m-p 26.10.02, 21:03 www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34591,1087698.html Bez komentarza... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
aremo Re: Szyneczka, dobra, bo polska... 26.10.02, 22:58 Kilka miesięcy temu był podobny artykuł w Polityce. Wędliny mają faktycznie jednakowy smak, a o aromacie można zapomnieć, chociaż jak dobrze poszukasz to może wśród regionalnych producentów uda ci się znalezć prawdziwą krakowską suchą lub wiejską . Mnie się to udało. Niestety kupić w sklepie polską szynkę robioną według starych receptur nie sposób. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jacek2 Re: Szyneczka, dobra, bo polska... IP: *.abo.wanadoo.fr 26.10.02, 23:04 aremo napisała: > Kilka miesięcy temu był podobny artykuł w Polityce. Wędliny mają faktycznie > jednakowy smak, a o aromacie można zapomnieć, chociaż jak dobrze poszukasz to > może wśród regionalnych producentów uda ci się znalezć prawdziwą krakowską > suchą lub wiejską . Mnie się to udało. Niestety kupić w sklepie polską szynkę > robioną według starych receptur nie sposób. Niestety musze sie z Toba zgodzic! Jakosc polskich wyrobow zdecydowanie spadla! Coraz ciezej o dobra Krakowska itd Niestety liczy sie cena a nie jakosc.Rowniez dobry zytni chleb na zakwasie zniknal z polskiego rynku! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maruda Re: Szyneczka, dobra, bo polska... IP: *.mpsz.pl / 217.172.229.* 27.10.02, 00:39 Gość portalu: jacek2 napisał(a): Dobre, bo polskie, na niemieckiej technologii. Zgadza się, do lat 90. mieliśmy najlepsze wędliny w Europie i nie tylko. Domowy piesek, rozpieszczony polską kiełbasą, odwracał się do niemieckiej ogonem i spoglądał na swego pana z olbrzymim wyrzutem. Zaprzestałem więc kupowania wędlin. Oryginalna technologia produkcji polędwicy sopockiej polega min. na zimnym wędzeniu mięsa doskonałej jakości, nie mrożonego wcześniej. Taka polędwica, bez folii i chemikaliów, wytrzymuje bez mała rok. Ale jej produkcja wymaga stosowania dużo wyższych norm, niż unijne i trwa przynajmniej miesiąc. Ale nie tylko szynka. Pieczone kurczaki bądź "świeże" w atrakcyjnej cenie, to nie brojlery. Brojler, to specjalnie tuczony przez dwa miesiące kogutek lub kurka o wadze do 1,5 kg. A wiecie, co się sprzedaje? Hormonalnie rasowane kury nioski z wielkich ferm; są wyeksplatowane, mimo młodego wieku, ich organizmy są zrujnowane, a mięso nie ma żadnej wartości odżywczej - dla dzieci może być wręcz szkodliwe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gal Re: Szyneczka, dobra, bo polska... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.10.02, 07:40 Pozwolę sobie najpierw zacytować co napisałem na tym forum jakiś czas temu (w watku o żółtym serze); Choc wątek zaczął się od serów, to potem zboczył w kierunku jakości żywności w ogóle i wiecznego tematu "słoń a sprawa polska", więc pozwolę sobie o mięsie: Kabanos, który pamiętam z dzieciństwa, zgięty - musiał pęknąć (z takim miłym trzaskiem)ale wewnątrz, choć nie wilgotny, nadal był soczysty. Obecnie są tylko dwa rodzaje; 1. dopóki nie wyschnie można go owijać wokół palca i nie pęknie 2. jak wyschnie to pęka, ale można nim gwoździe wbijać a ugryźć nie sposób. O smaku nie wspomnę. Powyższa uwaga (o jakości) odnosi się do większości wyrobów wędliniarskich na rynku (szynki Krakus chociażby). Od dawna zastanawiałem się, co się stało i niedawno odwiedziliśmy starych znajomych mojej żony, którzy działają "w branży" i nasłuchałem się ciekawych rzeczy. Pytanie za trzy punkty: Ile szynki (wędliny) otrzymuje się z 1kg szynki (mięsa)? Ile? Trudno powiedzieć, ale na pewno mniej (bo przecież gotowanie, wędzenie itp. - musi spowodować utratę wody). Nic bardziej błędnego: 1kg mięsa = 1,8kg szynki-wędliny (minimum). "nadwyżka" to woda + sól, która w mniej lub bardziej brutalny (STRZYKAWY!!) sposób jest do mięsa wprowadzana. Najgorsze, że nie są to jakieś nielegalne procedery nieuczciwych masarzy, a w pełni zaakceptowane technologie "produkcji" wędlin! "Wędzona" szynka Babuni, czy inna, nigdy dymu wędzarniczego nie widziała, tylko jest ZANURZANA w ekstrakcie (płynie) dymu wędzarniczego, a następnie opylana dodatkowo pyłem z węgla drzewnego (chyba)jeżeli chce się uzyskać suchą, szorstką skórkę... To co opisałem powyżej jest stosowane przez masarzy (fabryki), dodatkowo jednak nastrzykiwanie solanką stosują też (tym razem już nielegalnie) niektórzy właściciele sklepów. Nie pomylę się więc mocno, jeżeli powiem, że w kilogramie szynki którą kupujemy w sklepie, jest co najwyżej 0,5kg mięsa. A teraz co do słonia; Skąd przyszły do nas te technologie...? Z Zachodu oczywiście, gdzie były stosowane długo przed nami i są stosowane nadal (maszyny do nastrzykiwania też nie są polskiej produkcji). Co więcej, jakiś czas temu, kiedy półtusze importowane z Zachodu były nieco tańsze od polskich, nasi masarze rzucili się na nie... i szybciutko zrezygnowali. Dlaczego? Ano, bo okazało się, że "zachodnie" mięso, nie da się tak "napompować" jak polskie, chłonie wody tylko o 50%więcej niż samo waży a nie 80%. Czy to jest skutek innych ras, które szybciej przybierają na wadze (wiecej wody w mięsie), innego karmienia czy innego postępowania z półtuszami (może już były "moczone") - nie wiadomo, ale okazały się nieopłacalne. Żywność jest teraz produktem przemysłowym i liczy się tylko wydajność... i obawiam się, że nic się nie zmieni szybko - choć chciałbym. No właśnie, tyle napisałem wówczas, a teraz, skoro wątek konkretnie o jakości wędlin, pytanie do szanownych forumowiczów; Czy znacie producentów lub produkty NIE produkowane wyżej wspomnianymi metodami a dostępne na rynku? (nie chodzi mi więc o odpowiedź, że szwagier robi takie wędliny dla siebie i rodziny, ale o to gdzie je można kupić}. Od siebie zgłaszam kindziuk z Białostockich (lub Suwalskich) zakładów mięsnych - o ile wiem, całkowicie tradycyjna technologia Pzdr. Gal Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bef Re: Szyneczka, dobra, bo polska... IP: *.chello.pl 27.10.02, 11:27 Gość portalu: Gal napisał(a): > > Czy znacie producentów lub produkty NIE produkowane wyżej wspomnianymi > metodami a dostępne na rynku? > Na bazarach w W-wie pojawiły się szynki prawdopodobnie nie pompowane lub mało pompowane, produkowane w jakichś przypuszczalnie szarych (strefa) manufakturach. Można może wierzyć w ich wiejskość (ten dym), w badanie weterynaryjne na trychiny, ale moja pamięć smaku mówi mi niestety o tym, że to wyroby dość prostackie, pozbawione finezji, choc istotnie górują nad tym, co w sklepach. Kupuję to czasem, ale pozostaję przy pieczonym mięsie do kanapek. Nie widzę ratunku. Czy zauważyliście, że ostatnio zmiany dotknęły też makrelę wędzoną ? (a może tylko ja muszę zmienić źródło, ale jeśli to lokalne, to ta zaraza i tak się rozlezie). Jabłka, pomidory, pietruszka - bez zapachu. Itd... Pozdrawiam (to przynajmniej się nie zmienia) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gal Re: Szyneczka, dobra, bo polska... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.10.02, 12:09 Gość portalu: bef napisał(a): > Jabłka, pomidory, pietruszka - bez zapachu. Itd... > Na to mam sposób - własny ogród, ale wędlin mi się robić nie chce. Stąd już blisko do chodowania świń i stadka kurek na podwórku ;-))). > Pozdrawiam (to przynajmniej się nie zmienia) Pozdrawiam również. Gal Odpowiedz Link Zgłoś
aremo Re: Szyneczka, dobra, bo polska... 27.10.02, 12:50 A ja jednak mam nadzieję,ze część osób zacznie się odwracać od hipermarketowych produktów bez smaku i może tak jak we Francji czy Włoszech ludzie(niektórzy) będą jednak chcieli kupować chleb w piekarni, mięso u rzeznika, warzywa na targu i będzie to dobrej jakości.I będzie taka możliwość(ale kosztowna).Póki co ja staram się jadać warzywa i owoce sezonowe, bo np. pomidory kupowane od X-V są dla mnie nie do zjedzenia.Z wędlin kupuję krakowską suchą i wiejską(od znanych mi i małych firm)i faktycznie wolę upiec mięso. Wczoraj chciałam kupić ulubioną sałatę lodową,ale miała tak intensywny zielony kolor,że zrezygnowałam. Strasznie lubię koperek ,ale ciężko kupić taki który miałby aromat. I chociaż nie mam ogródka spróbuję hodować w domu(bazylię mam własną). Odpowiedz Link Zgłoś
mary_z_danii Nie tylko we Francjii lub Wloszech 27.10.02, 13:07 Rowniez np. w Danii wielu kupujacych woli isc do miejscowego piekarza, rzeznika czy warzywniaka. Placa nieco wiecej, ale dostaja w zamian prawdziwa jakosc produktow. Pozdrowienia Mary z Danii Odpowiedz Link Zgłoś
aremo Re: Nie tylko we Francjii lub Wloszech 27.10.02, 13:26 Nigdy nie byłam w Danii,ale pewnie to co napisałam odnosi się do wielu krajów (pisałam o Francji ,bo tam często bywam tak jak we Włoszech-w Toskanii).Zatem jest nadzieja,że tak będzie i u nas. Część osób zechce kupować smaczne produkty, a nie namiastkę żywności w plastikowych torebkach.Póki co większość zachwyca sie tym co kolorowe i reklamowane.Pozdrawiam:-) Odpowiedz Link Zgłoś
mary_z_danii Re: Nie tylko we Francjii lub Wloszech 27.10.02, 13:38 Dzieki za odpowiedz :))) Ja akurat mieszkam w Danii od 9 lat, wczesniej mnostwo lat w Szwecji. I tez widze podobny trend, tzn. z dala od marketowej zywnosci, a blizej do prawdziwych rzemieslnikow, tzn. lokalnych piekarzy, masarzy, ogrodnikow itd. Kosztuje troszke wiecej, ale daje duza wyzszosc jakosci jedzonka :))) Pozdrawiam takoz :) Odpowiedz Link Zgłoś
m-p Re: Niemcy... 27.10.02, 14:13 Tutaj jest dosyć popularna następująca praktyka: Zawiera się umowę z bauerem na np. byczka. Można w każdej chwili zajechać i sprawdzić co on porabia, co je, czy dobrze mu jest. Jak dorośnie i zastanie zaszlachtowany, jego zwłokami dziela się znajomi. Wbrew pozorom, nie jest to tak dużo droższe. Unika sie długiego łańcucha pośredników, z których każdy 'dodaje wartość'. No i nawiązuje się społeczny kontakt z chłopami - to też ma swoją wartość :)). A w małych miasteczkach dalej istnieją stare rodzinne masarnie (masarnie, nie sklepy z mięsem i wędlinami!). Takie, jakie wg. moich Rodziców były przed wojną i w Polsce. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gal Re: Szyneczka, dobra, bo polska... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.10.02, 13:50 Myślę, że chętnych na wyroby dobrej jakości (polskie) jest już sporo, tyle, że na razie są rozproszeni. Moda i pewien snobizm (zrozumiałe zresztą po tylu latach odcięcia od świata) na obce kuchnie spowodował, że przynajmniej w duzych miastach nie ma problemu z kupieniem większości paczkowanych specjałów innych kuchni, a w Warszawie włącznie ze świeżymi ostrygami dwa razy w tygodniu. Wolałbym jednak na codzień mieć dostęp do dobrych wędlin niż do ostryg, a to jeszcze zabierze nieco czasu. Dlatego ponawiam apel; Informujcie na forum o dobrych wyrobach i gdzie można je kupić. A za jakiś czas, być może nie trzeba będzie kupować paszy z hipermarketów. A pomidory można sobie wyhodować nawet w skrzynce na balkonie. Jak się raz spróbuje świeżych pomidorów z krzaka, to trudno wrócić do świństwa z hipermarketu. Pzdr. Gal Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bef Re: Szyneczka, dobra, bo polska... IP: *.chello.pl 27.10.02, 14:52 Gość portalu: bef napisał(a): > Gość portalu: Gal napisał(a): > > > > > Czy znacie producentów lub produkty NIE produkowane wyżej wspomnianymi > > metodami a dostępne na rynku? > > > > Na bazarach w W-wie pojawiły się szynki prawdopodobnie nie pompowane lub mało > pompowane, produkowane w jakichś przypuszczalnie szarych (strefa) > manufakturach. Można może wierzyć w ich wiejskość (ten dym), w badanie > weterynaryjne na trychiny, ale moja pamięć smaku mówi mi niestety o tym, że to > wyroby dość prostackie, pozbawione finezji, choc istotnie górują nad tym, co w > sklepach. Kupuję to czasem, ale pozostaję przy pieczonym mięsie do kanapek. > Przeczytałam www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34591,1087698.html, O JEJ ! Odpowiedz Link Zgłoś
hania_76 Re: Szyneczka, dobra, bo polska... 28.10.02, 15:23 A jaka alternatywa? Od dłuższego czasu nie kupuję żadnych wędlin poza kindziukiem z Białostocczyzny (nie da się go zrobić inaczej niż susząc mięso), czasami ususzoną myśliwską (wędlina napompowana wodą nigdy nie uschnie - raczej zgnije) i czasami paroma plasterkami szynki parmeńskiej. Poza tym posiłkujemy się w domu pieczonym mięsem na zimno (schab, mostek cielęcy, boczek), wędzonymi rybami, serami. Jeśli chodzi o warzywa i owoce bez smaku - proponuję robić zakupy na targach, a nie w supermarketach. Różnica w smaku jest kolosalna i rekompensuje naprawdę drobne różnice w cenie (chyba, że ktoś robi zakupy na 10 i więcej osób). Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: irma do Mary z Dani IP: *.ppp.get2net.dk 28.10.02, 21:31 Mary z Dani -chyba niewiele ludzi w Dani chodzi do rzeznika wiekszosc rzuca sie na tania zywnosc z supermarketow!jedzenie tutaj jest b.drogie i ludzie sa zmuszeni kupowac taniej...widac to od razu towary tanie sa rozchwytywane w mig ,drozsze leza..ja zamawiam nieraz kielbasy z Lolland z Anders Rogeri ,wedzone tradycyjnie sa b.smaczne ale drogie. Odpowiedz Link Zgłoś
mary_z_danii do Irmy 29.10.02, 05:39 Gość portalu: irma napisał(a): > Mary z Dani -chyba niewiele ludzi w Dani chodzi do rzeznika wiekszosc rzuca sie > > na tania zywnosc z supermarketow!jedzenie tutaj jest b.drogie i ludzie sa > zmuszeni kupowac taniej...widac to od razu towary tanie sa rozchwytywane w > mig ,drozsze leza..ja zamawiam nieraz kielbasy z Lolland z Anders > Rogeri ,wedzone tradycyjnie sa b.smaczne ale drogie. ____________ Z calym szacunkiem, ale mowimy chyba o dwoch roznych sprawach: ja o smaku, a Ty o cenach.Zgadzam sie z Toba, ze zywnosc w Danii jest droga. Nie zmienia to jednak faktu, ze przemyslowa papka w sklepach dunskich ma sie nijak do tradycyjnych wyrobow. O czym tez pisalam w moim poprzednim poscie. Nie pisalam natomiast w moim poscie, jakie towary Dunczycy najchetniej rozchwytuja w sklepach, ale co jest smaczne :) I podobnie jest z polska szynka opisywana w cytowanym artykule: dodatki chemiczne obnizaja nieco jej cene, ale i wplywaja na smak. A ja osobiscie wole nieco wiecej zaplacic, a zjesc dobrze. Na szczescie nie jem duzo, wiec nie grozi mi ruina finansowa z tego powodu ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nina1 Re: Szyneczka, dobra, bo polska... IP: 213.76.128.* 29.10.02, 11:30 No tak to ja mam kilka pytań i wątpliwości. Po pierwsze gdzie w Warszawie taki kindziuk mozna kupić i po czym poznać że to ten. Wątpliwośc mam natomiast taką czy np w odniesieniu do warzyw te z targu są takie super. Owszem w supermarkecie jest syf, tani wprawdzie ale syf. Natomiast na bazarkach i w małych warzywniakach jest często dokładnie to samo-pomidory bez smaku, zwiędłe owoce, podejrzanie zielona salata. wiec juz nie mam pomysłu gdzie kupowac. to samo dotyczy wedlin Odpowiedz Link Zgłoś
hania_76 Do Niny1 29.10.02, 11:50 Gość portalu: Nina1 napisał(a): > No tak to ja mam kilka pytań i wątpliwości. Po pierwsze gdzie w Warszawie taki > kindziuk mozna kupić i po czym poznać że to ten. Np. w budce na bazarku pod Halą Wola (mają raz na 2 tygodnie), w budce na bazarku w Falenicy (też nie zawsze jest). Po czym poznać? Kindziuka nie da się zrobic inaczej niż z suszonego mięsa. A poza tym wędlinę podrasowywaną poznajesz po tym, że zamiast obsychać w lodówce, po 2 dniach pokrywa się lepką mazią, która mieni się wszystkimi kolorami tęczy. Wątpliwośc mam natomiast taką > czy np w odniesieniu do warzyw te z targu są takie super. Owszem w > supermarkecie jest syf, tani wprawdzie ale syf. Natomiast na bazarkach i w > małych warzywniakach jest często dokładnie to samo-pomidory bez smaku, zwiędłe > owoce, podejrzanie zielona salata. wiec juz nie mam pomysłu gdzie kupowac. to > samo dotyczy wedlin Jeśli warzywa są zwiędnięte, pomidory nie pachną pomidorami, sałata prawie świeci na zielono - nie kupujesz. Idziesz do budki (na bazarku pod Halą Mirowską jest ich chyba ze 100, więc jest w czym wybierać), w której pomidor pachnie pomidorem, warzywa i owoce nie są zwiędnięte, jabłka pachną jabłkami a nie szamponem "Zielone jabłuszko", a w sałacie nawet jakiś ślimaczek czasem się trafi. I chodzisz później do sprawdzonych budek. Bardzo proste - czyste prawa rynku :-) Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nina1 Re: Do Niny1 IP: 213.76.128.* 30.10.02, 09:45 "A poza tym wędlinę podrasowywaną > poznajesz po tym, że zamiast obsychać w lodówce, po 2 dniach pokrywa się lepką mazią, która mieni się wszystkimi kolorami tęczy." No tak ale ja naiwnie chciałabym wiedzieć jak poznać w sklepie, czy to dobra wędlina czy nie. Tzw sprawdzone sklepy czy produkty - to też nie działa bo niestety producenci nie trzymają poziomu i jakości. Z bazarkami jest natomiast taki drobny problem, że pracuje ponad 10-11 godzin dziennie i jak wychodzę z pracy to te bazarki są już zamknięte. A jak zauważyłam w soboty ze względu na większą ilosc klientów sprzedają jednak gorsze warzywa. > > > I chodzisz później do sprawdzonych budek. > Moja budka w sąsiedztwie niby jest sprawdzona, ale tak naprawde to nigdy nie wiadomo na co sie trafi . Czasem warzywka są OK a czasem sztuczne że hej! Odpowiedz Link Zgłoś
hania_76 Re: Do Niny1 30.10.02, 09:58 Gość portalu: Nina1 napisał(a): > "A poza tym wędlinę podrasowywaną > > poznajesz po tym, że zamiast obsychać w lodówce, po 2 dniach pokrywa się > lepką mazią, która mieni się wszystkimi kolorami tęczy." > > No tak ale ja naiwnie chciałabym wiedzieć jak poznać w sklepie, czy to dobra > wędlina czy nie. Tzw sprawdzone sklepy czy produkty - to też nie działa bo > niestety producenci nie trzymają poziomu i jakości. No to pozostaje kupowac mieso i raz w tygodniu robic np. pasztet i pieczony schab. Niestety pracochlonne jak cholera. Ja mam te szczesliwa sytuacje, ze moja mama i tesciowa in spe tez nie kupuja wedlin, tylko robia rozne pieczenie na zimno i pasztety w domu, wiec sie wymieniamy. W Porto na Swietokrzyskiej mozna dostac pyszny pieczony schab - jest drozszy od szynki, ale to "czyste" mieso. Pozostaje jeszcze kindziuk - nie sposob go podrobic chemia, a w wersji luksusowej - szynka parmenska i wszelkie szynki dojrzewajace (bywaja polskie gdzies z Podlasia, ale rzadko i nie wszedzie) - tez nie do podrobienia. Z bazarkami jest natomiast > taki drobny problem, że pracuje ponad 10-11 godzin dziennie i jak wychodzę z > pracy to te bazarki są już zamknięte. A jak zauważyłam w soboty ze względu na > większą ilosc klientów sprzedają jednak gorsze warzywa. > > > > > I chodzisz później do sprawdzonych budek. > > > Moja budka w sąsiedztwie niby jest sprawdzona, ale tak naprawde to nigdy nie > wiadomo na co sie trafi . Czasem warzywka są OK a czasem sztuczne że hej! W takim razie nie wiem co Ci doradzic :) Ja tez pracuje dlugo, a zakupy robie tylko w soboty. Przewaznie na bazarku pod Hala Mirowska, albo pod Hala Wola - mam tam swoje sprawdzone miejsca. Pod Hala Mirowska poza tym stoi mnostwo ludzi, ktorzy prosto z samochodu sprzedaja a to jablka z wlasnego sadu, a to pomidory ze swojego ogrodka, a to rano zebrane grzyby (3-4 zl taniej za kg niz w budce) i tak dalej. Zawsze mozna cos wyjatkowego znalezc. Niestety jesli ktos chce zjesc cos dobrego i nienafaszerowanego chemia musi sie niezle nameczyc... Pozdrawiam i wytrwalosci zycze! Hania Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bef Re: Szyneczka, dobra, bo polska... IP: *.chello.pl 29.10.02, 11:54 Kindziuk widziałam tylko na pn-wsch, a w W-wie nie. Co do bazarów - 100% racji, operuja na nich głównie handlarze, którzy przywożą towar z giełdy rolnej, czyli z produkcji wielkotowarowej. Jedyne, co można zrobić, to doskonalić własne analizatory i używając ich wyszukać na bazarze tych, którzy produkują sami to, co sprzedają, i jeszcze na dodatek nie przesadzaja z ta chemią. Wtedy koperek pachnie jak koperek, a marchewka ma marchewkowy zapach. Na żywność na kompoście można liczyć tylko wtedy, gdy się ją samodzielnie wyhoduje (też kiedyś miałam - niebiańskie!- pomidory w skrzynce, teraz potrzebowałabym ogrodu z ogrodnikiem). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GPS Re: Szyneczka, dobra, bo polska... IP: proxy / *.warszawa.sdi.tpnet.pl 29.10.02, 15:56 Kindziuk widuję w Sezamie (W-wa). Nie kupowałem, bo w stoisku z wędlinami handlują byle czym i kroją wędlinę ze snurkami, folią itp. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gal Re: Szyneczka, dobra, bo polska... IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 29.10.02, 12:23 Święte słowa. I to jest właśnie problem. Dlatego wezwanie do forumowiczów aby podawali takie miejsca. Kindziuk przywozi mi kolega pochodzący z Suwałk, za każdym razem kiedy jedzie do domu. Nie jest to wyrób domowy ale, jak gdzieś wcześniej pisałem, z Białostockich albo Suwalskich zakładów mięsnych. Czy i gdzie go można kupić w W-wie - nie wiem. Wędliny i warzywa jeżeli kupuję, to raczej na targowiskach z tych samych straganów (nie wszyscy mają to samo). W hipermarketach jest tylko masowa produkcja. Choć kupuję też od czasu do czasu w Auchan na Puławskiej wędliny sprzedawane na osobnym stoisku (nie pomnę nazwy producenta, coś tam z Mazur) na końcu głównego stoiska z wędlinami jest mała budka pokryta strzechą. Ma to oczywiście sugerować "ekologicznośc" i tradycyjność tych produktów - ja jednak mam co do tego pewne wątpliwości (ceny nieco wyższe, ale nie 100%, a gdyby nie były "pompowane", to musiałyby być dwukrotnie droższe). Smakowo znacznie lepsze niż to na półkach. Polecam "Wędzonkę wiejską" (sporo tłuszczyku ale łatwo można odkroić, a smak mięsa b. dobry), polędwicę wędzoną i kiełbasy, również lepsze od przeciętnej. Kabanosy takie sobie. Warzywa i owoce mam w dużej części własne albo kupuję w okolicy (dużo sadów przydomowych za starymi gatunkami owoców). Jaja też z okolicy, tak samo kury rosołowe. I tak jakoś żyję. Pzdr. Gal Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 1984 Re: Szyneczka, dobra, bo polska... IP: voodoo2:* / 10.48.49.* 29.10.02, 12:58 Np. w Warszawie ul. Żelazna róg Złotej kosztuje 38 zł, o smaku paprykowym i naturalnym (czyt.czosnkowym) Odpowiedz Link Zgłoś
hania_76 Re: Szyneczka, dobra, bo polska... 29.10.02, 14:41 Gość portalu: 1984 napisał(a): > Np. w Warszawie ul. Żelazna róg Złotej kosztuje 38 zł, o smaku paprykowym i > naturalnym (czyt.czosnkowym) A w którym sklepie? Czasami bywam na Żelaznej w tym miejscu, gdzie przyjmują przesyłki - na rogu Chmielnej. Do Złotej nie tak daleko - po kindziuk warto się wybrać! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: waw Re: Szyneczka, dobra, bo domowa... IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 29.10.02, 22:05 Możecie się śmiać i potraktować mnie jak lekko stukniętego, ale mimo braku czasu na inne czynności wydrapuję go trochę na kiszenie beczki kapusty, kwaszę i konserwuje ogórki, kwaszę pomidory i zielonki(gąski), trzy razy do roku produkuje domową szynkę i golonki wędzone w specjalnie wybudowanej wędzarni przy domu, a ostatnio zainspirowany wyrobem konfekcjonowanym pn. szynka a`la łosoś produkuję mięsko domowe do kanapek. Wszystko jest świeże i pachnące i leżące w lodówce po kilka tygodni, a po zamrożeniu nie puszczające pół litra wody na kilo miesa. Może to zboczenie, ale jak dzieciaki i znajomi kochają poszaleć na półmisku z takimi wyrobami. Ot to taki bunt przeciw chamstwu producentów masowych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gal Re: Szyneczka, dobra, bo domowa... IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 30.10.02, 08:05 Do własnej wędzarni jeszcze nie doszedłem, ale wszystko możliwe. Boję się tylko, że stąd już niedaleko do hodowania własnych świnek. A smaku wędzonek zazdroszcze, bo pewnie jest czego ;-))) Pzdr. Gal Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bef Re: Szyneczka, dobra, bo domowa... IP: *.chello.pl 30.10.02, 10:10 Nie śmiać się, tylko zielenieć z niepohamowanej zazdrości! Do Gala: a mięsko ze świnek hodowanych po domowemu rzeczywiście jest ... Ach ! Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: waw Re: Szyneczka, dobra, bo domowa... IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 30.10.02, 19:28 Gość portalu: bef napisał(a): > Nie śmiać się, tylko zielenieć z niepohamowanej zazdrości! Nie ma co zielenieć, tylko spróbować, można zacząć od mlutkiego urządzenia, w którym w ciągu 45min wędzi sie 2-3 pstragi, nawet na balkonie, mam przećwiczone i zrobione takie ustrojstwa, jesli jeseś zainteresowany/a przeczytaj list do fargo. > Do Gala: a mięsko ze świnek hodowanych po domowemu rzeczywiście jest ... Ach ! > Pzdr No nie, hodowla świnek to już poza zasięgiem, ale masz rację to mięso ma inny smak. Pozdrawiam waw Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fargo Re: Szyneczka, dobra, bo polska...-do waw IP: hathor:* / 192.168.1.* 30.10.02, 14:45 Waw -właśnie podziwiam takich ludzi jak Ty. Czy byłbyś tak uprzejmy i powiedział jak zrobić taką wędzarnię małą - ma ogródek. Dzięki, fargo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: waw Re: Szyneczka, dobra, bo polska...-do fargo IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 30.10.02, 19:24 BArdzo mi miło, że zainteresowałeś się moimi pomysłami na uprzyjemnienie sobie życia. Oczywiście, że mogę Ci przesłac pomysł na wędzarnie. Proponuję to zrobić przy pomocy e-maila, bo umożliwi to przesłanie szkicówek. Jesli Cię to interesuje odezwij sie na adres inwestor@hot.pl Pozdrawiam Darek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Roy Re: Szyneczka, dobra, bo polska...-do fargo IP: *.tpnet.pl / *.dhcp.adsl.tpnet.pl 04.11.02, 16:35 Kindziuk można kupić w Warszawie w sklepach Bomi, jeden jest na towarowej w Jupiter Centrum, pozatym jest tam duży wybór innych dobrych wędlin. Co do produktów wspomnianych tutaj wyżej "z Mazur" to jest lipa, fakt, że nieźle wyglądają ale jak raz kupiłem szynkę i zostawiłem w lodówce na dwa dni, to szklanka wody z niej wyciekła, tak że nie polecam. Odpowiedz Link Zgłoś