Dodaj do ulubionych

Szyneczka, dobra, bo polska...

26.10.02, 21:03
www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34591,1087698.html
Bez komentarza...
Obserwuj wątek
    • aremo Re: Szyneczka, dobra, bo polska... 26.10.02, 22:58
      Kilka miesięcy temu był podobny artykuł w Polityce. Wędliny mają faktycznie
      jednakowy smak, a o aromacie można zapomnieć, chociaż jak dobrze poszukasz to
      może wśród regionalnych producentów uda ci się znalezć prawdziwą krakowską
      suchą lub wiejską . Mnie się to udało. Niestety kupić w sklepie polską szynkę
      robioną według starych receptur nie sposób.
      • Gość: jacek2 Re: Szyneczka, dobra, bo polska... IP: *.abo.wanadoo.fr 26.10.02, 23:04
        aremo napisała:

        > Kilka miesięcy temu był podobny artykuł w Polityce. Wędliny mają faktycznie
        > jednakowy smak, a o aromacie można zapomnieć, chociaż jak dobrze poszukasz to
        > może wśród regionalnych producentów uda ci się znalezć prawdziwą krakowską
        > suchą lub wiejską . Mnie się to udało. Niestety kupić w sklepie polską szynkę
        > robioną według starych receptur nie sposób.
        Niestety musze sie z Toba zgodzic! Jakosc polskich wyrobow zdecydowanie spadla!
        Coraz ciezej o dobra Krakowska itd Niestety liczy sie cena a nie
        jakosc.Rowniez dobry zytni chleb na zakwasie zniknal z polskiego rynku!
        • Gość: maruda Re: Szyneczka, dobra, bo polska... IP: *.mpsz.pl / 217.172.229.* 27.10.02, 00:39
          Gość portalu: jacek2 napisał(a):

          Dobre, bo polskie, na niemieckiej technologii. Zgadza
          się, do lat 90. mieliśmy najlepsze wędliny w Europie i
          nie tylko. Domowy piesek, rozpieszczony polską kiełbasą,
          odwracał się do niemieckiej ogonem i spoglądał na swego
          pana z olbrzymim wyrzutem.

          Zaprzestałem więc kupowania wędlin. Oryginalna
          technologia produkcji polędwicy sopockiej polega min. na
          zimnym wędzeniu mięsa doskonałej jakości, nie mrożonego
          wcześniej. Taka polędwica, bez folii i chemikaliów,
          wytrzymuje bez mała rok. Ale jej produkcja wymaga
          stosowania dużo wyższych norm, niż unijne i trwa
          przynajmniej miesiąc.


          Ale nie tylko szynka. Pieczone kurczaki bądź "świeże" w
          atrakcyjnej cenie, to nie brojlery. Brojler, to
          specjalnie tuczony przez dwa miesiące kogutek lub kurka o
          wadze do 1,5 kg.
          A wiecie, co się sprzedaje? Hormonalnie rasowane kury
          nioski z wielkich ferm; są wyeksplatowane, mimo młodego
          wieku, ich organizmy są zrujnowane, a mięso nie ma żadnej
          wartości odżywczej - dla dzieci może być wręcz szkodliwe.
    • Gość: Gal Re: Szyneczka, dobra, bo polska... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.10.02, 07:40
      Pozwolę sobie najpierw zacytować co napisałem na tym forum jakiś czas temu (w
      watku o żółtym serze);


      Choc wątek zaczął się od serów, to potem zboczył w kierunku jakości żywności w
      ogóle i wiecznego tematu "słoń a sprawa polska", więc pozwolę sobie o mięsie:
      Kabanos, który pamiętam z dzieciństwa, zgięty - musiał pęknąć (z takim miłym
      trzaskiem)ale wewnątrz, choć nie wilgotny, nadal był soczysty. Obecnie są
      tylko dwa rodzaje;
      1. dopóki nie wyschnie można go owijać wokół palca i nie pęknie
      2. jak wyschnie to pęka, ale można nim gwoździe wbijać a ugryźć nie sposób.
      O smaku nie wspomnę.

