Dodaj do ulubionych

skrobanie ryby

12.11.04, 23:30
Nie wiem czy ten watek juz byl poruszany... Chcialabym sie dowiedziec czy
Sznowne Towarzystwo zna jakies super sposoby na skrobanie ryby tak, zeby
luski nie fruwaly po calej kuchni. Ja do tej pory: szoruje i plucze zlew,
wypelniem nieco woda (zeby przykrywala filety) i skrobie. Luski zbieram na
sitku o wyrzucam.
Zna ktos jakas "cudowna" metode?

Moglabym kupowac filety bez skory ale ja lubie chrupiaca skorke na smazonym
dorszu :)
Obserwuj wątek
    • ampolion Re: skrobanie ryby w XXI wieku 13.11.04, 00:21
      www.koneteollisuus.fi/english/fish_machine.htm
      • deadeasy Re: skrobanie ryby w XXI wieku 13.11.04, 00:25
        Kupie, ale tylko jak dodadza za darmo apteczke pierwszej pomocy.
        ;)
        • ampolion Re: skrobanie ryby w XXI wieku 13.11.04, 01:13
          Czy to znaczy, że nic cię nie swędzi?...
    • egipcjanka15 Re: skrobanie ryby 13.11.04, 11:43
      deadeasy napisała:

      > Chcialabym sie dowiedziec czy Sznowne Towarzystwo zna jakies super sposoby na
      > skrobanie ryby tak, zeby luski nie fruwaly po calej kuchni.

      Owszem. Moj ojciec ma metode zeby luski po kuchni nie fruwaly. Zabiera rybke na
      skrobanie do ogrodka ;-)))))
    • brunosch Re: skrobanie ryby 15.11.04, 15:57
      Kupiłem kiedyś od Rosjan "ryborezaczkę" - są to 4 rzędy wyciętych w
      ząbki "szczotek". Proste i genialne, udawadniające wyższość techniki sowieckiej
      nad jakąkolwiek inną ;)
      Możesz zrobić to we własnym zakresie - mocując na jakiejś listwie z uchwytem
      kilka kapsli od butelek.
    • baky Skrobiesz dorsza??? 15.11.04, 16:12
      deadeasy napisała:

      > Moglabym kupowac filety bez skory ale ja lubie chrupiaca skorke na smazonym
      > dorszu :)

      Z czego??? :O))
    • Gość: landsbergk Re: skrobanie ryby IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 16.11.04, 09:13
      A ja się przyznam,

      że to jest dla mnie najobrzydliwsze kuchenne zajęcie. Nie wiem dlaczego, wolę
      już rybie urżnąć łeb niż ją później skrobać.

      Ostatnio spotkała mnie jednak miła niespodzianka ze strony mojego Narzeczonego,
      który jest samozwańczym antytalentem kulinarnym (a ja bym powiedziała raczej:
      wygodnickim leniwcem). Wyjechaliśmy na weekend nad jezioro, Krzyś poszedł na
      ryby i przyniósł pół wiadra płotek. Już wyobrażałam sobie te rybki smażące się
      zgodnie obok siebie na dużej patelni, obtoczone w mące kukurydzianej, na maśle
      i oleju, na talerzu skropione cytryną, kiedy w mojej głowie zawitała straszna
      myśl.

      I kto te ryby oskrobie i oczyści?

      I wtedy okazało się, a jakże, że Narzeczony jednak ryby skrobać umie. W 15
      minut poradził sobie z całym pół-wiaderkiem, a ja do dziś nie mogę wyjść z
      szoku. I tak patrzę na niego teraz podejrzliwym wzrokiem: co ta bestia jeszcze
      w sobie kryje za umiejętności. Niby udaje, że nie umie nawet usmażyć
      jajecznicy, a może tak naprawdę śmieje się z moich kulinarnych eksperymentów,
      sam będąc kuchennym ekspertem?
      • Gość: szopen Re: skrobanie ryby IP: 204.79.89.* 16.11.04, 09:27
        On pewnie stosuje zasade numer jeden:

        Nigdy sie nie nalezy przyznawac.
        • kocio-kocio Re: skrobanie ryby 16.11.04, 13:01
          A jak cisną, iść w zaparte ;o)
          • Gość: landsbergk Re: skrobanie ryby IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 16.11.04, 13:42
            Oj, tak...

            Znam taką jedną, która wmówiła mężowi, że nie umie odkurzać...
    • Gość: cat-lover Re: skrobanie ryby IP: *.snvacaid.dynamic.covad.net 16.11.04, 17:33
      Niestety, chyba nie ma sposobu oprocz wyjscia na zewnatrz.
      Chociaz....wczoraj przytrafilo mi sie skrobanie pieknego "stripped bass" i
      wszystko bylo w luskach-a jak wiecie kuchnie mam otawarta na pokoj wiec caly
      salon pokryty byl luskami. Miedzy ktorymi szalaly dwa ciala-kocie i psie-co kot
      nie zjadl, to pies wykanczal. Wysprzatali wszystko do ostatniej luski....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka