Dodaj do ulubionych

Gusta gosci vs nasze gusta

22.03.05, 22:28
Tak sobie czytam watek o oliwie i mnie naszło.
Jak czesto musicie modyfikowac Wasze kulinarne przyzwyczajenia, naginać je..
bo spodziewacie sie gosci?
Czy menu jest ustalane w oparciu o gusta owych gosci?
Czy czasami stawiacie przed Nimi potrawy .. odwazne?
Obserwuj wątek
    • lahliq Re: Gusta gosci vs nasze gusta 22.03.05, 22:36
      "Odważne" ale tylko w momencie, gdy mogą też wybrać inne.
      Mam dobrą koleżanke, która miliona rzeczy nie znosi (ananasa, gotowanej
      marchewki, papryki, selera naciowego, czosnku nie je choć lubi ale cerę jej
      niszczy...) i nie pozwoli tego użyć, gdy widzi przygotowywanie potrawy. czasem
      trzeba ją zmusić by spróbowała, nie znając składników i wtedy jest zaszokowana,
      że jej smakowało. ;)
      Ale ogólnie nie postawiłabym gości przed brakiem wyboru. A już z pewnością
      wegetarian nie zmuszałabym do mięsa i nie podałąbym nic z mięsa, gdyby byli
      moimi jedynymi gośćmi.
      Bo ogólnie staramy się przecież zapraszać lubiane osoby, więc po co psuć
      stosunki przez szczegóły... :)
      • jarek_zielona_pietruszka Re: Gusta gosci vs nasze gusta 22.03.05, 22:51
        w czasach kartowych często robiłem baraninę bo była bez, a dzięki znajomości z
        kierowniczką sklepu w moim domu miałem do niej dostęp. raz zrobiłem zamach na
        mojego tatę. zawsze powtarzał, że baraninę wyczuje na kilometr. zapowiedział
        swoją wizytę następnego dnia i cóż tu robić kartki skończone poszły na zupki
        maleńkiego wtedy syna, pozostała baranina. zabejcowałem w occie jabłkowym z
        b.dużą ilością czosnku (tata go lubiał podobnie jak ja) i dużą ilością ziól
        takie ładne kotlety baranie i do lodówki. następnego dnia podałem na obiad. tata
        stwierdził, że trochę dziwne te kotlety ale mogą być o baraninie ani słowa.
        podobnie postąpiłem wtedy z kolegą o podobnych gustach jak mój tata ten nie
        dość, że nie wyczuł baraniny, ale wręcz poprosił o przepis na takie dobre
        schabowe i o namiar gdzie kupujemy rąbankę. heheheale tamte czasy minęły
        bezpowrotnie. teraz jest jagnięcina w kosmicznych cenach ok 30 zł kg i wszyscy
        się cieszą. a co do gości to zwykle robimy taki wybór, żeby każdy znalazł na
        stole swoją ulubioną potrawę lub jeśli to możliwe to nawet kilka. ale i takie
        potrawy niespodzianki, żeby mieli ból głowy, jeśli chcą niech spróbują i ocenią
        a jeżeli nie to spróbują później jak będą ośmieleni wodą rozmowną.pozdrawiam
        • coralin Re: Gusta gosci vs nasze gusta 22.03.05, 22:59
          Jarek przypomniałeś mi moje dzieciństwo. Moja Mama(wychowywała mnie sama) nie
          miała czasu stać w kolejkach wiec często na naszym stole gościły pogardzane
          wtedy ryby- kerguleny i owoce morza. Klamary były wtedy dostępne, ale nikt nie
          chciał tego kupować. A ja jako dziecko często jadłam smażone i w sosie
          pomidorowym. Pycha!
          • coralin Re: Gusta gosci vs nasze gusta 22.03.05, 23:00
            coralin napisała:

            Kalmary oczywiście
    • kardamon1 Re: Gusta gosci vs nasze gusta 22.03.05, 22:39
      jak to w zyciu, roznie bywa :)

      na pewno nie gotuje niczego, czego sam bym nie chcial zjesc, w koncu wspolny
      posilek ma byc przyjemnoscia, takze dla nas.
      jesli wiem, ze goscie sa bardzo konserwatywni kulinarnie to nie kombinuje za
      bardzo bo to nie ma sensu - i tak nie docenia. lepiej zrobic cos bardziej
      tradycyjnego.

      ale czasami uprzedzam gosci, ze moze byc nieco eksperymentalnie :) jakos nikt w
      poplochu nie ucieka wiec moze mam po prostu szczescie do dobrych gosci? :)
    • coralin Re: Gusta gosci vs nasze gusta 22.03.05, 22:45
      Część moich znajomych jest przyzwyczajona do gotowych produktów z polepszaczami
      i tradycyjnej kuchni wiec jeśli sałatka to tylko z majonezem. Pizza
      obowiazkowo puchata i z keczupem. Mięso w panierce, ryba tudzież. Dla takich
      gosci robie coś pod ich gust. Akurat takie majonezowe ciapy nie są
      pracochłonne. O gustach nie dyskutuję. Nie próbuję zmieniać ich. Nie smakowała
      im sałatka caprese(która mogę jeść w sezonie non stop) z najlepszej mozzarelli,
      pachnących pomidorów i własnej bazyli z kroplą super oliwy, a zachwycaja sie
      sałatką zrobioną z zawartości kilku puszek:(
      • marghe_72 Re: Gusta gosci vs nasze gusta 22.03.05, 22:47
        to ja az tak nie umiem sie zmusic
        nie podalabym czegos czego sama bym nie zjadła. Egoistyczne?
        troche moze tak

        Co ne znaczy,ze kaze moim gosciom jesc małze od rana do wieczora:)))
        Najwiekszy problem mam z tesciowa..bo Ona tylko kurczaka smazonego i rosół
        jada.Powaznie
        • coralin Re: Gusta gosci vs nasze gusta 22.03.05, 22:54
          marghe_72 napisała:

          > to ja az tak nie umiem sie zmusic
          > nie podalabym czegos czego sama bym nie zjadła.

          Ale ja nie podaję takich rzeczy! Jak pisałam w innym wątku jem wszystko to co
          zwykło sie jadać pod naszą szerokościa geograficzną. No cóz , nie przepadam za
          sałatka typu fasola z puszki , pieczarki marynowane, kupa żółtego sera i
          majonez, ale zjeść odrobine zjem. I nie marudze . I nie wyławiam nic . Tak jak
          niektórzy oliwki z mojej sałatki greckiej kiedyś:))
    • caprice83 Re: Gusta gosci vs nasze gusta 22.03.05, 22:58
      Ja przygotowuję jedzonko pod swój gust w tym sensie, że robię tylko i wyłącznie
      dania wege, jeśli chłopak ma czas i zdazy przygotować coś z mięsa to będzie,
      jesli nie, to są tylko dania bezmięsne.