      Powyższa uwaga (o jakości) odnosi się do większości wyrobów wędliniarskich na
      rynku (szynki Krakus chociażby). Od dawna zastanawiałem się, co się stało i
      niedawno odwiedziliśmy starych znajomych mojej żony, którzy działają "w
      branży" i nasłuchałem się ciekawych rzeczy.

      Pytanie za trzy punkty:
      Ile szynki (wędliny) otrzymuje się z 1kg szynki (mięsa)?
      Ile? Trudno powiedzieć, ale na pewno mniej (bo przecież gotowanie, wędzenie
      itp. - musi spowodować utratę wody).
      Nic bardziej błędnego:
      1kg mięsa = 1,8kg szynki-wędliny (minimum).
      "nadwyżka" to woda + sól, która w mniej lub bardziej brutalny (STRZYKAWY!!)
      sposób jest do mięsa wprowadzana. Najgorsze, że nie są to jakieś nielegalne
      procedery nieuczciwych masarzy, a w pełni zaakceptowane
      technologie "produkcji" wędlin!
      "Wędzona" szynka Babuni, czy inna, nigdy dymu wędzarniczego nie widziała,
      tylko jest ZANURZANA w ekstrakcie (płynie) dymu wędzarniczego, a następnie
      opylana dodatkowo pyłem z węgla drzewnego (chyba)jeżeli chce się uzyskać
      suchą, szorstką skórkę...
      To co opisałem powyżej jest stosowane przez masarzy (fabryki), dodatkowo
      jednak nastrzykiwanie solanką stosują też (tym razem już nielegalnie)
      niektórzy właściciele sklepów.
      Nie pomylę się więc mocno, jeżeli powiem, że w kilogramie szynki którą
      kupujemy w sklepie, jest co najwyżej 0,5kg mięsa.

      A teraz co do słonia;
      Skąd przyszły do nas te technologie...?
      Z Zachodu oczywiście, gdzie były stosowane długo przed nami i są stosowane
      nadal (maszyny do nastrzykiwania też nie są polskiej produkcji).
      Co więcej, jakiś czas temu, kiedy półtusze importowane z Zachodu były nieco
      tańsze od polskich, nasi masarze rzucili się na nie... i szybciutko
      zrezygnowali. Dlaczego? Ano, bo okazało się, że "zachodnie" mięso, nie da się
      tak "napompować" jak polskie, chłonie wody tylko o 50%więcej niż samo waży a
      nie 80%. Czy to jest skutek innych ras, które szybciej przybierają na wadze
      (wiecej wody w mięsie), innego karmienia czy innego postępowania z półtuszami
      (może już były "moczone") - nie wiadomo, ale okazały się nieopłacalne.

      Żywność jest teraz produktem przemysłowym i liczy się tylko wydajność... i
      obawiam się, że nic się nie zmieni szybko - choć chciałbym.



      No właśnie, tyle napisałem wówczas, a teraz, skoro wątek konkretnie o jakości
      wędlin, pytanie do szanownych forumowiczów;

      Czy znacie producentów lub produkty NIE produkowane wyżej wspomnianymi
      metodami a dostępne na rynku?

      (nie chodzi mi więc o odpowiedź, że szwagier robi takie wędliny dla siebie i
      rodziny, ale o to gdzie je można kupić}.
      Od siebie zgłaszam kindziuk z Białostockich (lub Suwalskich) zakładów
      mięsnych - o ile wiem, całkowicie tradycyjna technologia

      Pzdr.
      Gal
      • Gość: bef Re: Szyneczka, dobra, bo polska... IP: *.chello.pl 27.10.02, 11:27
        Gość portalu: Gal napisał(a):

        >
        > Czy znacie producentów lub produkty NIE produkowane wyżej wspomnianymi
        > metodami a dostępne na rynku?
        >

        Na bazarach w W-wie pojawiły się szynki prawdopodobnie nie pompowane lub mało
        pompowane, produkowane w jakichś przypuszczalnie szarych (strefa)
        manufakturach. Można może wierzyć w ich wiejskość (ten dym), w badanie
        weterynaryjne na trychiny, ale moja pamięć smaku mówi mi niestety o tym, że to
        wyroby dość prostackie, pozbawione finezji, choc istotnie górują nad tym, co w
        sklepach. Kupuję to czasem, ale pozostaję przy pieczonym mięsie do kanapek.

        Nie widzę ratunku.

        Czy zauważyliście, że ostatnio zmiany dotknęły też makrelę wędzoną ? (a może
        tylko ja muszę zmienić źródło, ale jeśli to lokalne, to ta zaraza i tak się
        rozlezie).

        Jabłka, pomidory, pietruszka - bez zapachu. Itd...

        Pozdrawiam (to przynajmniej się nie zmienia)
        • Gość: Gal Re: Szyneczka, dobra, bo polska... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.10.02, 12:09
          Gość portalu: bef napisał(a):

          > Jabłka, pomidory, pietruszka - bez zapachu. Itd...
          >

          Na to mam sposób - własny ogród, ale wędlin mi się robić nie chce. Stąd już
          blisko do chodowania świń i stadka kurek na podwórku ;-))).

          > Pozdrawiam (to przynajmniej się nie zmienia)

          Pozdrawiam również.

          Gal
          • aremo Re: Szyneczka, dobra, bo polska... 27.10.02, 12:50
            A ja jednak mam nadzieję,ze część osób zacznie się odwracać od hipermarketowych
            produktów bez smaku i może tak jak we Francji czy Włoszech ludzie(niektórzy)
            będą jednak chcieli kupować chleb w piekarni, mięso u rzeznika, warzywa na
            targu i będzie to dobrej jakości.I będzie taka możliwość(ale kosztowna).Póki co
            ja staram się jadać warzywa i owoce sezonowe, bo np. pomidory kupowane od X-V
            są dla mnie nie do zjedzenia.Z wędlin kupuję krakowską suchą i wiejską(od
            znanych mi i małych firm)i faktycznie wolę upiec mięso. Wczoraj chciałam kupić
            ulubioną sałatę lodową,ale miała tak intensywny zielony kolor,że zrezygnowałam.
            Strasznie lubię koperek ,ale ciężko kupić taki który miałby aromat. I chociaż
            nie mam ogródka spróbuję hodować w domu(bazylię mam własną).
            • mary_z_danii Nie tylko we Francjii lub Wloszech 27.10.02, 13:07
              Rowniez np. w Danii wielu kupujacych woli isc do miejscowego piekarza, rzeznika
              czy warzywniaka.
              Placa nieco wiecej, ale dostaja w zamian prawdziwa jakosc produktow.
              Pozdrowienia
              Mary z Danii
              • aremo Re: Nie tylko we Francjii lub Wloszech 27.10.02, 13:26
                Nigdy nie byłam w Danii,ale pewnie to co napisałam odnosi się do wielu krajów
                (pisałam o Francji ,bo tam często bywam tak jak we Włoszech-w Toskanii).Zatem
                jest nadzieja,że tak będzie i u nas. Część osób zechce kupować smaczne
                produkty, a nie namiastkę żywności w plastikowych torebkach.Póki co większość
                zachwyca sie tym co kolorowe i reklamowane.Pozdrawiam:-)
                • mary_z_danii Re: Nie tylko we Francjii lub Wloszech 27.10.02, 13:38
                  Dzieki za odpowiedz :)))
                  Ja akurat mieszkam w Danii od 9 lat, wczesniej mnostwo lat w Szwecji. I tez
                  widze podobny trend, tzn. z dala od marketowej zywnosci, a blizej do
                  prawdziwych rzemieslnikow, tzn. lokalnych piekarzy, masarzy, ogrodnikow itd.
                  Kosztuje troszke wiecej, ale daje duza wyzszosc jakosci jedzonka :)))
                  Pozdrawiam takoz :)
                  • m-p Re: Niemcy... 27.10.02, 14:13
                    Tutaj jest dosyć popularna następująca praktyka:
                    Zawiera się umowę z bauerem na np. byczka. Można w każdej chwili zajechać i
                    sprawdzić co on porabia, co je, czy dobrze mu jest.
                    Jak dorośnie i zastanie zaszlachtowany, jego zwłokami dziela się znajomi.
                    Wbrew pozorom, nie jest to tak dużo droższe. Unika sie długiego łańcucha
                    pośredników, z których każdy 'dodaje wartość'. No i nawiązuje się społeczny
                    kontakt z chłopami - to też ma swoją wartość :)).

                    A w małych miasteczkach dalej istnieją stare rodzinne masarnie (masarnie, nie
                    sklepy z mięsem i wędlinami!). Takie, jakie wg. moich Rodziców były przed wojną
                    i w Polsce.
            • Gość: Gal Re: Szyneczka, dobra, bo polska... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.10.02, 13:50
              Myślę, że chętnych na wyroby dobrej jakości (polskie) jest już sporo, tyle, że
              na razie są rozproszeni. Moda i pewien snobizm (zrozumiałe zresztą po tylu
              latach odcięcia od świata) na obce kuchnie spowodował, że przynajmniej w
              duzych miastach nie ma problemu z kupieniem większości paczkowanych specjałów
              innych kuchni, a w Warszawie włącznie ze świeżymi ostrygami dwa razy w
              tygodniu. Wolałbym jednak na codzień mieć dostęp do dobrych wędlin niż do
              ostryg, a to jeszcze zabierze nieco czasu.

              Dlatego ponawiam apel; Informujcie na forum o dobrych wyrobach i gdzie można
              je kupić. A za jakiś czas, być może nie trzeba będzie kupować paszy z
              hipermarketów.

              A pomidory można sobie wyhodować nawet w skrzynce na balkonie. Jak się raz
              spróbuje świeżych pomidorów z krzaka, to trudno wrócić do świństwa z
              hipermarketu.

              Pzdr.
              Gal


        • Gość: bef Re: Szyneczka, dobra, bo polska... IP: *.chello.pl 27.10.02, 14:52
          Gość portalu: bef napisał(a):

          > Gość portalu: Gal napisał(a):
          >
          > >
          > > Czy znacie producentów lub produkty NIE produkowane wyżej wspomnianymi
          > > metodami a dostępne na rynku?
          > >
          >
          > Na bazarach w W-wie pojawiły się szynki prawdopodobnie nie pompowane lub mało
          > pompowane, produkowane w jakichś przypuszczalnie szarych (strefa)
          > manufakturach. Można może wierzyć w ich wiejskość (ten dym), w badanie
          > weterynaryjne na trychiny, ale moja pamięć smaku mówi mi niestety o tym, że
          to
          > wyroby dość prostackie, pozbawione finezji, choc istotnie górują nad tym, co
          w
          > sklepach. Kupuję to czasem, ale pozostaję przy pieczonym mięsie do kanapek.
          >
          Przeczytałam www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34591,1087698.html, O JEJ !
    • hania_76 Re: Szyneczka, dobra, bo polska... 28.10.02, 15:23
      A jaka alternatywa?
      Od dłuższego czasu nie kupuję żadnych wędlin poza kindziukiem z Białostocczyzny
      (nie da się go zrobić inaczej niż susząc mięso), czasami ususzoną myśliwską
      (wędlina napompowana wodą nigdy nie uschnie - raczej zgnije) i czasami paroma
      plasterkami szynki parmeńskiej. Poza tym posiłkujemy się w domu pieczonym
      mięsem na zimno (schab, mostek cielęcy, boczek), wędzonymi rybami, serami.
      Jeśli chodzi o warzywa i owoce bez smaku - proponuję robić zakupy na targach, a
      nie w supermarketach. Różnica w smaku jest kolosalna i rekompensuje naprawdę
      drobne różnice w cenie (chyba, że ktoś robi zakupy na 10 i więcej osób).
      Pozdrawiam.
      • Gość: irma do Mary z Dani IP: *.ppp.get2net.dk 28.10.02, 21:31
        Mary z Dani -chyba niewiele ludzi w Dani chodzi do rzeznika wiekszosc rzuca sie
        na tania zywnosc z supermarketow!jedzenie tutaj jest b.drogie i ludzie sa
        zmuszeni kupowac taniej...widac to od razu towary tanie sa rozchwytywane w
        mig ,drozsze leza..ja zamawiam nieraz kielbasy z Lolland z Anders
        Rogeri ,wedzone tradycyjnie sa b.smaczne ale drogie.
        • mary_z_danii do Irmy 29.10.02, 05:39
          Gość portalu: irma napisał(a):

