda restauracja od kuchni. Jest przepi
            > s w sensie ścisłym, jest zdjęcie wzorcowe talerza i jest pedantyczny szef kuchn
            > i.

            Sęk w tym, ze na tym forum nie ma szefów kuchni - są domowe kuchareczki, my nie musimy się zamęczać nawzajem przed kamerą i mierzyć ptasimi spojrzeniami, możemy sobie jedynie opowiadać o naszych dziwactwach i fiksacjach. Co, z całą moją sympatią do Roux Jr, jest o wiele fajniejsze.
            • roseanne Re: Złe/głupie/niepoprawne nazwy dań 20.04.13, 15:09
              Ty jestes w Polsce, wielu piszacych na forum nie jest.
              Podkreslanie tej wszechobecnej polskosci mnie zaczyna draznic.
              Niby nie mamy prawa glosu?
              • bene_gesserit Re: Złe/głupie/niepoprawne nazwy dań 20.04.13, 15:43
                Rose, skumaj kontekst, zamiast się wkurzać :)
                (I za granicą nie ma polskości? Phehehehe)
              • Gość: mim_maior Re: Złe/głupie/niepoprawne nazwy dań IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 24.04.13, 14:12
                Forum polskie, to co dziwnego w podkreślaniu polskiego kontekstu? Chyba tylko kompleksy ("jezdem zagranico") mogą człowieka skłaniać do wydziwiania na "polskość" polskiego w końcu forum.
      • anel_ma Re: Złe/głupie/niepoprawne nazwy dań 20.04.13, 22:36
        Bucefale - pięknie napisane, więc posłodzę ci nieco, gdyż też bym chciała tak umieć.
    • a74-7 Re: Złe/głupie/niepoprawne nazwy dań 20.04.13, 10:47
      aj tam ; wiadomo ze szesciu kucharzy ugotuje te sama potrawe i wyjdzie kazdemu inna nuta smakowa .Mala wizyta w Foyles ( najwiekszy zbior ksiazek kulinarnych uprzytomni kazdemy zagorzalemu poszukiwaczowi smaku i prawdy kulinarnej co ludzie pisza w temacie i wyrabiaja z klasykami :-)
      W obronie Jamiego jeszcze tylko dodam ze przechodzilismy w UK czas choroby wscieklych krow , tylko najbardziej odwazni zamawiali beuf Stroganow wiec zapotrzebowanie na wymienne skladniki bylo duze.
      A zmieszanie frykasa ze strogonowem to wlasnie ta przewrotna rewolucja , Francuzi i Anglicy bardzo sie lubia :-) nigdy nie przepuszcza okazji zeby sobie przypomniec , jak np po przebiciu tunelu pod Kanalem La Manche od razu powialo zapachem czosnku...
      • bucefal_macedonski Re: Złe/głupie/niepoprawne nazwy dań 20.04.13, 11:40
        Ja wiem, co się dzieje w świecie kulinarnych publikacji obecnie i w całym tym fermencie nie podoba mi się nie tyle mieszanie rzeczy z pozoru niedorzacznych, co wysilony kreatywizm i swoiste zawłaszczanie, podpisywanie swoją osobą każdego popisu. Nie wiem, jak to wyrazić dowcipniej i dosadniej niż zrobiono to w odcinku "Creme fraiche" South Parku.

        A jeśli skurczaczenie stroganowa wynikać miało z obawy przed wołowiną, to... dlaczego zmieniono składnik, a nazwy nie? A co się głupio pytam, przecież sałatka Cezarego brzmi bardziej porywająco niż rzymska sałata z grzankami i emulsyjnym sosem z jaj, startego dojrzałego sera o regionalnie zastrzeżonej nazwie, cytrynowego soku, czosnku, oliwy i rybnego sosu o zastrzeżonej regionalnie nazwie. Nawet jeśli po drodze zakradną się dodatki w postaci bekonu i wszędobylskiego kurczaka.
        • a74-7 Re: Złe/głupie/niepoprawne nazwy dań 20.04.13, 18:59
          relax bebe,daj Jamiemu credit ;zaczynal jako pomoc kuchenna
          a jako gwiazda kulinarna w TV w wieku lat zdaje sie 23 i dzielnie wskoczyl do czolowki .
          Zawsze byl z niego trajkoczacy essex boy czyli taka "blondynka "z Essex,,ale sympatico.
          Polowa telewidzow oglada Nigelle dla jej gibkiej talii a niekoniecznie dla tego messu ktory produkuje na talerzu :-)
          Wybacz moj ponglish
        • Gość: genny Re: Złe/głupie/niepoprawne nazwy dań IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.13, 09:41
          Przepraszam, Bucefale (bo pieszczotliwe "Bucu" jakoś mi nie brzmi :), tak Cię czytam, czytam i przypomina mi się Krysia ...
    • tofunapatyku Re: Złe/głupie/niepoprawne nazwy dań 20.04.13, 11:41
      Mnie zastanawia jedno. Dlaczego ktoś, kto ma inwencję i wymyśli coś nowego, połączy nietypowe smaki itd. nazywa dania "po staremu"? Skoro jest kreatywny na talerzu, powinien być kreatywny w nazywaniu swoich dań a nie wspomagać się klasyką gatunku :)
      • bene_gesserit Re: Złe/głupie/niepoprawne nazwy dań 20.04.13, 15:51
        Jeee, tofu - trochę trafiłaś w sedno. Jednak twórczość kulinarna nie musi iść w parze ze zdolnościami jezykowymi. Poza tym ludzie lubią piosenki, które już słyszeli - noi proces leksykalizacji nazw kulinarnych zazwyczaj dotyczy nazw cudzoziemskich, a więc nobilitujących (potrawę, a więc i jej twórcę).
        • Gość: evro444 Re: Złe/głupie/niepoprawne nazwy dań IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.04.13, 08:20
          mnie zastanawia taki nasz "devolaj" nazywany gdzie indziej kotletem po kijowsku. Skąd ta rozbieżność? Uświadomcie ignorantkę:)
          • bene_gesserit Re: Złe/głupie/niepoprawne nazwy dań 22.04.13, 11:29
            Nie mam pojęcia. Zawsze mi się wydawało, że w kurczaku po kijowsku jest użyte masło ziołowe (czosnek plus natka), a w dewolaju - zwykłe.
            • Gość: evro444 Re: Złe/głupie/niepoprawne nazwy dań IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.04.13, 14:26
              aa, to jest jakieś wytułmaczenie, dzięki:)
            • joanna-olga Re: Złe/głupie/niepoprawne nazwy dań 23.04.13, 22:40
              Faktycznie Bene nie masz pojęcia :)
              Nie różnią się niczym. Dodatki do masła to już nowoczesne wynalazki.

              Poniżej kilka słów historii tego dania:

              Сyщеcтвyет неcкoлькo верcий иcтoрии прoиcхoждении блюдa.
              Фрaнцyзы yтверждaют, чтo рецепт этoй кoтлеты был вывезен из Фрaнции в Рoccию вo временa прaвления имперaтрицы Елизaветы, пocлaвшей вo Фрaнцию мoлoдых людей для oбyчения кyлинaрнoмy делy. Тaк, пo мнению фрaнцyзoв, кoтлетa пoпaлa в Рoccию. У них же oнa нaзывaетcя кoтлетa «де-вoляй». Придyмaл эти кoтлеты фрaнцyзcкий пoвaр Никoля Апперт. Пocле Отечеcтвеннoй вoйны 1812 гoдa, кoгдa вcё фрaнцyзcкoе в Рoccии резкo вышлo из мoды, кoтлеты переименoвaли в «михaйлoвcкие», пocкoлькy yтверждaлocь, чтo эти кoтлеты придyмaл рyccкий пoвaр в некoем шикaрнoм реcтoрaне, нaхoдящимcя непoдaлёкy oт Михaйлoвcкoгo двoрцa.
              Пocле ревoлюции рецепт был прaктичеcки зaбыт, oднaкo coхрaнилcя нa Укрaине. В 1947 гoдy oдин из киевcких пoвaрoв решилcя вocпoльзoвaтьcя этим рецептoм, дaв кoтлетaм нoвoе нaзвaние «кoтлеты пo-киевcки».
              Пo дрyгoй верcии, в кoнце 19 векa в питерcкoм реcтoрaне «Киев» дoгaдaлиcь в кoтлетaх де-вoляй (côtelette de volaille или кoтлеты из птицы) ocтaвлять кocтoчкy. Тaк кaк нa кocтoчкy oдевaли пaпильoткy, тo кoтлеты cтaлo yдoбнo еcть рyкaми и oни приoбрели извеcтнocть пoд нaзвaнием «кoтлеты пo-киевcки».
              Укрaинцы yтверждaют, чтo кoтлеты пoпaли к ним в 1918 гoдy, нo пoпyлярнocти не дoбилиcь. Их пoдaли в чеcть вoзврaщения yкрaинcкoй делегaции из Гермaнии. Кoтлеты вcем пoнрaвили
              • bene_gesserit Re: Złe/głupie/niepoprawne nazwy dań 23.04.13, 23:55
                Super, że się trudziłaś, ale nic nie rozumiem. Jakbyś machnęła tłumaczenie, byłoby wygodniej.
                • joanna-olga Re: Złe/głupie/niepoprawne nazwy dań 24.04.13, 07:58
                  Cieniutka złośliwostka :)
                  • ania_m66 Re: Złe/głupie/niepoprawne nazwy dań 24.04.13, 11:24
                    kobieto opanuj sie, kto jeszcze zna rosyjski w pismie?
                    tylko bardzo stare baby w wieku poprodukcyjnym ktore byly dobre w szkole w latach 70tych, czyli ze 40 lat temu.
                    joanna-olga napisała:

                    > Cieniutka złośliwostka :)
                    • Gość: beata_ Re: Złe/głupie/niepoprawne nazwy dań IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.13, 12:21
                      ania_m66 napisała:

                      > kobieto opanuj sie, kto jeszcze zna rosyjski w pismie?
                      > tylko bardzo stare baby w wieku poprodukcyjnym ktore byly dobre w szkole w latach
                      > 70tych, czyli ze 40 lat temu.


                      Noooo, teraz to pojechałaś... Gratuluję!

                    • Gość: genny Re: Złe/głupie/niepoprawne nazwy dań IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.13, 19:37
                      Ja, Aniu, znam rosyjski w mowie i piśmie. I chodziłam do liceum nie latach 70tych a w końcówce 60tych. I proszę, nie nazywaj mnie starą babą w wieku poprodukcyjnym, bo po prostu nią nie jestem. Kieruję dużym zespołem ludzi dużo od siebie młodszych, i z sukcesem. A ponadto, wyrażanie się w ten sposób o kimkolwiek jest zwyczajnie niegrzeczne. Mnie nie obrazi, a Ciebie jakoś tam określa.
                  • bene_gesserit Re: Złe/głupie/niepoprawne nazwy dań 24.04.13, 11:52
                    Istotnie, cieniutka :/
                    Zrobię cię na szaro - kompletnie nie kumasz ani tego forum, ani sąsiedniego.
                • bucefal_macedonski To ja może wytłumaczę 24.04.13, 20:22
                  Na tyle, na ile potrafię.

                  Cotelette de volaille oznacza "żeberko z drobiu". Po francusku. Autor przytoczonego przez Joannę Olgę rosyjskiego tekstu dopatruje się kilku źródeł genezy tego (i tożsamego z kotletem po kijowsku) dania, wskazując między innymi na silne francuskie wpływy na dworsko-kulinarną kulturę cesarskiej Rosji doby carycy Elżbiety (1709-1762). Podczas rewolucji (bolszewickiej, jak się domyślam) danie ulec miało zapomnieniu, aby ponownie ożyć na Ukrainie w 1947r., dzięki talentowi jakiegoś kijowskiego kucharza. Stąd "po kijowsku", jak chce jedno podanie. Inne podanie "ukrainizacji" drobiowego "żeberka" dopatruje się w nazwie restauracji "Kijów" działającej w końcu XIX w. w... Petersburgu, gdzie jakiś kulinarny geniusz wpadł na pomysł dodawania gnatków... do żeberek drobiowych (no kto by pomyślał) i taka rolada "po kijowsku" z tego powstała. Jeszcze inni twierdzą, że takimi kotletami ugoszczono na Ukrainie miemiecką delegację, gdzieś tak w okolicach 1918 r.

                  Jaki z tego morał? Uważajcie, kiedy we francuskiej knajpce napotkacie w menu danie z dewolajem w nazwie. Równie dobrze może to być foie de volaille, czyli wątróbka drobiowa, albo fond de volaille, czyli drobiowy bulion. Tak samo przy zamówieniu côtelette czy côte, nie oczekujcie panierowanego czegokolwiek, co się Wam zamarzy, łącznie z masakrycznym nieporozumieniem w postaci sojowej papki. Dostaniecie kawał mięsa, z klamką.
                  • felinecaline Nie przesadzaj, mily, nie przesadzaj 27.04.13, 19:33
                    Cotelette de volaille nie jest zeberkiem ale kotlecikiem z drobiu.
                    Zebro, zeberko w jezyku konsumentow zabich udek to côte.Cotelette jest wprawdzie zdrobnieniem ale odnoszacym sie jedynie do sfery kulinarnej .Nikt bowiem nie powie pacjentowi "zlamal pan sobie cottelete". zas w kulinariach "cote" i "cotelette" funkcjonuja rownolegle, cottelete przewaza przy wersjach bardziej wyrafinowanych np cytowany "dewolaj".
                    • bucefal_macedonski Re: Nie przesadzaj, mily, nie przesadzaj 28.04.13, 17:14
                      Chyba bym się zaśmiał, gdyby najseksowniejsza nawet doktorka mi oznajmiła, że złamałem sobie żeberko, choć w tym przypadku śmiech byłby z pewnością bolesny.

                      Tym niemniej cotelette to zdrobniała forma od cote , w anatomicznym (żebro, bok), a nie geograficznym (wybrzeże) znaczeniu, prawda?
                      • felinecaline Re: Nie przesadzaj, mily, nie przesadzaj 28.04.13, 19:20
                        Côte i cotelette w kulinarnym francuskim oznaczaja to samo: kotlet a jak juz pisalam cotelette uzywa sie do wersji bardziej "wyrafinowanych".
                        Zeberka wieprzowe natomiast to "plat des côtes" , przepraszam, ze zaklocam Twoje wyobrazenia o kulinarnej francuzczyznie.
                        Francuskie côte jak slusznie piszesz to rowniez wybrzeze, jak i zreszta hiszpanska "costa"(^nad o zastepuje wlasnie to "s" utracone w jezyku przez francuskich utracjuszy - nazwa chyba wziela sie z faktu, ze krzywizna linii brzegowej na odcinku bedacym w polu widzenia obserwatora mocno przypomina krzywizne zebra (obojetnego wlasciciela).
                        Swego czasu mialam wlasnie zlamanych 8 zeber i to niektore podwojnie; rzeczywiscie najprzykrzejsze byly momenty dzialalnosci kulinarnej (pieprzenie potraw w mikroskopijnej i slepej kuchence owczesnego "studio")ale takze momenty rozrywkowe, masz racje, ze wlasciciel zlamanego "cottelette" smieje sie przez lzy.
                        • bucefal_macedonski Re: Nie przesadzaj, mily, nie przesadzaj 29.04.13, 00:54
                          felinecaline napisała:

                          > Zeberka wieprzowe natomiast to "plat des côtes" , przepraszam, ze zaklocam Twoj
                          > e wyobrazenia o kulinarnej francuzczyznie.

                          Nie o takie żeberka mi chodzi, a o mięso z boku tuszy z gnatem (kawałkiem żebra). We wschodniej Europie przyjęło się kotletem nazywać coś, co we Francji określi się mianem escalope (kotlet schabowy to escalope viennoise, zdaje mi się, kotlet z kurczaka to escalope de poulet - panée, jeśli w panierce; a kotlet kijowski to będzie częściej escalope de volaille a la Kiev, poulet a la Kiev, niż cotelette a la Kiev). Czy może znowu wymyślam sobie? Nad nazywaniem kotletem siekanki, nawet niekoniecznie mięsnej, byle obtoczonej w bułce tartej i usmażonej na patelni na złoto nie powinienem się znęcać, bo przecież to daremny trud. Czekam tylko, kiedy falafel się spolszczy i ochrzczony zostanie mianem kotlecików ciecierzycowych. O nie! Nie muszę czekać:

                          www.google.pl/search?q=kotleciki+z+cieciorki&hl=fr&source=lnms&sa=X&ei=dKR9UfeSFIeFhQfXvYAw&ved=0CAkQ_AUoAA&biw=1366&bih=667
                          Ach, zapomniałem o jednej ważnej rzeczy, która czyni kotlet ala polonez - spłaszczenie papki. Tylko nie mylić z placuszkiem, placuszki są z mączuszki, wszystko inne co nie z mączuszki, a jest spłaszczone i na złotko usmażone to kotlecik.

                          > nazwa chyba wziela sie z faktu, ze krzywizna linii brzegowej na
                          > odcinku bedacym w polu widzenia obserwatora mocno przypomina krzywizne zebra
                          > (obojetnego wlasciciela).

                          Albo stąd, że w którąkolwiek stronę by nie spacerować brzegiem morza to będzie się je miało z boku, czyli od żeber strony. Tylko w takim razie dlaczego brzeg rzeki to berge, albo bank? Czyżby dlatego, że najczęściej ustawia się w poprzek? ;o)
                          • felinecaline Re: Nie przesadzaj, mily, nie przesadzaj 29.04.13, 11:28
                            Escalope de poulet to u francuskiego kucharza zwykla, pospolita kurczeca piers albo jak sie kiedys popularnie nazywalo "biale mieso", ktorego nikt nie chcial jesc z powodu jego przyrodzonej "suchosci".
                            Przyrzadzone wspolczesnie doczekalo sie nobilitacji. Czemu wiedenskie wydanie kotleta potraktowano mianem escalopki? Ano, moze z racji jego cienkosci, bo slowo "escaloper" znaczy wlasnie "scienczac" (to ostatnie to troche moja slowogtworczosc, dobierz sobie bardziej klasyczny polski czasownik).
                            W nazewnictwie francuskim nie tylko kuchennym prozno szukac logiki, to troche wina obustronnych wplywow i zapozyczen.
                            A ze chodzilo Ci nie o "pianino" a o takiego kotleta okraglasa z koscia to wiem,
                          • felinecaline Re: Nie przesadzaj, mily, nie przesadzaj 29.04.13, 11:33
                            Siekanka dla zabojada to stec haché.
                            Brzeg rzeki to rowniez a wrecz bardziej "rive" o czym zaswiadczy kazdy mieszkaniec "Paname" (...Paryzanin, zwlaszcza taki franszujard z "rive droite" (prawego brzegu Sekwany :D )
                          • bene_gesserit No wez 29.04.13, 11:41
                            > telette a la Kiev). Czy może znowu wymyślam sobie? Nad nazywaniem kotletem siek
                            > anki, nawet niekoniecznie mięsnej, byle obtoczonej w bułce tartej i usmażonej n
                            > a patelni na złoto nie powinienem się znęcać, bo przecież to daremny trud. Czek
                            > am tylko, kiedy falafel się spolszczy i ochrzczony zostanie mianem kotlecików c
                            > iecierzycowych. O nie! Nie muszę czekać:

                            Ty poważnie się tak zaperzasz, czy żartujesz?
                            leksykalizacja - moim zdaniem, to co piszesz nie ma sensu.
                            • felinecaline Re: No wez 29.04.13, 13:50
                              Moze i nie bez powodu sie zaperza.
                              Pare lat temu mezowi "zapadlemu" na celiaklie osobiscie kupowalam w Polsce w ramach diety bezglutenowej "kotleciki sojowe" Czy to byly "côtes", cottelettes czy moze escaloppes" etykieta nie wyjawiala :P
                              • bene_gesserit Re: No wez 29.04.13, 14:07
                                No własnie bez powodu. Wiele słów - czy to mających obcojęzyczny źródłosłów czy nie - po prostu zmieniło pierwotne znaczenie. Całkiem albo o kilkadziesiąt stopni. To zupełnie normalny proces językowy. Kotlet, obojętnie od francuskiego oryginału, dziś w polszczyznie znaczy to, co znaczy, tak samo jest zrozumiały i na miejscu kotlet mielony czy kotlet z ciecierzycy. O ile się nie mylę, słowo falafel w odległej przeszłości pierwotnie oznaczało 'paprykę'. Piwnica z kolei to było miejsce, gdzie przechowywano albo szynkowano piwo (i nic innego, stąd nazwa). Itd itd.
                                • bucefal_macedonski Re: No wez 29.04.13, 15:28
                                  Nie tyle 'papryke', co pieprz, ktorego ziarna maja kulisty ksztalt. Falafel ponoc smazono na dlugo zanim Kolumb przywiozl do Starego Swiata Capsicium annuum i z braku lepszego slowa nazwal je tez pieprzem, co potem w niektorych jezykach rozdzielono na pieprz (Piper nigrum), i papryke/chili. Etymologowie doszukuja sie zrodla slowa falafel takze w kulistym ksztalcie. Takim jak mala ziarna pieprzu na przyklad.

                                  Ale wiem, wiem, o co chodzi. Dlatego nie mam piwnicy i w tej kwestii korzystam z uslug domu publicznego, miedzy innymi.
                            • bucefal_macedonski Re: No wez 29.04.13, 14:52
                              No powaznie zartuje. I zartobliwie zastanawiam sie, gdzie sie znajduje ta wyrocznia, dla ktorej 'tom' w bierniku spokoj plomienia zaburza, a spor nad kotletem to spor czysto leksykalny. Ja cos jeszcze w kotletyzacji dostrzegam, cos pozajezykowego...

                              Najwyrazniej nie moj swiat. Nic to, wracam do roboty.
                              • bene_gesserit Re: No wez 29.04.13, 15:20
                                Coż, ponieważ nie jestem, jak niektórzy, ulubieńcem pań, to pewnie mi się jeszcze nieraz za oberwie. Przyjmę to na klatę. Zartobliwie zastanawiam się jednak, w jakim celu się zaperzać na forum w sprawach tak błahych jednak.
                                • felinecaline Re: No wez 29.04.13, 15:30
                                  No coz, widac jestem wyjatkiem wsrod pan, bo "te" cala soba popieram (a powaznie dla checy i w odpowiednio wyrozumialym otoczeniu "tom" tez moge zaakceptowac bez odruchow wymiotnych).
                                • bucefal_macedonski Re: No wez 29.04.13, 15:30
                                  Believe me, wars were started for less.

                                  A na klate nie przyjmuj, bo jeszcze sie kotlety polamia, oki? ;o)))
    • marghe_72 Re: Złe/głupie/niepoprawne nazwy dań 22.04.13, 13:03
      bene_gesserit napisała:


      Czy można 'pestem' nazywać wszystko, co zmielone w malakserze i dodane do makaronu? - w sumie chyba można. Bo nazwa pochodzi od słowa "pestare" czyli miażdżyć, ugniatać. A miażdżyć i ugniatać można różne rózności ;)


      > Czy możemy używać nazwy kaszotto? - a niech sobie będzie :)
      >

      o bolognese mam jeszcze pisać? ;)
      >
    • 1zalewajka Re: Złe/głupie/niepoprawne nazwy dań 22.04.13, 13:26
      A czy można nazywać domowej roboty pikantną kiełbasę "chorizo"? To jest dopiero przegięcie.
      • sznupkowie Re: Złe/głupie/niepoprawne nazwy dań 22.04.13, 23:48
        Mój drogi Bucefale, bardzo się cieszę, ze nie obraziłeś się za zdrobnienie jakiego użyłam, miało wyjść pieszczotliwie, a wyszło jak wyszło:)

        Ja tam szanuje każde podejscie do życia, o ile nie krzywdzi i nie wyśmiewa innych. Rozumiem też Twoje podejscie do klasyki i bardzo dobrze, ze takie osoby istnieją,jednak nie oznacza to, że tylko oni mają rację.

        Potrawa, ktora wyjdzie z garnka i pójdzie w swiat zaczyna żyć własnym życiem, zwłaszcza teraz w dobie internetu, gdzie świat to jeden wielki Googloland.

        Bronisz Bucefale oryginalności Stroganoffa, twierdząc, ze Twój przepis z przecierem pomidorowym i papryką to klasyka. Nie jest to prawda niestety! Twój przepis to przeróbka i ulepszenie, którego dokonali rosyjscy emigranci w latach 50 tych, rozsławiiając tę potrawę w USA i to jest ta twoja klasyka, kótra z oryginałem ma już niewiele współnego. Bo aby zasmakować klasyczną wołowine Strogonoffa nalezy siegnąc po rosyjską książke kucharską gdzie pierwszy raz został przepis zapisany, choc i tak nikt nie zagwarantuje, że taką samą jadł Hrabia Stroganoff, bo może autorka zapisując przepis pomineła jakiś jeden ważny składnik. I w tym przepisie nie ma nic o pomidorach i wołowinie w paski:)

        Ja zawsze powtarzam, ze kuchnia to nie apteka, a przepis to nie recepta. Smaki i potrzeby tez sie zmieniają i przemijają jak moda. A Jamie Oliver nie prowadzi programów pt. "Historia Kuchni Rosyjskiej" czy "Wpływ upadku Mocarstwa na rozwój potrawki w Wielkiej Brytanii". On prowadzi świetne programy o kucharzeniu, dzieli się swoją pasją i doświadczeniem. Lekko, łatwo, przyjemnie i ze smakiem. Programy są skierowane do osób, ktore lubią sobie w domu gotować, kucharzyć, biesiadować w gronie przyjaciół i rodziny, a nie do profesjonalistów.

        Co do nazewnictwa - właśnie na stronie BBC Good Food Channel - znalazłam fajny przepis na Grzybowego Stroganoff'a? W Wielkiej Brytanii Stroganoff to rodzaj śmietanowej potrawki , popularnej w barach, pubach i szkolnych stołówkach.

        Przepis na grzybowego Stroganoffa

        Często spotykam sie z przepisami na bigos z cukinii. I jak można używac takiej nazwy? Bo przecież bigos to potrawa z kapusty kiszonej/świezej...podobno....;)

        • ewkka Re: Złe/głupie/niepoprawne nazwy dań 23.04.13, 16:16
          Do mnie jednaki w kwestii Stroganowa przemawia bardziej niż BBC:
          www.gastronom.ru/article_recipe.aspx?id=1003511
    • jeepwdyzlu Re: Złe/głupie/niepoprawne nazwy dań 23.04.13, 23:58
      W polskich knajpach panuje zamieszanie z daniem nazywanym rostbefem. Jak wiadomo - to określona część wołowiny. Tymczasem jadłem już mielonego tak nazwanego :-)
      Wątpię, czy wołowego. Ten rostbef bywa rumsztykiem, bywa jakiś pokracznym stekiem, a najczęściej jest jaką wariacją z cebulą w tle :-)

      Co do nazw - mnie drażni zła wymowa takich - umówmy się jednak popularnych dań jak paeJa (3/4 Polaków upiera się, że tam jest L), albo CZIANTI zamiast kianti, nie mówiąc o maCZIATO ( w dobrej kawiarni :-)
      Podkreślę, że drażni mnie nie tyle u konsumentów, ile restauratorów czy ich pracowników.

      jeep
      • solaris_1971 Re: Złe/głupie/niepoprawne nazwy dań 24.04.13, 12:04
        Temat pisowni w polskich knajpach to zupelnie osobny temat ................
        Pomijajac juz to czym jest klasyczny de volaille, to inwencja polskich restauratorow nie ma granic w pisaniu tego slowa ...............

        Do czianti i latte macziato dodam jeszcze bruszette ..............
        Ale ludzie sie ucza, jezdza za granice, ucza sie jezykow, w programie wycieczki oprocz dyskotek jest tez bardzo czesto regionalna kuchnia.

        Co do Anglii - najdluzej bylam tam 3 miesiace, dawno temu. To na gulasz nie mowi sie
        "stew " .

        Stroganow to dla mnie potrawa z poledwicy wolowej. To samo z kurczaka jest gulaszem lub potrawka.

        Natomiast pesto to juz we Wloszech wszystkie ziola zmiksowane w melakserze. Wlasnie wczoraj kupilam Pesto Mediterraneo z ricotta i rozmarynem znanej firmy Bertolli.
        A jak sie odmienia slowo " pesto " ? Otot wczoraj widzialam w sklepie wiele rodzajow pest / pestow / pesto, np pesto calabrese z ricotta i papryka.

        Bardzo spodobalo mi sie spolszczenie nazwy salatki coleslaw i nazwanie jej Koleslawem.
        Jestem tez jak narbardziej za kaszotto.
    • mhr2 Re: Złe/głupie/niepoprawne nazwy dań 24.04.13, 12:15
      mimo tych samych(prawie podobnych)dodatkow przepisy roznia sie regionalnie i swiatowo nazwa, jezeli chodzi o uzywanie nazw potraw tradycyjnych to przynajmniej dobrzy kucharze je znaja, drobnostkami jak zmiana nazwy bo tam jest np.proszek do pieczenia to juz przesada:)
      • solaris_1971 Re: Złe/głupie/niepoprawne nazwy dań 24.04.13, 12:22
        Wlasnie to mialam dopisac. Nie badzmy tacy rygorystyczni.

        Polacy sie w koncu naucza wymawiac slowa chianti, paella czy enchillada.

        Ladnych pare lat temu moj znajomy, bogaty snob, ale nieobyty w swiecie slowo " sherry " wymawial " czery ". Ale padlam, gdy mi pokazal nalewke wisniowa i powiedzial ze to " szery o smaku czery ". Zalil sie, ze w restauracjach moze zamawiac tylko bordeaux bo innych nazw win nie umie wymawiac. A gdy w chinskiej knajpie po zjedzeniu krewetek kelner przyniosl mu miseczke z woda, to ktos w ostatniej chwili powstrzymal go od wypicia jej ............
        • jeepwdyzlu nie będę rzucał kamieniami :-) 24.04.13, 14:06
          A gdy w chinskiej knajpie po zjedzeniu krewetek kelner przyniosl mu miseczke z woda, to ktos w ostatniej chwili powstrzymal go od wypicia jej ............
          ---------
          przyznaję, że w 1989 roku w Berlinie u Chińczyka - sam wypiłem wodę z miseczki :-)
          Pyszna była - zimna i miała smak cytrynowy :-)
          Kelner nie mrugnął okiem
          A mój pierwszy wyjazd do Włoch? Stacja benzynowa zaraz za granicą - tankowanie, kawa przy barze. Zamawiam maCZIAto ( z austryjacka, chłe chłe) a kelner patrzy na mnie z niesmakiem, patrzy mi w oczy i pomagając sobie palcami i szerokim gestem mówi maKKIATO - repeat please - maKKIato...
          Zapamiętałem na całe życie :-)
          Powtórzę - źle, kiedy takie błędy robią ludzie ZAWODOWO zajmujący się gastronomią.
          Poza tym minęło wiele lat od 1990 roku...
          Pozdro
          jeep
          • Gość: genny Re: nie będę rzucał kamieniami :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.13, 19:42
            Gorzej, gdy poprawiają. We włoskiej (w Warszawie, znaczy) kelnerka poprawiła zamawiającego brusKetę na bruSZetę właśnie
        • lashqueen Re: Złe/głupie/niepoprawne nazwy dań 25.04.13, 08:13
          To samo jest na polskich blogach, na których roi się od atrakcyjnych zagranicznych nazw dań. Założę się, że w 90% nie umieją poprawnie ich wymówić. Ale pokraczna wymowa jest zapewne adekwatna do wykonania potrawy (której zapewne daleko do oryginału w polskich warunkach). Jedno pasuje do drugiego i jest git.
          • lashqueen Re: Złe/głupie/niepoprawne nazwy dań 25.04.13, 08:14
            >w 90%

            w 90% przypadków
          • mhr2 Re: Złe/głupie/niepoprawne nazwy dań 25.04.13, 10:19
            lashqueen napisała:

            > Ale pokrac
            > zna wymowa jest zapewne adekwatna do wykonania potrawy (której zapewne daleko d
            > o oryginału w polskich warunkach). Jedno pasuje do drugiego i jest git.

            do twojej teorii sie nie podpisuje:)
    • jeepwdyzlu lista dla początkujących :-) 27.04.13, 11:21
      Wymowa obcojęzycznych nazw potraw:
      LASAGNE - [lazańje]
      BOLOGNESE spagetti - [bolonieze] lub [bolonjese]
      BRUSCHETTA - [brusketta]
      CAPRESE sałatka - [kapreze]
      GNOCCHI - [niokki]
      MARGHERITA pizza - [margerita]
      TAGLIATELLE makaron - [taljiatelle]
      PROSCIUTTO szynka - [prosziutto]
      CARPACCIO - [karpaczo]
      PANCETTA - [ponczetta]
      FOCACCIA - [fokaczia]
      FOIE GRAS - [fłagra]
      CAMEMBERT- [camąber]
      ROQUEFORT - [rokfor]
      RATATOUILLE - [ratatuj]
      TARTIFLETTE - [tartiflet]
      FONDUE - [fądu]
      DE VOLAILLE - [dewolaj]
      QUICHE - [kisz]
      ANCHOIS - [ąszła]
      VINAIGRETTE - [winegret]
      CRÈME BRÛLÉE - [krem bruli]
      TORTILLA - [tortija]
      PAELLA - [paeja]
      GAZPACHO - [gaspacio]
      FAJITAS - [fahitas]
      ENCHILADAS - [enczilawas]
      GUACAMOLE - [qakamole]
      JALAPEÑO papryka - [halapenio]
      TZATZIKI - [caciki]
      SUSHI - [suśi] lub [suszi]
      WASABI - [łasabi]
      • bucefal_macedonski Re: lista dla początkujących :-) 27.04.13, 13:23
        Krem brulei, nie bruli, anczowi też się mówi, czemu niby francuska wymowa miałaby być wiążące, skoro najlepsze anchovies są w Hiszpanii, bekon nie ponczetta, podpłomyk nie fokaczia, tusta wątróbka nie fłagra, no i rokpol oraz ser topiony!

        Ale za to manioniez, kompjuta i zasejwować.

        Z kiszem też pojechane, bo to francuskie zniekształcenie germańsko-lotaryńskiego "kuche", czyli placka, ciacha.
        • aka10 Re: lista dla początkujących :-) 28.04.13, 13:56
          bucefal_macedonski napisał:

          bekon nie ponczetta,

          Bekon to nie to samo co pancetta.
      • bene_gesserit Re: lista dla początkujących :-) 27.04.13, 14:10
        pl.forvo.com/
        www.howdoyousaythatword.com/
        • jeepwdyzlu Re: lista dla początkujących :-) 27.04.13, 14:44
          tak, nie jest idealna lista, ale na początek wystarczy :-)
          j.
          • bene_gesserit Re: lista dla początkujących :-) 27.04.13, 15:08
            No, bo ja wiem - jak już poprawiać, to z sensem. Lepiej od nieprawidłowej wymiany przejść do prawidłowej, niż od nieprawidłowej do nieprawidłowej w inny sposób. Nagrania wymowy lokalnej są zresztą o tyle lepsze od średnio udanej transkrypcji przy pomocy liter, że mają i więcej niuansów, i akcenty.
            • jeepwdyzlu Re: lista dla początkujących :-) 27.04.13, 19:33
              bene to poprawiaj
              buduj słownik i działąj
              ja wkleiłem coś z sieci, w miarę poprawnego
              Słabe???
              ok - dawaj lepsze!
              jeep
              • bene_gesserit Re: lista dla początkujących :-) 27.04.13, 20:31
                Ale dałam - dwa linki do słowników wymowy, w których podana jest narodowość (a czasem i region zamieszkiwania) wymawiającego. Po pierwsze - poprawne (o ile uwzględni się tylko wymowę proponowaną przez tubylców), po drugie - z akcentem.
    • a74-7 Re: Złe/głupie/niepoprawne nazwy dań 04.05.13, 18:35
      No ,prosze M.Gessler bedzie robila w Kuchennych rewolucjach w Debicy stroganow z dziczyzny :-).
      Brawo !!!
      • mhr2 Re: Złe/głupie/niepoprawne nazwy dań 05.05.13, 11:40
        polecam, lepszy jak z drobiu:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja