bene_gesserit
19.04.13, 15:49
Wątek inspirowany małą aferą na GP :) - ale temat co jakiś czas się pojawia.
Generalnie jestem za brakiem skrępowania w kuchni (do granic bezwstydu), łamaniem przyzwyczajeń i nietrzymania się zasady 'bo tak zawsze się robiło, więc jak coś jest inaczej, to jest źle'. Ale czy tego typu anarchistyczne podejście powinno dotyczyć także nazewnictwa potraw? Kierunki dotyczą nie tylko Stroganowa z GP (bez wołowiny, ale z kurczakiem, z grzybami, ale i z cytryną itd), ale również nazw, których z tajemniczych powodów wolimy używać w innym języku, neologizmów albo rozszerzenia znaczeń. Więc:
Czy można 'pestem' nazywać wszystko, co zmielone w malakserze i dodane do makaronu?
Czy zamiast 'Pavlovej' zaczniemy robić 'Pawłową'?
Czy biszkopt przestaje być biszkoptem po dodaniu proszku do pieczenia?
Czy możemy używać nazwy kaszotto?
Itd itd, bo garść powyższych pytań wcale nie wyczerpuje tematu.