          > Mary z Dani -chyba niewiele ludzi w Dani chodzi do rzeznika wiekszosc rzuca
          sie
          >
          > na tania zywnosc z supermarketow!jedzenie tutaj jest b.drogie i ludzie sa
          > zmuszeni kupowac taniej...widac to od razu towary tanie sa rozchwytywane w
          > mig ,drozsze leza..ja zamawiam nieraz kielbasy z Lolland z Anders
          > Rogeri ,wedzone tradycyjnie sa b.smaczne ale drogie.
          ____________
          Z calym szacunkiem, ale mowimy chyba o dwoch roznych sprawach: ja o smaku, a Ty
          o cenach.Zgadzam sie z Toba, ze zywnosc w Danii jest droga. Nie zmienia to
          jednak faktu, ze przemyslowa papka w sklepach dunskich ma sie nijak do
          tradycyjnych wyrobow. O czym tez pisalam w moim poprzednim poscie.
          Nie pisalam natomiast w moim poscie, jakie towary Dunczycy najchetniej
          rozchwytuja w sklepach, ale co jest smaczne :) I podobnie jest z polska szynka
          opisywana w cytowanym artykule: dodatki chemiczne obnizaja nieco jej cene, ale
          i wplywaja na smak.
          A ja osobiscie wole nieco wiecej zaplacic, a zjesc dobrze. Na szczescie nie jem
          duzo, wiec nie grozi mi ruina finansowa z tego powodu ;))
      • Gość: Nina1 Re: Szyneczka, dobra, bo polska... IP: 213.76.128.* 29.10.02, 11:30
        No tak to ja mam kilka pytań i wątpliwości. Po pierwsze gdzie w Warszawie taki
        kindziuk mozna kupić i po czym poznać że to ten. Wątpliwośc mam natomiast taką
        czy np w odniesieniu do warzyw te z targu są takie super. Owszem w
        supermarkecie jest syf, tani wprawdzie ale syf. Natomiast na bazarkach i w
        małych warzywniakach jest często dokładnie to samo-pomidory bez smaku, zwiędłe
        owoce, podejrzanie zielona salata. wiec juz nie mam pomysłu gdzie kupowac. to
        samo dotyczy wedlin
        • hania_76 Do Niny1 29.10.02, 11:50
          Gość portalu: Nina1 napisał(a):

          > No tak to ja mam kilka pytań i wątpliwości. Po pierwsze gdzie w Warszawie
          taki
          > kindziuk mozna kupić i po czym poznać że to ten.

          Np. w budce na bazarku pod Halą Wola (mają raz na 2 tygodnie), w budce na
          bazarku w Falenicy (też nie zawsze jest). Po czym poznać? Kindziuka nie da się
          zrobic inaczej niż z suszonego mięsa. A poza tym wędlinę podrasowywaną
          poznajesz po tym, że zamiast obsychać w lodówce, po 2 dniach pokrywa się lepką
          mazią, która mieni się wszystkimi kolorami tęczy.

          Wątpliwośc mam natomiast taką
          > czy np w odniesieniu do warzyw te z targu są takie super. Owszem w
          > supermarkecie jest syf, tani wprawdzie ale syf. Natomiast na bazarkach i w
          > małych warzywniakach jest często dokładnie to samo-pomidory bez smaku,
          zwiędłe
          > owoce, podejrzanie zielona salata. wiec juz nie mam pomysłu gdzie kupowac. to
          > samo dotyczy wedlin

          Jeśli warzywa są zwiędnięte, pomidory nie pachną pomidorami, sałata prawie
          świeci na zielono - nie kupujesz. Idziesz do budki (na bazarku pod Halą
          Mirowską jest ich chyba ze 100, więc jest w czym wybierać), w której pomidor
          pachnie pomidorem, warzywa i owoce nie są zwiędnięte, jabłka pachną jabłkami a
          nie szamponem "Zielone jabłuszko", a w sałacie nawet jakiś ślimaczek czasem się
          trafi. I chodzisz później do sprawdzonych budek.
          Bardzo proste - czyste prawa rynku :-)
          Pozdrawiam.


          • Gość: Nina1 Re: Do Niny1 IP: 213.76.128.* 30.10.02, 09:45
            "A poza tym wędlinę podrasowywaną
            > poznajesz po tym, że zamiast obsychać w lodówce, po 2 dniach pokrywa się
            lepką mazią, która mieni się wszystkimi kolorami tęczy."

            No tak ale ja naiwnie chciałabym wiedzieć jak poznać w sklepie, czy to dobra
            wędlina czy nie. Tzw sprawdzone sklepy czy produkty - to też nie działa bo
            niestety producenci nie trzymają poziomu i jakości. Z bazarkami jest natomiast
            taki drobny problem, że pracuje ponad 10-11 godzin dziennie i jak wychodzę z
            pracy to te bazarki są już zamknięte. A jak zauważyłam w soboty ze względu na
            większą ilosc klientów sprzedają jednak gorsze warzywa.
            > >
            > I chodzisz później do sprawdzonych budek.
            >
            Moja budka w sąsiedztwie niby jest sprawdzona, ale tak naprawde to nigdy nie
            wiadomo na co sie trafi . Czasem warzywka są OK a czasem sztuczne że hej!
            • hania_76 Re: Do Niny1 30.10.02, 09:58
              Gość portalu: Nina1 napisał(a):

              > "A poza tym wędlinę podrasowywaną
              > > poznajesz po tym, że zamiast obsychać w lodówce, po 2 dniach pokrywa się
              > lepką mazią, która mieni się wszystkimi kolorami tęczy."
              >
              > No tak ale ja naiwnie chciałabym wiedzieć jak poznać w sklepie, czy to dobra
              > wędlina czy nie. Tzw sprawdzone sklepy czy produkty - to też nie działa bo
              > niestety producenci nie trzymają poziomu i jakości.

              No to pozostaje kupowac mieso i raz w tygodniu robic np. pasztet i pieczony
              schab. Niestety pracochlonne jak cholera. Ja mam te szczesliwa sytuacje, ze
              moja mama i tesciowa in spe tez nie kupuja wedlin, tylko robia rozne pieczenie
              na zimno i pasztety w domu, wiec sie wymieniamy. W Porto na Swietokrzyskiej
              mozna dostac pyszny pieczony schab - jest drozszy od szynki, ale to "czyste"
              mieso. Pozostaje jeszcze kindziuk - nie sposob go podrobic chemia, a w wersji
              luksusowej - szynka parmenska i wszelkie szynki dojrzewajace (bywaja polskie
              gdzies z Podlasia, ale rzadko i nie wszedzie) - tez nie do podrobienia.

              Z bazarkami jest natomiast
              > taki drobny problem, że pracuje ponad 10-11 godzin dziennie i jak wychodzę z
              > pracy to te bazarki są już zamknięte. A jak zauważyłam w soboty ze względu na
              > większą ilosc klientów sprzedają jednak gorsze warzywa.
              > > >
              > > I chodzisz później do sprawdzonych budek.
              > >
              > Moja budka w sąsiedztwie niby jest sprawdzona, ale tak naprawde to nigdy nie
              > wiadomo na co sie trafi . Czasem warzywka są OK a czasem sztuczne że hej!


              W takim razie nie wiem co Ci doradzic :)
              Ja tez pracuje dlugo, a zakupy robie tylko w soboty. Przewaznie na bazarku pod
              Hala Mirowska, albo pod Hala Wola - mam tam swoje sprawdzone miejsca. Pod Hala
              Mirowska poza tym stoi mnostwo ludzi, ktorzy prosto z samochodu sprzedaja a to
              jablka z wlasnego sadu, a to pomidory ze swojego ogrodka, a to rano zebrane
              grzyby (3-4 zl taniej za kg niz w budce) i tak dalej. Zawsze mozna cos
              wyjatkowego znalezc.

              Niestety jesli ktos chce zjesc cos dobrego i nienafaszerowanego chemia musi sie
              niezle nameczyc...
              Pozdrawiam i wytrwalosci zycze!

              Hania
        • Gość: bef Re: Szyneczka, dobra, bo polska... IP: *.chello.pl 29.10.02, 11:54
          Kindziuk widziałam tylko na pn-wsch, a w W-wie nie. Co do bazarów - 100% racji,
          operuja na nich głównie handlarze, którzy przywożą towar z giełdy rolnej, czyli
          z produkcji wielkotowarowej. Jedyne, co można zrobić, to doskonalić własne
          analizatory i używając ich wyszukać na bazarze tych, którzy produkują sami to,
          co sprzedają, i jeszcze na dodatek nie przesadzaja z ta chemią. Wtedy koperek
          pachnie jak koperek, a marchewka ma marchewkowy zapach. Na żywność na kompoście
          można liczyć tylko wtedy, gdy się ją samodzielnie wyhoduje (też kiedyś miałam -
          niebiańskie!- pomidory w skrzynce, teraz potrzebowałabym ogrodu z ogrodnikiem).
          • Gość: GPS Re: Szyneczka, dobra, bo polska... IP: proxy / *.warszawa.sdi.tpnet.pl 29.10.02, 15:56
            Kindziuk widuję w Sezamie (W-wa). Nie kupowałem, bo w stoisku z wędlinami
            handlują byle czym i kroją wędlinę ze snurkami, folią itp.
        • Gość: Gal Re: Szyneczka, dobra, bo polska... IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 29.10.02, 12:23
          Święte słowa. I to jest właśnie problem.
          Dlatego wezwanie do forumowiczów aby podawali takie miejsca.

          Kindziuk przywozi mi kolega pochodzący z Suwałk, za każdym razem kiedy jedzie
          do domu. Nie jest to wyrób domowy ale, jak gdzieś wcześniej pisałem, z
          Białostockich albo Suwalskich zakładów mięsnych.
          Czy i gdzie go można kupić w W-wie - nie wiem.

          Wędliny i warzywa jeżeli kupuję, to raczej na targowiskach z tych samych
          straganów (nie wszyscy mają to samo). W hipermarketach jest tylko masowa
          produkcja. Choć kupuję też od czasu do czasu w Auchan na Puławskiej wędliny
          sprzedawane na osobnym stoisku (nie pomnę nazwy producenta, coś tam z Mazur)
          na końcu głównego stoiska z wędlinami jest mała budka pokryta strzechą. Ma to
          oczywiście sugerować "ekologicznośc" i tradycyjność tych produktów - ja jednak
          mam co do tego pewne wątpliwości (ceny nieco wyższe, ale nie 100%, a gdyby nie
          były "pompowane", to musiałyby być dwukrotnie droższe). Smakowo znacznie
          lepsze niż to na półkach. Polecam "Wędzonkę wiejską" (sporo tłuszczyku ale
          łatwo można odkroić, a smak mięsa b. dobry), polędwicę wędzoną i kiełbasy,
          również lepsze od przeciętnej. Kabanosy takie sobie.
          Warzywa i owoce mam w dużej części własne albo kupuję w okolicy (dużo sadów
          przydomowych za starymi gatunkami owoców). Jaja też z okolicy, tak samo kury
          rosołowe.
          I tak jakoś żyję.

          Pzdr.
          Gal
        • Gość: 1984 Re: Szyneczka, dobra, bo polska... IP: voodoo2:* / 10.48.49.* 29.10.02, 12:58
          Np. w Warszawie ul. Żelazna róg Złotej kosztuje 38 zł, o smaku paprykowym i
          naturalnym (czyt.czosnkowym)
          • hania_76 Re: Szyneczka, dobra, bo polska... 29.10.02, 14:41
            Gość portalu: 1984 napisał(a):

            > Np. w Warszawie ul. Żelazna róg Złotej kosztuje 38 zł, o smaku paprykowym i
            > naturalnym (czyt.czosnkowym)

            A w którym sklepie? Czasami bywam na Żelaznej w tym miejscu, gdzie przyjmują
            przesyłki - na rogu Chmielnej. Do Złotej nie tak daleko - po kindziuk warto się
            wybrać!
    • Gość: waw Re: Szyneczka, dobra, bo domowa... IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 29.10.02, 22:05
      Możecie się śmiać i potraktować mnie jak lekko stukniętego, ale mimo braku
      czasu na inne czynności wydrapuję go trochę na kiszenie beczki kapusty, kwaszę
      i konserwuje ogórki, kwaszę pomidory i zielonki(gąski), trzy razy do roku
      produkuje domową szynkę i golonki wędzone w specjalnie wybudowanej wędzarni
      przy domu, a ostatnio zainspirowany wyrobem konfekcjonowanym pn. szynka a`la
      łosoś produkuję mięsko domowe do kanapek. Wszystko jest świeże i pachnące i
      leżące w lodówce po kilka tygodni, a po zamrożeniu nie puszczające pół litra
      wody na kilo miesa. Może to zboczenie, ale jak dzieciaki i znajomi kochają
      poszaleć na półmisku z takimi wyrobami. Ot to taki bunt przeciw chamstwu
      producentów masowych.
      • Gość: Gal Re: Szyneczka, dobra, bo domowa... IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 30.10.02, 08:05
        Do własnej wędzarni jeszcze nie doszedłem, ale wszystko możliwe. Boję się
        tylko, że stąd już niedaleko do hodowania własnych świnek.

        A smaku wędzonek zazdroszcze, bo pewnie jest czego ;-)))
        Pzdr.
        Gal
      • Gość: bef Re: Szyneczka, dobra, bo domowa... IP: *.chello.pl 30.10.02, 10:10
        Nie śmiać się, tylko zielenieć z niepohamowanej zazdrości!

        Do Gala: a mięsko ze świnek hodowanych po domowemu rzeczywiście jest ... Ach !
        Pzdr
        • Gość: waw Re: Szyneczka, dobra, bo domowa... IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 30.10.02, 19:28
          Gość portalu: bef napisał(a):

          > Nie śmiać się, tylko zielenieć z niepohamowanej zazdrości!

          Nie ma co zielenieć, tylko spróbować, można zacząć od mlutkiego urządzenia, w
          którym w ciągu 45min wędzi sie 2-3 pstragi, nawet na balkonie, mam przećwiczone
          i zrobione takie ustrojstwa, jesli jeseś zainteresowany/a przeczytaj list do
          fargo.

          > Do Gala: a mięsko ze świnek hodowanych po domowemu rzeczywiście jest ... Ach !
          > Pzdr
          No nie, hodowla świnek to już poza zasięgiem, ale masz rację to mięso ma inny
          smak.

          Pozdrawiam waw
    • Gość: fargo Re: Szyneczka, dobra, bo polska...-do waw IP: hathor:* / 192.168.1.* 30.10.02, 14:45
      Waw -właśnie podziwiam takich ludzi jak Ty. Czy byłbyś tak uprzejmy i
      powiedział jak zrobić taką wędzarnię małą - ma ogródek. Dzięki, fargo.
      • Gość: waw Re: Szyneczka, dobra, bo polska...-do fargo IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 30.10.02, 19:24
        BArdzo mi miło, że zainteresowałeś się moimi pomysłami na uprzyjemnienie sobie
        życia. Oczywiście, że mogę Ci przesłac pomysł na wędzarnie. Proponuję to zrobić
        przy pomocy e-maila, bo umożliwi to przesłanie szkicówek. Jesli Cię to
        interesuje odezwij sie na adres inwestor@hot.pl Pozdrawiam Darek
        • Gość: Roy Re: Szyneczka, dobra, bo polska...-do fargo IP: *.tpnet.pl / *.dhcp.adsl.tpnet.pl 04.11.02, 16:35
          Kindziuk można kupić w Warszawie w sklepach Bomi, jeden jest na towarowej w
          Jupiter Centrum, pozatym jest tam duży wybór innych dobrych wędlin. Co do
          produktów wspomnianych tutaj wyżej "z Mazur" to jest lipa, fakt, że nieźle
          wyglądają ale jak raz kupiłem szynkę i zostawiłem w lodówce na dwa dni, to
          szklanka wody z niej wyciekła, tak że nie polecam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka