Dodaj do ulubionych

a 'propos jedzenia za granicą...to bardzo mnie ...

10.12.04, 23:50
to bardzo mnie zdziwiło,że tyle osób zabiera budynie i kisiele - czy tak mało
osób potrafi zrobić je samemu? I są,jeśli nie lepsze (de gustibus....),to na
pewno zdrowsze niż takie z papierka.Mnie osobiście Mama chowała na różnych
domowych kisielkach,soczkach itp.,a często słyszę,jak współczesne dzieci
karmione jedzniem ze słoiczków,papierków chorują na potęgę.(że nie wspomnę o
psach,kotach - jadą tylko na suchym lub puszkach).Grunt to urozmaicenie!!
Jak ktoś chce,uśmiechnę się do Mamy i podam przepis na kisiel i budyń,z
pamięci jeszcze nie potrafię ;))).
POzdrawiam!!
Obserwuj wątek
    • roseanne Re: a 'propos jedzenia za granicą...to bardzo mni 11.12.04, 00:20
      to ja poprosze o przepis na budynie
      kisiel potrafie :)
      • Gość: wiedzma Re: a 'propos jedzenia za granicą...to bardzo mni IP: *.3web.net 11.12.04, 07:56
        Tak samo jak budyn, tylko zamiast wody dajesz mleko... ;)))
        • Gość: mooncake Re: a 'propos jedzenia za granicą...to bardzo mni IP: *.netvigator.com 11.12.04, 10:40
          Gość portalu: wiedzma napisał(a):

          > Tak samo jak budyn, tylko zamiast wody dajesz mleko... ;)))


          :))))))))) a w jakich proporcjach?
          • Gość: tess Re: kisiel.......... IP: *.telia.com 11.12.04, 11:27
            ja robie zawsze na oko,
            *wykozystuje jakis sok owocowy,
            *mieszam smakowo z woda,
            *zagotowuje i wlewam make kartoflana rozmieszana w wodzie,
            tu uwazajac by konsystencja byla odpowiednia,
            da sie zobaczyc od razu;)))))))))))))

            budyniu nie probowalam nigdy zrobic.
            ale moze i racja?
            procedura podobna,z zamiana wody na mleko,
            baza czekoladowa lub waniljowa...
    • egipcjanka15 Re: a 'propos jedzenia za granicą...to bardzo mni 11.12.04, 11:37
      Ale wiesz, problem w tym, ze tam, dokad ludziska te budynie i kisiele woza, to
      i maki ziemniaczanej tez w sklepach nie ma. No mozna niby sama make wiezc, ale
      skad wtedy dobry sok-syrop? Najlepiej jeszcze zurawinowy.
      • Gość: Cynamoon Re: a 'propos jedzenia za granicą...to bardzo mni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.04, 12:34
        Kisiel lub budyn teoretycznie mozna tez zrobic z maki kukurydzianej lub ryzowej,
        cos tak mi sie kojarzy...
        • linn_linn Re: a 'propos jedzenia za granicą...to bardzo mni 11.12.04, 13:46
          Wozi sie glownie z lenistwa. Jesli nie ma maki ziemniaczanej, powinno byc cos
          podobnego / maizena, we Wloszech takze Frumina, moze cos jeszcze /.
      • roseanne Re: a 'propos jedzenia za granicą...to bardzo mni 11.12.04, 13:51
        skrobie ziemniaczana i kukurydziana widuje w wiekszosci supermarketow, na
        szczescie

        bardzo dobra baza sa przetarte owoce
        • egipcjanka15 Re: a 'propos jedzenia za granicą...to bardzo mni 11.12.04, 13:56
          roseanne napisała:

          > skrobie ziemniaczana i kukurydziana widuje w wiekszosci supermarketow, na
          > szczescie

          hle, hle, to nie u mnie. Najblizszy supermarket z prawdziwego zdarzenia, a nie
          tylko z nazwy, mam jakies 500km stad :-)))))
          • linn_linn Re: a 'propos jedzenia za granicą...to bardzo mni 11.12.04, 14:00
            Ciekawie musza wygladac Twoje zakupy... A w necie mozesz kupowac?
            • egipcjanka15 Re: a 'propos jedzenia za granicą...to bardzo mni 11.12.04, 14:11
              W necie, dobra jestes. Prawie tak jak moja Mama niedawno: no to nie mozesz
              zadzwonic po taksowke?

              Nie no, sklepy mamy. Ze dwa nawet tak porzadnie wygladaja. Tylko wielkosc i
              wybor taki, jak sredni osiedlowy u nas, wiec nie bede slowa supermarket
              naduzywac. No, sa nawet sosy rozne sojowe, i teriyaki, i makaron Barilla (ale
              drogi okrutnie) i pelati i hering smazony w octo-oliwie. Ale np. kiedys przez
              ponad tydzien nie bylo papieru toaletowego (i musialam krasc z hoteli, bo bez
              niego ciezko sie zyje), a kiedys ponad 2 tygodnie zapalek nie bylo i mily pan
              sprzedawca za kazdym razem, gdy pytalam o zapalki, oferowal mi zapalniczke. I
              nie mogl zrozumiec, ze ja nie do papierosow to potrzebuje, tylko coby gaz pod
              garnkiem zapalic.

              No i jest jeszcze bazar, a na nim sporo zieleniakow, wiec warzyw i opwocow
              wybor zwykle duzy.
              • Gość: lu Re: a 'propos jedzenia za granicą...to bardzo mni IP: *.acn.waw.pl 11.12.04, 14:21
                Wzielabym zapalniczke, dolozyla suchy patyczk i mialabym dluuuga zapalke na gaz.
                • egipcjanka15 Re: a 'propos jedzenia za granicą...to bardzo mni 11.12.04, 14:23
                  No tak, ale wtedy do zapalania "zapalki" dwie rece potrzebne, wiec do otwarcia
                  kurka chyba trzecia musialabym miec ;-)
              • linn_linn Re: a 'propos jedzenia za granicą...to bardzo mni 20.12.04, 14:27
                No to lepiej niz kiedys w polskich sklepach. Faktycznie niewiele tego. Co
                potrawa, to problem. Nic tylko wegetarianka musisz zostac. Warzywa i owoce.
                A do zapalania: sa teraz takie zapalniczki w ksztalcie zapalek: Troche wieksze
                od dlugopisu / i grupsze /. Od spodu laduje sie gaz. Nawet ladnie wyglada
                taka "zapalka". Istnieja tez takie "ustrojstwa", do ktorych wkladasz
                zapalniczke klasyczna i zapalasz. Wyglada jak zapalniczka do gazu. Tyle, ze ma
                w srodku zwykla zapalniczke do papierosow.
          • ampolion Re: a 'propos jedzenia za granicą...to bardzo mni 21.12.04, 03:21
            A gdzie ciebie, Egipcjanko poniosło? 500 km to chyba na kraniec Polski w
            którymkolwiek kierunku...
            Ergo: nie-Polska?
            • egipcjanka15 Re: a 'propos jedzenia za granicą...to bardzo mni 22.12.04, 17:24
              Jak i u Ciebie: nie-Polska. Tylko, ze mnie w mniej ucywilizowane okolice
              zawialo. A dokladniej w ucywilizowane fantastycznie wczesniej niz duuuuza
              reszta, ale potem im to przodownictwo minelo. Gdzie? Patrz na pseudonim :-)
    • nimeska ja tez poprosze o przepisy 11.12.04, 14:18
      z gory dziekuje :)
      • Gość: ananasiska Re: ja tez poprosze o przepisy IP: 193.111.144.* 20.12.04, 14:05
        Pzrepraszam za zwłokę - potem długo nie zaglądałam.Pzrepisy podam jeszce
        dziś,mam nadzieję.A swoją drogą,nie wiedziałam,że gdzieniegdzie trudno mąkę
        ziemniaczaną,no ale wszystko pzrewidzieć,w końcu jak się mieszka np.w Afryce,to
        trudno pół Polski tam zawozić.Albo - albo.A soki skąd brać...no najlepiej z
        własnej spiżarni,tudzież maminej lub babcinej.Na razie
      • Gość: anansiska Re: ja tez poprosze o przepisy IP: 193.111.144.* 20.12.04, 23:28
        To piszę:

        BUDYŃ z 1/2 l mleka:

        Naszykować 1/2 litra mleka,
        2 żółtka utrzeć z cukrem (2,nawet 3 czubate łyżki),dolać 1/2 szklanki mleka i
        dodać 2 czubate łyżki mąki ziemniaczanej,resztę mleka zagotować.Dolać żółtka i
        resztę do gotującego mleka,raz zagotować i zjeść.Smaki: owocowy (z soku) - wtedy
        do żółtek,cukru dodać sok zamiast mleka (żeby zachować objętość),do rozrabianej
        części można dodać kakao czy cukier waniliowy.

        KISIEL

        Szklankę wody i szklankę soku,w soku rozpuszczamy 2 łyżki mąki ziemniaczanej,do
        gotującej wody wlać energicznie mieszając.

        Mama mówi,że mąki ziemniaczanej lepiej nie zastępować inną,na pewno nie w
        kisielu,bo niedobre.Przetarte owoce mogą być,ale powinny mieć choć półpłynną
        konsystencję - żeby miało co zgęstnieć potem.

        Pozdrawiam!!!



    • Gość: ananasiska Przepraszam za zwłokę... IP: 193.111.144.* 20.12.04, 14:07
      Przepraszam za zwłokę - potem długo nie zaglądałam.Pzrepisy podam jeszcze
      dziś,mam nadzieję.A swoją drogą,nie wiedziałam,że gdzieniegdzie trudno mąkę
      ziemniaczaną,no ale wszystko pzrewidzieć,w końcu jak się mieszka np.w Afryce,to
      trudno pół Polski tam zawozić.Albo - albo.A soki skąd brać...no najlepiej z
      własnej spiżarni,tudzież maminej lub babcinej.Na razie
    • tinea0 budyn 21.12.04, 08:19
      A czy ktos nie wie przypadkiem, jak sie robi budyn... no i tu mam problem
      wlasnie, albo z awokado albo z papai, nie pamietam. Pamietam tylko, ze podczas
      wycieczki wakacyjnej pani przewodniczka opowiadala, ze mozna zrobic z ktoregos
      z tych owocow pyszny budyn, i bodajze wystarczylo go tylko zmiksowac i dolac
      mleka, a potem wlozyc do lodowki.
      • linn_linn Re: budyn 21.12.04, 09:56
        Sa rozne budynie, ale nasz polski owocowy to jest gotowany.
        • pia.ed Re: budyn 21.12.04, 12:50
          Pewnie byla mowa o miksowaniu awokado, bedzie piekna konsystencja papki.
          Ale zeby z tego robic budyn?
          Ja wole trzymac sie tradycji, tylko waniliowy lub czekoladowy!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka