catalinka
03.11.04, 09:52
Mieszkamy razem z teściami i kuchnię też mamy wspólną. Teściowa gotowała do
tej pory prawie wszystkie obiady, ale po operacji na siatkówkę ja wzięlam się
za kuchnię. Tylko że teściowej na początku prawie nic nie smakowało. Teraz
jest lepiej musiałyśmy się jakoś dogadać, pójść na kompromis. Jest nieżle,
ale czasami wyć mi się chce jak teściowa narzeka że ryż jest bez smaku, a ja
lubię np. smak ryżu tylko posolonego itd. Pieczenie to już moja działka i
teściowa przydaje się do technicznych spraw. Np. wałkowanie jak robię jakiś
placek czeski czy miodownik i roboty jest dużo. Ale nmp. ja smażę kotlety,
ryby itd. bo lepiej mi to wychodzi. A wy jak radzicie sobie ze wspólną
kuchnią? Pozdrawiam
Kasia