maslany.rogalik
20.01.06, 18:26
...można się wiele ciekawego dowiedzieć. Czasami tylko lepiej byłoby nie
robić tego przed jedzeniem, bo uduszenie gotowe. Ze śmiechu uduszenie;)))
Bo:
sałatkę robiłem, z czerwoną fasolą z puszki Kotlina. Całą zużyłem, ale coś
mnie tknęło i przed wyrzuceniem puszki obejrzałem etykietę. Oprócz
standardowych informacji, producent umieścił adnotację "Po otwarciu
przechowywać w lodówce, O ILE COKOLWIEK ZOSTANIE". Chwalipięta! Wiedział, jak
o ponadprzeciętnym smaku fasoli napisać! ;)))
oraz
Ostatnio ptasie mleczko jadłem: niewedlowskie, w smaku uhmmm, średnie, mimo
obiecującej nazwy "Marshmallows" (jadłem lepsze;))), ale nie to jest
najlepsze. Jaką ja informację w opakowaniu znalazłem: "W przypadku
niezachowania prawidłowych warunków przechowywania [producent wyżej
nadmienił, że ma to być temp. 12-18 st. i wilgotności względnej powietrza nie
wyższej niż 75% <LOL>] nasze wyroby narażone są na pojawienie się na ich
powierzchni matowego, szaro-białego nalotu. Zjawisko _matowienia_wyrobów_
polega na MIGRACJI TŁUSZCZU KAKAOWEGO i jego KRYSTALIZACJI NA POWIERZCHNI".
Producent z każdej strony zabezpiecza się przed ew. reklamacjami (ze strony
potencjalnie niezadowolonych klientów, którzy nie umieją się z ptasim
mleczkiem obchodzić właściwie). I chwała mu za to uprzedzenie. Bo ma prawo.
Ale jednak ścierpieć nie mogę, że takiego głupa rżnie z klienta: no bo jakże
to? Myśli, że jak kto ptasie mleczko kupuje, to od razu nie wie, na czym
zjawisko _matowienia_czekolady_ polega? Albo, że trzeba je przechowywać w
warunkach wilgotności względnej powietrza nie wyższej niż 75%?
;)))))