      Znajomi wiedzą że ja czasem eksperymentuje w kuchni i wiem ze są zadowoleni bo
      moga zjeść coś orginalnego, innego niż na codzień. Zawsze jednak na wszelki
      wypadek robię jakieś tradycyjne danie czy sałatk,e ktora wiem ze wszyscy
      lubieja.
    • Gość: miszam Re: Gusta gosci vs nasze gusta IP: *.chello.pl 23.03.05, 00:14
      Ustalając menu zawsze przede wszystkim biorę pod uwagę preferencje gości.
      Jeśli to przyjaciele, przedstawiam im kilka propozycji do wyboru. Oczywiście
      takich, które smakują także nam, więc chyba nie można mówić o naginaniu
      własnych przyzwyczajeń.
      Jeśli gościmy osoby, o których upodobaniach kulinarnych nie wiem nic albo
      bardzo mało, staram się przygotować coś bardziej neutralnego, ograniczam też
      ilość przypraw. To nie jest takie łatwe jak się wydaje, bo dla mnie neutralna
      jest zupa cebulowa, sos z zielonego pieprzu i kołduny z główką czosnku, w
      których więcej jest majeranku niż mięsa.
      Czasem trudno o kompromis we własnym domu.
      Bywało i tak, że każde z naszej trójki siedząc przy jednym stole jadło co
      innego na obiad.
      Prawdziwym wyzwaniem była dla mnie kiedyś pierwsza wizyta nowej dziewczyny
      naszego przyjaciela. Wiedziałam, że nie jada żadnych surowych warzyw, żadnych
      przypraw poza solą i pieprzem, wykluczony był też czosnek, cebula, por. I że
      nie łączy potraw zimnych z ciepłymi, co właściwie jest naturalne a mnie wtedy
      dobiło.
      Zrobiłam leniwe pierogi i to był strzał w 10.
      Następnym razem był festiwal naleśników, teraz umawiamy się gnocchi ale muszę
      jeszcze poćwiczyć, bo nie robiłam:)
      Francuskim pieskiem nie jestem, są jednak potrawy, do których zjedzenia nie
      jestem w stanie się zmusić, nawet "w gościach" i rozumiem, że inni mogą też tak
      mieć. Zawsze i wszędzie (zarówno w roli gościa jak gospodarza) wyznaję: "Nie
      lubisz, nie jedz."
      A do testowania potraw "odważnych" używam męża. Dziś "testował" olej z pestek
      dyni (dla męża to była bardzo odważna próba). Wynik testu: negatywny.

      • jarek_zielona_pietruszka Re: Gusta gosci vs nasze gusta 23.03.05, 00:27
        i oto chodzi dużo majeranku czosnku
        co do kuchni wege przez dwa tygodnie w 1983 jeździłem kiedyś po Polsce z
        zespołem misty in ruds (nie jestem pewien pisowni - zespół raege) oni wszyscy
        byli wege i wozili ze sobą kucharza, bo nie stołowali się w polskich hotelach.
        podglądałem jego poczynania w kuchni i dzięki temu, że z nimi pracowałem miałem
        możliwość próbowania tych potraw. były dobre, ale dla mnie czegoś w nich
        brakowało. ichni kucharz zachwycony był przepisem mojej mamy na kapustę postną
        taką wigilijną:))
    • nobullshit Re: Gusta gosci vs nasze gusta 23.03.05, 01:40
      Jeśli zapraszam kogoś pierwszy raz - nie mówię o duzych imprezach
      z bufetem, w którym każdy coś powinien dla sibeie znaleźć - zawsze pytam,
      czy jest coś, czego nie je, nie lubi itd.

      Nie potrafiłabym przygotować dla gości czegoś, co mnie samej nie kręci,
      ale jakiś kompromis zawsze da się osiągnąć. Na szczęście moi najbliżsi znajomi
      mają podobny gust do mnie oraz lubią jeść rzeczy, których jeszcze nie jedli
      - odwrotnie niż z piosenkami w "Rejsie" :)
      • giezik Re: Gusta gosci vs nasze gusta 23.03.05, 06:00
        Znajomi nasi wiedzą, że gotuję. Wiedzą , że różnorodnie i są otwarci. Był moment, gdy matka karmiąca alergika nie mogła wielu rzeczy jeść, ale to było raczej wyzwanie - jak sprawić przyjemność smakową przy tylu ograniczeniach. Podobnie jest z tymi, którzy nie jadają mięsa.
        Generalnie więc nie widze problemu (aha ostatni przypadek - po zapowiedzi niezbyt lubianej części rodziny, że przyjedzie z własną zupą i kotletami dla syna, z którym sie u nas zamierzali spotkać - nie zrobiłem totalnie nic)
    • kags Re: Gusta gosci vs nasze gusta 23.03.05, 06:40
      No wlasnie, sa goscie i goscie ;). Wlasciwie czesto podaje cos ekstra, cos
      niecodziennego, od swieta... Oczywiscie biore pod uwage gusta, bo sa tacy to
      sera plesniowego nie tkna, czy tez goscie bezmiesni ;).
      Najgorzej jest z moimi tesciami. Szczyt "francja-elegancja" to de volaile i
      salatka z wazyw gotowanych... Takie to dinozaury peerelu ;). Rozdziobali
      widelcami indyka w sosie miodowo-imbirowo-sojowym z bambusem, wrrr.
    • Gość: kiwi Re: Gusta gosci vs nasze gusta IP: *.chello.pl 23.03.05, 07:45
      Mam całę tłumy przyjaciół i znajomych, niektórzy nie mieszkają w Polsce i
      wpadaja nawet co kilka lat.
      Biorąc przykład z mojej Babci, w wielkim, domowym notesie adresowym przy każdym
      nazwisku jest miejsce na czasem uzupełnianych kilka słów, typu: "jamnik
      Bambosz" albo "bez pietruszki", czy "pierogi" - podkreślone i z wykrzyknikiem.
      W ten mało kłopotliwy sposób unikam wpadek i zawsze bez pudłą pamiętam, że
      Joanna jest uczulona na pietruszkę, Ewa ma jamnika imieniem BAmbosz a
      Aleksander zjadłby karaluchy w mysim sosie, byleby w formie pierogów.
      To wygodne, bo o bliskich wie się takie rzeczy, ale o serdecznie miłych lecz
      dalszych - trudno czasem wszystko dobrze zapamiętać.
      Polecam.
      A gdy się spotykamy u mnie, przygotowuje spośród tych rzeczy, któe lubię (a
      przynajmniej jadam chetnie) to, co moi goście zjedzą z przyjenością. Jeśli
      jakieś danie "rewolucyjne" - to wyłącznie wtedy, gdy jest na stole jakaś
      alternatywa do niego.
      • Gość: mkhj Re: Gusta gosci vs nasze gusta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.03.05, 08:11
        A ja nie mam z tym problemu. Po prostu nie karmię gości. Kawa, herbata plus
        jakis drobiazg na ząb (herbatnik lub cos w tym stylu), małe brendy lub winko i
        dość. Zbyt wiele miałam zdarzeń typu: o rany, koperek! nie jadam! lub
        piernik???? nie,nie,nie.
        Zreszta goście najczęściej (jeśli juz mają czas na przyjście) to sa po domowym
        obiedzie z rodziną i nie maja ochoty na jedzenie.
    • marghot Re: Gusta gosci vs nasze gusta 23.03.05, 08:08
      Raczej stawiam potrawy, jak to okreslilas, odwznie.
      Choc jesli zapraszam na Swieta i wiem, ze dla moich gosci jakas potrawa kojarzy
      sie wybitnie z dna uroczystoscia (po porstu to cos musi byc), to staram sie
      zapewnic.
      I jesteli wiem, ze goscie czego nie jedza, to albo tego nie robie, albo (jesli
      ja przepadam za tym), to przygotowuje tez cos dla nich.
      Staram sie aby nie bylo sytuacji, ze goscie nie pojedli, nie popili bo byly
      same niejadalne dla nich potrawy.
      • Gość: foxie77 Re: Gusta gosci vs nasze gusta IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 24.03.05, 04:14
      • Gość: foxie77 Re: Gusta gosci vs nasze gusta IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 24.03.05, 04:23
        Z duzym zainteresowaniem czytam to forum, duzo super pomyslow, a przy tym
        dowcipnie , co do gosci to zawsze staram sie Im dogodzic na szczescie
        wszyscy zawsze bardzo chwala, mam nadzieje szczerze.
        mam rozne wina do wyboru, bo w tym przypadku sa bardzo konkretni
        albo biale albo czerwone.
        Jestem rowniez ostrozna z przyprawami, Ja lubie bardzo ostro.
        Jak mowia gosc w dom Bog w dom

        pozdrawiam
    • hania55 Re: Gusta gosci vs nasze gusta 23.03.05, 08:58
      Mam raczej mało kłopotliwych gości, staram się tylko pamiętać o jaroszach i
      alergikach.

      Kiedyś jednak odwiedził nas kolega ze świeżo zapoznaną dziewczyną. Jejusiu, jak
      pracowicie wydłubywała maleńkie krewetki, małże i kalmary z arroz con
      mariscos... Okazało się, że w ogóle nie jada ryb ani owoców morza. No i wlewała
      wodę do wina, a myśmy akurat coś specjalnego z piwniczki wyciągnęli, bo okazało
      się, że wina też nie lubi. Noale już nie musimy się wypytywać, co w ogóle je i
      pije :-)

      • Gość: foxie77 Re: Gusta gosci vs nasze gusta IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 24.03.05, 18:15

        mam nadzieje,ze ten kolega ma inna dziewczyne, byla u mnie kiedys
        znajoma na kolacji ktora byla jaroszka, ja o tym wtedy nie wiedzialam
        byla tak dyskretna, ze nawet nie polapalam sie, ze Ona miesa nie jada.
        fakt, ze bylo sporo osob.
        teraz Ona jest moja dobra kumpelka.

        pozdrawiam
    • Gość: antycyponek Re: Gusta gosci vs nasze gusta IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 23.03.05, 09:18
      U mnie niepisaną tradycją już jest, że w weekendy mamy gości na obiedzie.
      Trafiaja do nas tak "zupełnie przypadkiem" akurat w porze obiadowej. Ja nie mam
      nic przeciwko, bo lubię patrzeć, jak inni zmiatają to, co ugotuję :-)Ponieważ w
      weekendy mam więcej czasu, gotuję raczej eksperymentalnie. I poza tym, że
      czasem ktoś zrezygnuje z sosu czosnkowego, czy wydłubie oliwkę z sałatki, nie
      spotkałam się jeszcze z narzekaniem. Inna sprawa, że to w większości ludzie
      około trzydziestki, dużo podróżują i są otwarci na eksperymenty. A kiedy
      zapraszam powiedzmy rodzinę ze wsi, przygotowuję coś neutralnego, jak rybę z
      grilla czy szaszłyki z kurczaka, bo wiem, że bardziej 'fikuśne' smaki nie będą
      im odpowiadały.
      • Gość: kiwi Re: Gusta gosci vs nasze gusta IP: *.chello.pl 23.03.05, 10:45
        Antycyponku, popisy eksperymentatorskie to i moja słabość, najczęściej w lecie,
        gdy wyprowadzam się do letniego domu na wsi. Kto wpada na obiad - ryzykuje, a
        ja tylko czekam na fantastyczne okrzyki: "Pycha! Jak to zrobiłaś?!!!"
        Uwielbiam!
        Ale inaczej sprawy się mają, gdy jest to obiad lub kolacja z gatunku
        proszonych...
    • kags Re: Gusta gosci vs nasze gusta 23.03.05, 09:22
      Po dluzszym zastanowieniu...
      Czy goscie przychodza do mnie (przy okazji na obiad, kolacje) czy do
      restauracji... Szlag mnie kiedys trafil jak i u mnie z salatki greckiej
      wydlubano oliwki... A poslodzenie w kieliszku wina przez moja tesciowa to
      kopniak ponizej pasa ;).
      Raczej pamietam co kto lubi, a nie czego do ust nie wezmie (no moze poza
      nielicznymi wyjatkami ;))
      • kasia.lambert Re: Gusta gosci vs nasze gusta 23.03.05, 10:39
        kags napisała:

        > Po dluzszym zastanowieniu...
        > Czy goscie przychodza do mnie (przy okazji na obiad, kolacje) czy do
        > restauracji... Szlag mnie kiedys trafil jak i u mnie z salatki greckiej
        > wydlubano oliwki... A poslodzenie w kieliszku wina przez moja tesciowa to
        > kopniak ponizej pasa ;).

        zartujesz????????!!!!!!!!! no nie ma co, bomba!
        • Gość: kags Re: Gusta gosci vs nasze gusta IP: *.futuro.pl 23.03.05, 10:45
          kasia.lambert napisała:

          > zartujesz????????!!!!!!!!! no nie ma co, bomba!

          Chodzi o to wino? Nie, nie zartuje... Masakra, co? Nie lubi polwytrawnego,
          wiec poslodzila ;). A winko bylo wysmienite, biale, renskie... Wiec nie takie
          co szczypie w jezyk... Ech ;).
          • Gość: antycyponek Re: Gusta gosci vs nasze gusta IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 23.03.05, 11:00
            a propos wina, to ja Wam opowiem taka małą anegdotkę... Mój wujek jakis czas
            temu zbudował sobie domek letniskowy na wsi. Zaprosił kiedyś na weekend swoje
            rozliczne rodzeństwo, w tym ciotkę X, wielką snobkę. Pierwszego dnia ciotka X
            strasznie grymasiła przy obiedzie, bo zastawa nie taka, wino tanie (pewnikiem
            jakąś Sofię czy Egri Bikaver wujek im zaserwował). Wujek z moim ojcem
            postanowili więc ciotce spłatać psikusa. Wyciągnęli ze śmietnika butelkę po
            winie "z górnej półki" i przy okazji urządzili sobie małe współzawodnictwo:
            założyli się, komu uda się zakupić tańsze wino. Każdy wsiadł w swoje auto i
            objechał okoliczne wioski, wujek wygrał zakład zakupując wino za 1,40 PLN
            (!!!). Przelali wino do ładnej buteleczki i postawili ją na stole do obiadu.
            Ciotka-snobka delektowała się smakiem wina pomlaskując i bardzo je
            komplementując. Pozostali goście (nieświadomi żartu) wino sączyli jakby z bólem
            i obficie rozcieńczając je wodą :-)
    • saskiaplus1 Re: Gusta gosci vs nasze gusta 23.03.05, 10:55
      Ja na szczęście przyjmuję głównie znajomych, których gusta znam. Ale jak trzeba
      przyjąć kogoś nowego, to stawiam na tradycyjną polską kuchnię w wersji nieco
      lżejszej (trochę mniej tłuszczu, majonez pół na pół z jogurtem itp.). Jeśli
      eksperymentuję na "nowych", to tylko z klasyczną włoską kuchnią, raczej
      północną niż południową (bo bliższa naszej). Zwykle działa. Ale jak ktoś chce
      coś wydłubywać, to nie traktuję tego jako kamienia obrazy, po co ma się
      człowiek męczyć z oliwkami czy melonem:)
      • linn_linn Re: Gusta gosci vs nasze gusta 24.03.05, 11:05
        Kuchnia polnocnych Wloch nie jest kuchnia wloska / nawet w pojeciu umownym,
        gdyz czegos takiego jak kuchnia wloska w ogole nie ma /. Nie mowiac o tym, ze
        im bardziej na poludnie tym je sie smaczniej.
        • aniade Re: Gusta gosci vs nasze gusta 24.03.05, 12:40
          Owszem kuchnia północnych Włoch jest kuchnia Włoską. Bardzo smaczna zresztą.
          Myślę, że wiem co mówię bo mój maż pochodzi z Treviso ( region graniczacy z
          Veneto ) i w dodatku z wykształcenia jest kucharzem.
          Owszem jest dużo zapożyczeń austriacko-niemieckich zwłaszcza w regionach
          Alpejskich, ale nie odważyłabym się powiedzieć że w Wenecji czy Bolonii nie
          jada się po włosku ...
          • linn_linn Re: Gusta gosci vs nasze gusta 24.03.05, 14:04
            ..po wenecku czy bolonsku.
          • Gość: marghe_72 Re: Gusta gosci vs nasze gusta IP: *.acn.waw.pl 24.03.05, 14:07
            NIe ma czegoś takiego jak kuchnia włoska.. zgadzam sie z Linn
            Kazdy region, kazde miasto ma swoje specjały. NIe da sie tego ujednolicić..
            Ksiazka pt Kuchnia włoska musiałaby mieć tysiace stron :)))

            • kags Re: Gusta gosci vs nasze gusta 24.03.05, 14:50
              No nie, ten temat juz byl walkowany ;). Tak samo nie mozna powiedziec, ze nie
              ma kuchni polskiej... chinskiej... indyjskiej...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka