Dodaj do ulubionych

Parzenie herbaty

IP: *.chello.pl 26.06.07, 15:19
Czytałam sobie wątek o teściowej - swoją drogą ktoś ma niezłe kompleksy jeśli
na forum musi się wyżywać na teściowej - i zaciekawiła mnie kwestia parzenia
herbaty. Najlepszą na świecie herbatę piłam w Turcji, kupowałam tam i nigdy
nie udało mi się powtórzyć tego aromatu i smaku. Ostatnio rozmawiałam z
małżeństwem Turków - jak oni to robią. Otóż herbatę w Turcji parzy się co
najmniej 15min, bardzo mocną esencję stawia się na samowarze, bo para daje
optymalną temperaturę zaparzania. Jak to się ma do hasła, że po 5min
wydzielaja się substancje rakotwórcze? Turcy tak samo parzą herbatę od setek
lat, piją jej hektolitry dziennie i jakoś nie mają specjalnie dużej
zachorowalności na raka?
Obserwuj wątek
    • ba_nita Re:A skąd wzięłaś te substancje rakotwórcze?nt 26.06.07, 15:30

      • ba_nita Re:A skąd wzięłaś te substancje rakotwórcze?nt 26.06.07, 15:32
        www.herbaciarnia.pl/index.php?action=parzenie
        free.polbox.pl/g/gkherba/parzenie.html
        www.polibuda.info/art2993
    • Gość: brudzio Re: Parzenie herbaty IP: *.chello.pl 19.07.07, 00:49
      To że Ci smakuje taki wywar, nie oznacza że jest on super zdrowy. Z tymi
      substancjami rakotwórczymi trzeba uważać, bo ktoś sobie chyba tego nie wymyślił
      ale z drugiej strony - mnóstwo tego mamy wokół. Dodam jedynie taką ekstremalną
      historyjkę - bardzo prawdziwą - smaczna, japońska szlachetna herbata Gyokuro
      (naprawdę dobra jest warta dużych pieniędzy) była używana przez słynnych
      wojowników ninja jako główny składnik śmiertelnej trucizny. Ważne było
      wcześniejsze długie zaparzenie herbaty oraz zakopanie jej na 40 dni, tak aby
      tlen się nie dostawał. Potem taki wywar z dodatkiem czegoś tam innego nawet w
      niewielkich ilościach powodował zgony biesiadników... ot takie życie, choć
      akurat bardzo lubię tą herbatę.
    • Gość: ania_m Re: Parzenie herbaty IP: *.dip.t-dialin.net 19.07.07, 01:50
      wiem, ze jest to tak naprawde wbrew netykiecie, ale chcialabym wyjatkowo zrobic
      reklame stronie, z ktora nie mam nic wspolnego i nie zarabiam na sprzedazy :)
      projekt "teekampagne" jest niemieckim projektem powstalym na uniwersytecie
      berlinskim i jest w pierwszej kolejnosci nastawiony nie na zysk, a na pomoc
      malym ekologicznym plantatorom herbaty. w ciagu paru lat z powodu rewelacyjnej
      jakosci i przystepnej ceny towaru impreza rozrosla sie do takiego stopnia, ze
      eksportuja spore ilosci na cala europe, usa i do japonii.
      teekampagne - czyli "kampania herbaciana" sprzedaje tylko gatunek
      darjeling(czyli "szampan" wsrod gatunkow herbat); czarna i zielona w roznych
      jakosciach - first- i second flush i tzw "herbaty z ogrodow" - nieco drozsze,
      ale zdecydowanie najlepsze i bezwarunkowo godne polecenia.
      po co ten dlugi wstep? dla prawdziwych herbaciarzy lubiacych DELIKATNY,
      szlachetny smak nie ma naprawde lepszej herbaty. oczywiscie ci, ktorzy preferuja
      glownie mocna, niskogatunkowa ciecz zaparzana godzinami do bolu pewnie nie beda
      takim delikatnym cudem zachwyceni, bo to mniej wiecej tak samo jak roznica
      miedzy domowym rosolem a zupka z kostki firmy knorr.
      wysokogatunkowy darjeling z ogrodowych plantacji ma duza domieszke kwiatow
      krzewu herbacianego i przez to lekko kwiatowy posmaczek. parzymy ja okolo 3 min
      - masksymalnie 5 zalewajac woda lekko przestudzona o temperaturze vok 90 stopni.
      wystarczy wode na pare minut odstawic przed zalaniem.
      naprawde nigdy nie pilam rownie smacznej herbaty i nie sadze, iz kiedykolwiek
      jeszcze kupie jakakolwiek czarna herbate w sklepie badz herbaciarni.
      oto link do strony w jez. angielskim z mozliwoscia kupna.
      www.teekampagne.de/en-en/0_0.html
      jako specjalistka od darjelingu od ponad 20 lat moge smialo stwierdzic, ze z
      taka jakoscia nigdy nie spotkalam sie w handlu specjalistycznym.
      sorry za tego stricte reklamowego mejla, ale ta herbata naprawde zasluguje na
      promocje i, co wazniejsze NAPRAWDE mi za to nie placa

    • Gość: ania_m nie dalam :))))) IP: *.dip.t-dialin.net 19.07.07, 10:57
      www.bostonteacampaign.com/
      kliknij na np "shop" i sie przekonaj, ze jest zielony darjeeling. zielona to w
      koncu nie gatunek, tylko z tego co sie orientuje sposob traktowania herbaty po
      zbiorze. btw, zielonej nie pijam, wiec nie tej probowalam. poniewaz sprzedaja
      jej sporo do japonii, mysle, ze jest dobra.
      a co do pisowni darjeeling, to ktos mi ostatnio wmawial, ze to "darjeling" to
      spolszczenie. kiedy patrze jak w polsce pisze sie i wymawia slowa pochodzenia
      obcego, jestem w stanie uwierzyc
      pozdrawiam polemicznego "specjaliste"

      • aiczka Re: nie dalam :))))) 19.07.07, 11:42
        Po polsku to bym napisała "dardżyling"./"dardżiling".
        Czarna herbata powstaje, jeśli liście podda się przed suszeniem również
        fermentacji. W przypadku zielonej - od razu się je suszy. Można z tych samych
        liści robić różne herbaty. Z pewnością niektóre smakują lepiej jako zielone a
        inne jako czarne i pewnie w związku z tym nie wszystkie wykorzystuje się na oba
        sposoby. Właśnie przeczytałam, że darjeeling zielona i oolung dopiero zyskują
        popularność (sama się z nimi nie zetknęłam).
        • ampolion Re: nie dalam :))))) 19.07.07, 19:54
          Dardżiliń z akcentem na dżi.
          Tako rzecze M-W.
          • Gość: ania_m jak zwal tak zwal :))) IP: *.dip.t-dialin.net 19.07.07, 20:05
            ten specjalny darjeeling/dardzeling naprawde serdecznnie polecam. a ampolionowi
            w hameryce, jesli herbaciarz, polecam strone podlinkowana przeze mnie 2 posty
            wyzej - filie tego niemieckiego przedsiewziecia, chociaz widze, ze nie najtaniej.
            cholera, chyba naprawde zglosze sie do nich po prowizje za reklame ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka