Dodaj do ulubionych

jedzenie na ulicy

IP: *.torun.mm.pl 07.11.04, 00:07
Nie, nie chodzi mi o skrytykowanie zwyczaju jedzenia w marszu przez miasto ;)
Jak byłam w Pradze jak większość turystów zajadałam się "parkami w rohliku",
czyli ichnimi hot dogami, smacznymi zresztą. Tanie to było i pożywne, przez
myśl mi wtedy przeszło: "czemu u nas nie ma czegoś takiego?" Była to myśl
idiotyczna, bo u nas przecież też jest jedzenie, które tanio kupuje się w
budkach na ulicy i je dzierżąc w łapie (i nie brudząc się specjalnie, co
grozi przy jedzeniu w ten sposób np. kebabów, albo hot dogów pełnych
surówek). Zapiekanki z pieczarkami i serem. Polska specjalność?
I tak się zastanawiam, abstrahując już od tego, czy uważacie takie jedzenie
za smaczne, czy za śmieci - jak wyglądają tego typu "specjały" w innych
krajach? A może w poszczególnych polskich miastach? Wpisujcie, co wam do
głowy przychodzi, kulinarni podróżnicy.
Obserwuj wątek
    • emka_1 Re: jedzenie na ulicy 07.11.04, 00:10
      w krakowie są precle, nie ma za to juz preclarki na rynku, która w ramach
      atrakcji turystycznej bywała zalana w trupa, albo waliła lagą po głowie klientów.
      • delari Re: jedzenie na ulicy 07.11.04, 00:18
        w Gdyni pelno jest kebabow, sa 2 miejsca w centrum z hamburgerami z czego jedno
        jest slynne przeogromnyyyyych:P A co do czegos zdrowego do brania w lape to w
        greenway'u jest Wrap ( 2 mozliwosci srodka, tzw meksykanski lub wloski ) a w
        Sopockim Pita ( wariacje rozne, z serem, kotletem sojowym, pomidorem etc ) Tako
        wiec jakas alternatywa jest:)
        • Gość: myshen82 Re: jedzenie na ulicy IP: *.icpnet.pl 07.11.04, 01:17
          mi sie kojarzą placki ziemniaczane w Zakopanem...
          i jeszcze coś: wydaje mi się ze w Białymstoku jako taki fast food funkcjonowała
          kiszka ziemniaczana...
          • linn_linn Re: jedzenie na ulicy 07.11.04, 10:13
            ... pieczone kasztany.
            • siostraheli Re: jedzenie na ulicy 08.11.04, 09:27
              a mnie sie marzy niuwe hering z Amsterdamu, na swiezej buleczce z cebulka...
          • Gość: biala81;))) NAJLEPSZE KEBABY SĄ W JASTRZĘBIEJ GÓRZE!!! IP: *.aster.pl 09.11.04, 20:08
            JEST TAM TAKIE JEDNO MIEJSCE, KTÓRE ODWIEDZALIŚMY PRAWIE CODZIENNIE!!!MIĘCHA,
            OLIWEK, SERA FETA I INNYCH PYSZNOŚCI BYŁO W TEJ GIGANTYCZNEJ BULE OD GROMA!!!
            PO PLAŻY NA KEBABA I SPOKÓJ NA CAŁY DZIEŃ!!! POLECAM!!!
    • Gość: doświadczona Re: jedzenie na ulicy IP: 213.17.230.* 08.11.04, 10:01
      Generalnie, to jedzenie na ulicy mi nie odpowiada. ALE. Ale podczas zwiedzania
      wielkich miast jest to wynalazek niezastąpiony. Nim się człowiek doczołga
      wieczorem do czegoś lepszego - pojadanie w locie czegoś ciepłego bardzo mi się
      podoba.
      • Gość: szopen Re: jedzenie na ulicy IP: 204.79.89.* 08.11.04, 10:12
        No u mnie rozmaitosci na poboczu ulicy jest wiele.
        Wiekszosc zdecydowanie zjadliwa.
        Nikt z jedzenia na ulicy nie robi problemu.

        Poczynajac od rozmaitych makaronikow, przez kulki rybne na patyku w sosie
        curry, wszelakie inne na patyku gotowane liscie, rzodkiewki, wnetrznosci, tofu,
        osmiornice, krewetki i inne owoce morza.
        Jedyne co tutaj jest rzadkoscia to szaszlyki ujgurskie (z baraniny) nadziewane
        na szpryche rowerowa tzw. "szczury", tutaj nie za bardzo pozwalaja w miescie
        dymic i Ujgurow malo.
        Ale na polnocy co kawalek stoi koles z rusztem i szaszlyki piecze, a w Dalien
        sa po prostu boskie kalmary tez na ulicy i tez pieczone przez Ujgurow z chili i
        kminem.

        Uwazam, ze co do tego typu specyfikow po prostu nalezy ciut uwazac i patrzyc na
        higiene i sposob przygotowywania.
        • hania55 Re: jedzenie na ulicy 08.11.04, 10:23
          Co do zasady nie przepadam za jedzeniem na ulicy, bo zawsze się czymsik
          uciapram od stóp do czubka głowy. Ale to nie ma nic wspólnego z jedzeniem jako
          takim, tylko raczej z moją wrodzoną niezgułowatością. Czasem nie ma nic
          przyjemniejszego niż przysiąść na ławce z kebabem albo zapiekanką (buła,
          pieczarki i żółty ser).
        • Gość: doświadczona Re: jedzenie na ulicy IP: 213.17.230.* 08.11.04, 10:29
          Z turystycznego punktu widzenia przed jedzeniem na ulicy poza Europą z reguły
          ostrzegają. W Chinach nie ma jakiś ekstra zaraz, które mogłyby stanowić
          niezapomnianą pamiątkę z wycieczki do Państwa Środka?
          • Gość: szopen Re: jedzenie na ulicy IP: 204.79.89.* 09.11.04, 01:18
            Jakichs extra zaraz to nie ma.
            Moze tylko zoltaczka popularna jest ale na to i tak sie kazdy szczepi bo to
            niekoniecznie od jedzenia na ulicy.

            Pisalem ,ze sie nalezy przygladac jak jest owo jedzenie przyzadzane.
            Jesli jest wyjmowane z gotujacej sie wody lub grila to z reguly nie powinno byc
            problemu.
    • Gość: Sqka W Kra IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.04, 10:41
      oprócz precli są też gorące placki drożdżowe, takie niby minipizze, do kupienia
      koło dworca głównego PKP, z szynką, albo z pieczarkami. Dobre.
      Acha, no i jeszcze na ul. Długiej sprzedają pierogi szwedzkie (tak twierdzą)
      tzw korvy, z farszem grzybowym, pyszotka. Bardzo się można poparzyć, tak
      zachłannie się je zjada.
      • siostraheli Re: W Kra 08.11.04, 11:10
        nie potrafie nigdy w Krakowie przejs obojetnie obok kapusniaczkow...
      • emka_1 noi 08.11.04, 13:37
        dla wytrwałych nocna kiełbasa :)
        • Gość: Sqka Re: noi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.04, 20:28
          A jakże!
    • Gość: p102 Re: jedzenie na ulicy IP: *.net-serwis.pl 08.11.04, 10:57
      bulki z pieczarkami, jej jak ja je uwielbialam dziecieciem bedac..
      • Gość: Barbara bulki z pierczarkami - the best! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.04, 11:18
        Bulki z pieczarkami - od dawien dawna byly na Starowce w Warszawie, pychota!
        • Gość: gokia Re: bulki z pierczarkami - the best! IP: *.tele2.pl 08.11.04, 14:39
          W życiu ich nie zapomnę! :)
          Kiedyś to była jedyna forma pieczarek, którą przyjmowałam :)))
          • Gość: Barbara Re: bulki z pierczarkami - the best! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.04, 15:07
            A jadlas kiedys te buly tuz za Rynkiem? W strone barbakanu? Pychota! Rok temu w
            ramach sentymentu poszlismy tam po latach... bardzo wielu i????? Tez pycha!
            • Gość: gokia Re: bulki z pierczarkami - the best! IP: *.tele2.pl 08.11.04, 15:37
              Matko, jeszcze je sprzedają?! Super! Ale mi smaku narobiłaś na resztę dnia :)
              • kocio-kocio Re: bulki z pierczarkami - the best! 08.11.04, 15:42
                W Murzynku, jeśli to warszawski Rynek i warszawski barbakan.
                Tylko w Murzynku.
                Tam obok też sprzedają, ale dużo gorsze są.
          • Gość: giezik Re: bulki z pierczarkami - the best! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 19:36
            one nadal są, ale smak dorosłego rozni sie od smaku dziecka (dodatkowo PRL-owskiego)
        • linn_linn Re: bulki z pierczarkami ze Starowki 08.11.04, 15:50
          W zeszlym roku, chyba, ktos podawal tu przepis na taka zapiekanke.
          Zapiekanka pieczarkowa z warszawskiej Starowki
          pieczarki – cebula – maslo / oliwa / - sol – pieprz – 1 lyzka smietany –
          odrobina maki – buleczki-paluszki
          - cebule posiekana podsmazyc na masle / oliwie /, dodac posiekane
          peczarki i dusic do odparowania
          - doprawic sola i pieprzem, a kiedy przestygnie, dodac lyzke smietany z
          odrobina maki, wymieszac i podgrzac do zagotowania
          - nadziac podgrzane bulki / otwor wykonac dlugim nozem /
          • Gość: p102 Re: bulki z pierczarkami ze Starowki IP: *.net-serwis.pl 08.11.04, 16:01
            one nigdy nie wychodza takie jak te kupne, ja nie wiem co oni tam daja:)
        • Gość: biala81;))) Re: bulki z pierczarkami - the best! IP: *.aster.pl 09.11.04, 20:10
          PAMIĘTAM!!! CHYBA WKRÓTCE TRZEBA BĘDZIE SIĘ WYBRAĆ PO SMAKI
          DZIECIŃSTWA.....MMMMM.......
    • florunia Re: jedzenie na ulicy 08.11.04, 13:35
      w częstochowie na ulicy jada się cudowne frytki, czego ja jako wrocławianka
      szczerze częstochowianom zazdroszczę. najlepsze ponoć na dworcu i faktycznie -
      tam jadłam i pyszne, z prawdziwych ziemniaków a nie masy celulozowej,
      przypieczone jak trzeba i niewiarygodnie tanie, 0,60 zeta za torebkę dobrze
      wysmażonych rasowych frytek
      • Gość: jo.hanna belgijskie gofry IP: *.kabel.telenet.be 08.11.04, 15:31
        ulubione to dobrze zrobione gofry, te drozdzowe z kawaleczkami gruboziarnistego
        cukru. Zanim przeprowadzilam sie do Belgii lubilam kupowac dim sum z piekarnii w
        Chinatown. Moje ulubione byly nadziewane miesem i orzeszkami arachidowymi.
        • Gość: jo.hanna dodaje kasztany w Austrii IP: *.kabel.telenet.be 08.11.04, 22:57
          i crepes w Paryzu.
    • Gość: Hanna Re: jedzenie na ulicy IP: 64.213.237.* 08.11.04, 17:00
      Tu gdzie jestem, nikt na ulicy nie jada. Nie pala tez papierosow na
      ulicy.Wiecej ludzie jadaja w samochodach. Na ulicy, czasem sie zobaczy ludzie z
      lodam, to wszystko. W centrach handlowych-tez, do sklepu nie mozna wejsc z
      jedzeniem.Ale na laweczkach ludzie jedza gorace precle. Poza tym jest duzo
      miejsc ,gdzie na siedzaco mozna sie posilic.
      Nawet bedec we Wloszech, turystycznie , nie widzialam za duzo ludzi z jedzeniem
      w garsci.Lody-tak.
      Mysle, ze Polsce powinno sie raczej myslec o malych kafejkach z szybkim
      serwisem. Pamietam zapiekanmi z pieczarkami, byly wspaniale. Dlaczego na
      chwiele nie usiasc i zjesc jak czlowiek!!

      Jedzeni w samochodzie i zgroza tego-czasem- to inny temat!
    • Gość: kk USA IP: *.jci.com 08.11.04, 17:24
      prawie nikt nie jada 'na ulicy', za to wiekszosc jada w samochodach

      a juz NAGMINNIE w samochodach sie pije napoje bezalkoholowe: gazowane i kawe
      • Gość: Jacek Re: USA IP: *.qc.sympatico.ca 08.11.04, 17:29
        Z wyjatkiem duzych miast, gdzie w typowym centrum miasta nagminie jada sie na
        ulicy. Jesli oczywiscie pogoda na to pozwala ;-)))
        • Gość: aniel wroclaw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.04, 19:31
          Wrocławskie knysze / pity z warzywami.
          Buła wielkości małego spodu od pizzy, przekrojona na pól, rozcieta jak kieszen
          wypelniona warzywkami, sosem majonezowym i do wybory szynka, zolty ser,
          tunczyk, hamburger
          lub to samo w ciescie typu pita
          Byc we Wroclawiu i nie zjesc to wstyd

          a najlepsze w najbardziej obskurnym miejscu czyli Dworcu Glownym
          • myshen82 Re: wroclaw 08.11.04, 19:57
            hehe, pojutrze bede we Wroclawiu...
            jakies szczegolne wskazania co do tych bud dworcowych? gdzie najlepsze?
            • cat-lover Re: uliczne przegryzki 08.11.04, 22:37
              W Tokyo na ulicy wszyscy objadaja sie malutkimi "yakitori"- kawaleczkami miesa
              na patyczkach, grilowanych na oczach przechodniow.
              W San Francisco w Chinatown wszyscy chodza z dim-sum w rece-najczesciej sa ta
              buleczki z jakims miesnym nadzieniem. No i przy molu koniecznie nalezy kupic na
              papierowym talerzyku kawalki kraba lub krewetki lub pol homara z kawalkiem
              cytryny i sosem tatarskim. Ot, taka lokalna przegryzka.Ale generalnie ludzie
              rzeczywiscie nie jadaja na ulicy, chyba, ze jest akuratnie pora lunchu. Ale z
              kubkiem kawy w rece poruszaja sie prawie wszyscy, o kazdej porze dnia.
            • thiessa Re: wroclaw 09.11.04, 20:32
              Nie da sie przegapic, sa wszedzie!!!! Najbardziej lubie pite z tunczykiem.
          • olowiani Re: wroclaw 09.11.04, 22:34
            cebulaki na Dworcu Głównym we Wrocławiu!!!!! to jest to!
      • Gość: Jagna Re: USA IP: *.espol.com.pl 09.11.04, 01:18
        W Nowym Jorku jada sie na ulicach idac albo w parkach. Wszedzie stoja goscie z
        hot dogami - swinstwo pierwsza klasa, szczegolnie z gotowana kiszona kapusta.
        Mala rzecz a cieszy.
    • Gość: Ewa Re: jedzenie na ulicy Szczecin IP: *.espol.com.pl 09.11.04, 01:22
      Wlasciwie jedzenie "w drodze". W Szczecinie - paszteciki. Niestety w obecnych
      czasach namnozylo sie pseudopodobnych i juz nie sa tak smaczne jak pamietam z
      dziecinstwa. Podobno nie mozna ich znalezc w zadnym innym miescie w Polsce -
      nie przyjmuja sie. A tu wszedzie - przy kazdej wiekszej ulicy i obowiazkowo w
      kazdym hipermarkecie. Polecam jesli tu zawiniecie.
      • Gość: mary Re: jedzenie na ulicy Szczecin IP: *.gazownia.szczecin.pl 09.11.04, 12:49
        też polecam i to bardzo gorąco! Ale pamiętajcie najlepsze i tak są na
        ul.Wyszyńskiego. Po prostu palce lizać!!!
        • Gość: n0str0m0 znaczy na wielkiej :) IP: 202.172.58.* 09.11.04, 14:04
          z obowiazkowym kubkiem goracego octu z barszczem?
          polecam cwiartke goracego jeszcze chleba i maslanke
          (z tym tez mozna isc po ulicy, do domu nigdy nie donioslem)

          nostromo
    • Gość: ewku Re: jedzenie na ulicy IP: *.tvgawex.pl 09.11.04, 19:29
      Zapraszam do Bydgoszczy do Auchana lub na ul. Magdzińskiego, tu dopiero są
      kebaby!!! Próbowałam te na Dworcu Głównym we Wrocławiu. Pełne rozczarowanie.
      • Gość: łodzianka Łódź- yemy(lokalna przegryzka???) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 23:06
        w Łodzi poularne są yemy, czyli prostokątna pita nadziana do wyboru mięskiem
        i/lub warzywami i polana pysznym gęstym sosenm czosnkowym, curry lub innym. Poza
        tym Łódź jest ojczyzną Sphinxa, gdzie jedzonko jets całkiem smakowite =) np.
        sphinx burgery, bierzesz w łapkę i suniesz Piotrkowską zajadając niezłe danko :)))

        • Gość: up Re: Łódź- yemy(lokalna przegryzka???) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.04, 18:26
          up
    • deadeasy Anglia 20.11.04, 19:02
      ... hot-dogi ale z innej, tamtejszej kielbasy. Pierwszy raz sie nacielam bo
      myslalam, ze beda jak nasze z parowka. Teraz sie przyzwyczailam. Podaje sie
      to-to z obsmazana cebula. Sosy samemu sie wali.
      Niesmiertelne "fish&chips" jedzone prosto z papieru, w ktore "danie" jest
      zawiniete.
      Krazki cebulowe (srednica minimum 10cm) obtaczane w ciescie nalesnikowym i
      smazone na glebokim oleju.
      Kanapki z krojona pieczona wieprzowina (na cieplo).
      Pieczone ziemniaki z roznymi "posypkami": tunczyk, coleslaw, ser itp.
      • Gość: vesna Re: Anglia IP: *.torun.mm.pl 20.11.04, 19:22
        Ciekawe, że to, co się sprawdza w jednym miejscu, w innym zupełnie sie nie
        przyjmuje... Np. te szczecińskie paszteciki.
        A do fish'n'chips mam pytanie - faktycznie sprzedają to zawinięte w gazetę?
        Widziałam to w programie "Two fat ladies"...
        • deadeasy Re: Anglia 20.11.04, 20:23
          Nie spotkalam sie z zawijaniem w gazete (kiedys tak jednak pakowali). Chociaz,
          niektore "chippies" moga wciaz uzywac gazet ale tylko do dodatkowego obwijania
          (oprocz normalnego) zeby tluszcz nie przesiakl, nie zapakuja jednak jedzenia
          tak, zeby sie stykalo z nadrukiem. Chociaz z drugiej strony taka "potrawa"
          jest tak nasiaknieta tluszczem, ze dodatek farby drukarskiej chyba nie moze
          czlowiekowi bardziej zaszkodzic ;)
    • minerwamcg Re: jedzenie na ulicy 20.11.04, 20:50
      W Krakowie jeśli kebab, to od Tunezyjczyków, na rogu Pl. Dominikańskiego i
      Grodzkiej. Mają byczy, kurzy i wegetariański. Tylko trzeba się upomnieć, żeby
      nie walili litra sosu, bo się potem idzie przez miasto uciapranym po pas.
      Niezłe i niedrogie szybkie dania są też na Szewskiej, bliżej Plant. Tosty z
      szynką i pieczarkami, hot dogi jak za komuny (z kiełbaską leszczyńską),
      zapiekanki, ciepłe kanapki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka