Dodaj do ulubionych

Chemia w zywnosci, opinia ciut kontrowersyjna

IP: 204.79.89.* 29.07.04, 09:41
Najpierw sie przyznam, ze pracuje w duzej firmie spozywczej.

Tak zastanawiajac sie nad niektorymi tematami z ostatniego czasu nasuwa sie
oczywiste pytanie po kiego ci producenci dodaja do jedzenia
rozmaitych "chemikaliow"?
Jako, ze zwykle nie sa to rzeczy tanie jakis inny powod musi byc.

Pisze tu o rozmaitych konserwantach, barwnikach, emulgatorach itd, a nie o
pestycydach, herbicydach czy nawozach zawartych w zywnosci produkowanej przez
rolnictwo ktore jesli nie przestrzega sie terminow karencji lub uzywa w
niewlasciwy sposob w tej zywnosci sa i rzecz oczywista ze zdrowia nie dodaja.

Odpowiedz jest moze kontrowersyjna ale IMHO taka:
Wymagania konsumenta.
Przyklad: azotan potasu E-iles.
Glowne zastosowanie: wedliny.
Jaki ma efekt: powoduje ze wyroby zachowuja czerwony kolor.
Bez tego dodatku kielbasa, szynka czy boczek mailyby kolor brazowawo-
zielonkawy.
Kupilby to ktos?
O ile sie nie myle jest ten azotan potasu produkowany syntetyzowany w
fabrykach chemicznych.
Faktem jest tez to ze jest to tak zwana saletra lub sol potasowa ktorej do
wedlin dodawano od kilkuset lat bo jest dostepna jako mineral. (z tego samego
robi sie czarny proch strzelniczy ale to juz inna historia). Ten produkowany
w fabryce jest po prostu czystszy i tanszy niz oczyszczany naturalny.
Zwiazek chemiczny jest dokladnie taki sam.

Tego typu przyklady mozna chyba mnozyc, wiele z tych "chemicznych" dodatkow
znajdujacych sie na liscie skladnikow to sa rzeczy posiadajace rowniez
potoczne nazwy i wystepujace w naszej diecie od bardzo dawna, wymog jest taki
ze ma byc podana oficjalna naukowa nazwa zwiazku i czesto brzmi ona w sposob
zastraszajacy.

Przyklad innego typu: gotowe ciasta w proszku, typu dodaj dwa jajka,
filizanke tluszczu i piec lyzek wody.
Jakie sa najwazniejsze wymogi konsumenta takiego produktu?
Ma byc latwo wymieszac i zrobic, potem ma dobrze smakowac i za kazdym razem
tak samo.
Gdyby skladnikami byly tylko maka, jajka w proszku i cukier (zwany rowniez
jako sacharoza) nie daloby sie tego wymieszac, nie urosloby i klient kupilby
raz i nigdy wiecej. Dlatego dodawane sa rozne srodki powodujace rosniecie
(sodium bicarbonate czyli "sodka" itd) emulgatory (lecytyna, produkowana z
soji, ktora nawiasem mowiac sprzedajaw pastylkach w aptekach i sklepach ze
zdrowa zywnoscia) i jeszcze pare innych dodatkow o strasznych nazwach.

Konserwanty typu benzoesan sodu (czy rakotworczy nie wiem, ale staram sie
unikac) dodawane sa do roznych sosow i przetworow po to by zawartosc nie
popsula sie w dwa trzy dni po otwarciu sloika/butelki z keczupem. Wprawdzie
produkt wewnatrz jest sterylny ale z chwila otwarcia do srodka dostaja sie
rozmaite zyjatka i sie szybko rozmnazaja.

I jeszcze jedna uwaga.
Produkty naturalne typu mleko, mieso, jajka sa zbudowane z setek rozmaitych
zwiazkow chemicznych o mniej lub bardziej skomplikowanych nazwach.

I jeszcze slodka ciekawostka.
Czekolada.
Rzecz wymyslona ponad sto lat temu. Skladniki: maslo kakaowe, masa kakaowa,
cukier, mleko w proszku, lecytyna, wanilina.
Niby proste ale oprocz cukru i waniliny (proste zwiazki) reszta sklada sie z
tysiecy bardzo skomplikowanych zwiazkow chemicznych.
W dodatku wiadomo jak ta czekolade robic tak by byla dobra ale nie wiadomo
dlaczego tak wlasnie ja robic. W maszynie gdzie z mieszanki zmielonych
skladnikow powstaje czekolada zachodzi jednoczesnie setki reakcji chemicznych
i nikt nie wie co sie tam naprawde dzieje.

Obserwuj wątek
    • linn_linn Re: Klienci 29.07.04, 09:53
      Oczywiscie, ze to glownie wina klientow. Ja kupuje coraz mniej produktow
      wysokoprzetworzonych. Niektore tylko raz po to, aby "rozgryzc" przepis.
      Odkladanie produktow na polke po przeczytaniu skladnikow zdarza mi sie
      nagminnie.
    • brunosch Re: Chemia w zywnosci, opinia ciut kontrowersyjna 29.07.04, 09:54
      W dużej części mogę się zgodzić, ale jednak zostawiam sobię margines na
      polemikę.
      1. że E-ileś to kwas cytrynowy, tylko pod inną nazwą - w porządku, niech sobie
      będzie w nawet w sambalu :)
      ale jeśli chemii jest WIĘCEJ niż podstawowego składnika, to problem zaczyna być
      powaźny.
      Mały przykład - jeden taki znajomy mieszkał w Chicago. Jak się wyprowadzał z
      dotychczasowego mieszkania, znalazł za półką bułeczkę, co mu się zgubiła pół
      roku wcześniej i dalej była chrupiąca...
      Ciasto w folii z terminem do spożycia 1 rok
      Takich efektów nie osiągniemy bez ładowania chemią i spulchniaczami.
      Aha i to jeszcze, że przed chemią nie uciekniemy. Ja się jej nie boję, ale
      umiar i w tym należy zachować.
      • linn_linn Re: Chemia w zywnosci, opinia ciut kontrowersyjna 29.07.04, 10:11
        Ciasto z terminem rocznym? Nie kupowac! Upiec samemu.
        • default Re: Chemia w zywnosci, opinia ciut kontrowersyjna 29.07.04, 10:25
          Co roku na święta szwagierka przysyła nam z Włoch kosz różnych smakołyków,
          wszystko bardzo dobre, parmezan, salami, wino itp, ale co roku baba "panettone"
          ląduje w śmietniku, czegoś tak paskudnie śmierdzącego chemią w życiu nie
          jadłam. Nawet jak pokruszę ptakom, to nie chcą tknąć. Właśnie też ma jakiś taki
          potwornie długi termin ważności.
          • linn_linn Re: panettone 29.07.04, 10:45
            Po 15 sierpnia / szczyt wloskich urlopow / fabryki produkujace "panettone"
            ruszaja pelna para. Cena takiego wyrobu to 3-15 euro. Nastepnym razem popros
            o "panettone artigianale" - cena 40-60 euro / nawet wiecej, jesli zamowisz wg
            wlasnego uznania /.
    • kerstink Re: Chemia w zywnosci, opinia ciut kontrowersyjna 29.07.04, 10:39
      A ja twierdze, ze nie w pierwszej kolejnosci wymagania klienta, tylko
      pierwotnie: powiekszenie zysku lub nawet proste przetrwanie na rynku (to chyba
      ludzkie, wszyscy chcemy jakos zyc). Potem moze i wymaganie nieswiadomego klienta.

      Mi w sumie zaczelo sie podobac, bo jak jest za duzo groznego E- , albo nawet
      niegroznych emulgatorow to odpada. Skraca mi sie czas zakupow (ile czasu
      oszczedzam, bo nie stoje w kolejce po wedline !), wydaje mniej pieniedzy na np.
      drogie deserki. Wydluza mi sie oczywiscie czas pracy w kuchni ale z tym nie
      przesadzam.
      Nigdzie pewnie bym do tego nie doszla, gdyby problemy mojego dziecka by mnie do
      tego nie zmusily.

      Tak swoja droga: kupuje czasami szynke bez konserwantow, owszem, ma inny kolor,
      ale wcale mnie ten kolor nie odstrasza.

      K.

    • Gość: zrezygnowana Re: Chemia w zywnosci, opinia ciut kontrowersyjna IP: 213.17.230.* 29.07.04, 10:46
      Nikt nie sypie tej chemii dla żartu. Masowa produkcja taniej żywności owocuje
      takim właśnie efektem. Stąd produkcja tysięcy ciast o dużej wytrzymałości
      czasowej jest dużo tańsza od tego co zrobi mała ciastkarnia, której wszystko
      się psuje po paru dniach. Itd, itp.
      Zrezygnowałam z wędlin w hipermarketach i kupuję teraz na bazarku w
      czyściutkiej budce pachnącej świeżym mięskiem. Szynka jest jakaś blada, ale
      smakuje znacznie lepiej. Itd, itp.
      Pojawiają się w Polsce głosy, że dawniej nikt nie pilnował czystości mleka i
      było dobrze - a nawet świetnie. Oczywiście, ale wtedy w razie zatrucia
      chorowało małe grono osób związanych z danym gospodarstwem nieudaną transakcją
      kupna mleka poprzez dochodzącą "babę" z mlekiem. A teraz dolanie brudnego
      świństwa do ogólnej ogromnej kadzi grozi niestety konsekwencjami w większej
      skali - o czym oczywiście najepiej nie pamietać. I tak kółko się zamyka.

      Zgadzam się, że ta chemia stosowana w uczciwym wymiarze jest niewątpliwie dla
      naszego dobra. W końcu czy tak bardzo jest trująca, gdy kontrolowana przez
      konsumenckie organizacje, jednak trochę wątpię. A skąd mój optymizm? Weźcie
      średnią życia Amerykanów. Składa się na nią wiele elementów, ale odżywianie
      też. Ich średnia jest jednak wyższa niż w tych narodach, które jedzą niby
      zdrowo.
      • kerstink Re: Chemia w zywnosci, opinia ciut kontrowersyjna 29.07.04, 10:52
        Nie jestem pewna co do tej sredniej zycia Amerykanow: czy oni to nie osiagaja
        przypadkiem poprzez 'poprawke medyczna' ? Ile razy sie slyszy o jakichs biednych
        ludziach odzywiajacych sie z tej samej kaszy i zyjacych bardzo dlugo. No ale
        zadnych liczb nie znam.
        K.
      • linn_linn Re: srednia zycia Amerykanow 29.07.04, 11:23
        Poprosimy o dane statystyczne.
        Ostatnio czytalam / w GW /, ze srednio Amerykanin zjada w roznej formie 5 kg
        cukru miesiecznie. Zgroza!
      • Gość: ala Re: Chemia w zywnosci, opinia ciut kontrowersyjna IP: *.gov.calgary.ab.ca 06.08.04, 23:28
        Ja mieszkam w Kanadzie i to prawda ze Amerykanie, zle jedza. Konsekwencje
        tego sa tragiczne. Problem polega na reklamowaniu produktow zywnosciowych
        masowej produkcji: sliczne, smaczne (i trujace). Ale oni tego nie rozumieja,
        bo zyja w szklanej kuli. Tak naprawda to kazdy tutaj jezeli chce moze jesc
        badzo zdrowo, ale aby jesc zdrowo trzeba wiedziec co jest niezdrowe, a oni tego
        nie wiedza, albo nie chca wiedziec. Ale widze ze Polska tez wkracza na droge
        gotowych produktow.
    • Gość: zrezygnowana Re: Chemia w zywnosci, opinia ciut kontrowersyjna IP: 213.17.230.* 29.07.04, 11:52
      Przypomina mi się dialog Dziewońskiego z Michnikowskim pt. "Sęk".
      Mam chęć napisać, że "cofam wszystkie sęki na świecie".
      Chodzi mi o tą średnią życia. Nie bierzcie tego tak dosłownie. Proponuję
      zgodzić się co do tego, że jednak nie padają jak muchy i żyją dłużej chćby od
      nas:)
      • kerstink Re: Chemia w zywnosci, opinia ciut kontrowersyjna 29.07.04, 12:01
        No jakos zyja, racja. Byc moze zle im nie jest. Ale ja chcialabym byc w miare
        zdrowa na starosc i byc niezalezna od sluzby zdrowia ...

        Prawda tez jest, ze strasznie rosnie liczba alergikow (m.i. pokarmowych), ludzi
        z AZS (bardzo przykry objaw to swedzaca skora - u mojego syna pomaga dieta,
        czyli bez wedlin, bez kisielkow, budyniow, deserkow, bez gotowych sypkich kaszek
        dla niemowlat (!!!! wydawalo sie, ze naszym niemowletom dajemy tylko najlepsze),
        nie mowiac juz o mleku i jajkach, i to wszystko pod katem ograniczenia
        konserwantow i dodatkow, nawet bez wspomnianej na gorze czekolady - bo jak
        lekarka mowi 'nie wiadomo, co w tym jest').

        K.
        • kerstink link 29.07.04, 12:37
          'Nieoczekiwane skutki zdrowotne przetworzonej żywności ujawnił eksperyment, w
          którym dwaj pięcioletni bracia bliźniacy Krzysztof i Michał Parker z Anglii
          zostali poddani w 2003r. Przez dwa tygodnie pożywienie Michała było zupełnie
          pozbawione jakichkolwiek substancji „E - coś tam” ale Krzysztofowi nie odebrano
          przyjemności gazowanych napojów, słodyczy, aromatyzowanych chipsów. Już po
          krótkim czasie Michał stał się bardziej pewny siebie, rozmowny, pogodny i dużo
          spokojniejszy niż jego brat. Przed eksperymentem stwierdzono taki sam iloraz
          inteligencji u obu bliźniaków. Już po dwóch tygodniach IQ Michała było o 15%
          wyższe niż brata karmionego dodatkami do żywności. Naukowcy brytyjscy wyniki
          tego eksperymentu uznali za ważny powód do rewizji ocen bezpieczeństwa wpływu
          dodatków na zdrowie dzieci. Warto dodać, że na każdy punkt IQ poniżej średniej
          przypada utrata 2% dochodów całego życia.'

          www.halat.pl/dodwar.html
          • jottka nieno 29.07.04, 12:45
            abstrahując od konserwantów, to powyższy cytat jest z gatunku magii reklamowej,
            tzn. niepoważny - żaden naukowiec nie poda wiążących (i to jeszcze tak daleko
            idących) wniosków na podstawie jednego badania jednej pary dzieci przez 2
            tygodnie :)

            nie ma do tego dokładnego opisu warunków eksperymentu (a może w pożywieniu
            michałka były wysoko stymulujące tabletki z alg? :), no nie można tego rodzaju
            kwaziargumentacją sie podpierać
            • kerstink Re: nieno 29.07.04, 13:02
              Masz racje, powyzszy fragment nie jest naukowy i sygnalizuje tylko mozliwy
              zwiazek pomiedzy jednym a drugim.
              Niemniej jest bardzo mozliwe (i mysle, ze w tym kierunku istnieja wyniki badan),
              ze konserwanty zle wplywaja na uklad nerwowy. Obserwacja osobista: odkad moj syn
              jest na diecie on sie uspokoil znacznie.

              A przy okazji znalazlam cos na temat dlugosci zycia:

              www.halat.pl/sustainability.html
              K.
            • emka_1 Re: nieno 29.07.04, 13:04
              szczególnie ostatnie zdanie z cytowanego artykułu mało przystaje do naszej
              rzeczywistości :) my polacy, bez konserwantów chowani, winniśmy być elytom
              intelektualna swiata z dochodami, że ho ho:)
              • Gość: bruno Re: nieno IP: 217.11.133.* 29.07.04, 13:09
                A przy Chamoobronie to wszelkie Harvardy i MITy byłyby jeno ośrodkami dla
                niedorozwiniętych w stopniu ciężkim.
                • jottka Re: nieno 29.07.04, 13:11
                  no bo som ciężko niedorozwinięci - w obu tych instytucjach trzeba solidnie
                  pracować :)
                  • Gość: bruno Re: nieno IP: 217.11.133.* 29.07.04, 13:19
                    a chamoobrońcom wystarczy ino, że sie legną na drodze i mają co chcą...
          • Gość: bruno Re: link IP: 217.11.133.* 29.07.04, 13:17
            Proponuję dalsze badania tego typu:
            - że ten bliźniak, który przez miesiąc się myje 2x dziennie, jest dowcipniejszy
            od brata, któremu nie pozwolono nawet zmienić skarpetek (lub na odwrót -
            nieistotne)
            Czysty znajduje dobrze płatną pracę, brat siedzi w domu, bo się wstydzi i ma
            niską samoocenę itedeitede
            • jottka Re: link 29.07.04, 13:20
              off topic to ja znam kota, który sie wcale nie myje, futro polepione do
              niemożliwości, no zakała kociego rodu, a który ma samoocenę niebywale wysoką,
              daj boże każdemu :)

              no i na byle brudnej szmacie sie nie położy, najchętniej biała, odprasowana
              bluzeczka czy coś koło tego
              • linn_linn Re: link 29.07.04, 14:05
                Zawsze sie nad tym zastanawialam, dlaczego ze wszystkich m kwadratowych kot
                wybierze zawsze cos czystego i uprasowanego / najlepiej zlozonego w kostke /?
                Co do skladnikow, ja stosuje zasade, ze jesli w skladzie widze sporo takich,
                ktore maja maly zwiazek z danym produktem, odkladam na polke. Wazna jest tez
                ich kolejnosc / pierwszego jest najwiecej /.
                • jottka Re: link 29.07.04, 14:12
                  linn_linn napisała:

                  > Zawsze sie nad tym zastanawialam, dlaczego ze wszystkich m kwadratowych kot
                  > wybierze zawsze cos czystego i uprasowanego / najlepiej zlozonego w kostke /?


                  koci instynkt, który zawsze każe im bezbłędnie wybrac to, co najlepsze :)
                  świeże, mięciutkie, pachnące, w sam raz pod kocie futerko
                  • nobullshit kocie upodobania 29.07.04, 17:28
                    jottka napisała:
                    > linn_linn napisała:

                    > > Zawsze sie nad tym zastanawialam, dlaczego ze wszystkich m kwadratowych k
                    ot wybierze zawsze cos czystego i uprasowanego / najlepiej zlozonego w kostke /?
                    >
                    >
                    > koci instynkt, który zawsze każe im bezbłędnie wybrac to, co najlepsze :)
                    > świeże, mięciutkie, pachnące, w sam raz pod kocie futerko

                    Na kotach znam się lepiej niż na konserwantach - świeżo wyprane jeszcze
                    nie pachnie NIM. A ma pachnieć, bo to jego teren. Na prasowaniu i składaniu
                    w kostkę zależy mu mniej.

                    B. ciekawy i kształcący wątek.
                    • jottka Re: kocie upodobania 29.07.04, 17:37
                      po części prawda apropo zawłaszczania terenu, ale tylko po części :) nawet na
                      bluzce ukochanej pani śpi sie lepiej, jak ona świeższa, bo miętsza i
                      niezmemłana po prostu

                      a wspomniany kot swego czasu, wzięty przez emkę w bluzce domowej (ale białej)
                      na rączki, wychylił sie nieco z jej objęć, pomacał krytycznie łapką moją bluzkę
                      (wyjściowszą), po czym chciał dokonać relokacji :)

                      zrezygnowany komentarz emki: 'twoja czystsza - tu lepiej'
                    • emka_1 Re: kocie upodobania 29.07.04, 17:55
                      no i kolejne miesce, gdzie mam tłumaczyć się dlaczego mam takiego brudnego kota???
                      to jest kot domokrążny, co uczuciem do mnie i moich kotów zapałał, a myć się nie
                      chce ze względów kultowych. zapewne:(
                      poza tym to wielbiciel luksusu:) znaczenie terytorium załatwia w sposób klasyczny:(
                      • jottka Re: kocie upodobania 29.07.04, 17:57
                        wcale że nie napisałam, ze to twój kot! dzinio jest kotem niepodległym i
                        cokolwiek ekscentrycznym, ale obdarzonym niebywale dobrym gustem :)

                        poza tym sama mówiłas, że jego tatuś nazywał sie brudny harry
      • brunosch Re: Chemia w zywnosci, opinia ciut kontrowersyjna 29.07.04, 12:04
        Nie ma sprawy - Amerykanów jest tak dużo i mają tak odrębne style życia,
        nawyki, kuchnie i co tam jeszcze i nie można wrzucać ich do jednego wora. Jedni
        siedzą przed TV, jedzą czipsy, cukier i mają kilkadziesiąt kilo nadwagi, inni
        liczą kalorie i są opętani zdrowym trybem. A do tego są Włosi, Chińczycy,
        Polacy i inne nacje - każdy je i żyje inaczej.
    • emka_1 tak ogólnie 29.07.04, 13:23
      to masz rację i nie masz racji:)
      znakomita większość tych róznych E cośtam, była używana od setek czy nawet
      tysięcy lat i póki tego nie sklasyfikowano, nie nadano numerków i literek, nie
      budziło żadnych sprzeciwów. mało tego, sporo e-costam, spozywanych przez naszych
      przodków, została skutkiem badań uznana za wysoce szkodliwe substancje, skutkiem
      czego zostały wycofane.
      natomiast przesadą jest twierdzenie, że dodaje się wszystko na żądanie
      konsumentów. konsumenci, a właściwie już kolejne pokolenia konsumentów zostały
      nauczone, że mięsko i wędlina musza być wściekle rózowe:( np. znajomi ze szwecji
      wysłani do polskiego sklepu mięsa nie kupili, bo nie było farbowane, dopiero po
      dłuższej akcji uświadamiającej zaczęli się zachwycać 'szarym' schabem.
    • nobullshit Też o kotach, ale a propos 29.07.04, 17:35
      Weterynarze zgodnie twierdzą, że zwierzaki częściej chorują,
      odkąd po przełomie dziejowym zaczęliśmy je karmić puszkami i innymi takimi.

      Ale z drugiej strony, mój kot ma cukrzycę i udaje mi się utrzymać
      poziom zasłodzenia kota w normie właśnie dzięki puszkom - tyle że
      specjalistycznym i b. drogim. Sama nie byłabym w stanie przyrządzic mu tak
      zbilansowanej (a może zbalansowanej?) karmy. Kiedy jadł "naturalnie", miał
      gorsze wyniki.

      Taka ciekawostka, wniosków brak.
      • Gość: szopen Re: Też o kotach, ale a propos IP: 204.79.89.* 30.07.04, 02:49
        Widze, ze temat troche chwycil.
        Z malymi odskokami w strone kotow :)
        Co do wymogow konsumenta i masowej produkcji.
        Nie mozna zapomniec, ze (tutaj ulon glebokiego powazania) czytajacy i
        udzielajacy sie na tym formu do kategorii "sredniego konsumenta" "average Joe",
        chyba nie naleza.
        Ten sredni, normalny konsument (i tak jest chyba na calym swiecie) nigdy nie
        sprawdza co dokladnie jest na liscie skladnikow kupowanego produktu.
        Chce po prostu zeby produkt byl : tani, ladny i dobrze smakowal.

        Masowa produkcja.
        Tak juz jest od zawsze, ze jesli wyspecjalizowani ludzie uzywajac
        wyspecjalizowanego sprzetu produkuja wieksza ilosc produktu to wychodzi to
        lepiej i taniej. Zaczelo sie to chyba od tych ktorzy produkowali groty do
        strzal w zamierzchlej przeszlosci, poprzez rozwoj rzemiosla, dalej przez
        wspominana cukiernie (co w sumie tez jest produkcja masowa) do obecnych fabryk
        zywnosci. Tu gdzie pracuje robimy milion sztuk lodow, codziennie w ciagu lata.
        (do lodow akurat oprocz barwnikow i naturalnych emulgatorow nie dodaje sie
        zadnych chemikaliow, do czekolady oprocz wspomnianej lecytyny i waniliny tez
        nie).
        Jak juz pisalem te dodatki i ulepszacze sa zwykle duuuzo drozsze od innych
        skladnikow produktu. Wiec w interesie producenta jest uzycie jak najmniejszej
        ilosci.
        Swietnym przykladem jest ten straszny MSG dodawany do veget, zupek i wielu
        innych produktow. To jest zwykle najdrozszy skladnik i sporo bystrych ludzi
        caly czas kombinuje jak zrobic by moc dac mniej.

        Jedzenie dla zwierzat.
        Sprawa duzo bardziej skomplikowana niz wydaje sie na pierwszy rzut oka.
        Problem jest nastepujacy: wlasciel zwierzaka zwykle daje stworzeniu do jedzenia
        tylko ten pokarm I nic wiecej. Jako, ze czlowiek instynktownie sobie diete
        urozmaica wiec zwykle dostarczy sobie sam wszelakich potrzebnych mu do zycia
        skladnikow w odpowiednich proporcjach. Tak po prostu nasz mozg dziala. Taki
        zwierzak z drugiej strony rzadko potrafi otorzyc lodowke (choc pare razy to
        wlasnie widzialem, koty sa bystre) I wybrac sobie cos do jedzenia. Je tylko to
        co dostaje. Z tego powodu zywnosc dla zwierzat jest produkowana w taki sposob
        by zawierala wszystkie im potrzebne skladniki w odbowiednich proporcjach,
        bardzo “zbalansowane”. Nad skladem tego pozywienia tes slecza grupy bystrych
        gosci I kombinuja jak zrobic jeszcze lepsze. Niestety nasza obecna wiedza ma
        granice I ja bym po prostu doradzil w miare czeste urozmaicanie diety stworzen
        przez zmiane danego produktu. W ten sposob w sumie sie wszystko wyrowna.

        Mleko kiedys I dzis.
        To mleko kiedys wcale nie bylo lepsze. Rzecz subiektywna bo bylo w miare dobre
        szczegolnie w porownaniu ze smakiem innych dostepnych wtedy produktow.
        Pamietacie swoj pierwszy lyk napoju w puszce z zachodu?.
        Niebo w gebie. W porownaniu z dostepna Oranzada bylo to cos wspanialego.
        Dzis rzecz normalna.

        Alergie u dzieci.
        Z jednej strony wzrastajace zanieczyszczenie srodowiska, z drugiej “czysty
        wychow” bez jedzenia piasku I brudu, z duzo mniejsza niz kiedys iloscia chorob
        we wczesnym dziecinstwie. Pare miesiecy temu czytalem o badaniach robionych na
        duzej grupie dzieci przez pare lat. Jednym z zaskakujacych wnioskow bylo to, ze
        dzieci ktore w ciagu pierwszych 6 miesiecy zycia nie przeziebily sie (lub nie
        mialy innej podobnej infekcji ) w wieku lat 4 mialy kilkakrotnie wyzsze
        proawdopodobienstwo alergi na cos.
        I badz tu czlowieku madry.
        • linn_linn Re: o lodach 30.07.04, 10:45
          Pisalam juz kilka razy o prdukcji lodow. Mialam okazje zobaczyc, jak robi sie
          lody we Wloszech. Kazdego dnia kilka smakow robi sie tak, jak powinno.
          Pozostale 20-30 smakow robi sie m.in. na syntetycznych aromatach. Nawet cukier
          nie jest normalny, ale specjalny, ktory zapewnia lodom szczegolna miekkosc.
          Zdarza sie wiec, ze jednego dnia lody truskawkowe sa bardziej truskawkowe niz
          nastepnego.
          Zgadzam sie z tym, ze wiekszosc klientow w ogole nie czyta etykiet.
          Wytlumaczenie jest zawsze jedno: "takie male literki". Podobnie zreszta dzieje
          sie przy podpisywamiu umow. Kto by tam czytal taki maczek...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka