Dodaj do ulubionych

Coś ciepłego na skołowaciały żołądek :)

28.12.04, 13:38
Trudno po swietach odczuwać ochote na cokolwiek, a jesc trzeba :) Poprosze o
cos pocieszajacego :)
Obserwuj wątek
    • qcharzowa Re: Coś ciepłego na skołowaciały żołądek :) 28.12.04, 13:39
      a może dla odmiany ziemniaczki z sadzonym jajem i kefirem?
      albo po prostu delikatny rosół .
      • chatka_ Re: Coś ciepłego na skołowaciały żołądek :) 28.12.04, 13:50
        Tak na pewno chodzi o cos prostego, niekoniecznie w wykonaniu, ale w smaku...
        • qcharzowa Re: Coś ciepłego na skołowaciały żołądek :) 28.12.04, 13:54
          no to jeszcze możesz skwareczki ze słoniny zrobić, wrzucić do nich i do tego
          wytopionego tłuszczu makaron ugotowany, na to też jajo sadzone. Mniam.

          ja często tęsknię też za frytkami, a do nich kotlet z sera żółtego. Pyszne.

          Możesz również zrobić sobie kaszankę smażoną, przypieczoną na patelni, do tego
          trochę ketchupu i majonezu na talerz.

          to takie najprostsze danka
          • saiss Re: Coś ciepłego na skołowaciały żołądek :) 28.12.04, 14:04
            Myślę, że taka masa tluszczyku. choc niewatpliwie smaczna, nie bedzie czdrowa.
            Szczegolnie na zmeczony brzuszek.
            Ja bym proponowala : ziemniaczki piure, ryż z jabłkami, jakieś delikatnie
            uduszone ( na parze? ) mieso z warzywami, nietłuste zupy ( marchwianka!,
            krupnik), rosolek, pieczone jabłka.
            Ot co :)
            Zdrowia!
          • chatka_ Re: Coś ciepłego na skołowaciały żołądek :) 28.12.04, 14:05
            Ale dosc ciezkie jak na po swietach, ale narobilas mi apetytu :)

            10 minut i danie gotowe, z warzyw a na te mialam chec w zamrazalinku znalazlm
            tylko marchewke z groszkiem. Uprazylam jakas indyjska masale, podsypalam
            czarnuszki, dodalam oleju i wrzucialm na to warzywka, poddusialam chwile i na
            koniec dodalm jogurt i odrobine majonezu. Pychota. Moje danie dyzurne z kazda
            mrozonka.
    • qubraq Re: Coś ciepłego na skołowaciały żołądek :) 28.12.04, 21:04
      Setę absolutu bez zagrychy i po niedługim czasie apetyt wróci, no może nie od
      razu!
      Ale to fakt popijanie czerwonym barszczem oczywiście czystym gorącym i winnym
      fantastycznie przyspiesza trawienie to zupelnie tak jak we Francji śmierdzące
      sery plus wino stołowe, koniecznie lekko rozcieńczone wodą! po 15 minutach ma
      sie luz w brzuchu. Twierdzę że gorący barszcz działa lepiej niz wino czy kwaśne
      mleko! Aż dziwne że tak mało ludzi popija żarełko gorącym barszczem. W moim
      domu ten barszcz od zawsze byl pity na popitek tak jak np podpiwek do jedzenia
      albo kwas chlebowy! Słoiki z zakwasem buraczanym zawsze stoja u nas w lodowce
      albo na dworze w chłodzie (jak teraz na przykład!)
      Andrzej
      • kwieta4 Re: Coś ciepłego na skołowaciały żołądek :) 28.12.04, 21:32
        sylimarol:) sporadycznie, ale warto czasem dodac enzymow. za bardzo urozmaicone
        a szczegolnie ciezkie jedzenie oglupia system trawienny i wcale sie nie dziwie:)

        barszcz czerwony i wystarczy, wcale sie po nim jesc nie bedzie chcialo, ale
        musi byc ukiszony w domu - flore bakteryjna w jelitach poprawi, wszystko
        natychmiast wroci do normy. faktycznie barszcz kroluje na zastawionym po polsku
        stole nie bez powodu. i wszelkie kiszonki tez. toz to najlepsze zrodlo
        sprzyjajacych bakterii, potrzebnych do trawienia. nie wyobrazam sobie przyjecia
        bez barszczu. z tego co tu zaobserwowalam - inne narody tez maja swoje potrawy
        o podobnym przeznaczeniu. np. Koreanczycy, Wietnamczycy.

        juz kiedys, chyba po wielkanocy, dyskutowalismy na ten temat. ja bym sobie np.
        zrobila barszczyku, albo chociaz lekka suroweczke z kiszonej kapusty, z
        marchewka, jablkiem, cebulka i kropla oliwki. do gotowanych, podanych na sucho
        ziemniakow. i tyle. kto powiedzial, ze codziennie trzeba wtrzachnac 'pelen'
        posilek na obiad...wrecz przeciwnie- jesli nie masz apetytu, to nie jedz, nawet
        wcale. jeden, dwa dni i organizm sie oczysci. odczucie przejedzenia to zly znak
        od watroby, trzeba tego sluchac.
        • qubraq Re: Coś ciepłego na skołowaciały żołądek :) 29.12.04, 15:13
          kwieta4 napisała:

          > sylimarol:)

          Co to takiego? cz to olej silikonowy dla Marynarki?

          sporadycznie, ale warto czasem dodac enzymow.

          > barszcz czerwony i wystarczy, wcale sie po nim jesc nie bedzie chcialo, ale
          > musi byc ukiszony w domu

          Ania, ja nie namawiałem do jedzenia barszcu czerwonego jako zupy warzywnej
          tylko do popijania innego jedzonka np. golonki wędzonej i upieczonej w trakcie
          jedzenia, zamiast wina. Przeciez samym czystym czerwonym gorącym barszczem
          winnym sie nie najesz; czasem kiedy mi zostanie po drugim daniu troche barszczu
          to sobie jeszcze piję go jako "kompot ze śliwek"...

          - ...flore bakteryjna w jelitach poprawi, wszystko natychmiast wroci do normy.
          > faktycznie barszcz kroluje na zastawionym po polsku stole nie bez powodu.
          > i wszelkie kiszonki tez. toz to najlepsze zrodlo sprzyjajacych bakterii,
          > potrzebnych do trawienia. nie wyobrazam sobie przyjecia bez barszczu.

          Ależ Ty mądra jesteś! powinszować! - zapomniałem że przecież jesteś dietetykiem!

          > ...z tego co tu zaobserwowalam - inne narody tez maja swoje potrawy o
          > podobnym przeznaczeniu. np. Koreanczycy, Wietnamczycy.

          Przez prawie cały 1998 rok kiedy jeździłem przynajmniej raz w tygodniu na radę
          budowy do Nysy do Fabryki Sam.Dost. DAE-WOO Motors-FSO musiałem z nimi jadać te
          ich narodowe bliuda i nie pamietam niczego takiego jak barszcz do popijania
          owszem podawali przezroczystą obrzydliwie cuchnącą wodnistą ciecz - popłuczyny
          po ryżu, to miał byc nibykompot! Na szczęście zbuntowałem sie gdzieś po
          Wielkanocy i od tej pory chodziłem na obiady do stołówki dla kadry polskiej
          albo z Głównym Technologiem do miasta do knajpy! A wietnamczycy? może masz na
          mysli jasny sos nuong-nan w którym się macza bon-sao?

          > juz kiedys, chyba po wielkanocy, dyskutowalismy na ten temat.

          Nie da sie poszukać - gdybys choć tytuł pamiętała...

          > ja bym sobie np. zrobila barszczyku, albo chociaz lekka suroweczke z kiszonej
          > kapusty, z marchewka, jablkiem, cebulka i kropla oliwki do gotowanych,
          > podanych na sucho ziemniakow. i tyle.

          Na sucho? dlaczego? Ty wiesz co by one pomyślały o mnie - nawet moim sukom nie
          dałbym na sucho a co dopiero sobie!

          > kto powiedzial, ze codziennie trzeba wtrząchnąc 'pelen' posilek na obiad...
          > wrecz przeciwnie- jesli nie masz apetytu, to nie jedz, nawet wcale.

          No jakże to tak: "bez jedzenia i bez spania byleby co było pić!"
          Przecie chłop musi zjeść jak ma tyrać w polu! Nie?

          > jeden, dwa dni i organizm sie oczysci.

          No tak bez szklaneczki to nie da rady a przecie siwuche trzeba obowiązkowo
          zagryźć kawałkiem pieczonego boczku z cebulom, prawda?

          > odczucie przejedzenia to zly znak od watroby, trzeba tego sluchac.

          Teraz serio: jak wątroba daje znać w takim przypadku? Czy coś boli? Czy tylko
          po prostu wstać nie można i trzeba koniecznie rozpiąć pasek od spodni...
          Andrzej
          • kwieta4 Re: Coś ciepłego na skołowaciały żołądek :) 30.12.04, 06:44
            rozbawiles mnie:) Andrzeju.
            i te Twoje smakowe wspomnienia z podrozy...mieli z Toba problem, koneserze
            jeden...swoja droga, zaluje, ze nie mam w poblizu nikogo, z kim moglabym
            poselekcjonowac smaczki, jak z Wami. to Forum reanimuje mnie!!!!!
            • qubraq Re: Coś ciepłego na skołowaciały żołądek :) 30.12.04, 14:40
              kwieta4 napisała:

              > rozbawiles mnie:) Andrzeju.
              > ...zaluje, ze nie mam w poblizu nikogo, z kim moglabym poselekcjonowac
              > smaczki, jak z Wami. to Forum reanimuje mnie!!!!!

              Mimo późnego wieku i naturalnej starczej nieudolności odzywa sie we mnie ślepy
              instynkt i wolałbym jednak żebyś tylko mnie do tego selekcjonowania smaków i
              smaczków oraz innych przysmaczków wybrała a nie całe forum ...
              Andrzej
              Ps: co z tą watrobą - możesz mi podpowiedzieć?
              • kwieta4 Re: Coś ciepłego na skołowaciały żołądek :) 31.12.04, 05:23
                Andrzeju, toz ja z nikim innym do stolu nie zasiadam, nie selekcjonuje, nie
                smakuje - gdziezbym smiala:)). ale, ze Was z tamtej strony /stolu/ zgrany
                tlum siedzi, prowadze 'rozgaleziony' dialog, z wrodzonej grzecznosci. ja tu
                sama jak palec, a Ty tam taki rozsmaczony - jakzesz bym mogla nie docenic.....

                ale swoja droga - zaborczy jestes i to zdrowy objaw:)) na starcza nieudolnosc
                nic tu nie wskazuje, myslenie klarowne, a i watroba musi byc w porzadku, skoro
                na wlasnych nalewkach 'wyhodowana'. trzymaj tak dalej, a watrobe szanuj, bo ja
                mam straszne zaleglosci w degustowaniu nalewek, a i glowe mam mocna - jak
                widzisz, niewiele w niej miejsca na wiedze, bo wiekszosc 'ubogo pofaldowanego
                rozumu' rezerwuje na celebrowanie 'pod debem'.
    • em_es Żurek 30.12.04, 14:50
      Mój żołądek dziś stanowczo domagał się na śniadanko żurku z jajkiem - chętnie
      spełniłam żądanie :)
    • qubraq Re: Coś ciepłego na skołowaciały żołądek :) 31.12.04, 19:34
      Kwieta wiesz że przeczułem taką Twoja reakcję, sama powiedziałaś tydzień temu,
      że na złodzieju czapka ... karakułowa! Pies jest mądry i dobrze wie gdzie
      kielbasę buchnął... Ale wyczułas mnie to fakt mimo że wypowiedziany w
      żartach ... ech! dziewczyny, dziewczyny, Gdzie nam do Was;
      O wątrobę pytałem poważnie bo nic o niej nie wiem nawet nie wiem po cholerę ją
      sie ma! wiem tylko że kilku moich kupli odeszło "bo tego się nie leczy, na to
      sie umiera" powiedzial pan doktór!
      ... I tym pogodnym akcentem pozdrawiam przewrotną Kwietę!
      Andrzej
      • kwieta4 Re: przewrotnie:) 31.12.04, 22:51
        Drogi Andrzeju, Drodzy Wszyscy:)
        noworocznie (i 'przewrotnie':) uchylam mojej karakulowej ("zbojnickiej") czapki
        i zycze udanego startu w nowe smakowe degustacje - caly rok przed nami!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka